Szczęście i lęk... Pocieszcie!

15.12.08, 14:02
Witam, z nieśmiałością przenoszę się tu z forum "Niepłodność".
Po roku starań ujrzałam drugą, bladą kreseczkę w dniu spodziewanej
@ ... Jutro powtarzam test no i planuję betę. A póki co... boję się,
że coś się stanie, że stracę tę wyczekiwaną ciażę... Że się okaże
pozamaciczna albo poronię... Prześladuje mnie ta myśl, choć wiem, że
to głupie i niepotrzebne schizowanie, tym bardziej, że nie mam
podstaw. Potrzebuję optymistycznych słów, proszę.
    • maiwlys Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 15.12.08, 14:06
      Przestań dziewczyno w tej chwili, a już w ogóle przestań skoro nie
      masz podstaw! Nie będę cię pocieszała tylko na ciebie nakrzyczę!!!!
      Musisz być dobrej mysli, pozytywnie się nastawić, nie myśl o
      najgorszym. Trzymam mocno kciuki i daj znać jak po becie.
      • lisu01 Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 15.12.08, 14:16
        ja także we wrześniu z forum niepłodności przeniosłam się tutaj i
        miałam (nadal mam) podobne obawy. Staram się jednak mysleć
        pozytywnie i nie zadręczać się myślami a przede wszystkim nie czytać
        tych przygnebiających postów.
        Pomysl sobie, że przeszłaś juz wiele i nic juz nie może Cię (Was)
        złego spotkać.
        Moje majeństwo ma juz 19tyg. i to jest cudowne uczucie kiedy posyła
        Ci juz delikatne kopniaczkismile
    • marcowa_anula Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 15.12.08, 14:11
      Super, gratuluję !!! smile Teraz już będzie "z górki" zobaczysz, nic
      się nie martw (szczególnie na zapas...wiem, że łatwo powiedzieć),
      dbaj o siebie i przede wszystkim ciesz się z sukcesu. Nie jest
      wskazane, żebyś teraz stresowała się tym, że może coś źle pójdzie,
      tym bardziej, że nie ma powodu. Dużo zdrówka zyczę i pogody ducha.
      Trzymam kciuki smile
    • thorgalla Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 15.12.08, 14:23
      Witam koleżankę w niedoli z Niepłodności.
      Boisz się,to normalne,zwłaszcza po dłuugim oczekiwaniu.
      Ale będzie dobrze,my kobiety jesteśmy silne wink
    • madziuchna23 Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 15.12.08, 14:27
      gratuluję i witam i mam radę na dzień dobry "czytaj tylko optymistyczne watki" smile
      • anick5791 Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 15.12.08, 15:31
        Gratulacje smile
        Też się strasznie denerwowałam, jak pewnie wiele z nas. Odpuściło pod koniec 4.
        miesiąca.
        Odpędzaj czarne myśli i wyobrażaj sobie, jak fajnie będzie z maluchem, jak
        będzie wyglądało Wasze życie. Pozwól sobie na takie pozytywne rozmarzenie. Życzę
        spokoju i duuużo radości smile
    • maja-pl Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 15.12.08, 15:53
      Witam.Gratuluje ciazy.Nie martw sie.Ja z drugim dzieciaczkiem
      rowniez mialam druga bledziutka kreseczke-a teraz ma juz pol
      roczku.Glowa do gory i nie zadreczaj sie bo pamietaj ze szkodzisz
      dzieciaczkowismile))Daj znać jak wrocisz od ginekologasmile))Trzymam mocno
      kciuki.PA
    • karrafka Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 15.12.08, 16:45
      Gratuluje!
      Chyba wiekszosc z nas, zarowno tych "z przeszloscia" jak i
      szczesliwych, ktore nie mialy problemow z zajsciem w ciaze, mialo
      obawy i leki. Zwlaszcza na poczatku, gdy swiadectwem istnienia
      kruszynki w brzuchu jest "tylko" blada kreseczka. Powtorzysz test,
      zrobisz bete i od razu poczujesz sie pewniej...pozniej przyjdzie
      czas na pierwsze USG, minie pierwszy trymestr i bedziesz coraz
      pewniejsza. Leki i obawy sa jak najbardziej naturalne. Niemniej
      staraj sie myslec pozytywnie - dostalas cudowny prezent na Swietasmile
      Bedzie dobrze! Pozdrawiam cieplo i jeszcze raz z calego serca
      gratuluje!
      • lady_iris Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 15.12.08, 18:08
        Dziękuje Wam, dobre kobiety, za słowa otuchy. smile Naprawdę mi
        lepiej... W środę idę do gina - oby po dobre wieści. Odpiszę w tym
        wątku. Pozdrawiam Was gorąco!
        • lady_iris Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 18.12.08, 12:27
          Witajcie ponownie, wczoraj byłam na wizycie. Lekarz potwierdził
          objawy, ale na USG niewiele jeszcze widać, bo to 3 tydz od
          zapłodnienia - widać w macicy zaciemnienie, które najprawdopodobniej
          jet miejscem zagnieżdżenia. Kazał przyjść za 2 tyg, może będzie już
          coś widać. Dzis natomiast odebrałam wynik bety: 120mlU/ml - dobrze
          czy źle?
          W sumie to niewiele wynikło z tej wizyty, raczej nie wpłynęła ona na
          wzrost poziomu optymizmu w moim organizmie...
          • malenka_e650 Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 18.12.08, 15:07
            chyba każda młoda mama boi się o swoje maleństwo, niezależnie czy minęły 3
            tygodnie od zapłodnienia czy od urodzenia, czy od kolejnych urodzin ; teraz
            możesz być tylko dobrej myśli
            trzymam kciuki smile)
            • po_trzydziestce1 Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 18.12.08, 15:44
              A czy lekarz nie powiedział Ci, że widzi w macicy pęcherzyk ciążowy?
              Bo na tak wczesnym etapie tylko pęcherzyk można zobaczyć. Wiem, że
              się będziesz martwić to nieuniknione. Przechodziłam to w tamtym roku
              i przechodzę teraz.
              • lady_iris Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 18.12.08, 20:15
                po_trzydziestce1 napisała:

                > A czy lekarz nie powiedział Ci, że widzi w macicy pęcherzyk
                ciążowy?
                No właśnie nie, powiedział że jest jeszcze za wcześnie i ze
                widzi "obszar zmieniony echogeniczny", gdzie najprawdopodobniej
                ulokował się pęcherzyk...
    • madrepolaca [...] 18.12.08, 19:00
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • lady_iris Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 18.12.08, 21:29
      A właśnie, czy to normalne, że w 3tc (licząc od zapłodnienia, a wiem
      kiedy było, bo prowadzę pomiar temperatury) nie widać jeszcze
      pęcherzyka w macicy?? Tylko jakiś "obszar", który "prawdopodobnie
      jest miejscem zagnieżdżenia"? Szukam w necie, ale różne sprzeczne
      informacje znajduję... I tak sobie myślę,że może lekarz nie chciał
      mnie stresować... sad
      • po_trzydziestce1 Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 18.12.08, 21:53
        Ja też nie chciałam Cię stresować. Postaraj się spokojnie poczekać
        do następnej wizyty, jeśli lekarz coś tam widział to już nie jest
        źle. Może miał nienajnowszy sprzęt. Twój stres teraz tylko może
        zaszkodzić fasolce.
        • po_trzydziestce1 Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 18.12.08, 21:56
          No i oczywiście życzę by wszystko było OK!
    • klarci Re: Szczęście i lęk... Pocieszcie! 19.12.08, 01:14
      Więc na początek Ci napiszę, że też tak miałam.
      U mnie było to na innej zasadzie, bo nie chodziło o problem z
      zajściem, tylko o stratę pierwszej ciąży.
      Nie ma sensu się kochana stresować. Pomyśl, że będzie dobrze.
      Słuchaj lekarza i oszczędzaj się koniecznie. Czas bardzo szybko
      mija. Ja ledwo się obejżałam i jest 6 miesiąc. Oczywiście cały czas
      się czegoś boję. Ale warto myśleć pozytywnie. Zobaczysz - będziesz w
      tej znakomitej większości szczęśliwych ciężarówek wink
      -
      Mój skarb w brzuszku smile
      I mój aniołek w niebie 21.12.2007 sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja