nieprzyjemności w aptece

06.10.08, 12:32
właśnie wróciłam z apteki, była taka sytuacja, że dwoje starszych
ludzi kobieta i męzczyzna stali w kolejce do jednego z okienek a
przy innym stała tylko dziewczyna z wózkiem, więc stanęłam za nią i
czekałam na swoją kolej. Tamtym dwojgu chyba zamknęli okienko przed
nosem i z pretensją do mnie krzyczą że powinnam stanąć za nimi bo
oni stoją w jednej kolejce do dwóch okienek. Ja powiedziałam im że
jestem po pierwsze w ciąży, po drugie kiedyś było nawet wywieszone w
tej aptece że do każdego z okienek obowiązuje oddzielna kolejka (już
tych kartek nie ma). Na to oni że kłamię, wepchnęli się przede mnie,
powiedzieli że ich moja ciąża nie obchodzi. Normalnie się
poryczałam. I nadal chce mi się płakać, skąd taka znieczulica w tym
kraju?

    • 08082006k Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 12:41
      spokojnie,wiem że to nic miłego. Też wiele razy stałam w
      kolejce,najgorszy dzień to jak byłm po obciążeniu glukozą,i stałam w
      metrowej kolejce z jedną bułką ludzie mieli mnie w dupie...mogłam
      zapytać czy nie przeszkadza im jak wejde przed nich ale wiesz co jak
      pomyślałam o tych glupich komentarzach to miałam to gdzieś.
      Teraz nie puszczam nikogo,a jak urodzę to tym bardziej nie puszcze
      babci,dziadka itd kobiete w ciazy wpuszcze. Pamietam ze te stare
      babcie sa najgorsze .. Głowa do ory mamuska!!!smile))

      Buziaki Aga
      • memphis90 Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 17:31
        Sorry, ale jeśli chcesz być przepuszczona to POPROŚ. Żaden człowiek nie ma
        obowiązku wyczuwać szóstym zmysłem jakiejś ciąży (szczególnie na etapie 20 tyg,
        kiedy brzucha nie widać) ani ustępować miejsca gdziekolwiek.
        • annajustyna Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 19:59
          Ja azwsze przepuszczam z ludzi symboliczna jedna bulka. Obojetna plec i wiek, po
          prostu po co maja tyle stac?
          • lubie_gazete Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 21:34
            Ja przepuszczam jak mnie poproszą.Języki w smile chyba większość (niezależnie od ciąży) ma,a nie każdy jest wcibski i gapi się co ma sąsiad w koszyku tylko pilnuje swoich zakupów.
            • annajustyna Re: nieprzyjemności w aptece 07.10.08, 15:55
              Tu nie chodzi o gapüienie. Jak ja mam pelen koszyk, a ktos tylko pare rzeczy w
              reku, to sila rzeczy to sie widzi...
    • hugo43 Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 12:49
      wiem,ze to co napisze spotka sie z krytyka,ale mam wrazenie,ze
      niektorzy na starosc robia sie strasznie zlosliwi i niecierpliwi.do
      tego bezwzglednie egzekwuja swoje prawa.wiem,ze starosc jest
      ciezka,zwlaszcza gdy jest sie samotnym,nie ma nikogo do pomocy.ale
      co by sie stalo,gdyby starsza osoba poczekala 5 minut na poczcie,a
      nie od razu walila do okienka,mimo ze czeka 30 osob,takze mamy z
      maluchami,kobiety w ciazy i inni starsi?!tyle sie mowi zlego o
      mlodziezy,a tak naprawde sa ok.wszystko zalezy od wychowania,a nie
      od wiekusmile
      • poko-rka Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 12:58
        Oj skąd ja to znam...Ilekroć stoję w kolejce do kasy
        supermarketu,gdzie wyraźnie pisze kasa dla niepełnosprawnych i
        kobiet w ciąży,jeszcz nigdy mi się nie zdażyło,żeby mnie ktoś
        przepuścił.Nie wiem czemu,ale głównie kobiety,które przecież powinny
        to rozumieć,że jest mi ciężko,udają,że nie widzą.Czasem jakiś
        mężczyzna się odezwie,uśmiechnie,pozwoli wejść przed siebie.Kobieta
        nigdy.I nikogo to nie obchodzi.Tak samo jest wszędzie.Raz nawet w
        przychodni jedna pani była oburzona,że siedzę,a ona stoi,aż w końcu
        jeden facet nie wytrzymał i odezwał się,że to młodzież powinna
        starszych uczyć kultury.Coś w tym jest.Nie martw się i przygotuj na
        więcej takich sytuacji,bo taka właśnie jest Polska.Dobrze,zę są
        państwa na świecie,gdzie kobieta w ciąży jest "na rękach noszona"smile
        Miłego dnia.
        • hanalui Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 20:31
          poko-rka napisała:
          > Dobrze,zę są
          > państwa na świecie,gdzie kobieta w ciąży jest "na rękach noszona"smile

          A moze jekies konkrety w ktory to tak na rekach nosza...bo albo zle
          gazety czytasz albo masz blade pojecie o swiecie big_grin
          • lubie_gazete Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 21:31
            hanalui napisała:

            > poko-rka napisała:
            > > Dobrze,zę są
            > > państwa na świecie,gdzie kobieta w ciąży jest "na rękach noszona"smile
            >
            > A moze jekies konkrety w ktory to tak na rekach nosza...bo albo zle
            > gazety czytasz albo masz blade pojecie o swiecie big_grin

            W Watykanie na przykład.
        • pankracy76 Re: nieprzyjemności w aptece 07.10.08, 11:27
          poko-rka napisała:
          > Oj skąd ja to znam...Ilekroć stoję w kolejce do kasy
          > supermarketu,gdzie wyraźnie pisze kasa dla niepełnosprawnych i
          > kobiet w ciąży,jeszcz nigdy mi się nie zdażyło,żeby mnie ktoś
          > przepuścił.
          uprzywilejowane kolejki w supermarketach polegają na tym, ze
          kolejkowicze stają w niej na własne ryzyko - jeśli pojawia się osoba
          na wózku lub w ciązy mają obowiązek ją przepuścić. ja się nie wdaję
          w zadne dyskusje, nie czekam az ktos zauwazy mój 8 miesięczny
          brzuch - po prostu podchodzę az do samej kasy i pytam kasjerkę czy
          mogę podejść bez kolejki. po obsłużeniu odwracam sie do ludzi przed
          których "się wepchałam" i z uśmiechem, grzecznie im dziękuję.
          jeszcze nie zdarzyło mi się, zeby ktoś zrobił mi awanturę (wręcz
          przeciwnie, w większosci sa to miłe reakcje, 2 dni temu w Tesco pani
          życzyła mi nawet dużo szczęścia i pomyslnego rozwiązania wink). tylko
          raz jakis pan cos burczał pod nosem, ale reszta kolejki zwróciła mu
          uwagę ze mógł skorzystac z innej kasy. tak jak ktoś słusznie napisał
          wyżej - ludzie nie mają obowiązku wpatrywac sie w Twój brzuch i
          domyślać że jesteś w ciąży, jeśli masz jakies przywileje sama sie o
          nie upomnij.
          żal mi jedynie autorki wątku, bo byłam w podobnej sytuacji, tez
          chciało mi się płakać, ale opanowałam się i życzyłam chamskiemu panu
          powodzenia w kontaktach z ludźmi. coś tam jeszcze marudził pod moim
          adresem, ale mu powiedziałam ze juz osiągnął swój cel a ja nie mam
          zamiaru wdawać sie z nim w dyskusje. głowa do góry - ludzi nie
          zmienisz, wiec sie nie przejmuj prostakami, bo szkoda Twoich nerwów.
          nie tylko w ciązy spotykam sie z chamstwem, po prostu teraz ciężej
          nmi to znieść.
          • caila Re: nieprzyjemności w aptece 07.10.08, 14:45
            apteka to nic, najgorsze są przechodnie.
            mnie spotkała sytuacja kiedy musiałam zrobić morfologie bo miałam złe wyniki,wiec przyjezdzam oczywiście na czczo, pytam sie starszych pań czy moge wejść pierwsza bo w ciąży i jak czegoś niezjem to sie żle skończy, okazało sie że wszyscy maja cukrzyce:]
            wiec czekałam... skonczyło sie omdleniem.
            mnie juz nic niezdziwi, najgorsze w tym wszystkim sa te stare kobiety,znieczulica na maxa a przecież one również były w ciąży.
            ale trzeba sie z tym pogodzić!!!
            pozdrawiam cieplutko!!!
      • magnolia22 Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 13:10
        A czemu ma być krytyka, skoro masz rację?
        My ostatnio mieliśmy scysję w sklepie ze starszą panią, która na
        protest mojego Męża że skoro kobieta w 8mcu ciąży stoi w kolejce, to
        może i ona uszanuje innych klientów, odpowiedziała "że chwila
        przecież nikogo nie zbawi". No właśnie, a ją widocznie zbawiła.

        Jak młodzi mają być kulturalni, skoro nie mają przykładu z góry?

        Autorce wątku napiszę tylko tyle, żeby się uodporniła na chamstwo i
        egoizm innych. Szkoda łez i nerwów. Dziwne tylko, że "panie
        magister" w aptece nie zareagowały na tę sytuację?!
        Niestety mamy takie czasy, że każdy myśli o swojej d*** i mało jest
        sytuacji, kiedy jesteśmy dla siebie życzliwi. Tutaj na forum też
        czasem zdarzają się różne reakcje smile
      • hanalui Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 20:28
        hugo43 napisała:

        > wiem,ze to co napisze spotka sie z krytyka,ale mam wrazenie,ze
        > niektorzy na starosc robia sie strasznie zlosliwi i
        niecierpliwi.do
        > tego bezwzglednie egzekwuja swoje prawa.wiem,ze starosc jest
        > ciezka,zwlaszcza gdy jest sie samotnym,nie ma nikogo do pomocy.

        Sorry do tego nie trzeba byc koniecznie starym..wystarczy stac sie
        baba w ciazy lub baba z dzieckiem lub wozkiem i wieszkosc
        (zdecydowana wiekszosc tego formu, Cipy zwlaszcza) damulek oczekuje
        ze swiat sie im powinien do stop rzucac tylko dlatego zechcialo im
        sie rozmnazac lub miec dzieci big_grin
    • osa551 Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 12:53
      Ludzie niestety tacy bywają, nie przejmuj się. Dziwię się, że nie zareagował
      personel. Ja w ciąży stałam w kolejce w aptece w Złotych Tarasach. Pani
      obsługująca wyciągnęła mnie na siłę z tej kolejki i obsłużyła. Byłam naprawdę
      mile zdziwiona.

      Natomiast w sobotę byłam na dyżurze w prywatnej przychodni z półrocznym
      dzieckiem z temperaturą. Stałam godzinę w kolejce do lekarza rodzinnego nosząc
      małego na rękach, żeby nie płakał. Jak przyszła moja kolej, to jakaś dziumdzia,
      która przyszła po mnie zrobiła mi aferę, że ona była zapisana na godzinę (mimo
      tego że na infolinii powiedzieli że to jest dyżur i że nie zapisują na godziny).
      Mój mąż o mało co jej nie pobił.
      • lubie_gazete Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 21:37
        Osa,bardzo kulturalnego masz męża uncertain ,ja nigdy bym nie podniósł na żadną
        kobietę ręki, a skąd wiesz czy w infolinii nie podali "tej dziumdzi" błędnej
        informacji a ona np.nie była później gdzieś umówiona w ważnej sprawie? Liczy się
        tylko czubek własnego nosa?
    • eli81 Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 13:04
      współczuję, chamsko się zachowali wobec Ciebie sad I przyznaję stare baby są
      najgorsze (nie wszystkie, ale część), faceci to samo, ile razy stałam np. na
      poczcie, przede mną tylko 3 facetów w różnym wieku, wszyscy mnie zmierzyli po
      kolei wzrokiem i tyle, ślepota jakaś nagła czy co?
      W ogóle zauważyłam jak robię codziennie zakupy w sklepie, to w kolejce jak
      stanę, to każdy odwraca głowę jak niechcący zobaczy brzuch, udają że nie widzą,
      natomiast na ulicy jak nie muszą ustępować, to gapią się i gapią jak na jakąś
      kosmitkę...
      A jeszcze kiedyś miałam taką sytuację, że stałam w długiej kolejce w sklepie z
      widocznym dużym brzuchem już, a tu jakaś babcia próbuje się wepchnąć przede mnie
      i co? Wygoniłam ją na koniec kolejki mimo, że miała "tylko 2 rzeczy i odliczone
      pieniądze", wkurzyłam się, że mnie w ciąży nikt nie przepuszcza, a jeszcze chce
      się ktoś wpychać...
    • anulac Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 13:08
      Milka, nie przejmuj sie. I pamietaj: na staruszkow zawsze trzeba
      uwazac, oni zawsze maja racje i pierwszenstwo. Ja osobiscie unikam
      ich jak tylko moge w sklepach, autobusach itp.Pozdrawiam
      • klubgogo Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 15:35
        To się nazywa buractwo i trzeba tego unikać, są bezczelni jak mało kto. Widziałam dzisiaj taką "staruszkę" jak prawie biegła do sklepu trzymając kulę pod pachą. A później owa kula posłuży w kasie dla uprzywilejowanych. Pytanie tylko skąd było tyle werwy, gdy biegła do sklepu.
    • majcikg Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 13:14
      Niestety tak już u nas jest. Ja miałam ostatnio sytuację zaskakująco
      miłą w piekarni. Poszłam rano po pieczywo, kolejka jak diabli, no
      ale co zrobić stanęłam grzecznie na końcu i czekam (uważam, że
      dopóki się dobrze czuję mogę stać, kłócić się będę w dziewiątym
      miesiącu). A tu chyba z pięć kobitek z kolejki jak na mnie
      naskoczyło, że czemu czekam, że przecież powinnam podejść bez
      kolejki itd. Ale do czego dążę. Te panie były w wieku tak średnio 30
      do 40 lat. A wszystkie emerytki z kolejki jakby mogły to by mnie
      wzrokiem zabiły. Po prostu mam wrażenie, że mają do człowieka
      pretensje, że będąc w ciąży odważył się wyjść z domu. I przed ciążą
      też chętniej ustępwałam kobiecie w ciąży lub z małym dzieckiem niż
      tym wszystkim sapiącym mi nad nad głową albo za plecami babiszonom.
      • milka2288 Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 13:40
        no już mi przeszło, za bardzo się zdenerwowałam bo powinnam
        spokojnie poprosić o rozstrzygnięcie "panią magister"
        Tylko że w tej aptece chyba jest stosunkowo najtaniej w okolicy i
        tam zawsze najwiecej emerytów przychodzi, tak wiec pewnie i tak źle
        by się to dla mnie skonczyło. Już tam chodzić w ciąży nie będę, są
        inne apteki, trudno zapłacę więcej ale chociaż się denerwować nie
        będę tak bardzo.
    • kamelia04.08.2007 Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 14:16
      współczucie, panstwo staruszkowie skarza sie na dzisiejsza młodziez
      a sami bez winy tez nie są.

      Z drugiej strony zycie staruszka bynajmniej wesołe nie jest.
      • embeel Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 14:36
        a ja, choc z reguly jestem mila, grzeczna i bezkonfliktowa, ostatnio pogonilam
        starsze babsko w sklepie, ktore chcialo sie wepchnac przede mnie pod pozorem
        przepuszczania starszych, 'bo ona nie ma czasu'. Kobieta miala taka pare, ze
        spokojnie mogla poczekac. Wyszlo zabawnie, bo kasjerka i cala reszta kolejki
        rzucila sie na nia, ze sie przed ciezarowke wpycha (trudno nie zauwazyc mojego
        brzuszyska, jestem w 8mcu). Nie przejmuj sie, taki to juz nasz los, ze mamy
        mniejszy refleks w ciazy smile.

        A tak w ogóle, to do tej pory mi glupio, jak mnie ktos przepuszcza lub ustepuje
        miejsca...
        • kamelia04.08.2007 Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 14:41
          embeel napisała:

          > A tak w ogóle, to do tej pory mi glupio, jak mnie ktos przepuszcza
          lub ustepuje
          > miejsca...

          mi raz jeden jedyny ustapiła miejsca pani w busie w Granadzie (byłam
          na przełomie 4/5 miesiaca). Od tej pory nikomu sie to jeszcze nie
          zdarzyło, a w metrze w paryzu, to musze uwazac, by mnie nie zgnietli.

          Zreszta, ja sie nawet nie dopominam przywilejów, mam wystarczajaco
          duzo siły by odstac swoje w kolejce do kasy.


          • embeel Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 14:46
            w metrze w paryzu, to musze uwazac, by mnie nie zgnietli.
            >
            >
            metra unikam, a w autobusie lub tramwaju nawet jest ok, choc za kazdym razem nie
            moge wyjsc z podziwu.
    • rupiowa Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 14:45
      ja w poprzedniej ciazy mialam dwie sytuacje - pozytywna i negatywna, obie w dosc
      bliskim czasie. Bylo tuz przed swietami Bozego Narodzenia, z mezem zawsze
      jezdzimy do supermarketu raz w miesiacu i kupujemy wszystko, co nam potrzebne.
      Nie byly to zakupy prezentowe. I jak juz ktorys raz ta sama pani walnela mnie
      koszykiem w brzuch zwrocilam jej uwage, ze jak bede chciala poronic to sobie
      poradze. Pani, na oko kolo 55-60 lat wyskoczyla z tekstem "bo kobiety w ciazy to
      w domu powinny siedziec!". No bo nie zapominajmy ze ciaza to smiertelna choroba
      przenoszona droga kropelkowa. Ale za to druga, pozytywna sytuacja to jeszcze
      blizej swiat w Hali Banacha (taki troche wiekszy sam) kolejka jak jasna cholera,
      poniewaz czulam sie dobrze to stanelam na koncu. W pewnej chwili babcia, ktora
      ledwo na nogach sie trzymala, zgarbiona wola mnie, zebym przed nia weszla, bo ja
      w ciazy a ona ma duzo czasu. Ja wiem, to byl wyjatek potwierdzajacy regule, ze
      starowinki sa najgorsze smile
    • mama-ola Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 14:48
      Współczuję sytuacji. Ja też raz miałam nieprzyjemności.

      Z dzieciństwa pamiętam, że wszędzie wisiały karteczki o tym, że
      inwalidów wojennych i kobiety w ciąży obsługuje się poza
      kolejnością. Teraz tego nie ma np. w sklepach.
      A jedna karteczka to mnie raz ubawiła (na smutno). Poszłam z synkiem
      do lekarza, a tam pełna poczekalnia ludzi. Przy rejestracji pusto,
      no bo wszyscy się już zarejestrowali i teraz czekają na swoją kolej
      do lekarza.
      Wisi karteczka, że kobiety w ciąży są obsługiwane poza kolejnością.
      Zapytałam więc, czy ten przywilej dotyczy tylko kobiet, które idą do
      swojego lekarza, czy jak ja, będąc w ciąży, idę z dzieckiem, to też
      korzystam. Okazało się, że ten przywilej dotyczy tylko tych... co
      stoją do rejestracji.
    • denea Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 15:57
      Dziewczyny, my nie mamy szans. Idzie człowiek gdzieśtam, bo musi czy
      do lekarza, czy apteki, czy zakupy zrobić. Normalna sprawa i
      normalne nastawienie.
      Dla części starszych osób to jest polowanie ! Krew ! Obrona swojego
      terytorium ! Wojna !
      Innymi słowy ci ludzie kolejkowanie i posiłkowanie się rozdartą
      paszczą ćwiczyli tyle lat, że mają to we krwi wink Jak rzucali szynkę
      czy papier to się japa przydawała wink A że przyzwyczajenie drugą
      naturą człowieka... Na dodatek przekonanie, że paskudne baby
      specjalnie zaciążają, żeby bez kolejki do okienka podejść od razu
      ich nastawia agresywnie wink
      Chyba najmądrzej to olać, chociaż wiem, że trudno się nie
      zdenerwować, ale cóż....
    • kartoffeln_salat Bo są Babcie i "babcie", Dziadkowie i "dziadki" 06.10.08, 16:13
      Mnie się nieraz zdarzyło u lekarza.
      Siedzę z gorączką 39, katar, kaszel, słabo mi, już prawie leżę na
      ścianie w poczekalni.
      Przychodzi "babcia" - ona TYLKO podpisać leki.
      Puszczam.
      Siedzi 30 minut.
      Wychodzi, ja ide do lekarza, a jak wychodze po kwadransie to ona
      stoi na środku korytarza i o d...pie marynie z koleżanką.
      Poddusić po prostu.

      Albo jeszcze gorszy typ - "ślepy dziadek".
      Stoje na badanie krwi, jestem w 6 tygodniu ciąży, na czczo, mdli
      mnie, zalewa mnie fala zimnego i gorącego potu, walczę z sobą żeby
      nie usiąść na podłodze.
      Przychodzi "slepy dziadek", staje sobie, nikogo sie nie pyta kto
      ostatni, drzwi się otwierają, a on chyc do gabinetu.
      Głuchy też jest, bo na upomnienia nie reaguje.

      Szkoda że takie typy tak robią, to zwyczajne prostackie chamstwo i
      cwaniactwo u lekarza, w banku, w urzędach. A potem sami sobie
      szkodzą, bo nikt starszym ludziom nie chce pomóc.

      Mnie się nawet babuleńka lat chyba 130 wepchneła do kasy w markecie
      i jeszcze z paszczą. Ręce opadają. Ale ja jej wtedy powiedziałam, ze
      przykład się bierze od starszych hyhyhyh....
    • zadomowienie Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 16:24
      Witajcie. No niestety to bardzo częsta sytuacja. Ja ostatni raz
      spotkałam się z czymś takim na pobraniu krwi. Na głodniaka (bo tak
      trzeba) ledwo stałam. Wchodze na górę , do punktu pobrania krwi -
      jestem pierwsza. Nagle jakis łomot za mną i pojawiło się 5 mężczyzn
      w wieku 60-65 lat. I z mordą , że oni tu kolejke mają i nikt im sie
      wpychac nie będzie. Jako ,że nie jestem specjalnie konfliktowa
      zapytałam ile jest tychze panów w kolejce i że poczekam.
      Pielęgniarki otworzyły salę , weszliśmy. Grzecznie czekam, aż
      wszyscy panowie zostana obsłużeni... I nagle przychodzi pielęgniarka
      i mówi - "a pani w ciąży to czemu nie weszła pani poza kolejką...?"
      Odpowiedziałam,że panowie narzucili taki rygor i pożądek w
      kolejce ,że nawet nie próbowałam sie odzywac. Pielęgniarka sie lekko
      usmiechnęła. Natomiast dziewczyny... jakby wzrok mógł zabijac... Oni
      dopiero mieli miny...
      Z tej wizyty zapamietałam dwie rzeczy:
      1) Kobieta w ciązy nie jest traktowana jak święta krowa. Choc wcale
      tego nie wymagam. Ale częsciej zlituje sie nade mna jakaś młodsza
      osoba niz człowiek straszy.
      2) Krew i mocz pobierane są zawsze rano z wiadomych względów... Mój
      mąż ostatnio pojechał rano, a później miał jechac do pracy na 8:00.
      Poszedł do tych starszych ludzi i grzecznie (tylko taki jest)
      poprosił o to czy ktos by go wpuścił bo sie bardzo spieszy DO PRACY,
      a ma do niej kawałek drogi i nie mógł miec dnia wolnego... Jak
      fuknęli na niego to aż sie biedny przestraszył... My tez tacy
      bedziemy?
    • mampka Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 17:26
      Witajcie, ja co prawda "nowa" bo dopiero w 7 tc i do tej pory byłam
      na "oczekiwaniu" ale miałam dzisiaj rano dokładnie taką samą
      sytuację. Rano stoję pod punktem pobrań i czekam na otworzenie.
      Przede mna słownie 1 osoba, ok. myśle poczekam. Ale zaraz się
      okazało ze to była "pani kolejkowa" i dla wszystkich sąsiadek
      trzymała kolejkę. Widziała jak płace za badania mając w reku
      ksiazeczkę ciązy i tym szybciej "ustawiła rządek" moherów, zebym
      czasem nie chciała wejsc bez kolejki. Grzecznie poprosiłam o
      pierwszeństwo, bo jestem w ciąży, usłyszałam ze ona tez kiedys w
      ciazy była i musiała stać. Na to się odezwał mój mąż (180 wzrostu i
      100 kg wagi) i zapytał czy ma problem z oczami i czy trzeba jej na
      głos przeczytac ze na drzwiach jest kartka "ciężarne bez kolejki"
      Kobieta skoczyła jak oparzona, myslała pewnie ze mnie sie pozbędzie
      a nie ze ktos na nią z tyłu podniesie głos.
      I od tej pory bede biegac na takie badania tylko z mezem smile
      Wiem ze zaden moher nie podskoczy a ja wejde bez kolejki. Szkoda
      tylko ze taka przewagą trzeba sobie torować drogę do grzeczności.
      pzdr
      Mampka
    • memphis90 Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 17:29
      IMO normą jest, że w aptekach obowiązuje jedna kolejka. Mnie też wkurza, jak
      otwierają nowe okienko i rzucają się do niego ludziki z końca kolejki, którzy
      czekają najkrócej. Logiczne jest, że pierwszeństwo ma ten, kto czeka dłużej. Tu
      tak samo- skoro starsi ludzie czekali dłużej, zamknięto im okienko przed nosem,
      nie ma już karteczek o oddzielnych kolejkach- to mieli pierwszeństwo. Może to
      brutalnie zabrzmi, ale osoby starsze też są uprzywilejowane, też im ciężko, są
      schorowani. Ciąża nie jest pępkiem świata. Ja przez całą ciążę stałam normalnie
      w kolejkach, jak było mi ciężko, to prosiłam o przepuszczenie, siadałam albo
      rezygnowałam z czekania.

      I nadal chce mi się płakać, skąd taka znieczulica w tym
      > kraju?
      >
      A Ty pomyślałaś, że może ci ludzie są starzy, schorowani, bolą ich nogi i
      kręgosłupy- i czują się znacznie gorzej niż Ty?
      • milka2288 Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 17:44
        norma powiadasz? pierwsze słyszę, może masz rację, w takim razie
        dzięki że mnie uświadomiłaś. Ale powtarzam że w tej akurat aptece
        wisiały całkiem do niedawna takie kartki informujące o tym że do
        każdego okienka obowiązuje oddzielna kolejka (widać często były z
        tym problemy). To miłe że stajesz w obronie tych biednych
        schorowanych staruszków. A że ja chora, że mi ciężko, to już nie
        ważne, jak bym tam upadła na środku apteki to też nikogo by to nie
        obeszło.
        Wiesz ja uważam że wszystko można załatwić po ludzku, ale ci
        staruszkowie byli agresywni, dlatego mnie to ruszyło.
        • my_valenciana Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 19:22
          W moim laboratorium pani powiedziała, że władze nie chcą pozwolić
          jej wywiesić kartki, że ciężarne przyjmowane są bez kolejki - mówi
          samo za siebie.
          Mnie ostatnio na poczcie spotkała taka sytuacja: Stoję w dość
          długiej kolejce - przede mną młoda dziewczyna z dzieckiem w wózku -
          przed nią zadbana Pani w średnim wieku a przed nią jeszcze parę
          osób. Zadbana Pani zwraca się nagle do wszystkich, czy nie mogliby
          przepuścić Pani z dzieckiem bo ona nie powinna czekać. Młoda mama
          korzysta - dziękuje, po czym Pani odwraca się patrzy na mój brzuch -
          7 miesiąc, rzuca mi wrogie spojrzenie po czym odwraca się spowrotem
          tyłem.
          Wszyscy widzieli, że stoi baba w ciąży - czyli ja, łącznie z młodą
          mamą wink) Mnie to bardziej śmieszy - bo kurat nie domagałam się
          pierwszeństwa, ale to obrazuje jakie uczucia budzą kobiety w ciąży.
          Do tego prowadzi durne gadanie że, "ciąża to nie choroba"
          Zazdroszczę tym, którzy tak mówią, moja ciąża to zbiór chorób.
        • memphis90 Re: nieprzyjemności w aptece 08.10.08, 19:46
          Jak pisałam- dla mnie normalne jest, że pierwszeństwo mają ci, którzy czekają
          najdłużej. Jeśli nie ma karteczek informujących o innych zasadach, o puszczaniu
          ciężarnych bez kolejki- to opieram się na zasadach grzeczności.

          To miłe że stajesz w obronie tych biednych
          > schorowanych staruszków. A że ja chora, że mi ciężko, to już nie
          > ważne, jak bym tam upadła na środku apteki to też nikogo by to nie
          > obeszło.
          Teraz już użalasz się nad sobą. Staruszkowie też mogą być chorzy, też może być
          im ciężko, też mogą upaść na środku apteki. I- czytając posty w tym wątku,
          najeżdżające na wstrętne babcinki- mam wątpliwości, czy ktoś by się tym przejął.
          Większość osób narzeka na znieczulicę, ale tylko w kontekście braku
          zainteresowania ich własną osobą i brzuchem...
      • poko-rka Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 19:11
        Ujmę to tak:staruszek,a staruszek...jest różnica.Bo prawda jest
        taka,że ten,co naprawdę się źle czuje,to się nie odezwie,bo szkoda
        mu bedzie nerwów,a ten co ma postawę roszczeniową,"bo jemu się
        należy",będzie grzmiał ile wlezie.Wiadomo,że człowiek ślepy nie jest
        i widzi,kiedy ktoś starszy naprawdę wymaga pierwszeństwa.Chyba
        logiczne,że takiemu komus pozwolę wejść przed siebie.Ale tu chyba
        chodzi o coś innego.O to,że bez względu na wiek,każdego kultura
        obowiązuje.A mnie bardzo wkurza,kiedy ktoś mnie trąci w mój już
        pokaźny brzuch,albo wózkiem po nogach w markecie jeździ,czy wepcha
        się do okienka w banku "tylko o coś zapytać" i nie przeprosi,czy też
        grzecznie nie zapyta,czy mu wolno.I nie czarujmy się.Ludzie na
        starość się zmieniają.Ja widzę to po mojej mamie.Przeraża mnie
        to,jak złośliwie nie chce puścić kogoś przed siebie,choć sama ma
        czas poczekać.A co by jej się stało?Mnie to boli,bo kiedyś taka nie
        była,a ja sama prędzej zejdę komuś z oczu niż się odezwę.Nie masz
        racji pisząc,że jak chcemy (my-ciężarne) być przepuszczone,to możemy
        poprosić.
        Podam Ci przykład.Po tym jak wróciłam na stałe do Polski w 6
        miesiącu ciąży musiałam się zarejestrować w urzędzie pracy,by mieć
        ubezpieczenie i rodzić w szpitalu.Poszłąm tam o 5.30 rano.Numerek
        miałam 46.Czekałam 9 i pół godziny w kolejce.Nim zwolniło się
        miejsce,żebym sobie siadła minęły 4 godziny.Było mi słabo i
        niedobrze.I brzuch już było bardzo widać.Byli ludzie głównie
        młodzi.Wiadomo,starsi tam nie przychodzą.Nikt mnie nie wpuścił,nikt
        nie ustąpił miejsca,personel nie reagował,pani w informacji kazała
        mi czekać,bo okienko było dla uprzywilejowanych,ale nie były nimi
        panie w ciąży.No i czekałam.Czemu nie poszłam do
        prezesa,kierownika,dyrekcji?Bo szkoda mi nerwów.Bo nie będę żebrać o
        coś,co według mnie powinno być czymś oczywistym.I nie dlatego,że
        ciężarne mają pierwszeństwo,tylko ze zwykłej ludzkiej uprzejmości.
        To samo tyczy się starszych.Czemu nie mogą być milsi?Czy tak ciężko
        jest uprzejmie zapytać,czy przeprosić?I czy nie lepiej by się
        wszystkim żyło?
        Pomimo,że mnie tak traktują ludzie,a ciąża moja nie
        jest "lekka",nigdy nikomu tak nie zrobię.Wpuszczę przed siebie każdą
        ciężarną i miłych staruszków też.A tych,co potarfią tylko burczeć
        będę omijać z daleka.I nie dlatego,że jestem złośliwa,tylko po to,by
        nie dać się sprowokować.
        • hanalui Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 20:56
          poko-rka napisała:
          > Podam Ci przykład.Po tym jak wróciłam na stałe do Polski w 6
          > miesiącu ciąży musiałam się zarejestrować w urzędzie pracy,by mieć
          > ubezpieczenie i rodzić w szpitalu.Poszłąm tam o 5.30 rano.Numerek
          > miałam 46.Czekałam 9 i pół godziny w kolejce.Nim zwolniło się
          > miejsce,żebym sobie siadła minęły 4 godziny.Było mi słabo i
          > niedobrze.I brzuch już było bardzo widać.Byli ludzie głównie
          > młodzi.Wiadomo,starsi tam nie przychodzą.Nikt mnie nie
          wpuścił,nikt
          > nie ustąpił miejsca,personel nie reagował,pani w informacji kazała
          > mi czekać,bo okienko było dla uprzywilejowanych,ale nie były nimi
          > panie w ciąży.

          Sorry wracajc zza granicy i chcac miec ubezpieczenie przywozi sie E
          iles tam ze sie pracowalo i oplacalo skaladki zdrowotne a nie
          rejstruje w urzedzie pracy (bo pracy przeciez nie zamierzasz szukac)
          i okrada polskiego podatnika...
          • poko-rka Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 21:54
            Oj lubisz ludziom ciśnienie podnośić.Dobrze,że ciężko mnie
            sprowokować.Byłaś kiedyś poza granicami kraju na dłużej?Bo coś mi
            się zdaje,że uwielbiasz wypowiadać się na tematy,o których nie masz
            zielonego pojęcia.Masz racje.Wracają zza granicy powinno się mieć
            kartę unijną wydawaną przez NHO.I wyobraź sobie,że posiadam właśnie
            taką.Mam Ci podać jak wygląda i jaki ma numer,żebyś uwierzyła?Do
            tego dla pewności mam karte NIN,że pracowałam i uczciwie składki
            płaciłam.Co więcej,chcąc rodzić poza granicami UK,czyli np w Polsce
            (lub innym unijnym kraju)muszę mieć dodatkowe pozwolenie,w związku z
            któym musiałam wypełnić w Revenue (taki urząd w UK)dodatkowy
            formularz płatny.Takowe pozwolenie też posiadam.Więc po co mi
            rejestracja?No więc z powodów,z których nie mam zamiaru się
            tłumaczyć ,chcę rodzić w Polsce,ale...No właśnie.Tu się włącza
            Polska rzeczywistość.Po wejściu do uni niby personel medyczny był
            szkolony,jak takie karty obsługiwać,jednak ja już się przekonałam,że
            Polska służba zdrowia nie ma pojęcia o nich.A w przypadku,gdy chodzi
            o poród i moje maleństwo nie mam zamiaru się z nikim szarpać na
            IP,czy w przychodniach.Szkoda mi nerwów.Kumasz już,czy trzeba
            jaśniej?O podatników się nie martw.Lekarzy mam prywatnych,tylko
            rodzić będę na NFZ.A na to,myślę,już zarobiłam pracując w Polsce
            wcześniej.Pakumała?
            Aha!I coś mi się zdaje,że nie masz pojęcia o czym piszesz.UK,miasto
            Yeovil....pojedź,pożyj,zobacz.Dopiero potem zastanawiaj się skąd
            czerpię swoją wiedzę.Osobiście nie wypowiadam się na tematy,o któych
            pojęcia nie mam.Byłam i wiem,że tam kobiety w ciąży są lepeij
            traktowane niż w Polsce.Czy coś jeszcze mam Ci wyjaśnić?
            • hanalui Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 22:07
              poko-rka napisała:
              > Byłam i wiem,że tam kobiety w ciąży są lepeij
              > traktowane niż w Polsce.Czy coś jeszcze mam Ci wyjaśnić?

              Niunieczko chyba ci postraki nerwow puszczaj....bylam i mieszkam za
              granica, ba...nawet rodzilam za granica.
              Jak sa lepiej traktowane to po co wracalas tam gdzie sa gorzej
              traktowane? Czy moze nie sa wlasnie traktowane jak swiete krowy i
              dlatego biegusiem do kraju nad Wisla pobiezala big_grin
            • hanalui Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 22:22
              poko-rka napisała:
              > Wracają zza granicy powinno się mieć
              > kartę unijną wydawaną przez NHO.

              Karta o ktorej mowisz rowiez wydaje NFZ i inne panstwowe fundusze
              zdrowia..."E111 dla osob ktore sa na czasowo w innym kraju UE niz to
              w ktorym sa ubezpieczone i potrzebuja pomocy medycznej w naglych w
              wypadkach lub chorobie. W lipcu 2004 zostal zastapiony European
              Health Insurance Card.Karta uprawnia jej posiadacza do uzyskania
              pomocy medycznej podczas czasowego pobytu w w innym kraju UE/EEA czy
              Szwajcarii w oddzialach publicznej sluzby zdrowia w przypadku kiedy
              ta pomoc jest konieczna z medycznego punktu widzenia. Karta nie daje
              prawa do podrozy w celach uzyskania pomocy zdrowotnej."

              > I wyobraź sobie,że posiadam właśnie
              > taką.Mam Ci podać jak wygląda i jaki ma numer,żebyś uwierzyła?

              A co mi do tego...ja tez ja mam, cala moja rodzina, i wszyscy moi
              znajomi co podrowuzja i co z tego? Poczytaj do czego cie ta karta
              upowaznia bo chyba masz blade pojecie co dostalas smile i stad twoje
              problemy big_grin

              > Do
              > tego dla pewności mam karte NIN,że pracowałam i uczciwie składki
              > płaciłam.Co więcej,chcąc rodzić poza granicami UK,czyli np w
              Polsce
              > (lub innym unijnym kraju)muszę mieć dodatkowe pozwolenie,w związku
              z
              > któym musiałam wypełnić w Revenue (taki urząd w UK)dodatkowy
              > formularz płatny.

              Revenue to urzad skarbowy...nie wiem jaki ma zwiazek z ciaza i z
              pewnoscia zadnych zgod na rodzenia poza granicami kraju w ktorym
              oplacalo sie skaldki zdrowotne nie wydaje wiec nie czaruj smile

              I tu cie uswiadomie robaczku...jak chcesz rodzic poza graniczami
              musisz miec zgode tamtejszego funduszu zdrowia o planowym leczeniu
              za granica..."E112 zgoda na planowe leczenie w innym kraju EU/EEA
              niz kraj oplacania skladek zdrowotnych. Formularz E112 potwierdza ze
              panstow ktore go wystawilo pokryje koszty leczenia osoby, ktorej
              formularz wydala. Jesli pacjent nie uzyskal wczesniej zgody a poddal
              sie planowanemu leczeniu to koszty takiego leczenia zobowiazany jest
              pokryc ze swoich"


              > Takowe pozwolenie też posiadam.Więc po co mi
              > rejestracja?No więc z powodów,z których nie mam zamiaru się
              > tłumaczyć ,chcę rodzić w Polsce,ale...No właśnie.Tu się włącza
              > Polska rzeczywistość.Po wejściu do uni niby personel medyczny był
              > szkolony,jak takie karty obsługiwać,jednak ja już się
              przekonałam,że
              > Polska służba zdrowia nie ma pojęcia o nich.

              Bo jakbys miala wlasciwe papiery to nikt by sie nie przyczepil...a
              ty z tego co opisalas masz wszystko procz zgody na planowe leczenie
              poza granicami kraju oplacania skaldek i dlatego masz problemy
              myszko smile

              • poko-rka Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 22:41
                Po pierwsze nie myszko i nie niunieczko.Po drugie nie jesteś taka
                mądra jak Ci się wydaje.Po trzecie,to kim Ty do cholery
                jesteś ,żebym się musiała Tobą tłumaczyć?Po czwarte,ja nie mam
                problemów,to Ty jak widać je masz.Po piąte,nie Twoja sprawa,czemu
                stamtąd wróciłam.Po szóste,chyba nie wiesz o czym jest dyskusja w
                tym wątku.Po siódme,nie obrażaj nikogo.A po ósme żyj tam,gdzie
                chcesz i jak chcesz,ale nie mów mi jak ja mam żyć.I po
                ostatnie...pamiętaj,żę nikt nie wie wszystkiego.Nawet Ty.
                • hanalui Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 23:23
                  poko-rka napisała:

                  > Po pierwsze nie myszko i nie niunieczko.

                  A jak?

                  > Po drugie nie jesteś taka mądra jak Ci się wydaje.

                  Mnie sie nie wydaje ze jestem madra...czy ja cos o tym
                  mowilam...wiele rzeczy do nauki przede mna, ale duzo juz wiem w
                  przeciwienstwie do ciebie...czyzbym na odcisk nadepnela...smile

                  Po trzecie,to kim Ty do cholery
                  > jesteś ,żebym się musiała Tobą tłumaczyć?

                  No chyba nicka widzisz jeszcze, czy nerwa ci na oczy
                  rzucila?...tlumaczyc sie nie musisz. Sama chlasnelas epopeje o tym
                  co to z tej zagranicy za swistki przywiozlas a jak widac zadnego
                  wlasciwego wiec sie rzucacz

                  > Po czwarte,ja nie mam problemów,to Ty jak widać je masz.

                  No nie...i mnie nie chcieli wpuszczc do kolejki i ja mamproblemy ze
                  polskimi szpitalami...smile. O ile pamietam to ty sie zalilas jak cie
                  strasznie traktuja a nie ja

                  > Po piąte,nie Twoja sprawa,czemu stamtąd wróciłam.

                  A czy ja sie pytam czemu wrocilas? Obchodzi mnie to jak zeszloroczny
                  snieg...ale jak juz wrocilas i tak chwalisz ze tam bylo tak dobrze
                  byc ciezarna a w Polsce zle to od razu nasuwa sie pytanie...po kiego
                  grzyba? ALe to pytanie retoryczne...nie wymaga odpowiedzi big_grin

                  > Po szóste,chyba nie wiesz o czym jest dyskusja w
                  > tym wątku.

                  > A po ósme żyj tam,gdzie
                  > chcesz i jak chcesz,ale nie mów mi jak ja mam żyć.

                  Och wcale nie zamierzam ci mowic...tez cos,... co nie zmienia faktu
                  ze moge mowic stanowczo NIE osobom ktore pleta glupoty i maja
                  pretensje do calego swiata ze sa zle traktowane skoro same nie
                  spelniaja wszystkich warunkow by je dobrze traktowac. (gdybys miala
                  wszystki konieczne papiery nie musialabys sie w urzedzie pracy
                  rejstrowac i nie spotkaloby cie to co cie spotkalo...proste jak
                  paraslo...nie mialas...twoja niewiedza, twoj problem,
                  niedopatrzenie, twoj czas...mozesz miec pretensje sama do siebie)


                  > I po
                  > ostatnie...pamiętaj,żę nikt nie wie wszystkiego.Nawet Ty.

                  Moze zacznij pisac ksiazke z poradami big_grin...
                  Najmadrzejsi nie wiedza wszystkiego...
                  • poko-rka Do hanalui 07.10.08, 17:17
                    Ja byłabym za pozostaniem w szpitalu.Sama leżałam tam 2 tyg temu i
                    miałam dość.Chciałam uciec stamtąd jak najszybciej.U pana żony coś
                    się działo.Niby "tylko" kolka nerwowa,ale...kto wie,czy aby tylko?Ja
                    o powodzie swojego pobytu,dowiedziałam się po 6 dniach,kiedy lekarze
                    się upewnili.A wydawało się,ze nic mi nie jest,więc po co tam miałam
                    leżeć.Okazało się,że było zagrożenie ze względu na nieodpowiednią
                    ilość wód płodowych.Sprawdzili i dopiero wypuścili mnie.Nie
                    informowali wcześniej,bo sami pewności nie mieli.Dopiero jak
                    porobili badania.Po tygodniu.Co więcej ponoć wyjście na włąsne
                    żądanie w takich sytuacjach wygląda bardzo źle.Gdyby coś po takim
                    wyjściu się wydarzyło,czego ABSOLUTNIE nie życzę,źle by na to
                    patrzyli.Oczywiście zrobią państwo jak zechcę,ale może lepeij
                    porozmawiać z ordynatorem.Opowiedzieć mu sytuacje.Może sam coś
                    doradzi.Powodzeniasmile
                    • poko-rka Re: Do hanalui 07.10.08, 17:25
                      Pomyłka...nie ten post.
                      Ja mam swoje racje,Ty swoje i niech tak zostanie.Dla Ciebie mogę być
                      tempa i pusta i nic o życiu nie wiedzieć.Skoro taką frajdę masz z
                      czepiania się mnie,to cieszę się,że tak Ci humor poprawiam.No i
                      rozumiem,że właśnie w taki sposób się dowartościowujesz.Dobrze,że ja
                      znam swoją wartość i tego robić nie muszę.Czepiłaś się mnie,ale czy
                      aby nie zauważyłaś,że nie tylko ja mam tu takie zdanie odnośnie
                      tego,że w innych krajach jest lepiej?Następnym razem nim się kogoś o
                      coś czepisz,zastanów się,czy ma to związek z tematem.Powodzenia
                      życzę...mimo wszystko.
    • bonnie75 Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 20:20
      Ech...to mnie w poprzedniej ciazy lepszy numer wywinieto w aptece.
      I niestety tym wywijaczem byl nie kto inny tylko "zyczliwa ciezarnym" pani
      magister od siedmiu bolesci.
      Dwa okienka - dwie kolejki. Grzecznie czekam w swojej. Przede mna starsza pani
      dosc dlugo zalatwia swoje sprawy, dokladnie wypytujac, co ma na receptach,
      dlaczego, po co, jak ma brac itp. - to chyba powinno nalezec do lekarza, ale co
      tam, czekam cierpliwie (w kolejce obok obsluoznoby mnie juz ze sto razy).
      Starsza pani zadowolona odchodzi od okienka, a pani magister - brzdek! i tuz
      przed moim nosem (a raczej brzuchem, bo bylam juz w pokaznej ciazy) wystawia w
      okienku karteczke tresci: "Okienko nieczynne z bezczelnym wyrazem na twarzy i
      dziwnym usmiechem.
      Normalnie paszcza mi opadla do kolan i nie bylam w stanie wykrztusic slowa.
      Wszyscy za mna przeszli do kolejki obok, szemrzac brzydkie wyrazy pod nosem, a
      ja tak stalam i stalam. Obserwowal to pewien facet (lat okolo 45) z poczatku
      kolejki obok, wzial mnie za reke i doslownie postawil przed siebie, odwracajac
      sie do reszty czekajacych i mowiac: "Chyba nie maja pnstwo nic przeciwko temu,
      ze wpuszcze te pania w ciazy?"
      Moze niektorzy mieli, ale nie powiedzieli nic.
      Ochlonelam dopiero po zakupach, a juz w domu mialam ogromna ochote zlozyc skarge
      na bezczelna farmaceutke. Tylko, czy to by cos dalo?
      Ja juz nie mam sily walczyc z tymi wszystkimi babolami... uncertain
      • lubie_gazete Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 21:33
        Może akurat zaczynała jej się przerwa w pracy,nie pomyślałaś o tym?
        Panie aptekarki tak samo jak Ty i każdy inny pracownik mają prawo do przerwy w
        pracy.
        • bonnie75 Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 21:58
          > Może akurat zaczynała jej się przerwa w pracy,nie pomyślałaś o tym?
          > Panie aptekarki tak samo jak Ty i każdy inny pracownik mają prawo do przerwy w
          > pracy.


          Oczywiscie! Troszke tylko dziwne, ze ta przerwa byla tuz po otwarciu apteki. No,
          ale moze w TEJ aptece sa takie zwyczaje, ze pracownicy robia sobie przerwy co 20
          minut ... uncertain
    • wiollinkach.pl Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 21:52
      Ja przez cały czas napotykam taką znieczulicę chyba mam pecha jestem w 35 tyg
      ale brzuch mam widoczny już od bardzo dawna widoczny chyba tylko dla mnie bo
      ludzie go nie widzą a wręcz jakby mogli to by mnie z kolejki w sklepie wypchnęli
      jeden jedyny raz pewien pan ok 50 przepuścił mnie w aptece w Auchan byłam w
      szoku a jak byłam w prywatnej przychodni u ortopedy to poprostu myślałam że mnie
      zagryzą że się wogóle odzywam lekarz spóznił się 20 min to i kolejność też bo
      zapisują na godz więc ktoś stwierdził że zamiast godzinowo to będzie kolejka kto
      ostatni i tak było oki dopuki nie przyszła pewna dziunia która stwierdziła ze ma
      to gdzieś bo ona ma wyznaczoną godz zaczęła się kłótnia ja tu ledwo stoję a ona
      mi mówi że teraz to ona wchodzi to jej tłumaczę a ona na mnie że co ja sobie
      wyobrażam że ona ma ustaloną godz to jej tłumaczę jak człowiekowi a ona że ja to
      wogóle nie powinnam się odzywać no i tu nie wytrzymałam tak ją zbeształam że
      myślałam że ją pobiję i to oczywiście ja weszłam do gabinetu nie ta zołza a to
      babsko nadal dziobem kłapało .Ludzie to jednak czasami to potrafią wyprowadzić
      z równowagi
    • jalawenda Re: nieprzyjemności w aptece 06.10.08, 22:05
      A czego oczekiwalas? Do starszych ludzi nic nie mam. Im z racji ich
      wieku nie jest latwo zyc na tym swiecie. Ale, gdy w poprzedniej
      ciazy (bardzo widocznej) jechalam z moja mama (78l.) miejskim
      autobusem i "wisialysmy" trzymajac sie rurek nad mloda matka z
      kilkunastoletnia corka, ktora notabene butami "jezdzila" po oparciu
      drugiego siedzienia, to przepraszam...! ale to moze do zywa wkurzyc
      ciebie.
      Szkoda mi tylko, ze w poprzedniej ciazy nie mialam mdlosci, bo
      czasami od jazdy autobusem moze zrobic sie zle i poleciec maly
      pawik... a nie zawsze zdazy czlowiek zapanowac nad natura. wink
      Pozdrawiam,
      jalawenda
      • carolinecat Re: nieprzyjemności w aptece 07.10.08, 10:02
        to nie jest kwestia wieku, tylko kultury. bo to, że ktoś ma 70 lat nie wyklucza,
        że może być też burakiem. i zazwyczaj właśnie te "buraki", co najbardziej się
        rzucają i paszczą, mają nad wyraz dużo energii (w końcu na takie przepychanki
        też trzeba mieć siłę). a schorowane staruszki, którym rzeczywiście jest ciężko,
        akurat najrzadziej się odzywają i niestety padają ofiarą znieczulicy.

        tak czy siak, jeżeli z powodu ciąży źle się czuję, to po prostu uczę się
        dopominać o swoje, zamiast narzekać, że ktoś czegoś nie zauważył. bo czasem
        ludzie rzeczywiście nie widzą, a czasem nie chcą widzieć (mnie zwłaszcza bawi
        syndrom stapiania się z oknem w komunikacji miejskiej - och, jakiż to ciekawy
        widok, chociaż jeżdżę tędy codziennie od 10 lat). ale jak się kogoś POPROSI
        wprost, to się zreflektuje, a na pewno trudniej mu będzie odmówić.
        a na głupie teksty trzeba się po prostu uodpornić. zresztą, kurczę blade,
        instynkt macierzyński i hormony też robią swoje, nikt mi nie powie, że kobieta w
        ciąży jest bezbronna, potulna i da sobie wejść na głowę.
        • emi-82 Re: nieprzyjemności w aptece 07.10.08, 11:55
          Co do opominania o swoje to mi sie przypomnialo jak w czasie studiow
          duzo podrozowalam pociagami - to mnie nauczylo, ze nie warto czekac
          az Cie ktos przepusci,pomoze - trzeba sie umiec samemu zatroszczyc o
          siebie w Polsce.. Bo silny mezczyzna widzac, ze walizki nie jestes
          sama w stanie zarzucic na gore bedzie sie tylko przygladal jak sobie
          nie radzisz. Chyba, ze zapytasz milo czy moglby Ci pomoc - wtedy
          nigdy nie odmowi smile Co do staruszkow to pamietam w Warszawie jeszcze
          jak bylam nastolatka ustapilam miejsca w tramwaju starszej kobiecie,
          bo wygladala na schorowana a ona na mnie nakrzyczala, ze nie musze
          jej ustepowac, bo taka stara to ona nie jest i mnie popchnela
          spowrotem na siedzenie tak, ze walnelam glowa w rure do trzymania na
          wysokosci polowy okna.. Chcialam byc mila dla schorowanej staruszki
          a ona mnie 'pobila' za to.. Dlatego jak nie musze to nie siadam,zeby
          uniknac takich akcjismile A jak musze usiasc (rzadko) to 'akcja okno' i
          glucha jestem na komentarze.. Nie bede opowiadac nikomu w publicznym
          miejscu historii zycia, zeby mogli za mnie zdecydowac czy jestem na
          tyle slaba, ze mi sie nalezy usiasc.. no sorry... Teraz nie mieszkam
          w Polsce i powiem Wam, ze tutaj staruszkowie nie maja postawy
          roszczeniowej jak w Polsce.. Czasem mnie wpuszczali w sklepie jak
          nie bylam nawet w ciazy, bo np widzieli, ze mam ciezki koszyk a oni
          tylko chleb i cos tam do niego... Krepuja mnie takie sytuacje,ale
          pokazuja jak bardzo postawa sie rozni od powszechnej w Polsce,
          ze 'sie nalezy'.. Ja nie oczekuje,ze mi ktos pomoze, ale jak mnie
          dzieci wozkiem w brzuch uderza, bo matka nie zwraca uwagi to
          wybuchne!!!!!!!! i to jak smile
    • alicja0000 Moherowe berety 07.10.08, 10:48
      takie już są. Złośliwe, głupie i wydaje im się, że są pępkiem świata. Że każdy
      im będzie miejsce w kolejce oddawał i w autobusie, że każdy będzie się im
      kłaniał po sam pas, że każdy z nimi będzie rozmawiał przy dzień dobry o ich
      zdrowiu i że wszystko im się należy i do wszystkiego mają prawo. Nie lubię
      rozwydrzonych staruchów i jak będę stara i zgorzkniała strzelę sobie w łeb.
      • joan.n.a.77 Re: Moherowe berety 07.10.08, 13:48
        Mialam podobna sytuacje. Jestem w 36 tc. Bylam w jednym z hipermarketów i
        skierowałam sie do kasy oznakowanej: pierszeństwo dla inwalidów i kobiet w
        ciąży. Gdyby nie kasjerka, to by mnie zlinczowano, mimo widocznego oznakowania.
        Złośliwośc ludzka nie zna granic. Nie dałam sie ale byłam w szoku!!!
        • joan.n.a.77 Re: Moherowe berety 07.10.08, 13:54
          ps. dodam jeszcze, ze nie mozna generalizować, ze wszyscy są tacy.W "mojej"
          kolejce byli również mlodzi ludzie. Ale jak widze lub slysze o takich
          sytuacjach, to od razu widze te tłumy wierzących, krzyczacych o miłosci do
          innych.W rzeczywistosci to by wbili nóż w plecy.
          Moim celem nie było obrażenie nikogo, pozdrawiamsmile
          • poko-rka Re: Moherowe berety 07.10.08, 15:20
            A jeszcze kilka postów wyżej zostałam wyśmiana przez jedna z
            forumowiczek za brak wiedzy o życiu,kiedy to próbowałam przekazać,że
            są kraje,gdzie kobiety w ciąży są bardziej szanowane niż w Polsce.Co
            więcej,ludzie tam są w ogóle dla siebie milsi,bardziej
            uprzejmi,wyrozumiali.I nie trzeba do tego być w ciąży.Pamiętam jak
            raz szłam ulicą (nie byłam jeszcze w ciąży)zamyślona i niechcący
            potrąciłam jednego staruszka.Oczywiście zaczęłam przepraszać,a on na
            to,że to jego wina,że on za blisko szedł i żebym nie czuła się
            winna.I mówił to z takim uśmiechem...Albo już kiedy zaszłam w
            ciąże,stałam w banku,kolejka jak diabli.Zrobiło mi się słabo,muliło
            mnie okrutnie,siódme poty itd.Ale stoje,bo musze.Nagle reaguje
            kolejka.Czy ja się dobrze czuje?Odpowiadam szczerze.Nie,nie czuje
            się dobrze.Przepuszczają mnie do okienka,a po załatwieniu sprawy
            podają wodę i pyatją,czy wezwać pomoc.Dzwonię po męża.Kiedy
            przyjeżdża pozwalają mi odejść.I nikogo nie obchodziło,że kolejka
            się wymieszała,że stracili dla mnie swój cenny czas...Nie mówię,że w
            Polsce jest wszystko "be".W końcu wróciłąm i póki co tu będę,ale nie
            czarujmy się.Polacy są jacy są.Mało się uśmiechają,narzekają,każdy
            widzi tylko swoje.Nie wszyscy,ale jednak taką opinie mamy.
            A w całej tej dyskusji na temat stosunku do kobiet w ciąży,chyba nie
            chodziło o to,że my - ciężarne żądamy czerwonych chodników i płatków
            róż i że wszyscy nas mają po stopach całować.Wydaje mi się,że
            niektórzy nie zrozumieli,o czym się tu pisze.Problemem nie są nasze
            wymagania,tylko ludzka znieczulica,brak uprzejmości,roszczeniowe
            podejście do życia ludzi starszych.A prawda jest taka,że ten
            starszy,który naprawdę źle się czuje,nie będzie hukał na prawo i
            lewo,tylko w trosce o własny spokój poczeka.Pani w aptece korona by
            z głowy nie spadła,gdyby na tę "niby" przerwę zeszła po obsłużeniu
            jednej ciężarnej,a staruszce,czy pani w wieku średnim,gdyby z
            uśmiechem przeprosiła trącając mnie wózkiem w markecie.I ta która ma
            zapisaną godzinę w przychodni też może uprzejmie zapytać,czy mogła
            by wejść już,bo bardzo się spieszy...Kultura obowiązuje każdego.Bez
            względu na wiek.NIKOMU nic się nie należy.Nam ciężarnym też.Ale czy
            to tak naprawdę ciężko z uśmiechem ze sobą rozmawiać?Ja nie
            twierdze,że każdy na każdym kroku ma mi miejsca ustępować,bo ja i
            tak wolę postać,ale czasem kiedy źle się czuję...Dlaczego mam żebrać
            o coś,co powinno być oczywiste?Dla mnie jest oczywiste,że ciężarnej
            ustępuję,że starszej pani nie odmówię pomocy.Bo tak mnie wychowano i
            nie wyobarżam sobie,bym mogła inaczej.Tylko dlaczego innym tak
            ciężko to przychodzi?
            • alicja0000 Re: Moherowe berety 07.10.08, 22:53
              Co
              > więcej,ludzie tam są w ogóle dla siebie milsi,bardziej
              > uprzejmi,wyrozumiali.

              NIe wiem jaki kraj masz na myśli ale tak jest np. w Niemczech. Swojego czasu
              spędziłam tam dużo czasu i nie ma jakiegoś chamstwa jak w Polsce, wszyscy się
              sobie kłaniają, uśmiechają, aż miło wyjsć na ulicę. MOże to przypadłosć
              mniejszych miejscowości, w której ja akurat miałam przyjemność mieszkać ale było
              miło przechadzać się chodnikami kiedy obcy ludzie się do siebie uśmiechają i
              mówią Ci Hallo chociaż Cię nie znają. W pubie nie ma bijatyk, ludzie przychodzą
              tam się ze sobą spotkać i przy okazji napić a nie jak w Polsce "nawalić". Jeśli
              facet szturchnie nie chcąco innego faceta przepraszają się nawzajem, bez głupich
              min, wyzwisk i bicia.
              Nikt nie narzeka przy każdej rozmowie choć nie każdemu się łatwo żyje. Jest
              bardzo wysoka kultura jazdy autem. Tam nikt na nikogo nie trąbi z powodu 2
              sekundowego opóźnienia w ruszaniu na zielonym świetle. Wystarczy, że zbliżasz
              się do przejścia dla pieszych- auto się zatrzymuje. Polska jest sto lat za
              murzynami zarówno ekonomicznie jak i kulturowo. Polacy to wiecznie niezadowoleni
              sfrustrowani ludzie, nie umiejący cieszyć się tym co mają...Ciągle tylko
              narzekają. Jasne, że nie wszyscy ale większość.
              • poko-rka Re: Moherowe berety 07.10.08, 23:36


                > NIe wiem jaki kraj masz na myśli ale tak jest np. w Niemczech.
                Swojego czasu
                > spędziłam tam dużo czasu i nie ma jakiegoś chamstwa jak w Polsce,

                Ja spędziłam sporo czasu w UK -małe miasteczko Yeovil,ale mój mąż
                pochodzi z miasta granicznego z Niemcami i dzięki temu miałam okazje
                zobaczyć jak to wygląda też tam.


                wszyscy się
                > sobie kłaniają, uśmiechają, aż miło wyjsć na ulicę. MOże to
                przypadłosć
                > mniejszych miejscowości, w której ja akurat miałam przyjemność
                mieszkać ale był
                > o
                > miło przechadzać się chodnikami kiedy obcy ludzie się do siebie
                uśmiechają i
                > mówią Ci Hallo chociaż Cię nie znają. W pubie nie ma bijatyk,
                ludzie przychodzą
                > tam się ze sobą spotkać i przy okazji napić a nie jak w
                Polsce "nawalić". Jeśli
                > facet szturchnie nie chcąco innego faceta przepraszają się
                nawzajem, bez głupic
                > h
                > min, wyzwisk i bicia.

                Dokładnie to miałam na myśli.Kasjerki w sklepach,panie w
                przychodniach,urzędach,znajomi w pracy...każy miły i chętny do
                pomocy.I to słynne angielskie "All right?" na każdym kroku,a do tego
                szeeeeroki uśmiech.

                > Nikt nie narzeka przy każdej rozmowie choć nie każdemu się łatwo
                żyje.

                Wystarczy zobaczyć jakimi pustkami świecą tamtejsze przychodnie.Tam
                ludzie idą do lekarza,jak już muszą,a nie dla rozrywki,żeby potem
                sąsiadkom opowiadać ile to się ma chorób.

                > bardzo wysoka kultura jazdy autem. Tam nikt na nikogo nie trąbi z
                powodu 2
                > sekundowego opóźnienia w ruszaniu na zielonym świetle. Wystarczy,
                że zbliżasz
                > się do przejścia dla pieszych- auto się zatrzymuje.

                Nie mówiąc już o tym,że tam się nie czeka,żeby "wbić"się do ruchu,bo
                jeden drugiego puszcza.No i zawsze sobie kierowcy dziękują.Bo mają
                to we krwi.

                Polska jest sto lat za
                > murzynami zarówno ekonomicznie jak i kulturowo. Polacy to wiecznie
                niezadowolen
                > i
                > sfrustrowani ludzie, nie umiejący cieszyć się tym co mają...Ciągle
                tylko
                > narzekają. Jasne, że nie wszyscy ale większość.

                Mnie nie było się łątwo odnaleźć w tamtej rzeczywistości.Byłam
                zaskoczona,kiedy ktoś bez powodu się uśmiechał do mnie,czy puszczał
                na przejściu dla pieszych,kiedy tylko podeszłam do ulicy.Kiedy
                jednak pobyłam tam,teraz trochę ciężko przywyknąć do Polski.Patrzę
                na to wszystko i milcze.Pocieszam się tym,że zawsze mogę uciec stąd
                znowusmile
                • hanalui Re: Moherowe berety 08.10.08, 11:36
                  poko-rka napisała:
                  > Wystarczy zobaczyć jakimi pustkami świecą tamtejsze
                  przychodnie.Tam
                  > ludzie idą do lekarza,jak już muszą,a nie dla rozrywki,żeby potem
                  > sąsiadkom opowiadać ile to się ma chorób.

                  Bo sluzba zdrowia jest platna...za wizyte u lekarza ogolnego GP sie
                  slono placi, a do specjalisty czeka sie nawet rok...ty w ogole
                  czytalas tam jakies gazety?
                  Masz jakies dziewczyno kompleks powrotny??? Jak tam tak super bylo
                  to wracaj...po co sie meczyc w tej Polsce...zle a siedzi, po
                  kiego??? I nie odpowiadaj to pytanie retoryczne...nie musze znac
                  powodow towjego powrotu...
                  • poko-rka Re: Moherowe berety 08.10.08, 12:08
                    hanalui napisała:

                    > poko-rka napisała:
                    > > Wystarczy zobaczyć jakimi pustkami świecą tamtejsze
                    > przychodnie.Tam
                    > > ludzie idą do lekarza,jak już muszą,a nie dla rozrywki,żeby
                    potem
                    > > sąsiadkom opowiadać ile to się ma chorób.
                    >
                    > Bo sluzba zdrowia jest platna...za wizyte u lekarza ogolnego GP
                    sie
                    > slono placi, a do specjalisty czeka sie nawet rok...ty w ogole
                    > czytalas tam jakies gazety?
                    > Masz jakies dziewczyno kompleks powrotny??? Jak tam tak super bylo
                    > to wracaj...po co sie meczyc w tej Polsce...zle a siedzi, po
                    > kiego??? I nie odpowiadaj to pytanie retoryczne...nie musze znac
                    > powodow towjego powrotu...


                    Bardzo ciekawe to co piszesz,ale niestety nieprawdziwe.Rozmowę z
                    Tobą już zakończyłam.A tak na marginesie....to skąd w Tobie tyle
                    jadu kobieto?
                    • hanalui Re: Moherowe berety 08.10.08, 12:49
                      poko-rka napisała:
                      > Bardzo ciekawe to co piszesz,ale niestety nieprawdziwe.Rozmowę z
                      > Tobą już zakończyłam.A tak na marginesie....to skąd w Tobie tyle
                      > jadu kobieto?

                      No coz skoro tak twierdzisz...szkoda ze lokalny NHS twierdzi co
                      innego...ale pwnie nie wiesz nawet co to jest...przestan babo plesc
                      glupoty i opowiadac cuda na kiju bo mijasz sie z prawda...ale
                      inaczej...dodaj ze ze trzeba zyc na skraju nedzy by ta bezplatna
                      sluzba zdrowia przyslugiwala.

                      Jad zawsze mnie powala...smile To nie jad...to walka z bredniami ktore
                      coponiektorzy opowiadaja...ty w ogole bylas w tej Anglii i czytalas
                      lokalne gazety czy tylko polskie ulotki smile
                      • poko-rka Re: Moherowe berety 08.10.08, 12:55

                        > Jad zawsze mnie powala...smile To nie jad...to walka z bredniami
                        ktore
                        > coponiektorzy opowiadaja...

                        Pytanie było retoryczne.Gratuluje inteligencji.


                        ty w ogole bylas w tej Anglii i czytalas
                        > lokalne gazety czy tylko polskie ulotki smile
                        • 1maja1 Re: Moherowe berety 08.10.08, 12:59
                          Pokor-ka prosze nie dyskutuj z kims, kto twierdzi, ze NHS jest
                          platny; jutro bede miala wizyte z GP, ciekawe ile mi policzywink
                          • poko-rka Re: Moherowe berety 08.10.08, 13:05
                            1maja1 napisała:

                            > Pokor-ka prosze nie dyskutuj z kims, kto twierdzi, ze NHS jest
                            > platny; jutro bede miala wizyte z GP, ciekawe ile mi policzywink

                            big_grin No właśnie staram się....Jak widać niektórzy nie mogą pogodzić
                            się z tym,że ktoś inny może mieć racje.Ale nie ważne.A ja chyba mam
                            sklerozę,bo jakoś sobie nie mogę przypomnieć ile płaciliśmy z mężem
                            za wizyty z GP winkD)
              • pankracy76 Re: Moherowe berety 07.10.08, 23:36
                a mnie w ciązy w Polsce spotkało wiele miłych rzeczy - w kolejce na
                poczcie, w czasie upałów dziewczyna zauważyła ze słabo się czuję i
                mimo ze stałam na końcu kolejki zaproponowała zebym podeszła do
                okienka jako następna. i nikt w kolejce nie protestował. a tydzień
                temu stałam w sklepie za babcią typu "moherowy beret" i w duchu
                pomstowałam na jej powolność i brak zdecydowania. a babcia kiedy
                skończyła kupować odwróciła się do mnie, uśmiechnęła i poinformowała
                ze dawno nie widziała dziewczyny która tak ładnie wygląda w ciąży,
                zaczęła wypytywać o płeć dziecka i moje samopoczucie. było mi głupio
                ze tak się na nią jeszcze przed chwila wściekałam wink
                i tak jest na całym wszędzie - zdarzają się ludzie sympatyczni,
                życzliwi i zdarzają się chamy. nieprzyjemnych sytuacji tez miałam
                sporo ale nigdy nie wpadłabym na pomysł, że to tylko w Polsce takie
                rzeczy się zdarzają.
                • poko-rka Re: Moherowe berety 07.10.08, 23:44
                  pankracy76 napisała:
                  > i tak jest na całym wszędzie - zdarzają się ludzie sympatyczni,
                  > życzliwi i zdarzają się chamy. nieprzyjemnych sytuacji tez miałam
                  > sporo ale nigdy nie wpadłabym na pomysł, że to tylko w Polsce
                  takie
                  > rzeczy się zdarzają.

                  Nie chodzi o to,że tylko w Polsce tak jest,bo na pewno są inne
                  kraje,gdzie jest podobnie.Może nawet w UK w innym mieście jest
                  gorzej,ale tu chodzi o takie ogólne odczucie.Jak się gdzieś pobędzie
                  dłużej,pożyje "tamtym" życiem,to jednak widać tę różnicę.Ktoś kto
                  tam nie był,nie zrozumie tego i nie dziwi mnie to.Cieszę się,że
                  spotkały Cię tak miłe rzeczy,bo to dowód na to,że nie jest jeszcze
                  tak źle z tą Polską,ale nie da się nie zauważyć,że tych przykrych
                  rzeczy dzieje się więcej.Ja ich nie zaznałam,ale nie robię z tego
                  tragedii.Po prostu stwierdzam fakt.To tylko moje odczucia i szanuję
                  to,jeśli ktoś ma inne.
                  • pankracy76 Re: Moherowe berety 08.10.08, 10:36
                    ja wiem jakie są standardy zachowań na ulicach w innych krajach winki
                    zdaję sobie sprawę, ze w innych krajach obcy ludzie są dla siebie
                    bardziej życzliwi. ale piszemy tu o reakcjach ekstremalnych -
                    wyjątkowo chamskich lub zyczliwych a takie zdarzają się wszędzie.
                    spora część moich przyjaciół i rodziny mieszka za granicą i bywam
                    tam częstym gościem i nieraz wstydziłam się za swoich pijanych,
                    głosnych rodaków, ale zdarzyło mi się też ( i to kilkakrotnie) w
                    Londynie ze podszedł do mnie na ulicy obcy mężczyzna i zapytał czy
                    pomóc mi wnieść/znieść walizkę (a dokładnie na stacjach metra, gdzie
                    nie ma schodów ruchomych) i ZAWSZWE byli to Polacy (łatwo poznac po
                    akcencie). przykład drugi - znajomy Polak z Mariborze został
                    nazwany "pedałem" i wysmiany przez słoweńskich kolegów kiedy
                    przytrzymał drzwi wychodzącym razem z nim dziewczynom. zresztą w
                    Słoweni spotykało mnie to nagminnie, ze faceci pchali się przede mną
                    po czym puszczali na mnie drzwi, do czego nie jestem
                    przyzwyczajona wink więc nie narzekajmy tak na Polaków, bo poza
                    ponurymi minami na ulicach mamy też sporo zalet wink
              • jalawenda alicja0000 08.10.08, 10:30
                To co balo kiedys w Niemczechh niekoniecznie przeklada sie na czas
                terazniejszy tutaj. Byc moze ta uprzejmosc to, jak okreslilas
                przypadlosc malych miejscowosci, bo ja w duzym miescie tej
                uprzejmosci jakos nie widze. Klamalabym piszac, ze jej wogole nie ma
                ale w Polsce tez mozna ja spotkac. Zgadzam sie z tym, ze kierowcy
                widzac pieszego zblizajacego sie do przejscia zatrzymuja samochody.
                Kiedys chcialam talko wyrzucic papierek do kosza, ktory wisial na
                slupie tuz przy przejsciu dla pieszych, na maloruchliwej ulicy i
                autobus pelen ludzi zatrzymal sie aby mnie przepuscic smile
                Moglam zrobic przyjemnosc kierowcy i przejsc ale dwa metry za soba
                zostawilam wozek z dzieckiem wiec bylo to niemozliwe.
                Moj maz jest od barzo dawna w Niemczech i rzeczywiscie mowi, ze od
                tamtego czasu duzoooooo zmienilo sie.
                A jezeli chodzi o tych "rozwydrzonych staruchow", to pewnie nie
                zamienilabys sie z nimi na wiek? Badz wiec bardziej wyrozumiala,
                prosze. Ludziom starym w Polsce jest trudno zyc. Bo to inna Polska
                niz ta w ktorej zyli wczesniej. Wiem cos o tym, bo sama jestem
                blisko tej starosci, chociaz mam nadzieje w maju zostac mama.
                A tym strzelaniem w leb tak nie szafuj.#
                Moja kolezanka, kiedy mialysmy po dwadziesciapare lat mowila, ze w
                wieku 40-tu lat zrobi to co Ty na stare lata.
                No i... juz od czterech lat powinna miec M-1.
                Teraz probuje mi wmowic, ze to mialo byc 50 lat wink
                W kazdym wieku bedziesz chciala zyc za wszelka cene...
                Pozdrawiam,
                jalawenda

                PS
                Od nikogo nie wymagam, jezeli tylko daje sobie rade, chociaz byloby
                milo, aby ze wzgledu na moj brzuch traktowal mnie inaczej.
                Wyjatkiem jest moj maz ale wlasnie on traktuje mnie normalnie.
                Nienawidze tego!
                • hanalui Re: alicja0000 08.10.08, 11:43
                  jalawenda napisała:
                  > Zgadzam sie z tym, ze kierowcy
                  > widzac pieszego zblizajacego sie do przejscia zatrzymuja
                  samochody.

                  Ale to nie wynika z uprzejmosci tylko z przepisow ktorych w Polsce
                  nie ma. WIdzisz...w wielu krajach pieszy jest "swieta krowa" i na
                  przejsciu i nawet na nieoznakowanym przejsciu! i ma pierwszenstwo za
                  kazdym razem.
                  W Polsce za probe przelazenie przez ulice na nieoznakowanym miejscu
                  mozesz dostac mandat...tam kierowca dostanie mandat jesli sie nie
                  zatrzyma.
              • 1maja1 Re: Moherowe berety 08.10.08, 12:01
                Alicja0000, lepiej tego nie moglas ujac, popieram Cie w 100%.
      • aj-wonek Re: Moherowe berety 07.10.08, 17:16
        niestety kobiety w ciąży są "niewidoczne"
      • memphis90 Re: Moherowe berety 08.10.08, 19:53
        > takie już są. Złośliwe, głupie i wydaje im się, że są pępkiem świata. Że każdy
        > im będzie miejsce w kolejce oddawał i w autobusie, że każdy będzie się im
        > kłaniał po sam pas, że każdy z nimi będzie rozmawiał przy dzień dobry o ich
        > zdrowiu i że wszystko im się należy i do wszystkiego mają prawo.

        100% racji! Takie prawa mają tylko przemiłe ciężarne. Tak samo, jak np. prawo do
        wypoczywania sobie na lewych l4.
    • patibam Re: nieprzyjemności w aptece 07.10.08, 23:47
      Nie przejmuj się! To tylko parea zgredów, która na pewno nie ma
      dzieci, i w dodatku zyją w epoce komunizmu! Sprawili Ci przykrośc,
      bo maja problem ze sobą. A znieczulica, żeczywiście postępuje w tym
      kraju!
      • eny79 Re: nieprzyjemności w aptece 08.10.08, 11:41
        Tak faktycznie znieczulica. Młoda laska, nie widac ze w ciazy ładuje sie do
        kolejki przed parę staruszków. Jak miałaś jakiekolwiek wątpliwości trezba było
        spytac czy jest jedna czy dwie kolejki.
        • memphis90 Re: nieprzyjemności w aptece 08.10.08, 19:58
          Nie, nie, nie, nie masz racji. ZNieczulica dotyczy tylko nieprzepuszczania
          biednych, ciężko schorowanych ciężarnych przez wredne, tryskające życiem mohery.
          Bo wiadomo, że w kolejkach do lekarzy czy laboratoriów stoją tylko złośliwi
          ludzie zdrowi i biedne, cierpiące ciężarówki. Bo wiadomo, że ciężarna
          promieniuje specyficznym pięknem, więc każdy ma obowiązek rozpoznać ciężarną
          nawet 3 dni po zaciążeniu i wpuszczać wszędzie bez kolejki. Inaczej jest
          znieczulica.
          • jalawenda memphis90 08.10.08, 21:08
            memphis90 - "przybij piatke"!
            Bycie w ciazy jest z pewnoscia bardzo waznym wydarzeniem w zyciu
            kobiety ale... tylko jej i paru innym osobom jej bliskim.
            Nie wymagajmy od wszystkich, ktorych spotkamy na swojej drodze
            specjalnego traktowania. Od tego jest tych kilka najblizszych osob.
            Skoro ciezarnej jest trudno zalatwic jakas sprawe, np. zakupy niech
            zrobi to ktos z rodziny. Nikomu nie jest latwo zyc a w szczegolnosci
            zbrukanym w tym watku starszym ludziom. Czy jak po nich nie widac,
            ze sa chorzy, w przeciwienstwie do ciezarnej, to znaczy, ze moga
            stac dluzej niz ona w kolejce? Moze wlasnie ta wredna starsza pani
            walczy z rakiem? Kto chce sie z nia zamienic? Ona z pewnoscia
            wolalaby byc w ciazy i stac w tej cholernej kolejce, niz zegnac sie
            z zyciem.
            Ale w koncu, czy to wielka roznica czy stoi sie w kolejce te np. 3
            minuty dluzej, czy krocej? Nie przesadzajmy.
            Ci starzy ludzie wystali sie w swoim zyciu wystarczajaco dlugo w
            kolejkach. Nie osadzajmy ich zbyt szybko. Zapewniam, ze zadna z Was
            nie chce byc stara ale to nierealne.
            W poprzedniej ciazy od nikogo z obcych nie wymagalam specjalnego
            traktowania. Jezeli ktos chcial mi ustapic miejsca, to bylo mi milo,
            jezeli nie, to tez nie robilam z tego tragedii, chociaz moze troche
            przykro bylo.
            Zostawmy starych ludzi w spokoju a wymagajmy wiecej od mlodych.
            Pozdrawiam,
            jalawenda
            • poko-rka Re: memphis90 08.10.08, 23:12
              Racja.Mimo to,ja nadal twierdzę,że kultura obowiązuje
              każdego.Starszych ludzi również.
              • milka2288 Re: memphis90 09.10.08, 10:53
                dokładnie tak, kultura obowiązuje wszystkich, nie ważne czy ja w
                ciąży czy oni starzy i schorowani. Gdyby normalnym tonem zwrócili mi
                uwagę, a nie warkotem i agersją, to bym ich przeprosiła i
                przepuściła. I może nie uogólniajcie tego wątku i nie pakujcie
                lewych L4 bo nie tego tyczył się ten wątek.
                • ania_kr Re: memphis90 09.10.08, 17:10
                  Myślę, że ze wzglendu na możliwość zarazenia się, w przychodniach i
                  aptekach, kobiety w ciaży powinny być obsługiwane poza kolejnością.
                  Byłam kiedyś świadkiem jak niechciano przepuścić kobiety w ciaży do
                  lekarza, a w ciasnej poczekalni było mnóstwo kichających i
                  kaszlących pacjentów. Na szczęście pomogła pielęgniarka...
    • gabi1373 Re: nieprzyjemności w aptece 16.10.08, 23:54
      A później się starsi ludzie dziwią, że im młodzi nie ustę pują
      miejsca w autobusie , czy w urzędzie - co sie dziwić jak mają taki
      przykład od seniorów chamstwa, głupoty. Sami dużo wymagają ale od
      nich już nie należy wymagać bo są starszymi ludzimi. Wstyd seniorzy.
      • mloda19877 Re: nieprzyjemności w aptece 17.10.08, 00:21
        drążąc temat "biednych schorowantch staruszków" też wam opowiem
        pewną historię która dotkneła mojej koleżanki. Jechała sobie bidulka
        tramwajem, była wtedy w 8 miesiącu ciąży. Traf chciał że zajeła
        jedyne wolne miejsce i stała tylko jakaś staruszka i młody
        mężczyzna. Spośród kilkunastu innych siedzących starowinka wybrała
        sobie właśnie moja koleżanke i bezczelnym tonem powiedziała "Ty się
        już chyba nasiedziałaś to może ustąpiłabyś mi miejsca" !! no dobra
        mogła nie widzieć że jest w ciąży w co wątpie bo to był sierpień a
        koleżanka miała brzuszek dość spory. No ale to nie koniec. Koleżanka
        zrobiła wytrzeszcza na babcie ale myśli sobie "co się będę kłócić" i
        wstała. A babcia do niej "tramwaj jest dla ludzi których nie stać na
        samochód a skoro Ciebie stać na ciąże to na samochód też powinno"
        (czy coś takiego) Twarze ludzi w tramwaju były nieco "zdziwione"
        Wyobrażacie sobie? Dobrze że moja koleżanka jest z natury spokojna i
        olałą to całkowicie ale gdyby na mnie padło to... nawet nie chce
        myśleć. Perfida. Byłam w szoku jak mi to opowiedziała.
        • marylin_83 Re: nieprzyjemności w aptece 17.10.08, 12:53
          a mi najbardziej jest przykro, że te zwyrodniałe staruszki też
          przecież mogą mieć wnuki...a przeciez babcia powinna kojarzyć sie
          tak ciepło...
          • seytan_a_22 Re: nieprzyjemności w aptece 17.10.08, 14:57
            mam przyjemnosc mieszkac w Niemczech i do tej pory nie mialam takich sytuacji
            procz jednej...poszlam na spacer...ale wybralam sie za daleko w moim 20tygodniu
            i zrobilo mi sie slabo...wsiadlam wiec do tramwaju niechcac fatygowac mego
            faceta,by z pracy sie zrywal i mnie gdzies tam slabnaca z konca miasta zwozil do
            domu. Tak wiec usiadlam sobie na jedynym wolnym miejscu i oddalam
            odpoczynkowi...dodam,ze jak na 20tydzien brzuch mialam jak pilka...nagle nade
            mna staje baba jakies 45 do 50lat i zaczyna robic awanture,ze ona stoi a ja
            siedze (wsiadla na nastepnym przystanku) a ja na to,ze jestem w ciazy i czuje
            sie zle i na pewno nie zamierzam jej ustapic w miejsca,wiec niech sie nie
            wydziera,bo oprocz nog bedzie ja jeszcze gardlo bolalo...na to ona,ze
            gowniara,smarkula,dziwka itd a ja spokojna na to powiedzialam jej w 4jezykach co
            o niej mysle, tak by caly tramwaj zrozumial...jak sie okazalo najlepiej
            zrozumiala po polsku,bo byla polka... a ze jestem mocniejsza w buzi to dala
            spokoj i wysiadlasmile ja tam uwazam,ze na chamstwo, chamstwem i tyle...na pewno
            nie bede nikomu miejsca ustepowac gdy sama zle sie czuje...cale zycie
            ustepowalam starszym, ciezarnym, z dziecmi,teraz moja kolej...jesli chce ktos
            siedziec niech wysiadzie i poczeka na nastepny tramwaj w ktorym beda
            miejsca,wtedy nasiedzi sie do woli...a mnie niech nie zaczepia,bo tez potrafie
            byc zgryzliwa
Pełna wersja