Dziecko w wynajętym mieszkaniu...

15.01.09, 14:33
Czy któraś z Was jest w podobnej sytuacji i powita swoje dziecko w
nieswoim mieszkaniu ? Niestety sytuacja na rynku zweryfikowała nasze
marzenia i uniemożliwiła nam chwilowo zakup własnego M. Teoretycznie
mamy w planach swoje mieszkanie w tym roku, ale na chwilę obecną już
niczego nie można być pewnym, więc tak czy inaczej, dzidziuś
przyjdzie na świat kiedy my jeszcze najprawdopodobniej będziemy
mieszkać w wynajmowanym. Mieszkanie jest spore, ma 3 przestronne
pokoje, w pełni umeblowane (nie nasze meble). Jest komfortowe i
właściwie niczego w nim nie brak.
Ale trochę mi żal tej sytuacji, dużo piszecie o frajdzie, jaką
sprawia przygotowywanie pokoiku dla dziecka, malowanie, kupowanie
mebli itp. My tego niestety w ogóle nie będziemy mieli sad Pokoju nie
będziemy malować, bo nie nasz, mebelków raczej też nie ma co kupować
(oczywiście poza podstawowymi typu łóżeczko, przewijak), więc w
pewnym sensie odpadnie kilka wydatków.
Pewnie łóżeczko na początku i tak będzie stało w naszej sypialni.
Jakoś tak dziwnie mi, kiedy pozbawieni będziemy tej całej "otoczki",
większości przygotywań na powitanie malucha... No i smutno mi, że
chciałabym dla Malucha jak najlepiej, aby od samego poczatku miał
wszystko "lux", ale nie będzie miał. Oczywiście jemu/jej to
kompletnie wszystko jedno,bo przecież nic z tych dni nie zapamięta,
ale nawet przeglądając w przyszłości zdjęcia będzie mi smutno, że to
się nie działo "na swoim"...
Ja marzę o tym, aby jak najszybciej wyprowadzić się z tego
mieszkania, bo wiadomo, obce i źle się w nim czuję, ale nawet gdyby
stał się cud i kupilibyśmy własne M (na co raczej na dniach czy
tygodniach się nie zanosi), to nie ma raczej szans, żebyśmy ze
wszystkim zdążyli do początku czerwca. Nawet gdyby było to
mieszkanie z wtórnego i czekał nas "tylko" remont... sad
Czy któraś z przyszłych mam jest w podobjej sytuacji i ma podobne
odczucia ?
    • asiaiwona_1 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 14:36
      Ja moje pierwsze dziecko przyniosłam ze szpitala do wynajmowanej
      kawalerki. Mieszkaliśmy tak przez 5 lat... Teraz mamy już swoje 3-
      pokojowe, ale przyzwyczajenie do bycia "na kupie" wszyscy razm
      zostało smile
    • maiwlys Myślę, że przesadzasz:) 15.01.09, 14:49
      W zupełnie podobnej to może nie jestem, bo najprawdopodobniej nawet
      w ciąży nie jestem, ale mialam podobne obawy do ciebie i na sugestie
      męża dot. dziecka zawsze mówiłam, że jak się wybudujemy, i nagle tak
      bardzo zapragnęlismy dziecka ze jak sie zdazy urodzic do wiosny 2010
      roku to równiez będziemy przez jakis czas w wynajmowanym a i tak
      bedziemy mieli gorsza sytuacje niz wy bo mamy mieszkanie 2-pokojowe,
      wzwiazku z tym bedziemy musieli pozbyc sie z sypialni łóżka aby było
      miejsce na łóżeczko. A jesli chodzi o meblowanie i cała otoczkę jak
      to nazwałas to przeciez jak kupicie mieszkanie (prędzej czy później)
      to tez będziesz urządzała pokoik, dobierała kolory ścian i zasłony
      cóż to zmieni że juz po urodzeniu? My tez tak bedziemy robic i nie
      czuję z tego powodu żadnego smutku czy żalu. A zdjęcia? Czy na
      zdjęciach nie wazniejsze jest dziecko zamiast pokoiku, mieszkania?
      Nie wiem, moze problem u ciebie polega na tym, ze nie potrfisz
      polubic tego mieszkania w ktorym mieszkacie i sie w nim
      zaklimatyzowac, ja ,nasze mieszkanie, ktore wynajmujemy od poczatku
      trwania naszego zwiazku pokochalam od razu i tylko w nim czuej sie
      jak u siebie chociaz sasiadow bym poubijala jakbym mogla smile Bardziej
      obawiam sie tego jak przystosuje sie zycia w domu...
      • nikaeska Re: Myślę, że przesadzasz:) 15.01.09, 15:12
        zgadzam się z przedmówczynią.... mały bobasek nie będzie widział różnicy czy mieszkanie jest wynajmowane czy własne... pozatym może faktycznie lepiej jest urządzac pokoik jak już dziecko jest troche większe i pokazuje swój " charakterek" i nie koniecznie różowe sciany czy niebieskie baloniki będą do niego pasowac smile powinnas się cieszyc że masz 3 pokojesmile ja z męzusiem jesteśmy puki co na kawalerce wprawdzie własnej ale ciasnejsmile ale doszliśmy do wniosku ze do 2 max. 3 letniego dziecka da się rade na tym jednym pokoju... a przynajmniej odłozymy więcej kaski i mniejszy kredyt będzie trzeba bracsmile wiec spokojnie... jeszcze umeblujesz pokoik dla swojego skarbasmile
    • slomka1982 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 15:01
      Ta sama sytuacja - inne podejście.

      Też wynajmujemy mieszkanie, 3 - pokojowe z duzym tarasem, w naszej
      sytuacji na mieszkanko musimy trochę poczekać ( 2- 3 lata); owszem
      co swoje to swoje, ale jakoś szczególnie nie przeszkadza mi ten
      fakt, lubie nasze mieszkanko, jest przytulne, wszedzie mam blisko -
      spacery, sklepy, rodzinka, nasza sypialnia jest w pełni przez nas
      umeblowana i tam tez w pierwszym okresie będzie spała dzidzia, ale
      nie do tego zmierzam - NAJWAZNIEJSZE ŻEBY DZIDZIA BYŁA ZDROWA I
      MIAŁA KOCHAJĄCYCH RODZICÓW, ŻEBY MIELI CZAS DLA DZIECKA I SPEŁNIALI
      PODSTAWOWE POTRZEBY OPIEKUŃCZO-WYCHOWAWCZE, A SWÓJ KĄT POCZEKA PS:
      WIESZ MOŻE DZIDZIA WOLAŁABY POCZEKAĆ Z TYM POKOJEM AŻ ŚWIADOMIE
      ZACZNIE PODEJMOWAC DECYZJE I SAMA ZDECYDUJE O WYSTROJU SWOJEGO
      POKOJU wink, TO AKURAT ŻART, NIE PRZEJMUJ SIĘ TAK. POZDRAWIAM MONIKA
    • maesstra Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 15:06
      mieszkamy w wynajetym mieszkaniu bedziemy miec tu dziecko, bo poki
      co nie zamierzamy nic kupować, chyba że nastąpi jakis niebywały
      krach na rynku nieruchomośći wink. Nie przeszkadza mi to że jest to
      wynajęte mieszkani i nie mogę sobie go urządzić jak bym chciała, ale
      bardziej to że ktoś mi je wypowie i nagle bede musiała się z
      niemowlakiem gdzieś przenosić. O ile we dwoje nie mielismy z tym
      problemu i jakoś potrafiliśmy się przystosowac do róznych lepszych
      czy gorszych warunków to z dzieckiem pewnie będzie bardziej
      stresująco.
    • katarzynadudek7 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 15:14
      No właśnie ! Źle się w nim czujesz i w tym cały problem ! Ja mam
      zupełnie inną sytuację ale "Twoją" sytuację znam z opowiadań
      rodziców i ich współmieszkańców. Tak, bo jak rodziła się moja
      siostra to czekali na swoje mieszkanko mieszkając na 50m2 (2 pokoje,
      pokój z kuchnią plus łazienka) z... rodzicami, chorą babcią,
      brat+żona+dziecko (też czekający), siostra i pies smile W sumie 11
      żywych istot ! Trwało to jakieś dwa-trzy miesiące i się doczekali.
      Przerażające ? Dla nas może tak, dla nich wtedy pewnie też ale
      dzisiaj jest to pretekst do fajnych wspomnień smile To tak dla
      wywołania uśmiechu na Twojej buźce smile
      Wiem jednak co znaczy marzenie o swoim miejscu na ziemi. Mama też
      o nim marzyła...Gdy ja kupowałam mieszkanie to na rynku
      nieruchomości był taki deficyt że wyłam po nocach. Nie było nic ! A
      gdy już kupiłam wprowadziłam się pierwszego dnia cała noc
      sprzątając. I to uczucie jest cudowne. Nie martw się bo są na
      świecie ( obok Ciebie pewnie też) ludzie którzy rodzili sie wtedy co
      my, bez własnego pokoju, bez własnego łózeczka. Dla nich to nie jest
      ważne a są wspaniałymi ludzmi ! Uszy do góry !
      • figa33 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 15:44
        Dziewczyny, dzięki za słowa pocieszenia.

        To oczywiście trochę wszystko naciągane przemyślenia, ostatnio chyba
        (od nowego roku) za dużo myślę przez ciążę o różnych (wcześniej
        wydawałoby się nieistotnych) mniejszych i większych problemach
        natury ekonomicznej itp. Nie dopadła mnie na szczęście żadna
        depresja, ale wiadomo, ze to co się dzieje na świecie, też ma jakieś
        tam odbicie na naszej sytuacji.

        Po prostu zawsze sobie obiecywałam, że moje dziecko będzie miało
        lepszą sytuację niż ja. Mieszkałam do w sumie dość późnego (nawet
        bardzo!) wyprowadzenia się z domu z rodzicami i bratem - w 4 osoby w
        2 pokojach na 42 metrach. Do końca mieszkałam z bratem w 1 pokoju,
        już nawet jako osoba dorosła (brat młodszy o 6 lat). Nie oceniajcie
        tego, ale taka była sytuacja i z różnych powodów musiało być tak a
        nie inaczej.
        Dlatego obiecaliśmy sobie z moim M, że kiedy już będziemy kupowac to
        własne mieszkanie (oczywiście nie zarzynając się), to od razu
        chcielibyśmy większe, czyli właśnie ze 3 pokoje, żeby na przyszłość
        dzieci nie miały już takiej sytuacji jak ja. Myślę, że małe są
        szanse abyśmy mieli duże pole manewru jeśli chodzi np o kupowanie
        teraz mniejszego (np 2 pokoje 50 m) a za tak zwany jakiś czas
        wiekszego. M.in. z powodu wieku już teraz trudno byłoby nam dostać
        kredyt na 30 lat, a to bardzo zmienia postać wielu rzeczy.
        Wiem, wiem, że są tysiące rodzin, które mieszkają w naprawdę małych
        mieszkaniach - kawalerkach i super małych 2 pokojach i z niejednym
        dzieckiem i ja wcale nie mam żadnych kompleksów z tego powodu, ze
        sama byłam w takiej sytuacji.

        Mieszkanie, które aktualnie wynajmujemy jest ok, jakoś się w końcu
        do niego przyzwyczaiłam, ale mimo wszystko wcale nie czuję się w nim
        dobrze, wiele rzeczy mnie denerwuje itp. To co w nim lubię, to
        właśnie przestrzeń, to że nie muszę się o nic obijać w kuchni czy
        łazience, że jest osobna sypialnia itp itd. Marzy mi się
        przynajmniej takie mieszkanie dla naszej pełnej już rodziny.

        Wiem naturalnie, że oglądanie kiedyś zdjęć i wspominanie że było to
        wynajęte mieszkanie, nic nie zmieni i nie będę z tego powodu robić
        tragedii. Przypuszczam, że może nawet będziemy się śmiać na takie
        wspomnienia. Ale jakoś tak po prostu naszło mnie, że przy tym
        pierwszym dziecku ominie mnie coś, co oczywiście wcale jak się
        okazuje, nie jest najważniejsze. Tak jak pisałyście wcześniej -
        liczy się zdrowie i szczęście dziecka.
        Chyba chciałam sobie tak trochę ponarzekać i się wyżalić.

        Ale to swoje mieszkanie, to naprawdę chciałabym już mieć, na maxa !!

        Pozdrawiam Was smile
        • nikaeska Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 16:04
          co do ponarzekania i wyżalenia to nikt tu tego nie zabrania smile a wiem sama po
          sobie ze jak się tak napisze co nas boli i dołuje i ktoś na to spożyj z boku i
          pocieszy że nie jest wcale tak jak się myśli to tak lepiej się robi na duszysmile
          puki co ciesz się chwilami które teraz możesz przeżywać i pamiętaj, że zawsze
          mogłoby byc gorzejsmile
    • maesstra Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 15:40
      aaa i chciałąm jeszcze dodać że cieszę się że mogę sobie pozwolić na
      wynajęcie mieszkania i mieszkać w nim tylko z mężem i kiedyś
      dzieckiem. Najgorsze byłoby dla mnie mieszkanie razem z teściami czy
      rodzicami, a przecież tak też jest...
      • embeel ??? 15.01.09, 16:05
        Na początku myślałam, że nie zrozumiałam pytania. Myślę, że maluchowi będzie
        zupełnie obojętne czy wynajmowane czy własne, najważniejsze, aby miał przy sobie
        kochających się i jego rodziców. A tak na bardziej serio, to nadal nie rozumiem
        pytania - trochę przesadzone te rozterki...poza tym czasem lepsze wynajęte niż
        własne z kredytem na 30 lat na karku i stresem, że zwolnią z pracy, bo kryzys
        przyszedł.
        • figa33 Re: ??? 15.01.09, 16:20
          Pytanie było takie, czy któraś z przyszłych mam jest w podobnej
          sytuacji i ma podobne rozterki. Cała reszta przydługiego postu, to
          były moje żale wink
    • venety Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 16:44
      My tez wynajmujemy, mamy 3m-czna coreczke pokoik zrobilismy dla
      malej, dopiero za 2-3 lata moze uda nam sie przeprowadzic do innej
      miejscowosci.I znowu bedziemy zaczynac wszystko od nowa, remont
      mieszkania ktore bedziemy wynajmowac(na kupno nas niestac).Na tyle
      dobrze ze za kazdy remont zwroca nam pienieniadze.
    • avila34 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 17:14
      Miezkamy z mezem w wynajetym mieszkaniu i nie zapowiada sie w ogole, ze
      kiedykolwiek bedziemy miec swoje wlasne (brak zdolnosci kredytowej, brak
      cisnienia, brak psychicznej odpornosci na dlug do konca zyciasmile. Na razie
      mieszkamy w dwoch duzych pokojach, mozemy je urzadzac jak chcemy, etc. Mysle, ze
      najwazniejsze to milosc miedzy rodzicami dziecka, a to, czy on sie chowa w
      wynajmowanym, czy nie, czy ma wersje lux, czy simple, to sprawa drugorzedna.
      Wielu moich znajomych tak zyje, nie na swoim i jakos daja rade. Zawsze to lepiej
      niz z tesciami. Zycze oczywiscie wlasnego m, a tymczasem lepszego samopoczucie w
      nieswoimsmile.
      • seytan_a_22 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 17:24
        my mamy dwa mieszkania jedno w Niemczech jedno w Polsce, jedno nalezy do mnie,
        drugie do mojego facetasmile to taka inwestycja w razie czego, wiadomo bywa
        roznie...to moje zostalo zakupione wylacznie dlatego, ze moi dziadkowie mieli
        prawo pierwokupu po niskiej cenie i nie bylo sie co zastanawiac...wykupilam im
        je przy pomocy mojej mamy, na razie mieszka tam dalej moja babcia i niech
        mieszka jak najdluzej, ja go na razie nie potrzebuje. Uwazam, ze kwestia
        mieszkaniowa nie jest az taka zla, mialabym mozliwosc wyremontowania calego
        poddasza u mojej mamy w razie jeszcze jakiegos kryzysu, ale za to podziekowac
        moge tylko przezornosci starszych czlonkow rodzinysmile na poczatku tez wszyscy
        mieszkali na kupie i nie mialam wlasnego pokoju jako male dziecko i wcale mi to
        nie przeszkadzalo w niczym...swoja droga urzadzanie pokoiku to tylko dodatkowy
        bol glowy i takze wydatek extra, wiec nic specjalnego cie nie omijasmile mi sie tam
        wcale nie chce latac i wybierac mebelkowsmile ale ja to wogole inna jestemsmileswoje,
        nieswoje, wazne, ze dzidzius bedziesmile
        • maiwlys seytan_a_22 15.01.09, 18:49
          Tzn. że nie będzies zurządzać pokoju dla małego mimo że masz
          mozliwości? Nie no nie żartuj sobie! smile Leń jesteś!
          • seytan_a_22 Re: seytan_a_22 15.01.09, 21:07
            Bede urzadzac, ale nie bede miala z tego niesamowicie jakiej frajdy i
            przezycia...to tylko pare mebli...rozczulac sie bede nad synkiem a nie nad
            urzadzaniem mu pokoju...to tylko zakupy...ja wiem, ze niektorym moze sie to
            wydac niezrozumiale, ale mi sie zakupy przjadlytongue_out
    • alicja0000 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 20:20
      nie powinno Ci być smutno, jak napisałaś dziecku jest to obojętne. Liczy się
      wasza miłość i troska-by było najedzona, czyste i dobrze spało reszta to egal. I
      tak noworodek a potem niemowlak w większości przypadków śpią z rodzicami w
      pokoju. A te pięknie odpicowane pokoiki stoją puste bo mamie nie chce się kila
      razy w nocy latać do innego pokoju. Dziecko trzeba mieć cały czas pod
      obserwacją. Zobaczysz, że po narodzinach będziesz inaczej na to patrzeć.
      Moja koleżanka ma ponad 100 metrowe swoje mieszkanie, dziecko ma wszystko
      amerykańskie i niczego można by rzec mu nie brakuje. A jednak w domu brak jest
      szacunku, miłości i panuje niezgoda między rodzicami. Dlatego ta mała cały czas
      chce przebywać u swojej babci, w starym mało nowoczesnym mieszkaniu.
      Z czasem kupicie swoje, maluch będzie już bardziej kontaktowy, być może coś już
      tego okresu zapamięta. Taki noworodek tylko śpi, je i kupka- nie obchodzą go
      meble z Ikei czy kolory ścian, obchodzi go tylko cycuś i ciepło mamy smile nie
      przejmuj się takimi bzdetami, skoncentruj się na sobie i dziecku reszta sama
      przyjdzie z czasem smile
      • katka_tk Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 21:22
        hej, ja mam taka sama sytuacje i czuje sie tak samo jak ty.
        mieszkanie na wysokim standarcie, umeblowane itd ale nie swoje, jak sobie
        zaczelam uzmyslawiac ta cala otoczke z pokoikime, lozeczkiem itd to wpadalam w
        ciagla rozpacz, mieszkam za granica i wiedzialam, ze predko nie kupie wlasnego
        m, choc w polsce mamy 3 do wyboru, choc zadne nie jest tym co bysmy chcieli. w
        koncu nie wytrzymalam i postanowilam sie spakowac, wrocic do kraju, zaczac od
        nowa na swoim i pierwsze co zrobie to pokoik dla dziecka wlasnie.
        jestem na etapie pakowania, w srode wyjezdza pierwzy transport rzeczy.
        moj maz nie byl zachwycony i wolalby tu zstac, ale widzac mnie w takim stanie
        zrozumial ze potrzebujemy ostoi w postaci wlasnych 4 scian i spokoju, teraz
        szuka dobrych stron i cieszy sie ze bedziemy u siebie.
        nie zawsze jest szybkie i proste rozwiazanie, ja mam szczescie, ze na mnie czeka
        moje wlasne m, a ze nie dokladnie tam, gdzie bym chciala to juz alo istotne.
    • emigrantka34 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 21:26
      Ale o co chodzi? Musisz wymyslac sobie problem? Miliony ludzi zyje w
      wynajmowanych mieszkaniach, albo co gorsza z parentsami.
      Noworodkowi nie jest potrzebny wlasny pokoj, tylko co najwyzej
      kolyska albo lozeczko.
      Zamiast wymyslac sobie problemy przed porodem lepiej sie wyluzuj.
      Jak to sie mowi nie ma sensu martwic sie czyms czego nie mozemy
      zmienic, jak rowniez nie ma sensu martwic sie czyms, na co mamy
      wplyw.
    • michasiam Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 15.01.09, 22:08
      jak sama mówisz to sytuacja przejściowa, więc wyluzuj, ja znam pary,
      które mają piękne i własne mieszkania, ale niestety nie mają dzieci.
      Największy Twój Skarb już jest, reszta to kwestia czasu..pozdrawiam
    • miss_california123 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 17.01.09, 12:56
      Dla mnie to już druga ciąża i poród w wynajmowanym mieszkaniu. Budujemy
      wprawdzie dom, ale maluch pojawił się dosyć niespodziewanie i nie chciał
      poczekać aż skończymy, więc dopiero pierwsze urodziny będzie miał w swoim domku.
      Dla mnie to naprawdę bez znaczenia że mieszkanie jest wynajmowane. Jest trochę
      problemu z przestrzenią, ale ten rok jakoś damy radę. A to całe kupowanie,
      malowanie, urządzanie pokoiku.... może i frajda (dla mamy na pewno), ale połowa
      z tych rzeczy za kilka miesięcy już nie będzie potrzebna, a tak to przynajmniej
      w nowym domu od razu urządzimy dzieciom bardziej "dorosły" pokój. Poza tym
      urządzenie fajnego kącika, tanim kosztem, dla malucha w wynajmowanym mieszkaniu
      to też może być ciekawe wyzwanie. Teraz najważniejsze żeby maleństwo urodziło
      się zdrowe. Ja przez 11 lat mieszkałam z rodzicami i babcią w pokoju z kuchnią,
      nawet spałam z bratem w jednym łóżku przez 10 lat i nikt nie narzekał.
      W mojej obecnej sytuacji jedyną rzeczą jaka mnie przeraża jest fakt że
      mieszkanie jest na 4 piętrze i nie mamy windy.. nadźwigam się sad Cała reszta
      jest do ogarnięcia smile
    • memphis90 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 18.01.09, 21:23
      Ech, macie 3 pokojowe mieszkanie- więc źle przecież nie jest. A że wynajęte, a
      nie własne- to przecież sytuacja przejściowa. My mamy 2 pokoje, wcześniej
      mieszkaliśmy w mikrokawalerce, druga opcja to mieszkanie z rodzicamiuncertain Na
      wynajęcie większego nas zwyczajnie nie stać, dziadkowie szczęśliwie żyją i mają
      się dobrze (w kwestii ewentualnego dziedziczenia), rodzice raczej nie
      sprezentują nam mieszkania, my- jako właściciele firmy, a nie wyrobnicy na
      etacie- jesteśmy dla banków niewiarygodni. Stopniowo przycinam moje marzenia do
      możliwości- od domu na wsi, przez podmiejski domek do mieszkanka gdziekolwiek,
      byle własnego... Ale nie dlatego, że żal mi malowania pokoju dziecięcego, tylko
      z powodów finansowych. Ale kiedyś to sobie odbiję, umebluję mieszkanie według
      swojego widzimisię, będę dobierać zasłony i bibeloty... Kiedyś wink
      • kaamilka Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 18.01.09, 21:58
        my- jako właściciele firmy, a nie wyrobnicy na
        > etacie- jesteśmy dla banków niewiarygodni

        O właśnie! Znam to! wink Ostatnio poszłam do banku i zrobiłam im awanturę, że mój
        mąż, biedny nauczyciel, jest dla nich lepszym klientem niż ja (prowadząca własną
        działalność) smile ale jakoś już się do tego przyzwyczaiłam. Memphis - same
        zarobimy na ten domek - bez banku tongue_out
    • zazou1980 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 19.01.09, 12:40
      ja obecnie mieszkam w co prawda nie wynajmowanej, ale użyczonej kawalerce z moim
      chłopakiem, 1,5-miesięczną córeczką i 2-letnią kotką. mieszkanko jest malutkie
      21-metrowe i było wstępnie urządzone, ale my je przemalowaliśmy (na kolor który
      mi się podoba) i dokupiliśmy wszystkie dodatki - przez co czuję się w nim
      dobrze. dla dziecka kupiliśmy kompaktowe łóżeczko turystyczne z zamontowanym
      przewijakiem, co też oszczędza trochę miejsca, a wózek trzymamy w starej
      nieużywanej pralni, bo w mieszkaniu już się nie zmieścił smile
      własne mieszkanie planujemy w tym lub przyszłym roku, jak sytuacja na rynku się
      trochę wyklaruje, ja wrócę do pracy, młodą przyjmą do państwowego żłobka (to
      może potrwać w warszawie) no i wezmę ślub z moim bojfriwendem ...
      • isabela76 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 19.01.09, 14:21
        Hej Dziewczyny,
        Tak sie zlozylo ze mieszkam za granica i moje ukochane mieszkanie
        zostawilam w Polsce. Ale mam tu fajna praca i fajne studia i
        pomyslalam ze chetnie urodzilabym tu dwojke dzieci. a ze nosi mnie
        po swiecie to pewnie pozmieniam tez mieszkania. Nigdy nie przeszlo
        mi przez mysl ze bede miala problem byc w wynajmowanym mieszkaniu z
        dzieckiem. Co prawda zdecydowalismy sie wynajmowac mieszkania
        nieumeblowane zeby przynajmniej meble z nami jezdzily. W ostatnich 3
        latach mialam juz 3 przeprowadzki az trafilam na mieszkanie w ktorym
        sie dobrze czuje i ktore ma piekny ogrod. Pewnie za niedluge je
        zamienie na wieksze ze wzgledu na powiekszenie rodziny. Glowa do
        gory, dom jest tam gdzie go sama stworzysz niewazne czy w swoim czy
        wynajetym.
    • zlotarybka_1 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 20.01.09, 13:05
      Mam nadzieję, że nie odbierzesz mojego postu jako złośliwość, ale
      uważam, że to prawdziwe szczęście mieć w ciąży tylko takie problemy.
      Przecież macie dach nad głową (i to całkiem spory z tego co
      piszesz), dziecko dobrze się miewa (tak zakładam, skoro głowę
      zaprzątają Ci takie błahostki), jest Wam wygodnie, macie dużo
      miejsca. Każdy chciałby mieć własne mieszkanie, ale przecież nie
      musicie gnieść się gdzieś kątem u teściów czy rodziców albo w
      maleńkiej kawalerce, stać Was na duże mieszkanie, masz dobre warunki
      do opieki nad maleństwem. A pokój dziecka urządzisz jak już będzie
      trochę większe, wtedy i Ty i ono będziecie mieć z tego frajdę. Póki
      co Twojemu dziecku tak czy inaczej wszystko jedno czy ma wynajęty
      czy własny pokój. Pozdrawiam.
    • anik801 Re: Dziecko w wynajętym mieszkaniu... 20.01.09, 13:14
      Gdy urodziłam dziecko mieszkaliśmy w mikeszkaniu służbowym.W sumie
      mogliśmy w nim robić co nam się podobało(kolor ścian,ustawienia
      itd.). Teraz również mamy mieszkanie służbowe,tyle że w innym
      mieście.Mamy dwa pokoje,więc drugiego dziecka w tym mieszkaniu
      raczej sobie nie wyobrażam.Mam jednak ten komfort,że w każdej chwili
      mogę wrócić do domu na wsi.Zresztą można powiedzieć,że i tak żyjemy
      na dwa domywink
Pełna wersja