peggyssue
10.01.09, 14:10
Witajcie kochane, nie piszę zbyt często ale często Was czytam
Jestem w 16 tygodniu. Ciąża bez komplikacji, z wyjątkiem infekcji w okolicach
Nowego Roku (jeszcze mam katar, ale zatkany nos to podobno norma w drugim
trymestrze). Zaparcia miałam okropne, teraz nieco lepiej, chociaż po
antybiotykach niestety trochę wróciły. Od 3 tygodni czuję się na pewno lepiej
niż miesiąc temu, nie jestem taka zmęczona i nie śpię tyle. Chodzę do pracy,
na basen (niestety teraz nie z uwagi na ten katar), brzusia nie widać,
mieszczę się we wszystkie swoje obrania, nawet te zapinane w pasie. Talia
poszerzyła się o 7 cm, ale ponieważ miałam ją bardzo szczupłą (60 cm) przed
ciążą, nie widać tego za bardzo (zawsze miałam luzy w pasie i opięte spodnie
na biodrach

).Wszystko gra.
Ale! Nie tylko nie mam zachcianek, ale i w ogóle nie mam apetytu. Nic nie
przytyłam, co oczywiście nie jest samo w sobie dramatem, ale niepokoi mnie
kompletny brak możliwości spożycia posiłku. Jem porcje mniejsze niż przed
ciążą, bo mam wrażenie, że więcej mi się nie mieści. Wczoraj próbowałam się
zmusić do zjedzenia sporego (jak na moje możliwości) obiadu, co skończyło się
bólami żołądka i wielkim brzuchem, który spadł dopiero rano.
Jestem szczupła, moja Mama twierdzi, że u niej ciążę było widać na początku 6
mc, więc nie brak brzucha mnie niepokoi, tylko ten kompletny brak apetytu! W
zasadzie ja nawet się nie niepokoję, uważam, że skoro mój organizm tyle
potrzebuje, to pewnie tak ma być. Ale mąż zaczyna zwracać mi uwagę, że
niewłaściwie się odżywiam, że mało jem, a przecież to jedzenie dla dwojga...
Dobrze, że teściowa jeszcze nie wie o ciąży
Czy faktycznie powinnam się martwić, czy też uznać, że to moja norma?