Luty 2009

    • sylwia32 Re: Luty 2009 28.11.08, 22:05
      wczoraj byłam u internistki, bo się strochę przeziębiłam i strasznie mnie
      wystraszyła. okazało się, że mam bardzo słyszalne szmery na sreduchu i dała mi
      skierowanie do szpitala i że mnie mi się dość mocno obniżył brzunio po ostatniej
      wizycie u niej. zaraz po wyjściu skontaktowała się ze swoim ginem i umówiłam się
      na wizytę jeszcze tego samego dnia. na wizycie nieco mnie uspokoił, że te szumy
      na serduchu mogą być spowodowane zwiększoną dawką fenoterolu( 6x1/2 tabletki) no
      i przeziębienie też może na to mieć wpłw. co mnie trochę zmartwiło to to, że że
      szyjka się skróciła i zrobiła się miękka, na szczęście zamknięta, no i dzidziuś
      faktycznie jest nisko i to główką. poza tym z dzidziuniem jest wszystko
      wporządku i wód też jest odpowiednia ilość. mam spędzać maksymalną ilość czasu w
      pozycji horyzontalnej , ale w obecnej sytuacji jest to nie możliwe, bo moje
      dziedziaczki też są przeziębione i mam po prostu szpital w domu noi dziedziaki
      za dużo spędzają ze sobą czasu, bo kłócą się nie miłosiernie i muszę co chwila
      interweniować. a tak dobrze jest jak są w szkole i przedszkolu. zdrowie wróć...
      • zmyrena Re: Luty 2009 29.11.08, 13:36
        Sylwia32, też mam skracającą się i rozmiękczającą szyjkę, staram się więcej
        leżeć i mam nadzieję, że to pomoże. Z tego, co się orientowałam, to dość częsta
        przypadłość, ale zawsze można założyć pessar i w większości udaje się ciążę
        donosić, a nawet urodzić po terminie.
        Zaczął boleć mnie kręgosłup - najgorzej jest w nocy - budzę się, bo łupie mnie w
        okolicach kości ogonowej, a jak leżę na boku boli biodro i noga. Przez pół nocy
        się męczyłam. Do tego mamy w domu remont, a w związku z tym cały dzień walenie
        młotkiem i wiertarka plus bałagan. Mam już tego trochę dosyć.

        Ruchów nie liczę, zwracam tylko uwagę, czy się pojawiają w ciągu dnia. W nocy
        Hania tak mnie atakuje, że doliczyłabym chyba do 1000 smile Brzuch podnosi się do
        góry i rozrasta, trudniej się oddycha i mam wrażenie, że wszystkie narządy
        wewnętrzne wchodzą mi pod żebra.
        Dobrze, że do lutego coraz bliżej!
        • peliza17 Re: Luty 2009 29.11.08, 14:23
          Też ta szyjka to utrapienie a jeszcze ten polip wewnątrz nie da jej się
          zamknąć!czy którąś boli krocze a ściślej kości tworzące kanał
          rodny,k.kulszowe.Jak siedzę,leżę,stoję lub idę są tak obolałe,jakby mi ktoś z
          trapera przykopał w ...a przy przekręcaniu z boku na bok to mam uczucie rwiącego
          materiału między nogami,w pierwszej ciąży w 8 miesiącu musiałam chodzić jak
          japonka,małymi kroczkami tak mnie to bolało,ciekawe skąd to się bierze?Ruchów
          też nie liczę,bo rusza się cały czas,łatwiej było by liczyć czas bezruchu u
          mnie.Cieszy mnie to jednak bo nie muszę tak często detektora używać.Dziś
          zaszokowała mniw waga,którą co tydzien kontroluję jak jestem u rodziców bo mają
          elektroniczną-zleciało mi ponad kilogram od ostatniego tygodnia,spada też komus?
          • elena01 Re: Luty 2009 29.11.08, 15:48
            Mi się też szyjka skraca i też jest miękka, ale gin nic mi nie przepisała,
            widocznie tak ma być.

            Co do kilogramów - nie przejmujcie sie, na pewno zrzuciciee. Ja jestem w 30 tyg
            i mam 10 kg na plusie. Ale nie martwie sie bo sa inne zmartwienia. W tym
            momencie moj wyglad jest na samym koncu.

            Ruchów nie liczę bo mały rusza się cały dzień, więc jak tu cokolwiek policzyc?
            Moglabym liczyc chwile kiedy sie nie rusza smile

            Co do bóli w kroczu - mam dokładnie to samo. Czasami jest troche lepiej, czasami
            gorzej. Boli bardzo, ale trwa to u mnie juz od października wiec sie
            przyzwyczailam że tak ma byc. Duzo magnezu i lezenia - to pomaga.

            Trzymajcie sie zdrowo i myslcie pozytywnie !!!
            • malwes Re: Luty 2009 29.11.08, 20:17
              Mnie też boli dość mocno całe spojenie i pachwiny -
              wszystkie "kości" choć tak naprawdę to bolą więzadła.
    • kamilamama Re: Luty 2009 29.11.08, 21:12
      Drogie mamusie,w najbliższy czwartek idę na kolejne usg.Jak
      zwykle ,nie potrafię się tylko cieszyć ,że zobaczę maleńką .Nerwy
      szaleją .Zaczynam 30 tydzień.Ostatnio dużo myślę ,o
      porodzie .Starszego synka rodziłam 10 lat temu ,miałam nadzieję ,że
      na porodówce wiele zmieniło się na korzyść .Niestety ostatnio na
      wizycie dowiedziałam się ,że na znieczulenie zzo w naszym szpitalu
      nie mam co liczyć (po ostatnich zmianach).Napiszcie proszę ,czy wy
      macie takie możliwości w waszych szpitalach i czy ewentualnie się
      decydujecie .Pozdrawiam
      • kamilamama Re: Luty 2009 30.11.08, 10:12
        Chciałam napisać ,że ogromnie się cieszę z kolejnego podglądania
        malutkiej ,ale boję się czy wszystko u niej ok.
        • zmyrena Re: Luty 2009 30.11.08, 14:48
          Na tym etapie to chyba wszystkie mamy na co narzekać - coraz częściej dzieci nam
          "ciążą" smile
          Wreszcie przespałam całą noc - nie obudził mnie ani ból kręgosłupa ani parcie na
          pęcherz. To chyba rekompensata za ostatnie trudne dni i noce.
          Z ZZO w moim szpitalu też lipa - nawet jak chce się za nie zapłacić, to często
          nie ma anestezjologa, który by je mógł podać. Ponoć można się umówić prywatnie,
          ale to skomplikowane. Doszły mnie też słuchy, że ordynator zabronił lekarzom,
          którzy nie mają akurat dyżuru przyjazdu do porodów swych pacjentek i bardzo mnie
          to martwi, bo nastawiałam się na to, że mój gin będzie mi towarzyszył. Jeśli nie
          trafię na jego dyżur to nic z tego.
          Już powoli zaczynam mieć dość ciąży i chciałabym już urodzić - a tu jeszcze 11
          tygodni...
          • mayeczkanyc Re: Luty 2009 04.12.08, 16:10
            Czesc dziewczyny!
            Zastanawialam sie czy opisywac moje smutki i coz napisze. Otoz
            wszystko bylo super, az ktoregos dnia moje serce zaczelo bic
            niesamowicie szybko, myslalam ze to norma w ciazy i sie nie
            przejelam, ale kiedy to sie powtarzalo zadzwonilam do przychodni i
            pielegniarka powiedziala zeby jechac do szpitala.
            Zrobiono mi EKG i okazalo sie ze mam pewnien problem tzn. wolf
            parkinson white z ktorym sie urodzilam...???!!!
            Nigdy wczsniej nie mialam zadnych problemow i nigdy nie robiono mi
            EKG na ktorym jest widoczny ten syndrom.
            Oczywiscie kilka dni w szpitalu i decyzja lekarzy ze moze uda sie
            bez lekow dojsc do konca ciazy.
            Niestety od tej pory juz 3 razy byla w szpitalu bo moje serce bilo
            czasami powyzej 200 uderzen na min.
            Oczywiscie teraz jestem juz na lekach tzw. beta blokerach ( twierdza
            ze nie ma niebezpieczenstwa dla dziecka na tym etapie jego rozwoju)
            zeby moje serce bilo stabilnie.
            Powiedzieli mi ze nie jest to powazny problem i wystarczy zabieg
            zwany ablacja zeby to naprawic ale chca go zrobic dopiero po
            porodzie.
            Ostatnio podane leki dzialaja, moje serce bije spokojnie ale pojawil
            sie inny problem mam po nim mdlosci, zawroty i bol glowy.
            Nie wiem co bedzie dalej kurcze jakie zdrowie jest kruche i jak
            wszystko moze sie zmienic w ciagu jednego dnia, teraz juz to wiem.
            Czekam na luty z jeszcze wieksza niecierpliwoscia. Musi byc dobrze smile
            Pozdrawiam
      • zmyrena Dobre wieści po wizycie :-) 08.12.08, 20:46
        Byłam dziś na kontrolnej wizycie u mojego gina - tak mnie ostatnio wystraszył tą
        skracającą się szyjką, że nie mogłam kilka nocy spać, bo martwiłam się, ze być
        może Hania urodzi się zbyt wcześnie. Dzisiaj okazało się, że wcale nie jest tak
        źle - szyjka ma 4 cm, nie rozwiera się i nie skraca póki co. Odetchnęłam z ulgą
        i od razu lepiej się poczułam.
        Podejrzałam też małą na USG - robiła słodki dziubek z usteczek i machała
        rączkami smile
        Wyniki też wyszły mi dobre, glukoza po 75 g wyszła mi 75 smile I hemoglobina 13.
        Do tego wszystkiego skończyliśmy w sobotę remont łazienki i właśnie posprzątałam
        ten cały bajzel. W końcu mogę normalnie wziąć prysznic i nie muszę się potykać o
        różne sprzęty w drodze do łazienki. W ogóle chyba instynkt wicia gniazda mi się
        włączył, ba nagle mam dużo energii i najchętniej sprzątałabym cały dzień smile
        Też tak macie? Pozdrawiam!
    • zielona-zaba ehh te ciążowe nastroje... 01.12.08, 12:13
      cześć dziewczyny,
      u mnie z tymi nastrojami było bardzo podobnie... i w końcu coś się zmieniło - musiałam [dosłownie] wziąć urlop [miałam go za dużo - zaległego] i cały tydzień miałam niby tylko dla siebie. Założeni owszem bardzo miłe ale oczywiście niewykonalne - zaczęło się od rozpisania planu dnia na cały tydzień - były "obowiązki" na które brakowało siły i czasu po pracy i codziennie jakaś mała przyjemność dla mnie.

      Takim oto cudem zrobiłam coś pożytecznego dla domu i siebie - np upiekłam ciasteczka, które za mną już dawno chodziły, wybrałam się do fryzjera [spontanicznie było i drastycznie], na zakupy [fakt, po 8h łażenia po sklepach miałam dość, ale wróciłam z kilkoma rzeczami tylko dla siebie], do kina no i oczywiście spotkałam się ze znajomymi. Do tego doszła jeszcze "impreza" andrzejkowa.

      Po co to pisze? Może zbytnio nie odpoczęłam [wstawałam tylko 30 min później niż normalnie do pracy wstaje] bo plan dnia był napięty, ale zrobiłam coś dla siebie, co poprawiło mi humor i moje ciążowe humorki-potworki uciekły [przynajmniej na jakiś czas] smile POLECAM smile

      Mam już kolejne plany - tym razem na pierniczki [nie wiem, jak dam rade upiec je po pracy, ale co tam - nie odpuszczę...] i kolejne zakupy [w końcu przez 8h nie odwiedziłam wszystkich sklepów wink].

      Jest jeszcze jedna rzecz, która nie daje mi spokoju - jak już ktoś gdzieś indziej pisał - sesja zdjęciowa w ciąży [to chyba po tej wizycie u fryzjera wink] to bym chciała w styczniu zrealizować, więc chyba do postanowień noworocznych dopiszę smile

      Zróbcie coś dla siebie, co od dawna odkładacie, bo... a na pewno chociaż na trochę humorki się poprawią smile
      • olo2108 Re: ehh te ciążowe nastroje... 02.12.08, 11:58
        Cześć dziewczyny,
        Nie zaglądałam przez kilka dni na forum, ale teraz mogę już wszem i
        wobec ogłosić, że remont skończony! Odetchnęłam z ulgą, bo miałam
        serdecznie dość! Zostało nam jeszcze trochę sprzśątania- poukładanie
        papierów, szafki itp ale w tym tygodniu siedzę w domku, więc
        wszystko powoli zrobię. Poza tym od wczoraj pralka chodzi non stop-
        postanowiłam poprać i poprasować rzeczy malucha, bo ten czas jakoś
        szybko lecismile Zaraz Święta, a potem już kilka tygodni, w ciągu
        których wszystko może się zdarzyćsmile
        Poza tym też zamierzam zrobić coś dla siebie- zaraz biegnę na spacer
        z psem bo słoneczko śliczne za oknem, może w środę do fryzjera i na
        zakupysmile No i jeszcze jakiś obiadek dla męża ugotuję, żeby poczuł,
        że żona w domusmile
        • chyba20luty odrobinę ponarzekam.. 03.12.08, 10:17
          Ostatnio mam bardzo ciężkie dni, nie mogę o tym rozmawiać żeby nie
          płakać dlatego wolę napisać. Od jakiegoś czasu wszystko zaczeło sie
          walić mi na głowę i już sobie z tym wszystkim nie radzę. Lekarz
          zalecił spokój, pozytywne myślenie a ja od piątku płaczę i cała się
          trzęsę. Mąż nieoczekiwanie stracił pracę, nie mamy gdzie mieszkać
          ponieważ moi rodzice nie chcą żebyśmy mieszkali u nich. U jego
          rodziców nie ma gdzie. Na stancję nas nie stać. Oszczędności nie
          mamy bo je straciliśmy na niepewnej inwestycji. Zostaliśmy w
          sytuacji bez wyjścia a tu za chwilę ma pojawić się dzidziuś. CZuję
          się bardzo żle, praktycznie nie śpię. Brzuch mam jak kamień i mnie
          boli i chociaż wiem że nie powinnam tak myśleć ale prawie żałuję że
          jestem w ciąży. Nie wiem czy jak coś się nie zmieni to czy nie będę
          musiała go oddać. Aż serce mi pęka na samą myśl. A tak się cieszyłam
          do niedawna..
          • malwes Re: odrobinę ponarzekam.. 03.12.08, 11:20
            Strasznie współczuję...mam nadzieję, że jednak to wszystko się
            wyprostuje. Z pracą nie jest teraz źle - wprawdzie kryzys trochę
            namieszał ale ciągle nie jest tak fatalnie jak 5 lat temu. Wydaje mi
            się, że mąż ma szansę szybko znaleźć jakąś pracę. Z rodzicami
            porozmawiajcie jeszcze raz - może przejściowo jednak Wam pomogą. No
            i zgłoście się do opieki społecznej - prawdopodobnie w Waszej
            sytuacji należy Wam się zasiłek socjalny a to zawsze parę groszy,
            choć niewiele.
            • zmyrena Re: odrobinę ponarzekam.. 03.12.08, 12:07
              Malwes ma rację - MOPS na pewno przydzieli Wam jakąś pomoc pieniężną. Po
              urodzeniu dziecka będzie becikowe - zawsze to jest coś. Pomyśl, że Wasze kłopoty
              są przejściowe i wszystko się jakoś ułoży. Dziecko to powód do maksymalnej
              mobilizacji - mąż na pewno się postara szybko znaleźć pracę, a w międzyczasie
              być może należy mu się zasiłek.
              Myślę, że rodzice w takiej sytuacji nie wyrzucą Was przecież z domu.
              Na razie to wszystko wygląda czarno, ale nie załamuj się - ten ból brzucha to na
              pewno od stresu. Spróbuj trochę się uspokoić - napij się melisy, idź na spacer,
              spotkaj się z koleżanką.
              Trzymaj się dzielnie i nie załamuj się - musisz być teraz silna - dla dziecka.
    • tusia do dziewczyn z Wrocławia i okolic 04.12.08, 10:14
      Witam,
      Jestem mamą trzymiesięcznej Martynki i czteroletniej Majki. Mam do sprzedania śliczną wyprawkę po Martynce. Chętnie też opowiem Wam o cc,lekarzach, porodówkach i pielęgnacji dziecka. Jeżeli będziecie zainteresowane podaję mojego prywatnego maila marta.michalska@poczta.onet.pl
    • landrynka103 Zaczynam się bać... 04.12.08, 16:04
      Dziewczyny, moja ciąża jest przemyślana, zaplanowana, jestem po
      dwóch poronieniach więc moja radość jest tym bardziej wielka że
      udalo nam się w końcu wkroczyć w siódmy miesiąc smile Cieszę się ze
      swojego maluszka, nie moge doczekać się lutego jak się w końcu
      urodzi, jak ją wezmę w swoje ramiona, przytulę, zobaczę... Ale...
      Jest właśnie pewne ale... Byłam ostatnio u swojej koleżanki która
      urodziła trzy tygodnie temu i wyszłam od niej w totalnym szoku. Ta
      osoba która tak samo pragnęła dziecka, ciążę planowała jest w
      totalnej rozsypce! Powiedziała mi żebym się cieszyła póki chodze w
      ciązy bo potem jest jedno wielkie rozczarowanie, nie mogła doczekać
      się swojego dziecka ale jak już zobaczyła to najchętniej oddała by
      komuś chociaż na dwa tygodnie żeby odpocząc bo to męka, nieprzespane
      noce, poranione brodawki, karmić nie może tak boli, do tego ma
      wyrzuty sumienia że jest wyrodną matką że się nie nadaje skoro tak
      to wszystko odbiera. Siedzi i płacze bo nie daje sobie rady! Nigdy
      nie myślałam o macierzyństwie w tym kontekście, raczej myślałam że
      będzie radość w domu a nie totalny nieład, depresja, chęć oddania
      dziecku komukolwiek żeby tylko miec spokoj. Wystraszyłam się
      okropnie, co będzie jak i ja tak się załamie psychicznie po
      porodzie, jak stwierdzę że nie dam rady??? To moje pierwsze dziecko
      i może moje obawy wychodza stad że nie wiem czego oczekiwać, choć
      wiem że pierwsze miesiące nie są uslane różami ale ta wizyta
      wstrząsnela mną dogłębnie... sad
      • sylwia32 Re: Zaczynam się bać...do landrynka 04.12.08, 16:28
        przeżyłam dwa razy poranione brodawki, które wyleczyły mi się do dwóch tygodni
        po porodzie, bo ija się musiałam nauczyć przystawiać maleństwo no i aleństwo
        musioło się nauczyc odpowiednio chwytać brodawkę i miałam ochotę "wyrzucić"
        maleństwo, ale to przejściowe. uważam ( a jestem mamą dwóch dzieciaków i
        świadomie zaplanowane trzecie), że karmienie to jeden z najpięknieszych okresów
        bycia z maleństwem. uwielbiam karmić piersię nawet wiedząc, co mnie czeka. to,
        że maleństwo płacze i ma nieregularny tryb życia to też trwa tylko kilka tygodni
        potem się wszystko normuje. u mnie wyglądało to tak: i córcia i synuś jedli co
        dwie godziny i przez pół godziny ( z zegasrkiem w rekę) i w dodatku co dwie
        godziny przed karmieniem była kupaska, więc nie zawszew wystarczyło mieć
        maleśstwo obok siebie, ale trzeba było wstać no bo pieluszka do zmiany. acha do
        tego dochodzą zastoje pokarmów, gdzie trzeba masować pierś, która boli jak ch...
        i wyje się z bólu ( pomagają rozgniecione i schłodzone liście z kapusty). ale
        uwierz mi wszystko jest do przejścia. ja już się nie mogę doczekać jak zaraz po
        porodzie dostanę maleństwo w ramiona i podam mu pierś ( to bardzo ważne),
        szczególnie, że drżę codziennie o to czy dotrwam do terminu, bo skurcze mam
        coraz częściej i coraz mocniejsze. jak narazie unikam szpitala jak ognie, bo
        strasznie mi żal zostawiać moje dzieciaki w domu pod opieką dziadków.
        uff, ale się rozpisałam. nie nakręcaj się . macierzyństwo każda z nas przechodzi
        inaczej i tylko wszystko zależy od naszego nastawienia.
        • elena01 Re: Zaczynam się bać...do landrynka 04.12.08, 17:06
          Dziewczynki, im blizej konca tym wiecej problemów. Wydawac by sie moglo ze to
          juz z gorki a tymczasem jak czytam wasze posty to naprawde ciezko sie robi na
          sercu. Nie bede nic radzic bo nie jestem ekspertem, ale wiem że z narodzinami
          dziecka moze byc troche tak jak z ciaza. Na poczatku euforia i wielka radosc, a
          potem jak pojawiaja sie male problemy to nie dajemy sobie z tym rady. Taka chyba
          juz jest ta nasza psychika...Trzymam kciuki i wierze ze pozytywne nastawienie
          moze zdzialac cuda. Wczoraj oglądałam program o dziewczynie ktora wychowuje
          dziecko w takich warunkach, że ja od razu oddalabym je chyba do adopcji: facet
          alkoholik, warunki skandaliczne bez łazienki, w domu prawie że melina, ona 18
          lat, ciągłe alkoholowe libacje, facet dajęcy maluszkowi piwo, bo zdrowsze od
          pepsi, no i w ogole sceny dantejskie. Ale milosc z jaka zajmowala sie tym
          dzieckiem... to jest nie do opisania. Madrosci jaka ma ta dziewczyna mozna
          pozyczyc wielu mamom. Mowie wam, az sie poplakalam, bo tak nie powinno byc na
          swiecie. I mysle sobie ze jak bede w sytuacji kiedy bede miala dosc wszystkiego,
          kiedy zalapie dola i pomysle jak jest mi zle, to wtedy przypomne sobie te
          dziewczyne. Dla mnie jest bohaterką. Dlatego głowy do góry i zobaczycie że
          będzie pięknie.

          • malwes Re: Zaczynam się bać...do landrynka 04.12.08, 17:33
            Landrynko - zmęczenie po porodzie i opieka nad dzieckiem to naprawdę
            stan naturalny i każda osoba ma serdecznie dość w pewnym momencie.
            Jednak z 99% to nie zagłusza radości z dziecka. Jak z ciążą -
            cieszymy się, co nie znaczy, że nie marudzimy jak nam coś dolega.

            Jeśli twoja kuzynka jest rozczarowana tym wszystkim, to myślę, że
            dopadła ją depresja poporodowa. Niestety zdarza się - czasem baby
            blues przez kilka dni (to prawie wszystkie), czasem depresja a
            czasem niestety psychoza (ekstremalnie rzadkie przypadki). Z tego
            co piszesz, to ona powinna iść do lekarza i zacząć być leczona.
            Zmęczenie tak, fryustracja tak, załamanie tak - ale rozczarowanie
            dzieckiem, ciążą, niechęć do opieki i zero radości z dziecka to już
            objaw depresji. To nie jej wina tylko hormonów (zwłaszcza jak miała
            coś z Anty TPO i TG tarczycy o czym mogła nie wiedzieć). To się
            leczy bardzo łatwo i bardzo szybko ale do lekarza iść powinna. Nie
            można czekać.
            Dlatego nie bój się tego - niekoniecznie tak musisz się czuć. Na
            pewno dokucza pocenie, opuchlizny, zwijanie macicy, ból krocza,
            strach o dziecko, poczucie, że się nie umiemy nim zajmować - ale to
            kwestia dni, nie tygodni. Do tego najczęściej dołącza mimo wszystko
            ogromna radość, miłość do dziecka i te trudy jakoś się znosi.
            Niektóre mamy potrzebują chwili na tę euforię ale to też są
            wspaniałe mamy i to pierwotne uczucie absolutnie nie jest naganne.
            Ważne aby obserwować siebie, czy ewnentualny stan smutku nie trwa
            dłużej niż kilka dni.

            Majeczko - będzie dobrze, bliżej niż dalej, trzymaj się kochana!
            • bkruszynka Re: Zaczynam się bać...do landrynka 05.12.08, 08:41
              cześć dziewczyny
              kilka miesiecy temu dosc często pisałam na forum. potem miałam
              niezła alergię na komputer i jak tylko właczałam cokolwiek zaraz
              robiło mi sie niedobrze. Niestety dzis oficjalnie zegnam lutówki,
              chociaż oczywiście trzymam za wszystkie mamy kciuki bo to juz
              końcówki. Ja 27,11 urodziłam wczesniaka w 30 tc.Niestety o całoe 10
              tygodni za wczesnie mimo ze dwie poprzednie ciaze zakończyłam po
              terminie. Teraz co s spowodowało stan zapalny, co w rezultacie po 4
              dniach odchodzących wód zakończyło sie natychmiastowym cc. Teraz
              jestem w domu ale z dala od malutkiej (ponad 100km)To co przeszłam
              przez te kilka dni w szpitalu zanim sprawa się rozwiazała to coś
              strasznego. Dziś nieco lepiej , malutka w inkubatorze-waży 1600g.
              Sporo czasu upłynie zanim zabiorę ją do domku, mam nadzieję że bez
              komplikacji. DZiewczyny to dowód na to ze zawsze trzeba dbać o
              siebie nawet jesli jest superdobrze. I nie lekceważyć żadnych
              objwawów. Ja chodziłam ostatnie dni bardzo zmeczona, wrecz osłabiona-
              intensywnie pracowałam i przeoczyłam te objawy składając na karb 7
              miesiaca ciaży. Niestety skończyło sie za wcześnie -dużo za
              wcześnie. teraz cierpimy obie. Ja tęsknię i wysiadam psychicznie ,
              ona pełna rurek, kabelków , igieł i z dala od mamy...
              trzymajcie sie i życzę zdrowia waszym maluszkom
              • sylwia32 do bkruszynka 05.12.08, 08:49
                trzymam kciuki za twoją malutką i napewno będzie wszystko wporządku. życzę
                bardzo dużo zdrówka i wytrwałości dla ciebie.
              • malwes Do kruszynki... 05.12.08, 11:32
                Kruszynko - na 99% 1,6 kilogramowy maluszek już jest "nasz". Na
                pewno będzie trzeba troszkę się namęczyć ale jest ogromna szansa, że
                szybciutko wrócicie do domu. Dla pocieszenia "przejdź" się na
                forum "wczesniaczki". Tam są historie maluszków z 24tc (np. 450g)
                które zdrowe i wesołe już chodzą do przedszkola.

                To na pewno będzie trudny czas (przechodziłam podobny z pierwszym
                dzieckiem) i rozumiem Twoją rozpacz, żal, zmęczenie - i wiem, że
                cokolwiek napiszę to będzie banał, który nie pocieszy.

                Jednak na tym etapie ciąży (30tc) szanse są tak ogromne, że nie
                myślę nawet inaczej!.

                Trzymaj się i odezwij się jak już będziecie w domu.
                • olo2108 Re: Do kruszynki... 05.12.08, 12:35
                  Kruszynko, trzymam kciuki za Ciebie i za Twoje maleństwo. Życzę dużo
                  siły i wytrwałości. Jestem przekonana, że będzie dobrze- tak jak
                  pisała Malwes- teraz ratuje się już wcześniaki ważące 500 g. Bądź
                  dzielna i napisz od czasu do czasu co u Was słychać.
                  • elena01 Re: Do kruszynki... 05.12.08, 13:07
                    Kruszynko, jesteśmy z Tobą. Będę się modlić i za Twoje maleństwo.
                    Wierzę że wszystko będzie dobrze. Bądź silna.
                    • landrynka103 Re: Do kruszynki... 05.12.08, 13:28
                      Kruszynko ja także uważam że wszystko będzie dobrze, zobaczysz...
                      Ostatnio rozmawiałam ze swoją Panią doktor (znany i bardzo dobry
                      lekarz) i ona mi mówiła ze dzieci urodzone po 28 tygodniu z masą
                      ponad 1 kg mają praktycznie 100% szans na normalne życie. Jeśli
                      chodzi o wczesniaczki z mniejsza masą urodzeniową to je też się
                      teraz ratuje ale wplynąć to może na ich komfort życiowy (wady
                      rozwojowe itp) Tak więc spokojnie Twój dzidziuś jest bezpieczny,
                      będzie zdrowiutki i niedługo będziecie cieszyć się sobą w domku,
                      zobaczysz !!! Musisz myśleć pozytywnie aby dac swojemu maleństwu
                      siłę do walki o zdrówko a będzie napewno dobrze! Trzymaj się Kochana
                      i pisz jak się sprawy toczą!
                      • nusta1982 Re: Do kruszynki... 05.12.08, 17:21
                        Kruszynko trzymam za was kciuki.Bede sie modlic za Ciebie i Twoje
                        kochane malenstwo.
                        Wszystko bedzie dobrze...Pozdrawiam
                        • nusta1982 Juz sama nie wiem... 05.12.08, 17:45
                          Witam Was dziewczynki po mojej dlugiej nieobecnosci.
                          Zrobilismy ostatnio synkowi prezent na Mikolaja i zabralismy go na
                          USG 3D,zeby zobaczyl dzidzie,bo tak bardzo tego chcial(a ma juz 8lat
                          wiec duzo pyta o dzidzie).Wrazenia byly super,ale mala jest bardzo
                          ruchliwa i okrecila sie prawdopodobnie dwa razy pepowina.Ma tez
                          czeste czkawki wiec mnie to zaniepokoilo.Lekarka mi powiedziala,ze
                          to czeste u maluszkow,ale trzeba jeszcze sprawdzic...
                          Dowiedzialam sie tez,ze lozysko,ktore mam bardzo nisko nie podnioslo
                          sie do tej pory i prawdopodobnie bedzie przodujace.
                          Dziewczynki jestem przerazona,a przeciez czuje sie dobrze,duzo
                          lepiej niz w pierwszej ciazy.
                          Pozdrawiam wszystkie lutowe przyszle mamuski...
                          • pierzynek Re: Juz sama nie wiem... 08.12.08, 16:44
                            Nusta wyobrażam sobie jakie wrażenie zrobiło Usg i wogóle na twoim
                            synku, To super że cała rodzina uczestniczy w tym. Ja też w sobotę
                            miałam usg 3D i teraz już wiadomo, że będzie chłopiec. Moje
                            maleństwo ma pojedyncze owiniecie wokół szyi pępowiną. Lekarz
                            powiedział że to norma ale nie wiem czy to już kwalifikuje do
                            cesarki której nie chcę miec. Dziweczyny wam lekarz coś mówił. Czy
                            teraz to jeszcze może się zmienić czy dzidzi jast za duzy na
                            obroty??? Pytam ponieważ z ginekologiem mam wizytę dopiero pod
                            koniec miesiąca. Z tym łożyskiem przodującym to wogóle nie wiem o
                            co chodzi ale mam nadzieję że będzie wszystko ok u Ciebie Nusta.
                            Pozdrawiam was wszystkie!!!!!!!
                      • ania-fk81 Re: Do kruszynki... 05.12.08, 17:28
                        Kruszynko, trzymaj się!!! Twoje maleństwo jest silne i na pewno wszystko będzie
                        w porządku!!! Moja ciocia jest pediatrą i zajmuje się takimi maleństwami...no i
                        1600 to naprawdę dużo. W dzisiejszych czasach dużo mniejsze i młodsze
                        dzieciaczki mają ogromne szanse!! Tak więc Twoje maleństwo na pewno już niedługo
                        będzie z Tobą w domciu.
                      • pierzynek Re: Do kruszynki... 05.12.08, 17:36
                        Ja też dołanczam się moimi myślami i trzymam za was wszystkie kciuki
                        na które barki spadły nagle takie a nie inne dolegliwości. Kruszynko
                        napewno będzie dobrze z twoim maleństwem. Ty musisz się trzymać bo
                        tyle osób cię potrzebuje. Moj sąsiad urodził się mając 900g a teraz
                        przystojny facet z najlepszą średnią na roku studiów.... będzie
                        dobrze zobaczysz. Wiadomo jak to w naszym życiu jest że po euforii
                        zawsze jakieś problemy nastają......jak nie zdrowie to pieniądzę to
                        inni ludzie co zatruwają nam życie ale wszystko jesteśmy w stanie
                        przetrwać. Ja tutaj w Mexico też już nie raz dostawałam załamania i
                        pomimo że mam kochajacego męża to różnice kulturowe i to podejście
                        Mexykańskie mnie dobijają. Dzieki Bogu, że należe do optymistek i
                        daję sobie radę. Nadal lekarz mnie nie skierował na zadne badania
                        oprócz USG wiec zrobiłam sobie sama na własną rękę i na szczęście
                        jest ok. Tak jak wam pisałam w sierpniu raz robiłam krew i mocz a
                        potem odpowiedz że jak dobrze się czuję to po co wiecej badań!!!!! A
                        po waszych postach to się widzi że czasem wygląda ok albo myslimy że
                        to norma a tu niemiła niespodzianka. Dziewczyny też nie dajcie się
                        zwariować porządkom i przygotowaniom na święta. Znam przypadki że
                        właśnie po tych wariotkowych dniach wiele dziewczyn urodziło
                        wcześniaki..... Nieumyte okna raz szlak napewno nie trafi.....I nie
                        zawieszajcie firanek bo to duże obciązenie dla serce. Tutaj ludzie
                        wogóle czasami nie myją okien na zewnątrz bo otwierają się na
                        zewnatrz. Jak mogę to zrobić na czwartym pietrze!!!!!! Na początku
                        myslałam że nie mogę z tym zyć a teraz już się przyzwyczaiłam.
                        Czekam na porę deszczową...... Trzymajcie się!!!!!! Ja dostałam z
                        polski kartkę z opłatkiem i liczę na to że wszystko bedzie ok.
                        Trzymajcie się !!!!! jesteśmy razem z naszymi problemami.
                        • bkruszynka Re: Do kruszynki... 05.12.08, 21:38
                          dziekuje Wam kochane za slowa wsparcia. Rzeczywiście już nie tak
                          bardzo boję się o zycie malej bo to podobne nie jest już zagrożone.
                          Bardziej wykancza mnie to ze jestem 100 km od niej nie moge być u
                          niej tyle razy ile bym chciala. Poza tym personel też mi nie pomaga
                          ile razy o coś pytam zbywają mnie. A przeciez to moje dziecko.
                          Nosiłam ją pod sercem prawie 7 miesiecy.Ona jest dla mnie wszystkim
                          a dla nich tylko kolejnym klinicznym przypadkiem. Dziś wyjatkowo
                          cały dzien przepłakałam, okropnie tęsknię.A jeszcze mam problemy z
                          pokarmem a tak bardzo chcę żeby jadła moje mleczko. Wieczór
                          dowiedzialam sie ze wszystko ok, że nawet przybrała 20g, i je już po
                          20ml ( do wczoraj było po 10ml)To mnie uspokoiło i może spokojnie
                          dziś zasnę. Niestety jest nadal na antybiotykach bo stan zapalny
                          który spowodowal przedwczesny poród jest również w jej organiźmie. .
                          Jeszcze raz dziekuje za słowa wsparcia. Zyczę wszystkim przyszłym
                          mamom spokojych ostatnich tygodni ciąży i obiecuję jak tylko coś sie
                          zmieni napisać
                          pzodrawiam
                          • landrynka103 Re: Do kruszynki... 05.12.08, 22:00
                            Kochana Kruszynko! no widzisz! i już jest lepiej a z każdym dniem
                            będzie coraz to lepiej i każdy dzień zbliża Cie do zabrania
                            maleństwa ze szpitala - ona tam walczy dzielnie i chciałaby pewnie
                            żebyś była z niej dumna, taką ma wolę walki. Musisz myslec
                            pozytywnie bo nie ma innej opcji - MUSI BYĆ DOBRZE !!! ściskam Cie
                            mocno i wiem że bedzie dobrze bo Twoja córeczka ma wielką siłę smile
              • morepig bkruszynka 09.12.08, 18:59
                wszystko bedzie dobrze, trzymamy kciuki.
                na pewno znasz historie innego "luciaka"- emmy z listopada 2004
                (termin na luty 2005)
                wazyla 600gram i teraz jedyne co to ma lekka wade wzroku wink
                co do forum i zegnania sie z lutowkami- nie rob tego, wrocisz do nas
                jak male bedzie mialo ok 3-4miesiecy wink bo juz bedzie nadrabiac i
                bedzie mialo korygowany wiek taki jak nasze (tfu tfu) luciaki.
                tak wiec pis co u Ciebie, zapisz sie na nasze forum i mysl
                pozytywnie! wink
                • bkruszynka Re: bkruszynka 08.01.09, 22:47
                  witam was kochane mamy
                  dawno nic nie pisałam ale naprawdę to był czas spedzany przeze mnie
                  głownie w szpitalu u malutkiej, a do internetu najczęściej siegałam
                  żeby sie naczytać głupot o wcześniakach a potem niepotrzebnie sie
                  martwić. Otóż wygląda na to że wszystko powoli kończy sie dobrze.
                  Dziś mija 6 tygodni od przedwczesnych narodzin mojej córci. A
                  jutro... jutro wielki dzień... po wielu perypetiach Nicola
                  przyjeżdża do domu. Miałyśmy po drode mnóstwo problemów bo jak sie
                  dowiedzialam waga to nie wszystko. I Niki wydawało się ze jest duża
                  i nic jej nie grozi. niestety czas który spędzila w brzuchu byl
                  sporo za krótki i mialyśmy ogromne problemy z oddychaniem a tym
                  samym i z jedzeniem.W każdym razie dziekuję za wsparcie, my od jutra
                  cieszymy sie pzrez 24 godziny sobą , a Wam wszystkie mamusie życzę
                  sszybkiego i łatwego porodu, zdrowych maluszków i wielu uśmiechów-
                  wspólnych
                  pozdrawiam
    • zmyrena Re: Luty 2009 10.12.08, 11:34
      Byłam w poniedziałek na kontrolnej wizycie u mojego gina - tak mnie ostatnio
      wystraszył tą skracającą się szyjką, że nie mogłam kilka nocy spać, bo martwiłam
      się, ze być może Hania urodzi się zbyt wcześnie. Dzisiaj okazało się, że wcale
      nie jest tak źle - szyjka ma 4 cm, nie rozwiera się i nie skraca póki co.
      Odetchnęłam z ulgą
      i od razu lepiej się poczułam.
      Podejrzałam też małą na USG - robiła słodki dziubek z usteczek i machała
      rączkami wink
      Wyniki też wyszły mi dobre, glukoza po 75 g wyszła mi 75 wink I hemoglobina 13.
      Do tego wszystkiego skończyliśmy w sobotę remont łazienki i właśnie posprzątałam
      ten cały bajzel. W końcu mogę normalnie wziąć prysznic i nie muszę się potykać o
      różne sprzęty w drodze do łazienki. W ogóle chyba instynkt wicia gniazda mi się
      włączył, ba nagle mam dużo energii i najchętniej sprzątałabym cały dzień.
      Też tak macie? Pozdrawiam!
      • landrynka103 Re: Luty 2009 10.12.08, 14:13
        Oj mamy, mamy ZMYRENA wink Ja wprawdzie mam remont (malowanie) który
        kończy się w niedzielę i nie mogę się doczekać kiedy będzie tak
        ładnie, czyściutko i świątecznie. Do szału mnie doprowadza fakt,że
        nie moge sobie poprać już ciuszków i ułożyć w dzidziusiowej komodzie
        bo bajzel na kółkach, wiadomo jak to przy remontach ale jak tylko
        będzie koniec to włączy mi się pewnie turbodoładowanie wink Dziewczyny
        uważajcie tylko przy tych porzadkach żeby nie przesadzić, moja
        znajoma przez to świąteczne sprzątanie urodziła wcześniaczka, tak
        więc bez szaleństw kobitki, bez szaleństw wink
        • peliza17 Re: Luty 2009 10.12.08, 15:35
          Też tak mam,od 5go grudnia mam ustrojoną choinkę,przystrojone mieszkanie,poprane
          ciuszki,pieluszki,wyprany wózek,poskręcane lózeczko,poprasowane
          pościelki,kupione zimowe ciuszki,kosmetyki niemowlęce,/tylko do szpitala się nie
          spakowałam,żeby nie zapeszać/Dziś padły okna,jutro szafki.Jak tylko wracam z
          pracy to mnie energia rozpiera.W nocy wszystko mnie boli ale w dzień nie ma na
          mnie mocnych.Rozkładam to jednak w czasie by nie przegiąć...
          • mayeczkanyc Re: Luty 2009 10.12.08, 16:31
            O kurcze tak Was czytam i widze ze wiekszosc juz przygotowana na
            maxa. Ja mam jakies cztery ciuszki i tak naprawde to za duze na
            noworodka bo wybralam sie raz do sklepu i kupilam po prostu to co mi
            sie spodobalo.
            Musze sie pospieszyc, ale mam pytanie czy jakas doswiadczona Mama
            moglaby mi podpowiedziec co jest potrzebne dla dzidziusia z, ze tak
            powiem akcesoriow tzn. nie ciuszkow bo tych to wiadomo przewaznie
            zawsze ma sie ich i tak za duzo a te inne rzeczy to naprawde nie do
            konca sie orientuje. A moja rodzina daleko wiec pomozcie smile
            Pozdrawiam
            • landrynka103 Re: Luty 2009 10.12.08, 19:38
              MAYECZKA doświadczoną mamusią to ja nie jestem jeszcze wink ale
              koleżanki mi pomogły więc przygotowałam sobie taką listę zakupów
              więc może Ci się przyda. Ja tam co tydzień coś sobie kupuję i
              pomalutku zbieram żeby potem finansowo na twarz nie upaść hehehe.
              Dziś kupiłam pieluszki i smoczek smile
              Podaję listę - jak macie kobitki jakieś zastrzeżenia i doświadczenia
              to piszcie może coś się razem skoryguje smile
              -szczotka do szorowania butelek i smoczków
              -podgrzewacz do butelek
              -smoczek uspakajający
              -nożyczki do paznokci
              -szczotka do włosków
              -aspirator do noska
              -pieluszki tetrowe i flanelowe ok. 3-4 szt z każdego
              -paczka pampersów dla noworodka
              -2 reczniczki kąpielowe
              -2 kocyki bawełniane
              -1 ciepły do wózeczka
              -rożek czyli becik
              -wanienka
              -termometr do kąpieli
              -termometr zwykly taki z miękką końcówką
              - mydełko lub płyn do kąpieli
              -krem na odparzenia linomag lub sudocrem
              -oliwka
              -krem do buzi zimowy
              -chusteczki do pupy
              -gaziki nasaczone spirytusem do przemywania pępuszka
              -gaziki czyste do przemywania oczków
              -sól fizjologiczna w buteleczkach
              -proszek do prania jelp lub lovela
              - butelka antykolkowa
              -myjka do mycia
              -zasypka do pupy
              -patyczki do uszu i nosa
              -przewijak
              -ceratki na przewijak
              -posciel ok. 2 zmiany
              -przescieradla na gumke 2 szt
              -podklad pod materac
              -poduszka do karmienia
              dla mamy:
              -2 koszule do karmienia
              -majtki jednorazowe
              -biustonosz do karmienia
              -wkladki laktacyjne
              -poduszka do siedzenia po porodzie
            • malwes Re: Luty 2009 10.12.08, 19:50
              Oj dziewczyny...z jednej strony Wam zazdroszczę a z drugiej się
              dziwię, bo wg mnie "czyste" to jest "czyste max sprzed tygodnia" smile
              Ja ciuszki będę prać po połowie stycznia - to samo z
              prześcieradełkiem, łóżeczkiem itp...przecież w domu się strasznie
              kurzy i z Panią, która mi pomaga w domu to w zasadzie dokładniejsze
              odkurzanie robimy w pon i pt i raz w tygodniu zmywanie podłóg.

              Majeczko - co do akcesoriów to niech ja pomyślę...
              Dla mamy
              - podkłady i podpaski (to jasne)
              - jednorazowe siatkowe majtki (to też jasne)
              - podkłądy na łóżko - takie jak do przewijania, zależy na ile
              szpital jest chętny zmienić prześcieradło kilka razy dziennie
              - płyn do podmywania, tantum rosa, suszarka, szampon, delikatne
              mydełko do mycia piersi
              - bepanthen, purelan itp do brodawek
              - o łapciach, szlafroku itp nie piszę
              - jednorazowe podkłady na deskę kibelkową i własny duży kubeczek do
              podmywania jeśli nie zawsze prysznic jest pod ręką
              - jednorazowe ręczniki

              Dla dziecka
              - podkłady do przewijania
              - krem do pupy i płyn do kąpieli i chusteczki do pupy (ja resztę
              kosmetyków włączę dopiero w domu)
              - jednorazowe suche chusteczki albo ręczniczki do osuszania pupy
              (żeby po mokrej chusteczce na mokre nie kłaść kremu!)
              - jakieś sterylne waciki miękkie do przemywania oczu solą
              fizjologiczną
              - spirytus do pępka i waciki do przemywania
              - duże patyczki do uszu (specjalne dla dzieci - u nas w Polsce
              np. "Dzidziuś"
              - pieluszki tetrowe i flanelowe - pod buzię, pod pupę, na ramię do
              odbijania itp
              - nożyczki do paznokci ale to lepiej tez w domu (trzeba umyć,
              wyparzyć) - polecam Baby Ono, odradzam Canpol
              - laktator, butelki, smoczki, smoczek, steryzlizator, podgrzewacz -
              wedle uznania i raczej później, oprócz laktatora
              - podkłady do przewijania - np. paczkę Fixies
              - monitor oddechu wedle uznania
              - łóżeczko, wózek, materac, prześcieradła - najlepiej takie
              podceratowane od spodu żeby nie zalać materaca jak pielucha
              przemoknie albo "sikniemy" smile albo się uleje na leżąco - ale takie
              dla alergików, oddychające
              - ugh....coś pewnie jeszcze ale zapomniałam...
              • ania-fk81 Re: Luty 2009 10.12.08, 22:08
                Jeżeli chodzi o to pranie i prasowanie, to ja muszę już teraz...Mieszkamy w
                małej kawalerce i coś kiepsko u nas z wysychaniem rzeczy..trwa to często dwa do
                trzech dni..No a trzeba też prać swoje rzeczy na bieżąco, no i jeszcze swoje
                ręczniki...pościel.. A mam naprawdę sporo ubranek do wyprania, bo najpierw
                dostałam od znajomych po ich najmłodszym synku (i to już jest baardzo dużo), a
                jeszcze po świętach dostaniemy od siostry męża, której dwumiesięczny synek już
                wyrósł z tych najmniejszych...Ja kupiłam większą ilość woreczków do pakowania
                ubranek i rzeczy maluszka. Pierwsze pranie będzie już dosychać..jeszcze tylko
                uprasuję, w woreczki i na półkę. Też sobie nie wyobrażam zostawić ubranka na
                pastwę kurzu na moich półkachuncertain Przecież to jeszcze dwa miesiące...łóżeczko
                mamy turystyczne, więc leży spakowane w specjalnym pokrowcu. Kocyki,
                prześcieradła itp. też będą czyste spakowane do worków. No więc ja właśnie tak
                walczę z kurzem...myślę, że to wystarczy - zaznaczam, że woreczki są szczelnie
                pozamykane...
                • peliza17 Re: Luty 2009 10.12.08, 22:48
                  TO oczywiste,ze wyprane ,poprasowane rzeczy w pieluchę a następnie w worki
                  zamykam i dopiero do szuflady.Łóżeczko całe nakrywam narzutą,wózek też
                  zaworkowany.Jakby się coś predzej wydarzyło nie wyobrażam sobie,że mąż to
                  wszystko sam,we właściwy sposób i na czas przygotuje tydzień przed terminem.Wolę
                  to poczucie bezpieczeństwa jak wszystko już czeka...
                  • mayeczkanyc Re: Luty 2009 11.12.08, 03:43
                    Dziewczyny dziekuje Wam serdecznie! Ja nie mialam pojecia ze to az
                    tyle rzeczy ale jak czytam to rzeczywiscie wszystko bardzo potrzebne.
                    Spisze sobie to i zaczynam kupowac, z taka sciaga bedzie o wiele
                    latwiej.
                    jesli chodzi o to pranie to rzeczywiscie trudna sprawa bo z jednej
                    stron najlepiej by bylo wszystko na swiezutko kilka dni przed
                    porodem ,tylko ze z tym moze byc roznie bo niby jak zgadnac kiedy
                    dzidzia zdecyduje sie przyjsc na swiat. Ja tez nie bardzo wyobrazam
                    sobie jak moj maz to robi, oczywiscie wszystko by zrobil ale ja wole
                    samasmile
                    Jeszcze raz dzieki i pozdrawiam.
                    • landrynka103 Re: Luty 2009 11.12.08, 10:42
                      Dziewczyny ja tez wszystko suchutkie i poprasowane chowam do
                      woreczków, mieszkam w kawalerce i zanim mi to wszystko poschnie przy
                      tej paskudnej wilgotnej pogodzie to mi ręce opadają. Tez jestem z
                      tych "przezornych ubezpieczonych" wink Co do łóżeczka i wózka to
                      położna ze szkoły rodzenia mówiła nam że warto rozpakowac te rzeczy
                      wcześniej aby utleniły się z nich toksyczne subtancje chemiczne
                      które potem mogą maluszka uczulić czyli np. lakier z łóżeczka czy
                      związki chem. z materiału wózka itp. Wiadomo pościel wkładamy
                      świeżutką upraną ale chyba warto aby te rzeczy przewietrzały z tych
                      paskudztw wink Póki co ja nie wietrzę bo nie mam jeszcze ani wózka ani
                      łóżeczka za to mam burdel numer jeden przed świętami bo robimy
                      remont plus malowanie wink
                      • olo2108 Re: Luty 2009 11.12.08, 11:43
                        Ja też już mam większość rzeczy kupionych, ciuszki, pościel itp.
                        poprane i poprasowane. Zostało mi 8 tygodni, dla jednych dużo czasu,
                        dla innych już coraz mniej... Ostatnio dopadło mnie straszne
                        przeziębienie. Skończyło się na antybiotyku. Siedzę w domu i czuję
                        się lepiej, ale doskwiera mi kłucie w spojeniu łonowym, dzidziuś
                        ciągle strasznie nisko i mocno się rozpycha. Czekam na wizytę u
                        gina, żeby sprawdził szyjkę i w tej sytuacji naprawdę cieszę się, że
                        dosłownie kilka dni wcześniej wszystko przygotowałam!
                        • malwes Re: Luty 2009 11.12.08, 15:20
                          Dziewczyny - nie doceniacie mężów smile
                          Oczywiście żartuję trochę - bo np. mój tata to z tych co tylko 2
                          zdania potrafią powiedzieć: "Daj pilota" i "Daj jeść" smile ale mąż z
                          kolei z tych, co jak trzeba to nawet weki zrobi.

                          Wbrew pozorom u mnie np. to mąż poprał rzeczy po starszaku (choć
                          drugie pranie, to właściwe i pranie nówek-sztuk to planuję sama
                          zrobić) i przy pierwszym dziecku to od samego początku chciał
                          wszystko robić - np. ja leżałam a on wymusił na położnej naukę
                          kąpania jeszcze w szpitalu i w sumie przez pół roku to ja wanienki
                          nie tykałam. Na zmianę wstawaliśmy w nocy do zmiany pieluchy, na
                          zmianę karmiliśmy potem, nosiliśmy itp.

                          Teraz się śmieję, że już się przekonał jak to ciężko bo się odgraża,
                          że tym razem to będzie miał dużo "pracy w pracy" i będzie spał w
                          drugim pokoju bo ja będę "siedzieć w domu" przecież (sam dobrze wie,
                          że siedzenie z dzieckiem ma z "siedzeniem" niewiele wspólnego) smile

                          To tak off-topic było.
                          Ja tam jednak pranko i prasowanko dopiero w połowie stycznia.
                          Wprawdzie starszak z terminem na ten sam dzień, co ten łobuz,
                          urodził się 27 stycznia - to ja jednak naszykuję wcześniej wersję
                          minimalistyczną a za prawdziwe szykowania zabiorę się potem - i w
                          razie czegoś spadnie jednak na męża smile

                          Pozdrowionka
                          • majkateo Re: Luty 2009 11.12.08, 16:41
                            witam wszystkie
                            ja właśnie wróciłam od gina i jestem załamana. Moja szyjka skróciła
                            się już bardzo i ma niecały 1 cm. Mój lekarz kazał mi leżeć i się
                            oszczędzać. Ale nie jestem pewna czy to wystarczy. To dopiero 33
                            tydzień i jestem przerażona co dalej skoro szyjka juz taka krótka.
                            Czy macie jakiegoś lekaża z Warszawy który mógłby mi poradzić.
                            • malwes Re: Luty 2009 11.12.08, 17:51
                              Ja bym udała "Greka" i pojechała na Żelazną na IP mówiąc, że mnie
                              pobolewa brzuch i się martwię o szyjkę. Może założą pessar i tyle. Z
                              fajnych lekarzy w W-wie mogę polecić:
                              - z Żelaznej Sławomira Warzęchowskiego - jest taki bardzo gadatliwy
                              i na wszystkie pytania odpowiada. Nie wiem gdzie ma teraz gabinet
                              ale na forum "Szpitale" będzie.
                              - z Żelaznej dr. Puzynę - przyjmuje na Łuckiej 18, gab 18.02 na
                              piętrze, w tym samym miejscu gdzie dr Makowski robi usg.
                              - z Karowej dr. Kunickiego - przyjmuje w LIM (Mariott)
                              - z Karowej dr E. Romejko - przyjmuje w tym samym gabinecie co dr
                              Puzyna, przy Łuckiej 18.

                              Czy ten 1cm to cała szyjka (potwierdzone na usg tv a nie pbrzuch)
                              czy tylko zewnętrzna część. Od kiedy Ci się skróciła i o ile? Może
                              jest twarda i trzyma - i dlatego lekarz nie chciał nic więcej
                              robić...nie wiem sama. Bierzesz jakieś leki: magnez, no-spę,
                              fenoterol?
                              • majkateo Re: Luty 2009 11.12.08, 19:13
                                w 29 tygodniu lekarz stwierdził że szyjka ma 2,5 cm. obecnie w 33
                                już jest mniej niż centymetr. szyjka mierzona była przez brzuch. nie
                                biorę leków bo nie mam skurczy. Odniosłam wrażenie że mój lekarz nie
                                widzi w tym nic złego że dziecko może urodzić się przed czasem.
                                chyba jutro pojadę na żelaznż może tam coś zaradzą
                                • malwes Re: Luty 2009 11.12.08, 22:00
                                  Problem w tym, że przez brzuch to mogą być duże zakłamania - ja np.
                                  mam dwa pomiary z jednego usg, specjalnie mi lekarz pokazał - 34mm
                                  pbrzuch i 43mm tv - to prawie cm różnicy. To zależy też, jak dziecko
                                  się ułoży, uciśnie szyjkę itp.
                                  Podjedź na Żelazną, to nie zaszkodzi - a ginowi powiesz, że się źle
                                  poczułas i nie chciałaś już zawracać mu głowy a ze byłaś w okolicy
                                  to tam podeszłaś wink
                                  Wiem, że to wszystko irytujące ale ja nauczona problemami z pierwszą
                                  ciążą i dzieckiem też konsultuje niektóre sprawy z kilkoma
                                  lekarzami - a nauczył mnie tego pediatra starszaka, który powiedział
                                  mi, że we Francji to standard, że nawet lekarz zachęca rodziców do
                                  pogadania z kilkoma lekarzami, poznanie ich opinii i zadecydowanie
                                  któremu zaufają - a u nas lekarze uważają to za podważanie ich
                                  opinii. To prawda, że człowiek musi w końcu zaufac jednemu, ale
                                  czasami nie zawsze ten "jeden" to jest w każdym przypadku ten sam.
                                  Ja jestem ostrożniejsza, choć też czasem się z tym dziwnie czuję.
    • sylwia32 Re: Luty 2009 11.12.08, 22:48
      ja jak narazie nic nie mam przygotowane. bardziej się martwię silnymi i
      bolesnymi skurczami. w przyszłym tygodniu idę do szpitala, aby mój gin
      zaaplikowała w kroplówie fenoterol i magnez, aby przetrzyać świąta. poza tym mam
      się modlić, żeby wytrzymać do połowy stycznia. a leże i nic to nie pomaga.
      szyjki to już prawie nie mam i w dodatku jest miękka. cukrzyca się utrzymuje i
      nie zawsze dieta pomaga. jem już tak ograniczone produkty, że jak urodzę to
      chyba "zajem się na śmierć".
      ciuszkami zajmę się pewnie jak wrócę ze szpitala, bo mam wszystko w piwnicy
      popakowane. z tego co muszę dokupić to materac, pościel dla maluszka, kosmetyki.
      trzymajcie się cieplutko
      • widela83 jestem na zwolnieniu 12.12.08, 21:30
        co prawda tylko siedem dni (do 19 grudnia) ale miałam już totalnie dość,dopadły mnie straszne skurcze łydek, pozatym przez tego strepcococusa nidgy nie wiadomo kiedy może się zacząc poród
        Ja bede siedzieć w domu a mój mąz godzinę temu pojechał do Madonna di Campiglio.
        Ten czas podzielę po połowie 1/2 : księgowanie, sprzątanie, gotowanie, przygotowania na przyjęcie dzidzi, zabawy z moja 5-latką
        1/2: spanie, leżenie, sudoku, książka Myśliwskiego, maseczki, fryzjer, wizyta przyjaciółki jakieś zakupy na allegro
        Ostatnio jestem w słabej kondycji psychicznej (chociaż w ciąży z córką to był jeden płacz).

        Pozdrawiam wszystkie cieżaróweczki dbajcie o siebie,myślcie pozytywnie i wogóle wszyskiego dobrego.
        • mamuskaa30 co wy na to? 12.12.08, 22:35
          witam - jestem tak wkurzona, że muszę się wygadać. Dowiedziałam się,
          że mój mąż ma "służbowy" wyjazd na Teneryfę.Jestem tak wściekła bo
          sami nie latamy na takie wycieczki (w zeszłym roku był również z
          firmy na Maderze)zadawalamy się naszymi bałtyckimi plażami. Więc "na
          dzień dobry" jestem już z tego powodu zła(tak delikatnie ujmując bo
          nie chcę pisać wulagarnie)a do tego wkurza mnie jego podejście tzn
          wyjazd ma być podobno w połowie stycznie a ja mam termin na 8
          lutego - tylko że z małą miałam termin na 5 czerwca a urodziła się
          21 maja! On chyba nie bierze pod uwagę że poród może zdarzyć się
          wczesniej tym bardziej, że sytuacja się powtarza znów mam wysokie
          leukocyty ona rosną, co może spowodować ponownie wcześniejszy poród.
          Mówiłam,że jak on to sobie wyobraża jak zacznie się coś dziać to
          trzeba małą odstawić do dziadków itd przecież nie będę jeździć po
          miescie sama autem załatwiać to wszytsko sama a na koniec zawiozę
          się do szpitala i najlepiej sama się odstawię do domu. Powiedzcie
          czy ja to wszystko wyolbrzymiam? bo juz sama nie wiem a ja już mam
          dość kłótni na ten temat....ale się rozpisałam ale taka jestem zła
          że musiałam to z siebie wyrzucić
        • mamuskaa30 z innej beczki 12.12.08, 22:40
          witam - jestem tak wkurzona, że muszę się wygadać. Dowiedziałam się,
          że mój mąż ma "służbowy" wyjazd na Teneryfę.Jestem tak wściekła bo
          sami nie latamy na takie wycieczki (w zeszłym roku był również z
          firmy na Maderze)zadawalamy się naszymi bałtyckimi plażami. Więc "na
          dzień dobry" jestem już z tego powodu zła(tak delikatnie ujmując bo
          nie chcę pisać wulagarnie)a do tego wkurza mnie jego podejście tzn
          wyjazd ma być podobno w połowie stycznie a ja mam termin na 8
          lutego - tylko że z małą miałam termin na 5 czerwca a urodziła się
          21 maja! On chyba nie bierze pod uwagę że poród może zdarzyć się
          wczesniej tym bardziej, że sytuacja się powtarza znów mam wysokie
          leukocyty ona rosną, co może spowodować ponownie wcześniejszy poród.
          Mówiłam,że jak on to sobie wyobraża jak zacznie się coś dziać to
          trzeba małą odstawić do dziadków itd przecież nie będę jeździć po
          miescie sama autem załatwiać to wszytsko sama a na koniec zawiozę
          się do szpitala i najlepiej sama się odstawię do domu. Powiedzcie
          czy ja to wszystko wyolbrzymiam? bo juz sama nie wiem a ja już mam
          dość kłótni na ten temat....ale się rozpisałam ale taka jestem zła
          że musiałam to z siebie wyrzucić
          • peliza17 Re: z innej beczki 13.12.08, 13:08
            skopa mu w tyłek zasadź,żeby nie umiał na nim do połowy stycznia
            usiadzieć...może Ci ulży a jego olśni...Szkoda gardła na czcze przekonywania
            ustne...
            • olo2108 Re: z innej beczki 13.12.08, 20:45
              Ja na Twoim miejscu postawiłabym sprawę na ostrzu noża. Miałam
              trochę podobną sytuację kilka tygodni temu- byłam chora, a teściowa
              wydzwaniała do męża, że trzeba ją koniecznie odwieźć do domu
              (jechała ze Szczecina przez W-we do Zamościa) i tydzień już poczekać
              nie mogła. Naskoczyłam dość mocno na męża, a potem on sam
              przepraszał, że musiałam walczyć o zdrowie swoje i dzidziusia. Mamie
              oczywiście nic się nie stało podczas dłuższego pobytu. W sytuacji
              wyjazdu w terminie okołoporodowym mąż nie ma żadnego argumentu...
              • mamuskaa30 Re: z innej beczki 13.12.08, 22:38
                dzis znów maglowaliśmy ten temat i dla niego to nie jest wycieczka
                jak twierdzi tylko obowiązkowy wyjazd służbowy. Więc powiedziałam,
                żeby wziął zwolnienie na czas wyjazdu - więc już panikuje co
                powiedzą w firmie. Szlag mnie trafia bo wychodzi na to, że firma
                jest ważniejsza niż moje obawy, Ok rozumiem mamy kredyt, trzeba
                sznować pracę ale narodziny dziecka nie zdarzają się co kwartał.
                Powiedział, że jesli dziecko się urodzi przed wyjazdem to nie
                pojedzie. Czyli myśli, że ja "zaprogramuje" sobie poród albo przed
                albo po wyjaździe a jesli wypadnie w trakcie to moze mam zacisnąć
                nogi i trzymać do powrotu.
                • malwes Re: z innej beczki 14.12.08, 13:46
                  Wrrr...powiedz mu, że więcej problemów w firmie będzie miał jak
                  właśnie będzie próbował rezygnować w ostatniej chwili. Nie wiem
                  jakie bilety firma kupuje ale dopłaca się prawie 100% za taki, gdzie
                  można zmienić dane lecącego na dzień przed wyjazdem.

                  Poza tym obawy obawami, ale trzeba mieć trochę rozsądku w głowie -
                  od razu uprzedza się szefów, że wyjazd zaplanowany jest na okres
                  okołoporodowy i że lecieć nie może. Koniec. Co się martwić i
                  panikować na zapas - jeszcze nic nie powiedział a już panika. To co
                  będzie jak się zaczną "prawdziwe" problemy - choroba Wasza,
                  rodziców, dzieci czy jakieś problemy w szkole? Też będzie panika? Co
                  on przedszkolak czy dorosła osoba, która chce zasłużyć na miano
                  ojca. Może niech się zacznie martwić jak go szef zacznie straszyć bo
                  na razie to nie ma podstaw.
                  Pozsa tym - błagam - od lat pracuję w dużych firmach, na poważnych
                  stanowiskach - i nikt mi nie wmówi, że na takichb wyjazdach to się
                  załatwia kluczowe sprawy dla firmy wink
                  Niech mąż zaproponuje, że w tych dniach będzie dyżurował w firmie -
                  zawsze tu może być potrzebny. Jak się zacznie poród to weźmie
                  wolne/zwolnienie a jak nie - to się przyda jako zabezpieczający
                  sprawę na miejscu.
                  • kabame po usg 14.12.08, 18:58
                    czesc Dziewczynki. podgladalismy dzis na usg nasza Malenka - wazy okolo 2450
                    gram, struktury plodu prawdlowe, wszystkie parametry odpowiadaja 35 i 34
                    tygodniowi, polozenie glowkowe (lekarz twierdzi ze moze jeszcz sie to zmienic),
                    obecnie 32 tydz. i 5 dni ciazy. Nie wiem jak Wy, ale ja juz powoli zaczynam
                    odczuwac ze to juz 8 miesiac, szybciej sie mecze, zadyszka... Jescze tylko
                    miesiac i trzy tygodnie....
                    • zmyrena Re: po usg 15.12.08, 10:54
                      No to gratulacje! Duża dziewczyna! U mnie jeszcze ponad dwa miesiące do terminu.
                      18 XII mam wizytę i USG, zobaczę, ile mała urosła, pod koniec listopada miała
                      900 gram.
                      • widela83 do mamuskaa30 15.12.08, 11:44
                        Ja na Twoim miejscu też byłabym wściekła. Naprawde nie rozumiem dlaczego tak wielu facetów przerasta to że mają dzieci i rodzine. W moim systemie wartości rodzina jest na pierwszym miejscu a przedewszystkim dzieci. Trudno mi coś doradzić dlatego że jak bedziesz "walczyć o swoje" to on nawet jeśli ulegnie to nie wiadomo jak się bedzie zachowywyał jak np nie urodzisz w czasie trwania wycieczki. Z drugiej strony jak sie jest dobrą i wyrozumiałą żona to sie zazwyczaj dostaje po du.ie. Niestety.
                        Ja dopiero odkąd przyjełam zasadę "licz na siebie" nie oglądam sie na mojego M że zrozumie ze przytuli i takie tam (bo poprostu za bardzo bolało że on jest taki ignorant)odzyskałąm równowagę psychiczną. Mam wspaniała córeczkę która "oddaje mi" cała miłość czas i zaangażowanie które w nią "inwestuje". Teraz też boje się "jak ja sobie z tym wszystkim poradze" bo dziecka to mój mąż chciał ale po jego zachowaniu już widzę że będzie powtórka z rozrywki i nic słownie NIC mi nie pomoże.
                        Mam nadzieje że uda się wam rozwiązać tą sytuacje we dwoje. Pozdrawiam
                        • mamuskaa30 Re: do mamuskaa30 15.12.08, 22:12
                          widzisz tylko na co dzień mąż zajmuje się corką, po pracy zabiera ją
                          na spacer, czyta książki usypia. W domu też mi pomaga ja ograniam
                          tylko "lekko" mieszkanie to on myje podłogi czy robi zakupy. To
                          chodzi tylko o tą konkretną sytuację - wyjazd. Ale tak jest i bylo w
                          kazdej firmie jest zbyt ambitny i uczciwy jak na dzisiejsze czasy i
                          ten wyjazd oczywiście uważa za obowiązek wobec firmy i boi się
                          zapytac czy jest mozliwość "nie pojechania" - i to jest wkurzajace.
                          • widela83 Re: do mamuskaa30 16.12.08, 13:08
                            suspicious Normalnie pantoflasz, masakra podobno wiecej jest facetów którzy jednak angazują się w obowiązku domowe... Niestety mój hrabiasuspicious jest typem macho u którego bardzo silny autorytet ma jego ojciec jeszcze większy macho, umycie szklanki (we własnym domu) przez mojego M na oczach jego 15 letniej siostry jest "przeżywane" w jego domu rodzinnym. No ale za to jak koleżanki i znajome "leca" na takich macho. Mieszkam w Rzeszowie ostatnio licytowałam się z koleżanką czy więcej mamy macho czy pantoflarzy w stolicy podkarpacia i wychodzi na to że jednak więcej pantoflarzy.... no cóż.
                            Pozdrawiam
    • landrynka103 Przed świętami :) 15.12.08, 22:07
      Hej Dziewczynki! Dawno nie zaglądałam na forum bo remont pochłonął
      mnie zupełnie. Ale już po wszystkim, cieszę się bardzo tylko, że się
      trochę ostatnio nadwyrężyłam no i brzusio mi się znów zaczął
      częściej stawiać bezboleśnie sad Dziś już odpuściłam i leżałam
      plackiem cały dzień żeby nie przecholować, w końcu porzadki nie
      zając nie uciekną wink Poza tym moja dziewczyna szaleje i to już tak
      mniej przyjemmniej niż ostatnio bo to już nie słodkie kopniaczki
      tylko ocierania, wypychania jakby mi miała z brzusia wyskoczyć, no i
      czuję że się dalej nie chce przekręcić główką w dół, boję się że w
      ogole chyba nie ma zamiaru bo jak zmieniła pozycje to mija już parę
      tygodni i ciągle czuję ją po prawej stronie brzusia - tam ciągle się
      wypina, mam krzywy brzuch i czuję gulkę więc to pewnie plecuszki
      hihi...
      • misiunia_m28 Re: Przed świętami :) 16.12.08, 11:14
        a ja tak z innej beczki. Czy któraś z was wybiera sie w długa podróż na święta
        do rodzinki ?? My mamy do pokonania prawie 400 km samochodem a ja bede wtedy na
        przełomie 34/ 35 tc. Wiem że decyzja o wyjeździe będzie należała do mnie dziś co
        prawda idę do lekarza i dowiem się też jego opinii ale chciałabym znać również
        wasze zdanie . Bardzo chciałabym pojechać ale z drugiej strony obawiam się tej
        podróży. Napiszcie jak jesteście w podobnej sytuacji,
        • ania-fk81 Re: Przed świętami :) 16.12.08, 11:30
          My zrezygnowaliśmy z takiego wyjazdu...lepiej dmuchać na zimne. Siostra mojego
          męża zaplanowała chrzciny na pierwszy dzień świąt, ale mieszkają ponad 500km. od
          nas, więc niestety...spotkamy się przy innej okazji. Do niej pojadą rodzice
          mojego męża i bracia. My natomiast calutkie Święta spędzimy u moich rodziców,
          mieszkają tylko 15 km.od nassmile Naprawdę bardzo bym się bała jechać w taką
          podróż... Dużo też zależy np. od pogody. Jak zimy nadal nie będzie, to jeszcze
          nie jest tak tragicznie (aczkolwiek bez zimy też bym zrezygnowała), ale do świąt
          jeszcze wiele może się wydarzyć w pogodzie...a wizja oblodzonych czy zasypanych
          dróg w tym stanie...brrrr.
          A z ciekawostek, to moje maleństwo przedwczoraj dostał pierwszej czkawki
          (przynajmniej pierwszej, którą ja poczułam)...Ale miałam radochęsmile Wczoraj
          znowu go złapała...ach jak przy tym się napinał...Może to głupie, że tak się z
          tego ucieszyłam, ale tyle dziewczyn pisało o czkawkach już od dawna...a ja do
          tej pory nie poczułam ani razu...No i była!!! smile
          Pozdrawiam!
    • sylwia32 Re: Luty 2009 16.12.08, 13:37
      dziewczyny trzymajcie za mnie kciuki, bo dzisiaj idę do szpitala na kroplówki
      przeciw skurczowe - mam nadzieję, że nic poważniejszego się tam dzieje. trochę
      to przeżywam, bo młodszego nigdy nie zostawiałam, taka ze mnie matka nadopiekuńcza.
      • agniecha1981 Re: Luty 2009 17.12.08, 14:12
        Hej dziewczyny!! Mam pytanie, jak wasze samopoczucie w związku ze zbliżającym
        się porodem?? Ja się strasznie boję i bardzo ten fakt przeżywam. Jest to moja
        pierwsza ciąża i moze dlatego. W sumie to sama nie wiem sad Też jesteście takie
        płaczliwe i roztrzęsione?
        • ania-fk81 Re: Luty 2009 17.12.08, 17:11
          Ja o porodzie staram się nie myśleć - to też moja pierwsza ciąża...Nawet nieźle
          mi to "niemyślenie" wychodzismile Co będzie to będzie. Boleć pewnie będzie bolało,
          ale po co teraz się tym zadręczać jak jeszcze nie boli...
          A co do kilogramków na plusie...no ja mam 15 do przodu..i lekarz dziś
          stwierdził, że do końca to jeszcze pewnie z 5 wrzucęuncertain
        • elena01 Re: Luty 2009 17.12.08, 20:50
          Najlepszym lekarstwem na lęk przed porodem jest zajęcie myślami czymś innym.
          Spróbuj poszukać jakiegos zajęcia które zaabsorbuje twoja uwage w 100 procentach
          i gwarantuje ze sie uda smile
          • mayeczkanyc Re: Luty 2009 18.12.08, 03:31
            Witam
            Ja wlasnie skonczylam 30 tydzien i mam 8 kg na plusie, ale tak
            naprawde widze ze od okolo 2 tygodni brzuszek rosnie w oczach wiec
            pewnie teraz bede szybko lapac dodatkowe kilogramy.
            Czekalam dlugo zeby miec brzuszek i w koncu sie doczekalam.

            Ostatnio bylam na Usg z racji ze biore leki moja malutka musi byc
            kontrolowana czy dobrze rosnie, nie balam sie bardzo bo widzialam ze
            brzusio rosnie smile i nie myslilam sie, rosnie prawidlowo. W 30 tyg.
            wazyla 1600 i wszystki inne wymiary byly prawidlowe. Modle sie zeby
            dalej dobrze sie rozwijala i zeby te wstretne lekarstwa nie zrobily
            jej "nic zlego".

            A propos porodu ja tez sie boje i to bardzo, jestem jakas super
            wrazliwa nienawidze sprzetow medycznych, przeraza mnie nawet zwykly
            zastrzyk wiec na mysl o porodzie dostaje gesiej skorki. Kurcze jakos
            to bedzie, damy rade w nagrode czeka nas najpiekniejszy prezent w
            zyciu smile
            Pozdrawiam
            • zielona-zaba Re: Luty 2009 18.12.08, 12:44
              ja też długo nie miałam brzuszka, a teraz jak zaczął rosnąć, to wydaje mi się, że co dzień rano jestem większa... u mnie na początku 29 było ~8 na + co jest jak dla mnie b.dużo i oczywiście ciągle będzie rosło... a dzieciaczek miał wtedy ok 1300, ale to już nie wiem jak się ma do średnich, bo w końcu lekarz zapomniał mi powiedzieć...
    • widela83 ciążowe zachcianki 16.12.08, 15:35
      Zastanawiam sie czy jem za dużo albo niezdrowo. Moje menu to:
      - 2 litry coli (na 3 dni) 800 kalorii
      - 100 gram orzechów laskowych łuskanych (na 3 dni) 640 kalorii
      - 300 gram sera żółtego (na 3 dni albo 2 suspicious) 1000 kalorii
      - 1 kg owoców (na trzy dni)
      - codziennie miska płatków fitnes z mlekiem
      - obiad to zazwyczaj zupa z dużą ilością gotowanych jarzyn z bułką lub brokuły z jogurtem naturalnym lub pierogi.
      Waga to 11 kg na plusie, zaczynam własnie 32 tc suspicious
      Napiszcie co o tym sądzicie bo ja mam wrażenie że tylko ciągle jem suspicious
      • iwonaz13 Re: ciążowe zachcianki 16.12.08, 17:42
        Trudno mi powiedzieć, czy jesz za dużo.. ja jem normalnie, tak jak
        przed ciążą, i w tym samym czasie co Ty też miałam 11 kg na plusie
        (teraz mam 32 tyg skończone).
        Moja dieta jest bardzo podobna do Twojej, ale bez orzechów i coli
        (zamiast tego soki owocowe - też kaloryczne, woda i dużo cherbaty
        zielonej).
        Ja nie uważam że za dużo przytyłam (startowałam z 56kg), bo
        wizualnie sterczy mi tylko piłka z przodu, więc chyba nie jest tak
        źle smile Chyba zależy jak Ty się czujesz... no i pocieszające jest
        to, że przez te dwa miesiące do końca raczej będzie będzie
        przybywać, ale nie nam, tylko dzidziusiowi smile więc niech rośnie
        zdrowo smile

        A przy okazji witam wszystkich, bo dotąd się nie odzywałam, ale
        czytałam ten temat, bo jest mi bardzo bliski smile Mam termin na 9
        luty, podobno będzie córeczka.
        Pozdrawiam,
        Iwona
      • malwes Re: ciążowe zachcianki 17.12.08, 12:24
        Widelo, 11 kg na plusie w 8 m-cu to nie jest jakoś specjalnie dużo
        ale pewnie dobrze by było aby teraz już doszła tylko waga dodatkowa
        dziecka,wód, krwi, piersi...już bez tkanki tuszczowej.

        Samo tycie nie zależy od kalorii ale też od zawartości węglowodanów
        odpowiedniego rodzaju i tłuszczu w pożywieniu. Wg mnie przydałoby
        się trochę zmodygikować dietę.
        Wykluczyć przede wszystkim colę i słodzone soki - zostaw to w
        minimalnych ilościach, np. rozcieńczaj wodą. Jak musisz dosłodzić to
        może kup sobie w markecie fruktozę.
        Orzechy możesz zostawić - może dołóż więcej szuszonych owoców jeśli
        lubisz chrupać. Podjadaj np. gotowane i surowe warzywa, owoce - co
        zresztą robisz.
        Można dołożyć ryż, kaszę, kaszę kus-kus, i trochę więcej mięsa. Jak
        nie bardzo lubisz to może chociaż zupę na kurce zrób i potem to
        mięsko "obgryź". Trochę ryby może? Jajko gotowane?
        Chyba, że jesteś wegetarianką to wtedy ciężej doradzać bo na
        pierwiastkach i witaminach w soi i innych produktach zastępczych to
        się nie znam.
        • agniecha1981 Re: ciążowe zachcianki 17.12.08, 14:09
          Witam!!! Ja przytyłam 14kg jestem w 33 tygodniu ciąży. Według mnie 11 kg to
          naprawde nieźle
          • ilsa32 Re: ciążowe zachcianki 17.12.08, 14:39
            A ja mam 17 na plusie. Startowałam z 53 kg. Mnie pewnie gubią buły o
            3 nad ranem z mięskiem serkiem i zieleninką. I pewnie śliwki w
            czekoladzie. Jestem w 32 tygodniu.
            • peliza17 Re: ciążowe zachcianki 17.12.08, 22:00
              Ja mam inne zmartwienie,zaczęłam tracić na wadze,w 33tyg.mam 7na plusie a miałam
              już 8,5.jem coraz częściej i częściej jestem głodna i mam pragnienie a mimo to
              spadam z wagi,nie wiem czy wszystko mogę zwalić na hormony ,które biorę na
              niedoczynną tarczycę?Ciekawe czy mała przybiera,3tyg.temu była w
              50centylu.Chudnie też któraś z was?
    • dorota35_72 Re: Luty 2009 18.12.08, 11:06
      Witam,
      zaczynam 33 tydzień - 10 kg na plusie (a apetyt rośnie)
      Będzie Synek :-.
      Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie!
      • zmyrena Re: Luty 2009 18.12.08, 18:05
        Właśnie zaczęłam 31 tydzień. Na plusie 5,5 kg, ale w międzyczasie schudłam 2 kg,
        więc nadrobiłam od tej najniższej wagi 7,5.
        Dziecko ważyło dziś 1300 gram - nie jest za duże, ale mieści się w normie. Jest
        długa, ale drobna. Może jeszcze nadrobi. Ja się urodziłam z wagą 2800 g a jestem
        z tych wysokich.
        Cieszę się, ze z szyjką wszystko dobrze - co prawda jest dość miękka, ale za to
        długa. Widmo pessaru się rozmyło smile
        Ilość wód prawidłowa, wszystkie wymiary też -mam tylko brać no-spę i magnez i
        zgłosić się za miesiąc.
        Staram się nie myśleć za dużo o porodzie, żeby się nie stresować. Po zajęciach w
        szkole rodzenia jakoś się z tym tematem oswoiłam i boję się dużo mniej. Mam
        nadzieję, że będę mogła urodzić sn - jak na razie mała jest ułożona poprzecznie.
        Teraz święta coraz bliżej, więc myśli koncentrują się wokół przygotowań,
        choinki, porządków itd, ale jak minie Nowy Rok pewnie zacznę się niecierpliwić.
        Trzymajcie się i pamiętajcie o tym ,żeby się nie przeforsować - w okresie
        przedświątecznym patologia zawsze przeżywa oblężenie!
      • iwonaz13 Re: Luty 2009 18.12.08, 20:05
        Witam , ja też miałam dzisiaj USG. smile tyle że u mnie to 32 tc +3
        dni. Mała waży 2200 tylko nie wiem ile jeszcze może przybrać smile
        Mam nadzieję, że kolosem nie będzie, to uda się urodzić sn - główka
        jest w dole.
        No i dowiedziałam się, że te wypychania w dole, to łokciami się
        rozpycha smile

        Pozdrawiam lutóweczki
        • andziax11 Re: Luty 2009 18.12.08, 22:06
          wpadłam na pomysł żeby dzielić się między nami wynikami usg i
          porównywać jak rosną nasze maluszki w naszych brzuszkach smile co wy na
          to? oto moje wynikismile

          USG 11 tydzień+2 dni:
          FHR/+/R/+/
          CRL-4,49-11+2
          NT gr.0,2cm

          USG 18 tydzień:
          BPD;3,88cm
          FL:2,10cm
          AC:13,34cm
          HC:13,55cm
          FHR 140/min
          EFW:206g

          USG 27 tydzień+5 dni:
          HC:252mm
          AC:214mm
          FL:50mm
          FL/BPD=79,27%
          FL/HC=19,84%
          FL/AC=23,36%
          HC/AC=117,76%
          AFI=120mm

          USG 30 tydzień+5 dni:
          BPD:78mm
          HC:283mm
          AC:277mm
          FL:58mm
          EFW:1719g
          • mayeczkanyc Re: Luty 2009 19.12.08, 00:34
            Hej
            Kurcze ja nie mam pojecia o zadnych wymiarach, Usg zawsze mam
            robione przez specjaliste a nie lekarza ginekologa i nigdy nie
            podaja mi zadnych wynikow. Kobieta ktore je wykonuje jest
            niesamowicie skuiona, dopiero a koniec pokazuje mi na chilke dzieco
            i mowi ze wszystko w porzadku, tylko wage znam 30 tc -ok.1700
            Niepokoi mnie to ze ostatnio mam bardzo czesto bole w podbrzuszu i
            jest wtedy twarde i pobolewania w krzyzu- nie sa to skurcze, raczej
            cos ciaglego, zazwyczaj mija jak sie poloze a najgorzej jest przy
            chodzeniu.
            Pojechalam nawet na porodowke skurczy nie bylo, zbadali mnie i
            powiedzieli ze szyjka ok, zrobili usg i wypuscili do domu. Wzieli
            jeszcze mocz do analizy, w poniedzialek ma wizyte wiec bedzie juz
            wynik u mojego lekarza.
            To wogole nie mija i zaczyna sie juz rano, nie ma nic wspolnego ze
            zmeczeniem, a tak wogole zmeczona jestem juz na poczatku dnia.
            Zaczynam sie martwic, ale co moge wiecej zrobic. Ach pierwsza ciaza
            jest chyba najbardziej stresujaca nie wiadomo co jest normalne z co
            nie.
            • andziax11 Re: Luty 2009 19.12.08, 10:58
              ja tez mam bole podbrzusza nabardziej w nocy kazdy ruch sprawia mi
              bol niesamowity,mialam miesiac temu juz skurcze przepowiadajace i to
              podobno od tego,biore leki cala dobe co 2 godziny a mala musi sie
              urodzic w terminie a nie predzej bo ma wade serca niestety.Mnie nie
              boli w sumie tylko jak siedze i w dzien mniej to dokucza
              • pierzynek Re: Luty 2009 19.12.08, 16:22
                Anadziax11 trzymaj się i wielkie dzieki za dane z usg przynajmniej
                moglam sobie porównać bo u mnie to lekarz robiący usg nie był zbyt
                rozmowny a wizyte mam dopiero po świętach. U mnie 27 stopni i wcale
                mnie to nie nastraja do Świat. Zazdroszczę wam że jesteście wśród
                swoich i macie się komu podzielić na zywo waszymi radosciami i
                brzuszkami. Jeśli chodzi o wątek mężów i ich zainteresowanie ciązą z
                moim nie jest tak źle. Cieszy się bardzo i nawet zaczął pomagać w
                domu. trochę sama go zmobilizowałam. Jako 37 letni facet pewnie już
                swoich nawyków nie zmieni radykalnie ale przynajmniej docenia prace
                domowe i mówi że to nie zawsze jest takie łatwe jak myślał.
                zobaczymy jak będzie jak pojawi się maleństwo. Ja jestem na plusie
                11kg i też czuję bóle podbrzusza ale nie tak silne. Mam nadzieję że
                to norma. Mały chyba będzie Natan Emilo. Pozdrawiam was wszystkie
                • nusta1982 Re: Luty 2009 19.12.08, 17:14
                  Jesli chodzi o bole to ja tez mam straszne,ale nie tyle podbrzusza
                  co spojenia lonowego(czasami nie moge nogi podniesc).Czuje tez bole
                  w dole kregoslupa.Tyle ze lekarka powiedziala iz u mnie jest to
                  spowodowane uciskiem,bo mam lozysko przodujace i dzidzia bardzo
                  nisko lezy.Co do wynikow z USG to Wam troszke zazdroszcze,ze macie
                  do nich dostep.W Stanach jest tak,ze to specjalista robi badania,nam
                  tylko mowi co gdzie jest no i czy wszystko ok(czasami podaje wage),a
                  wyniki ma tylko lekarz.Mozna oczywiscie isc prywatnie,ale to sa
                  ogromne wydatki.Pozdrawiam Was lutoweczki
                • nusta1982 Re: Luty 2009 19.12.08, 17:28
                  Witam.Jesli chodzi o bole to ja mam nie tyle podbrzusza co spojenia
                  lonowego(czasem nawet noga nie moge ruszyc)i dolnej czesci
                  kregoslupa.Lekarka powiedziala,ze u mnie jest to spowodowane
                  uciskiem,bo mam lozysko przodujace i dzidzia bardzo nisko lezy.Co do
                  wynikow USG to Wam troszke zazdroszcze,ze macie do nich dostep.Tu w
                  stanach badanie wykonuje specjalista,nam mowi tylko gdzie co sie
                  znajduje i czy wszystko ok(czasem podaje wage dzidzi),a wyniki ma
                  tylko lekarz.Oczywiscie mozna pojsc prywatnie,ale to sa ogromne
                  wydatki.Pozdrawiam wszystkie lutoweczki.
                  • nusta1982 Re: Luty 2009 19.12.08, 17:30
                    Cos mi sie komputer blokuje i tak jak czulam zdublowalam post...smile
                    • kamilamama Re: Luty 2009 19.12.08, 20:35
                      Te pobolewania dołem brzucha ,uczucie ciągnięcia i
                      skurcze...znam ,znam.Przez jakiś czas myślałam nawet ,że tak ma być
                      na tym etapie ciąży.Po wizycie dowiedziałam się jednak ,że wszystko
                      jest za nisko,szyjka się skraca itd.Musiałam pojechać do szpitala na
                      patologię ciąży.Trochę mi to uspokoili ,pobadali ,zaserwowali co
                      trzeba i jestem już w domku.Od poniedziałku zaczynamy 33
                      tydzień.Tam,w szpitalu bardzo bałam się o moje maleństwo ,za
                      wcześnie jeszcze na poród .Teraz , w domu jestem jakoś
                      spokojniejsza ,ale bardzo się oszczędzam .Nie ma szaleństw
                      przedświątecznych ,nie ma zakupów.Najważniejsza się Ona .Odbijemy
                      sobie w przyszłym roku.Ps.Moja Hania waży już 1900!
                      • malina-iga33 Re: Luty 2009 19.12.08, 22:36
                        Ja jak do tej pory czułam się śietnie,ale gdzieś od tygodnia mam
                        dziwne skurcze boli mnie dół brzucha,a wieczorem napina sie wzdłóż i
                        wszerz.Mała daje znac o sobie.Chyba mi wychodza porzadki
                        świateczne.Całe szczęście ,że po wizycie u lekarza jest ok.Od
                        grudnia jestem juz na l-4 i wydawało mi sie ,że przewrócę dom do
                        góry nogami,ale musiałam przystopować.Rónież bardzo boję się porodu
                        majac niemiłe wrażenia z pierwszego,ale od czwartku leci mijuż 34
                        tydzień z 12kg na plusie-byle do lutego.Pozdrawiam lutóweczki.
                        • mayeczkanyc Re: Luty 2009 20.12.08, 00:22
                          Widze ze te rozne bole czesto sie zdarzaja na tym etapie ciazy. Caly
                          czas mnie to trzyma. Pobolewania , ciagniecie podbrzusza i w kroczu
                          i twardy brzuch ( ale nie skurcze raczej cos ciaglego) zawsze jest
                          gorzej jak chodze, lepiej jak sie poloze.
                          No ale co wiecej moge zrobic skoro sprawdzili szyjke i inne rzeczy i
                          powiedzieli ze jest normalnie.
                          Widze ze nie ja jedna za oceanem czekam na dzidziusia, w jakim
                          miescie mieszkasz nusta?
                          pozdrowionka


                          • nusta1982 Re: Luty 2009 20.12.08, 07:03
                            Mayeczka nie martw sie,skoro lekarze sprawdzili to wszystko bedzie
                            dobrze.Musisz tylko uwazac na siebie i duzo odpoczywac.Ja takie
                            straszne bole mialam w pierwszej ciazy i mnie sie ciagle wydawalo,ze
                            cos jest nie tak,a lekarze twierdzili ze w normie i mieli
                            racje.Maly byl poprostu dosc duzy(ponad 4 kg.).Ja mieszkam w Nowym
                            Yorku i wnioskuje po twoim nicku,ze ty chyba tez?
        • paulunia8713 Re: Luty 2009 05.01.09, 20:47
          No witam was wszystkie kobietkismilesmile Ja takze mam termin na luty a
          konkretnie na 23smile Moja Juleczka wazy 1440 raczej tyle wazyla 10
          listopada mam nadzieje ze przez ten czas przybylo jej troche bo wiem
          ze jest za malutka ale i ja nie jestem duza bo mam tylko 150 cm. Tak
          bardzo sie boje o swoje malenstwo. Ostatnio mialam do wykonania ta
          glukoze po 50g wyszedl mi za duzy wynik skierowali mnie na drugie
          badanie gdzie dawka wynosila 75. Mimo 9 prob nie udalo mi sie tego
          wykonac. Teraz skierowali mnie do diabetologa, specjalna dieta i
          klocie po kazdym posilku poprostu koszmar... Najgorsze jest to ze od
          poczatku ciazy przytylam tylko 6 kg i z miesiaca na miesiac chudne..
          nie wiem juz co sie dziejesadsad
          • sylwia32 Re: Luty 2009 06.01.09, 07:43
            ja wczoraj byłam u swojego gina bo miałam silniejsze od czterech dni skurcze niż
            zwykle. na razie mam wytrzymać do 19 stycznia , a potem to mogę juz rodzić, choć
            teraz gdyby cos się zaczęło dziać to dzidziusiowi sie nic juz nie stanie (36
            tyg.) mam rozwarcie na jeden palec i dość silna czynność macicy ( ale u mnie tak
            było zawsze - w poprzednich ciążach), ale mam jeszcze odpoczywać i brać leki
            rozkurczowe przez około półtoratygodnia.
            badania zrobiła wczoraj przed wizytą i było to morfologia, mocz i hbs i wszystko
            wporządku.
    • sylwia32 Re: Luty 2009 20.12.08, 11:51
      no i wróciłam ze szpitala. dali mi trzy kroplówy na podtrzymanie, bo skurcze
      były za silne, ale powiem wam szczerze cały czas mnie trochę te skurcze
      trzymają, na szczęście szyjka się nie otwiewra pomimo, że jest miękka i prawie
      jej nie ma.
      zrobiono mi badania dzidziusia w 33 tygodniu i mały waży 2100 i jest z nim
      wszystko wporządku.
      moja waga z powodu drastycznej diety cukrzycowej nie zmieniła się od dwóch
      miesięcy i nadal mam na plusie około 9-10 kg, a obecnie jest to 34 tydzień.
      • e-pomarancza Re: Luty 2009 20.12.08, 13:06
        Czsć dziewczyny. Ja tu nie pisałam, choć jestem na wątku ze zdjęciami brzuchów.
        Zaniepokoiłam się. 4 dni temu biegłam do autobusu i od tej pory bardzo bolało
        mnie okolice podbrzusza az do ud. Około 2 dni. Ale to jest pikuś, bo w nocy
        dopadł mnie taki ból w okolicy krocza jakby na szyjce macicy. Nie wiem w sumie
        co to za miejsce. Ten ból-skurcz-ciągnięcie-rwanie powtórzyło sie tej nocy moze
        z 30 razy. Było to bolesne. Następnej nocy mniej razy lecz też. Myślałam, ze to
        może normalne, ale czytam ten watek i widzę, ze to może być coś nie tak. Wizytę
        mam na 5 stycznia więc zastanawiam sie czy nie pójść wcześniej do gina. Czuje
        sie okropnie ciężko, jakbym była z kamienia. Miałam tez mocne stresy. Czy któraś
        wie, czy to jest niebezpieczne?
        • majkateo Re: Luty 2009 20.12.08, 16:12
          ja na twoim miejscu skonsultowała bym to szybko z lekarzem, taki
          długotrwały ból nie może byc niczym normalnym. U mnie skurcze
          spowodowały bardzo szybkie skrócenie się szyjki. Od dwóch tygodni
          leżę i modlę się by moje dzieciątko nie chciało przyjść na ten świat
          za wcześnie. To dopiero 34 tc więć musimy wytrwać
          • malwes Re: Luty 2009 20.12.08, 18:36
            Oj, mnie całe dwie ciąże mocno bolał i boli brzuch - ciągnie,
            rozpiera, boli choć to też nie przypomina skurczu. Pachwiny, szyjka -
            bolą tak, że czuję jakby miało mi wszystko wypaść w minutę. Ale w
            obu ciążach nic się z szyjką nie działo - nie otwierała się, nie
            skracała itp.
            • e-pomarancza Re: Luty 2009 20.12.08, 21:32
              No bo to właśnie nie wiadomo, czy ma tak być, czy coś się dzieje złego. Dlatego
              jednak zadzwoniłam do położnej i umówiłam sie na poniedziałek. Wolę wykluczyć
              niż zbagatelizować. Położna była za sprawdzeniem pilnym. Pozdrawiam cieplutko.
              • peliza17 Re: Luty 2009 21.12.08, 08:35
                U mnie nad ranem codziennie,pojawiają się takie bóle jak przy silnym bólu
                menstruacyjnym,zaczyna się od kręgosłupa lędźwiowego,schodzi na krzyżowy,potem
                do ud i kolan,następnie twardnieje mi brzuch na kamień i tak trzyma,potem w
                kroczu czuję drętwienie czesem w pachwinach aż nie zmienię pozycji lub nie
                pomasuję czasem pomaga oddychanie brzuszne i macica popuszcza a mała zaczyna się
                swobodnie ruszać.Zdarza się że ma zaraz po tym czkawkę,boję się że w wyniku
                krótkiego niedotlenienia.W dzień sporadycznie się to zdarza i ktg też nie
                wychodzi wtedy złe.Jutro też mam iść na ktg.Waga na szczęście znów ruszyła mi do
                przodu i znów mam 8,5 na plusie
    • sylwia32 Re: Luty 2009 22.12.08, 19:27
      dzisiaj byłam u gina i okazało się, że po tygodniu mój facet przytył 400 gram i
      waży obecnie w 34 tygodniu 2500 gramów. jestem ciekawa ile bedzię ważył i jak
      wielki będzie w dniu narodzin.
      • bobka1 Re: Luty 2009 22.12.08, 19:54
        Cześć ;] Dołączam późno, ale co tam ;] pierwszy podany termin mam na 04.02.2009,
        ale mam bardzo krótką szyjkę i leżę już drugi miesiąc, więc nie wiem, czy do
        tego lutego donoszę ;> grunt, że do 06.01 muszę dotrwać, bo wtedy Tosiek będzie
        miał 36 tyg. ;] w 31tc ważył 1780g i lekarz powiedział, że do porodu conajmniej
        podwoi wagę, co mnie troszkę przeraziło, bo min 3200g.. moja Mama trzecie
        dziecko miała takie duże (się znaczy ja taka wypasiona byłam), chociaż teraz się
        rodzą i po 4kg, więc chyba nie jest źle ;] Chociaż powiem Wam, że jem co chcę i
        ile chcę ;] w środę zacznę 35 tydzień i mam 7 kg na plusie, ale waga co kilka
        dni waha mi się o jakieś 2 kg - nie wiem czemu, czasem jem więcej, czasem
        mniej.. Jeżeli chodzi o samopoczucie, to przeczytałam, że nie jestem jedyna z
        bólami podbrzusza. Mnie szyjka boli, a że Tosiek prawie bez przerwy się wierci
        (co jest dla mnie niesamowite, bo nie wiedziałam, że można tak mało spać), to
        pewnie dlatego.. brzuch mi twardnieje, ale nie jest to bolesne, więc się staram
        nie przejmować i leżę plackiem.. Święta idą, a ja leżę.. boję się porodu jak nie
        wiem co, nie mam jeszcze do końca zakupów zrobionych - a jak Wasze pakowanie
        toreb do szpitala? Pocieszcie mnie, że nie tylko ja nie mam kompletnej hehe
        Dużo zdrówka dla Was i dzieciaczków, szybkich i niezbyt bolesnych porodów no i
        miłego spotkania z Maluszkami w Nowym Roku ;]
        • majkateo Re: Luty 2009 22.12.08, 22:56
          witam , ja mam podobnie. Prze krótką szyjkę leżę już 3 tydzień.
          Termin mam na 1.02. Ale mam nadzieję że dotrwam choć do stycznia. Co
          do zakupów to nadal jestem w trakcie. Spakowałam też kilka rzeczy do
          szpitala, tak na wszelki wypadek. Trochę martwi mnie tylko że
          łóżeczko zamówione i ma być dopiero w stycznie. No cóż mam nadzieję
          że moja mała zaczeka do tego czasu. W 33tc ważyła 2440 i chciałabym
          żeby jeszcze sobie trochę podrosła.
          pozdrawiam
          • bobka1 Re: Luty 2009 23.12.08, 14:16
            mój lekarz twierdzi, że kobietom często się skraca szyjka i muszą leżeć, a potem
            przenoszą ciążę, więc kurcze nie wiadomo co się zdarzy ;] ja część rzeczy mam
            kupionych, ale ubranek nie naszykowałam, nie uprałam, kilku rzeczy mi brakuje i
            do szpitala dla mnie i dla Tośka. Ale łóżeczko i wanienka jest, więc chyba sobie
            poradzimy ;] Ty napewno też, nawet jakby co, dziecko nie musi od razu spać we
            własnym, łóżeczku ;] między Świętami a Sylwestrem wysyłam Męża na zakupy - pora
            pakować torbę jakby co ;] ciekawe jak sobie poradzi facet z zakupami - zazwyczaj
            spisuje się śpiewająco, ale zawsze wynika z tego coś zabawnego ;]
            chciałabym mieć jakieś USG, żeby wiedzieć ile waży mój Grubasek ;] (na wizycie
            miałam USG, ale lekarz sprawdził tylko szyjkę, ułożenie i wody płodowe, nie
            powiedział ile Tosiek urósł)
            Pozdrawiamy z łóżka ;]
        • peliza17 Re: Luty 2009 22.12.08, 22:59
          Rozczarowałm się dzisiejszą wizytą u ginekologa,liczyłam że mała w 34tyg.będzie
          miała między 2200-2400 a tu zaledwie 1890/jak w 32tyg./Przygnębiło mnie to bo do
          tej pory moja niedoczynna tarczyca nie odbijała się na wzroście małej a teraz
          cos się hypotroficznie rozwija.Smutno mi bardzo,nawet przygotowania świąteczne
          mnie nie cieszą...Termin z 31 stycznia-2lutego dzis wypadł na 12.02.co by
          znaczyło,że w 42tyg urodzę/absurd/Ktg nie najgorsze ale powtórzyć po nowym roku
          muszę.Spakowałam sie do szpitala bo licho nie śpi a te skurcze mam noc w
          noc.Pozdrawiam
          • mayeczkanyc Re: Luty 2009 23.12.08, 00:38
            Witam

            Miedzy sprzataniem, zakupami i gotowaniem wchodze sobie na nasze
            forum i czytam.
            Moj twardy brzusio dal mi troche odsapnac i jest lepiej. Podbrzusze
            pobolewa nieraz ale szczegolnie jak chodze. Niby nie wydaje sie
            jakas gruba ale juz codzien wyraznie czuje zmeczenie, pobolewania
            plecow, nie ma dnia zeby cos nie doskwieralo.
            Pocieszajace jest ze juz z goreczki.
            Nusta moze bedziemy rodzily w tym samym szpitalu ja rodze w Bellevue.
            mam pytanko czy polecilabyc mi jakas szkole rodzenia bo to juz
            otatni gwizdek, najfajniej by bylo po polsku ale niekoniecznie.
            Pozdrawiam
            • nusta1982 Re: Luty 2009 23.12.08, 17:35
              Witam Was ciezaroweczki i z okazji Swiat zycze duzo spokoju i
              odpoczynku,obysmy dotrwaly szczesliwie do terminow...
              Mayeczka jak na ironie ja tez bede rodzic w Bellevue(moze naprawde
              sie spotkamy),na kiedy masz termin? Ja mam na 26 luty,ale dzidzia
              jest malutka i moze byc ok.5 marca.Co do szkoly rodzenia to nie
              pomoge Ci za bardzo,bo nie mam pojecia,tym bardziej zeby byla po
              Polsku.Sprawdz strone (www.destination maternity.com) oni sie
              znajduja na Manhattanie chyba przy Madison ave. i powinni miec tam
              takie zajecia lub posiadaja informacje na ten temat.
              Ja za pierwszym razem zdalam sie na moja intuicje i sobie
              poradzilismy bez wiekszego problemu(syn ma juz 8 lat).Powodzenia w
              szukaniu jak sie czegos dowiem to napisze.Pozdrawiam
              • landrynka103 Re: Luty 2009 23.12.08, 18:06
                Hej Dwupaczki smile Dawno nie pisałam bo przygotowania świąteczne i
                remont pochłonął mnie w zupełności. U mnie coraz ciężej. Brzusio
                rośnie w zatrważającym tempie i wydaje mi się, że codziennie jest
                bardziej wypchany do przodu. Doskwierają mi bóle plecwinków i
                podbrzusza - szczególnie jak chodze i długo stoję oraz wtedy jak
                mała szaleje jak opętana - cały brzucho mi faluje a mi się wydaje że
                mi demolkę we flakach robi wink Brzusio czasem twardnieje ale to
                podobno normalne na tym etapie. Ogolnie przechodzę różne stany -
                czasem dzień mam dobry, świetnie się czuję, humor mi dopisuje i
                przenosiłabym góry a na drugi dzień np. wstaję obolała, wszystko
                ciągnie, boli i siedzę i ryczę bo czuję się jak jakaś emerytka która
                ledwo człapie. No ale już niedługo i będziemy tulić nasze
                maleństwa smile Ja usg mam 29 grudnia wiec napisze co i jak, pólki co
                leci u mnie 31 tydzien. Dziewuszki życze Wam Spokojnych Świąt abyśmy
                wszystkie wytrwały do końca i byly najcudowniejszymi mamusiami na
                świecie a nasze dzieciaczki najgrzeczniejsze i najukochańsze smile
                • ania-fk81 Re: Luty 2009 24.12.08, 11:18
                  Wszystkim dwupaczkom życzę przede wszystkim szczęśliwego rozwiązania i samych
                  cudownych chwil z nowym członkiem rodziny!!! Życzę Wam też dużo nadziei,
                  własnego skrawka nieba, zadumy nad płomieniem świecy, filiżanki dobrej,
                  pachnącej kawy, piękna poezji, muzyki, pogodnych świąt zimowych, odpoczynku,
                  zwolnienia oddechu, nabrania dystansu do tego, co wokół, chwil roziskrzonych
                  kolędą, śmiechem i wspomnieniami. Wesołych świąt!!!
                  • zmyrena Re: Luty 2009 27.12.08, 12:28
                    Hej! Widzę, że pierwsza tu zaglądam po świętach smile
                    Na innych forach zaobserwowałam, że wiele dziewczyn tuż przed świętami trafiło
                    do szpitala - pewnie skutek sprzątania i przedświątecznej bieganiny. Też się
                    udzielałam - kończyliśmy tapetowanie, było i pranie dywanu, i porządki, i
                    gotowanie, i zakupy - ale o dziwo, jak się poruszałam i wysiliłam to czułam się
                    o wiele lepiej niż wtedy, kiedy dużo leżę. Czyi aktywność fizyczna mi służy!
                    Jakoś po ostatniej wizycie przestałam się bać o stan mojej szyjki, nie myślę
                    ciągle o swoim brzuchu i od razu lepiej się czuję. Łykam dużo magnezu, często
                    biorę No-spę i jest OK.
                    Czuję, że czasu coraz mniej a my nie mamy ani wózka, ani łóżeczka ani wanienki.
                    Po Nowym Roku czekają nas więc spore zakupy. Liczę na wyprzedaże - może uda się
                    kupić taniej kombinezon?
                    A jak Wasze przygotowania?
                    Pozdrawiam ciepło i jeszcze świątecznie!
                    • bobka1 Re: Luty 2009 27.12.08, 12:44
                      Witam po Świętach ;]
                      no ja niestety w łóżku spędzałam Święta ;] troszkę źle sypiam, bo ciągle się
                      martwię, żeby wcześniej nie urodzić, a mam wrażenie, że brzuszek mi się obniżył..
                      co do zakupów: dzisiaj Męża wysłałam po kilka rzeczy - zobaczymy co kupi hihihi
                      kombinezon chcę na allegro kupić (nowe, a o wiele tańsze niż w sklepach,
                      generalnie ubranka dziecięce są przeraźliwie drogie), ale się martwię, czy
                      dojdzie przed porodem (poczta się chyba troszkę zakorkowała)
                      co do braku aktywności na forum - no co tu pisać ;] ciężkie, przejedzone
                      ciężarówki hehehe no ja może przytyję, bo od jakiegoś czasu waga ani drgnie,
                      więc może teraz, szczególnie, że Rodzinka mi nawiozła jedzenia jak dla pułku
                      wojska ;] przy jedzeniu co godzinę, może do Wielkanocy to wszystko przejem hahaha
                      ja tez na magnezie i nospie jadę ;] niestety jak więcej siedzę lub się ruszam to
                      mnie bardziej brzuch boli sad Mąż może złoży łóżeczko, tak, żeby pokoik zaczął
                      przypominać lokum dla Tośka a nie magazyn hihi
                      Pozdrawiam serdecznie
                      • landrynka103 Re: Luty 2009 27.12.08, 13:48
                        Hej Kobitki, ja w końcu w święta odpoczęłam. Remont przed świętami,
                        zakupy, pieczenie ciast trochę mnie wyczerpały choć i tak ostrożnie
                        wszystko robiłam ale niestety kręgosłup odmawia mi posłuszeństwa i
                        nie jest fajnie. Widzę, że Wy też wcinacie magnez smile nie jestem w
                        takim razie osamotniona. Generalnie w święta dużo odpoczywałam,
                        chodziłam na spokojne spacerki i od razu lepiej się czuję. Z
                        jedzeniem nie poszalałam bo coś jelita mi szaleją, przed ciążą
                        miałam zdiagnozowane jelito drażliwe więc w ciąży się pogorszyło.
                        Fakt faktem jestem takim "potworem ciasteczkowym" i ciachom nie
                        mogłam się oprzeć wiec pewnie znów parę kilo przybyło. Nie wchodze
                        na wagę żeby się nie stresować wink Dowiem się w pn bo ide na usg i
                        mam wizytę. Ja od razu po nowym roku jadę z mężusiem na zakupy.
                        Wyprawka z ciuszków gotowa, drobiazgi też ale trzeba kupić wózek,
                        łóżeczko, pościel, wanienkę czyli takie większe rzeczy smile Pozdrawiam
                        Was serdecznie!
                        • mayeczkanyc Re: Luty 2009 27.12.08, 17:04
                          Witam po Swietach!
                          Jak zawsze szybko zlecialy i juz czekamy na Nowy Rok ( i znowu
                          starsze aach)
                          Ja podczas Swiat przejadlam sie tylko raz, podczas Wigili strasznie
                          sie pozniej czulam jakby mnie mialo rozerwac, trzymalo tak ze 2
                          godziny wiec w kolejnych dniach jadlam ale male porcje i bylo ok wink

                          Nusta widze ze naprawde mozemy sie spotkac ja tez mam termin na 26
                          lutego. To moje pierwsze dziecko nie mam pojecia czy bedzie chciala
                          przyjsc na swiat troszke pozniej czy wczesniej, chyba jest dosc duza.

                          Ja tez ruszam od stycznia na zakupy oprocz 4 ciuszkow, ktore i tak
                          nie nadaja sie dla noworodka nie mam nic, wiec robie liste i
                          zaczynam.

                          Pozdrawiam wszystkie
                          • olo2108 Re: Luty 2009 27.12.08, 17:59
                            I ja się witam po Świętach!
                            Nie oszczędzałam się jeśli chodzi o jedzenie i waga wreszcie trochę
                            drgnęła -przez ostatnie 3 tyg. stała w miejscu, a maluch malutki- w
                            33tc miał ok. 1800g, więc jadłam "dla dobra dzieckawink)
                            Wczoraj zrobiliśmy sobie z mężem wolne od spotkań rodzinnych i
                            zostaliśmy w domu- wreszcie się wyspałam, poczytałam książkę itp.
                            Jeśli chodzi o wyprawkę, to właściwie mamy już wszystko- czekamy
                            tylko na wózek, fotelik i materacyk. I strasznie się z tego cieszę,
                            bo chodzenie po sklepach jest już coraz bardziej męczące.
                            • ania-fk81 Re: Luty 2009 27.12.08, 19:35
                              Hej dziewczyny!
                              I ja powracam powoli do żywych po świętachwink Dla mnie były trochę zbyt leniwe i
                              jeszcze można powiedzieć, że trwa ten nastrój... Dopiero jutro wracamy do domu i
                              szczerze mówiąc boję się wejść na wagę;-/ Co do zakupów, to większość już mam.
                              Dzisiaj kupiliśmy jeszcze materac i koszule z ciapami dla mnie do szpitala...no
                              i takie pierdoły typu nożyczki, gruszka, termometr do wanienki. Został jeszcze
                              tylko do kupienia fotelik, laktator i wózek, ale wózek to już po porodzie. Tak
                              więc spokojnie możemy już czekać na nasze maleństwosmile Pozdrawiam!!!
                              • ania-fk81 Re: Luty 2009 27.12.08, 19:38
                                O, suwaczek mam nieaktualny...bo korzystam nie ze swojego kompa...U mnie już
                                33tydz i jakieś 4 dni!
                                • ma-o Re: Luty 2009 27.12.08, 22:24
                                  Witam

                                  nie zaglądałam tu przez ok 2 miesiące, bo myślałam, że mi przejdzie,
                                  ale jest jeszcze gorzej. Po czytaniu Waszych postów czuję się
                                  kropnie i już nie potrafie tego wszystkiego przed sobą ukrywać,
                                  oszukiwać się. Beznadziejna ze mnie matka. Do terminu zostały 54
                                  dni, a ja nie mam imienia dla dziecka i myślę o nim Nowy. Przez cały
                                  czas ciązy nie kupiłam nic dla dziecka i jakoś mi się nie chce, a
                                  poza tym wstydzę się wyjśc gdziekolwiek, bo czuję się tak strasznie
                                  beznadziejnie i żle wyglądam, mam zapadłe policzki, sińce pod oczami
                                  i nawet nie chce mi się pomalować, co u mnie nie występuje nigdy.
                                  nie przygotowałam nic na przybycie dziecka, w zasadzie mam wszystko,
                                  po moim 2-latku, ale mam to złożone w naszym domu na wsi i trzeba po
                                  to pojechac, wyprać, wyrasować, odświeżyć, a ja nie mam siły o tym
                                  pomyśleć, a co dopiero zrobić. Mama, siostra, koleżanki deklarują
                                  pomoc, a ja uśmiecham się i mówię, że dam znać, ale mi się nie chce.
                                  Spię po 12 godzin, w dzień dosypiam, i ciągle jestem zmęczona. I to
                                  narastające przygnębienie. Nie wiem po co Wam to piszę,
                                  potrzebujecie spokoju i optymizmu, ale może któras z Was zna sposób
                                  na taki stan, zaczynam myśleć, że to jakaś depresja. Pomóżcie, bo
                                  jak tak dalej będzie to przespię poród...smile) pozdrawiam

                                  A przy okazji, to gdzie wybieracie się na bale sylwestrowe i czy
                                  macie już kreacje?
                                  • bobka1 Re: Luty 2009 28.12.08, 13:31
                                    Witaj ;]
                                    Najważniejsze to stanąć w prawdzie ;] Matką napewno jesteś i będziesz dobrą -
                                    każda Matka jest najlepsza dla swojego dziecka smile 54 dni to może nie dużo czasu,
                                    ale z pomocą rodziny i znajomych dasz radę! Nie stwarzaj sobie sztucznego
                                    napięcia, wszystko w swoim czasie. Ja dałam się Rodzince zagalopować, fakt,
                                    jestem wdzięczna, bo prawie wszystko dla Tośka już mam, ale tyle mnie to stresu
                                    i napięcia kosztowało, że odstawiłam Rodzinkę na jakiś czas.. Przyjdzie czas,
                                    przyjdzie i jedzenie - tak mawia moja koleżanka i się z Nią zgadzam w 100%!
                                    Jeśli śpisz, znaczy, że Ci to potrzebne ;] ja co jakiś tydzień mam zmiany
                                    "rytmu" - jeden tydzień prawie wogóle nie śpię w nocy, bo mi się nie chce, w
                                    następnym znowu śpię, że mnie trzecia wojna światowa nie obudzi ;] Nie maluję
                                    się, niezbyt dbam o siebie, ale leżę całe dnie, więc nie mam motywacji i nie mam
                                    jak - nie przejmuj się takimi rzeczami, napewno wyglądasz świetnie jak każda
                                    przyszła Mama - tylko, że my zwykle tego nie widzimy hihihi Pogoda też nie
                                    sprzyja dobremu nastrojowi. Staraj się myśleć o pozytywach - może o Sylwestrze?
                                    ja nigdzie poza łóżko nie idę, więc podzielcie się swoimi przygotowaniami,
                                    poczuję powiew normalności hihihi
                                    Buziaczki dla wszystkich ciężarówek ;]
                                    • kamilamama Re: Luty 2009 28.12.08, 13:51
                                      Witam Pzyszłe Mamusie! Jeśli chodzi o nasroj to przez cale Święta
                                      byłam pogodna i radosna,a dzisiaj od rana mam jakieś zmiana
                                      totalna.Wstałam już z jakimś dziwnym niepokojem .Denerwuję się
                                      ogólnie przyszłością,porodem ,zmianami w domu itd.Mój
                                      dziewięcioletni synuś(ktory bardzo czeka na siostrzyczkę i się
                                      cieszy)martwi mnie czy odnajdzie się w nowej roli starszego
                                      brata.Czy ja będę umiała mądrze wychowywać moje dzieci (z tak dużą
                                      różnicą wieku).Mąż uważa ,że ja zbytnio wszystkim się przejmuję,ale
                                      facetowi to zawsze wszystko wydaje się proste .Dzidziunia ma już
                                      przygotowany pokoik,zakupioną komodę ,wypełnioną ubrankami i
                                      kosmetykami na pierwsze dni.W najbliższych dniach będzie lóżeczko i
                                      wózek .Brakuje nam tylko grubego kocyka i fotelika .Jutro zaczynam
                                      34 tydzień .Może jutro inaczej spojrzę na świat.Oby.Wam wszystkim
                                      też życzę więcej optymizmu .
                                      • olo2108 Re: Luty 2009 28.12.08, 15:33
                                        Ma-o porodu to się przespać nie dawink Podobno zawsze stawia na nogi,
                                        więc bez obawsmile
                                        Co do ciągłego zmęczenia, to myślę, że to normalne. Każda z nas
                                        reaguje na zmiany inaczej i widocznie Tobie długi sen jest
                                        niezbędny. Ja etap susła przeszłam w I trymestrze. A nastrój? Może
                                        powinnaś wyskoczyć od czasu do czasu z koleżankami na kawkę czy do
                                        kina? Najtrudniej jest się zmusić do wyjścia z domu, ale makijaż,
                                        fajne ubranko (wszystko co nie jest piżamą i wyciągniętymi dresami)
                                        i towarzystwo innych ludzi potrafi zdziałać cuda.
                                        A wyprawką się nie przejmuj- zrób tyle ile możesz, do reszty
                                        zaciągnij męża i pozostałych członków rodziny i na pewno ze
                                        wszystkim zdążycie!
                                        Jeśli chodzi o sylwestra, to ja planuję nie zasnąć do północysmile
                                        Planowaliśmy wyjazd ze znajomymi, ale ja już niestety mam coraz
                                        mniej sił i nie chcę się nigdzie ciągnąć dla zasady.
                                        • ania-fk81 Re: Luty 2009 28.12.08, 18:39
                                          Głowa do góry Ma-o!!! Każda z nas ma swoje smuteczki w ciąży...każdej jest źle z
                                          jakiegoś powodu. Ja miałam super nastrój w święta, a dziś już parę razy
                                          płakałam. Jak patrzę na swoje mega rozstępy to chwilami się podłamuję...przecież
                                          ja już nigdy nie nałożę krótkich spodenek (nawet porobiły mi się pod kolanami)
                                          sad No ale trzeba z tym jakoś żyć, więc staram się o tym za bardzo nie myśleć.
                                          Ciąża to naprawdę trudny czas i burza hormonów jednej mniej daje się we znaki, a
                                          inne mają właśnie takie stany jak Twój. Ale pomyśl, że to nie to, że jesteś złą
                                          matką - bo to zupełna bzdura - a jedynie właśnie te wredne hormony. Jeszcze
                                          tylko kilka tygodni!!!! Trzymaj się!!!
                                          A co do sylwestra...stacja łóżkowicewink Nigdzie się nie ruszamy...nie mam na to
                                          siły..i nawet nie jest mi szkodasmile Tak więc moją kreacją tym razem będzie
                                          piżamkasmile
    • sylwia32 Re: Luty 2009 28.12.08, 23:54
      ja przez prawie całe święta przeleżałam i to że przed świętami wylądowałam w
      szpitalu nie z powodu porządków, których po prostu nie zrobiłam- ważniejszy jest
      dzidziuś. nie mam jeszcze nic zrobione dla dzidziusia i czekam na decyzję
      lekarza 12 stycznia czy mogę się w końcu ruszyć.
      • malwes Re: Luty 2009 29.12.08, 11:27
        Mao - to zupełnie normalne co czujesz. Daj sobie prawo do zmęcznia i
        zniechęcenia i dobijaj się dodatkowo wyrzutami sumienia. Zrobisz ile
        dasz radę, rodzina chce pomóc, to im pozwól. Sama odpoczywaj i
        postaraj się zrobić coś dla siebie. Zmobilizuj się do makijażu i
        fryzurki a może lepiej sie poczujesz.
        • mik-ona Re: Luty 2009 29.12.08, 16:54
          Cześć mamuśki lutowe!
          Ja też należe do grona, które zostana szczęśliwymi mamami w lutym
          2009. Najprawdopodobniej 12 lutego smile Szkoda ze nie znalazlam tego
          tematu wczesniej, bo mamy wiele wspolnego smile
          To moja pierwsza ciąża smile Takze miałam troche przejść z wczesną
          aktywnością skurczową macicy. W 25 tygodniu trafiłam do szpitala i
          założyli mi krążek pessara, a na tamtejszym usg stwierzdzili ze
          wogole mam skurcze i nie ma sie co cieszyc bo ciąża jest wysoce
          zagrożona.... nie musze mówić jaką miałam minę jak usłyszałam takie
          słowa, zasłabłam im na fotelu. Podłączyli mnie pod popmpe imfuzyjna
          na 2 doby a potem stały zestaw czyli fenoterol i izoptin.Byłam
          załamana!!
          Dziś wszystko jest dobrze i już sie nie martwie. Jestem w 34
          tygodniu, po miesiącu odstawili mi fenoterol, biore tylko no- spę.
          Małe stawiania nadal są ale to podobno normalne na tym etapie ciaży.
          Krązek dobrze sie trzyma wiec pozwolono mi chodzic takze w weekend
          starałam sie zalatwic wyprawke smile
          Co do imienia synka to tez długo sie zastanawiałiśmy i w zasadzie
          dopiero 2 tygodnie temu został Wiktorem smile Nadal zdarza nam sie do
          niego mówic jakby go nie miał czyli Bibol albo Junior smile Także nie
          ma co panikować, jakieś imie odpowiednie na pewno sie znajdzie smile

          Mąż cały czas dzielnie mnie wspiera także teraz tylko czekamy aż
          nadejdzie ten dzien smile Ja sie smieje ze bede zaciskała mocno nogi
          byle by tylko nie urodzil sie przed 2009 smile
          Co do sylwestra to znajomy mieszkajacy 2 bloki dalej urzadza male
          spotkanie znajomych, także założe swój wielki podkoszulek i
          wyskoczymy do niego na kilka godzinek. Wszyscy wiedzą w jakim jestem
          stanie wiec nie musze sie specjalnie szykować... i tak jestem piekną
          hipopotamka-mamka przecież tongue_out
          • landrynka103 Re: Luty 2009 29.12.08, 19:14
            Hej Mamuśki!
            Byłam dziś na usg - Oleńka waży w 31 tyg + 5 dni = 1750 gr. i dalej
            jest w położeniu miednicowym więc raczej czeka mnie cesarka -
            podobno na tym etapie jest tylko 10% szans na to że dzidzia się
            ustawi główką do dołu. Szczerze mówiąc już się nastawiłam na ten
            fakt że będzie cesarka i za 7 tyg mam mieć robione cięcie jeśli nic
            się nie zmieni. Jak sobie myślę - 7 tygodni - to mi włosy dęba stają
            bo to przecież tak niewiele wink Szyjka bez zmian czyli w porządku,
            rozwarcia brak a te stawiania się macicy to norma i taka moja
            uroda smile
            • zmyrena Re: Luty 2009 30.12.08, 11:07
              Landrynka, moja mała też się jeszcze nie odwróciła (32 tc), ale ja wierzę, że ma
              na to jeszcze miejsce i czas. Lekarz mówi, że może się odwrócić w każdej chwili,
              nawet kilka godzin przed porodem. Nie chcę mieć cesarki i namawiam ciągle naszą
              Hankę, żeby przyjęła odpowiednią pozycję na nietoperza smile
              Nie czuję się na siłach do tego, by przetańczyć całą noc, więc zostajemy w
              sylwestra w domu - pójdziemy tylko przed północą przed ratusz zobaczyć
              fajerwerki a potem na pasterkę noworoczną (nigdy na takiej nie byłam - zawsze
              jakieś bale, prywatki - więc jest teraz okazja).
              Jutro ostatni dzień roku, w moim przypadku wspaniałego roku - jaki będzie ten
              następny, przeżywany już z dzieckiem? Mam nadzieję, że jeszcze wspanialszy,
              czego sobie i Wam życzę! smile
              • ania_kr Re: Luty 2009 30.12.08, 18:22
                Witam i dopisuje się do forum! Ja mam termin na 26 luty, dziś byłam
                na usg i maluszek waży 1790g (31 tydz + 5 dni). Będzie chłopak, ale
                nie mamy jeszcze wybranego imienia. Jest ułożony główką w dół,
                chociaż to się może podobno zmienić. Z wyprawki mam sporo ciuszków
                od koleżanki, muszę dokupić tylko kilka nowych do szpitala, no i coś
                dla siebie (choć jak patrzę na te koszule ciażowe to naprawdę
                zaczynam myśleć o sobie jak o hipopotamie). Zastanawiam się ciągle
                nad wyborem wózka i szukam fajnej i taniej komody najlepiej z
                przewijakiem, który później się odkręci - może macie coś do
                polecenia?
                • kuksu22 Re: Luty 2009 31.12.08, 12:12
                  Cześć dziewczyny. Jestem z tych, które raczej fora czytają niż piszą posty, ale
                  postanowiłam się przyłączyć. Termin mam na 2 lutego, ale Maluszek już sprawia że
                  występują różnego rodzaju skurcze. Od ostatniego USG tj. 10 dni temu nie ma
                  wątpliwości, że będzie to chłopak, chociaż malutki (w 34 tygodniu ważył 2056g).
                  Wczoraj zaczęliśmy 36 tydzień i tak jakby mi trochę ulżyło wink

                  Ania_kr jeśli chodzi o komodę z przewijkaiem tu mogę polecić IKEĘ. My mamy
                  mebelki LEKSVIK więc tylko dokupiliśmy blat na komodę do przewijania. Jak już
                  nie będzie potrzebny można wrócić do wcześniejszych ustawień.

                  Chyba jestem już spakowana do szpitala. Ciekawe czy wszystko mam. Im bliżej
                  terminu tym bardziej się boję. Może to normalne, ale czasem chciałabym być
                  słoniem i chodzić w ciąży przez 2 lata. Pewnie za miesiąc zmienię zdanie wink
            • arabela27 Re: Luty 2009 30.12.08, 20:27
              dziecko do ostatniej chwili może się odwrócić - moja mała tydzień
              przed porodem była ułożona posladkowo. Jednak jak znalazlam się na
              Izbie przyjęć okazało się że mała zdażyła się obrócić prawidłowo.
              Poród i tak skonczył się poprzez cc ale to już inna historia.
              • julenka3 Re: Luty 2009 31.12.08, 20:43
                Spokojnie, z tym odwróceniem się, to maleństwo jeszcze ma czas. Nasza mała 3
                tygodnie temu ułożona była pośladkowo. Przedwczoraj na wizycie przeprowadziłam z
                moim lekarzem dyskusję co dalej robimy, na kiedy planujemy cięcie itd (z 10
                minut rozmowy na ten temat), po czym kładę się na leżance, lekarz zaczyna robić
                USG i oboje w śmiech, bo cała dyskusja była zbędna, mała już się przewróciła
                główką w dół (dziś zaczynam 35 tc). Mój lekarz powiedział, że szanse są
                teoretycznie do 35 tygodnia, ale miał pacjentkę, której synek odwrócił się w 38.
                Zatem jeszcze nic nie jest przesądzone smile
    • sylwia32 Re: Luty 2009 01.01.09, 14:59
      wszystkiego dobrego na ten nowy roczek życze wam kobitki i waszym rodzinkom.
      dużo siły i zdrówka.
      • ma-o dzięki.... 01.01.09, 18:26
        Dziękuję Wam bardzo za słowa pocieszenia.
        Już zapomniałam o pewnej oczywistości,
        że kobietę w ciąży najlepiej zrozumie
        kobieta w podobnym stanie.
        Dzięki za wsparcie.
        Postanowiłam przestać się nad sobą
        użalać. Różnie mi to wychodzi, ale staram się.
        Do terminu zostało już tylko 49 dni.

        A przy okazji...
        Wszystkiego dobrego w Nowym Roku
        samych radosnych chwil,
        spełnienia marzeń
        szybkiego i "bezbolesnego" rozwiązania
        oraz zdrowych maluszków.
        • malwes Re: dzięki.... 02.01.09, 12:12
          Hej Kobietki,
          Wam też wszystkiego najlepszego w NR. Ja pojechałam do rodziców i
          zaliczyłam 3 dni w szpitalu CZMP - załamka i szok bo mimo, że nie
          mieszkam w Łodzi od 10 lat to myślałam, że to dobry szpital. W
          samochodzie złapały mnie bóle krzyżowe (na 99% mój złóg w nerce) ale
          uznałam, że lepiej sprawdzić na KTG...no i wstrząs bo tam na IP nic
          nie chcą zrobić, ani KTG ani USG ani praktycznie nic. O moczu i
          morfologii na cito nie wspomnę...Kładą na oddział na 3 dni bo im
          punk6ty z NFZ potrzebne. Generalnie dramat, szkoda opisywać. Jutro
          wracam do domu i cieszę się bardzo bo się stresowałam, że jakby co
          to bym musiała tu rodzić a jak dla mnie to opieka lekarska niestety
          kiepska.
          W pon podpisuję umowę ze szpitaalem/ położną...
          • olo2108 Re: dzięki.... 02.01.09, 14:43
            Witam Dziewczyny,
            Ja również życzę wszystkiego naj w Nowym Roku, przede wszystkim
            zdrówka i miłości, no i oczywiście szybkich i bezbolesnych porodówsmile
            Malwes, najważniejsze, że wszystko ok i wracasz do domu, blisko
            wybranego szpitala będziesz się czuła bezpieczniej. A to co
            opisalaś, to chyba niestety polska rzeczywistość. Ja najbardziej nie
            boję się porodu, a właśnie pobytu w szpitalu- tego, że pies z kulawą
            nogą mi nie pomoże przy dziecku, a lekarze też nie wyłapią gdyby się
            coś działo. Pozostaje mieć nadzieję, że te czarne scenariusze nas
            nie dotkną....
            Poza tym zauważyłam, że im bliżej porodu tym większy stres mnie
            ogarnia. Wahania nastroju i spadki formy są już na porządku
            dziennym. Ciągle mi się wydaje, że zaraz urodzę...
            • bobka1 Re: dzięki.... 02.01.09, 21:53
              Cześć
              mam to samo, co mnie coś zakłuje od razu zamieram i zastanawiam się, czy to
              już.. jestem na początku 36 tyg. dzisiaj byłam u lekarza i nie daje mi więcej
              niż 2 tyg.. zatem urodzę pewnie jeszcze w styczniu.. życie..
            • dela12 Re: dzięki.... 02.01.09, 22:05
              ja sie tez zaczelam stresowac, niby jeszcze mi zostalo 8 tygodni,
              ale jak mi sie tak corka zdecyduje 2 tyg wczesniej przyjsc na swiat,
              to zostalo 6 tygodni, a tu nic nie gotowe. W dodatku dopiero za 3
              tygodnie moge isc na macierzynski. Jestem tak padnieta po pracy, ze
              mi sie nic nie chce, tylko spac. Z tym tez jest fatalnie, budze sie
              po kilka razy w nocy, sikanie plus szukanie wygodnej pozycji do snu.
              W dodatku mieszkam za granica, lekarz ci nie wypisze zwolnienia z
              powodu zmeczenia, musialoby mi sie cos na prawde dziac, nie wspomne
              ze chorobowe to tylko 55% wyplaty. A rodzina daleko. Maz sie stara,
              ale caly czas mi sie wydaje, ze gdybym byla blizej mamy i siostr to
              bym sie mniej niepokoila. W dodatku sypie snieg prawie codziennie,
              warunki drogowe to stres sam w sobie, przed swietami zaliczylam
              stluczke, na szczescie nic sie nikomu nie stalo. Coraz wiecej rzeczy
              mnie drazni, chcialabym miec znowu ten euforyczny nastroj z 5,6
              miesiaca ...
              • peliza17 Re: dzięki.... 05.01.09, 12:52
                Ja też od 2go stycznia zaliczyłam szpital,chciałam na dziś zrobić świeże badania
                i jak szłam do laboratorium,spadłam ze schodów,świeży śnieg uciekł mi spod nóg i
                całym ciężarem wylądowałam na pupie i żebrach z nogami w górze.Zamarłam bo
                brzuch skamieniał mi natychmiast.Jakoże laboratorium było na terenie szpitala/co
                prawda nie mojego/podeszłam na izbę przyjęć i wszystko od razu zbadali
                KTG,usg,od środka i zewnętrznie ale też na 4 dni na obserwacji poleżałam,bo na
                heparynie ryzyko krwotoku do łożyska jest znaczne,3ktg dziennie,4xtętna
                płodu.Wszystko niby ok.ale skurcze mnie w szpitalu chwyciły i ordynator
                zdecydował ich nie tłumić bo to jutro 36 tyg.kończę,puścił do domu z
                zaleceniem,wytrzymania jeszcze tygodnia a porem to niech się dzieje co
                chce.Ochrzan dostałam,ze nie mam wymazu na GBS,i mam go prędko zrobić.
                • bobka1 badania 05.01.09, 15:08
                  peliza17 mam pytanko o badania.. chodzę prywatnie do lekarza, który pracuje w
                  szpitalu, w którym będę rodzić i nie wiem sama co z badaniami do porodu. W
                  internecie piszą o WR, HBS, USG po 36 tyg i kilku innych.. mi dał lekarz
                  skierowanie na badania moczu i morfologię tylko (jestem w 36 tyg, ale 2 miechy
                  leżę, więc teoretycznie mogę urodzić już) - ze stwierdzeniem, żeby zrobić za 2
                  tyg, a jak nie zdążę, bo urodzę to trudno.. morfologię mam z grudnia, mocz z
                  listopada, a WR miałam w połowie ciąży. Więc jakie badania i sprzed jakiego
                  czasu trzeba mieć do porodu?
                  • peliza17 Re: badania 05.01.09, 16:12
                    Przy przyjęciu chcieli ode mnie świezy Hbs,USR-stare im wystarczało,wymaz na
                    GBS,potwierdzoną grupę krwi,ja miałam też świeżą morfologię i mocz i czynniki
                    krzepnięcia/bo mam zakrzepicę/i jakby cesarka to potrzeba to do zabiegu.Nie wiem
                    czy coś jeszcze ale jak zobaczysz wątki co do szpitala zbrać to tam dziewczyny
                    piszą co jeszcze z badań zabrać
                    • arabela27 Re: badania do peliza 05.01.09, 19:52
                      peliza a jaki rodzaj zakrzepicy masz?pytam bo mnie to
                      zainteresowało. w poprzedniej ciąży nabawiłam się zakrzepicy po cc
                      (leżenie 24h plackiem zrobiło swoje a że 24 h godzina wypadła ok
                      godz 23 to po 25 min poszłam spać więc reasumując ok 31 h leżenia)
                      Zakrzepica zrobiła się na wysokosci kolana i całe szczęscie nalezała
                      do powierzchownch. w tej ciąży sygnalizowałam lekarza prowadzącego o
                      tym zajściu i jedyne co zrobił to na początku ciąży dał skierowanie
                      na dopplera i zalecił przyjmowanie cyclo3fort. Na tym koniec
                      prywatnie zrobiłam sobie jeszcze 2 razy usg doplera i nic wiecej a
                      termin porodu coraz blizej.
                      • peliza17 Re: badania do peliza 06.01.09, 21:02
                        Ja to mam skrzepliny w żyle odpiszczelowej podudzia/to głęboka żyła/miałam nie
                        za silne bóle,jednodniowe,bez obrzęku,bez temperatury-prawie bezobjawowe ale
                        wysokie d-dimery,fibrynogen,płytki,zaniżone czasy krzepnięcia i nagle zmienione
                        krwotoki z nosa na skrzepy w nosie zmusiły do szukania w dopplerze.Dostałam
                        heparyny do brzucha od 20tyg.ciąży,po miesiącu dopler
                        kontrolny,bioflawonoidy/brałam na własną rękę/ teraz mam znowu problem bo
                        d-dimery wróciły do poziomu wyjściowego i na dodatek tarczyca z niedoczynnej
                        zrobiła się nadczynna,dziś ginekolog oświadczył mi,że czeka mnie klinika bo w
                        rejonie to nikt się mnie nie podejmie poprowadzić do porodu,wybór mam między
                        Bytomiem a Katowicami,nie mam pojęcia gdzie lepiej się nami zajmą,mam mało czasu
                        ,mam się zgłosić do kliniki 12go a termin mam za 4tyg.więc czeka mnie tam
                        miesięczny pobyt.Załamka totalna mnie dopadła.
    • klaudynka_16 Re: Luty 2009 07.01.09, 12:02
      Cześć termin porodu mam na 20 lutego... To moje pierwsze dziecko,
      boje się czy sobie poradze przy porodzie, wogóle boje się porodu...
      • bobka1 Re: Luty 2009 07.01.09, 14:25
        Cześć klaudynka_16 ;]
        ja mam na pierwsze dni lutego, ale jak już wspomniałam na forum lekarz dał mi
        czas góra do połowy stycznia.. też się boję i to wszystkiego: czy poznam, czy to
        już, porodu, połogu, czy poradzę sobie z dzieckiem - czasem sama sobą się zająć
        nie umiem.. ALE banalnie zabrzmi, ale nasze Matki przeżyły w gorszych warunkach
        (ostatnio mi Mama i Teściowa opowiadały-nie rób tego błędu i nie pytaj hihi)
        zajmij się czymś innym, żeby o tym nie myśleć ;] i cały czas sobie przypominaj o
        Bąblu. że to dla niego i że jemu też nie jest łatwo się urodzić, dlatego Ty
        musisz być silna za Was oboje ;] - mi to troszkę pomaga, może wypróbuj coś co
        polecam, lub inne przyszłe Mamy podpowiedzą - na każdą z nas działa co innego
        Damy radę!!!
        ;]
        • pierzynek Re: Luty 2009 07.01.09, 15:55
          Gratuluje że przeskoczyłyśmy na 2009. Jak czytam to u większości
          dopiero teraz pokazały się prawdziwe dolegliwości i nerwy. Ja też
          chciałabym aby maleństwo wyszło ale nie za szybko. Lekarz też mi
          powiedział że mały jest nisko i może nie doczekać do lutego. Ale nic
          mi nie dał na podtrzymanie tylko zalecił mniej chodzić i si ę nie
          przemęczać. Nagle panika z kupieniem i przygotowaniem wszystkiego.
          maleństwo wytrzymaj jeszcze trochę. W sobotę idę jak mie bedzie
          straszył bez jakichkolwiek działań to pójdę to sprawdzić u innego
          doktora. Wolałabym jednak urodzić w miarę w terminie bo wiadomo.
          Dziewczyny czy te skurcze to tak zwane twardnienie brzucha. mnie
          brzuch robi się jak balon na 2 do 5 minut a potem wraca do normy.
          Nawet w nocy!!!!!! Czy skurcze to jakoś czuje się w specialny
          sposób???? Takiego mam stracha bo jak pisałam jeszcze od sierpnia
          nie robiłam krwi i moczu a jak mojemu lekarzowi powiedziałam o
          wymazie GBS i to Hbs to powiedział że tutaj się tego nie robi przed
          porodem. Załamka bo z tego co piszecie to dla nas Europejek to
          jednak inne wirusy i zapalenia łapią niż te kobitki w tropiku. Ze
          spaniem teraz to mam koszmar bo nacisk na pęcherz jest ogromny i
          pobolewanie dołu brzucha. Ja mam już problem zmienić się z jednego
          boku na drugi. Czasami tak jak piszę bobka16 nie do porównanaia z
          naszymi babkami i mamami. A może jak tak odczuwam to bo mam już 32
          lata i jest to pierwsze dziecko. W głębi serca mam nadzieję że
          wszystko będzie dobrze ze mną i z wami ale te obawy i znaki
          zapytania to ciągle będą ąż do chwili kiedy nie wrócimy do domu z
          maleństwami. Jedno pytanko do tych już z doswiadczeniem. jaki
          odciągacz do pokarmu jest lepszy.... elektryczny czy zwykła
          pompka???? Pozdrawiam i trzymajcie sie
          • madzia8504 Re: Luty 2009 07.01.09, 16:59
            Witam Was po Nowym Roku na poczatek wszystkiego najlepszego w 2009
            samych radosnych chwil wink
            Tak czytam ide do gina jutro i powie mi co slychac u mnie ale tez
            kazal mi sie oszczedzac bo byłam na usg w poniedzialek a tu okazalo
            sie ze ewidentnie bedzie synuś a wczesniej nie bylo widac tak jak
            teraz i mowiono dziewczynka a tu jajeczka wink a ja juz przygotowana
            ze wszystkim ciuszki pokoik wszystko na Nikolke a tu lipa wink I
            musze zaczac od nowa hihihih ale sama przyjemnosc kochaniutkie same
            wiecie ;-p dobrze ze mam takiego kochanego meza i mi pomaga we
            wszystkim nawet zgodzil sie ze mna isc na ten wyjatkowy dzien-
            PORÓD wink bo wszyscy koledzy byli i wiecie jak to miedzy facetami wink
            hiihhi Mam nadzieje ze to jakos przejdzie kazda jakos przezywa ja
            zycze wszystkim zeby byla jak najmniej bolesnie no i sobie wink
            Mam dzisiaj dobry humorek hihih przysnil mi sie termin porodu 8 luty
            ale czemu jutro moze sie dowiem u lekarza ale jaja jak by sie
            sprwadzilo hihih
            Pozdrawiam Was Mamuski wink
            PS. DUZO UŚMIECHU!!!!
            • landrynka103 Re: Luty 2009 07.01.09, 18:52
              Hej Dziewczynki,
              ja też mam wiele obaw... To 33 tydzień - termin cesarskiego cięcia
              mam na połowę lutego chyba że mała się odwróci. Boję się bo od
              wczoraj nie czuję się zbyt dobrze, mała szaleje jak opętana,
              strasznie się wierci, wypina a mi przez te jej harce twardnieje
              często brzusio i boli mnie w podbrzuszu trochę jak na miesiączkę.
              Najbardziej boję się, że urodzę za wcześnie, niby tragedii by nie
              było na tym etapie ale wiadomo wolałabym aby niunia przyszła na
              świat w terminie. Dziś już w ogole mam cykora z tymi skurczami... są
              takie inne, dzwoniłam do mojej lekarki i powiedziała że to normalne
              jak mała się kręci że brzuch się stawia ale jeśli będą regularne to
              mam jechać na izbę. Kurczę a tak się dobrze czułam a teraz taki
              stres... sad
          • kacha110 Re: Luty 2009 09.01.09, 12:25
            Elektryczny laktator jest o tyle wygodniejszy że nie męczy ci sie
            ręka smile podłączasz pierś i mozesz się w tym czasie zając
            np.czytaniem (zakładając ze masz na to czassmile.
            Pozdr
    • sylwia32 Re: Luty 2009 08.01.09, 11:33
      mój gin po ostatnim moim stresie( zbyt częste bóle z napinaniem) powiedział, że
      muszę wytrzymać do 18 stycznia, a potem moge rodzić. termin według om mam 11
      lutego, a według usg na 3 lutego. od wtorku mam plamienia- schodzi bardzo powoli
      czop i troche mnie to stresuje, bo nie chciałabym za wcześnie urodzić, aby był
      synuś zakwalifikowany do wcześniaków, pomimo, że waga jest powyżej 3 kilo.
      rozwarcie mam już na dwa palce. trzymajcie się cieplutko i mnniej stresików.
      • majkateo Re: Luty 2009 08.01.09, 16:08
        witam widzę że wiele z nas ma problem z donoszeniem. Ja mam termin
        na 1 kutrgo. Obecnie 37 tydzień zatem już potencjalnie mogę rodzić.
        Już przed świętami bardzo mocno skróciła mi się szyjka i miałam
        rozwarcie na opuszek palca. Wczoraj byłam u gina i stwierdził że
        jestem przygotowana do porodu i rozwarcie już na 2 palce. Teraz to
        już tylko czekam na skurcze i jadę na izbę. Ale nawet mój gin
        twierdzi że nic nigdy nie wiadomo i mogę czekać na poród jeszcze
        kilka tygodni. najważniejsze że już skompletowałam wszystko dla
        małej o teraz już tylko czekam
        • bobka1 Re: Luty 2009 09.01.09, 12:13
          ojej, widzę, że część Mamuś lutowych przeskoczy na styczeń ;] u mnie to samo:
          termin na 04.02.2009, 37 tc i siedzę na bombie zegarowej hihihi lekarz uważa, że
          jeszcze góra tydzień, ale na dwoje babka wróżyła - powiedział, że często tak
          jest, że niby szybciej, a potem przenoszone, więc już sama nie wiem.. denerwuję
          się strasznie, mój Mąż dostaje niemal zawału za każdym razem jak dzwonię np. z
          listą zakupów hehe komórka staje się narzędziem tortur lol ale jestem
          przygotowana, zapakowana, ciuszki uprane, poprasowane, więc jeden stres mniej. A
          Tosiek tak mi spaceruje w brzuchu, że czasem już nie mam siły - myślicie, że
          chce już wyjść? Od początku jest nadpobudliwy ruchowo ;], ale teraz to już
          przekracza wszelkie granice, szkoda, że nie mam kamery, dokręciłabym kilka scen
          do "Obcego.."
          w sumie nie mogę się doczekać mojego pasażera i znudziła mnie już rola Nostromo
          hahaha
          Pozdrawiam ciepło, dajcie znać jak się udało donosić hihi
          • elena01 Re: Luty 2009 09.01.09, 16:06
            ja wlasnie wrocilam ze szpitala. trafilam tam w 33 tyg z rozwarciem. mowie wam -
            to przez co przeszlam to pieklo. teraz leze juz w domu i czekam jak na bombie
            zegarowej na porod. mam rozwarcie na 2 palce i maly juz bardzo mocno napiera
            glowka. na szczescie to juz 36 tydzien wiec jest bezpiecznie. uwazajcie na
            siebie i nie przemeczajcie sie aby maluszki jeszcze troche sobie posiedzialy.
        • klaudynka_16 Re: Luty 2009 09.01.09, 12:15
          Mam pytanie do doświadczonych mam jak rozpoznac skurcze porodowe????
        • ania_kr Re: Luty 2009 09.01.09, 12:16
          Ja też ostatnio miałam skurcze i twardniał mi brzuch, wczoraj się
          wystraszyłam i poszlam do lekarza. Na szczęście szyjka ma 3 cm i
          jest zamknięta, ale ja mam jeszcze dużo czasu bo to poczatek 34tc a
          dziecko jest jeszcze malutkie. Zaczynam szaleć że jeszcze nic nie
          gotowe w pokoju maluszka resztki farb i pędzli, mnóstwo rzezczy do
          kupienia a ja nie mam siły się tym zająć. Nawet nie chce mi się
          wyprasować tego co mam.
          • landrynka103 skurcze 09.01.09, 13:32
            Ja też mam skurcze czyli twardnienia brzucha i są one coraz mniej
            przyjemne i bardziej bolesne czym dalej zaawansowana ciąża. Moja
            doktor mówi że póki nie są one regularne czyli w regularnych
            odstępach czasu nie panikować. Na tym etapie normalne że macica
            ćwiczy do porodu, poza tym dzidzie sa tak duże że ich wiercenie w
            brzuszku pobudza macice do skurczów to tzw. skurcze czynnościowe.
            Piszę tyle co wiem smile
            • zonkaasia Re: skurcze 09.01.09, 20:14
              Ja jestem w 33/34 tygodniu i skurcze mam od ok 7 tygodni, dlatego jestem na
              lekach. Przy skurczach skraca mi się szyjka. Mój synek
              jest wcześniakiem i tez takie leki brałam.

              Mogę się do was dopisać?

              ja biorę fenoterol co 4 godziny, do tego nospa, aspargin, scopolan w razie potrzeby,
              isoptin i luteinę. Do tego leki na astmę które bądź co bądź i tak trochę na
              macice działają uspokajająco, a skurcze nadal są chociaż leżę.

              Moja w 21 tygodniu kiedy wylądowałam w szpitalu miała 20 mm.

              Każda moja ciąża jest ciężka, ostatnie 3 lata byłam 3 razy w ciąży więc to
              pewnie tez ma wpływ.

              Pozdrawiam
              • peliza17 coca-cola może coś takiego spowodować? 10.01.09, 12:56
                NIGDY PRZED CIĄŻĄ NIE WZIEŁABYM COLI DO UST a teraz od nowego roku już z2-3litry
                wypiłam,nic mi na zgagę nie pomagało,ani tabletki ani soda ani mleko ani
                migdały a cola pomogła od zaraz/co z przerażeniem piszę bo wiem co tam jest
                dokładnie/i czworaj też dopadła mnie mega-zgaga więc szklaneczkę po małych
                łyczkach lodowatą wypiłam i zaczęło się:mała tak intensywnie się ruszała,ze
                omało skóry na brzuchu mi nie przerwała,i tak przez 9 godzin bez najmniejszej
                przerwy,nie dało się zasnąć,ani leżeć na żadnym boku,ani plecach w końcu gdzieś
                nad ranem ok.3.30 ciutkę przystopowała.Parła w dół tak boleśnie,że myślałam o
                przyspieszeniu mojego wyjazdu do kliniki już w nocy bo za chwilę rozerwie
                pęcherz płodowy i wody mnie zaleją a wtedy na cesarkę 65km to nie dojadę już na
                pewno.Dodam, ze ja całe życie nie piję kawy i zachodzę w głowę czy kofeina mogła
                to wszystko spowodować.Teraz śpi cichutko i udaje,że w nocy nic się nie działo
                • morepig Re: coca-cola może coś takiego spowodować? 10.01.09, 20:34
                  oczywiscie ze tak, po cos jest ta kofeina i po cos ludzie kawe
                  pija ;-P
    • abg55 Re: Luty 2009 10.01.09, 18:22
      cześć dziewczyny! piszę bo mój synio jest strasznie pobudzony. przez całą ciążę ruszał się tak średnio, nawet miałam czasami wrażenie, że za mało to teraz jak to jest 38 tc jego ruchy powinny słabnąć to w niego jakby coś wstąpiło. czy wy też tak macie?
      a tak przy okazji wszystkiego Naj w Nowym Roku, szczęśliwych rozwiązań.....
    • filipineczka Re: Luty 2009 10.01.09, 18:41
      Dołączam się do was! Ja mam termin na 18 lutego, czuje się dobrze, choć nie
      ukrywam że jest mi ciężko.. Chciałabym żeby było już po wszystkim..
    • magda250783 Re: Luty 2009 10.01.09, 21:34
      Witam!Mam termin na połowę lutego, będę rodzić w Dąbrowie Górniczej.Jak
      samopoczucie dziewczynki ciężarne?Ruszacie się jeszcze?
      • e-pomarancza Re: Luty 2009 11.01.09, 19:33
        Hej hej. Dziewczyny, mam pytanie. Czy do szpitala potrzebne jest jakieś ubranko
        dla dziecka? Czy oni w cos ubierają na oddziale, bo nie mam pojęcia. A jeśli
        trzeba to co kupić? Kaftanik?
        Kiedy rodziłam 12 lat temu to było zupełnie inaczej i nie wiem. Klaudynka - ja
        tez byłam bardzo młoda jak rodzilam córeczke. Tez nic nie umialam i jakos samo
        przyszło. Jeszcze tak nie odczuwałam wzruszeń itp. Bardziej sie przyglądałam
        zdziwiona. wink Nic sie nie martw. Organizm silny w tym wieku, najlepiej rodzić
        młodo. Tez mam na 20 lutego terminwink
        Co do pepsi to ja tez unikałam przed ciążą, (odzywiałam sie raczej ekologicznie
        i wege) w ciaży mam parcie na pepsi i pije duzymi butlami. Nie ma nic lepszego
        na zgage wink Masakra!
        A poza tym nie mam nic jeszcze dla synka - prócz imienia - Aleksander wink Aleks
        kopie jak piłkarz choć już siedzi nisko, bardzo nisko. We wtorek sie okaże czy
        ta niskość to znak, ze do lutówek sie już zaliczać nie będę wink
        Acha - czy macie już naturalne mleko? Bo ja od trzech dni mam.
        Pozdrówka w nowym roku wink
        • klaudynka_16 Re: Luty 2009 11.01.09, 20:45
          Moje maleństwo mało się rusza, ale jak zaczyna się mocniej ruszać to
          mam skurcze, czasem budze się w nocy z przerażeniem że zacznę za
          szybko rodzić, mam nadzięję że Karolek urodzi się zdrowy i silny i w
          terminie smilestrasznie boję się porodu i nie wiem jak zaradzić temu
          lękowi, boje się że ból będzie tam silny że nie będe mogła wytrzymać
          i zapomne o najważniejszym moim synku i coś mu się stanie sad a nie
          wtbaczyłabym sobie tego sad pozdrawiam wszystkie mamy smile
          • e-pomarancza Re: Luty 2009 12.01.09, 17:01
            Klaudynka ja mam taki lek na ból: pomyśl, że ten ból sie pojawi i musi się
            skończyć. Ty tylko wytrzymaj ten czas trwania. Nastaw sie na ograniczone
            konkretne zadanie.

            Czasem jak boli ząb, to może bolec i kilka dni i potem jeszcze dentysta dowali
            wiertłem albo wyrywa.
            A poród? Główny ból trwa ograniczony, czasem bardzo krótki czas i kończy się.
            Dlatego każdy go znosi. Jakby trwał długo to nikt by nie zniósł wink
            Landrynka - tak zrobię, zadzwonię do szpitala. Oby w tym samym udało mi sie
            rodzić, bo to nigdy nie wiadomo, czy miejsca będą.
            Ponawiam tez pytanie czy macie już pokarm, mleko? Bo ja już mam (35 tydz) i
            ciekawi mnie czy tez macie. Buźka.
        • landrynka103 Re: Luty 2009 12.01.09, 13:35
          Hej Pomarańcza! zadzwoń do szpitala w którym będziesz rodzić i się
          spytaj co potrzeba dla maluszka. W jednym np nic nie trzeba brać
          tylko ciuszki na wyjście a w innym wszystko od śpiochów, pampersy po
          środki pielegnujące. Ja się pomału nastawiam psychicznie na
          cesarskie cięcie - mala ciągle głową do góry bez zmian. Dwa dni temu
          chciała się odwrócić bo myślałam że mi masakrę w brzuchu zrobi tak
          się pchała i szalała az się popłakałam z bólu no i na drugi dzień
          wróciło wszystko do normy. Główkę dalej czuję po prawej stronie nad
          pępkiem jak się wypina czyli chyba jej się nie udało.
          • klaudynka_16 Re: Luty 2009 12.01.09, 17:43
            Dzięki pomarańcza... smile ja już mam dawno mleko smile jestemw 32 tyg...
            • ania-fk81 Re: Luty 2009 12.01.09, 19:24
              Ja mam mleko już od 16 tygodnia...Pozdrawiam!
              • grzybek_77 Re: Luty 2009 12.01.09, 22:46
                Czółko! Co za szaleństwa z tym mlekiem? Jestem w 37 tc i żadnego mleka! Zresztą,
                nawet po porodzie wcale nie musi się ono od razu pojawić. Coś łykacie na to
                mleko? Wszystkie je macie? Gdybym nie była w ciąży to pewnie od razu zaczęłabym
                się na zapas zamartwiać, a tak spokój! Pozdrawiam wszystkie mamusiewink
                • peliza17 Re: Luty 2009 13.01.09, 05:53
                  Ja też mam od początku,ale mam tak poza ciążą także.Oczywiście samo mi nie leci
                  ale jak ucisnę brodawkę to zawsze kilka kropli jest/w ciąży piękna żółciutka
                  siara ,której nie da się sprać z ubraniasmile
    • sylwia32 Re: Luty 2009 13.01.09, 09:46
      po wizycie w zeszłym tygodniu (w poniedziałek ) zaczęłam plamić tzn zaczął sie
      wydalać czop i wczoraj poszłam znowu do gina i gdyby nie to, że biorę 6x
      dziennie fenoterol to bym juz dawno urodziła. umówilismy się z ginem na 20
      stycznia na poród, bo leki mam skończyć brać w tą niedzielę i wiecie co , jak
      się dowiedziałam, że to najprawdopodobniej będzie przyszły wtorek to trochę mi
      się zrobiło smutno, że synusia nie będzie już w brzuniu.
      • klaudynka_16 Re: Luty 2009 13.01.09, 10:20
        Sylwia ale już będzie z wami smile Przytulisz go smile nakarmisz smile
        zobaczysz smile
        • landrynka103 Re: Luty 2009 13.01.09, 14:24
          Co do mleka - 34 tydzień i śladu po nim nie mam ale to sprawa
          podobno indywidualna więc się nie martwię smile

          Sylwia - czekamy na wieści jak już bedziesz tulić synka w ramionach!

          A jeśli chodzi o mnie to do kilku dni czuję się fatalnie sad Nie śpię
          po nocach bo bolą mnie okropnie biodra, wytrzymać nie mogę, toaleta
          co godzinę a brzuch tak mi ciąży że nawet podłożona poduszka nic nie
          daje. Rano jestem nieprzytomna. Macie Kochane jakiś patent na to?
          Druga sprawa - chodzenie. Pomimo tego że brzusio mam niewielki,
          jestem szczupła to chodze jak emerytka - krok po kroczku. Odczuwam
          okropne bóle w pachwinach, normalnie jakbym szpagat robiła albo z
          konia zeszła wink Do tego jak połażę godzinę to lędźwia mi nie
          wytrzymują napięcia, więc się często kładę no ale wtedy te biodra i
          ciążący brzuch i tak w kółko, sprawa się zamyka bo z kolei jak
          siedzę to mam wrażenie że nie mam tchu i żebra wbijają mi się w
          macicę. Jeju jak tu wytrzymać dalej, jak sobie dajecie radę
          kobitki ?????
          • bobka1 Re: Luty 2009 13.01.09, 17:15
            Cześć ;]
            Co do mleka, to ja już pierwsze "wycieki" miałam od dwudziestego któregoś
            tygodnia - więcej pojawia się, jeśli masuję piersi lub mam skurcze, bo Tosiek
            kopie ;]
            Co do samopoczucia - mnie krocze boli od piątego miesiąca, więc wiem co czujesz
            przy chodzeniu ;] co do spania - mi też już nie pomagają poduszki, śpię w
            dziwnych pozycjach np. na plecach, a głowę mam z boku, kręgosłup nie w jednej
            linii (Tosiek siedzi mi pod prawymi żebrami i tylko tak mnie mniej bolą - ale
            potem mnie od tego boli kręgosłup hehe) albo wyginam się tak, że brzuch mam
            wypięty do przodu (wtedy lepiej mi oddychać, bo czasem budzę się przyduszona).
            Co do siusiania co godzinę - nic nie mam do poradzenia, ja też tak mam i nic nie
            pomaga sad
            Ma ktoś inne propozycje, chętnie skorzystamy ;]
            mam dość wytrzymywania - niestety najprzyjemniejszy sposób przyspieszania porodu
            nie skutkuje - mam w środku małego uparciucha ;/
            Pozdrawiam wszystkie Mamy, którym coś doskwiera i życzę wytrwałości - już
            niedługo!!! ;]
          • klaudynka_16 Re: Luty 2009 13.01.09, 20:30
            Landrynka mam te same objawy niec martw się nie tylko Ty przez to
            przechodzisz smile wytrzymamy to bo musimy smile
        • malwes Re: Luty 2009 13.01.09, 14:25
          Nie u każdej kobiety siara pojawia się jeszcze przed porodem. Zwykle
          w II ciąży jej nie ma. W pierwszej miałam od 8go m-ca, teraz nie mam.

          Przepraszam, że niewiele piszę ale jestem okropnie przeziębiona i
          zaglądam ostatnio na Lutówki 2009 i nie wystarcza mi sił na pisanie
          w dwóch miejscach...
          • peliza17 Re: Luty 2009 13.01.09, 22:03
            Ja mam w każdej ciąży siarę już przed porodem...Dziś 37tyg skończyłam.Wiem
            już,że z terminu 02.02 nic nie będzie,mam się zgłosić 21go stycznia do kliniki
            bo mi już zaplanowali cięcie,mam cykora strasznego bo w takim trybie to nigdy
            cesarki nie miałam.Mam się zgłosić 21 rano i będę za pół godziny miała zaczynany
            zabieg,myślałam,że będą mnie jakoś specjalnie przygotowywać farmakologicznie
            przy tej zakrzepowości i tarczycy,że zrobią badania na krzepnięcie i świeżą
            morfologię,krzyżówkę krwi a tu się dowiaduję zupełnie czego innego-przeraża mnie
            to bo po to mnie skierowano do kliniki by mieć pełne zabezpieczenie.Nie wiem co
            mam o tym sądzić,miał ktoś taką cesarkę w klinice w tym samym dniu co przyszedł?
            • pierzynek Re: Luty 2009 14.01.09, 16:07
              Przynajmniej jak czytam posty to nie czuje si osamatniona w obawach,
              odczuciach i dolegliwościach. Ale jak przetrzymałyśmy 230 dni to
              jeszcze 30 jakoś zleci a jak bedzie wcześniej to teraz już bez
              problemu a nawet jak dziecko mniejsze to łatwiej urodzić.
              Postanowiłam czekać i cieszyć się jak mogę tym ostatnim miesiącem.
              Przynajmniej staram się już nie przejmować a fizyczne bóle uważać
              jako jeden z uroków bycia z odmiennym stanie. Pozwalam aby się mną
              opiekowali i mi dogadzali. Jak lekarz po światach mnie postraszył że
              poród bedzie wcześniej zaczełam czytać o skurczach, bólach i
              myslałam że rodzę. prawie się nie ruszłam z łózka i czułam sie
              coraz gorzej. Po dwóch tygodniach powiedział mi jak zrobił usg ze
              wszystko jest ok. Momentalnie mi się poprawiło, to że brzuch mam
              twardy bardzo czesto już nie myslę że to skurcze. Czekam spokojnie
              na jakieś konkretne bólei mysle że natura sama się upomni o to co
              potrzebuje. Teraz kompletujemy rzeczy i robimy pokój Natana. Ja
              tutaj nie mam rodziny i jakoś muszę sobie poradzić. Dzioewczyny
              życzę duzo siły i spokojnie czekajmy na nasze skarby. Będzie dobrze
              napewno z pozytywnym myśleniem jest łatwiej. Pozdrawiamy serdecznie.
              • dela12 Re: Luty 2009 14.01.09, 22:23
                wiesz, mam bardzo podobne podejscie do ciebie. Tez nie mam rodziny
                tutaj, rodzina meza owszem baby shower mi urzadzila, ale nie widze
                siebie zwierzajacej sie im z moich rozterek czy obaw. Musze sobie
                sama poradzic i wiem ze dam rade. Na totalne niewyspanie znalazlam
                rozwiazanie, za tydzien ide na macierzynski, chociaz to 5 tygodni
                przed terminem, ale przynajmniej bede miala szanse odsypiac w ciagu
                dnia. Duzo mi dala szkola rodzenia, moje obawy zwiazane z porodem
                zostaly rozwiane, wg prowadzacej zajecia natura sama kieruje
                przebiegiem produ, grunt to byc wypoczetym przed, nie stresowac sie
                niepotrzebnie, nalezy sluchac swojego ciala, endorfiny sie wtedy
                wyzwalaja i wszystko przebiega latwiej. Widze tez ze nabralam duzego
                dystansu do problemow (zaliczylam stluczke niedawno, maz moze
                stracic prace), tak jakby w centrum mojego myslenia bylo to rosnace
                we mnie dziecko i nic wiecej. Niczym sie nie przejmuje, i wszystkim
                tego zycze. Spokoj to podstawa. smile
            • morepig Re: Luty 2009 15.01.09, 00:30
              ja mam sie stawic na ok 8 rano a ok poludnia ciecie...
              ale nie klinika a zwykly szpital wink
              • peliza17 Re: Luty 2009 15.01.09, 11:34
                To masz szanse jakieś badania rano mieć pobrane a za 3-4 godz.wyniki już będą.A
                ja mam mieć zabieg w pół godz. po przyjęciu,to jakiś absurd.dziś zadzwoniłam na
                izbę przyjęć i tylko świeże układy krzepniecia mogę ewentualnie przywieźć a
                lewatywę to mam sobie sama zrobić.Dobrze,że mi jeszcze samej zabiegu nie każą
                wykonać,Hi,hi
    • malgosiek2 Re: Wklejone przez moderatora 13.01.09, 17:18

      Lutowe mamy 2009 smile
      filipineczka 10.01.09, 16:57 Odpowiedz

      Mam termin na 18 lutego.. Jak się czujecie? smile

      Re: Lutowe mamy 2009 smile
      a.fosil 10.01.09, 17:04 Odpowiedz

      Ja na Walentynki. Czuję się opuchnięta, wielka i zmęczona ciążą sad
      Ale to może
      tylko taki jednodniowy dół sad

      Re: Lutowe mamy 2009 smile
      zukov 10.01.09, 18:12 Odpowiedz

      Ja też mam termin na 18 lutegosmile...opuchnieta jestem, no i ogólnie
      czuje sie jakbym miała urodzić za moment a nie za ponad miesiąc. Nie
      będę narzekać, więc powiem, ze jest ok. Byleby tylko nie było
      gorzej.

      Re: Lutowe mamy 2009 smile
      malwes 10.01.09, 18:20 Odpowiedz

      Filipineczko
      Ja mam termin na Walentynki i czuję się różnie, jak to na tym
      etapie.
      Tylko, że
      - ten wątek pewnie przeniosą na forum "W oczekiwaniu" bo tam
      najlepiej go było założyć
      - na "W oczekiwaniu" jest już wątek "Luty 2009" - wejdź, pogadasz z
      dziewczynami
      - jest też duże zamknięte forum "Lutówki 2009" - zapraszamy - zgłoś
      się, na pewno dziewczyny dadzą dostęp a tam mnóstwo info o naszym
      samopoczuciu.
      • zmyrena Re: Wklejone przez moderatora 15.01.09, 10:13
        Nie mam siary, raz tylko jakąś maleńką kropelkę na sutku zauważyłam. Nadal nie
        wiem, czy mała się prawidłowo ustawiła - w poniedziałek mam wizytę, to się
        okaże. Zostało mi jeszcze prawie 6 tyg do porodu - jakoś się jeszcze nie
        stresuję, czuję się dobrze, brzuch tak bardzo nie przeszkadza.
        Coraz częściej mam sny o dziecku - wy też?
        • majkateo Re: Luty 2009 15.01.09, 11:54
          mi pozostało do terminu już tylko 17 dni ale kto wie kiedy to tak
          naprawdę nastąpi. Już w 33 tygodniu lekarz ze względu na bardzo
          krótką szyjkę stwierdził że poród może nastąpić w każdej chwili. Od
          tamtego czasu nic się nie zmianiło a mała jak na razie się nie
          spieszy.
          Obecnie trochę stresuje mnie prawdopodobne zamknięcie w celu remontu
          szpitala Bielańskiego. Nawet moja położna z kórą jestem w stałym
          kontakcie nie potrafi powiedzieć czy szpital się zamyka czy nie.
          Zatem jak na razie nie wiem gdzie będę rodzić jeśli nie w Bielańskim.
          • zonkaasia Re: Luty 2009 15.01.09, 13:39
            Ja jestem w 34 tygodniu w trzeciej ciąży i mleka nadal nie mam w pierwszej miałam.

            Jeśli chodzi o bóle kręgosłupa w kroczu i inne tego typu sprawy są normalne,
            choć bardzo nieprzyjemne. Ja także je mam i musimy dziewczyny jakoś wytrzymać.
            Ja przy pierwszym porodzie miałam pęknięta miednice wiec teraz kontuzja się
            odnawia i czasem mam problem z poruszaniem. Do tego skurcze, fenoterol 6 razy
            na dobę i tak jak jednak z dziewczyn pisała gdyby nie to już bym urodziła, czop
            odchodzi mi od 31 tygodnia. Nie wiem ile dam rade jeszcze wytrzymać aby jak
            najdłużej. Na 39 tydzień mam zaplanowana cc.

            Wstawanie w nocy znam także doskonale, jeszcze jak uda mi się zasnąć budzik
            dzwoni na lekisad synek źle sypia. Rano wstaje nieprzytomna i ogólnie coraz
            gorzej się czuje.

            Córcia jest bardzo ruchliwa, w zebra kopie straszliwie boleśnie.

            Mam także skurcze przepowiadające w miarę regularne i bolesne np wczoraj trwały
            ponad godzinę ale na szczęście minęły.

            Mieszkam w Irlandii i coraz trudniej zająć mi się starszym synkiem, niestety nie
            mamy tutaj nikogo wiec muszę sobie radzić...

            ściskam !
            • e-pomarancza Re: Luty 2009 15.01.09, 18:31
              landrynka - ja tez mam ten ból kości i spojenia pod brzuchem. Prawie nie moge
              chodzić. To jest ciężar, którego moje słabe kości maja nadto. Organizm
              przygotowuje sie do porodu, i rozluźnił wszystkie wiązadła, jakby poluzował
              sznurówki, by łatwiej rozszerzyć sie przy porodzie. I teraz takie niedowiązane
              chodzimy, więc obciążenie po prostu boli. Tocze się jak kula zamiast chodzić.
              Jeszcze mi stopy i kostki puchną, ze nogi mam rozmiar 41 chyba wink
              A śpię tak: Kołdrę mam między nogami i pod brzuchem, tak sie wpasowuję. Kilka
              razy w nocy wstaje i potem znów sie trzeba wyścielać. Noce rzadko przespane wink
              Bo jeszcze przepona tak zgnieciona, ze oddychać sie nie da. Ale ja mam za dwa
              tygodnie w 38 tygodniu cięcie. Mam sobie wybrać termin. Wtedy przyjadę do
              szpitala gotowa. Moze 14 luty? wink)))
              • landrynka103 Re: Luty 2009 16.01.09, 14:03
                Pomarańcza to może będą nas równo ciachać bo ja tez myślałam o
                Walentynkach smile)) Z tym oddychaniem to faktycznie masakra. Ja pomimo
                tego że mam Olę główką do góry to ona się odbija nóżkami od dołu
                macicy i wciska główkę w przeponę i żołądek. Jak sobie pojem to
                wszystko mi stoi w gardle i zgaga gotowa. Co do spania - ja ostatnio
                przetrenowałam spanie z tą poduchą do karmienia tzw. rogalem.
                Całkiem wygodnie wink
                • e-pomarancza Re: Luty 2009 17.01.09, 15:41
                  Landrynka, mój Aleks tez główkę wciska w żołądek a nogami sie odbija od dołu wink
                  Dlatego tez cięcie min. Na te zgagę to ciągle pepsi piję, a potem spać nie mogę
                  wink Czuje sie jak prawdziwa baba w ciąży wink Teraz to juz nigdzie nie wychodzę, bo
                  poty i sikanie itp. Dyskomfort w towarzystwie. Wole tapczan i książkę. A dziś
                  musiałam wyjść do sklepu i tak sie wyrżnęłam przed bramką, że bardziej sie
                  wystraszyłam, niż cokolwiek sie stało. Ale noga mnie boli bo sobie wykręciłam na
                  lodzie. Normalnie jak jakiś mors śniegowy wink)) Ale mandarynki przytaszczyłam wink
                  • mayeczkanyc Re: Luty 2009 17.01.09, 16:25
                    Witam wszystkie Mamuski!
                    Niesamowicie szybko teraz leci czas, czy tez tak macie?
                    U mnie 35 tydzien, serduszko z pomoca lekarstw sie uspokoilo i czuje
                    sie calkiem dobrze.
                    Ten weekend przeznaczylam na zakup wszystkich akcesoriow , wiec z
                    dluga lista jade do sklepu. Jutro jedziemy tez po lozeczko i
                    materac, wiec gdyby malutka zdecydowala sie nas zaskoczyc bedzie juz
                    wszystko co najbardziej potrzebne.
                    Chyba nie zachowuje sie jak mama pierwszego dziecka bo nie
                    przesadzam z zakupem ciuszkow ( az sie sama sobie dziwie)
                    postanowilam ze poszaleje jak juz bedzie mozna spacerowac na calego
                    i stroic maluszka.
                    Na pierwsze tygodnie mam tylko pajacyki i body, no i oczywiscie cos
                    cieplejszego. Nie moge sie doczekac jak wszystko popiore, poprasuje
                    i poukladam.
                    Zycze dobrego samopoczucia
    • sylwia32 Re: Luty 2009 17.01.09, 23:42
      ja odstawiłam fenoterol i teraz czekam na skurcze( tym razem te prawidłowe), a
      jak nic nie będzie to mam pojechać we wtorek do szpitala do swojego gina.
      rozwacie bez zmian tzn na 2 cm i nadal schodzi czop ( to juz prawie dwa
      tygodnie). wszystko dla dzidzi mam przygotowane, teraz tylko mi żal, że nie
      będzie mnie na pierwszym występie przedszkolnym mojego syna.
      • peliza17 Re: Luty 2009 19.01.09, 13:44
        Ja muszę jeszcze wytrzymać jutrzejszy dzień i noc,przygotować się do cesarki i
        pojechać do kliniki.Nadal nikt nie potrafi mi opisać jak wygląda planowana
        cesarka "z drogi"w trombo rajtuzach-i chyba się już tego od nikogo nie
        dowiem.Trzymajcie za mnie i małą,otoczcie modlitwą,boję się bardziej niż 6 lat
        temu...
        • pierzynek Re: Luty 2009 19.01.09, 17:34
          Peiza17 trzymam kciuki i wznosze modlitwy za nas wszystkie. Z
          jedenej strony to fanie bo juz bedziesz miala swoja malutka a my
          nadal sie toczymy. Powodzenia i zobaczysz ze z drogi tak bedzie
          najlepiej i bez komplikacji. Pozdrawiam serdecznie!!!!!!!!
          • ania-fk81 Re: Luty 2009 20.01.09, 15:58
            No ja też mam nadzieję, że maluszek jeszcze w brzuszku troszkę posiedzi. Zbadała
            mnie ostatnio położna i stwierdziła, że powinnam w domu na razie cały czas
            leżeć, bo z tydzień mały mógłby jeszcze posiedzieć. A mam już szyjkę w nie
            najlepszym stanie...zresztą boli mnie ostatnio jak cholerauncertain Więc leżę sobie w
            łóżeczku i jest mi źle, bo wszystko mnie boli. Na jednym boku nie da się za
            długo poleżeć i na drugim też nie..ech..już niedługo koniec!! Mam nadzieję, że
            mały do końca stycznia wytrzyma, bo mój m ma wyjazd służbowy w ostatnim tyg.
            stycznia...do 31 wróci, a ja bez niego rodzić nie zamierzam!!!
            Wybaczcie dziewczyny, ale nie mam siły tu za bardzo pisać, bo jestem również na
            forum luty 2009 i zanim tam przeczytam co i jak, a potem coś naskrobię, to mi
            już sił na ten wątek nie starcza...Ale śledzę na bieżąco co tu u nas słychać. A
            na forum 2009 już zaczynają rodzić dziewczyny...Tak więc powolutku powolutku i
            wszystkie się rozsypiemysmile Pozdrawiam!!!
    • pierzynek wyniki badan 19.01.09, 00:54
      Jak samopoczucie?????Mam pytanko bo mam zbyt niski cukier????
      Cholesterol mam podwyzszony a glukozy brak. jadzenie slodyczy daje
      mi takie pieczenie w gardle i zoladku ale coz zmuszam sie od gdy
      przed ciaza nie robilam badan i nie wiem naprawde czy mialam ten
      problem przed ciaza. Czy jest mozliwe ze kiedy sie skanczy ciaza to
      sie poprawi. norma cholesterolu jest do 200 a ja mam 360. Nigdy nie
      mialam nadwagi i teraz przytylam 11 kg. Pozdrawiam was wszystkie.
      • zmyrena Re: wyniki badan 19.01.09, 18:31
        Pierzynek, nie mam pojęcia, jak to jest z tym cholesterolem.

        Byłam dziś na USG - mała urosła o 1100 g przez miesiąc i waży około 2400 smile Ma
        ponoć bardzo długie nóżki, ale położenie nadal pośladkowe. To 35 tc, mam
        nadzieję, że jeszcze się odwróci....
        Szyjka nadal długa i zamknięta, więc na razie się nie pakuję. Trochę się
        uspokoiłam - mąż leci w przyszłym tyg na kilka dni do Francji i bałam się, że
        może się wtedy zacząć akcja. Na razie nic takiego, co mogłoby zapowiadać poród
        się nie dzieje. Kolejną wizytę mam 10 II, jeśli Hania się nie odwróci, pewnie
        będziemy się umawiać na cc sad
        • ania_kr Re: wyniki badan 19.01.09, 18:55
          Jakoś w połowie ciaży poszłam do gina z wynikami badań, które
          zrobiłam na własną rękę min. na cholesterol (też podwyższony) i mnie
          opieprzył, że choloesterolu i tak nie robi się w ciąży, bo wyniki
          zawsze są zawyżone, nie ma norm dla cieżarnych itp. więc się tym nie
          przejełam. Niestety nie pamietam jaki miałam wynik.
          • landrynka103 Re: wyniki badan 19.01.09, 22:52
            Hej Dziewczynki!
            Ja też byłam dziś na wizycie u gina. Mała waży w 35 tyg 2,5 kg i
            dalej siedzi miednicowo z nóżkami nad głową - ale akrobatka ! Szyjka
            bez zmian 2 cm ale rozwarcie zewnętrzne na 0,5 cm co podobno nie
            jest niepokojące na tym etapie. Gin zwrocila mi tylko uwage na
            napięcie brzucha bo faktycznie trochę twardawy mam ostatnio.
            Dostałam już termin na CC - 20 luty smile
            Pozdrawiam mamusie!
            • pierzynek Re: wyniki badan 20.01.09, 15:42
              Dzieki za pocieszenie za ten cholesterol. Bede sie martwić jak
              urodzę jak to się nie zmieni a narazie jak to Polka wcinam
              wieprzowinke i kielbaske bo jakos innych rzechy mi się nie
              zachciewa. Dziewczyny ja mam rozwarcie zewnetrzne na 1cm i jestem w
              37 tygodniu. lekarz powiedział ze można się spodziewać w kazdym
              momencie dzidziusia. Ale dobrze że jest cierpliwy bo tutaj z
              meksykańskimi umowami i pospiechem nadal nie mamy szafek do pokoju
              małego. Ale generalnie to jestem przygotowana. Widze że teraz pewnie
              samopoczucie dokucza wam bo coraz rzadziej jakieś nowe posty
              dochodzą. Pozdrawiam!!!!!!!
              • majkateo Re: wyniki badan 20.01.09, 18:55
                nie przejmuj się. Mi lekarz kazał leżeć już w 33 tygodniu, bo
                szyjka skrócona, miękka i rozwarta (2cm). Obecnie jestem w 39
                tygodniu (termin 1.02) i jak na razie nie ma żadnych oznak porodu.
                Co do szfek dla małego to myślę że nie sprawi mu to różnicysmile
                Ja na początek mam już wszystko. Dużo dostałam od siostry, której
                córeczka ma 2,5 miesiąca.
                • peliza17 Re: wyniki badan 20.01.09, 19:27
                  Zostało mi 12 godzin do godziny ZERO.Boję się bardziej niz kiedyś bo teraz mam
                  pojęcie co mnie czeka.Trzymam się jeszcze jako tako za sprawą sakramentu
                  chorych,który wczoraj otrzymałam-3 raz mi bardzo pomaga w krytycznych
                  chwilach.Wspomnijcie jutro rano na mnie dziewczyny...
                  • mayeczkanyc Re: wyniki badan 21.01.09, 00:53
                    Hej peliza dasz rade, myslimy o Tobie!!

                    Czekamy na wiesci od szczeliwej Mamusi!

                    • landrynka103 Re: wyniki badan 21.01.09, 16:21
                      PELIZA - ja również trzymam kciuki !!!

                      Dziewczyny jeśli chodzi o mnie to ja mam dość... muszę sobie
                      popścioczyć bo nikt mnie nie rozumie wink Od paru dni czuję się do
                      kitu, spanie to marzenie - nie moge, nie śpię, wszystko boli. Z
                      chodzeniem też mam problem - pomimo że mam mały brzuszek to ciągnie
                      mnie jak kamień do dołu, lędźwia wysiadają wiec wystarczy że przejdę
                      tylko mały kawałek to mam dosyć. Z jedzeniem nie lepiej - nic mi się
                      prawie nie mieści bo podchodzi do gardła, chyba Mała ciśnie na
                      przeponę bo i duszności mam potworne i momentami czuję się jakbym
                      nie mogła powietrza zaczerpnąć. Nie wspomnę o tych skurczach,
                      twardnieniach brzucha itp. W każdym bądź razie od kilku dni czuję
                      się za przeproszeniem udupiona w domu i nie wiem nawet czym sie
                      zająć bo wyprawka gotowa, sprzątanie nie bardzo mi wychodzi jak się
                      człowiek dobrze schylić nie może. Leżenie mnie dobija, siedzenie
                      też... Pewnie to przez to że jestem bardzo aktywną osobą, cała
                      ciążę "przelatałam" do tej pory a tu nagle stop - brzuszek mną
                      rządzi, do tego ruchy dzidziusia są dla mnie strasznie bolesne, bolą
                      mnie wszystkie wnętrzności, ucisk na pęcherz, kłucia, masakra jakaś!
                      Do tego mąż stwierdził że nie powinnam już teraz prowadzić auta bo
                      moge zasłabnąć albo dostac skurczy albo ktoś we mnie wjedzie itp. i
                      z racji tego że mieszkam na obrzeżach miasta jestem już totalnie
                      uziemiona sad U mnie 35 tc i jeszcze przede mną 3 tyg do cesarki, ja
                      chyba zwariuję z takim samopoczuciem a pewnie będzie jeszcze
                      gorzej... sad Czy Wy też tak macie? Jak sobie radzicie? Prowadzicie
                      auto?
                      • dela12 Re: wyniki badan 21.01.09, 17:16
                        u mnie 35 tydzien zacznie sie w piatek, od poniedzialku zostaje w
                        domu. Wlasciwie to nic mnie nie boli, brzuch tez mi nie przeszkadza,
                        ale zime (Kanada) mamy ostra i wlasnie z powodu jazdy samochodem
                        postanowilam zrezygnowac z pracy przez ostatni miesiac przed
                        rozwiazaniem. Zle sypiam i mam wrazenie ze jestem rozkojarzona, tak
                        ze jak wracam o tej 17-tej, w dodatku sa korki, albo sniezyca, to
                        powiem ci ze nie ma dnia zebym sie jazda nie stresowala.
                        Stwierdzilam, ze nie warto tak ryzykowac, zwlaszcza ze idiotow na
                        drogach nie brakuje. I nie moge sie doczekac siedzenia w domu, mam
                        nadzieje wreszcie odpoczac, po porodzie moze nie byc okazji smile
                      • e-pomarancza Re: wyniki badan 21.01.09, 20:48
                        A co to jest sakrament chorych??? Boże, brzmi to strasznie jakoś. Myslę, ze
                        będzie dobrze i Pezliza napisze szcześliwa, ze to juz po wszystkim. Ja się
                        dołączam do modlitwy choc po czasie...
                        Landrynka
                        jak ja cię czytam to jakbym sama nie musiała już pisać... Poce się jak cholera,
                        spanie odpada, łażę w nocy. Czytam szóstą książkę o szerokości 600 stron, pisze
                        na forach.
                        Nie wiem czy mam skurcze?
                        Czy skurcze przepowiadające sa podobne do bólu przy miesiączce??? Jesli tak to
                        je mam. Aleks kopie wierci sie. Cały czas głowa do góry. Myślę, ze donoszę ten
                        38 tydzień i cesarke wybiore na pocz. lutego.
                        Tocze się i boli mnie miedzy nogami i w krzyżu. W buty jedyne juz nie wchodzę
                        takie mam stopy muminka. Musiałam kupic nowe klapki do szpitala. Torba
                        spakowana, Siczku co godzinę, i tona mandarynek obok. Ostatnie badanie w piątek
                        30 stycznia. Pozdrawiam wszystkie kulające się w śniegach lutówki wink
                      • bobka1 Re: wyniki badan 21.01.09, 21:25
                        Cześć ;]
                        normalnie jakbym o sobie czytała, więc dołączam się do psioczenia ;] dodatkowo
                        się przeziębiłam i mam non-stop nos zapchany, już tydzień sypiam po 2h na dobę,
                        siusiu co 20 min!!!! - to jakaś porażka ;] brzuch mi w sobotę opadł i dlatego
                        tak latam do kibelka, ale innych sygnałów brak.. dzisiaj Tosiek skończył 38 tyg
                        ;] nie wiem ile waży, wogóle niewiele wiem, może to i lepiej hihihi w niedzielę
                        mam ostatni egzamin na uczelni - wszystko z racji leżenia pozaliczałam on-line,
                        a z tym jednym nie da rady.. trzymajcie kciuki, bo po 7 latach studiowania nie
                        skończyć to jakaś porażka by była.. ;/
                        Pozdrawiam kulające się w śniegu - już niedługo będziemy lżejsze w kilka godzin
                        o kilka kilo - fajnie nie?
                        Buźka i trzymam kciuki ;]
                    • nusta1982 Re: LUTY 2009 21.01.09, 16:30
                      Czesc dziewczynki,jak sie czujecie? Strasznie tu spokojnie
                      ostatnio.Podejrzewam,ze zmeczenie wiekszosci daje sie we znaki.Ja
                      jeszcze praktycznie nie przygotowana,nawet ciuszki nie poprane.
                      Tylko wozek zamowiony no i luzeczko zlozone,ale bez materacyka.
                      Co do ciazowych dolegliwosci to u mnie nie jest najgorzej oprocz
                      wariujacego serduszka i niskiego cisnienia 80/40(przez ktore jestem
                      troszke oslabiona) to wszystko ok.
                      Peliza nie martw sie wszystko bedzie dobrze.Trzymamy kciuki za
                      Ciebie i malenstwo.
                      • landrynka103 do Pomarańczy 21.01.09, 20:58
                        Pomarańcza! podaje Tobie łapkę smile Mi skurcze przepowiadające
                        objawiają się nagłym twardnieniem brzuszka i uczuciem uścisku przy
                        pęcherzu. Trwają ok. 30 -40 sek i puszczają. Takie pobolewania jak
                        na miesiączkę też mam ale nie wiem czy to skurcz czy nie? Widzę że
                        we dwie będziemy ciachane. Ciekawa jestem czy Ty też czujesz tak
                        mocno ruchy. Moja lekarz powiedziała ze w ułozeniu miednicowym ruchy
                        bolą mocniej niż w główkowym bo dzidzia napiera najsilniejszym czyli
                        swoją głową na rózne narzady i napina przez to skórę do granic
                        możliwości. Ja to mam takie wrażenie że wystawi mi zaraz glowę przez
                        pępek wink
                        • zmyrena Re: do Pomarańczy 21.01.09, 21:32
                          Moja mała też ciągle siedzi na pupie i czasem wkłada głowę pod żebra - nie jest
                          to miłe uczucie. Jutro zacznę 36 tc, dalej mam nadzieję, że
                          Hanka zmieni ułożenie i że urodzę sn. O cesarce na razie nic lekarz nie mówił -
                          jeszcze za wcześnie.
    • sylwia32 Re: Luty 2009 22.01.09, 07:26
      20-tego byłam w szpitalu u swojego gina i myślałam, że po odstawieniu fenoterolu
      wszysytko się szybko zacznie szczególnie dlatego, że skurcze są prawie cały
      czas, a tu nic. jestem cały czas w domu i skurcze czasami trwaja nawet pięć
      godzin co pięć minut, które przechodzą na godzinę i później znowu się pojawiają
      na dwie godziny. po prostu masakra. to moja trzecia ciąża, ale czegos takiego
      jeszcze nie przeżywałam i tak naprawdę mam tego dość. mam się zgłosić 27
      stycznia do szpitala i mam nadzieje, że wówczas wkońcu urodzę. czop schodzi mi
      juz ponad dwa tygodnie, zle wczoraj to "zaszalał", aż się przestraszyłam tyle
      tego wyszło, a gin stwierdził, że póki co to mam jeszcze siedzieć w domku.
      z tego wszystkiego jest tylko to dobre, że zobaczę pierwszy występ mojego
      synusia i nie mogę się już doczekać 15:30, bo wtedy się wszystko zaczyna.
      trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny. juz dużo nam nie zostało.
      • malwes Re: Luty 2009 22.01.09, 10:21
        Trzymam kciuki dziewczyny - u mnie też bóle, krzyż, choróbsko (już
        kończę antybotyk ale starszak coś od nowa chyba zaczyna, wrrr...) -
        do tego szyjka miękka, "cały" 1 cm i przepuszcza dwa palce, więc to
        albo godziny albo dni. Wolałabym jeszcze ze 2 tyg pochodzić.
        • zmyrena Re: Luty 2009 22.01.09, 11:51
          Malwes, masz termin chyba na 14 II? Wcześnie mały się przygotowuje do przyjścia
          na świat. Ja mam na 25 II i mam nadzieję, że przed połową II się nie rozpakuję -
          wizytę mam dopiero 10 II. Na razie nic nie zapowiada porodu - szyjka długa,
          zamknięta, czop nie schodzi no i położenie miednicowe.
          • landrynka103 Re: Luty 2009 22.01.09, 14:50
            ZMYRENA mamy taki sam termin smile ostatnio rozmawiałam ze swoim
            lekarzem i oświecił mnie, ze pomimo tego iż dzidzia jest w położeniu
            miednicowym to macica może zacząc akcję porodową wcześniej tzn. że
            ona nie wie o tym jakie jest położenie dzidziusia i jeśli tylko
            odejdą mi wody lub dostanę skurczy to fruuuu do szpitala. Kurde boję
            się bo mam rozwarcie zewn. na 0,5 cm, szyjka się w sumie nie
            skróciła ale brzuch mi często twardnieje a to przecież za wcześnie -
            35 tydzień ... sad
            • e-pomarancza Re: Luty 2009 22.01.09, 17:33
              Kurcze, skurczów na 5 godzin to nie mam. I nie wiem co to jest czop śluzowy, oj,
              brzmi dziwnie…
              Tylko to stwardnienie brzucha i tak jak Landrynka – 30-40 sek. jak przy okresie.
              Bardzo mocno czuję ruchy, non stop niemal. Mocne, Aleks jest aktywny. Ciągle
              czuję jego głowę przez skórę, ona się ewidentnie wyłania wink Nad pępkiem, i przy
              żebrach. Ciągle dostaję po wnętrznościach. Mięśnie sobie na mamie wyrabia, i
              nogami po dolnej części kopie. Boli! Siku chodzę 7-8 razy w ciągu nocy wink bo
              nisko już brzuch.
              Najbardziej to już tęsknie, by mieć normalne stopy, nie takie balony.
              Nie wiem czy donoszę, ale chciałabym 14 lutego urodzić (mogę wybrać dzień),
              fajna data wink
              • landrynka103 do Pomarańczy 22.01.09, 18:55
                Hehe Pomarańcza ja mam to samo - Ola napiera mi tak głową na pępęk
                że aż mi skóra zsiniała dookoła niego, też dostaję kopy w pęcherz i
                latam non stop siusiu a do tego mam takie wrażenie że brzuch mi
                ciąży jak diabli. Nie wiem jak Ty ale ja zauważyłam że te
                twardnienia mam częsciej jak Mała ostro szaleje, jak się delikatnie
                i leniwie rusza to są one rzadsze. Też bym chciała na 14 lutego smile
                • malwes Do Zmyreny 22.01.09, 20:26
                  Tak, mam na 14.02. Ale starszy też miał na 14.02 a urodził się 27
                  stycznia (trochę pchnięty testem oxy ale też już wszystko
                  zapowiadało...ale szyjka w przedzień porodu była 3cm, nie 1cm wink) -
                  więc teraz też może być podobnie. Do tego to kaszlisko na pewno
                  także się przyłożyło.
                  Z taką szyjką mogę połazić 2h a może i 2 tyg, zobaczymy. Torbę
                  spakowałam częściowo a reszta czeka popakowana tylko na włożenie.
                  Jakoś będzie choć wolałabym jeszcze z tydzień, dwa przeczłapać.
                  Ja myślę, że to może tez być kwestia mojej dwurożnej macicy - ona po
                  prostu może dawać sygnał do porodu w chwili, kiedy czuje, że już się
                  nie rozciągnie więcej stąd dzieci mniejsze.
                  • malina-iga33 w oczekiwaniu 22.01.09, 21:56
                    Zaczęłam dzisiaj 39 tc.I w sumie po wczorajszej wizycie w gabinecie mogę w
                    każdej chwili zacząć rodzić.Szyjka miękka,delikatne rozwarcie,brzuch też już
                    trochę niżej.Moja lekarka powiedziała ,że wszystko ok.Na samą myśl coś mi się
                    dzieje.Ale za to nie mogę spać w nocy,oprócz ciągłego wstawania do toalety,to
                    budzę się ok 4 nad ranem i to już jest koniec spania.termin mam na 4
                    lutego,myślę,że sobie jaszcze pochodzę.Teraz to już tylko
                    oczekiwanie.Pozdrawiam Was
                    • elena01 do maliny 23.01.09, 15:16
                      ja tez mam termin na 4 lutego, ale mam tez przeczucie ze bedzie to szybciej bo
                      rozwarcie jest spore i maly naciska mocno juz glowka. Powodzenia !!!
                  • mayeczkanyc DO NESTY 22.01.09, 23:13
                    Hej mam pytanie czy Twoja torba do szpitala tez bedzie tak obszerna
                    jak dziewczyn w Polsce?
                    Rozmawiala z jedna kolezanka ktora rodzila w ny i powiedziala ze
                    ciuszki dla dzidziusia wziela tylko na wyjscie bo wszystko tam bylo
                    i wszystko bylo ok, dla siebie tez praktycznie szczoteczka do zebow
                    byla jej potrzebna, jak myslisz to dobry pomysl czy lepiej miec
                    wszystko swoje, nie chce wariowac smile
                    Pozdrawiam
                    • nusta1982 DO Mayeczkanyc 23.01.09, 16:28
                      Wiesz co Ja pierwszego syna tez rodzilam tutaj tylko w innym
                      szpitalu.Tak z doswiadczenia to tylko moge potwierdzic slowa Twojej
                      kolezanki.Ja do szpitala wzielam tylko swoja koszulke(ale nie do
                      porodu tylko na te kilka nastepnych dni)biore tez kapcie,klapki pod
                      prysznic i recznik.No i podpaski i jakas tam kosmetyczke z
                      niezbednikami.Wszystko zalezy od Ciebie bo faktycznie w szpitalu
                      wszysko Ci zapewnia.Jesli chodzi o malenstwo to ja mialam spakowane
                      tylko ciuszki na wyjscie(w szpitalu daja wszystko inne).Ciuszki to
                      spokojnie moze Ci maz przywiezc jak bedziesz juz wychodzic.
                      Takze nie martw sie w Polsce tak jak czytam jest zupelnie inaczej.
                      Powodzenia przy pakowaniu,ja jeszcze nawet o tym nie mysle i wszyscy
                      juz na mnie krzycza,bo wedlug lekarki to juz moze byc lada dzien(ale
                      mnie sie wydaje,ze spokojnie do terminu donosze i ze wszystkim
                      zdaze).
                  • zmyrena Re: Do Zmyreny 23.01.09, 16:54
                    No to rzeczywiście, może być u Ciebie w każdej chwili!
                    Wzięłam się za pranie i prasowanie wyprawki, w przyszłym tyg się spakuję, tak
                    dla świętego spokoju. Trochę mam pietra, bo mąż leci w przyszłym tyg (przełom
                    36/37 tc) na trzy dni za granicę. Oby zdążył wrócić!
                    • ania-fk81 Re: Do Zmyreny 23.01.09, 19:16
                      Też mam pietra co do ostatniego tygodnia stycznia...Mąż na trzy dni (środa,
                      czwartek, piątek) jedzie na Ukrainę...I niech Kubuś nie waży się w tym czasie
                      gramolić swoją małą osóbkę na świat!!!
            • elena01 do landrynki 23.01.09, 15:13
              Landrynko, tym rozwarciem sie nie przejmuj, ja mam od 4 tygodni rozwarcie na 2
              cm i maluszek ani mysli wychodzic. Ale to może przez to ze ja caly czas leze i
              rozwarcie sie nie powieksza, wiec jak bedziesz lezec i oszczedzac sie to mysle
              ze wytrwasz dzielnie do 38-39 tygodnia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja