ppewa1
03.06.08, 14:26
czy wy też macie wrażenie, że ludzie nie są nastawieni na to aby np. przepuścić "brzuchatkę" w kolejce?
od dłuższego już czasu widać u mnie coraz bardziej kolosalny brzuchal (końcówka 7 miesiąca) i zaczęłam bawić się w badanie społeczne pt. "z ciężarną wśród ludzi".
wyniki:
- jeden raz przemiły chłopaczek próbował przepuścić mnie w kolejce na stacji benzynowej
- raz pani z obsługi apteki (w dużym centrum handlowym) zawołała mnie z samego końca kolejki do okienka i obsłużyła poza kolejnością
- raz z dziewuszką na granicy porodu przepuszczałyśmy się wzajemnie (przed nami było kilka osób, nikt nawet nie pomyślał, że można by ustąpić). miejsce - apteka osiedlowa.
KONIEC
poza tym:
- wielokrotnie kobiety wbiegały w pośpiechu na mój widok do toalety, aby tylko być przede mną (może bały się,że jak wejdę, to spędzę tam najbliższe 3 dni...)
- nagminnie osoby przede mną w kolejce bardzo intensywnie wpatrują się w przestrzeń udając, że mnie nie widać
- 3 razy spotkałam się z pełną satysfakcją pań (!!!), które dopadły kasy w sklepie przede mną i WYGRAŁY (nie wiem co, poza 3 minutami)
ogólnie, jeszcze się ani razu nie upomniałam,że "mi się należy" bo nie odczuwam takiej potrzeby, acz mam nie lada zabawę z obserwowania społeczeństwa. niestety (stety) nie korzystam z komunikacji miejskiej i nie mogę przeprowadzić studiów nad np. ustępowaniem miejsca siedzącego.
dodajmy, że codziennie jestem na mieście, między ludźmi i codziennie staję w jakiejś kolejce. mieszkam w warszawie (może to ma dodatkowe znaczenie?).
zaczynam się zastanawiać, co by było gdybym źle znosiła ciążę? co się stało z kulturą i wychowaniem?
jak to jest z wami
ups. chyba wyszło długie
ps. moja koleżanka, gdy raz (słownie jeden raz) poprosiła o przepuszczanie, bo już ledwo stała w 9 miesiącu w sierpniu zeszłego roku, jedna z kobiet w kolejce napadła na nią, że jak se zrobiła bachora to jej sprawa, było się nie puszczać. niestety baba ta uzyskała pełne poparcie społeczne. koleżanka doszła do wniosku, że bez chleba też da się żyć, za dwa dni wróci mąż z delegacji i kupi

myślałam wtedy,że źle trafiła i znając ją była po prostu zbyt miła, ufna i absolutnie nieasertywna. myliłam się...