Załamał mnie...

15.06.08, 11:09
Dziewczyny, doradźcie mi bo już sama niewiem co o tym myśleć.
Odkąd jesteśmy razem w zwiazku, niestety większość czasu ja jestem bez pracy. WIem o tym i zdaje sobie sprawę, że jest to nie fair. Raz na jakiś czas popracuje troche tu, trochę tam, ale niewiem czy mam takiego pecha czy jestem faktycznie leniem ale jakos nie mogę znaleźć sensownej pracy na dłuższy okres czasu.
Chłopak mój zarabia mies. ok 4000zł.
Od pewnego czasu chcieliśmy mieć dziecko i w końcu się udało. Jednak jego reakcja z każdym tygodniem mnie załamuje. Juz raz rozmawialiśmy o tym, że mimo tego że zaszłam postaram się cos znaleźć żeby trochę dorobić. Wysyłam CV w różne miejsca, jedynie omijam markety i sklepy gdzie jest potrzeba pracy również jako kasjerka, bo uważam że nie nadaję się do takiej pracy. Nie omijam jednak "gorszych" prac, tzn jakaś zwykła praca fizyczna, np. przy produkcji itp. NIestety nie odzywają się do mnie w sprawie pracy.
Ostanio mamy problemy finansowe spowodowane autem. Staram sie oszczedzac. W tym miesiącu nic sobie nawet nie kupiłam prócz jedzenia i naprawdę szukam pracy. JEdnak on mnie wczoraj załamał. POwiedział, że mam iść do pracy bo on już ma tego dosyć. I co mnie najbardziej załamało to to, że "jego marzenia o domku legły w gruzach, bo teraz juz napewno nie pójdę do pracy ani potem jak będzie dziecko".
I tak się zastanawiam- czy on o tym nie myślał, podczas starań o dziecko? Przecież w tej sytuacji i tak już jest oczywiste że pracy na umowę stałą nie znajdę, bo lada moment urosnie mi brzuch. Co ja mam o tym myśleć?

Dzieki z góry za przeczytana litanię i ew. odp. smile
    • krysiia Re: Załamał mnie... 15.06.08, 11:35
      Masz rację, facet też powinien był wcześniej myśleć o konsekwencjach, ale teraz
      to już nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. A Ty pomyśl o jakiejś pracy, w
      której nikt nie bedzie się czepiał twojego stanu. Ja będąc w ciąży zaczęłam
      współpracę z oriflame i tak sobie nadal z nimi współpracuje, nie ma z tego
      kokosów, ale zawsze na jakiś ciuch, czy kosmetyki można sobie uzbierać. Można
      też coś tam chałupniczo porobić.

      No a wracając do faceta, to przejdzie my jak się dzidzia urodzi, przynajmniej
      mojemy wtedy takie fochy przeszłysmile
      • meggie28 Re: Załamał mnie... 15.06.08, 11:54
        Też rozprowadzam kosmetyki, ale tak jak mówisz- kokosów z tego nie ma. Zaczełam też robić biżuterie- trochę sprzedaje znajomym, ale niestety też nie są to konkretne pieniadze...
        A chałupniczo to ja bym była super szcześliwa jakbym coś takiego znalazła. Ostatnio dzwoniłam w sprawie skręcania długopisów. I wiecie ile mozna zarobić na godz.? 1,50 ! To juz chyba więcej zarobię puszki zbierając...Szczerze powiem, ze powyżej 2zł jeszcze bym spróbowała bo jestem zdesperowana, ale 1,50?

        > No a wracając do faceta, to przejdzie mu jak się dzidzia urodzi, przynajmniej
        > mojemy wtedy takie fochy przeszłysmile

        tak, tylko wiesz co, nigdy nie pomyslałam, że będąc w tym stanie będe taka nieszcześliwa. I jeśli taka atmosfera ma być przez całą ciążę...to ja dziękuję

      • arabeska5 Re: Załamał mnie... 15.06.08, 12:01
        On załamał Ciebie... ?! Sądzę, że jest odwrotnie.
        Nie wiem w jakim jesteś wieku, ale na pewno nie jesteś dzieckiem, skoro
        zdecydowałaś się na dziecko. Trzeba było najpierw znaleźć sobie pracę, a dopiero
        potem myśleć o powiększeniu rodziny.
        Dlaczego tylko na Twoim facecie ma ciążyć odpowiedzialność utrzymania rodziny.
        W dzisiejszych czasach każdy odpowiedzialny człowiek podejmuje pracę, aby być
        pewnym że jeśli druga strona straci pracę to nie będzie tragedii.

        Kiedy ja zostałam zwolniona z pracy w zeszłym roku, momentalnie zaczęłam
        poszukiwania nowego zajęcia i po 2 miesiącach znów pracowałam. Pomimo, że kiedy
        straciłam pracę planowaliśmy starania o dziecko.
        Nie oczekiwałam od swojego męża, że będzie mnie utrzymywał, pomimo, że zarabia
        bardzo dobrze i mogłabym nie podejmować pracy. Ale lubię być niezależna i mieć
        swoje pieniądze na własne potrzeby.
        W tej sytuacji przesunęliśmy nasze plany i podjęliśmy starania dopiero wtedy gdy
        dostałam umowę na stałe.

        Ty natomiast najwyraźniej nie lubisz pracować, skoro nawet przed ciążą nie
        potrafiłaś znaleźć sobie pracy, co innego teraz kiedy już zapewne nie znajdziesz
        stałego zajęcia do momentu kiedy urodzisz dziecko. Więc nie użalaj się nad sobą
        tylko nad swoim facetem, który musi pracować, abyś Ty miała co jeść i w co się
        ubrać.

        Załamują mnie takie posty!!!
        • vivianna_82 Re: Załamał mnie... 15.06.08, 12:11
          Arabeska, aj a myślę, że facet, który decyduje się na starania o dziecko tez
          powinien zdawać sobie z tego sprawę jaka jest sytuacja, że w ciąży może być
          trudniej znaleźć pracę, lub nawet można jej nie znaleźć, tak samo po urodzeniu
          dziecka.
          Ja też nie pracuję, tez utrzymuje mnie mąż. Czasem czuję się trochę zależna, ale
          generalnie jest ok - on zarabia bardzo dobrze i jest w stanie utrzymać nas
          oboje, i jeszcze zostaje. Ale wydaje mi się, że u każdego faceta przychodzą
          takie momenty zwątpienia, lub chwilowego zmęczenia sytuacją, że tylko on jest
          żywicielem rodziny i wtedy moga tez pojawić się przykre słowa... nie ma co
          obarczać cała odpowiedzialnością kobiety, która nie może znaleźć pracy z róznych
          powodów. Bo do "zrobieia" bobaska potrzeba dwojga smile a z tego co pisze Meggie,
          to było to planowane, wiec tak samo Meggie jak i jej chłopak ponoszą
          odpowiedzialność za sytuację...
        • meggie28 Re: Załamał mnie... 15.06.08, 12:43
          arabeska5 napisała:

          > On załamał Ciebie... ?! Sądzę, że jest odwrotnie.
          > Nie wiem w jakim jesteś wieku, ale na pewno nie jesteś dzieckiem, skoro
          > zdecydowałaś się na dziecko. Trzeba było najpierw znaleźć sobie pracę, a dopier
          > o
          > potem myśleć o powiększeniu rodziny.
          > Dlaczego tylko na Twoim facecie ma ciążyć odpowiedzialność utrzymania rodziny.
          > W dzisiejszych czasach każdy odpowiedzialny człowiek podejmuje pracę, aby być
          > pewnym że jeśli druga strona straci pracę to nie będzie tragedii.

          >
          > Ty natomiast najwyraźniej nie lubisz pracować, skoro nawet przed ciążą nie
          > potrafiłaś znaleźć sobie pracy, co innego teraz kiedy już zapewne nie znajdzies
          > z
          > stałego zajęcia do momentu kiedy urodzisz dziecko. Więc nie użalaj się nad sobą
          > tylko nad swoim facetem, który musi pracować, abyś Ty miała co jeść i w co się
          > ubrać.
          >
          >

          Liczyłam się równiez z takimi odpowiedziami i zgadzam sie z tym co mówisz.
          Tylko w życiu różnie się dzieje. Jeździłam za granicę zarabiać- nie raz. Pilnowałam dzieci i tak niestety mi sie ułożyło, ze nie mam ciekawego życiorysu. Ostatnia praca jaką mi sie udało znaleźć to praca na umowę o dzieło, praca nocna, z której po dwóch miesiacach zrecygnowałam, bo zepsuło nam sie właśnie to felerne auto i nie miałam czym dojeżdżać.
          Dlatego RAZEM mimo wszystko świadomie staralismy się o dziecko. Uwierz mi ze tez nie należe do kobiet któr beztrosko sie czują kiedy nie zarabiają w zwiazku. I nie mam zamiaru podczas ciazy beztrosko siedzieć na dupie. Ale on zachowuje się w tym momencie jakby mój stan zadziałał na niego jak płachta na byka-mimo, ze wcześniej czekał na to...
          • arabeska5 Re: Załamał mnie... 15.06.08, 12:58
            To co piszesz trochę teraz zmienia postać rzeczy.
            Ok, wina Wasza jest obopólna skoro dziecko było planowane i Twój facet też go
            pragnął, więc mógł pomyśleć wcześniej, zanim przyczynił się do poczęcia bobasa.
            Sytuacja przecież była do przewidzenia, że jeśli zajdziesz w ciąże to na pewno
            nie znajdziesz stałej pracy. A teraz jest płacz nad rozlanym mlekiem. W tej
            sytuacji musi zaakceptować aktualny stan rzeczy i zaczekać aż po porodzie
            będziesz mogła rozpocząć poszukiwania zajęcia (tym razem stałego, na umowę o
            pracę).
            Być może nieodpowiedzialne z Waszej strony było planowanie ciąży przed podjęciem
            przez Ciebie stałej pracy.
            • meggie28 Re: Załamał mnie... 15.06.08, 13:13
              Wiesz, jak sie czegoś bardzo pragnie, i nie mówie tylko o sobie, to idealna wizja życia nie jest juz taka ważna, tymbardziej, że to nie jest tak, ze cierpimy biedę i decydujemy sie na dziecko.
              Tytuł mojego wątku faktycznie może się skojarzył troche głupio- tylko mi chodzi o co innego. Ja rozumiem jego pretensje, ale nie rozumiem, że właśnie w tym momencie zaczał jeszcze bardziej na mnie najeżdżać.Jakbym zrobiła to po to, zeby całkiem już nie iść do pracy... Zaczynam juz nawet brać pod uwagę wyjazd za granicę w tym stanie. Ale jeśli by do tego doszło to niewiem czy miałabym do kogo wracać...
              • deodyma Re: Załamał mnie... 15.06.08, 22:46
                wybacz, ale jak dla mnie, to jego zachowanie nie jest normalne. jestes bez
                pracy, trudno. ale tak by przeciez moglo byc nweet wtedy, gdybys w ciazy nie
                byla. a teraz co? masz na gwalt roboty sobie szukac, bo on ma wszystkiego nagle
                dosyc? teraz zdal sobie sprawe z tego, ze urodzi sie dziecko i bedzie jedynym
                zywicielem rodziny?
    • meggie28 Re: Załamał mnie... 15.06.08, 11:58
      Ostatnio poszłam na jednorazową nockę- 11 godzin.
      Myślicie że chociaż zapytał potem czy jestem zmeczona, czy dźwigałam...? nic
      Odnoszę nawet wrazenie, ze jakbym poszła do rozładowywania tirów to by nie miał nic przeciwko... sad
    • klimestra Re: Załamał mnie... 15.06.08, 12:12
      Mam wrażenie, jakbyś z nim w ogóle nie rozmawiała i nie mówiła mu o swoich
      wątpliwościach, a przede wszystkim o staraniach? Mam nadzieję, że to mylne
      wrażenie? Powiedz mu, co myślisz i wtedy możesz dopiero się martwić, jeśli
      zareaguje tak, jakby kompletnie nie rozumiał tego, co mówisz..
      Mój były też tak miał, martwił sie strasznie o pienądze i o to, że dziecko nam
      wszytsko przekerśli. W końcu dziecko się pojawiło, a on kompletnie sie nim nie
      zajmował, po prostu nie chciał. Był całkowicie obojętny, jak się okazał później
      miał kochankę..ale teraz to ja się zaczynam wynurzać
      Musisz z nim porozmawiać.
      Powodzenia.
      • mamamuu po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 13:11
        bo ja tak mysle ze chyba trzeba troche pomyslec zanim sie dziecko zrobi...czy
        macie wszyscy po 15 lat???? nie rozmawiacie z ojcami??? juz ktoryz raz czytam ze
        cos sie rozpada bo ojciec nie chce zajkac sie dzieckiem....tak jak by przed
        urodzieniem nie bylo rozmowy czy to na pewno dobry
        czas....smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=7015&Itemid=0
        o to to jest dobryz przyklad....rozmawiajcie ludzie a nie sie potem
        rozwodzicie....nie chce sie zajmowac.... bo moze nie chce dziecka....po co w
        takich sytuacjach kazac dziecku byc w takiej rodzinbie i je rodzic????
        • meggie28 Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 13:16
          Przeczytaj dokładniej. dziecko było planowane i chciane przez nas obojga
          • lili-a31 Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 14:47
            Meggie tylko się nie denerwuj!!!
            KUrde-ale go nagle wzięło- akurat jak masz potwierdzoną ciążę- jemu się
            zachciało, że masz nagle iść do pracy- co za bezsens....
            MOże cię jeszcze wyśle do Biedronki do roznoszenia towaru????
            Nie wiadomo co napisać - bo on powinien teraz na ciebie chuchac a nie wysyłac na
            roboty.
            NO bo raczej nie ma wielkich szans na dostanie pracy w ciązy.....
            Coś mu się pomieszało..
            Powiedz mu że: "po ciązy, tylko krótki macierzyński w trakcie którego już
            będziesz szukac pracy- i że masz OGROMNĄ ochotę na rozwój zawodowy tuż po ciąży,
            a dziecko-opiekunka, tesciowa-no zalezy od sytuacji"
            Zobaczymy co powie.........podkreśl ten "rozwój zawodowy" to go zatka...
            • grochalcia Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 15:12
              meggii..a wiesz co mnie przytkalo??ze macie dochod 4 tys i jeszcze masz isc do
              pracy..my mamy 3.5. pracujemy oboje, jedno dziecko + drugie w drodze...i maz
              mowi, ze jakbym nie pracowala, to dalibysmy sobie tez rade, ze on by sie o to
              postaral...

              nie rozumiem czemu dziewczyny tak na Ciebie naskakują..naprawdę..ale może ja
              staromodna jestem.

              dla mnie to Wy macie wysokie dochody. jak dla mnie, powtarzam. chcialabym miec
              takie. gdyby moj maz tyle zarabial na pewno bym nie pracowala, tylko wiecej
              czasu poswiecala dzieciom.

              nie denerwuj sie tylko. juz mialas dosc nerwow z ciaza na poczatku(czytalam
              Twoje watki). teraz jest Ci potrzebny spokoj. i moze rozmowa z facetem. i
              przemyslenie wydatkow a nie wysylanie Cie do pracy.
              Pozdrawiam. Kasia
              • meggie28 Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 15:56
                Sama juz zgłupiałam i nie wiem co o tym myśleć. Fakt to nie jest mało 4000, ale od ok 2 miesięcy troche nam nie starcza przez ogromne wydatki związane a autem, a w tym mies doszedł jeszcze wykup mieszkania spółdzielczego.
                Ja uważam że powinnam pracować- co troszke zmieniło się do obecnej chwili. Ale kiedys myślałam, że przy jego dochodach spokojnie będę mogła sobie wychować dziecko w domu, a teraz czarno to widzę...żłobek, praca, a po pracy praca w domu...
                • arabeska5 Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 16:45
                  meggie28 napisała:

                  > a teraz czarno to widzę...żłobek, praca, a po pracy praca w domu...

                  W dzisiejszych czasach to standard, więc nie dziw się.
                  Wszystko co piszesz potwierdza, że praca Cię przeraża, a gdzie jeszcze obowiązki
                  związane z wychowaniem dziecka ?!

                  Nadal uważam, że jeszcze chyba nie dorosłaś, ani do życia w związku, a tym
                  bardziej do dziecka sad
                  Smutne to... może źle tylko to ujmujesz w słowa, ale tak to widzę po
                  przeczytaniu tego, co napisałaś.


                  • grochalcia Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 17:34
                    wiesz co arabeska??? jak bylam w pierwszej ciąży to forum w oczekiwaniu i ciąża
                    i poród był bardzo przyjaznym miejscem. Gdzie kobiety sie wspierały i sobie
                    pomagały. Miejscem, gdzie można było sie wyżalić i nikt się z nikogo nie
                    naśmiewal i nikomu nie ubliżał.
                    czhytam Twoje wypowiedzi i mi smutno, ze tak tu się bardzo zmieniło.Jak możesz
                    oceniac tak łatwo i do tego z taką wrogością innych???
                  • meggie28 Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 17:47
                    arabeska5 napisała:

                    > meggie28 napisała:
                    >
                    > > a teraz czarno to widzę...żłobek, praca, a po pracy praca w domu...
                    >
                    > W dzisiejszych czasach to standard, więc nie dziw się.
                    > Wszystko co piszesz potwierdza, że praca Cię przeraża, a gdzie jeszcze obowiązk
                    > i
                    > związane z wychowaniem dziecka ?!
                    >
                    > Nadal uważam, że jeszcze chyba nie dorosłaś, ani do życia w związku, a tym
                    > bardziej do dziecka sad
                    > Smutne to... może źle tylko to ujmujesz w słowa, ale tak to widzę po
                    > przeczytaniu tego, co napisałaś.


                    Dla Ciebie to standart?? Dla mnie to nienormalne , ze kobieta musi iść do pracy zamiast być przy KILKUMIESIĘCZNYM dziecku!

                    Mów sobie co chcesz , oceniaj mnie jak chcesz, ja uważam, ze do wieku przedszkolnego dzieckiem powinien się zajmować nikt inny jak MATKA ! Nie wspominając już sytuacji kiedy dziecko jest bardzo wyczekiwane!
                    • anita_zu Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 18:15
                      Mów sobie co chcesz , oceniaj mnie jak chcesz, ja uważam, ze do
                      wieku przedszkolnego dzieckiem powinien się zajmować nikt inny jak
                      MATKA ! Nie wspominając już sytuacji kiedy dziecko jest bardzo
                      wyczekiwane!

                      A wiec juz ujawnilas swoje intencje- nie chcesz isc do pracy, chcesz
                      siedziec z dzieckiem przez najblizsze trzy lata w domu (ciekawe
                      tylko dlaczego ojcowie nie maja prawa siedziec i wychowywac dziecka-
                      tez by mogli stwierdzic ze maja takie samo prawo - a wrecz obowiazek-
                      z tego co piszesz wynika ze to niemal obowiazek, siedziec z
                      dzieckiem w domu az do chwili gdy dziecko osiagnie wiek
                      przedszkolny). Pozostaje zyczyc ci by Twoj partner to zaakceptowal i
                      pogodzil sie z sytuacja ze on bedzie zywicielem rodziny- jedynym.
                      Moim skromnym zdaniem jestes troche leniwa- wydaje mi sie. chyba
                      wiekszosc matek wolalaby zostac z dzieckiem w domu przez kilka lat,
                      ale nie kazda na to satc, i ciekawi mnie co myslisz o matkach ktore
                      jednak po maciezynskim wracaja do pracy (w kontekscie tego co wyzej
                      napislas).
                      • huczusia Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 18:31
                        Dziewczyny ! Spokojnie smile
                        Wszytskie macie trochę racji. Ja też uważam, że kobieta powinna
                        pracować , chociaży blatego, żeby mieć chociaż minimalną
                        niezależność finansową i kawałek TYLKO swojego życia. Żeby nie być
                        całkowicie zależną od partnera. Ale to jest MOJE OSOBISTE zdanie.
                        Inne dziewczyny mogą myśleć inaczej i nie należy ich za to potępiać
                        czy źle oceniać. To jest wybór każdej z nas.
                        Tak czy inaczej jeśli decydujemy się na dziecko czy chociażby na
                        życie w związku powinniśmy takie "szczegóły" ustalić wspólnie.
                        Właśnie po to, żeby później nie obwiniać siebie wzajemnie za
                        zaistniałą sytuację.
                        Także Megg porozmawiaj ze swoim partnerem i spróbujcie dojść do
                        porozumienia dla swojego własnego dobra no i oczywiście dla dobra
                        maleństwa. Spróbuj wytłumaczyć mu swoje stanowisko w tej sprawie i
                        przedstawić swoje oczekiwania. On przedstawi Ci swoje zdanie i
                        myślę, że dojdziecie do jakiegoś kompromisu.
                        Powodzenia !
                    • memphis90 Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 18:33
                      > Dla Ciebie to standart?? Dla mnie to nienormalne , ze kobieta musi iść do pracy
                      > zamiast być przy KILKUMIESIĘCZNYM dziecku!

                      No i tu pies jest pogrzebany... Dla mnie na przykład normalne jest to, że
                      pracujemy obydwoje. Moja praca nie jest specjalnie dochodowa, ale nie po to
                      studiowałam 6 lat, żeby potem siedzieć w domu. Jestem nie tylko żoną i matką
                      (choć to przede wszystkim), ale jestem też przyjaciółką, wykształconym
                      pracownikiem itd.
                      • meggie28 Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 18:48
                        Oj dziewczyny...kto powiedział, że ja do 3 ego roku zyia dziecka chcę siedzieć bez pracy. Niewiem w jakim wieku dokładnie dziecko idzie do przedszkola, ale nie wyobrażam sobie sytuacji w której do żłobka oddaję nic nie rozumiejącego bobaska!
                        Nie jestem jeszcze zorientowana dokładnie w jakim wieku dziecko osiąga jakiś tam szczebel rozwoju,ale do roku po porodzie chciałabym być przy dziecku, bo to jest dla mnie macierzynstwo tak długo wyczekiwane. Myślę, że po roku zaczne sie rozglądać za pracą.
                        Nie po to marzylismy o dziecku aby w kilka miesiecy po porodzie oddawać je jakimś babom ze żłobka, sorry, ale takie jest moje zdanie.
                        • deodyma Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 22:53
                          ok. tylko czy Toj facet to zrozumie? on juz teraz, gdy Ty jestes w ciazy,
                          wygania Cie do roboty. myslisz wiec, ze nic nie bedzie mowil, gdy do roku czasu
                          bedziesz siedziala z dzieckiem w domu? pomysl o tym. na Twoim miejscu bym po
                          prostu porozmawiala z nim na ten temat. wyloz mu kawe na lawe.
                  • meggie28 Re: po co ludzie robio sobie dzieci? 15.06.08, 18:54
                    arabeska5 napisała:
                    > Nadal uważam, że jeszcze chyba nie dorosłaś, ani do życia w związku, a tym
                    > bardziej do dziecka sad

                    Mocne słowa, jak po przeczytaniu kilku moich wątków...
                    Dobrze, że chociaż Ty dorosłaś. Szkoda tylko, ze swoją frustracje z innych forów przenosisz na to...
    • meggie28 Sprostowanie 15.06.08, 19:06
      Dziewczyny, troche nieprecyzyjnie sie określam i widzę, że w innym kierunku zmierza rozmowa.
      Po pierwsze źle sie określiłam. NIe miałam na mysli siedzenia z dzieckiem w domu do wieku przedszkolnego, bo teraz doczytałam, że to są 3 latka!
      Po drugie. Moim głównym pytaniem nie miało być czy kobieta powinna pracować czy nie. Chodzi mi tylko o to, że świadomie planowaliśmy dziecko, bez względu na obecną sytuacje materialną, która według mnie jest niezła. W momencie spełnienia się naszych marzeń, mój mężczyzna nagle zauważa, że ja jestem bez pracy i zaczyna sie zachowywać jak tyran. Zaczynam sie nawet obawiać, że będzie na mnie krzywo patrzał, kiedy będę karmić piersia kilkumiesięczne dziecko, zamiast być w robocie. Najbardziej zabolały mnie jego słowa odnośnie końca jego marzeń o domku z ogródkiem!
      Nie czekałam na zdania typu "on jest be", bo ja sama chciałabym pomóc mu finansowo, ale jego takie nagłe odmienne zachowanie mnie ZAŁAMUJE.
      • anita_zu Re: Sprostowanie 15.06.08, 19:24
        meggie28 napisała:

        > Dziewczyny, troche nieprecyzyjnie sie określam i widzę, że w innym
        kierunku zmi
        > erza rozmowa.
        > Po pierwsze źle sie określiłam. NIe miałam na mysli siedzenia z
        dzieckiem w dom
        > u do wieku przedszkolnego, bo teraz doczytałam, że to są 3 latka!
        > Po drugie. Moim głównym pytaniem nie miało być czy kobieta powinna
        pracować czy
        > nie. Chodzi mi tylko o to, że świadomie planowaliśmy dziecko, bez
        względu na o
        > becną sytuacje materialną, która według mnie jest niezła. W
        momencie spełnienia
        > się naszych marzeń, mój mężczyzna nagle zauważa, że ja jestem bez
        pracy i zacz
        > yna sie zachowywać jak tyran. Zaczynam sie nawet obawiać, że
        będzie na mnie krz
        > ywo patrzał, kiedy będę karmić piersia kilkumiesięczne dziecko,
        zamiast być w r
        > obocie. Najbardziej zabolały mnie jego słowa odnośnie końca jego
        marzeń o domku
        > z ogródkiem!
        > Nie czekałam na zdania typu "on jest be", bo ja sama chciałabym
        pomóc mu finans
        > owo, ale jego takie nagłe odmienne zachowanie mnie ZAŁAMUJE.
        Mi sie wydaje ze Twoj facet troche spanikowal- co jest dosyc czestym
        zjawiskiem. Wiesz, ja sama jestem w ciazy i czasami zastanawiam sie
        czy damy sobie rade finansowo- choc obecnie nie jest zle. Mysle ze
        jezeli sie kochacie i to oskarzanie Ciebie ze nie idziesz do pracy
        nie jest tylko wymowka by moc sie na Tobie powyzywac, to po
        narodzeniu dziecka powinno mu raczej przejsc. tak mi sie wydaje. NO
        chyba ze generalnie Twoj facet ma Ciebie dosyc (sorry ze tak pisze)
        to wowczas juz nic nie pomoze- chyba, choc zycze Ci jak najlepiej.
        Moj maz np. jest rozwiedziony i placi ogromne alimenty na dziecko i
        byla zone i rowniez nie bylo mowy o naszym wspolnym dziecku ze
        wzgledu na finanse- ponad polowe pensji musi oddawac bylej zonie. Ja
        poszlam do pracy i ukladalo sie nam dobrze, ale zaraz jak tylko
        dowiedzielismy sie ze jego byla jest w ciazy z innym facetem i
        najprawdopodobniej po narodzinach ich wspolnego dziecka zamieszkaja
        razem (dopiero po narodzinach dziecka- aby jak najdluzej wyciagac
        alimenty od mojego meza) to rok od tego czasu (od momentu gdy razem
        zamieszkaja) moj maz nie bedzie juz musial na nia placic, pozostana
        mu tylko alimenty na dziecko, to od razu zdecydowalismy sie ze
        sprobujemy "zajsc w ciaze" bo nasza sytuacja finansowa sie poprawi i
        bedzie mozna pozwolic sobie na dziecko. I tak tez sie stalo, jednak
        watpliwosci nas nie opuszczaja, wiem ze moj maz po cichu sie martwi
        (glownie dlatego ze jego eks nie za bardzo dogaduje sie ze swoim
        nowym partnerem i jezeli Ci sie rozstana to maz znowu bedzie musial
        na ta babe placic alimenty- takie chore prawo w tym glupim kraju
        gdzie mieszkam). Ale my z mezem kochamy sie bardzo i wierze ze
        nawet jak do tego dojdzie damy sobie rade- a to ze jestm wlasnie w
        ciazy jest dla nas wielka radoscia. dlatego mysle ze jezeli laczy
        Was prawdziwe uczucie to twoj partner po okresie zamartwiania sie
        zacznie cieszyc sie z Waszego malenstwa- czego Wam zycze. P,S. Ja
        posiedze z baby gora pol roku w domu, potem wracam do pracy- to dla
        mnie takie zabezpieczenie na przyszlosc, zeby nie "wypasc z
        zawodowego obiegu" i w razie kryzysowej sytuacji finansowej moc
        odciazyc mojego meza. A dla dziecka wielka katastrofa to nie bedzie-
        bynajmniej tak twierdza psychologowie (psycholodzy?? mam problem z
        ortografia) w kraju w ktorym mieszkam.
        • meggie28 Re: Sprostowanie 15.06.08, 19:29
          Ja
          > posiedze z baby gora pol roku w domu, potem wracam do pracy- to dla
          > mnie takie zabezpieczenie na przyszlosc, zeby nie "wypasc z
          > zawodowego obiegu" i w razie kryzysowej sytuacji finansowej moc
          > odciazyc mojego meza. A dla dziecka wielka katastrofa to nie bedzie-
          > bynajmniej tak twierdza psychologowie

          Podziwiam. MI by szkoda było malutkiego bobaska zostawiać, chociaż jak masz dobrą pracę... I od razu na cały etat wracasz?
          • sympatyczna1980 do autorki watku !!! 15.06.08, 19:41
            wies ja sie nawet nie dziwie twojemu chlopakowi i ja nie zdecydowalabym sie na
            dziecko nie majac pracy tym bardziej ze nie macie nawet slubu. oczywiscie slub
            niczego nie gwarantuje ale praca owszem. nie czekalabym z poczeciem dziecka nie
            wiadomo ile ale na pewno poszlabym najpierw do pracy.
            • maga95 Re: do autorki watku !!! 15.06.08, 20:46
              Droga autorko wątku. Bardzo Ci współczuję - przede wszystkim
              partnera.To on utrzymując niepracująca partnerkę z malutkim
              dzieckiem i siebie chce jeszcze domek z ogródkiem kupić (wybudować)
              i utrzymać?Nobla z ekonomii i zarządzania finansami powinien
              dostaćsmile. Poraża mnie niefrasobliwość i niesamodzielność ludzi,
              którzy świadomie decydują się na dziecko. Jeszcze się na świecie nie
              pojawiło a już szarpanina. Smutne to...pozdrawiam.
              P.S Czemu wykształcone, inteligentne, pracowite kobiety"po szkołach"
              same skazują się na "zawodowy niebyt". Nie szkoda Wam, Panie, czasu,
              energii i pieniędzy, które "poszły" na edukację?. Nie przekonacie
              mnie, że dla kobiety po studiach rozwojowe jest doskonalenie się w
              gotowaniu zupy jarzynowej. A pracując ma się sznsę na urlop
              wychowawczy, podczas którego można poświęcic się wychowaniu dziecka.
              Chociażby takie są plusy pracy zawodowej w kontekście tego, swoją
              drogą bardzo miłego, forumsmile. Mam nadzieję, że nikogo swoją
              wypowiedzią nie uraziłam.
              • anita_zu Re: do autorki watku !!! 15.06.08, 21:14
                Wracam do pracy na pol etatu, praca jest taka sobie, stukam w
                klawiature komputera myslac przy tym troche i nic poza tym. Mieszkam
                w Szwajcarii i tutaj nasze dyplomy niewiele znacza, a i generalnie
                bardziej liczy sie praktyka i doswiadczenie, dlatego szwajcarzy
                bardzo wczesnie zaczynaja pracowac, majac po 25 lat potrafia sie juz
                wykazac niemal 10 letnia praktyka- jesli doliczyc do tego szkole w
                ktorej ucza sie zawodu (tutaj chodzi sie wowczas do pracy, a tylko
                np. 1 w tygodniu do szkoly), dlatego dla mnie tak wazne jest by
                utrzymac sie w tym "toku", by nie wypasc z obiegu, bo potem moze byc
                mi ciezko znowu cos znalezc. A poza tym tutaj nie ma czegos takiego
                jak urlop wychowawczy, a wiec dostaje tylko 2 mc maciezynskiego- 80%
                pensji. Nie wiem czy bedzie mi szkoda zostawiac dziecko z obca
                osoba, to uczucie bede mogla poznac dopiero jak sytuacja stanie sie
                faktem. Mam nadzieje ze sobie z tym poradze. Na poczatku, po
                przyjezdzie do szwajcarii , pracowalam dorywczo opiekujac sie
                dziecmi i kazda z mam sobie chwalila mozliwosc wyjscia chociazby na
                dwa dni w tygodniu do pracy a nie ograniczania sie tylko do zycia
                kury domowej (choc przyznam ze matki te najczesciej mialy super
                prace- jak to urodzone Szwajcarki z ich szkolami), a co wazniejsze
                ich male dzieci cieszyly sie mogac sie ze mna pobawic i czuly sie
                dobrze pod moja opieka. Jeden roczny dzieciak jak tylko zjawialam
                sie w pracy zaraz kiwal do mamy "pa,pa" i smial sie- wiedzial juz ze
                jak ja sie pojawiam w domu to mama wychodzi i trzeba sie z nia
                porzegnac, ale nie wzbudzalo to w nim negatywnych emocji, wrecz
                przeciwnie. Dlatego uwazam ze jak sie znajdzie dobra opieke dla
                dziecka to nie wplywa to na nie niekorzystnie, wrecz przeciwnie. Ja
                traktowalam moje obowiazki z tym zwiazane jako prace, totez ten czas
                przeznaczalam na faktyczna zabawe z dzieckiem- matki nie zawsze maja
                na to czas i ochote. a poza tym jesli chodzi konkretnie o mnie to
                moze mi sie uda ograniczyc do minimum koniecznosc przebywania
                dziecka z obca osoba (chce to uczynic ze wzgledu na finanse a nie
                strach ze na dziecko to zle wplywa) gdyz pracuje na lotnisku w
                systemie zmianowym, rowniez w weekendy,a wiec moze uda mi sie
                zalatwic ze bede chodzila zawsze w soboty do pracy i wieczorami- jak
                maz bedzie w domu i to on bedzie mogl sie zajac malenstwem- choc
                kilku godzin w tygodniu z obca osoba raczej nie da sie uniknac, bo
                maz jeszcze chodzi dwa razy w tyg. wieczorami do szkoly. No nic,
                rozpisalam sie, a to nie moj watek. Zycze Ci szczescia i mam
                nadzieje ze na tyle sie z Twoim partnerem kochacie ze
                przezwyciezycie ten kryzys.
                • meggie28 Re: do autorki watku !!! 15.06.08, 22:08
                  Się rozpisałaś, faktycznie smile Ale przeczytałam
                  Ciekawie masz w życiu, równiez ze względu na Szwajcarię smile
                  Ja swego czasu też myslałam, że jak już w końcu zajdę to może niekoniecznie będzie to Polska, ale niestety mój man nie dał sie przekonać
                  DZięki smile powodzonka


      • deodyma Re: Sprostowanie 15.06.08, 22:56
        i wlasnie to mialam na mysli. moze krzywo na Ciebie patrzec nawet wtedy, gdy do
        roku czasu bedziesz siedziala w domu przy dziecku.
    • aicrod5 Re: Załamał mnie... 15.06.08, 23:01
      Nie obraź się, ale dorosły człowiek najpierw stwarza warunki dla dziecka a potem
      sie o nie stara, albo przynajmniej robi to równolegle i na serio. Liczysz na
      łatwe, leniwe życie, tylko niestety nie trafiłaś na odpowiedniego faceta, który
      takie zachowanie by popierał. Żyjemy w XXI wieku i rola kobiety nieco sie
      zmieniła od czasów naszych prababek. Ja osobiście nie wyobrażam sobie jak można
      całą odpowiedzialność za finanse złożyć na mężczyznę. A jak zachoruje, albo też
      straci pracę, to co? Myślę, że kobieta siedząca w domu nie staje się bardziej
      atrakcyjna w oczach swojego ukochanego, dlatego życzę ci powodzenia i na
      przyszłość więcej odpowiedzialności, szczególnie, że już nigdy sama nie będziesz.
      • grochalcia Re: Załamał mnie... 16.06.08, 08:18
        a ja ciagle nie rozumiem jednego..4 tys miesiecznie to sa zle warunki dla
        rodziny z dzieckiem?? chcialabym miec tyle miesiecznie, serio..i jakos dajemy
        sobie rade...
        • arabeska5 Re: Załamał mnie... 16.06.08, 09:01
          W tym przypadku już nie chodzi o wystarczający bądź nie, dochód na rodzinę, a
          jedynie bulwersuje fakt uchylania się autorki wątku przed podjęciem pracy. Nie
          mam tu na myśli obecnego czasu, kiedy dziewczyna jest w ciąży, ale okres przed
          zajściem, kiedy mogła podjąć stałe zatrudnienie, ale jak domniemam broniła się
          przed tym rękami i nogami. Nie rozumiem też jak w dzisiejszych czasach nie można
          znaleźć pracy, popyt na pracowników jest obecnie bardzo duży na rynku. No chyba,
          że jest się wyjątkowo mało kreatywną osobą i pozbawioną nawet podstawowych
          kwalifikacji.
          Zresztą zawsze sobie powtarzam - dla chcącego nic trudnego.

          • lilith76 Re: Załamał mnie... 16.06.08, 09:49
            arabeska, przecież ona pisała, że pracy szukała i pracowała dorywczo.
            Dziewczyna zapewne nie napisała wszystkiego - w jakim rejonie kraju mieszka, jakie ma wykształcenie, doświadczenie zawodowe.
            W Wawie jakąkolwiek pracę znajdzie się w godzinę, mając i podstawówkę w papierach. Ale ja nie zamykam się w "akwarium pani z magistrem z wielkiego miasta" i wierzę, że gdzieś w kraju może być gorzej.

            Chłopaka dopadło przerażenie i stres związane z utrzymaniem powiększającej się rodziny. Teoretycznie dojrzały mężczyzna powinien przyjąć takie wyzwanie na klatę.
            4 tys miesięcznie nawet w Wawie jest kwotą wystarczającą na utrzymanie czasowo niepracującej żony i ze dwójki dzieci (bez luksusów, ale jednak). Zakładając, że oni mieszkają w innym regionie kraju, to powinno być jeszcze lepiej.
            Ten pan nie daje rady z prawdziwym życiem.
          • meggie28 Arabeska...właśnie mniemasz 16.06.08, 10:18
            Nic o mnie nie wiesz a oceniasz jakbym znajdowała sie na Twoim miejscu i miała Twoje możliwosci, które mniemam są ogromne... gratuluję
    • liwilla1 Re: Zaden dojrzaly facet 16.06.08, 09:42
      tak sie nie zachowuje. niestety meggie, masz chlopaka - nie mezczyzne.
      mam podobna sytuacje co Ty, no moze nie do konca, ale w pewnym sensie . studiuje
      dziennie i nie pracuje, od dwoch lat jesli nie jestem na uczelni "siedze" w domu
      z naszym synkiem. w grudniu urodzi nam sie drugie. gdy miesiac temu zalatwialam
      sobie platne praktyki, moj M. postukal sie w czolo i powiedzial, ze nie zyczy
      sobie, by jego kobieta w ciazy szlajala sie kolejkami by zarobic 600 zl i ze
      woli, bym wakacje spedzila z synkiem. ponadto ustalilismy, ze po skonczeniu
      studiow (bronie mgr w marcu przyszlego roku) zostane w domu do czasu, gdy drugie
      dziecko skonczy roczek, bo chociaz nasza sytuacja finansowa nie jest najlepsza,
      najgorsza tez nie jest i na wiele rzeczy nas stac. moj M. utrzymuje mnie od
      czasu gdy zamieszkalismy razem, NIGDY nie wypomnial mi tego, wspiera mnie w
      mojej edukacji. tylko dzieki niemu skoncze te studia.
      • meggie28 Re: Zaden dojrzaly facet 16.06.08, 09:58
        No jak widać wszystko zależy od charakteru i poglądów życiowych.
        Ja wcale nie będę sie wypierać, że podoba mi się CZASOWA rola matki wychowujacej dziecko w domu, gdy mąż zarabia i to nieźle. NIe jestem zapalona feministką i podoba mi się tradycyjna rola kobiety ukształtowana przez wieki, oczywiście w granicach rozsądku.
        Czy muszę sie też tłumaczyc, ze jedyną moja szansą na stały etat była praca w markecie? Na szczęście wybierałam czasowe wyjazdy, gdzie zarabiałam co najmniej 5 razy wiecej.
        Dlatego skończcie komentować moja sytuacje zawodową, bo wiem, ze jest ona nieciekawa. W tym momencie jednak liczy sie dla mnie całkiem co innego. Cieszcie sie, że Wam w zyciu układa sie tak, że mozecie sobie wszystko idealnie zaplanować.
        Na przyszłośc mam pewne plany , nie związane wcale z zawodem "kury domowej", ale nie będę jednak się juz tutaj zwierzać...
        • liwilla1 Re: o co Tobie chodzi? 16.06.08, 10:08
          bo nie rozumiem w koncu. nie komentuje Twojej sytuacji zawodowej, tylko
          zachowanie Twojego faceta, ktore uwazam za gowniarskie w sytuacji, ktora opisalas.
          • meggie28 Re: o co Tobie chodzi? 16.06.08, 10:23
            Reszta mojej odpowiedzi nie była skierowana do Ciebie smile
        • meggie28 Re: Zaden dojrzaly facet 16.06.08, 10:13
          A jeśli chodzi o tego niedojrzałego faceta, to doszlismy do porozumienia. Sam sie przyznał, że w jednym momencie akurat zebrało sie tyle rzeczy naraz i troche go to przerosło.

          Czytałam wszystkie wypowiedzi, te negatywne również przemyślalam. Dzięki za "porady".
          Jedna mała dla Was: przd ocenianiem czyjejś osoby, przeczytajcie dokładnie wszystkie jej wypowiedzi i weźcie pod uwagę to, że każdy człowiek rodzi się w innym miejscu, w innych warunkach i trafia na innych ludzi i inne sytuacje.
          Nie będe nawet komentować wątku "po co ludzie ROBIO sobie dzieci" i nie będę dyskutować z kobietami które prowadzą b.aktywne życie zawodowe i jest to dla nich priorytet.
          Niestety na to forum, mimo, że teoretycznie radosne, będę juz wchodzic z niesmakiem
          • lili-a31 Re: Zaden dojrzaly facet 16.06.08, 10:36
            Meggie, olej durne wypowiedzi arabeski, która być może pracuje od 7 rano do
            22.00 i jest sfrustrowana...

            Masz sytuację ok, M. zarabia nawet "dość fajnie"smile- ciesz się ciążą i oczekuj z
            zadowoleniem...a jak się dogadaliście to extra!

            • arabeska5 Re: lili-a31 16.06.08, 11:41
              Wypraszam sobie sobie, że moje wypowiedzi są "durne".
              Mam bardzo miłą pracę z bardzo sympatycznymi osobami, pracuję od 8-16 i ani
              minuty dłużej, zarabiam dobre pieniądze i jestem usatysfakcjonowana zarówno
              sytuacją zawodową jak i rodzinną. Więc nie jestem sfrustrowaną życiem dziewczyną.

              Mam prawo pisać to, co myślę.
              Tylko WY najwyraźniej nie potraficie konstruktywnie dyskutować. Sądziłam, że to
              jest wolne forum, gdzie każdy może wypowiadać się swobodnie, ale najwyraźniej
              tutaj wolno tylko pozytywne wypowiedzi umieszczać.

              Mam taką jedną ciotkę w rodzinie, która również przez całe swoje życie
              wzbraniała sie jak mogła przed podjęciem pracy, zaczynała jedno robić po to by
              szybko skończyć, zrobić sobie długą przerwę i posiedzieć w domu, aby pooglądać
              tv przy kawce. Co doprowadziło do tego że rozrosła się do niebotycznych
              rozmiarów, a jej biedny mąż harował od świtu do nocy, aby zarobić na jej
              papieroski i tę kawkę oraz dwójkę dzieci. Nie interesowało ją, że czasami
              brakowało im od pierwszego do pierwszego. Stąd mam taki stosunek do kobiet,
              które wymigują się od pracy.

              Jeśli o mnie chodzi to mogłabym nie pracować, ale lubię się rozwijać, mieć
              kontakt z ludźmi, dodatkowo dzięki większym dochodom mozemy sobie pozwolić z
              mężem na coroczne wakacje w ciepłych krajach, narty w Alpach i wieść wygodne
              cudowne życie.

              Proszę już o nie komentowanie mojej wypowiedzi.

              • lili-a31 Re: lili-a31 16.06.08, 11:46
                Arabeska, jesteś wspaniała, doskonała, szczupła i perfekcyjna i lubisz się
                rozwijać - nie to co inni.......
                No i masz cudowne życie.....

                To dobrze. Perfect life.

              • liwilla1 Re: arabeska 16.06.08, 12:15
                tak, ale to jest TWOJ wybor, w Twojej sytuacji moze najbardziej optymalny.
                musisz jednak przyznac, ze Twoj sposob na zycie niekoniecznie jest jedyny i
                najlepszy dla wszystkim mam na calym swiecie. mozesz zostac w domu z dzieckiem,
                ale wolisz pracowac - masz do tego prawo. ale z drugiej strony Twoje
                krytykanctwo wobec osob, ktore maja zgola inne spojrzenie na macierzynstwo niz
                jak najszybsza ucieczka od pieluch jest po prostu oznaka prymitywizmu.
                • arabeska5 Re: arabeska 16.06.08, 12:21
                  Zgoła odmienne stanowisko Ty określasz mianem prymitywizmu - gratuluję elokwencji !!

                  Ja wyraziłam tylko swoją opinię, a co zrobi Megg to jej sprawa, bo to jest jej
                  życie. Prosiła o odpowiedzi i je dostała, co nie oznacza, że musi się z nimi
                  zgadzać i nikt od niej tego nie oczekuje.

                  Megg, życzę dużo siły i wiary w podjętą decyzję.
                  • liwilla1 Re: arabeska 16.06.08, 12:32
                    nie, nie inne stanowisko. nieuzasadnione KRYTYKANCTWO wobec innego stanowiska.
                    naucz sie czytac, bo z kazdym postem coraz bardziej potwierdzasz wtorny
                    analfabetyzm.
                    • arabeska5 Re: arabeska 16.06.08, 12:45
                      Skoro ty mnie obrażasz to w pełni uzasadniona będzie moja odpowiedź, nie
                      pozostanę dłużna.

                      Szkoda energii na wymianę zdań z taką infantylną i ograniczoną osobą jak ty.
                      • liwilla1 Re: arabeska 16.06.08, 12:52
                        arabeska5 napisała:

                        > Skoro ty mnie obrażasz to w pełni uzasadniona będzie moja odpowiedź, nie
                        > pozostanę dłużna.
                        >
                        > Szkoda energii na wymianę zdań z taką infantylną i ograniczoną osobą jak ty.

                        w ustach takiej osoby jak Ty to prawdziwy komplement. szczerze dziekuje smile i
                        polecam sie na przyszlosc.
                  • lili-a31 musisz mieć fascynującą i zajmującą pracę skoro 16.06.08, 12:46
                    cały czas śledzisz ten wątek...

                    Inne dziewczyny przynajmniej nie robią z siebie perfekcyjnych businesswomen-
                    niezależnie od tego czy teraz są w pracy czy mają własną działalność czy są w
                    domu z dziećmi....

          • aniagor Re: Zaden dojrzaly facet 16.06.08, 11:00
            Meggie, współczuję ci, że musiałaś przeczytać tyle negatywnych komentarzy. Zadziwia mnie ten brak zrozumienia i ocenianie innych kobiet bez większej wiedzy o nich.
            Ja też nie pracuję, więc pewnie według większości forumowiczek jestem nierobem, leniem, itd.
            Niestety kochane panie, w zyciu różnie bywa, nie zawsze udaje się być na ciepłej posadzie kiedy zachodzi sie w ciążę.
            U nas dzidzia była jak najbardziej planowana, staralismy się długi czas, ale nie wychodziło. Stwierdziliśmy, że zmienię pracę, porobimy badania, żeby sprawdzić co się dzieje. Jak byłam na 1-miesięcznym okresie próbnym w nowej pracy okazało się, że jestem w ciąży. Ciąża zagrozona, lekarz kazał na początku leżec, więc z umowy nici.
            I nie piszcie drogie panie, że jestem nieodpowiedzialna, bo mogłam poczekać aż dostane umowę. Może wam wszystko przychodzi łatwo-praca, dziecko wtedy kiedy chcecie i dlatego krytykujecie inne kobiety.
            My cieszymy się jak wariaci, bo na dzidzie czekaliśmy długo i wiemy, że damy sobie radę, mimo że mąż zarabia dużo mniej niż 4tys.
            Meggie, ciesz się swoim stanem, rozmawiaj z partnerem a wszystko będzie dobrze. Zyczę zdrowego dzidziolka
            • grochalcia Re: Zaden dojrzaly facet 16.06.08, 11:20
              uff, w koncu normalne odpowiedzismile odzyskuje wiare w dawne, przyjazne forumsmile
              widzisz meggi, głowa do górysmile
              • hanti Re: Zaden dojrzaly facet 16.06.08, 11:43
                jak dla mnie facet ewidentnie spanikował, najpierw chciał dziecka (wasza
                sytuacja finansowa na to pozawala) a teraz nagle spodziewa się że znajdziesz
                pracę w ciągu kilku dni bo jemu się samochodzik zepsuł uncertain//
                porozmawiaj z nim o jego oczekiwaniach, bo rozstaniecie się po pierwszych
                nieprzespanych nocach jak urodzi się maluszek.

                Do dziewczyn mocno piętnujących autorkę wątku smile))) ja nie pracuję, mój mąż nie
                ma nic przeciwko, bo jest cudownym człowiekiem który zapewnia nam stabilizację
                finansową, dzieki swojej ciężkiej pracy i nie wyładowujcie swoich frustracji
                związanych z zostawieniem dziecka,na tych mamach które nie muszą tego robić.
    • variuss Re: Załamał mnie... 16.06.08, 12:48
      Współczuję ci tej sytuacji.
      Co do pracy - moja znajoma dorabiała sobie swego czasu w taki
      sposób, że oprócz swojego ( malutkiego) dziecka zajmowała sie
      jeszcze drugim- sąsiadki, za kilkaset zł miesięcznie. Oczywiście o
      duza odpowiedzialnośc zajmować się na raz 2 maluchami, w tym jednym
      cudzym - ale może weź taką opcję pod uwagę ?
      Nocki i prace fizyczną odpuść sobie całkowicie, bo jak coś się (nie
      daj Boże) stanie to sobie nigdy nie wybaczysz.
      Na pewno też nie mozesz sobie pozwolić na całkowitą zależność
      finansową, skoro twojemu facetowi puszczaja nerwy jesli chodzi o
      kase.
    • sowa-1 Re: Załamał mnie... 16.06.08, 16:06
      Wiem, że długo staraliście się o dziecko. I co, Twój chłopak nie brał pod uwagę
      tego, że nie pracujesz na stałe, że przecież w każdej chwili możesz zajść w
      ciążę? Ja po ślubie pracowałam tylko ok. pół roku (dwie różne prace), potem
      zaszłam w ciążę, przysługiwał mi macierzyński, ale wychowawczy już nie, bo umowę
      miałam do dnia porodu. Teraz moja córka ma 19 miesięcy, a ja jestem w ciąży 9-10
      tydz. Mój mąż zarabia do 2tys. miesięcznie, mam nadzieję, że nie będę siedziała
      w domu dłużej niż 1,5 roku z drugim dzieckiem, ale to tylko ze względu na
      sytuację finansową. Mam wyższe wykształcenie, małe doświadczenie zawodowe, i też
      trudno mi było znaleźć pracę. A lata lecą. Jestem osobą bardzo nieśmiałą, nie
      zawsze radzę sobie w kontaktach z ludźmi, niestety, to duża wada. Ktoś, kto mnie
      nie zna, niestety tego nie zrozumie. Mam jednak nadzieję, że wszystko jakoś się
      ułoży i Tobie też tego życzę. Myśl teraz o dziecku i nie denerwuj się. A pracy
      fizycznej nie szukaj, nigdy nie wiadomo, ile będziesz dźwigać.
      • meggie28 Koniec tematu 16.06.08, 16:45
        Pozytywne akcenty padły na sam koniec, dzieki.
        Mimo tego nie spocznę na laurach i dalej będę sie starała gdzieś dorobic, coś robić... smile
        ALLELUJA

        ;-p
        • gibea Re: Koniec tematu 16.06.08, 17:33
          A ja uważam ze zajmowanie się domem, dzieckiem to też praca i to
          nawet bardzo ciężka!!!!!!!!!!!
          Pamiętajcie dziewczyny ze mezczyzni bardzo duzo pogladow wynosza z
          rodzinnego domu. Mojego mezusia wychowala tylko mama, calkowicie sie
          mu poswiecajac tzn w pewnym momencie musiala zrezygnowac z pracy, i
          teraz bardzo jest jej za to wdzieczny. Twierdzi ze to glownie dzieki
          mamie i jej poswieceniu jest takim czlowiekiem jakim jest.
          Ja aktualnie prowadze od kilku lat wlasna dzialalnosc. Duzo pracuje
          nawet teraz kiedy jestem w ciazy, ale oboje wiemy ze musi sie to
          wkrotce zmienic. Moj mezus i tak odciaza mnie z wielu obowiazkow,
          ale czasami widze ze teskno mu do domu pachnocego obiadem, do
          czystych wyprasowanych koszul...Ja nie mam na to zwyczajnie czasu.
          wspolnie ustalilismy ze chcemy zapewnic naszemu dziecku prawdziwy
          dom, chcielibysmy troche zwolnic tempo, ale z drugiej strony nie
          wiemy czy damy rade oddzielic firme od domu..
          Meggi przykro mi ze twoj M w taki sposob wyraza swoje opinie i
          wlasnie teraz, wydaje mi sie ze troche przerosla go ta sytuacja.
          Moze szczera rozmowa rozladuje napiecie
        • ktosia.0 Meggie 16.06.08, 17:48
          Może zacznę od tego, ze nie uważam jakoby wychowywanie
          dzieci "siedząc w domu" jak niektóre z Was pisały było lenistwem i
          nieróbstwem - dziwi mnie jak kobiety z takim jadem oceniają wybory
          innych kobiet. Mam 9letnią córkę i 4mies maleństwo - wiele lat już
          przepracowałam, w tym jako przedstawiciel - więc musiałam sporo
          jeździć i czasami byłam gościem w domu, nie mam zamiaru wracać do
          pracy, myślimy o trzecim dziecku i nie wyobrażam sobie, żeby obcy
          ludzie wychowywali moje dzieci - nie po to je rodzę. Jak mała
          podrośnie będę pomagać mężowi w jego firmie - nie nudzę się
          bynajmniej ani mi dupa nie rośnie. Zdrowy feminizm tak - ale nagonka
          na kobiety pragnące wychowywać same własne dzieci - zdecydowanie nie!
          Meggie pozdrawiam ciepło i życzę Ci przede wszystkim dużo spkoju bo
          to ważne dla Twojego maleństwa i mam nadzieję, że Twój partner
          będzie Cię już tylko wspierał i otaczał opieką, dopóki wspólnie nie
          zdecydujecie co dalejsmile
          • sympatyczna1980 arabeska !!! 16.06.08, 19:31
            brawo i uwazam ze masz duzo racji smile)))
        • ae_iwona_83 Re: Koniec tematu 16.06.08, 20:16
          ufff...ale długi ten wątek!
          mimo, że napisałaś że to koniec to ja jednak chciałabym dodać coś od siebie

          Podziwiam kobiety, które poświęcają się dzieciom i rodzinie, rezygnują z rozwoju
          zawodowego by codziennie dbać o to by dom był domem. Przykładem jest moja
          kochana mama kiss i pewnie niejedna Twoja znajoma i koleżanka

          Ja mam bardzo dobrą pracę i naprawde dobre wynagrodzenie, ale juz teraz
          zastanawiam się nad tym czy po skonczeniu sie mojego urlopu macierzynskiego
          wrocic do pracy. Bardzo chcialabym zajac sie dzieckiem dopoki nie bedzie mialo
          kilku lat. Nie z lenistwa. Nie chce przegapic pierwszego kroczku, pierwszego
          slowa "mama"! Mysle, po Twoich wypowiedziach, ze tak jak ja, bardzo pragniesz
          swojego dziecka i chcesz byc najlepsza mamusia! Na pewno tak bedzie.

          Co do Twojego partnera, to moze odbyl jakas rozmowe z "tesciowa" lub inna
          zyczliwą pania? Faceci to proste stworzenia, wiesz tak nagle wpadlo mu do glowy
          ze masz isc do pracy?

          Nie przejmuj się wypowiedziami innych, pustych "lasek" typu ...wiesz kto zreszta
          wink
          Nie wiem gdzie ta "zyczliwa" forumowiczka pracuje ale z tonu wypowiedzi i
          podejscia do ludzi to typuje ZUS albo Urząd Skarbowy, no albo ewentualnie
          Pocztę Polską.

          Ciesz się tym malenstwem!
          Chyha jestes na stycznióweczkach prawda? pozdrawiam
          • sympatyczna1980 Re: Koniec tematu 16.06.08, 21:43
            wiesz ja pracuje i prowadze dom i to ja widzialam pierwszy zabek u mojego synka
            i to ja widzialam jego pierwszy krok wiec to nie jest tak do konca ze pracujac
            tracisz wiele z rozwoju dziecka.
            • ae_iwona_83 Re: Koniec tematu 16.06.08, 22:41
              ja nie atakuje kobiet, które pracują i nie uważam absolutnie że są gorszymi
              mamami, obawiam się o to, że mój rodzaj pracy nie pozwoli mi na nacieszenie się
              dzieckiem, dlatego myśle o rezygnacji z pracy na jakiś czas, tyle
          • meggie28 Re: Koniec tematu 16.06.08, 23:04
            ae_iwona_83 napisała:

            (...)
            Ciesz się tym malenstwem!
            > Chyha jestes na stycznióweczkach prawda? pozdrawiam

            Dzięki za ciepłe słowa
            Tak, jestem na stycznióweczkach smile
Pełna wersja