kasia1648
15.09.08, 13:37
Zaczne wszystko od poczatku.Wedlug badan krwi robionych 10 dni temu
jestem w ciazy.Testy na mocz wykazaly to samo.Wedlug obliczen
wczoraj mijal 4 tydz ciazy.I zaczely sie klopoty...Wczoraj wieczorem
zaczela mi krew leciec.Pojachalismy z mezem do szpitala po badaniach
lekarka stwierdzila widzac mala kropke.ze tam sie rozwija
dziecko,ale jeszcze wczesnie jest,zeby wiecej zobaczyc.Welug niej
wszystko jest ok a krew powstala w wyniku cysty(2 tyg temu lekarze
mi powiedzieli ze mam cyste na jajniku)ktora pekla.Musialam zostac
na obserwacji w szpitalu przez cala noc krew nie leciala ja zadnych
boli nie mialam i nie mam czuje sie super.Dzis mnie badala druga
lekarka i ta stwierdzila co innego.Wedlug niej ta ciaza sie
nieprawidlowo rozwija,ona tej kropki nie widziala bynajmniej tak
twierdzila a gdy sie zapytalam co z ta cysta bo nie widac jej bylo
to dostalam odpowiedz ze ona nie wie co sie z nia stalo...Wyniki
krwi 10 dni temu byly wysokie,wczoraj krew brali wynik byl wyzszy od
pierwszego,a dzis wzieli byl nizszy od wczorajszego.Ja z tego nic
nie rozumiem jedna twierdzi ze jest ok ze cysta pekla a druga ze
ciaza zle sie rozwija i dlatego krew sie pojawila...Teraz to ja juz
glupia jestem bo nie wiem o co chodzi...
Dziewczyny prosze powiedzcie cos co jest nie tak moze ktoras z was
tak miala