figa33
29.10.08, 16:10
Jestem w 7tc więc na razie z mówieniem o ciąży w pracy nie zamierzam
się z tym spieszyć. Przypuszczalnie zrobię to dopiero na początku
roku, gdyż właśnie w styczniu mamy rozmowy roczne, a na nich zwykle
omawia się podwyżki

Generalnie wie tylko Mama i Brat oraz oczywiscie moja Połowa,
postanowiłam że do końca 3 miesiąca nikomu ani słowa. A korci mnie
czasem jak nie wiem!
Mam jednak jeden wyrzut sumienia w stosunku do najbliższej koleżanki
w pracy. Chciałam jej to powiedzieć jako pierwszej, już w dniu
zrobienia testu, ale udało się (z wielkim trudem!)trzymać jęzor za
zębami. Problem polega na tym, że koleżanka od prawie 2 lat stara
się o dziecko i niestety mają z tym same kłopoty. Były już 2
inseminacje, teraz przymierzają się do in vitro. Co miesiąc widzę
jej rozżaloną i zapłakaną buzię, kiedy okazuje się że @ jednak
przyszła, to naprawdę aż mnie coś boli. Oni naprawdę już bardzo dużo
przeszli i wiem jak jest jej ciężko. Teraz czekają na efekt
ostatniej inseminacji.
Czuję się w tej sytuacji dość podle, jesteśmy naprawdę dość zżyte,
pracujemy razem ponad 7 lat, znamy się od podszewki. Teraz czuje że
w pewnym sensie ją oszukuję, i boje się że będzie miała do mnie duży
żal, kiedy dowie się razem z innimi w pracy. Tzn ona na pewno dowie
się pierwsza, jeszcze przed szefem a tym bardziej całą resztą, ale
to będzie dopiero po 3 m-cach ciąży. Ile razy już teraz musiałam się
gryźć w język, żeby, kiedy rozmawiałyśmy o jej problemach, nie
palnąć czegoś o sobie.
Wiem, że nie mogę siebie obwiniać o to, ze ja zaciążyłam, a ona nie.
Na dodatek my podeszliśmy do sprawy kompletnie na luzie, na zasadzie
co ma być, to będzie. Chcieliśmy bardzo mieć dziecko,ale nie było
żadnego ciśnienia, że już, natychmiast itp. We wrześniu 2007
odstawiłam tabletki, przez jakieś pół roku albo więcej, uważaliśmy
w "te dni", ostatecznie była gumka. Jeszcze nie myśleliśmy
konkretnie w kategoriach pojawienia się dziecka. I w sumie tak
naprawdę może ostatnie 3 miesiące były już na zupełnym luzie, można
powiedzieć, że udało się "z marszu" za 1 razem

(oczywiście każdej
starającej życzę takiego rozwiązania!)
Powiedzcie dziewczyny, co mam zrobić z tą moją koleżanką, właściwie
przyjaciółką. Głupio mi i ciężko w sumie tak codziennie ściemniać.
No i nie jestem pewna jej reakcji, kiedy się jednak dowie...
Właściwie to idealnie by było, gdyby się okazało, że jednak będzie
efekt inseminacji, wtedy bez najmniejszych oporów powiedziałabym jej
od razu, i obydwie byłybyśmy szczęśliwe. Tylko czy tak się stanie ?
Dowiem się za 2 tygodnie...