elenel 30.01.09, 22:23 Kto Wam pomaga, jesli chodzi o przygotowania do porodu, kupno rzeczy potrzebnych dziecku itp. Pół biedy, jesli lezy się w domu. jest internet itp. Ja w szpitalu byłam krótko, ale lezała tam jedna dziewczyna bardzo długo... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
quajp Re: leżące - kto Wam pomaga? 30.01.09, 22:31 ja lezalam w obu ciazach i niezbedne rzeczy gromadzil maz, mama i tesciowa. poza tym , jak sie lezy z zagrozona ciaza, to wyprawka nie jest w centrum Twojego zainteresowania.ja myslalam o tym, co zrobic, zeby przetrwac jeszcze tydzin, dwa, a nie o tym jaki wozek kupic.po porodzie za to szalalam do woli w sklepach dzieciecych Odpowiedz Link Zgłoś
balsamina-niecierpek Re: leżące - kto Wam pomaga? 30.01.09, 22:34 Mąż!!! Cześć mu i chwała, bo daje sobie radę znakomicie i nie marudzi. Ubranek dla dziecka nie kupowałam, przyjaciółki naniosły mi tyle, że mogłabym obsłużyć cały żłobek Łóżeczko kupiłam przez net na allegro, wózek przywiozą mi do domu, to samo wanienkę i fotelik. O resztę poproszę mamę albo teściową, ale z tym się jeszcze nie pali... Odpowiedz Link Zgłoś
seytan_a_22 Re: leżące - kto Wam pomaga? 31.01.09, 00:13 Mąż!!! Cześć mu i chwała, bo daje sobie radę znakomicie i nie > marudzi. Masz dobrego meza, gratuluje. Niestety moj M ma wogole inne poczucie smaku niz ja, nie az tak razaco rozne, ale wystarczajaco, by hmm mijac sie w ocenie piekna niektorych rzeczy. Dzis byla wojna o kolor wozka, az nas sprzedawczyni uspokajala, pewnie myslala, ze zaczniemy sie bic na srodku sklepu, ale my mamy taki sposob wyrazania naszych opinii, machajac rekoma i uzywajac epitetow mniej lub bardziej uwlaczajacych acz nie pojmowanych doslownie Poki co jestem na chodzie, nie mam ciazy zagrozonej, jedyne co czasem skurcze wykluczaja mnie z zycia na cale dnie, ale jak ich nie mam to gromadze wyprawke razem z M, od czasu gdy zakupil zielona komode do przewijania nie puszczam go samego na zakupy pewnie teraz nawet ze skurczami latac bede, bo kurcze termin co raz blizej, a ja nigdzie nie moge w miare podobnego kolorystycznie lozeczka dostac, oczywiscie do tej komody nie narzekam jednak, w dniach gdy leze i ''zdycham'' moje kochanie robi doslownie wszystko i chwala mu za to, bo nikogo wiecej tu do pomocy nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
balsamina-niecierpek Re: leżące - kto Wam pomaga? 31.01.09, 14:13 A nie, to nam się o tyle udało, że poza wspólną alergią na różowy kolor (wizja słodkiej dziewczyneczki w sukience i lakierkach koloru landrynek malinowych wywołuje u nas solidarne brr!) nie jesteśmy jakoś strasznie przywiązani do swoich gustów. Rzeczy, które dostajemy od bliskich i znajomych są na tyle neutralne, że pasują do wszystkiego, a że nie znosimy różowości, to już wszyscy wiedzą Podejrzewam w cichości ducha, że mąż widzi naszą córkę raczej jako łobuziaka w bojówkach w panterkę, niż laleczkę w kokardkach i falbankach - ja zaś uważam, wspominając własne dzieciństwo, że jedno drugiemu nie przeszkadza. Dlatego zbieram ubranka i takie, i takie. Zobaczymy, co do małej będzie lepiej pasować... chociaż w cichości ducha obstawiam bojówki Odpowiedz Link Zgłoś
seytan_a_22 Re: leżące - kto Wam pomaga? 31.01.09, 14:53 Tez nie przepadam za rozowym ale czasem w jakims ciekawym zestawieniu moge go przechorowac a co do kokardek i falbanek, to moja mama ubierala mnie w nie niezbyt czesto, az pewnej niedzieli zrezygnowala wogole, gdy przed wyjsciem do kosciola, u dziadkow na wsi, pobieglam w bielutkiej sukieneczce do obory porwalam sukienke chcac dosiegnac konika, nie mowiac ze sie gnojowka upapralam i innymi cudownymi rzeczami tam dostepnymipotem jeszcze zahaczylam o bagienko za obora co skonczylo sie blotem do kolan, bo tam z kolei byly kijankinie wiem jak to sie stalo, ze moja kuzynka po tej wizycie w stajni i na polu wygladala dalej jak z zurnalu, a ja nie ona nie lubila zwierzatek wiec sie nie pchala chyba w kazdym razie potem ubierano mi wylacznie spodnie i to w ciemnych farbach do 16roku zycia chodzilam jak chlopak, a dlugie wlosy chowalam pod czapka mozliwe, ze twoja corcia tez bedzie takim typem najwazniejsze by byla zdrowa Odpowiedz Link Zgłoś
judyta2000 Re: leżące - kto Wam pomaga? 30.01.09, 23:02 Ja mam brzdąca w wieku 1,7 miesięcy oraz 9 letnią córcię. Za trzy tygodnie kolejny poród. Od września leżę plackiem, do tego doszedł jeszcze gips na nogę i zapalenie piersi. Ale dzięki Bogu moja mama przyjeżdża codziennie i opiekuje się Małą pół dnia. Drugie pół dnia Mała jest z teściową. Ponieważ tym razem również będzie dziewczynka i tak mała różnica wieku, wszystkie ubranka i inne akcesoria mam już. Nie wyobrażam sobie, jakby to było bez pomocy babć. Mąż wraca z pracy ok. 19 i potem on przejmuje wszystkie obowiązki. A ja tylko leżę i patrzę jak wszyscy chodzą wokół mnie, jak wokół jajka. Naturalnie jest to miłe, ale czekam już z niecierpliwością na poród, aby wreszcie móc wstać z łóżka i zacząć „normalnie” żyć. Takie leżenie może wkurzyć na maxa... Odpowiedz Link Zgłoś
take_that Re: leżące - kto Wam pomaga? 31.01.09, 08:19 chyba wszystko spadnie na męża. Ja tylko przygotowuję listę rzeczy, które ma mi kupić do porodu. Mama i teściowa są o setki kilometrów stąd, nie mam nic kupione (7 m-c). Kalkuluję logicznie, że jak urodzę za wcześnie, to i tak będziemy w szpitalu długo i będzie czas na zakupy dla dziecka, tak jak napisała jedna z dziewczyn powyżej, raczej martwię się tym, żeby urodzić zdrowe i donoszone dziecko niż kolorem wyprawki. Teraz w sklepach jest przecież wszystko, najwyżej będę mieć trochę drożej, bo nie będzie czasu i siły na łażenie, wybieranie i porównywanie cen, raczej nie jestem z tych, co mają wymarzoną, noszoną pod serduszkiem wizję wózka, czy łóżeczka, będą jakie będą i tyle. Starszy syn jeździł w bardzo obciachowym wózku i przeżył. Odpowiedz Link Zgłoś
bweiher Re: leżące - kto Wam pomaga? 31.01.09, 12:05 W sumie nikt mi nie pomagał.Siostra trochę kupiła ciuszków ale naprawdę niewiele.Leżałam całą ciążę(bliźniaczą),zagrożoną od samego początku do końca,a i tak urodziłam w 34 tc.Syn 4 latek był ze mną w domu i musiał robić za "przynieś,podaj,pozamiataj"-jak to się mówi.Mąż w pracy od samego rana,do samego wieczora.Wtedy jeszcze nie mieliśmy internetu a więc nuuudziło mi się straszliwie. Po porodzie,jak maluchy zostały w szpitalu w inkubatorach ja mogłam zacząć jeździć i kupować.Oczywiście nie od razu,dopiero po tygodniu czułam się na tyle dobrze zeby kupić malutkie ubranka(te co kupiła siostra były za duże),najpotrzebniejsze akcesoria,wanienkę(łóżeczka dostaliśmy od znajomych i rodziny).Wózek kupiłam dopiero po jakimś czasie,chyba jak maluchy miały 3 miesiące. Jakoś się dało wszystko pozałatwiać chociaż byłam pewna(jeszcze leżac w ciąży),że moje dzieci będą gołe leżeć (bo nie miałam nic) Odpowiedz Link Zgłoś
wakacyjna_iguana Re: leżące - kto Wam pomaga? 31.01.09, 12:00 My z mężem radzimy sobie sami. To moja druga ciąża i się boję, bo w domu ma 3-latkę i nie ma mi kto pomóc, nie mamy też samochodu, teściowa pracuje na cały etat, teść tak samo, moja mama nie żyje. Generalnie czarno widzę przyszłość(( Odpowiedz Link Zgłoś
pamplemousse1 Re: leżące - kto Wam pomaga? 31.01.09, 14:32 ja wprawdzie dopiero tydzień w łóżku (26 tc) i już tak do końca z moimi bliźniakami, ale mój mąż to istny skarb. robi wszystko, przygotowuje śniadanie, ciepłą kolację, masuje wieczorem; zorganizował mi wsytko wokół łóżka tak że jest pod ręką. Mama przywozi dzisiaj ze 100 km zestaw obiadków do zamrażarki i zupek zawekowanych, żeby było nam łatwiej. damy radę Odpowiedz Link Zgłoś