Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży?

20.02.09, 11:17
Chciałabym spytać czy macie kogoś kto troche wam pomoże w czasie
ciaży, głównie chodzi mi o końcówkę i etap po porodzie.
To znaczy czy jest to mąż, partner, mama, siostra?

Mam na myśli przyniesienie jakiś zakupów ze sklepu, podrzucenie do
lekarza? I czy macie na kogo liczyć w pierwszych dniach po urodzeniu?


    • mw144 Re: Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży? 20.02.09, 11:25
      Do porodu pewnie nie będzie takiej potrzeby, po porodzie mąż przez
      kilka dni i syn bezterminowo.
      • pelzaczkowa Re: Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży? 20.02.09, 11:34
        Rozmawialam juz z bliskimi o koncowce ciazy i wiem, ze w razie Wu,
        wystarczy jeden telefon.
        Jesli chodzi o polog, to trudno przewidziec na ile bede
        niesamodzielna, na razie planuje, ze z czyms na sniadanie to chetnie
        rodzicow lub tesciow zobacze wink
        Zeby mama ze mna po porodzie zamieszkala to mowy nie ma, najszybciej
        stane na nogi, jak nikt mnie wyreczac nie bedzie.
        A pozniej, wiekszego malucha to chetnie bedziemy w odwiedzinki
        wysylac smile
        Oczywiscie musze odpukac za te wszystkie planowane rozwiazania wink
        Pozdrowionka!
    • jotka_k Re: Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży? 20.02.09, 11:26
      przede wszystkim mąż i moi rodzice
    • rufcio Re: Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży? 20.02.09, 11:28
      Mąż, Mąż, Mąż i jeszcze raz Mąż !!! Oczywiście miałam też pomoc Mamy
      i Taty i kochanego brata a także teściów smile. Mieszkamy z mężem
      jednak dość daleko od rodzinnych domów, zatem Mąż, Mąż i jeszcze raz
      Mąż. Całą ciążę czułam się jak Królewna, zresztą i przed i po też
      się tak czułam smile. W czasie ciąży miałam okres kiedy mogłam
      właściwie spać nawet na stojąco, nie zapomnę kiedy mąż mył mi głowę
      a ja przysypiałam oparta o wannę smile Obiadki, masaż i wszystkie
      zachcianki były w moim zasięgu. Także Mąż, Mąż i jeszcze raz Mąż smile
    • alicja0000 Re: Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży? 20.02.09, 11:30
      mi pomagał mąż głównie w sprzątaniu mieszkania i zakupach. Szczególnie w
      końcówce ciąży,kiedy nie miałam już siły. Po porodzie dużo pomogła mi teściowa
      gdyż moja mama nie mieszka w PL. Na męża oczywiście też mogłam i mogę liczyć. To
      on wyczytywał w internecie i pocieszał mnie,że mój stan psychiczny, moje
      dolegliwości bólowe miną. wyczytał, że inne kobiety tez tak mają, że to
      normalne, że pokarmu będzie w piersiach więcej że to że tamto. Dużo mi pomagał
      psychicznie, zachęcał smile
    • kartoffeln_salat Re: Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży? 20.02.09, 11:58
      Bo ja zaczynam się trochę martwić o te ostatnie dwa miesiace i okres
      połogu. Nie mam na miejscu nikogo z rodziny, a mąż jest całymi
      dniami poza domem. Widuję go tylko rano i o 23 wieczorem, o ile już
      nie usnę.
      Coraz cieżej mi zrobić zakupy, wszystko przynieść do domu, bardzo
      męczę się przy sprzątaniu, praniu. Do lekarza cały czas jeździłam
      sama, ale nie wiem czy będzie to możliwe w końcówce ciąży.
      No i ten okres po porodzie, prawdopodobnie po CC - czy ja sobie
      poradzę sama, gdy nie będe mogła dźwigać?

      • pelzaczkowa Re: Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży? 20.02.09, 12:08
        Skoro podjeliscie decyzje o dzidziusiu, a nie ma w poblizu rodziny,
        to napewno Twoj maz ma swiadomosc, ze w razie czego wezmie kilka dni
        urlopu czy opieki.
        Zamiast sie zamartwiac ustalcie to ze soba, poczujesz sie
        spokojniejsza.
        Pozdrowionka!
      • miacasa Re: Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży? 20.02.09, 12:15
        Poradzisz sobie z pewnością, zaufaj sobie samej, dźwigać nie będziesz musiała, z
        zakupami się zorganizujecie, jak ktoś zapowie ci się z odwiedzinami to poprosisz
        o kupno czegoś, czego akurat zabrakło. Samej będzie ci się znacznie lepiej
        dochodziło do siebie i zajmowało dzieckiem, nikt nie będzie patrzył na ręce gdy
        nabierasz wprawy w zabiegach pielęgnacyjnychsmile A generalne sprzątanie może
        zrobić/zlecić mąż jak będziesz jeszcze w szpitalu.
        • basiulek1985 Re: Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży? 20.02.09, 13:35
          nie martw sie na zapas, najlepiej wlasnie porozmawiaj z mezem zebys chciala zeby
          byl przy tobie i dzidzulku to wezmie wolne i bedzie razem z wami a wlasnie
          napewno masz jakies kolezanki to zawsze ci zrobia zakupy, badz szczera i
          poprostu powiedz ze nie masz sily i jest ci ciezko, tylko z gory nie zakladaj ze
          nie dasz rady smile
      • magdalena.maria.1980 Re: Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży? 22.02.09, 15:56
        Witaj Kartoffelsalat wink
        pociesze cie, ze nie jestes sama w takiej trudnej sytuacji....
        Ja tez z mezem mieszkamy sami na obczyznie i juz przekonujemy sie od
        dwioch miesiecy jak jest trudno jak sie niema pomocy przy boku sad
        Ja obecnie jestem w 18 tyg. ale od grudnia ciagle problemy
        (krwawienia, nisko umieszczone lozysko..) za mna pobyt w szpitalu,
        cotygodniowe wizyty u lekarza (bez auta, bo nie mamy) i non-stop
        lezenie...Teraz niby lepiej, ale nadal nic mi nie wolno robic i nie
        wiem, jak to ma byc do konca ciazy i potem??!!
        Maz dwoi sie i troi zeby prowadzic jakos gospodarstwo domowe
        (wszystkie obowiazki na jego glowie), do tego 5 razy w tygodniu
        praca (gastronomia,tak wiec widze go tez jak od swieta sad ), noi
        jeszcze szkola....Zal mi go, ale musimy dawac rade.Z mojej rodziny
        moze uda sie mamie przyjechac ale dopiero krotko przed porodem na
        2,3 tygodnie, a tesciowa chce juz teraz na troche przyjechac i nas
        odciazyc ale sa problemy z wiza dla niej...Brak mi slow na
        Ausländeramt!
        Ale juz teraz wiem, ze tak dalej byc nie moze, musi byc ktos do
        pomocy, bo inaczej moj maz lada dzien zwariuje...
        Tobie tez zycze, by ktos o pomocy sie znalazl...
    • reteczu U mnie tak... 20.02.09, 13:35
      Ciąża pierwsza: do mamy 60km, do teściowej 400 km (dobra odległość,
      nie? wink)
      Do ostatnich chwil ciąży pomagał mi mąż, który pracował w
      identycznym trybie jak Twój. Ja kupowałam drobiazgi, a większe
      zakupy robiliśmy w weekendy. Mieszkaliśmy wtedy na 3. piętrze bez
      windy, więc samo wejście z brzuchalem do mieszkania mi wystarczyło.
      pierwszy połóg: 12 dni leżałam z córką w szpitalu (wcześniakiem
      była, 36 tc), w domu tydzień była ze mną mama, mąż cały czas
      pracował. Po wyjeździe mamy byłam tylko z córką.

      Ciąża druga - już na swoim, żadnej wspinaczki po piętrach. Nikt mi
      nie pomagał przed porodemani po nim. W szpitalu byłam tylko 2 i pół
      doby, z drugą córą było super, więc nas wypisano. Dawałam sobie
      lepiej radę niż z pierwszym dzieckiem.

      Teraz w trzeciej ciąży też mi nikt nie pomaga i najprawdoppodobniej
      pomagał nie będzie.

      Uważam, że sformułowanie "pomaga mi mąż" nie brzmi fortunnie (choć
      sama go użyłam). Dlaczego? A dlatego, że mąż łaski nie robi, to jego
      obowiązek aktywnie brać udział w życiu rodziny, a życie rodziny to
      także wyrzucanie śmieci, odkurzanie, sprzątanie, ścieranie czekolady
      ze sciany, gotowanie, zmywanie naczyń, tudzież inne atrakcje.
      • tolula Re: U mnie tak... 20.02.09, 15:50
        do porodu nikt nie pomagał byłam do końca bardzo aktywna. do końca 7 m-ca
        pracowałam. praca mnie tak nie męczyła jak same dojazdy do niej ponieważ w jedną
        stronę 2 godz czyli w obie 4 codziennie od pon. do piątku. męża nie było bo
        akurat wyjechał na półroczny kurs przyjeżdżał co drugi weekend więc cały dom na
        mojej głowie od sprzątania po zakupy a rodzina mieszka 250 km o nas. dwa
        tygodnie w czerwcu miałam na spakowanie całego mieszkania w kartony później
        przeprowadzka, a przepraszam po drodze remont naszego mieszkania tydzień stałam
        na drabinie i malowałam okna byłam już wtedy 8 m-cy w ciąży. wprowadzenie, a
        następnie rozpakowanie wszystkiego należało do mnie bo mąż standardowo w pracy
        ale przy sprzątaniu pomagał po półtora tygodnia poród przez cc w trzeciej dobie
        do domu, a w czwartej zupełnie sama z dzidzią bo mąż w pracy. ja przez tydzień
        dopóki nie zdjęli mi szwów nie mogłam podnieść się z łóżka. dziecko płacze ja
        płaczę, a z łóżka podnieść się nie mogę spałam więc na siedząco nigdy tego nie
        zapomnę. teraz jestem znów w ciąży i nic mnie tak nie przeraża jak dochodzenie
        do siebie; ból rany, ból głowy przez m-c po znieczuleniu, ból kręgosłupa nie
        mogłam ustac na nogach dłużej niż dwie min, brak siły a do tego poranione sutki
        przez pięć tyg i dwa razy gorączka bo miałam zastój pokarmu.
        teraz na pewno nie odmówię pomocy nie mówię o sprzątaniu czy ciągłym zajmowaniu
        się mną ale chociażby żeby było coś ugotowanego do jedzenia i nic więcej bo jeść
        się chce a siły brak. teraz trochę się zabezpieczę i nagotuję wcześniej po
        porcjuję i zamrożę.
        • embeel Re: U mnie tak... 20.02.09, 16:08
          Zaraz po porodzie była u mnie mama, ale bywały mocne spięcia, potem mąż wziął
          urlop tacieżyński i fajnie nam było we trójkę.
          Kiedy już wydawało mi się, że stanęłam na nogi, po ok 2 mscach od porodu, to
          trafiła nam się przeprowadzka - na szczęście już po wszystkim - ale wykończyła
          mnie fizycznie - do tego jeszcze małż się poważnie rozchorował - padłam jak
          kawka. Na szczęście z 800 km do teściowej zrobiło się 350 i przyjechała nam
          poratować. Zawsze byłam "Zosia samosia" ale teraz zwracam honor i teściową
          całuję po stopach za to, ze przy nas była. Warto mieć jakiś wentyl bezpieczeństwa.

          --
          Zdobyliśmy Południe

    • wronka30 Re: Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży? 20.02.09, 16:31
      U mnie tylko maz. Mieszkam zagranica i nie mam zadnej rodziny. Po
      porodzie jest tu 8-dniowa opieka poporodowa, 5 godzin na dzien
      przychodzi kobitka i zajmuje sie poloznica oraz wykonuje lekkie
      prace domowe. Poza tym nikt.
      Mnie jedyne co martwi to co sie stanie z moja corka jak zaczne
      rodzic w dzien kiedy nie idzie do zlobka (bede rodzic w domu) bo
      chce aby maz byl ze mna a wiem, ze bez nas bedzie plakac u
      kolezanki. Normalnie chyba sama bede wyla crying
      • maroco1977 Re: Czy ktoś Wam pomaga w trudach ciaży? 20.02.09, 16:43
        No coz, ja jestem zdana na siebie, maz w domu poznymi wieczorami bez szans na
        urlop, rodzina daleko. Od prac domowych sprzataczka. Nie jest wiec zlesmile Znajomi
        na ogol pracoholicy bezdzietni, wiec pomoc to wiele nie pomoga, chyba, ze w
        weekend. Moja mama radzila sobie z trojka dzieci bez zadnej pomocy, ojciec w
        delegacjach 6dni w tygodniu i dala rade to co ja z jednym nie dam radysmile bedzie
        dobrze dziewczyny...
Pełna wersja