anusja80
16.02.09, 14:53
Na państwowym USG trzy tygodnie temu potraktowano nas okropnie, słyszałam tylko jakieś skróty i liczby, i nawet nie widzieliśmy dzieciaczka, bo pan doktor z bożej łaski nie chciał nam pokazać!!! I nawet nie zapytał czy chcemy poznać płeć dziecka, choć było wyraźnie podobno, jak stwierdził, widać, dopiero po pytaniu mojego męża wydusił z siebie tę informację (przychodnia na ul. Kochanowskiego, Warszawa). Od razu postanowiliśmy pójść prywatnie, ale nie mieliśmy wczesniej pieniędzy i tak doczekaliśmy do 25 TC, kiedy spłynęła na nas dodatkowa sumka

Czy jest jeszcze sens płacić te 250 zł za USG 3D??? Będzie widać całego dzieciaczka, czy już tylko fragmenty: rączki, nóżki, buzię??? Pani w rejestracji w polecanym gabinecie nie była w stanie mi powiedzieć. Twierdziła, że na filmie widać będzie całego dzidzia, a na zdjęciach zbliżenia np. twarzy. Podpowiedzcie co robić, bo nie chcę znowu się zawieść, tylko za spore pieniądze tym razem