CZy Wasi M troszczą się o Was?

26.07.08, 20:57
Pytam bo mi jakoś ostatnio smutno. Mój facet jakoś specjalnie nie przeżywa tego, ze jestem w ciazy. Zawsze myślałam, ze będzie się martwił co jem, czy mogę pojechać w długą trasę itd. Zupełnie jakby wszystko było po staremu. Dziś na moje pytanie czy nie interesuje sie co u maluszka się dzieje w 14 tygodniu powiedział, ze faceci takimi rzeczami się nie interesują. Aż sie poryczałam.
Zazdroszczę kobietom kiedy widzę, że maż patrzy jak w gwiazdę i głaszcze po brzuszku. Nawet nie chcę zeby patrzał we mnie jak w gwiazdę, ale żeby chociaż raz od siebie kupił mi soczek i powiedział że to dla dzidziusia...
A jak jest u Was?
    • titerlitury Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 26.07.08, 22:25
      u mnie na początku byo dokadnie odwrotnie niz u Ciebie - zkazy,
      nakazy, soczki, sroczki i chuchanie-dmuchanie. Mamy dwie
      przedwczesnie zakonczone ciaze za soba, wiec to bylo zrozumiale. Ale
      ja zle to znosilam. Czulam sie osaczona. W pewnym momenicie- przy
      slowach protestu - wrocilam do pracy i to sie zmienilo. Pracowalam w
      innym miescie, wiec nie mial takiej kontroli nade mna. To nam dobrze
      zrobilo smile
      Wrocilam na zwolnienie, a jemu przeszla obsesja. Jest pogodny,
      troszczy sie, ale nie przesadza.
      Jego problem jest taki, ze kiedy dziecko sie kreci, i poloze jego
      dlon, by to poczul, malenstwo zaraz sie uspokaja wink
      Teraz pociesza mnie, kiedy chce mi sie plakac, obiecuje, ze pomoze
      zrzucic extra kilogramy po porodzie, chodzi ze mna na wizyty.
      Ostatnio kupilam troche ubranek i pralam je, podszedl do suszacych
      sie ciuszkow i ze wzruszeniem powiedzial, ze widzac je nareszcie
      czuje, ze to juz blisko...smile
      To jest wspanialy czlowiek, ktory bardzo pragnal dziecka. Widze, jak
      zmienil sie jego sposob patrzenia w przyszlosc - stal sie
      powaniejszy, odpowiedzalny, dalekowzroczny.
      Teraz lezy obok mnie i kaze mi apisac, ze przede wszytkim jest
      cudownym kochankiem wink Wariat! Ale wlasnie dlatego tak go kocham smile
    • sylvie81 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 26.07.08, 23:08
      A może On myśli - wie - że ciąża to nie choroba, tylko stan fizjologiczny -
      przejściowy? Dziwi mnie jego gloryfikowanie, bo: odżywiać się należy racjonalnie
      ZAWSZE, dbać o siebie ZAWSZE, w ciąży najczęściej nie trzeba nic w swoim życiu,
      zachowaniu radykalnie zmieniać! Grunt to zachować zdrowy rozsądek! A jeśli się
      dba o siebie, to przy okazji o dziecko też! Gdyby mój mąż kazał mi pić soczki
      "dla dzidziusia", to chyba bym go w trzy diabły posłała! Bo ja tu też jestem
      człowiekiem i też jestem ważna! Nie jestem tylko przedmiotem - macicą do
      noszenia dziecka! Wiem o czym mówię, bo mam małe dziecko - uprzedmiotowienie
      siebie, zepchnięcie do roli macicy (później 'cyca') nie prowadzi do niczego
      dobrego. Radzę się nad tym zastanowić, bo inaczej depresja murowana.
      PS. Inna sprawa... w 14 tyg. to nawet kobieta odbiera ciąże bardziej 'na wiarę'.
      Myślę, że Twój, jak to mówisz, facet poczuje, że będzie ojcem, kiedy będzie miał
      w ogóle co pogłaskać na tym Twoim ciele...
      • embeel Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 26.07.08, 23:20
        wprawdzie moj maz od poczatku byl czuly i opiekunczy, nawet chcial mnie na
        poczatku przez jezdnie przeprowadzac i wlasnym cialem chronic... ale tak
        naprawde zaskoczyl w kwestii tego, ze jest dzidzius kiedy moje brzuszysko
        zaczelo byc widoczne. wczesniej mial troche rozdwojenie jazni. Niby byla ta
        ciaza, ale jakas taka niemiezalna.
        Wiesz, dla mezczyzn licza sie czesto konkrety, moze Twoj M tez do takich nalezy,
        a moze ma jakies zle doswiadczenia, wyobrazenia czyms spowodowane?
        Trzymam kciuki
    • monikatra Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 26.07.08, 23:19
      tak - faceci nie zawsze się wczuwają w ciąże swoich kobiet. Też
      czasem z nerwów ryczałam, bo czułam sie, jakby ta ciąża i związane z
      nią radości i problemy były tylko odczuwalne przeze mnie. Myślę, że
      to dlatego, że to my nosimy i czujemy dziecko, my mamy te wszystie
      dolegliwości, no i to nami rządzą hormony!
      Jutro ide do szpitala na wywołanie porodu, czeka mnie więc wielki i
      ciężki dzień, i co, myślisz, ze mój M to tez przeżywa? Wie, że sie
      okrutnie boję, ale jakos nie trzyma mnie za rączkę, nie pociesza
      itp. A ja mam ze strachu ciągle jakies czarne myśli - nawet mu o tym
      nie mówie, bo po co? wink Może jutro, gdy zobaczy, jak skurcze daja
      mi popalić to jakoś zmęknie... Eeee tam faceci... proste
      konstrukcje, rzadko zdolne do empatii. Najbardziej potzrebuję
      babskiego wsparcia - sister i mamuska wystarczą w zupełności.
      • sylvie81 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 26.07.08, 23:28
        A nie pomyślałaś o tym, że gdyby dygotał z przerażenia, to Ty też byś w popłoch
        wpadła? Może to taki punkt wspierania Ciebie? 'Tak, jestem twardy, wiem, że dasz
        radę. A ja i tak będę przy tobie?'
        • arszana Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 26.07.08, 23:40
          nie mozna generalizowac, sa faceci zimni jak glazy, sa tez kochani i
          potrafiacy okazywac czulosc zonie, przykre jest, ze niektorzy
          mezowie tak traktuja kobiety, ktore kochaja i ktore nosza ich
          dzieci, to bardzo przykre i dla takich facetow nie ma zadnego
          usprawiedliwienia, bo to nieladnie, to wrecz zalosne i ohydne,
          bardzo nie w porzadku, nie wierze, ze tak maja i sie nie zmienia, ze
          taki charakter ma facet i nalezy to porzyjac z godnoscia, wszytsko
          mozna jak sie chce, a zainteresowanie sie wlasnym dzieckiem i
          brzucehm jego mam, z ktora sie przezywalo fajny seks, co uwienczone,
          zostalo nowym zyciem, to chyba zadna filozofia i wysilek, byloby mi
          bardzo przykro, gdyby moj maz swoim zachowaniem wywolal placz i
          smutek, ale sa faceci i taborety.
          • monikatra Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 26.07.08, 23:49
            Moj M jest odpowiedzialnym dorosłym facetem, potrafi się poświecic i
            zatroszczyc o wszystko, ale ja nie wymagam od niego, żeby był kims
            w rodzaju mojej niańki, czy przyjaciółki. A głaskanie po brzuchu,
            czy przynoszenie soczków pod nos to nie wszytsko smile choc miłe.
          • memphis90 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 27.07.08, 10:39
            Sama teraz generalizujesz, nie każdy musi zachwycać się ciążą, której nawet nie
            widać... Gdyby mój facet przy każdej czynności pytał, czy "nie zaszkodzę
            fasolce", obstawiał mnie zdrowymi soczkami, pierdółkami - to bym po prostu
            oszalała! Już mi przeszkadza, że krzywi się na każdą wzmiankę o wypiciu alkoholu
            (chciał mi zabronić nawet takiego małego łyczka martini ze swojej szklanki... na
            szczęście przekonałam go, że mogę pić karmi) i zakazuje chodzić w każde miejsce,
            gdzie jest dym tytoniowy. Czasami zapyta, czy mogę cośtam robić, ale generalnie
            ja sama nie roztkliwiam się nad sobą. Jak się czuję dobrze, to zakupy wnoszę
            sama, sprzątam dom, gotuję itd, jak czuję się gorzej, to przyjmuję pomoc albo-
            jeśli sam nie zaproponuje- sama o nią proszę. Raz w tygodniu karmię go nowinkami
            z rozwoju dzieciaczka, chodzimy razem na usg, ale ciuszki, akcesoria, pieluszki
            wybieram i kupuję sama, bo jego to średnio interesuje. I nie mam o to pretensji,
            nie musimy myśleć i zachowywać się tak samo.
        • monikatra Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 26.07.08, 23:45
          jasne, że wiem, że jest twardy i jednocześnie jest pewien, że dam
          radę. Dlatego nie wymagam od niego niczego więcej od zwyklego bycia
          ze mną. Nie musi rozmawiać ze mną o cięciu krocza, bolących
          brodawkach, diecie karmiącej, higieie podczas połogu ...... Od czego
          sa kobitki? Ale nie sądzę, że jest taki twardy, bo taka sobie obrał
          strategie wspierania mnie. Po prostu wiekszość facetów nie podchodzi
          emocjonalnie do "babskich spraw" i nie udaje kogos innego (chociaż
          nierzadko bysmy tego chciały smile
          • nupik Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 27.07.08, 09:17
            a ja myślę, że się mylicie. Niektórym facetom trudno jest sobie wyobrazic
            dziecko w brzuchu swojej partnerki., i tyle. mam mnostwo kolegów, ktorzy ojcami
            poczuli się dopiero po przyjsciu na swiat dziecka i nie ma w tym nic dziwnego.
            Dodam, ze byli i są swietnymi ojcami. po prostu tego nie czuli. kobieta moze się
            zachwycac torebką godzinę, a facet tego nigdy nie zrozumie. wiem wiem, to jego
            dziecko, ale uwierzcie mi - on tego tak nie musi odczuwac. Ja akurat mam
            fantastycznego opiekunczego męża, ale opiekunczy był i zanim zaszłam w obie
            ciąże. moja przyjaciolka naciskala swojego bardzo, pokazywała w necie filmy z
            usg, męczyła rozmowami, az on wreszcie się kompletnie zamknął. zero seksu ,
            mówił, ze wczesniej nie wyobrazał sobie dziecka i było ok a teraz nie jest w
            stanie się z nią kochac bo ma przed oczami te foty z netu. no i jest tragedia ze
            ja odrzuca. sama tego chciała. trzeba uszanowac człowieka, przeciez to wasi
            mężowie. to ze nie kupują wam soczków, nie mówią "fasolka", "dzidziuś i" i
            "brzusio" to nie znaczy ze nie będą kochac tych dzieci. zobaczą i zwariują.
            trochę dorosłosci dziewczyny.a ze przykro,coż, pogadajcie z nimi, ze
            potrzebujecie takiego zainteresowania. ale i posłuchajcie co oni czują, bez
            histerii i wyrzutów.
            Uczucia ojcowskie nie są automatyczne, macierzynskie zresztą tez nie muszą
            byc,ale o tym oczywiscie się nie mówi. mnie wszystkie kolezanki oskarzały o brak
            emocjonalnej więzi z dzieckiem bo nie gadałam do brzucha i nie ekscytowałam sie
            kazdym kopnięciem. a ja po prostu nie odczuwałam tego tak jak większosc kobiet.
            zapewniam ze jestem zupełnie normalną matką i bardzo kocham swojego synasmile
            • memphis90 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 27.07.08, 10:41
              Brawo! Popieram w 100%!
            • annapa7 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 28.07.08, 14:58
              Uffff, wreszcie mądra kobieta przyznała się że nie gada do brzucha,
              bo ja już myślałam, że tylko ja jakaś nienormalna i wyrodna jestem,
              bo nie chcę, żeby moja "fasolka" się prawidłowo rozwijała...... wink
              • embeel a ja gadam :-) 28.07.08, 15:10
                z premedytacją, bo wokół ciągle żabi język, ojciec Żaba, coś tam dziamdziający
                po polsku, ale słabo...więc gadam, bo jeszcze mi dziecko własnej matki nie pozna
                smile, ale dobrze Cię rozumiem.
    • ik_ecc Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 27.07.08, 14:15
      Nie pamietam dokladnie, bylo to 3 lata temu, ale wiem na pewno ze
      jakby mi z takim tekstem wyskoczyl w 14 tygodniu, to by tego nie
      przezyl.
      Przejmowac sie musial, bo rzygalam dalej niz widzialam i nie
      pozwalalam mu gotowac miesa w domu (ja jestem wege i do jego miesa
      sie nie dotykam).
      Zaczelismy sie oboje bardziej wczuwac w sytuacje, kiedy brzuch byl
      mocno widoczny, czyli w jakims 7-8 miesiacu. wink Wczesniej tematu
      nie bylo.
    • alicja0000 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 27.07.08, 16:02
      meggie czuję to samo co Ty-dokładnie to samo. Inaczej wyobrażałam sobie jego
      zachowanie kiedy będę w ciąży natomiast wszystko jest jak było. Za dużo się
      chyba naoglądałyśmy polskich seriali, w których to mężowie mówią do brzuszka i
      głaszczą go na każdym kroku...Jak sama nie położę jego ręki na brzuchu to sam
      tego nie zrobi. I już nie wiem czy tak jest w każdym związku czy tylko u mnie
      jest inaczej?! To fakt, że facet jest prosty jak budowa cepa. Kobiety są
      zupełnie inne. Mam nadzieję, że będzie dobrym ojcem jak nasz syn się urodzi i
      będzie okazywał mu dużo uczucia. Czytałam kiedyś w gazecie, że dzieci w brzuchu
      w 24 tygodniu rozróżniają już dotyk dłoni mamy i taty. Mój synuś na pewno nie
      odróżnia, bo mąż kładzie ją na brzuchu tak rzadko że on pewnie nie wie czyja to.
      NIe wiem czy ja przesadzam i mam jakieś wygórowane wymagania czy mój m jest
      zimny i nieczuły. Ale najważniejsze jest, że ja kocham mojego synka i okazuje mu
      już swoje uczucia...
      • embeel Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 27.07.08, 17:15
        Alicjo, maaluch na pewno wyczuwa róznice dotyku, jesli tylko jest to dotyk pelen
        milosci. We Francji bardzo popularna jako przygotowanie do porodu i wspolnego
        zycia 'po' jest haptomionia, metoda dotyku wlasnie, gdzie tata i mama razem ucza
        sie, jak dotykac brzucha, tak, by maluch wiedzial, ze to oni i czul sie
        bezpiecznie. to takze pierwszy moment dla przyszlego taty do 'przedstawienia
        sie' zanim jeszcze maluch sie urodzi. Metoda jest wspaniala, znam wiele par,
        ktore zachwycila, ami jestesmy pod wrazeniem, ale Wierz mi, wystarczy nawet
        intuicyjnym dotykiem przeslac milosc i poczucie bezpieczenstwa, a male to czuje.
        A faceci...czasem chyba mysla, ze nie wypada im okazywac slabosci, no i ta lezke
        milosci, ktora sie w oku kreci niestety biora za slabosc. Nie martw sie, Twoj
        facet na pewno mysli o Was, tylko bardziej ukradkiem. A poza tym, oni tez sie
        boja tej nowej sytuacji. Czy nie zostana odepchnieci, kiedy mam a bedzie
        zajmowac sie maluchem, czy starczy jej milosci dla wszystkich...a jak jeszcze do
        tego bedzie je karmic piersia..wielu facetow bywa bezwiednie zazdrosnych i to
        nasza rola ladnie tym wszystim 'zarzadzac', aby wilk byl syty i owca cala.
        Znam wielu wspanialych ojcow, ktorzy wczesniej mieli takie dylematy i wile
        madrych kobiet, ktore potrafily sie z nimi uporac smile
        Bedzie dobrze.

        Magda
      • meggie28 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 27.07.08, 18:03
        alicja0000 napisała:
        Za dużo się
        > chyba naoglądałyśmy polskich seriali, w których to mężowie mówią do brzuszka i
        > głaszczą go na każdym kroku...

        he he...chyba. Ja to nawet wczoraj chciałam się już zapisać na forum samotnej matki smile))))
    • meggie28 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 27.07.08, 18:04
      pokazałyście mi też spojrzenie z innej strony na tą sytuacje. Postaram się nie robić niczego na siłę. Mam nadzieję tylko ,że chociaż porodem się zainteresuje wink
    • niunia8982.2 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 27.07.08, 20:11
      Hej,nie martw aię ponoć jest tak,że faceci musza do tego dojrzeć i dopiero po
      narodzinach dziecka obudzi sie w nich instynkt bycia tata smile Chociaz nie powiem
      ja na mojego meza nie narzekam,dba o mnie caluje brzuszek glaszcze,tuli,karze mi
      ise zdrowo odzywiac a jak chce zjesc cos szkodliwego np.chipsy i cole to sie
      drze na mnie ze to zaszkodzi dzieciaczkowi.zazwyczaj wieczorem jestem taka
      padnieta ze chce od razu isc spac,a czuje ze jestem glodna i mowie ze mi sie nie
      chce isc robic jedzenia to tak sie na mnie drze ,od razu mnie dopionu postawi,
      nawet naleje mi mleka z platkami ( bo to jem na kolacje ) i karze jesc bo mowi
      ze to nie dla mnie tylko dla dzieciaczka smileNawet na usg powiedział ze ze mna
      podzie,bo chce zobaczyc i powiedzial ze chce byc przy porodzie i mi
      pomagacsmilekochany jest smile Nie przejmuj się twoj maz zmieni nastawienie jak
      maluszek bedzie z wami smilepozdrawiam

      --
      21tc smile
    • tygryysek1985 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 27.07.08, 22:28
      Hej smile a mój Mężczyzna bardzo o mnie dba od początku kiedy się dowiedział o
      dziecku. Także czułam się osaczona i z tego powodu wiele wycierpiałam bo
      zachowywał się tak jakby lepiej wiedział odemnie, kiedy o tym uświadomiła go
      jego mama dał mi wolną rękę. Troszczy się w miły sposób: pyta jak się czuje, co
      moze dla mnie/nas zrobic, kupuje buleczki i mi do buzki podtyka, karmi soczkami
      itd... najważniejsze wie ze ciezko mi wejsc po schodach i robi ze mna przystanki
      na oddechy smilei nauczyl sie wolno chodzic przy mnie. Bardzo go kocham. Chodzi ze
      mna do lekarza, chce z wszystkim byc na bieząco smile))))
      • monikatra Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 27.07.08, 22:46
        a dla mnie ważniejsze od tego "niańczenia" jest to, że np mój M
        kupił nowe większe i bezpieczniejsze auto - to jest świetny dowód na
        to, że już czuje macieerzyńskiego blusa wink
        • bbuziaczekk Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 27.07.08, 23:55
          Nie przejmuj sie moj zachowuje sie tak samo!! Sam chcial dziecka a
          teraz kiedy jestem dopiero 7 tyg ciazy (a staralismy sie 6 m-cy) to
          zachowuje sie jak gdyby nic sie nie wydarzyło... jakby to bylo cos
          normalnego lub nie bylo nic... nasmiewa sie ze mnie ze mam mdłosci i
          czasem obejmuję wc (mowi ze to mam za kare) - idiota, drze sie po
          mnie ze jestem marudna, i ze sie czepiam byle czego, tłumacze mu ze
          to hormony i musi to przetrzymac,a on mi mowi ze skoro o tym wiem to
          czy nie moge tego jakos pochamowac ;-/, wkurza go ze czesto spie i
          nie zawsze mam na cos ochote, wkurza go to ze on musi chodzic do
          pracy a ja siedze na L4 (rodzaj wykonywanej pracy nie pozwala mi na
          powrót do pracy) i bede dostawac wiecej kasy niz jak chodzilam do
          pracy, czepia sie ze siedze w domu a nic nie zrobione nie
          posprzatane itp (dla niego nawet blysk jest bajzlem)tlumacze mu ze
          nie moge sie przesilac ani wdychac tych wszystkich srodków
          czystosci, sprzatac posprzatam ale bez przesady...szczegolnie w tym
          pierwszym trymestrze musze troche bardziej zadbac o sobie,
          odpoczywac, bo źle sie czuje mam mdłosci, pobolewa brzuch itd,a
          wogole ileż mozna sprzatac 2 pokoje !!nie rozumie ze to jest moja
          pierwsza ciaza i jeszcze nie jestem doswiadczona "cieżarówką" i mam
          prawo sie obawiac o cokolwiek, mowie mu ze moge sie z nim zamienic
          ze oddam mu ta ciaze, te mdłosci, kleczenie w wc, ten brak apetytu,
          bóle brzucha, zawroty głowy, zły humor... a ja chetnie wroce do
          pracy...moze jak juz zacznie rosnac brzuch to wreszcie zacznie do
          docierac do niego bo narazie to ja sama jakos nie wierze ze jestem w
          ciazy wink oprocz mdłosci i pobolewania brzucha narazie nie czuje
          nic...
    • olik1980 A ja mam męża idealnego! 28.07.08, 08:25
      Mój mąż angażuje się bardzo. Od początku. Teraz chodzi ze mną do szkoły
      rodzenia, całuje mnie a potem mój brzuch na "do widzenia" i "dzień dobry",
      przykłada rękę kiedy mała kopie, mówi do brzucha i szuka książeczek żeby czytać
      bajki. Żałuje że nie ma okazji chodzić ze mną do lekarza (był 2 razy na usg).
      Robi ze mną ciuszkowe zakupy i planuje kupno mebelków do pokoju malutkiej. Pyta
      się jak się czuję a jednocześnie nie schizuje. Chodzi ze mną na basen, namawia
      mnie na kąpiel w morzu, pozwala zjeść zupkę chińską jeśli mam taką potrzebę. A
      gdy gapię się w lustro i marudzę żem gruba, to mówi "Nie gruba, tylko w ciąży!".
      Przymyka też oko na moje wydawanie kasy (a to buciki, a to sweterek) chociaż
      stara się hamować jeśli ewidentnie przesadzam.
      Gdyby nie on, to już bym zwariowała...
      • alicja0000 Re: A ja mam męża idealnego! 28.07.08, 09:59
        o matko! faktycznie-mąż jak z filmu amerykańskiego. Zazdroszczę...gdyby mój w
        połowie robił to co twój byłabym szczęśliwa.
        • olik1980 Re: A ja mam męża idealnego! 28.07.08, 10:03
          Ale on tak ma z natury - męski odpowiednik Matki Teresy wink Czasami potrafi
          zagłaskać na śmierć wink Jednak cieszę się bardzo że tak się angażuje. Ja czasami
          bardziej olewam tę moją ciążę, np. nie mogę się przemóc żeby gadać do brzucha
          czy czytać mu bajki a dla mojego męża to żaden problem.
          • embeel Re: A ja mam męża idealnego! 28.07.08, 10:55
            jakbym widziala mojego wink
    • magnolia22 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 28.07.08, 08:31
      Czytam Wasze wypowiedzi i dochodzę do wniosku, że każda sytuacja tak
      jak ciąża - jest inna. Trzeba wziąć pod uwagę, że facet ma
      inną "konstrukcję", inaczej przeżywa emocje, inaczej przeżywa każdy
      dzień, zwłaszcza gdy ciąża nie dzieje się "w nim", tylko obok niego.
      Moim zdaniem trzeba z M. rozmawiać, uświadamiać jak to wygląda z
      punktu widzenia kobiety w której rozwija się Nowe Życie - i że to
      bynajmniej nie jest taki łatwe... Bo oni to przeżywają po swojemu (w
      sobie, w ciszy), albo po prostu nie zdają sobie z tego procesu i
      tych emocji sprawy.

      Co do porodu, to moje obserwacje wśród znajomych pokazują że często
      faceci są zmuszani do towarzyszenia przy porodzie. My ze swoim M.
      mamy umowę, że ja go nie zmuszam do uczestniczenia w porodzie (nawet
      gdyby On się wyrywał, to ja chyba bym nie chciała), będzie "w
      pogotowiu" czekał na korytarzu.

      Dziecko to dla mężczyzn to też spora odmiana w życiu, warto z nimi
      dużo rozmawiać, żeby poznali nasz punkt widzenia, ale nie wymuszać
      głaskanie, cmokanie na każdym kroku i zagłaskiwanie, bo oni są po
      prostu inni smile

      pozdrawiam Towarzyszki Ciężarne smile
      • elle2006 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 28.07.08, 10:57
        U mnie jest różnie. Raz M. to chodzący ideał, poda kolacyjke, pogada
        do małaej, pogłaszcze ją, bez żadnego "ale" pojedzie ze mną do
        lekarza itd.
        Innym razem wraca wychowany przez nadopiekuńczą Mamuśkę synulek,
        który ma wszystko podane na tacy... buntuje się, ale ja z tym
        walczę smile
        No ale widziały gały co brały, więc zdziwiona nie jestem smile
        Zobaczymy jak będzie jak już dziecko się pojawi na świecie.Pozdrawiam

        ----------------
        38tc
      • arszana nie, nie sa inni 28.07.08, 10:59
        niektorzy sa inni, moze wiekszosc, ale nie jest tak, ze mezczyzna
        jest jak kosmita, tkory nie czuje, ze bedzie mial dziecko i spada na
        niego coaza jak grom i nie umie sie zachowac, ne wie czy zone
        przytulic czy nie, nie wie jak okazac milosc, bo dziecko to nie jego
        problem, bo on brzucha nie ma.. to upraszczanaie sprawy, facet,
        ktory chce miec dziecko, jest gotowy a przy tym wrazliwy i czuly,
        potrafi calowac brzuch, glaskac i wczuwac sie w role przyszlego ojca
        i meza ciezarnej zony, moze takich jest mniej, choc ja dolaczam do
        tych nielicznych, ktorych mezowie zaskakuja, moj nawet mnie
        przewyzsza w radosci nad ciaza, chwala mu za to, bo gdybym musiala
        swojego zmuszac i prosic, aby okazal mi i dziecku wewnatrz czulosc i
        zainteresowanie, to chyba ryczenie moje nie mialo by konca....
        • aicrod5 Re: nie, nie sa inni 28.07.08, 12:03
          Każdy mężczyzna, który świadomie starał się o dziecko ze swoją kobietą jest moim
          zdaniem zadowolony z poczęcia nowego życia. Tylko nie każda kobieta ma takie
          same oczekiwania w stosunku do swojego partnera, jedne lubią być noszone na
          rękach, rozpieszczane itp. a inne nie. To samo dotyczy mężczyzn. Po co więc
          generalizować, że jak facet głaszcze "brzusio", donosi soczki to OK, a jak tego
          nie robi to jest zły i niedobry? Mężczyźni na wiele sposobów wyrażają swoją
          troskę o rodzinę i ja osobiście czułabym się zaniepokojona gdyby mój mąż zaczął
          się zachowywać i odczuwać jak kobieta, co nie znaczy że nie jest czuły. Czasami
          jest mi go żal troszkę,że nie może czuć tego co kobieta nosząca dziecko w sobie.
          No ale takie role przypisała nam naturasmile
          • 4ukamisia Re: nie, nie sa inni 28.07.08, 12:28
            Do mojego B. to ze jestem w ciazy dotarlo dopiero jak urosl mi
            brzuch i poczul ruchy. Wczesniej nie przejmowal sie zbytnio bo moze
            dla niego ta ciaza byla niewidocznasmile Teraz jest 33 t.c i jest jak w
            niebie. Jestem w szoku jak bardzo sie zmienil, jak o mnie dba,
            pomaga wstac, usiasc, otworzyc drzwi do auta, przynosi jedzonko,
            pociesza ze i tak slicznie wygladam. A najbardziej mnie dziwi jak
            idziemy razem przez miasto i widze jaki jest dumny, jak mnie lapie
            za reke albo obejmuje. Tak jakby chcial pokazac ludziom ze to jego
            kobieta i jego dziecko. smile) Kocham go smile
    • avenasativa Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 28.07.08, 14:11
      Hej mój M ma podobnie. W pierwszej ciąży wielokrotnie prosiłam go
      aby poczytał o pielęgnacji malucha, o jego rozwoju, już nie mówiąc o
      tym jak chciałabym , żeby się odnosił do mnie. Płakałam przez niego,
      mówiłam do brzucha maluszku mama cię kocha a to najważniejsze,
      zazdrościłam koleżankom, które opowiadały jak to ich faceci o nie
      dbają , jak gadają do brzuszków. Byłam przerażóna, że on nic nie
      chce wiedzieć, nie wie i jak ja sobie sama poradzę. Fakt mój M nigdy
      nie był zbyt wylewny w okazywaniu uczuć, ale myślałam , że ciąża to
      zmieni. Nie zmieniła. Ale za to jak synek się urodził okazało się ,
      że jest cudownym ojcem, wszystko od pierwszego dnia robił przy mały,
      ja oczytana trzęsłam się i bałam wykąpać dziecko, nie umiałam
      przystawić go do cycka, a on .... zaskoczył mnie i zaskakuje do
      dziś. Nasz synek ma 2 lata i ma wspaniałego ojca (choć wady też
      masmile). Teraz wiem, że dziecko w brzuchu to dla faceta abstrakcja. Ja
      jestem w drugiej ciąży, czekamy na Fasolkę a ja wiem już, że ciąże
      będę przeżywać sama (z koleżankami) ale wiem też , że jak już małe
      pojawi się na świecie mój M stanie na wysokości zadania. Dlatego
      jeśli masz choć trochę zaufasnia do swojego faceta, to pozwól mu
      dojrzeć do ojcostwa.
    • basiakrk Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 28.07.08, 16:20
      nawet nie wiesz jak mi przykro, że tak jest u Was; i prawie się poryczałam, bo u
      mnie podobnie, a może jeszcze gorzej....
      pierwsza ciąża i narodziny pierwszego dziecka to był cudowny czas, myślałam że
      złapałam pana boga z a nogi mam najwspanialszego męża na świecie;
      drugą ciążę planowaliśmy długo oboje, niby oboje chcieliśmy i czekaliśmy; a tu
      już począwszy od "dwóch kresek" wszystko jest nie tak; nie było radości,
      uścisku, przytulenia, jakiegoś symbolicznego "juuupi!" czy czegoś w tym stylu;
      bo niby zaskoczony był...ale dobra, nic to przecież....
      teraz kończymy 7 miesiąc; cała ta ciąża jest dla mnie trochę abstrakcją, trochę
      horrorem; na początku dopadła mnie moja przewlekła choroba (wzjg) i chorowałam
      przez ok. 7-8 tygodni! nie wierzyłam, że dziecko ma szansę przeżyć, ale
      przeżyło; jak trafiłam do szpitala to zdziwiłam się, że tak błogo i szczęśliwie
      się tam poczułam - wreszcie ktoś się mną interesował, pomógł, zajął... a w domu
      zwijałam się z bólu, żyłam w strachu co dalej będzie, a mąż w sumie nic: jak
      głaz; synem się zajął jak umiał podczas mojej nieobecności, w szpitalu odwiedzał
      kiedy mógł, ale to nie to, taka subtelna różnica miedzy tym co jest a było,
      którą wyczuje tylko kobieta...
      ciąża jest dla mnie czasem stresu, frustracji, strachu.... najpierw choroba,
      potem sytuacja finansowa - fatalna, za którą odpowiedzialność ponosi mąż, i
      ciąża go nie zmobilizowała do tego, żeby jakoś zabezpieczyć nasz byt wcześniej...
      a ostatnio, odkąd jest w nowej pracy jestem sama od ok. 5.30 do różnie - 18,
      czasem 19, a nierzadko 22... i nikogo nie obchodzi jak ja się czuję, czy daję
      radę zajmowac się synem, czy mam siłę stać przy garach godzinami i czekać na
      mężusia z obiadkiem; od 2 tygodni w ogóle ze mną nie rozmawia; już 2 noce spałam
      na podłodze i jakoś specjalnie nic z tym nie zrobił; w domu nie bardzo mogę na
      niego liczyć, bo żeby w czymś pomógł to muszę powtórzyć ze 150 razy i
      przypominać i prosić non stop, a i tak najpewniej zrobi dopiero kiedy sam na
      sobie odczuje jakiś dyskomfort; wczoraj powiedziałam mu o tym, że źle się
      ostatnio czuję, złapałam jakiegoś fisia w związku z końcówką ciąży....
      wystraszyłam się, że zaczyna się, za wczesnie zdecydowanie, i uznałam ze
      powinien wiedziec co ze mną nie tak, na wypadek gdyby ktoś spytał... przyjął to
      w sumie bez komentarza;
      i moglabym jeszcze dużo pisać, ale szkoda słów po prostu... jest
      przeokropnie.... głupia się czuję, bo bardzo go potrzebuję, tęsknię i ... kocham
      (?), choć racjonalnie rzecz ujmując mam wystarczająco dużo argumentów do rozwodu
      • marrea11 bardzo wzruszajace 28.07.08, 16:46
        co napisalas, wzruszajace, bo smutne, mimo, ze ja nie mam takiego
        problemu, to wczulam sie w Towja sytuacje i naprawde bardzo mi
        przykro, z tego co piszesz jestes cholernie dzielna, a Twoj
        malzonek... trudno wyrokowac, piszesz o rozwodzie, to ostatecznosc,
        pewnie rozmawialas z nim nie raz i nic nie pomoglo, skoro tak dlugo
        wytrzymalas, to zaczekaj az sie urodzi dziecko, wtedy zdecydujesz,
        jesli nadal bedzie zle, to moze warto zafundowac slubnemu kubel
        zimnej wody, zeby docenil, ze to co ma moze stracic, facetom to
        czasem jest baaaaaardzo potrzebne. Poki co, staraj sie nie
        denerwowac, bo przeciez i tak nic nie zmienisz placzem czy nerwami i
        smutkiem, idz do przodu tak jak do tej pory, dasz zycie nowemu
        malenstwu,a czas i zycie samo podpowie co robic, a moze bedzie
        dobrze,a jak nie bedzie, to zbierzesz sily i zrobisz tak aby bylo.
        • memphis90 Re: bardzo wzruszajace 28.07.08, 18:37
          Tak, tak, znów okropny i straszny facet, bo za dużo pracuje, za mało zarabia, po
          robocie nie ma siły słuchać ani o fasolce ani o tym, że kasy brakuje i jest w
          ogóle do niczego... Jak on śmie się tak wrednie zachowywać i nie zmieniać mimo
          licznych pouczeń...
          • basiakrk Re: bardzo wzruszajace 28.07.08, 21:38
            a Ty co możesz wiedzieć o tej sytuacji..? może w twoim otoczeniu wszystko jest
            tak stereotypowe, wydaje mi się jednak, że każdy przypadek należy rozpatrywać
            indywidualnie...
            • memphis90 Re: bardzo wzruszajace 29.07.08, 11:24
              Może potrafię spojrzeć na sytuację też od drugiej strony? Właśnie- nie stereotypowo?
          • marianna73 Re: bardzo wzruszajace 29.07.08, 11:46
            memphis90 napisała:

            > Tak, tak, znów okropny i straszny facet, bo za dużo pracuje, za mało zarabia, p
            > o
            > robocie nie ma siły słuchać ani o fasolce ani o tym, że kasy brakuje i jest w
            > ogóle do niczego... Jak on śmie się tak wrednie zachowywać i nie zmieniać mimo
            > licznych pouczeń...


            memphis90, zaczynam być Twoją fankąsmile
            to już Twój drugi post ,który bardzo oddaje moje odczucia i spostrzeżenia,
            podoba mi się twój racjonalizm i zdystansowane, dojrzałe podejscie w zalewie
            powszechnego jojczenia , rozciamkania i megaegocentryzmu kobiet w ciąży

            pozdrawiam memphissmile
      • memphis90 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 28.07.08, 18:35
        ciąża jest dla mnie czasem stresu, frustracji, strachu.... najpierw choroba,
        potem sytuacja finansowa - fatalna, za którą odpowiedzialność ponosi mąż, i
        ciąża go nie zmobilizowała do tego, żeby jakoś zabezpieczyć nasz byt wcześniej...

        Wiesz, łatwo tak wymagać "zarób pieniądze i tu już" i zrzucać pełną
        odpowiedzialność za stan finansowy na jedną osobę w rodzinie. A wierz mi,
        sytuacja, kiedy brakuje kasy jest dla faceta strasznie stresująca i Ty też nie
        okazujesz mu teraz wsparcia... Jak ma mówić do brzuszka, wrzeszczeć "jupiii",
        skoro Ty pokazujesz mu wyraźnie, że nie sprawdził się w roli głowy rodziny, bo
        nie zarabia tyle, ile Ty byś chciała?

        > a ostatnio, odkąd jest w nowej pracy jestem sama od ok. 5.30 do różnie - 18,
        > czasem 19, a nierzadko 22... i nikogo nie obchodzi jak ja się czuję, czy daję
        > radę zajmowac się synem, czy mam siłę stać przy garach godzinami i czekać na
        > mężusia z obiadkiem;
        Sorry, czyli jak pracuje od 5.30 do 22- to jest złym mężem; jak nie zarabia- to
        też jest złym mężem? Weź Ty odpuść trochę temu facetowi, bo naprawdę zaczyna mi
        go być żal... Czego właściwie oczekujesz- że mąż będzie siedział z Tobą w domu i
        rozczulał sie nad kaftanikami, a pieniążki wpłyną same na konto szerokim
        strumieniem?

        od 2 tygodni w ogóle ze mną nie rozmawia;
        A Ty z nim rozmawiasz? Po tylu godzinach pracy facet ma prawo być zmęczonym,
        naprawdę. I na pewno nie ma ochoty na wysłuchiwanie wymówek...

        już 2 noce spała
        > m
        > na podłodze i jakoś specjalnie nic z tym nie zrobił;
        A poprosiłaś o pomoc, czy założyłaś, że ma się sam domyślić? Jak się chce
        pomocy, to trzeba o nią prosić, choć my- kobiety- bardzo tego nie lubimy i
        oczekujemy od faceta czytania w naszych myślach.

        głupia się czuję, bo bardzo go potrzebuję, tęsknię i ... kocha
        > m
        > (?), choć racjonalnie rzecz ujmując mam wystarczająco dużo argumentów do rozwod
        > u
        Jak się kocha, to się nie rozważa racjonalnie rozwodu... Szczególnie, że IMO
        naprawdę nie ma powodu. Przypomina mi się Bridget Jones, która zerwała z
        facetem, bo nie zabrał jej na przyjęcie i oprzytomniała dopiero w tajskim
        więzieniu, gdzie współwięzniarki narzekały, że ich faceci biją je i zmuszają do
        prostytucji...
        • basiakrk Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 28.07.08, 21:43
          boshe jaka dysputa się zrobiła na temat tego co napisałam; może zapomniałam
          dodać, że piszę w wielkim skrócie i że nie oczekuję (żeby nie powiedzieć "nie
          życzę") sobie komentarzy...
          skoro już wszystko wiesz na temat tego jaka jestem ja, jaki on, jacy my w ogóle
          jesteśmy to myślę, że na tym etapie wątek dot. mojej sytuacji można zamknąć
          • memphis90 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 29.07.08, 11:23
            Skoro opisujesz swoje prywatne sprawy na publicznym forum, to licz się z
            komentarzami. A jeśli sobie takich nie życzysz, to po prostu oszczędź nam
            opisywania swojego życia. Proste?
          • marianna73 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 29.07.08, 11:55
            basiakrk napisała:

            > boshe jaka dysputa się zrobiła na temat tego co napisałam; może zapomniałam
            > dodać, że piszę w wielkim skrócie i że nie oczekuję (żeby nie powiedzieć "nie
            > życzę") sobie komentarzy...


            paradne...niestety tak jak napisała memphis90 "otwierając się" na publicznym
            forum musisz liczyć się z tym ,że ludzie będą się odnosić do Twoich wypowiedzi i
            niestety założyc też ,że nie wszyscy muszą i będą się z Tobą zgadzać,ale ty
            oczekujesz forum wzajemnej adoracji i założyłaś tylko,że kazdy przyjdzie i
            pogłaszcze po główce i utwierdzi Cię w przekonaniu ,że masz faktycznie takiego
            paskudnego męża

            a moze warto spojrzeć na całą sytuację też z jego strony(potrafisz tylko od
            niego wymagać, widzisz tylko to co on powinien, a może warto zobaczyć w nim
            człowieka, tez zmęczonego, który zapewne pogubił się trochę w obecnej sytuacji,
            który też żyje jak w kołowrocie skoro tyle pracuje), a nie tylko wciąż ja, ja,
            ja i moja fasolka, rozumiem zmęczenie ciążą ,ale ten wszechobecny egocentryzm ,
            infantylizm , stawianie otoczenia na baczność "bo ja jestem w ciąży i mi się
            należy" osobiście mnie poraża i zasmuca
    • patysia00 Re: CZy Wasi M troszczą się o Was? 28.07.08, 21:05
      Mój to powiedział, że jeszcze do końca się nie oswoił z myślą, że
      jestem w ciąży... może Twój też jeszcze nie?
      • marrea11 do tych niestereotypowych 29.07.08, 13:08
        czy uwazacie, ze jesli facet dba o zone w ciazy, glaszcze po
        brzuchu, jawnie i czule okazuje swoja milosc, to znaczy ze jest
        rozciamkany? Bo czytajac wasze posty czytam zgodny front przeciwko
        wszytskim, ktore maja to szczescie i mezow dbajacych o swoje zony, z
        waszych postow, az krzyczy jakas agresja, zalozmy ze to hormony, bo
        chyba nie zazdrosc. Przeczytajcie swoje posty jeszcze raz, to jakis
        krzyk rozpacyz,a przy okazji bardzo niemily, dla tych kobiet, ktore
        maja tego pecha i kurcze facetow rozciamkanych, ktorzy maja czelnosc
        glaskac po brzuchu a do tego, o matko! sa tacy
        stereotypowi..litosci!
        • embeel marrea 29.07.08, 13:17
          no cos Ty. Nigdy nie mazwalabym mojej Zaby rozciamkana! Absolutnie.
          Jego czulosc, opiekunczosc i poranne witanie sie z brzuchem sprawia
          mi ogromna przyjemnosc. Ale wiesz, moze ja jestem nietypowa, bo
          wybrlam wlasnie Zabe, gdyz nie odpowiadal mi typ twardziela, a poza
          tym uwazam, ze meskosci Zabie nie brakujewink
          • marrea11 Re: marrea 29.07.08, 13:24
            chcialam juz zasmknac dyskusje, bo czytajace niektore rozwrzeszczane
            posty, zal mi siebie i dziecka, wiem, ze zadna z nas, ktora ma
            czulego meza, nie nazwie go rozciamkanym czy jeszcze inaczej,i
            fajnie, ze Ty masz takiego faceta u boku, ja nazywam sie szczesciara
            z tego pwoodu i wkurza mnie, jak jedna z druga powyzej pisze pierdy,
            w stylu, ze facet nie musi byc czuly, bo pracuje, bo inna
            konstrukcja, inna obstrukcja, kurde, szkoda palcow na komentarze..
            • embeel Re: marrea 29.07.08, 13:27
              wychodzisz z bardzo dobra inicjatywa zamkniecia watku. Mile Panie,
              co Wy na to?
        • marrea11 anuluje pytanie 29.07.08, 13:19
          nie, bez sensu, czcza gadka na forum, anuluje pytanie, nie pytam
          nikogo, kazdy ma meza ´jakiego ma, ze tez dalam sie glupia
          sprowokowac, chwala rozciamkanym glaszczacym brzuszki i chwala
          zimnym typom, w koncu i tak co inengo jest wazne. Dyskusja powinna
          sie zakonczyc.
Pełna wersja