iwonagos
03.01.09, 21:12
Mam 36 lat, od sześciu miesięcy staramy się mężem o 2. dziecko. To straszne,
ale mam już obsesję na tym punkcie... Kochamy się zawsze w dni płodne.
Teoretycznie są one płodne, cykle mam bardzo regularne - co 28 dni. Myślę, że
mogą być one bezowulacyjne, nie wyczuwam o siebie już śluzu... Ostatnio
ucieszyłam się, bo wreszcie jakbym go wyczuła. Oczywiście znów ten sam
scenariusz: ból piersi, bóle brzucha, teraz szczególnie prawy jajnik, cały
czas mi niedobrze, więc jak zwykle już sobie wyobraziłam, że to ciąża.
Dziewczyny, które się starają, wiedzą jak to jest

. No i 21 dnia cyklu
poleciałam do apteki, zrobiłam test, wyszedł oczywiście negatywny. No i
jeszcze jedno - z sutków - po naciśnięciu sączy się wydzielina, biała całkiem
jak mleko i żółta. Od ponad 2 lat nie karmię piersią. W sumie to nie pierwszy
raz. I weszłam na różne fora i po poczytaniu tak myślę, że to pewno nadmiar
prolaktyny. Na początku myślałam, że to objaw ciąży....Czyli co? Nadmiar tego
hormonu uniemożliwia zajście w ciążę?? Powinnam jak najszybciej iść do
ginekologa i porobić badania? Czy któraś z was ma, lub miała taki problem? Jak
wygląda leczenie? Czy jest długotrwałe? Tak bardzo pragnę dziecka....