on nie chce isc na pierwsze USG

13.01.09, 12:55
dziewczyny moj maz nie chce isc na usg to "od srodka", mowi ze
bedzie mial z tym probelm, tzn ze sposobem w jaki sie usg
przeprowadza. ja sie nie moge doczekac zeby po raz pierwszy zobaczyc
a on.... wasi tez tak mieli?po co mi taki maz?
    • asiaiwona_1 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:02
      ale to pierwsze potwierdzające usg? tam i tak nic konkretnego nie
      widać. Poza tym moim zdaniem lepiej nie zmuszać męża. Nie chce to
      nie.
      • ewazdrzewa7 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:07
        jestem w 12 tygodniu, nie na poczatku, czekałam tyle po to własnie
        zeby cokolwiek zobaczyc, raczki nozki no i ilosc sztuk...
    • maiwlys Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:04
      To jak już jesteś w ciąży to teraz go rzuć jak nie odpowiada co? big_grin
      Żarcik taki. Wiesz co mojemu też ostatnio opisałam jak wygląda
      pierwsze USg - najdelikatniej jak potrafie opisałam i tez był lekko
      zaskoczony bo myślał, że zawsze "robi sie przez brzuch" a tu
      niespodzianka i tez nie zachwycał się pomysłem, więc ja mu na to, że
      przecież nie musi oglądać jak mi lekarka majstruje przy narządach
      rodnych i że nie mam zamairu wywalić się z gołym tyłkiem na krzesle
      ginekologicznym smile że jakoś to rozwiążemy, ale jak nadal nie będzie
      miał ochoty iśc to nie pojdzie, zmuszac go nie zamierzam tym
      bardziej że sama mam w tych i podobnych (poród rodzinny) zdanie
      odmienne od większości smile
      • ewazdrzewa7 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:08
        no własnie a ja mam takie zdanie zeby przy mnie byl...
        • memphis90 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 14.01.09, 22:09
          Ale małżenstwo to nie tylko "ma być tak jak ja chcę", tylko szukanie
          kompromisów. Gigantyczny rożen, jaki wtyka się kobiecie do pochwy to naprawdę
          niespecjalnie interesujący widok dla faceta. Jeśli nie chce- to bez przymusu,
          nagraj badanie na płytkę i pokaż mu te rączki i nóżki w domu. A na kolejne
          pójdziecie razem.
      • magdabdg Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:19
        Moim zdaniem nie ma go co zmuszać smile weźmiesz go później, jak będzie USG
        brzuszne i dzidzia będzie się już ruszać
        z drugiej strony, jeśli bardzo chcesz, to przecież on nie widzi jak doktor Ci
        wkłada głowicę. Przynajmniej u mnie tak było, że miałam położony ręcznik
        papierowy albo możesz się umówić tak, że on podejdzie do łóżka jak już będziesz
        miała wsadzone USG i się przykryjesz smile
        pozdrawiam
    • marcowa_mama Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:08
      No co Ty, Ewa nawet tak nie myśl "po co mi taki mąż." Nie dziw mu
      się, pewnie się wsydzi... Ja na pierwszym USG (7 t.c.) byłam sama,
      bo nawet nie chciałam, żeby mój mąż przy nim był. I tak zobaczysz na
      monitorze tylko malutki, kilkumilimetrowy pęcherzyk żółtkowy.
      Polecam Ci natomist wyciąnąć go nawet siłą smile na badanie między 12,
      a 14 t.c. (badanie przezierności karkowej). Dzidziuś ma już widoczne
      rączki, nóżki i wyraźnie bijące serduszko. Oboje z mężem się
      wzruszyliśmy jak zobaczyliśmy wtedy naszą córeczkę smile
      Pozdrawiam!
      • marcowa_mama Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:11
        Dodam, ze to badanie było przeprowadzone przez powłoki brzuszne.


        marcowa_mama napisała:

        > No co Ty, Ewa nawet tak nie myśl "po co mi taki mąż." Nie dziw mu
        > się, pewnie się wsydzi... Ja na pierwszym USG (7 t.c.) byłam sama,
        > bo nawet nie chciałam, żeby mój mąż przy nim był. I tak zobaczysz
        na
        > monitorze tylko malutki, kilkumilimetrowy pęcherzyk żółtkowy.
        > Polecam Ci natomist wyciąnąć go nawet siłą smile na badanie między
        12,
        > a 14 t.c. (badanie przezierności karkowej). Dzidziuś ma już
        widoczne
        > rączki, nóżki i wyraźnie bijące serduszko. Oboje z mężem się
        > wzruszyliśmy jak zobaczyliśmy wtedy naszą córeczkę smile
        > Pozdrawiam!
        • ewazdrzewa7 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:15
          na takie z pecherzykiem to sama nie mialam ochopty isc. teraz juz
          dziecko jest dosc duze i bedzie mozna je fajnie zobaczyc, j.w.
          koncówka 12 tygodnia.... strasznie mi przykro
          • maiwlys Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:21
            a to zupełnie inna sprawa, to mój przed tym nie będzie miał oporów,
            no nie wiem, namawiac raczej bez sensu bo może miec skutek odwrotny
            od zamierzonego, może namów jakiegoś tatusia kolege co by kiedys
            przy okazji powiedział, że to świetna sprawa takie USG, dziecko
            zobaczyć, usłysze serduszko...może wtedy chłop przemysli? smile
            • ewazdrzewa7 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:32
              ale ja mam termin na dzis, wczeniej nie wiedzialm ze to jest
              dopochwowe, dowiedzialam sie przed wczoraj i o tym mu powiedzialam,
              a on mi dzis z taka informacja wyjezdza...
            • figa33 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:53
              maiwlys napisała:

              > a to zupełnie inna sprawa, to mój przed tym nie będzie miał
              >oporów, > no nie wiem, namawiac raczej bez sensu bo może miec
              >skutek odwrotny > od zamierzonego, może namów jakiegoś tatusia
              >kolege co by kiedys > przy okazji powiedział, że to świetna sprawa
              >takie USG, dziecko > zobaczyć, usłysze serduszko...może wtedy chłop
              >przemysli? smile

              No więc właśnie, miałam bardzo podobną sytuację. Mój M bynajmniej
              nie jest z gatunku tych, co waliliby drzwiami i oknami na usg (na
              badania chodzę sama i nie widzę w tym nic dziwnego). Już dawno
              ustaliliśmy, że porodu rodzinnego nie będzie, bo nie zamierzam go do
              tego zmuszać (inna sprawa, że sama jednak też nie chcę, ale to juz
              na inny wątek).
              I byłam pewna, że na to usg nie pójdzie. A tu któregoś dnia jego
              ksiegowa (przy okazji dobra znajoma), aktualnie matka 3 dzieci
              zapytała, czy wybiera się ze mną na usg. On oczywiście, że nie, że
              po co itp itd. A ona:"no coś ty, idź koniecznie, to super sprawa!
              Mój też się zapierał i przy pierwszych 2 dzieciach nie chodził, ale
              przy ostatnim poszedł i był zachwycony i żałował, że wcześniej się
              nie zdecydował". Jak to usłyszał, to nagle zmienił zdanie i ze mną
              poszedł na genetyczne w 11 tc smile
              Uprzedziłam go, że najprawdopodobniej może być jeszcze dopochwowe,
              trochę się dziwił, ale przyjął ze spokojem (mam lekarkę, nie
              lekarza). Siedział sobie na tym usg cichutko, wszystko ze stoickim
              spokojem obserwował i choć tego nie było po nim widać nic a nic, był
              naprawdę zachwycony (wiem to).
              Tak więc być może ktoś ze znajomych Twojego męża, kto sam już był na
              usg z żoną, mógłby go jakoś przekonać ? Jak pójdzie raz, to na każde
              następne poleci jak na skrzydłach. A to usg w 11-14 tc to naprawdę
              fajna sprawa smile
              Powodzenia !

              • ewazdrzewa7 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 14:26
                własnie tak bede chciala na przyszlosc zrobic, po prostu poprosze
                szwagra zeby mu opowiedzial jakie to fajne, tylko ze niestety na
                dzis juz sie nie wyrobie, a to nasze pierwsze dziecko i 1 usg....
                szkoda
    • fabiankaa Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:12
      Po co taki mąż? No litosci.. po co mu taka zona, ktora go zmusza do
      tego, czego nie chce???
      Czy to takie wazne? Czy to wplynie na dziecko? Nie. Jesli facet nie
      chce i lojalnie uprzedza cie zawczasu, ze moze miec problem z USG
      dopochwowym - to mu odpusc kobieto.
      Do obecnosci przy porodzie tez go bedziesz zmuszac????????
      • ewazdrzewa7 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:13
        tak,bo to jego dziecko a bedzie mi wtedy bardzo potrzebny.
        • gracekelly17 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:19
          Daj Mu trochę czasu..A jak dalej nie będzie chciał to nie zmuszaj. Może jak pokażesz mu zdjęcie i opowiesz co widziałaś to na drugim usg już będziecie razem? Na pewno.
          Pozdrawiam
          • katka_tk Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:27
            A jestes pewna, ze bedzie to usg dopochwowe? ja od 6 tyg mialam tylko przez
            brzuch, pisalas ze to koniec 12 tyg wiec nie powinno byc problemu, a moze
            sprobuj porozmawiac z lekarzem, ze wolalabys rzez brzuch i jak sie zgodzi to
            wtedy maz wejdzie z toba do gabinetu, a jak jednak dopochowowe, to poczeka na
            korytarzu a ty pokazesz mu wydrukowane zdjecia, clopa nie zmusisz sila, jedynie
            podstepem, on musi myslec ze to jego dezycjawink
            • ewazdrzewa7 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:41
              tak lakarz powiedzial, specjalnie po to do niego dzwoniłam
        • seytan_a_22 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:27
          Moj tez nie byl na USG i jakos nie placze z tego powodu...nie wszyscy mezczyzni
          sa odrazu nastawieni na ojcostwo i od razu sa w stanie wyobrazic sobie, ze tam w
          brzuchu jest dzieckosmile moj, a jestem w 34tyg nazywa co prawda naszego synka po
          imieniu, pyta co u niego, ale i tak widze, ze poki maly sie nie urodzi to to
          pojecie dziecka jest dla niego troche abstrakcyjne,co wcale nie znaczy, ze jest
          zlym partnerem i bedzie zlym ojcem, nie robie z tego wielkiego halo i do niczego
          przede wszystkim go nie zmuszam...sorry, ze to powiem, ale ja twojemu mezowi
          bardzo wspolczuje takiej zony...a juz te slowa ''to po co mi taki maz''
          wyprowadzaja mnie z rownowagi...lepiej, by go nie bylo? by sobie poszedl? jesli
          tak to sie rozwiedz skoro nie umiesz go zaakceptowac takim jakim jest...
          • ewazdrzewa7 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:37
            ja sie nie zgadzam z poglądem ze my same musimy byc dzielne w
            takcihc sytuacjach. moje dziecko jest planowane, po slubie, mamy po
            30 lat, to facet nagle sie boi pojsc do lekarza z ciezarna zona?
            straszne rzeczy. tu on najmniej jest wazny, najwazniejsze jest czy
            dzieko zdrowe a nie jego "moze mi sie nie spodobac". jak on mnie nie
            moze w trudnych chwilach wspierac to powtarzam po co mi taki maz. a
            jakby meza nie bylo to nie bylo by tez dziecka wiec sama na usg tez
            bym nie chodzila. a jak dziecko kupe zrobi to moe tez mu sie nie
            spodoba? i ja mam zacisnac zeby i wszytko wytrzymac ciekawe w imie
            czego?
            • memphis90 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 14.01.09, 22:12
              >tu on najmniej jest wazny,
              No, niezłe podejscieuncertain Po co mi mąż, on nie jest ważny, ma być przy porodzie,
              ma być jak ja chcę- czy Ty w ogóle myślisz o kimś poza sobą?
        • deodyma Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:39
          i myslisz, ze jak bedziesz naciskac, to maz bedzie uczestniczyl w porodzie???
          chyba sobie zartujesz??? moja kolezanka tez naciskala, prosila, blagala, grozila
          i co? i tak jej chlopa przy porodzie nie bylo. przy porodzie byla jej matkasmile a
          on? gdy zaczela rodzic, zwial z domu i nawet ani myslam wiezc jej na porodowkesmile
          • maiwlys Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:42
            deodyma napisała:

            a
            > on? gdy zaczela rodzic, zwial z domu i nawet ani myslam wiezc jej
            na porodowke:
            > )

            No niby tak z przymróżeniem oka, ale to juz przesada, nie wyobrażam
            sobie aby mój mąż uciekł z domu jakbym zaczęła rodzić, na złośc bym
            czekała z porodem aż wróci! big_grin
            • deodyma Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:46
              Ty tak, ale nie onasmile zreszta facet nawet ani myslal odwiedziec jej w szpitalu
              po porodzie i dopiero to zrobil, gdy jej matka zwrocila mu uwage. zreszta
              dziewczyna zycia na dzien dzisiejszy ciekawego z nim nie ma i za ciekawie nie
              bylo nawet wtedy, zenim urodzilo sie dziecko. chlop sie bawi, imprezuje a ona
              siedziw domu z dzieckiem. no i nawet nie mysli o rozejsciu sie z nimsmile wszystkim
              dookola opowiada, jaki to on idealny jest, ale prawda jest zupelnie inna...
            • seytan_a_22 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:47
              niby tak z przymróżeniem oka, ale to juz przesada, nie wyobrażam
              > sobie aby mój mąż uciekł z domu jakbym zaczęła rodzić, na złośc bym
              > czekała z porodem aż wróci! big_grin
              >

              dobresmile usmialam siesmile ja powiedzialam mojemu, ze jak zaczne rodzic gdy on
              bedzie w firmie to ja przybede do firmy, bo akurat jest po drodze do szpitala i
              dalej pojedziemy razemsmile on sie smieje, ze jakbym miala szybki porod to u niego
              pracuje mnostwo technikow i jakis na pewno znajdzie analogie miedzy silnikiem a
              kobiecym ukladem rozrodczym i odbierze porodbig_grin
          • seytan_a_22 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:44
            Za wczasu kup sznurek, kajdanki, gaz obezwladniajacy, wtedy moze uda ci sie go
            jakos zaciagnacsmileja sie tam ciesze, ze mojego nie bedzie przy porodzie, on nawet
            chcial, ale ja niesmileno i co z tego, ze zrobil dziecko? czy to juz wyklucza, ze
            moze miec strach przed lekarzami, albo nie akceptowac innego mezczyzny lub innej
            kobiety badajacej przeciez tak intymna czesc ciala jego zony? napij sie
            dziewczyno zimnej wody...
            • berna_dette Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 14:30
              a może ona też nie akceptuje tego? chce żeby on przy niej był. Jestesmy razem
              żeby sie wspierać a facet ma zostawic żone sama przy porodzie? To ona ma gorzej
              nie? jak żona będzie obłoznie chora i w ciezkim stanie leżała w szpitalu to do
              niej nie przyjdzie? Ja bym z takim facetem nie była....
              • marcowa_anula Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 14:36
                To ma go teraz zostawić? No bez przesady...
              • seytan_a_22 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 15:29
                Co innego jest porod co innego lezenie w ciezkim stanie w szpitalu...ojciec
                mojego dziecka w szpitalu gdy dwa tyg. temu sie rozchorowalam byl caly czas i
                wyreczal we wszystkim pielegniarki, natomiast przy porodzie nie bedzie i akurat
                mi to nie przeszkadza...bo nie chce...swoja droga na USG tez nie byl i jakos nie
                uwazam go za wyrodnego partnera
        • fabiankaa Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:58
          ewazdrzewa7 napisała:

          > tak,bo to jego dziecko a bedzie mi wtedy bardzo potrzebny.

          Lepiej go nie zmuszaj. Nawet polozna w szkole rodzenia, szefowa
          poloznych z oddzialu, mowila nam, ze faceta mozna sprobowac
          przekonac, ale nie nalezy zmuszac. Bo tacy faceci do niczego sie
          pozniej nie przydają przy porodzie.
          • seytan_a_22 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 14:09
            owszem przydaja sie fabiankaasmile mdleja albo dostaja zawalu czym odwracaja uwage
            rodzacej, nie mysli wtedy o bolusmile ale odwracaja tez przy okazji uwage
            poloznikowsmile chyba, ze ktoras zapobiegliwa zona w przewidywaniu takich atrakcji
            wynajmie ekstra kardiochirurga i asystentabig_grin
    • bumer21 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:23
      ja sie z toba zgadzam. Niby 2 ososby planuja bobasa a tylko my znosimy te cale
      niedogodnosci i dla mnie facet ktory mowi ze on nie chce byc przy porodzie bo
      sie boi jest do dupy. Gdyby mi tak moj powiedzial i tak mial by przy mnie byc i
      trzymac mnie za reke bo to jego jedyny wklad. a usg tez powinien jesli ty tak
      chcesz. W koncu dziecko jest wasze a nie twoje
    • deodyma Re: nie przesadzasz??? 13.01.09, 13:34
      moj maz tez nie poszedl ze mna na pierwsze USG, tylo czekal na mnie na korytarzu
      podczas wizyty u gina. zreszta po co mialam go brac ze soba do gabinetu? a co
      zrobisz, jesli maz nie bedzie chcial byc z Toba przy Twoim porodzie?
      rozwiedziesz sie z nim? ile Ty masz lat , dziewczyno? swoja droga to bardzo
      wrazliwy musi byc Twoj mazsmile to ciekawa jestem, jak on Ci splodzil w ogole dzieckosmile
      • ewazdrzewa7 Re: nie przesadzasz??? 13.01.09, 13:39
        własnie wrazliwy nie jest, nigdy nie byl wiec nie wiem co mu
        odbilo.uwazam ze jego postawa jest niedojrzala, a nie moja.
        • deodyma Re: nie przesadzasz??? 13.01.09, 13:40
          jesli maz nie chce, i tak go do tego nie zmusisz. gdybys byla dojrzala, bylabys
          w stanie to zrozumiec.
          • asiaiwona_1 Re: nie przesadzasz??? 13.01.09, 13:50
            Ale to czy mąż będzie na tym usg czy nie to chyba w kontekście
            zdrowia dziecka nic nie zmieni.
            Napisałaś też, że gdyby męża nie było to i dziecka by nie było. A
            guzik prawda - dziecko można mieć z niemężem.
            Może weź mamę siostrę czy jakąś przyjaciółkę - jeśli to ma Ci pomóc.
            No i twoja roszczeniowa postawa co do obecności męża przy porodzie -
            myślisz tylko o sobie w tym momencie. Za rękę przy porodzie może i
            położna Cię potrzymać - przecież mąż parł za ciebie nie będzie.
            Nie chciałabym mieć takiego partnera jakim ty jesteś.
            • ewazdrzewa7 Re: nie przesadzasz??? 13.01.09, 14:33
              a ze zacytuja Coebie "guzik prawda" bo ja mam dziecko z mezem, z
              niemezam bym sie nie zdecydowala, rozumiem ze chocilo Ci o inne
              przypadki. Co do porodu to nie sadze zeby polozna mogla sie mna tak
              zaopiekowac jak maz, zreszta one maja duzo pracy a i czasem sie im
              nie chce wiec wolalabym miec kogos kogo w kazdej chwili moge poprsic
              np o szklanke wody. to uwazasz jest postawa roszczeniowa? tak, mysle
              o sobie bo ja bede rodzic i cierpiec a nie on, wiec moglby sie choc
              troche poswiecic i pojsc tam ze mna. w koncu pomiedzy nogi zagladac
              mi nie musi. ja nie rozumiem kobiet ktore wykluczaja mezczyzn z
              odpowiedzialnosci...
              • memphis90 Re: nie przesadzasz??? 14.01.09, 22:20
                tak, mysle
                > o sobie bo ja bede rodzic i cierpiec a nie on, wiec moglby sie choc
                > troche poswiecic i pojsc tam ze mna.
                Ale Ty masz hormony, o bólu zapomnisz. W facecie wspomnienia zostaną. Mój mąż
                przeżył mój poród znacznie cieżej, niż ja. Ja godzinę po porodzie planowałam
                kolejny, a on do dzis jest na etapie "nigdy więcej".
        • figa33 Re: nie przesadzasz??? 13.01.09, 14:29
          ewazdrzewa7 napisała:

          > własnie wrazliwy nie jest, nigdy nie byl wiec nie wiem co mu
          > odbilo.uwazam ze jego postawa jest niedojrzala, a nie moja.

          A ja się nie zgodzę. Twoja postawa moim zdaniem jest daleka od
          dojrzałości. Zgadzam się całkowicie, że jest to WASZE WSPÓLNE
          DZIECKO i zawsze tak będzie. Ale tak jak Ty dojrzewasz do
          macierzyństwa, tak mąż musi dojrzeć do bycia ojcem. Czasem (bardzo
          często!) te instynkty pojawiają się u facetów nie w trakcie ciaży a
          długo po porodzie! I czy przez to będą gorszymi ojcami ?

          Dojrzałość i odpowiedzialność facetów w dużej mierze (w ich poniekąd
          słusznym mniemaniu) polega m.in. na tym, aby swojej
          żonie/kobiecie/partnerce zapewnić dobry byt, troszcząc się o nią nie
          zawsze w sposób, jaki ona uznaje za jedyny słuszny.
          Ja o swoim facecie nauczyłam się bardzo wiele właśnie w ciągu tych
          ostatnich 4 miesięcy ciąży. Poznałam go z zupełnie innej strony.
          Wydawał mi się zawsze totalnym indywidualistą, zupełnie wolnym od
          uczyć, emocji itp. Ale okazało się, że on to wszystko w sobie ma,
          tylko ja nie rozumiałam, w jaki sposób to okazuje. Teraz przeżywamy
          swoje najlepsze dni i chyba nigdy nie czułam się szczęśliwsza.
          (oczywiście mam wielką nadzieję, że po ciąży nic się nie zmieni wink )

          3 lata i 3 dni temu umarł mój Tata. Mieszkałam wtedy jeszcze w domu
          rodzinnym. Kiedy to się stało, oczywiście w tych najtrudniejszych
          dniach oczekiwałam od mojego M że cały czas będzie przy mnie, że
          bedzie mnie przytulał, pocieszał, Bóg wie co jeszcze. Jaka byłam
          rozżalona, że nie chciał przyjść do nas na stypę! (która , nawiasem
          mówiąc, nie była stypą tylko zwykłym rodzinnym obiadem po
          pogrzebie). Jego pomoc w tym czasie polegała np na tym, że robił nam
          wielkie zakupy, albo np na następny dzień po śmierci Taty usmażył i
          przywiózł jakieś monstrualne ilości filetów z kurczaka. Miły gest,
          myślałam, ale cholera, wolałabym, zebyś tu przy mnie siedział, a nie
          przywoził obiadki! Tak wtedy to widziałam. Ale była to zima z temp. -
          20 C (tyle było w dniu pogrzebu) i ani gotowanie ani jakiekolwiek
          wyjścia do sklepu , na dodatek w stanie, w jakim znajdowałam się z
          Mamą i Bratem były ostatnią rzeczą, na jaką mieliśmy ochotę. Dziś z
          perspektywy czasu uważam, że zachowanie mojego M było jak
          najbardziej odpowiednie, pomógł nam bardzo - NA SWÓJ SPOSÓB. Nie
          taki, jakiego od niego wymagałam, ale SWÓJ, WŁASNY. I dopiero dziś
          widzę, że tym bardziej było to dla nas cenne. Swoje musiałam i tak
          wyryczeć i przecierpieć. I lepiej, ze zrobiłam to w samotności.
          (przepraszam za tą osobistą wstawkę kompletnie nie na temat).

          Jeśli np mówię mu, że chciałabym, aby kupić dziecku wózek
          Emmaljunga, bo słyszałam, że są świetne, a on mówi stanowczo, że
          nasze dziecko wcale nie musi mieć wózka za 3000 zł bo są znacznie
          tańsze i wcale nie gorsze, to ja się oczywiście początkowo obrażam.
          Ale czy nie ma racji ? I wcale nie chodzi o to że chce skąpić na
          wydatkach dla malucha, jego ekonomiczne myślenie sięga dalej, do
          innych wydatków które nas czekają. Ja oczywiście o tym nie myślę.

          Nikt Ameryki nie odkrył, panowie w bardzo wielu kwestiach różnią się
          od nas o całe lata świetlne, ale czy przez to są niedojrzali ?

          Czy naprawdę sądzisz, że jeśli mąż nie będzie rodził z Tobą, to
          będzie to największa katastrofa pod słońcem ? I że nie podaruje Ci
          znacznie więcej, opiekując się Tobą i Maluchem po porodzie ? Tu
          akurat już znów odbiegamy od pierwotnego tematu wątku, ale odnośnie
          porodów rodzinnych, przypuszczam, że jak trochę o nich poczytasz, to
          jeszcze 10 razy zmienisz zdanie, że mąż na pewno MUSI rodzić z Tobą.
          Ja też tak na samym początku myślałam, nie wyobrażałam sobie, ze
          miałoby być inaczej. Przeczytałam chyba ze 100 artykułów w necie, o
          wypowiedziach na forum nie wspomnę, zrobiłam nawet ankietę w pracy
          wśród kolegów, którzy rodzili bądź nie z żonami. I po tym wszystkim
          podjęłam decyzję, że jeśli z kimkolwiek w ogóle będę chciała rodzić,
          to z mamą. Ale oczywiście do niczego nie namawiam, bo każda taką
          decyzję musi podjąć sama.

          Jedno, co powinnaś zrobić, to absolutnie na spokojnie, bez emocji
          zastanowić się, czy nie osądzasz męża zbyt surowo. Powinnaś dać mu
          trochę więcej czasu na stopniowe dojrzewamie do tego wszystkiego, co
          dzieje się w Tobie i wokół Was.
          Jestem przekonana, ze (szczególnie w chwilach, kiedy spodziewasz się
          tego najmniej), Mąż da Ci jeszcze wiele wsparcia i pomocy, o której
          nawet nie śniłaś.

          A odnośnie samego usg, jeśli wiesz, ze dzidziuś rośnie zdrowo, to
          samo usg z całą pewnością nie jest TRUDNĄ CHWILĄ, w której, jak
          piszesz, powinien Ci towarzyszyć mąż. Jest chwilą bardzo radosną i w
          ten sposób należy o tym zawsze myśleć. Kiedy Twój mąż to zrozumie, z
          pewnością dołączy do Ciebie na kolejnym usg.
          Przepraszam, ze tak długo wyszło, ale Twoje wypowiedzi skłoniły mnie
          do wielu przemyśleń, m.in. dotyczących mnie samej całkiem w
          niedalekiej przeszłości smile
          • ewazdrzewa7 Re: nie przesadzasz??? 13.01.09, 14:47
            dzieki za odpowiedz. z tym porodem jest tak ze mam wyrobiona opinie
            na dzien dzisiejszy, nie znaczy to ze zdania nie zmienie. chcialabym
            jeszcze troche poczytac na ten temat no i w bardziej zaawansowanej
            ciazy podjac decyzje, zobaczymy jak bedzie. Co do dojrzewania do
            ojcostwa to absolutnie sie z Toba zgadzam, faceci maja inaczej ale
            czy tak od czasu do czasu (np w sprawie usg) nie mogli by "pojsc na
            reke swoim kobietom", przeciez nikt mu tam glowy nie urwie, a ja tam
            paradowac z golym tylkiem nie bede, nie o to tu chodzi. co do wozka
            to mielismy identyczna sytuacje, sek w tym ze moj maz uwaza ze
            swietny wozek mozna kupic za 800, a ja w tej kwestii musze cenic
            wygode, bo mieszkamy daleko na wski, sami z dala od rodziny i
            cywilizacji i musze wszedzie dojezdzac samochodem sama bo on ciagle
            w pracy....mysle, ale moge sie mylic ze facet powinien wiedziec co
            to porod i ile wysilku to wymaga, moze jestem idealistka nic na to
            nie poradze. a o te sprawy tez nie mam kogo zapytac. ps. moj tata
            tez nie zyje wiec zupelnie rozumiem Twoj ból, przykro mi.pozdrawiam
            • memphis90 Re: nie przesadzasz??? 14.01.09, 23:16
              .mysle, ale moge sie mylic ze facet powinien wiedziec co
              > to porod i ile wysilku to wymaga,
              Wiesz, mam wrażenie, że to taki syndrom matki-Polki... "patrz, ile ja
              wycierpiałam w ciąży i przy porodzie, a ty zupełnie tego nie doceniasz, po co mi
              taki mąż itd". Ciąganie faceta na poród tylko po to, żeby pokazać mu ile to
              cierpienia nie jest chyba najlepszym pomysłem. Co ma to udowodnić? Że jesteś
              lepsza, bardziej zaangażowana, a on gorszy? Po co takie rzeczy? Kreowanie się na
              cierpiętnicę nie przysparza ani szacunku, ani sympatii... sad

              moze jestem idealistka nic na to
              > nie poradze.
              To nie jest idealizm.
        • memphis90 Re: nie przesadzasz??? 14.01.09, 22:16
          Tak, Twoja jest b. dojrzała. Tupiesz nogą i ma być tak, jak Ty chceszuncertain A jak
          nie- to olewsz faceta. Dziwna postawa.
    • alicja0000 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:44
      daj spokój, nie chce to go nie ciąg. Nie wszyscy faceci chcą oglądać takie
      widoki, nic na siłę. Pokażesz mu zdjęcie z usg a będzie zadowolony.
      • ewazdrzewa7 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 13:52
        zdjecie to nie to samo....cryingtaka szkoda, jak nie bedzie chail isc na
        porod to oczywiscie ze go nie zmusze, tylko ze po nim sie tego nie
        spodziewałam... po porstu wroce ze szpitala i powiem ze dziecko
        zostało przez bociana przyniesione a ciaza to najwspanialszy okres
        mojego zycia...
        • seytan_a_22 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 14:05
          Chyba troche hormony ci wariuja...a nie lepiej po USG pojsc i porozmawiac z nim,
          opisac co i jak, zamiast roszczeniowo i krzywdzaco wyskakiwac z tekstem, ze
          dziecko jest od ''bociana'', moze jeszcze mu powiedz, ze od listonosza?smile na
          pewno sie chlopak ucieszysmile
          • anta1981 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 14:23
            Ja już jestem w połowie ciąży i mój facet ani razu nie był ze mną na badaniu i
            nie mam nic przeciwko. Jakoś swobodniej rozmawia mi się z lekarką kiedy jesteśmy
            we dwie. Ostatnio stwierdził że chciałby pójść ale jakoś tak mu głupio nie
            zmuszam go i przy porodzie też go pewnie nie będzie po co mi marudzący facet w
            takim momencie. Daj facetowi trochę luzu jak będzie chciał to sam Ci powie że
            chce iść nic na siłę.
          • marcowa_anula Re: sposobem na męża 13.01.09, 14:31
            Jak trochę odpuścisz to jest większe prawdopodobieństwo, że on koniec konców zrobi tak jak będziesz chciała-to taka ogólna refleksja. Na takiej zasadzie funkcjonuje sporo mężczyzn wink Skoro ma opory przed usg "dowcipnym" zabierz go na późniejsze jak już będzie robione przez powłoki brzuszne. I bądź też dla niego trochę bardziej wyrozumiała, mężczyźni najczęściej inaczej od nas przeżywają naszą ciążę co nie znaczy, że się nie troszczą, martwią. I sposobem na niego, na każdego męża jakiś jest smile
            • gocha500 Re: sposobem na męża 13.01.09, 14:54
              oj mysmy chodili do kliniki leczenia nieplodnosci i maz byl na
              kazdej wizycie i na kozle tez mnie widzial jak lekar majstrowal
              wziernikiem i pozniej kazde usg dowcipne no wszystko!!!nie mial
              zadnych oporow a nawet byl troche ciekawy jak to wsjo wyglada a na
              pierwszym usg po invitro jak nasze malenstwo bylo malutka fasoleczka
              z bijacym serduszkiem miala takiego bnana na dziobie ze szok!!!a
              pozniej kazde usg obserwowal smile.

              wiesz kazdy chlop jest inny choc mnie by wkurzalo jakby moj sie tak
              jak twoj zachowywal uncertain sorki za brutalnosc ale jakis dziwny ten twoj
              maz!i szczerze mwoiac to nie wiem czy sa na takich jakies sposoby,
              raczej watpie. chociaz moze w koncu dojreje do takich spraw.
              • marcowa_anula Re: sposobem na męża 13.01.09, 15:06
                Ja myślę, że trzeba trochę więcej wyrozumiałości dla takich bardziej 'opornych" mężów-mój jest doskonałym przykładem- "ewaluował" z każdym miesiącem mojej ciąży-po prostu dojrzewał (i nadal dojrzewa) do pewnych spraw. A z mojej perspektywy wiem jedno, że żadne wymuszanie i naciskanie nic nie daje. Faceci są różni i uważam, że ci, którzy nie trzymają za rękę na każdej wizycie, nie mówią do brzucha czy nie rozczulają się na widok zdjęć z usg 3/4d wcale nie są gorsi.
              • ewazdrzewa7 Re: sposobem na męża 13.01.09, 15:26
                ja zazdroszcze madrego i odpowiedzialnego partnera, serio. Z tego co
                widze niewielu takich jest. a jak bedzie z moim opowiem jutrowink
                • seytan_a_22 Re: sposobem na męża 13.01.09, 15:44
                  Aha czyli ''odpowiedzialnosc'' = bycie na USG i przy porodziesad co za glupotauncertain
                  chyba rzuce mojego partnera jest tak cholernie nieodpowiedzialnysad tylko placi
                  za wizyty u najlepszego ginekologa,
                  tylko pielegnuje mnie gdy czuje sie gorzej albo bylam chora,
                  tylko o czwartej nad ranem idzie kupic jedzenie na ktore mam ochote, tylko
                  pilnuje bym brala wszystkie leki i nie przegapila zadnej wizyty ani terminu kursu,
                  i tylko martwi sie bym wszystko miala...
                  jak on moze byc taki nieodpowiedzialny, przeciez to jego dziecko, powinien juz
                  na dwie godziny przed terminem wizyty u lekarza stac gotowym do wyjscia...
                  ciekawe jakby wasi faceci was zostawili, do kogo wtedy byscie skladaly
                  roszczenia i czy byloby wam faktycznie lepiej... z niektorych postow wnioskuje,
                  ze tak
                  • figa33 Re: sposobem na męża 13.01.09, 16:19
                    seytan_a_22 napisała:


                    > chyba rzuce mojego partnera jest tak cholernie nieodpowiedzialnysad
                    >tylko placi za wizyty u najlepszego ginekologa, tylko pielegnuje
                    >mnie gdy czuje sie gorzej albo bylam chora, tylko o czwartej nad
                    >ranem idzie kupic jedzenie na ktore mam ochote, tylko > pilnuje bym
                    >brala wszystkie leki i nie przegapila zadnej wizyty ani terminu
                    >kursu, i tylko martwi sie bym wszystko miala...
                    > jak on moze byc taki nieodpowiedzialny, przeciez to jego dziecko,
                    >powinien juz na dwie godziny przed terminem wizyty u lekarza stac
                    >gotowym do wyjscia...


                    Czekaj, czekaj, czy Ty aby nie piszesz o MOIM facecie ?? wink


                    Serio, zupełnie, na samym początku też się boczyłam, że jak to tak,
                    że nie czyta moich mądrych książek razem ze mną, że w ogóle nie
                    interesuje się tematem bo to mało męskie ? ze nie pójdzie na usg ?
                    Że nie będzie ze mną rodził, to już kompletna nieodpowiedzialność.

                    Ale potem okazało się, że jest dokładnie tak, jak pisze
                    seytan_a_22 - za wizyty akurat nie musi płacić, bo mam kartę LIM z
                    pracy (ale jakby była taka konieczność, jestem przekonana, że
                    portfel by się otworzył). Kiedy byłam chora przez tydzień na
                    zwolnieniu, jakimś cudem wytzymywał każdą noc, kiedy najpierw w
                    ogóle nie mogłam oddychać z powodu zatkanego na maxa nosa i nie
                    powiem czego dostawałam, bo to mało wesołe, jak nie spisz 3 noce z
                    kolei, albo jak katar zamienił się w kaszel i znów pół nocy z głowy.
                    A spać to on lubi w świętym spokoju! W normalnej sytuacji pewnie by
                    mnie zjechał, żebym się już uspokoiła i dała mu wreszcie spać,
                    hehe wink Ale tu dzielnie i cierpliwie znosił to przez cały tydzień. A
                    mógł przecież iść na kanapę! Do apteki po lekarstwa jeździł. W
                    czasie choroby kupował same rarytasy bez których spokojnie mogliśmy
                    się obyć, ale chciał, żebym jak najszybciej się lepiej poczuła.
                    Osobiście wyciskał mi soki z cytrusów i przynosił do łóżka.
                    Na mikołajki sam poszedł do salonu Eris (dla niejednego faceta
                    byłaby to hańba i poniżenie nie do powetowania) i zakupił specyfiki
                    na rozstępy i do biustu (to był Jego pomysł!). Pod choinkę kolejna
                    niespodzianka - voucher do tego samego salonu na specjalny pakiet
                    dla kobiet w ciąży.
                    Aha, i do pracy wozi mnie codziennie przez pół Warszawy (mamy 1
                    samochod) żebym nie stała rano na mrozie. Wracam już sama, ale w
                    domu czeka zawsze coś ciepłego do jedzenia i gorąca herbata.

                    On też ciągle martwi się, abym wszystko miała i abym jak najlepiej
                    przechodziła tych 9 miesięcy.

                    Miałabym się wściekać na Niego z powodu, że nie dał się namówić na
                    pójście na usg (a i tak się w końcu dał wink ) , albo że nie chciał ze
                    mna rodzić ? ? No same powiedzcie !
                    • seytan_a_22 Re: sposobem na męża 13.01.09, 19:17
                      Teraz Ty chyba o moim facecie piszeszsmilete wyciskanie soku z cytrusow i te spanie
                      w swietym spokojusmile
                      zaraz sie okaze, ze mamy wspolnegosmile
                      Zapomnialam dodac, ze jak bylam zaraz po sylwestrze tak chora,ze wyladowalam w
                      szpitalu, to on sie mna zajmowal, a nie pielegniarki, bo sam chcial...gdyby mogl
                      to, by mi kroplowki zakladalsmilenajlepsze bylo jak pouczal lekarza, bo na
                      szybkiego przeczytal w internecie z komorki, ze goraczka powyzej 39 jest
                      niebezpieczna dla dziecka...ostatnio tez zarzucal mnie adresami stron
                      internetowych dla przyszlych mam, skad on je zna skoro sie nie interesuje?kursy
                      i lekarza tez on wybieral, zalatwial terminy itd. faktycznie jest tak
                      nieodpowiedzialny, ze tylko go rzucicsmile

                      Chyba drogie panie powinniscie zaczac zauwazac, ze wasi mezczyzni sie na swoj
                      sposob staraja i ten ''swoj sposob'' oddaje wiecej niz pojscie na USGsmile

                      Co do placenia rachunkow za lekarza, my jestesmy prywaciarze, wiec najpierw
                      musimy zaplacic, by nam ubezpieczenie zwrocilo, z reszta i tak nie zwraca np
                      zachcianek typu USG 3 i 4D za kazda wizyta, ani kursow, wiec wiadomo trzeba
                      siegnac do portfela.

                • blacky_cat Re: sposobem na męża 13.01.09, 15:46
                  Z moim praktycznie nie było problemy,cały tydzień mu trąbiłam,że chciałabym aby
                  go zobaczył itd a jak doszło co do czego to wstałam rano i pojechałam sama i
                  zadzwonił do mnie że on chce...no i wsiadł w taksówkę...więc już sama myśl go
                  rozbawiała do łez,a jak wyszłam z "rozbieralni" z jego skarpetkach (ekhm...były
                  mrozy a męskie skarpetki są cieplejsze big_grin ) i w bluzie to dostał ataku śmiechu,w
                  ogóle było mu przezabawnie,akurat można powiedzieć,że zanim lekarka poprosiła go
                  by podszedł to "usiadłam" na tym jakże to wygodnym fotelu prawie przy jego
                  głowie smile komedia się skończyła gdy mało przyjemne urządzenie usg wylądowało we
                  mnie...ha ha ha się skończyło mina spoważniała,dumnie spojrzał na ekran i jak
                  zobaczył,że jego maleństwo jest takie duże,energiczne i że bije serduszko to z
                  wielkiego komika macho zrobił się wrażliwy tatuś ze łzami w
                  oczach...uszczęśliwił mnie ten obrazek porównywanie jak pierwszy widok malusiego
                  serduszka smile big_grin także pogadaj z nim...skoro jesteś w 12tc to poczekaj jeszcze bo
                  z tego co słyszałam to już od 15/16 tyg można robić usg przez brzuch...a jak go
                  do tego zmusisz to chyba nie będzie najlepiej się czuł...
              • blacky_cat Re: sposobem na męża 13.01.09, 15:50
                gocha500 napisała:
                "z bijącym serduszkiem miała takiego banana na dziobie ze szok!!"
                jaaaaa znammm to wink mój maluch się przepięknie uśmiechnął do zdjęcia z usg i
                chyba bawiło go,że pani doktor łaskotała i goniła go swoim sprzęciorem ;P
                • anick5791 Re: sposobem na męża 13.01.09, 19:07
                  Nic dodać, nic ująć - też uważam, że chodzenie na usg z partnerką nie świadczy o
                  odpowiedzialności bądź jej braku; że mężczyzna inaczej i często dłużej dojrzewa
                  do roli rodzica oraz przede wszystkim, że nikogo do niczego nie można zmuszać, a
                  już szczególnie w tak delikatnych kwestiach, jak te o których dyskutujemy.

                  Ja np. myślałam, że mąż z oczywistych względów nie poprze pomysłu, żeby rodzić w
                  prywatnej klinice, a dziś usłyszałam, że mam się czuć komfortowo i to jest
                  najważniejsze - on nie ma nic przeciwko smile Twój też Cię pewnie jeszcze nie raz
                  miło zaskoczy w czasie Waszej ciąży.
    • thorgalla Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 19:13
      Mój też nie chciał i nie robiłam z tego problemu.
      Był za to przy trzech moich punkcjach.
      Niedługo mam połówkowe i nie powiedział nie więc jest szansa,że
      pojedzie.Jeżeli zmieni zdanie to przecież nie powód do rozwodu.
    • agatracz1978 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 13.01.09, 21:40
      Ja swoje pierwsze USG miałam zrobione "przez brzuch". Było to w 12 tyg.
      Myślałam, że konieczne będzie "od środka" i sama nie chciałam żeby mój mąż był
      przy tym bo wiedziałam, że może to być dla niego krępujące. Czekał na korytarzu.
      Potem żałował, że nie wszedł smile Najważniejsze to pogadać z mężem i dojść do
      porozumienia. Mój mąż teraz chodzi ze mną do ginekologa (czeka na korytarzu) i
      chodzi już na USG. Może nich mąż pójdzie z Tobą i poczeka na korytarzu a w
      drodze do domu podzielisz się z nim swoimi odczuciami ja tak zrobiłam. Był
      bardzo wzruszony.
    • ewazdrzewa7 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 14.01.09, 08:33
      relacja z dnia wczorajszego: na usg umowiona byłam od razu po pracy,
      spotkalismy sie pod gabinetem (taki byl plan) i zapytałam czy chce
      wejsc ze mna do srodka. powiedzial ze chce. wyjasniłam , ze lepiej
      bedzie jak najpierw wejde do gabinetu sama, zobacze co i jak no i
      zapytam lakarza o zdanie. dodatkowo wyjasnilam, ze takie badanie
      wykonuje sie na kozetce a nie na fotelu ginekologicznym, ze
      lakarz "tam nie grzebie", no i zeby w razie co patrzyl tylko na
      ekran. lekarz nie widział przeszkód. w momencie jak sie rozbierałam
      i kładłam to moj maz siedzial na krzeselku w kacie, w zasadzie nic
      nie widzial, dopiero jak na monitorze pokazal sie obraz dziecka
      przesiadl sie na inne krzesło tak zeby tez moc widziec. no i widzial
      wszytko to co ja!!!! byłam zachwycona! widziala jego mine, nie mogl
      oderwac oczu od dziecka. lekarz dokladnie nam wyjasnial co gdzie
      jest, i ze wystko jest w porzadku. mysle ze nie przekazałabym tych
      wszytkich informacji, bo bym ich nie zapamietała, a poza tym na
      zdjeciu duzo mniej widac. jestm dumna z mojego meza i caly wieczor
      mu to wczoraj powtarzalam. przyznal sie ze po prostu nie wiedzial
      jak to badanie dokladnie bedzie wygladalo, i dlatego chcial sie
      wycofac. po porstu nie obgadalismy sprawy wczesniej. myslae ze
      bedzie chcial chodzic na wszytkie usg, jak tylko bedzie mogl,
      zwlaszcza ze teraz to juz bedzie przez brzuch. i bedziemy przezywac
      wszytko razem wink dziekuje wszytkim za wypowiedzi.pozdrawiam przyszle
      mamy.
      • maiwlys Wiele hałasu o nic 14.01.09, 09:01
        No widzisz, wszystko dobrze się skończyło, masz fajnego męża więc
        wycofaj papiery rozwodowe z sądu smile Pozdrawiam!
      • memphis90 Re: on nie chce isc na pierwsze USG 14.01.09, 23:22
        No i widzisz- można bez tupania nóżką i krzyczenia "bo ja chcę" smile Męskie opory
        biorą się najczęściej z obaw- przed nieznanym, że się nie sprawdzą, że coś
        pójdzie nie tak, że się skompromitują, że nie będą umieli pomóc. Trzeba
        delikatnie te obawy rozwiewać... Nie przymuszać- dać drogę odwrotu. Jak facet
        wie, że "w razie czego" będzie mógł wycofać się z honorem, to stres ma mniejszy
        i stać go na więcej.

        jestm dumna z mojego meza i caly wieczor
        > mu to wczoraj powtarzalam.
        O to, to! I tak z chłopami trzeba! Teraz mu opowiadaj, jak dużo będzie znaczyło
        wsparcie przy porodzie- masowanie pleców, podawanie wody, ocieranie czoła...
        Będzie wiedział co robić- i może nabierze chęci na bycie tym rycerzem podczas
        tak trudnej chwili, jaką jest poród wink
    • zazuc Re: on nie chce isc na pierwsze USG 14.01.09, 09:22
      Nie ma co go namawiać, jeśli sam do tego nie dojrzeje, to namawianie go może
      przynieść odwrotny efekt do zamierzonego. Ja mojego męża na dopochwowe USG nie
      zabierałam, sama czułabym się zawstydzona. Nie chcę, aby oglądał jak lekarz coś
      a'la prezerwatywę na głowicę nakłada i wkłada to do mojej pochwy. Taki widok
      naprawdę może być naprawdę ponad męskie siły. Na badania ginekologiczne też go
      nie zabieram, po badaniu lekarz męża prosi i sobie wtedy gadamy. Tak było w
      pierwszej ciąży i tak jest teraz w drugiej. Na USG brzuszne zawsze ze mną
      chodził. A przy porodzie super się spisał.
      • marcowa_anula Re: ufff :) 14.01.09, 09:36
        Jak ja lubię takie historie z happy endem big_grin Pozdrawiam
        • figa33 Re: ufff :) 14.01.09, 11:16
          No i po burzy w szklance wody ! smile
          Gratuluje i cieszę się razem z Tobą, i fajnie, że maż tak
          szybko "dojrzał" i jednak się przekonał smile
          A na kolejnych usg będzie jeszcze fajniej, bo po 1 będą przez
          powłoki brzuszne, a po 2 będzie coraz więcej widać. Na bank będzie
          zachwycony, powodzenia ! smile
          • ewazdrzewa7 Re: ufff :) 14.01.09, 11:29
            na ja mam nadzieje ze bedzie chodzilwink pozdrówki
            • figa33 Re: ufff :) 14.01.09, 13:18
              A tak w nawiązaniu do całego tematu, myślę, że to ciekawy artykuł:
              www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79335,6142043,Narodziny_taty.html
              • ewelinarafal79 Re: ufff :) 14.01.09, 15:13
                Jakoś każda z nas inaczej do tego podchodzi, nie rozumiem jak można wstydzić się
                swojego partnera podczas badania... Przecież to normalna kolej rzeczy. Mój mąż
                chodzi ze mną na badania , wzrusza się ze mną i byłby niezadowolony, gdyby nie
                mógł ze mną wejść do gabinetu, poród też planujemy rodzinny - jak twierdzi, by
                pomóc położnym jak będę na nie krzyczała he he . A tak na serio- jeżeli facet
                uczestniczy w takich badaniach ma inne podejście do ciąży i bobaska w brzuszkusmile
            • anick5791 Re: ufff :) 14.01.09, 18:30
              No i wszystko się dobrze skończyło smile Bardzo się cieszę smile
Pełna wersja