Zalamka jedzeniowa...

06.01.09, 21:15

Wlasnie przeczytalam, ze kobieta w ciazy nie powinna pic wody
gazowanej. A co ja mam zrobic jak zwyklej nienawidze i pije litrami
gazowana? Na sledzia mam ochote - nie, bo ryby surowej nie mozna (a
Abby w sloiku tez nie?), na salatke z krewetek tez mam ochote - nie
mozna, bo tez surowe, witaminy jedni pisza zeby brac, inni ze nie,
tylko folik...Slodzika tez nie mozna, slyszalam. A czemu? Jak wy
sobie z tym radzicie? Mnie lekarz mowi, ze przeciez Japonki sie
chyba ne wyrzekaja sushi na okres ciazy, wiec zeby nie przesadzac,
no ale ja czytam to forum i wy chyba tez te wszystkie informacje
macie od waszych lekarzy? I nie mowcie mi, zeby znalezc zloty
srodek, bo gdzie on jest??? sad
    • fabiankaa Re: Zalamka jedzeniowa... 06.01.09, 21:19
      bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura.
      Wode gazowana - mozna, sledzia - mozna, krewetki - tez!!!!
      Nie mozna tylko tatara.
      Litosci, nie schizuj, ja w ciazy jadlam wszystko i pilam, na co
      mialam ochote.
      • alice.munro Re: Zalamka jedzeniowa... 06.01.09, 21:31

        No dobrze, a czym sie rozni sledz w smietanie od surowej ryby innego
        gatunku, skoro powinno sie unikac sushi? Zreszta spojrz tutaj:
        tiny.pl/6z1g
        I jeszcze pisza na koniec, ze dieta przyszlej mamy nie wymaga
        wiekszych poswiecen! Trudno sie nie zeschizowac... wink

        A co ze slodzikiem? Czy ktos moze wie dlaczego niby tez nie mozna?

        • fabiankaa Re: Zalamka jedzeniowa... 06.01.09, 21:46

          > No dobrze, a czym sie rozni sledz w smietanie od surowej ryby
          innego
          > gatunku, skoro powinno sie unikac sushi? Zreszta spojrz tutaj:
          > tiny.pl/6z1g
          > I jeszcze pisza na koniec, ze dieta przyszlej mamy nie wymaga
          > wiekszych poswiecen! Trudno sie nie zeschizowac... wink
          >
          > A co ze slodzikiem? Czy ktos moze wie dlaczego niby tez nie mozna?

          Przeciez sledz w smietanie to ryba wstepnie przetworzona, a sushi
          jest surowa. nie schizuj kobieto.
          Piszesz, ze słodziku nie mozna - czemu"? gdzie to wyczytalas?

          Lubisz sie umartwiac i szukac dziury w całym?
          • agus2616 Re: Zalamka jedzeniowa... 06.01.09, 21:57
            no wlasnie,bez przesady.slodziku nie mozna teoretycznie bo to sztuczne,ale jest
            wiele takich rzeczy,ktorych sie "nie powinno",bo to zywnosc przetworzona.ale
            musialabys ja zjadac kilogramami,zeby faktycznie zaszkodzila.dlatego nie sugeruj
            sie za duzo tym co pisza,bo niektorzy nawet twierdza,ze w ciazy w stringach
            chodzic nie moznasmile)co do wody gazowanej-nie mozna bo ma sie wzdecia.ja pije
            caly czas i zyje.naprawde to nie mozna surowych rzeczy i
            niedogotowanych(np.miesa)a reszta to raczej przesada
          • alice.munro Re: Zalamka jedzeniowa... 06.01.09, 22:02
            fabiankaa napisała:

            > Piszesz, ze słodziku nie mozna - czemu"? gdzie to wyczytalas?

            A gdzies w archiwum tego forum. Nie pisali czemu.

            > Lubisz sie umartwiac i szukac dziury w całym?

            Nie lubie, dlatego pytam zeby sie nie martwic.
            • fabiankaa Re: Zalamka jedzeniowa... 06.01.09, 22:07
              I myslisz, ze jedna wzmianka w archiwum forum jest wiarygodna
              informacją?
              Wiesz, ile ja sie tu bzdur naczytałam?
              Jedz i pij to, na co masz ochote. Pomyśl tylko logicznie - przeciez
              kiedys nie było roznych zakazów i nakazów, a kobiety rodzily zdrowe
              dzieci. Wiec wystarczy jesc zdrowo i z rozsadkiem.
              • alice.munro Re: Zalamka jedzeniowa... 06.01.09, 22:10

                No wiem, wiem, ale kiedys tez sie i jezdzilo bez pasow samochodem i
                to nie znaczy,z e bylo dobrze, prawda...? Staram sie jesc w miare
                normalnie, bo nie chce byc niewolnikiem we wlasnym ciele, ale np.
                teraz w Sylwestra zjadlam pare ciastek z serkiem brie i teraz mam
                stracha...ufff...
                • fabiankaa Re: Zalamka jedzeniowa... 06.01.09, 22:18
                  Stracha? Po serku brie? Szybciej dziecku zaszkodza twoje nerwy niz
                  serek brie.
                  pPotencjalnie niebezpieczne moga byc sery z mleka
                  niepasteryzowanego, a w Polsce wszystkie sery robi sie z mleka
                  pasteryzowanego.
                  Wiec wyluzuj i zyj normalnie.
                  Ja jadłam na to, na co mialam ochote. poza tatarem. I dziecko
                  zdrowiutkie.
                  • emigrantka34 Re: Zalamka jedzeniowa... 06.01.09, 23:57
                    Fabianka ma racje co do sera. Temat byl juz walkowany z tysiac razy.
                    Wszystkie sery z plesnia z mleka pasteryzowanego sa bezpieczne.
                    W Polsce praktycznie tylko takie, no chyba ze pojdziesz do jakichs
                    delikatesow francuskich i tam upolujesz kawalek sera brie lub innego
                    niepasteryzowanego dziada w co watpie. Musialabys sie niezle
                    nagimnastykowac.
                    • wilma.flintstone Re: Zalamka jedzeniowa... 07.01.09, 11:04
                      emigrantka34 napisała:

                      > Fabianka ma racje co do sera. Temat byl juz walkowany z tysiac
                      razy.
                      > Wszystkie sery z plesnia z mleka pasteryzowanego sa bezpieczne.
                      > W Polsce praktycznie tylko takie, no chyba ze pojdziesz do jakichs
                      > delikatesow francuskich i tam upolujesz kawalek sera brie lub
                      innego
                      > niepasteryzowanego dziada w co watpie.


                      A ja popieram zdanie Alice co do niespojnosci opinii. Mieszkam w
                      Szwecji i jestem w wieku, w ktorym tutaj akurat bardzo wiele
                      dziewczyn sie wlasnie spodziewa potomka i wiem, ze tutaj zaleca sie
                      ciezarnym unikanie serow plesniowych, brie, czy camambert NAWET
                      jesli sa z mleka pasteryzowanego. I jasne, dziewczyna mieszkajaca w
                      Polsce nie musi sie tym przejmowac, ale mam tez i w Polsce
                      kolezanki, ktore w ciazy tych produktow nie jedza, bo tez im lekarz
                      powiedzial ze lepiej na zimne dmuchac. Powiem szczerze, ze duzo
                      latwiej bylo byc w ciazy kilkanascie lat temu, bo nie bylo netu zeby
                      sie naczytac wink
                • agar2208 Re: Zalamka jedzeniowa... 06.01.09, 22:21
                  Ja przez całą ciąże piłam wodę gazowaną, bo od niegazowanej mnie mdliło.
                  Jadłam to, na co miałam ochotę (również śledzie)
                  Nie jadłam tatara, bo surowe mięso jest niebezpieczne (znajoma zjadając tatara
                  nabawiła się tasiemca)
                  Słyszałam , ze z ryb to nie można tuńczyka (nie mam pojęcia dla czego wink
                  Jedz to na co masz ochotę, widocznie Twój organizm tego potrzebuje.
                  Co do witamin, to stosuj sie do tego, co zaleca Ci lekarz i nie bierz nic na
                  własną rekę.
                  Ja osobiście brałam w ciąży do 3 mc. folik, a od 3 Feminatal. W/g mojego lekarza
                  witaminy powinno się brać od 3 mc. Jednak inni lekarze zalecaja je od poczatku.
                  Stosuj się do tego , co zaleca Ci lekarz smile
                  • merci77 Re: Zalamka jedzeniowa... 06.01.09, 22:33
                    tunczyka nie mozna,bo ma duzo rteci w sobie,a co do witamin to
                    lekarz ustala,ja np od poczatku folik,a od 13 tc zelazo z
                    folikiem,witamin na razie mi nie dal,bo poki mialam mdlosci i
                    wymioty,to witaminy je wzmagaja,ale mysle,ze je mi wlaczy juz na
                    kolejnej wizycie.
    • emigrantka34 Re: Zalamka jedzeniowa... 06.01.09, 23:55
      "na salatke z krewetek tez mam ochote - nie
      > mozna, bo tez surowe"

      To Ty krewetki jadasz surowe? Bo wiesz, ze normalnie to je sie jada
      gotowane ewentualnie (wlasnie dlatego sa rozowe).
      Surowe krewetki praktycznie tylko w ceviche, ale i wowczas
      sa "ugotowane" w marynacie cytrynowej...

    • thorgalla Re: Zalamka jedzeniowa... 07.01.09, 00:50
      Odmawianie sobie pewnych rzeczy to rodzaj współczesnej włosiennicy i
      samobiczowania."Jestem złą matką,zjadłam tuńczyka,popiłam gazowaną
      wodą.Jestem złą kobietą"
      Jeżeli ktoś uprawia masochizm to może niech to robi w zaciszu
      domowym a nie na forum.

      Zamiast wpoić sobie prostą zasadę "wszystko w rozsądnych ilościach"
      to nie,wynajdują sobie problemy.Na siłę.
      • alice.munro Re: Zalamka jedzeniowa... 07.01.09, 09:29
        thorgalla napisała:

        > Jeżeli ktoś uprawia masochizm to może niech to robi w zaciszu
        > domowym a nie na forum.


        Nie rozumiem twojego postu. Poszperalam w archiwum Gazety i na
        wszystkich forach "dzieciowych" znalazlam watki o tym, ze tego nie
        mozna jesc, tamtego, ze nie mozna pasztetu, majonezu itd. i nawet to
        forum jest pelne takich watkow. Kazda dziewczyna pisze co innego, bo
        wyglada na to ze i lekarze maja rozne podejscia - jeden kaze brac
        witaminy od poczatku, inny od trzeciego miesiaca. Czy to cos zlego,
        ze sie martwie? Nie pojmuje z jakiej racji mnie obrazasz w ten
        sposob, ja nikgoo nie obrazilam ani nikomu nie zrobilam krzywdy
        swoim postem. Zreszta to jest forum otwarte i kazdy moze na nim
        pytac o co chce. Nie podoba sie, to sie nie wypowiadaj w tym watku
        albo zaloz swoje forum, gdzie beda pisac tylko wybrancy na
        zaakceptowane przez ciebie tematy. A reszcie dziewczyn dziekuje za
        rady, postaram sie nie panikowac smile
        • figa33 Re: Zalamka jedzeniowa... 07.01.09, 10:09
          No cóż, specyfika tego forum jest taka, że każdego dnia dochodzą
          kolejne nowe "ciężarówki", które coś tam gdzieś słyszały, coś
          czytały i sieją ogólną panikę, zadają milion pytań i niepotrzebnie
          się stresują.
          Przyznaję, że sama w pewnym momencie byłam na takim etapie
          (szczególnie panikowałam w kwestii serów, jak zapewne niektóre
          pamiętają), ale dzięki Bogu, z czasem to w końcu przechodzi jak
          poranne nudności (których na szczęście nigdy nie miałam wink )

          Wiadomo, że wiedzę należy poszerzać, ale najlepiej robić to u
          sprawdzonych źródeł. Dla mnie takim źródłem jest moja gin. I nie
          chodzi o to, aby lekarzowi ufać bezgranicznie, ale _zwykle_ sugestie
          lekarskie są znacznie pewniejsze, niż to, co się gdzieś tam od kogoś
          usłyszało.

          Od jakiegoś miesiąca z hakiem, kiedy wrócił mi apetyt, wcinam
          wszystko, na co mam ochotę. Sery jadłam i to w dużej ilosci - prosto
          z Francji (brat wybierał oczywiście tylko z pasteryzowanego mleka).
          Jadam kozie sery i jogurty, popcorn w kinie, piję (od czasu do
          czasu) colę oraz gazowaną wodę mineralną. Zdarzyło mi się wypić
          kilka łyków czerwonego wina do kaczki (miałam potem małe wyrzuty
          sumienia, ale histerii nie robiłam). Jedyna rzecz, jakiej w ciąży
          nie tknę, to surowe mięso, ponieważ nie mam odporności na toxo. (no
          oczywiście wódki też tongue_out )
          Cała reszta, w odpowiednich zdroworozsądkowych ilościach jest jak
          najbardziej na miejscu.
          Naturalnie nie uważam się za żywieniowe guru w czasie ciąży, ale
          serio, przez te 4 miesiące dużo się już wyjaśniło i to mnie uspokaja.

          alice.munro, mam nadzieję, że i Ty za jakiś czas poczujesz się
          spokojnie jedząc wszystko na co masz ochotę smile
          • alice.munro Re: Zalamka jedzeniowa... 07.01.09, 10:30
            figa33 napisała:

            > No cóż, specyfika tego forum jest taka, że każdego dnia dochodzą
            > kolejne nowe "ciężarówki", które coś tam gdzieś słyszały, coś
            > czytały i sieją ogólną panikę, zadają milion pytań i niepotrzebnie
            > się stresują.


            Tym bardziej nie rozumiem postu tej dziewczyny, bo skoro to jest
            forum o takiej specifice, to dlaczego od razu wsiadac na kogos
            nowego?

            > Wiadomo, że wiedzę należy poszerzać, ale najlepiej robić to u
            > sprawdzonych źródeł. Dla mnie takim źródłem jest moja gin.

            Tak samo jak dla innych dziewczyn, ktore od swoich lekarzy
            przychodza kazda z innymi rewelacjami. Mnie denerwuje ten brak
            spojnosci - jedni mowia, ze lososia wedzonego mozna, inni ze nie
            mozna, jeszcze inni ze mozna ale w rozsadnych ilosciach...A co to w
            ogole znaczy? I czy jesli zjem pasztet zakazony listeria to czy ma
            znaczenie czy to bedzie plasterek czy pol kilo? Bakteria moze byc i
            w plasterku..

            > Od jakiegoś miesiąca z hakiem, kiedy wrócił mi apetyt, wcinam
            > wszystko, na co mam ochotę.

            To naprawde pocieszajace wiesci, mam nadzieje, ze w koncu tez dojde
            do tego etapu smile
            • dorisw1978 Re: Zalamka jedzeniowa... 07.01.09, 12:19
              jem wszystko - pasztety, mielonki konserwowe, śledzie, serki pleśniowe, smalce i powiem szczerze - tylko na takie rzeczy mam ochotę. W pierwszej ciązy też jadłam i piłam wszystko - oprócz wódki, nie wypijam surowych jajek i nie jem surowego mięsa (nie przęknęłabym nawet, gdybym w ciąży nie była). Jak mam ochotę to wypijam 5 łyków czerwonego wina albo szklankę piwa. Nie palę. Dziewczyny, nie dajcie się zwariować! Jak będziecie karmić, a Wasze dzieci będą mieć kolki, to dopiero zobaczycie, co to znaczy nic nie jeść. W kółko gotowane ziemniaki, gotowany kurczak, gotowane buraki, gotowane jabłka i wsio!
    • zmyrena Re: Zalamka jedzeniowa... 07.01.09, 12:33
      Nie wierz ślepo w to, co przeczytasz na forum, bo te informacje często są
      niewiarygodne - nie wiesz, kto je pisze. Trzeba zachować zdrowy rozsądek - można
      wodę gazowaną, można śledzie - w sumie to ja jem wszystko, na co mam ochotę - w
      Polsce trudno o ser z niepasteryzowanego mleka, a tatara przez te 9 miesięcy
      można sobie odmówić. Jak będziesz ciągle wyszukiwała wątków o tym, co można,
      czego nie - to niedługo zaczniesz się odżywiać sucharami smile
    • sanciasancia Re: Zalamka jedzeniowa... 07.01.09, 13:05
      Surowego mięsa nie można.
      A przy okazji,
      kiedy nowy tom opowiadań, bo ja nie mogę się doczekać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja