Tak się chciałam tylko wyżalić...

29.10.08, 16:10
Jestem w 7tc więc na razie z mówieniem o ciąży w pracy nie zamierzam
się z tym spieszyć. Przypuszczalnie zrobię to dopiero na początku
roku, gdyż właśnie w styczniu mamy rozmowy roczne, a na nich zwykle
omawia się podwyżki wink
Generalnie wie tylko Mama i Brat oraz oczywiscie moja Połowa,
postanowiłam że do końca 3 miesiąca nikomu ani słowa. A korci mnie
czasem jak nie wiem!
Mam jednak jeden wyrzut sumienia w stosunku do najbliższej koleżanki
w pracy. Chciałam jej to powiedzieć jako pierwszej, już w dniu
zrobienia testu, ale udało się (z wielkim trudem!)trzymać jęzor za
zębami. Problem polega na tym, że koleżanka od prawie 2 lat stara
się o dziecko i niestety mają z tym same kłopoty. Były już 2
inseminacje, teraz przymierzają się do in vitro. Co miesiąc widzę
jej rozżaloną i zapłakaną buzię, kiedy okazuje się że @ jednak
przyszła, to naprawdę aż mnie coś boli. Oni naprawdę już bardzo dużo
przeszli i wiem jak jest jej ciężko. Teraz czekają na efekt
ostatniej inseminacji.
Czuję się w tej sytuacji dość podle, jesteśmy naprawdę dość zżyte,
pracujemy razem ponad 7 lat, znamy się od podszewki. Teraz czuje że
w pewnym sensie ją oszukuję, i boje się że będzie miała do mnie duży
żal, kiedy dowie się razem z innimi w pracy. Tzn ona na pewno dowie
się pierwsza, jeszcze przed szefem a tym bardziej całą resztą, ale
to będzie dopiero po 3 m-cach ciąży. Ile razy już teraz musiałam się
gryźć w język, żeby, kiedy rozmawiałyśmy o jej problemach, nie
palnąć czegoś o sobie.
Wiem, że nie mogę siebie obwiniać o to, ze ja zaciążyłam, a ona nie.
Na dodatek my podeszliśmy do sprawy kompletnie na luzie, na zasadzie
co ma być, to będzie. Chcieliśmy bardzo mieć dziecko,ale nie było
żadnego ciśnienia, że już, natychmiast itp. We wrześniu 2007
odstawiłam tabletki, przez jakieś pół roku albo więcej, uważaliśmy
w "te dni", ostatecznie była gumka. Jeszcze nie myśleliśmy
konkretnie w kategoriach pojawienia się dziecka. I w sumie tak
naprawdę może ostatnie 3 miesiące były już na zupełnym luzie, można
powiedzieć, że udało się "z marszu" za 1 razem smile (oczywiście każdej
starającej życzę takiego rozwiązania!)
Powiedzcie dziewczyny, co mam zrobić z tą moją koleżanką, właściwie
przyjaciółką. Głupio mi i ciężko w sumie tak codziennie ściemniać.
No i nie jestem pewna jej reakcji, kiedy się jednak dowie...
Właściwie to idealnie by było, gdyby się okazało, że jednak będzie
efekt inseminacji, wtedy bez najmniejszych oporów powiedziałabym jej
od razu, i obydwie byłybyśmy szczęśliwe. Tylko czy tak się stanie ?
Dowiem się za 2 tygodnie...
    • alicja0000 Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 29.10.08, 16:32
      nie mów jej narazie bo może powiedzieć innym z pracy i Twoje plany pójdą na
      marne. Powiedz jej jako pierwszej z pracy ale później.
      • figa33 Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 29.10.08, 16:41
        alicja0000 napisała:

        > nie mów jej narazie bo może powiedzieć innym z pracy i Twoje plany
        >pójdą na marne. Powiedz jej jako pierwszej z pracy ale później.

        Ja akurat nie tego się obawiam, ona jest absolutnie godna zaufania i
        wiem że nie powiedziałaby nikomu. Chodzi o samą moją relację ze mną
        w takiej sytuacji.. sad
        • uccellino Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 29.10.08, 16:50
          > alicja0000 napisała:
          >
          > > nie mów jej narazie bo może powiedzieć innym z pracy i Twoje
          plany
          > >pójdą na marne. Powiedz jej jako pierwszej z pracy ale później.
          >
          > Ja akurat nie tego się obawiam, ona jest absolutnie godna zaufania
          i
          > wiem że nie powiedziałaby nikomu. Chodzi o samą moją relację ze
          mną
          > w takiej sytuacji.. sad


          Aaaaa, no to tym bardziej powiedziałabym jak najszybciej.

          Wiesz, rozumiem Cię doskonale. Ja starałam się "tylko" 1,5 roku i
          udała mi się od razu pierwsza inseminacja, a i tak zaliczyłam
          depresję, rozwaliłam sobie z powodu niepłodności kilka ważnych w
          życiu spraw i relacji... A siedzę biurko w biurko z dziewczyną,
          której bezdzietność jest znacznie bardziej skomplikowaną sprawą -
          jednocześnie zdrowotną i spowodowaną jeszcze innymi czynnikami...
          Matko, jak ja się bałam jej powiedzieć! Zaskoczyła mnie pozytywnie
          swoją reakcją. Może będzie tak i u Was?
    • uccellino Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 29.10.08, 16:44
      Ale co Cię własciwie powstrzymuje przed powiedzeniem, bo nie
      rozumiem?
      Najbliższej rodzinie powiedziałaś, a masz opory przed koleżanką z
      pracy??? Ja myślałam o tym, żeby to własnie rodzinie oszczędzić
      ewentualnego bólu i stresu poronienia. Przyjaciół traktowałam jako
      tych, którzy w razie czego muszą to dzielnie znieść.

      Pamiętaj, że w jej wypadku musisz się skupić znacznie bardziej na
      formie, na okolicznosciach niż na samym momencie w sensie listopad
      czy styczeń. Ona musi dowiedzieć się co najmniej kilka dni przed
      innymi, żeby miała szansę się wyryczeć i przygotować do momentu,
      kiedy temat stanie się publiczny. Musi dowiedzieć się poza pracą, w
      miejscu, gdzie będzie miała szansę bez konsekwencji pieprznąc
      drzwiami i wyjść. Najlepiej przed weekendem. Skup się na tym, żeby
      jej to dobrze opakowac, a nie na samym momencie. Mówi Ci to osoba po
      niepłodności.
      • figa33 Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 29.10.08, 17:21
        uccellino napisała:

        > Ale co Cię własciwie powstrzymuje przed powiedzeniem, bo nie
        > rozumiem?
        > Najbliższej rodzinie powiedziałaś, a masz opory przed koleżanką z
        > pracy??? Ja myślałam o tym, żeby to własnie rodzinie oszczędzić
        > ewentualnego bólu i stresu poronienia. Przyjaciół traktowałam jako
        > tych, którzy w razie czego muszą to dzielnie znieść.

        W przypadku koleżanki, opory wynikają wyłacznie z JEJ sytuacji i
        tego, że wiem, że ta wiadomosć, wbrew pozorom, może ją zaboleć. W
        normalnej sytuacji wiem że cieszyłaby się ze mną na pewno, ale taki
        news może ją tylko pogrążyć.
        W przypadku poinformowania rodziny, to było dla mnie bardzo
        naturalne i oczywiste i wiem, że gdyby nie daj Boze coś złego się
        stało, to na pewno będą dla mnie wielką podporą.
        W przypadku pozostałych ludzi z pracy, po prostu nie widze powodu,
        dla którego mieliby wiedzieć wcześniej. Ale to akurat juz
        najmniejszy problem.

        Wracając do rad, za które dziękuję, myślę że po prostu poczekam do
        tego jej terminu @ jeszcze te 2 tygodnie i bez względu na to, co się
        stanie, czy będzie sukces czy porażka, powiem jej. Oczywiście, nie w
        pracy, spotkamy się na kawę czy coś i wszystko jej powiem. Pewnie
        obydwie będziemy ryczeć..
        Ale czuję że dłużej niż te kolejne 2 tygodnie i tak nie byłabym w
        stanie tego przed nią ukrywać. I tak nieźle ostatnio musiałam
        ściemniać, dlaczego spóźnię się do pracy (badania krwi,specjalnie
        poszłam dużo wcześniej, a trwało to wieczność), dlaczego na lunchu
        wychodze na znacznie dłużej niż zwykle (raz na usg, codziennie
        staram się chociaż na chwilę wyjść na spacer i zaczerpnąć powietrza
        ostatnich ciepłych dni) etc etc. Tak naprawdę jest
        wiele "drobiazgów", których niewprawne oko by nie wyłapało, ale w
        jej przypadku, kiedy jest na to wszystko wyczulona, prędzej czy
        później i tak by załapała.
        Po prostu czekam 2 tygodnie i gadam z nią na poważnie. Na pewno
        wtedy będzie łatwiej. Tylko szkoda że sama rozmowa może być trudna..
        Naprawdę modlę się aby okazało się że i ona zaciążyła, to by była
        sytuacja idealna ! A przecież życzę jej tego z całego serca!
        • uccellino Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 30.10.08, 17:28
          > W przypadku poinformowania rodziny, to było dla mnie bardzo
          > naturalne i oczywiste i wiem, że gdyby nie daj Boze coś złego się
          > stało, to na pewno będą dla mnie wielką podporą.

          Podporą może i tak, ale czy trzeba ich na coś takiego narażać...?
          • klarci Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 02.11.08, 01:21
            Nie zgadzam się z Tobą. Ona napisała o swoim mężczyźnie, mamie i
            bracie. To kobieta najgorzej przeżywa poronienie. I potrzebuje wtedy
            wsparcia. Ja o pierwszej ciąży milczałam, bo to miał być prezent pod
            choinkę. Trzy dni przed Wigilią wylądowałam w szpitalu. Potem
            najsmutniejsze święta w moim życiu. Wtedy bardzo żałowałam, że nie
            wiedzą, a nie chciałam im mówić w takie dni. Najgorsze było to, że
            oni się nic nie spodziewając, w żartach podpytywali kiedy będzie
            potomek. Serce mało co mi się nie rozerwało.
            Jak powiedziałam mamie po świętach, to miała do mnie żal, że się do
            wszystkiego nie przyznałam.
            Dlatego uważam, że nie masz racji.
        • klarci Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 02.11.08, 01:15
          Jejku, nie rób tego. To najgorsze rozwiązanie. Jak dostanie okres, a
          Ty jej powiesz, to będzie dla niej dużo trudniejsze. A jak jej się
          uda, to lepiej odczekaj z tydzień. Życie jest brutalne i prawda
          taka, że w pierwszym tygodniu po spodziewanej miesiączce masa iąż
          jest roniona.
          Ja Ci odradzam.
          To ją wtedy najbardziej zaboli.
    • anulka0as Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 29.10.08, 16:48
      hej mysle ze niepowinnas czekac do konca 3 miesiaca zeby jej
      powiedziec pod koniec 3 miesiaca moze ci juz lekko widac brzuszek
      jak cie dobrze zna moze sie skapnac wczesniej i byc zla ze jej
      niepowiedzialas. Napewno bedzie jej smutno ale wydaje mi sie ze
      powinna wiedziec przynajmniej bedziecie do siebie szczere i nawet
      jak jej sie niepowiedzie to przeciez to ze ty zaciazylas nie zmieni
      faktu by byc przy jej smutnych chwilach...
      Ja w pracy niemowilam nikomu nie znam ich za dlugo pracowalam rok
      ale z dziewczynami tez sie lekko zrzylam jedna sie skapla troszke
      wczesniej bo widziala mnie jak lece blada do kibla a druga
      dowiedziala sie cos w stylu jak u ciebie prawie w tym samym czasie
      co reszta i widzialam ze bylp jej troche smutno ze niepowiedzialam
      jej wczesniej.... po jakims czasie juz wszystko wrocilo do normy bo
      brzuszek rosl i czesto gadalysmy o dzidzi...
      Jesli traktujesz ja jak przyjaciolke to powinnas powiedziec, to moje
      zdanie.
      Pozdrawiam
    • uccellino Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 29.10.08, 16:54
      > Przypuszczalnie zrobię to dopiero na początku
      > roku, gdyż właśnie w styczniu mamy rozmowy roczne, a na nich
      zwykle
      > omawia się podwyżki wink

      W interesie myślącego i umiejącego liczyć pracodawcy jest dać
      podwyżkę ciężarnej - dzięki temu przestaje jej się opłacać L4.
      Ja własnie dostałam dużą - pewnie ciąża była tu nie bez znaczenia.
      • uccellino Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 29.10.08, 17:18
        W ogóle koniec trzeciego m-ca wydaje mi się trochę późnym momentem
        na mówienie pracodawcy. Póki nie powiesz, nie jesteś chroniona. Poza
        tym, osobiście, czułabym się jako szef zawiedziona tak późną
        informacją. Oczywiście masz pełne prawo powiedzieć, kiedy chcesz,
        ale prawo to jedno, a zaufanie i dobre relacje to drugie...

        Ja czaiłam sie do szefowej od 5 tc, ale jakoś za każdym razem
        ogarniała mnie dziwna nieśmiałość wink (wiedziała o niepłodności i o
        inseminacji i chyba oczekiwałam, że sama zapyta, czy się udało) aż w
        końcu w 7 tc wylądowałam na zwolnieniu no i musiałam powiedzieć smile
        • anick5791 Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 29.10.08, 17:29
          Myślę, że masz doskonałe wyczucie. Właśnie: idźcie gdzieś razem po pracy, na
          spokojnie, bądź wyrozumiała jakby nie chciała z Tobą przez chwilę gadać. A może
          Cię miło zaskoczy? Z resztą sama dobrze wiesz, jak taką rozmowę przeprowadzić.
          Powodzenia smile
          • aga1.2 Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 30.10.08, 08:20
            Lepiej powiedz bo atmosfera może zrobić się niezręczna... a lepiej
            żeby koleżanka cieszyła się razem z tobą niż potem miała Ci za złe,
            że coś przed nią ukrywasz.. pewnie będzie Ci ciężko, ale skąd wiesz
            jak zareaguje? Może wcale nie poczuje zazdrości i nie będzie jej
            przykro tylko będzie szczęśliwa że chociaż Wam się udało!! Ja jestem
            na forum o pustym jaju płodowym. Tam dziewczyny naprawdę się starają
            o dzieci przez kilka lat, a nie dość że im nie wychodzi to jeszcze
            poronienia są nma codzień.. i wiesz co? Wszystkie szalenie się
            cieszą jak, którejś wreszcie wyjdzie... Nie zwlekaj!! Porozmawiaj z
            koleżanką!! Pozdrawiam serdecznie Aga
        • memphis90 Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 31.10.08, 23:42
          >W ogóle koniec trzeciego m-ca wydaje mi się trochę późnym momentem
          >na mówienie pracodawcy. Póki nie powiesz, nie jesteś chroniona.

          Oczywiście, że jest chroniona!

          Poza
          > tym, osobiście, czułabym się jako szef zawiedziona tak późną
          > informacją.
          12 tc to późno? Bez przesady, ja na tym etapie informowałam znajomych i dalszą
          rodzinę, wcześniej wiedzieli tylko moi rodzice i siostry.
        • klarci Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 02.11.08, 01:26
          I niestety znowu się z Tobą nie zgadzam.
          Jeżeli nie ma przeciwskazań do pracy na danym stanowisku (tu uwaga
          na pracę przy komputerze powyżej 4 godzin) i nie ma żadnych
          dolegliwości, nie widzę sensu mówić. No i jeżeli jesteś w stanie
          pogodzić wizyty lekarskie z pracą.
          Powiem szczerze, że trochę Cię nie rozumiem, pracodawcy byś
          powiedziała, a rodzinie nie?
          No, ja przynajmniej, widzę to odwrotnie.
    • agata-gryfino Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 30.10.08, 12:33
      Mialam podobne odczucia gdy jako 18 latka zaszlam w pierwsza ciaze(
      trudno ja bylo nazwac planowana).jakos przypadkiem moja babcia
      wygadala sie przy kolezance mojej mamy ,ktora od paru lat starala
      sie roznymi metodami i nic . zobaczylam wtedy w jej oczach cos
      takiego...,ze az mnie zmrozilo bylo mi strasznie glupio i
      przykro.Ale niestety tak juz jest jedni wydaja majatki zadluzaja i
      mimo wszystko nie sa w stanie miec takiego szczescia niemozna miec
      jednak wyrzutow sumienia to nie jest nasza wina.Osoba madra to
      zrozumie chodz napewno nie obedzie sie bez zazdrosci
    • madlenka77 Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 30.10.08, 14:11
      Hej, miałam bardzo podobną sytuację w pierwszej ciąży, moja
      przyjaciółka starała sie ponad rok o dziecko, ja nawet nie mówiłam
      jej że się zaczynamy starać i uadło nam się w czwartym miesiącu ,
      nie wiedziałam jak mam jej to powiedzieć i jej nie zranić, Wachałam
      się trochę , ale w koncu jej powiedziałam, ucieszyła się , choć wiem
      na pewno że poszła do domu i się spłakała, jak urodziłam synka
      spotykałyśmy się troszkę rzadziej , ale nie miałam żalu wiedziałam
      że jest jej przykro. Wszystko zmieniło się jak w końcu zaszła w
      ciążę i urodziła zdrową córeczkę. Wiem że dla Ciebie ta sytuacja
      jest bardzo trudna rozumiem to , ale moim zdaniem musisz jej
      powiedzieć, chyba lepiej wcześniej niż sama się domyśli, potem
      będzie żal że jej nie zaufałaś. Odwagi będzie dobrze zobaczysz ,
      pozdrawiam smile
    • zmyrena Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 30.10.08, 14:40
      To trudna sytuacja. Też mam przyjaciółkę, która długo stara się o dziecko - jak
      do tej pory bezowocnie. Nam udało się po pół roku. Na początku też
      postanowiliśmy, że do 3 mies nie będziemy nikomu mówić, ale po kilku tygodniach
      ciężko było - trzeba jakoś wytłumaczyć to, że przestałam pić alkohol, jestem
      senna już o 22, i to ciągłe zmęczenie... Powiedziałam jej gdzieś tak w 7-8
      tygodniu. Rozpłakała się. Na pewno z jednej strony cieszyła się naszym
      szczęściem, a z drugiej było jej przykro, że ona mimo starań nie zachodzi.
      Musiała się jakiś czas oswoić z tą myślą, nawet rzadziej się spotykałyśmy, ale
      teraz jest już wszystko OK.
      Myślę, że warto Twoją przyjaciółkę poinformować, prosząc o dyskrecję. Przygotuj
      się tylko na to, że reakcja może być różna.
      Przyjaźń musi być oparta o szczerość.
      • uccellino Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 30.10.08, 17:30
        > trzeba jakoś wytłumaczyć to, że przestałam pić alkohol,

        A to Polska właśnie...!
        Kraj, w którym poza ciążą każdy zawsze pije alkohol, a ciąża jest
        jedynym wyjaśnieniem zaprzestania... ;-(
        • memphis90 Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 31.10.08, 23:44
          He, he- ja tak wyczułam koleżankę- po promiennym uśmiechu i odstawieniu papierosów.

          > Kraj, w którym poza ciążą każdy zawsze pije alkohol, a ciąża jest
          > jedynym wyjaśnieniem zaprzestania... ;-(
          No wiesz, alkohol w małych ilościach nie jest szkodliwy a wręcz zdrowy, więc po
          co być abstynentem w okresach poza ciążą?
    • marieclaire12 Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 31.10.08, 22:55
      Badz bardzo ostrozna w tym co mowisz, jak i kiedy, jak slusznie
      zauwazyla Uccellino. Dla osoby ktora sie stara dluzej, leczy i jest
      po nawet niewielkim zalamaniu, ta wiadomosc moze ja tylko podlamac.
      Ona nie bedzie Ci zazdroscic,ale to poczucie, ze oni sie ju dlugo
      staraja, a Wy zaskoczyliscie bardzo szybko, moze bardzo zdolowac.
      Ale nie ukrywaj za dlugo. Znajdz odpowiedni moment i chwile, pozwol
      jej sie wyplakac do Twojego rekawa..
      • figa33 Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 01.11.08, 10:37
        Dziewczyny, bardzo Wam wszystkim dziękuję za odpowiedzi i
        podpowiedzi. Zdecydowałam że w istocie chciałabym Jej powiedzieć jak
        najszybciej, i tak też zrobię.
        Powiedzcie tylko, czy pogadać z Nią zanim będzie wiedziała, czy sama
        jest w ciąży, czy już po fakcie ? Jeśli się okaże, że jednak nie
        jest, to kurcze, będzie to naprawdę beznadziejna sytuacja... sad

        Aha, i jeszcze prośba, któraś z Was wspominała o jakimś forum
        poświęconym inseminacji, nie mogę go znaleźć, czy podrzuciłybyście
        linka ? Chętnie podesłałabym go koleżance.
        Jeszcze raz dzięki !
    • whyata Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 01.11.08, 10:36
      Ja bym radziła, żebyś powiedziała. Skoro to bliska przyjaciółka, to myślę, że
      możesz powiedzieć, co czujesz, to co napisałaś tutaj na forum, że nie chcesz jej
      zranić mówiąc, bo wiesz, ze się stara o dzidzie , a nie wychodzi, a z drugiej
      strony nie chcesz jej okłamywać (albo jak wolisz "omijać prawdę")
    • klarci Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 02.11.08, 01:09
      Ja bym radziła Ci powiedzieć. Jeżeli jest przyjaciółką, to się z tym
      pogodzi. A zwlekanie nie jest najlepszym rozwiązaniem. Jak się dowie
      za kilka tygodni, to może jej być przykro, że nie podzieliłaś się z
      nią tą wieścia. Tak na prawdę, to itak przed Tobą jeszcze kilka
      miesięcy pracy, więc myślę, że to będzie dla niej najtrudniejsze, a
      nie sama wiadomość. Poza tym jak jej się znowu nie uda, to będzie Ci
      jeszcze trudniej się przyznać.
      Musisz zrobić, tak jak Ci podpowiada intuicja. Ty lepiej znasz
      koleżankę.
      Myślę, że warto jednak zadbać o odpowiedni moment.
      Aha, a co do zachodzenia za pierwszym razem, to się często zdarza,
      kiedy starania są na luzie. Mi odpukać dwa razy się udało. Pewnie
      słyszałaś, o tym, że małżeństwa, które adoptują dzieci z powodu
      niepłodności, często zaraz potem zachodzą w ciążę.
      Życzę powodzenia, niezależnie jaką podejmiesz decyzję.
    • tika.1980 Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 02.11.08, 08:43
      Miałam podobna sytuacje przed rokiem. Na początku października dowiedziałam się,
      że po raz drugi zostane mamą.Moja przyjaciółka z pracy również leczyła się na
      niepłodność i od 2 lat nie udało jej się. Powiedziałam jej, a ona z serca mi
      pogratulowała. Przeżuywała ze mną każdy dzień ciąży i prawdziwie się nią
      cieszyła. Przyznała jednak, że i ona tak bardzo chciałaby dzidziusia. I stał się
      cud... Urodziłam 8 czerwca, a ona w tym czasie zaszła w ciążę. Teraz czeka na
      marcowego synka a ja ciesze się z nią. To jest przewrotność losu.
      • figa33 Cuda się zdarzają! :)) 12.11.08, 10:26
        Z tego wszystkiego zapomniałam się pochwalić wink

        Otóz ponad tydzień temu w końcu porozmawiałyśmy. Moje wszelkie obawy
        rozwiały się w mgnieniu oka, ponieważ koleżanka bardzo ale to bardzo
        ucieszyła się z mojej ciąży. Zareagowała bardzo optymistycznie i
        spontanicznie, poryczała sie razem ze mną wink
        Potem długo jeszcze gadałyśmy u niej w domu.

        A wczoraj, wyobraźcie sobie, zrobiła rano test i miała 2 krechy !!
        Jak do mnie zadzwoniła, to tym razem ja ryczałam razem z nią. Chyba
        zrealizował się scenariusz idealny. Teraz obydwie mamy swoją małą
        słodką tajemnicę w pracy wink
        Oczywiście do czasu...
    • mmirowska Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 13.11.08, 21:45
      Ja jestem a w zasadzie byłam na miejscu Twojej koleżanki i wież mi, że nie jest
      łatwo, ale to nie jest Twoja wina, ze ona nie może zajść w ciążę - po prostu
      potrzeba czasu ja w to wierzę. Ja jestem po siedmiu nieudanych inseminacjach.
      Teraz jestem w 19 tygodniu ciąży - wcześniej cieszyłam się jak zachodziły moje
      koleżanki, chociaż żal w sercu był kiedy i czy w ogóle ja...uda sie i koleżance
      • figa33 Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 14.11.08, 11:48
        mmirowska napisała:

        > Ja jestem a w zasadzie byłam na miejscu Twojej koleżanki i wież
        >mi, że nie jest łatwo, ale to nie jest Twoja wina, ze ona nie może
        >zajść w ciążę - po prostu potrzeba czasu ja w to wierzę. Ja jestem
        >po siedmiu nieudanych inseminacjach.
        > Teraz jestem w 19 tygodniu ciąży - wcześniej cieszyłam się jak
        >zachodziły moje koleżanki, chociaż żal w sercu był kiedy i czy w
        >ogóle ja...uda sie i koleżance

        Ale nie doczytałaś chyba wątku do końca, napisałam, że stał się cud
        i kolezance przy 2 inseminacji też się w końcu udało ! smile Teraz
        obydwie cieszymy się podwójnie - za siebie i wzajemnie wink
        Tobie też gratuluję 19 tygodnia ! smile
        • mmirowska Re: Tak się chciałam tylko wyżalić... 15.11.08, 19:27
          figa33 napisała:

          > mmirowska napisała:
          >
          > > Ja jestem a w zasadzie byłam na miejscu Twojej koleżanki i wież
          > >mi, że nie jest łatwo, ale to nie jest Twoja wina, ze ona nie może
          > >zajść w ciążę - po prostu potrzeba czasu ja w to wierzę. Ja jestem
          > >po siedmiu nieudanych inseminacjach.
          > > Teraz jestem w 19 tygodniu ciąży - wcześniej cieszyłam się jak
          > >zachodziły moje koleżanki, chociaż żal w sercu był kiedy i czy w
          > >ogóle ja...uda sie i koleżance
          >
          > Ale nie doczytałaś chyba wątku do końca, napisałam, że stał się cud
          > i kolezance przy 2 inseminacji też się w końcu udało ! smile Teraz
          > obydwie cieszymy się podwójnie - za siebie i wzajemnie wink
          > Tobie też gratuluję 19 tygodnia ! smile
          Fakt nie doczytałam do końca....
          Ale gratuluję Tobie i Twojej koleżance
Pełna wersja