Polska i świat - różne podejście do ciąży

07.05.09, 12:17
Czy ktoś może mi odpowiedzieć, dlaczego w Polsce tak bardzo dba się
o wczesne ciąże a np. we Francji czy UK iemal "olewa" temat, mówiąc:
jak ma się poronić, to się poroni. Skąd takie różnice w podejściu
lekarzy???????????????
    • gracekelly17 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 12:21
      Mimo że w Polsce narzeka się na lekarzy i służbę zdrowia to naprawdę mamy o
      wiele lepszą opiekę medyczną niż w UK np. Może dlatego?
      Jeśli można uratować ciążę to dlaczego tego nie robić?
      • pelagia_pela Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 12:49
        Moze dlatego, ze tak naprawde nie ma naukowych dowodow na to, ze
        wczesne ciaze mozna ratowac? No-spa chyba juz nigdzie nie jest
        stosowana na swiecie, tylko w Polsce faszeruje sie nia ciezarne. To
        natura i tak decyduje i jesli ciaza ma sie nie utrzymac to zadny
        rozkurczowy lek na to nie pomoze.

        Zreszta Polki uwielbiaja siedziec na fotelach ginekologicznych co 3
        tygodnie, robic sobie wymazy, testy wszystkiego i lykac tabletki
        wiec jesli im to poprawia samopoczucie to ok. No i oczywisce swiete
        i nietykalne prawo do L4! - o czym byla tu mowa niezliczona ilosc
        razy na tym forum.

        Moje znajome angielskie maja sie swietnie w ciazy, pracuja do konca
        ciazy prawie, okazjonalnie biora dzien zwolnienia, nie lataja do
        ginekologa, nie lykaja no spa i JAKIMS cudem rodza sie dzieci (nawet
        zdrowe wszystkie sa).
        • 18_lipcowa1 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 15:42

          > Moje znajome angielskie maja sie swietnie w ciazy, pracuja do
          konca
          > ciazy prawie, okazjonalnie biora dzien zwolnienia, nie lataja do
          > ginekologa, nie lykaja no spa i JAKIMS cudem rodza sie dzieci
          (nawet
          > zdrowe wszystkie sa).




          Ototo zgadzam sie bo widze to na codzien,no i teraz u siebie.
        • krooowka Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 15:48
          pelagia_pela napisała:

          > Moje znajome angielskie maja sie swietnie w ciazy, pracuja do
          konca
          > ciazy prawie, okazjonalnie biora dzien zwolnienia, nie lataja do
          > ginekologa, nie lykaja no spa i JAKIMS cudem rodza sie dzieci
          (nawet
          > zdrowe wszystkie sa).

          a ile tych zanjomych angielskich masz? ja pracujac tam w jednym
          miejscu pracy przez 2 lata bylam swiadkiem zalaman i smutkow 3
          wspolpracowniczek, ktore poronily we wczesnych tygodniach. trudno
          powiedziec czy podanie np. Duphastonu by pomoglo, ale wiem z
          cala pewnoscia, ze takiej opcji nawet sie w UK nie rozwaza. a
          czasami wystarczy dziecku/ciazy nieco pomoc - wlasnie lekiem,
          niekoniecznie lezeniem na L4 i dziecko urodzi sie zdrowe.
          Inna kolezanka w Anglii przy porodzie tak pekla, ze musiala miec
          robiona transuzje krwi, bo nikt jej w pore nie nacial (i nie mowie
          tu o rutynowym nacinaniu - mowie o sytuacji ekstremalnej).
          Moja szwagierka prawie stracila dziecko podczas porodu, bo tam gdzie
          rodzila nie bylo W OGOLE lekarzy - tak sobie zakladaja, ze
          skoro ciaza przebiega OK to i porod bedzie bezproblemowy. Ledwo
          uratowali dziecko po natychmiastowym transporcie do innego miasta.
          Druga szwagierka jest teraz w 11tym tygodniu i nawet nie zrobiono
          jej jeszcze zadnych badan krwi - ma skierowanie dopiero na nastepny
          tydzien...

          wiec smiem twierdzic, ze cos jednak z ta opieka medyczna w UK nie
          jest tak. i to nie tylko w podejsciu do ciazy i porodu, ale ogolnie
          (nie bede sie wdawac w szczegoly, ale przyklady moznaby mnozyc - i
          to tylko wsrod znajomych a nie z zaslyszanych z daleka historii)

          • 18_lipcowa1 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 16:30
            taa szwagierka szwagierki cos tam kiedys

            skad wiesz ze te komplikacje sa wynikiem zlej opieki?

            przeciez takie rzeczy dzieja sie tez w Polsce,obudz sie laska
          • pelagia_pela Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 21:31
            krooowka napisała: > a ile tych zanjomych angielskich masz?

            Nikogo, mieszkam w polskim gettcie i pracuje na tasmie (zart!).
            Mieszkam tu od 7 lat i moj maz jest Anglikiem - wiesz lepiej na
            pewno i masz wiecej znajomych w Anglii?

          • ally Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 11:18
            trzeba by zerknąć w statystyki dotyczące powikłań i śmiertelności
            okołoporodowej, a nie podniecać się przypadkiem jednej znajomej.
            • sanciasancia Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 19:07
              A te są ciągle korzystniejsze dla Wielkiej Brytanii.
              • ally Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 09.05.09, 10:34
                niemożliwe, przecież mamy najlepszych lekarzy na świecie...
                wink
                • sanciasancia Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 11.05.09, 12:09
                  Obawiam się, że mamy gorsze sprzątaczki (a to może mieć niebagatelny wpływ).
      • klemen_tynka Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 15:07
        skad wiesz ze w polsce jest o wiele lepsza opieka niz w uk?na swoim
        doswiadczeniu opierasz swoj poglad?i zastanowcie sie co porownujecie-panstwowa
        opieke w uk(czy w innych krajach) do panstwowej opieki w polsce,bo wydaje mi sie
        ze te porownania odnosza sie do prywatnej opieki w polsce,gdzie co miesiac
        lezysz na fotelu u ginekologa.
        • pelagia_pela Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 15:14
          Panie ciezarne zapominaja ile za te 'wspaniala opieke' placa
          pieniedzy do kieszeni prywatnych lekarzy. Jesli lekarz ma placone za
          wizyte to naturalne jest, ze przekona pacjentke o wizytach co
          miesiac (lub 2 tygodnie nawet).
          Ile placicie za znieczulenie przy porodach? Bo wydawalo mi sie,
          ze 'wspaniala opieka' oznacza, ze znieczulenie to naturalna czesc
          tej opieki, a nie przywilej za ktory sie placi?
          • koni42 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 15:35
            Urodziłam dziecko 8 lat temu w Polsce i poroniłam 8 tyg., zdrowo
            rozwijającą się ciążę we Francji. Zastanawiam się po prostu, czy
            moją ciążę możnaby było uratować, gdybym dostała hormony w polskim
            szpitalu. Moja córka jest zdrowa i ciążę też przeszłam wzorowo, więc
            nie mogę się wypowiadac, co do pomocy w takich dramatycznych
            sytuacjach.
            Więc TAK wiem, jak jest służba zdrowia za granicą.
            • klemen_tynka Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 15:46
              moja wypowiedz byla skierowana do gracekelly17.
              bardzo mi przykro mi z powodu twojej straty,ale jak sama napisalas nie wiadomo
              czy udaloby sie uratowac twoja ciaze w polsce.jestem w uk i moja ciaze od
              poczatku prowadze tutaj.mialam pare stresowych sytuacji i bylam na poczatku
              ciazy w szpitalu ale nie splawiono mnie tylko wszystko dokladnie sprawdzono.na
              szczescie okazalo sie ze jest ok i oby tak dalejsmiletak wiec ja nie moge narzekac
              na panstwowa opieke w uk.
              • gracekelly17 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 22:00
                I ja tu dorzucę swoje 3 grosze- akurat w bliskiej rodzinie mam dziewczynę która
                rodziła w UK.Jej siostra jest położną w polskim szpitalu i zna procedury
                obchodzenia się z pacjentem-ciężarną w Polsce ( przy nadciśnieniu i innych
                jeszcze przypadłościach) a tam. Dziewczyna o mało co nie przejechałaby się na
                tamten świat przy porodzie, a na wszelkie dolegliwości jej towarzyszące
                proponowano paracetamol. Ciesze się że masz lepsze doświadczenia, choć sama
                uważam że w Polsce lepiej mieć końskie zdrowie to opieka medyczna w UK
                pozostawia wiele do życzenia. A lekiem na wszelkie dolegliwości jest
                paracetamol...na pewno się z tym spotkałaś.
                • klemen_tynka Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 22:48
                  i tu cie rozczaruje gracekelly.za kazdym razem jak bylam u mojego gp z
                  czymkolwiek bylo to badane i przepisywane odpowiednie leki np.zapalenie
                  pecherza-pobrany mocz,analiza i antybiotyk w 20 minut.bole glowy-dokladna
                  analiza krwi i tabletki,zapalenie spojowek-antybiotyk itd itd.ani razu nie
                  zaproponowano mi slynnego paracetamolu.w kazdym kraju spotka sie skrajne
                  przypadki i takie sa opisywane na forach jako "przestrogi"smile
              • maroco1977 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 13:36
                o ile do 12tyg. uwazam, ze powinno pozostawic ciaze samej sobie, bedzie albo nie
                bedzie, to od 12tyg. uwazam, ze powinna byc jak najlepsza opieka, a nie tylko
                pare wizyt u poloznej.Zgadzam sie tylko po czesci z zarzutami o zlej opiece.
                jesli ciaza ma przetrwac to przetrwa. moja przetrwala mimo tego, ze moja
                pierwsza ciaza zakonczyla sie aborcja z powodu zasniadu, plod byl na
                wykonczeniu, a ja dostalam krwotoku. drugiej ciazy 10tyg. przechodzilam bez
                lekarza bo nie mialam zielonego pojecia, ze wpadlam, a za nim stwierdzono
                komplikacje 12tyg. bylo vorbei.
            • wilma.flintstone Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 18:08
              koni42 napisała:

              > Urodziłam dziecko 8 lat temu w Polsce i poroniłam 8 tyg., zdrowo
              > rozwijającą się ciążę we Francji. Zastanawiam się po prostu, czy
              > moją ciążę możnaby było uratować, gdybym dostała hormony w polskim
              > szpitalu.

              Byla o tym kiedys dyskusja - w zasadzie nie ma dowodow naukowych, ze
              hormony pomagaja podtrzymac wczesna ciaze. Tu gdzie mieszkam, w
              Szwecji, twierdzi sie wrecz ze to jest to oszukiwanie kobiet, na
              ktore nabieraja sie te ktorych ciaze I TAK by sie utrzymaly. Nie
              wiem jak jest naprawde, ale zastanawiam sie jak to jest ze polski
              ginekolog wie duzo lepiej niz jego zagraniczni koledzy, a przede
              wszystkim, ze te zachodnie konowaly przykladu nie wezma, skoro
              stosowanie hormonow daje takie swietne rezultaty...
              • easyblue Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 18:21
                > ze te zachodnie konowaly przykladu nie wezma, skoro
                > stosowanie hormonow daje takie swietne rezultaty..
                A może "zachodnie konowały" się mylą?
                Medycyna wciąż popełnia błędy i o ile wiem, to wymysły w stylu:
                siara jest trująca, otrzymaliśmy przed trzydziestu kilku laty z
                zachodu. Wiem, wiem, że wtedy i dziś trudno porównywać. A jednak nie
                moge się oprzeć wrażeniu, że czasami uważamy Zachód za nieomylny.
                I jeszcze jedna dygrasja - Zachód bardzo długo bronił sie przed
                przyjęciem do wiadomosci, że medycyna Wschodu to nie pierdoły do
                kwadratu, ale sposób leczenia. Powoli, powoli się to zmieniało i
                teraz jest nawet trendyuncertain Więc ja bym jednak nie do końca temu
                Zachodowi we wszystkim wierzyła...
                • wilma.flintstone Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 18:42
                  easyblue napisała:

                  > A jednak nie
                  > moge się oprzeć wrażeniu, że czasami uważamy Zachód za nieomylny.


                  Nie uwazam Zachodu za nieomylny. Dziwie sie tylko, ze skoro istnieje
                  tak wysmienita metoda na podtrzymanie wczesnej ciazy, oni to
                  ignoruja. Bo to jednak nie jest akupunktura czy dzwonki wietrzne.
                  Zreszta Twoje nawiazanie do medycyny Wschodu jest o tyle
                  nieadekwatne, ze sugeruje iz na Zachod jeszcze nie dotarly nasze
                  odkrycia. Tymczasem to jest chyba tak, ze oni juz je sprawdzili i z
                  nich zrezygnowali. Przykladem sa leki rozkurczowe i badanie
                  palpacyjne, od ktorych Zachod odszedl. Tymczasem polska ciezarowka,
                  jakby jej raz na miesiac gin nie zajrzal pod spodnice, to by chyba
                  umarla, no bo jak inaczej sprawdzic czy sie szyjka nie skraca? No
                  widocznie mozna, albo mozna i bez tego, zwlaszcza ze badanie
                  palpacyjne podobno zwieksza ryzyko poronienia.

                  Wracajac jednak do hormonow - duzo tu bylo glosow takze dziewczyn z
                  PL, ze stracily ciaze mimo prob podtrzymywania i od tych, ktore
                  utrzymaly bez hormonow. Racje ma Sanciasancia pode mna, ze hormon
                  moze miec efekt placebo, co w sumie nie jest takie zle...Jak juz
                  pisalam - nie wiem jak to dziala naprawde, zreszta sami lekarze
                  pewni nei sa. Jedno jednak wiem - hormony nie sa dla organizmu
                  kobiety obojetne, zwlaszcza w takich ilosciach jak w tabletkach na
                  podtrzymanie. Przerazaja mnie wiec te dziesiatki postow od lasek,
                  ktorym strzyknelo w boku, a gin natychmiast luteine czy
                  duphaston "na wsiaki sluczaj" daje...
                • pelagia_pela Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 21:33
                  > A może "zachodnie konowały" się mylą?

                  No matulu Nobla ginekologom z Polski!!! Czemu nikt na to jeszcze nie
                  wpadl???
              • sanciasancia Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 18:21
                Pewnie dlatego, że polski lekarz swoje odkrycia opisał w polskim czasopismie po
                polsku, a te wredne zachodnie konowały nie chcą się uczyć naszej pięknej mowy i
                czytać naszych porażających pism.wink
                Obawiam się, że stoi za tym niechęć naszych lekarzy do stosowania analizy
                statystycznej (bez, której nie oszukujmy się, nie opublikuje się atykułu w
                liczącym się żurnalu) i pisania po angielsku. (Przy czym akurat mój położnik
                twierdzi, że podawanie hormonów we wczesnej ciąży działa na zasadzie placebo)
                Gdyby zrobili statystyki - z próbką kontrolną, która dostaje glukozę zamiast
                hormonów, mogłoby się okazać, że nie ma istotnych statystycznie różnic na
                magicznym poziomie 5%.
                • wilma.flintstone Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 18:51
                  sanciasancia napisała:

                  > Pewnie dlatego, że polski lekarz swoje odkrycia opisał w polskim
                  >czasopismie po

                  No ba, Polacy nie gesi...wink


                  > Obawiam się, że stoi za tym niechęć naszych lekarzy do stosowania
                  >analizystatystycznej (bez, której nie oszukujmy się, nie opublikuje
                  >się atykułu w liczącym się żurnalu) i pisania po angielsku.

                  No wlasnie nie wiem, czy to tylko to, bo byly w jakiejs tutejszej
                  dyskusji linkowane anglojezyczne zrodla, ktore niby nie dowodzily
                  braku efektu hormonow na wczesna ciaze, ale tez i nie dostarczaly
                  wstrzasajacych czlowiekiem dowodow ze taki efekt istnieje.



                  >Przy czym akurat mój położnik
                  > twierdzi, że podawanie hormonów we wczesnej ciąży działa na
                  >zasadzie placebo


                  Z tego co pisaly tu kiedys dziewczyny - nie jest w tym pogladzie
                  odosobniony.
            • kai_30 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 22:19
              koni42 napisała:

              > Urodziłam dziecko 8 lat temu w Polsce i poroniłam 8 tyg., zdrowo
              > rozwijającą się ciążę we Francji.

              A ja poroniłam zdrowo rozwijającą się ciążę w Polsce (3 dni przed obumarciem
              płodu miałam USG, wszystko było OK) - i o czym to ma niby świadczyć?

              ponadto przy pierwszych dwóch ciążach faszerowano mnie fenoterolem z powodu
              przedwczesnych skurczów. donosiłam do 38 tygodnia, przez większość czasu leżąc w
              szpitalu. Teraz też miałam skurcze, ale szyjka się nie skracała, więc mój lekarz
              (o bardziej "zachodnim" podejściu) stwierdził, że nie ma sensu mnie faszerować
              prochami, bo po prostu taka moja uroda - większa kurczliwość macicy ew. większa
              "czułość" organizmu, i normalne, fizjologiczne skurcze Braxtona-Hiksa są dla
              mnie bolesne. I bez leków jakoś nadal chodzę i nie rodzę, chociaż termin mam na
              jutro, a skurcze jak nie wiem co od szóstego miesiąca.
      • 18_lipcowa1 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 15:42
        gracekelly17 napisała:

        > Mimo że w Polsce narzeka się na lekarzy i służbę zdrowia to
        naprawdę mamy o
        > wiele lepszą opiekę medyczną niż w UK np.


        ze jak??????prosze Cie nie rozsmieszaj mnie.
        • gracekelly17 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 22:04
          Akurat mam wiedzę na temat opieki medycznej w UK i tam lekiem na wszelakie zło jest paracetamol. Czy złamiesz nogę, czy doznasz oparzeń, czy masz problemy przy porodzie.....Zero jakiejkolwiek diagnozy- tylko paracetamol.

          18_lipcowa1 napisała:

          > gracekelly17 napisała:
          >
          > > Mimo że w Polsce narzeka się na lekarzy i służbę zdrowia to
          > naprawdę mamy o
          > > wiele lepszą opiekę medyczną niż w UK np.


          >
          >
          > ze jak??????prosze Cie nie rozsmieszaj mnie.
          >
          >
          • wilma.flintstone Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 22:10
            gracekelly17 napisała:

            > Akurat mam wiedzę na temat opieki medycznej w UK i tam lekiem na
            wszelakie zło
            > jest paracetamol. Czy złamiesz nogę, czy doznasz oparzeń, czy masz
            problemy prz
            > y porodzie.....Zero jakiejkolwiek diagnozy- tylko paracetamol.


            A u nas za to na wszystko antybiotyki...
          • quajp Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 22:13
            a skad masz te wiedze? ile razy przepisano Ci paracetamol(lek
            zupelnie bezpieczny i skuteczny, tak a propos)?
            ja tylko raz mialam w szpitalu podany paracetamol- podczas
            poronienia bolal mnie brzuch. i wyobraz sobie, ze dwie tabletki tego
            osmieszanego przez Ciebie leku pomogly.
            poza tym nikt nigdy nie sugerowal mi paracetamolu jako panaceum na
            wszelkie dolegliwosci, ale pewnie ciotki, znajome i znajome
            znajomych w UK wiedza lepiej...
            • gracekelly17 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 22:29

              OK, OK, nie kłócę się więc nie musicie mnie aż taka atakować. Jeśli uważacie że
              jest lepiej - to dobrze. Widocznie nic Was na tyle ciężkiego - i dzięki Bogu -
              nie spotkało żeby sobie nie chwalić opieki w UK. Jeśli jesteście zadowolone- to
              dobrze. Szanuję Wasze opinie...


              quajp napisała:

              > a skad masz te wiedze? ile razy przepisano Ci paracetamol(lek
              > zupelnie bezpieczny i skuteczny, tak a propos)?
              > ja tylko raz mialam w szpitalu podany paracetamol- podczas
              > poronienia bolal mnie brzuch. i wyobraz sobie, ze dwie tabletki tego
              > osmieszanego przez Ciebie leku pomogly.
              > poza tym nikt nigdy nie sugerowal mi paracetamolu jako panaceum na
              > wszelkie dolegliwosci, ale pewnie ciotki, znajome i znajome
              > znajomych w UK wiedza lepiej...
              • quajp Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 22:53
                moze i dla Ciebie nic ciezkiego- poronilam, moja starsza cora meczy
                sie z sezonowa astma na tle alergicznym, a moj synek jest bardzo
                chorowity(byl wczesniakiem i ma slaby uklad odpornosciowy). nie
                atakuje Cie, ale trzeba problem znac od srodka, zeby o nim
                dyskutowac, a nie powtarzac co rozne pociotki maja do powiedzenia w
                temacie.a co Cie tak ciezkiegu (jesli mozna spytac) spotkalo ze
                strony bryt. sluzby zdrowia? pytam o Twoje doswiadczenia, nie Twoich
                blizszych lub dalszych znajomych. pozdrawiam.
          • green_naranja Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 23:10
            gracekelly, wypisujesz takie bzdury, ze az szkoda mi cie z bledu wyprowadzac.
            Chorowalas powaznie w Uk?Rodzilas lub uczestniczylas w porodzie na zasadzie
            osoby towarzyszacej? Nie?To sie nie wypowiadaj, bo nie masz pojecia...owszem,
            pacjent z katarem przychodzacy do GP dostaje zalecenie polezenia pod koldra i
            paracetamol. I tak tez powinien byc traktowany wszedzie indziej.
            Kiedy jednak potrzebna jest powazna pomoc, jest ona udzielana. I zareczam ci,
            zadna kobieta przy porodzie w UK nie jest raczona paracetamolem na wszelkie zlo.
            Zyczylabym moim znajomym w Polsce, by mogly rodzxic pod taka opieka i byc
            traktowane z takim szacunkiem, jak to ma miejsce w tym demonizowanym
            UK-calkowicie bezplatnie.

            Dodam jeszcze, ze jestem ostatnia osoba, ktora gloryfikuej jakikolwiek system,
            rowniez opieki zdrowotnej. Do tego, w ktorym zyje, mam wiele zastrzezen,ale
            sprawiedliwie, doswiadczywszy obydwu, uznaje ze brytyjski ma przewage.
            • gracekelly17 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 09:56
              Żyłam w UK przeszło 2 lata. Nie- nie rodziłam bo nie stać mnie było na takie
              ryzyko, zwłaszcza że ktoś bliski z mojej rodziny "miał tą przyjemność"..... Z
              przypadków jakie nas spotkały - kolega uległ oparzeniom i w szpitalu na ranę
              zaaplikowali mu maść.... i oczywiście paracetamol. Co się potem zaczęło z tym
              wszystkim dziać- nie muszę opowiadać. Potrzebna była konsultacja przez skypa ze
              znajomym lekarzem z Polski. Zwykle wracałam z odwiedzin w Polsce z torbą leków
              bo na zapalenie pęcherza nie dostałam skierowania na badanie moczu
              tylko...paracetamol.I że mam przyjść za tydzień-dobre sobie.Takie są moje
              doświadczenia z brytyjską służbą zdrowia niestety. Więc tylko się cieszyć że
              masz lepsze.... Nie zabierałabym głosu na tym forum jeśli choć trochę nie
              miałabym pojęcia o tym..
              A już nie wspomnę jaka jest różnica w traktowaniu nie- anglików ...Na to można
              by otworzyć nowy watek. A może tylko ja i ludzie z mojego otoczenia mieli
              takiego pecha? Dodam że bardzo dobrze znam angielski bo skończyłam filologię i
              doskonale rozumiałam co opieka medyczna mówiła między sobą za moimi plecami.....
              Pozdrawiam Was.
              • green_naranja Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 10:22
                Nie zauwazylam zadnej absolutnie roznicy w traktowaniu pacjentow ze wzgledu na
                ich pochodzenie, tym bardziej, ze polowa personelu medycznego w tym kraju ma
                pochodzenie inne niz czystko angielskie-wiec kula w plot,kolezankosmile
                Rozumiem, ze pewnie czlowiek gorzej sie czuje, gdy zmusziony jest szukac
                pomocy, a nie zna jezyka i nie jest w stanie wlasciwie sie porozumiec-moze stad
                to wrazenie "innego traktowania"...no ale to juz inna para kaloszy, prawda?

                Podajesz jakies dziwne przypadki zlej opieki medycznej na emergency -ja moge
                posluzyc dokladnie taka sama iloscia jesli nie wieksza, przykladow zlej opieki
                medycznej jakiej doswiadczyli moi bliscy/znajomi/znajomi znajomych w Polsce. I
                co z tego wyniknie? Ano to, ze nigdzie nie jest idealnie i zawsze znajdzie sie
                przyklad na cos, co nie dziala tak, jak powinno, w kazdym kraju.

                Wracajac jednak do ciazy i porodu...Powiem ci tak: wole rodzic tutaj, w osobnym,
                komfortowym pokoju porodowym, w dowolnej, wybranej przez siebie pozycji, z
                dowolnym, wybranym przez siebie znieczuleniem, w towarzystwie dyskretnej i
                pelnej dla mnie szacunku poloznej, ze sztabem lekarzy za sciana gotowych na
                interwencje w razie potrzeby, niz w polskim szpitalu w przepelnionej sali albo
                na korytarzu, z malo subtelnym lekarzem i poloznymi z bozej laski, ktorzy
                komunikuja sie z rodzaca na zasadzie rozkazow i pokrzykiwan rodem z obory; na
                dodatek rodzenie odbywa sie na lezaco, bez znieczulenia i jeszcze kazdy moze
                zajrzec ci miedzy nogi. Ze nie wspomne o okresie poporodowym.

                Oczywiscie, wiem ze sa wyjatki, ze mozna rodzic w komfortowych warunkach i w
                Polsce, ze mozna miec znieczulenie i dyskretny, mily personel. No ale trzeba za
                to przewaznie slono zaplacic.
                A ja mowie o standardzie. Wiesz, co to jest standard?
                ...
            • 18_lipcowa1 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 10:32
              To sie nie wypowiadaj, bo nie masz pojecia...owszem,
              > pacjent z katarem przychodzacy do GP dostaje zalecenie polezenia
              pod koldra i
              > paracetamol. I tak tez powinien byc traktowany wszedzie indziej.




              Tak tak bardzo zle , bo Polak z katarem to od razu antybiotyk by
              chcial.
              • green_naranja Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 10:48
                Antybiotyk i dwa miesiace zwolnienia z pracy obowiazkowobig_grin
              • masumi100 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 11:05
                18_lipcowa1 napisała:


                > Tak tak bardzo zle , bo Polak z katarem to od razu antybiotyk by
                > chcial.
                A przepraszam, jakiej narodowości ty jesteś , że z taką pogardą o
                nas Polakach się wypowiadasz??(i z góry mówię, że nie wciągam się w
                temat leczenia tu i tam tylko nie znoszę jak "szanowni" emigranci
                wypowiadają się takim tonem o tych co tu zostali i wiadro pomyj przy
                okazji wylewają).
                • 18_lipcowa1 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 11:57

                  > A przepraszam, jakiej narodowości ty jesteś , że z taką pogardą o
                  > nas Polakach się wypowiadasz




                  aaaa?????????!!!
                  ze jak?
                  ke?
                  Od kiedy wyrazenie 'Polak z katarem' to pogarda?
                  Wez dziewczyno wyluzj bo przewrazliwienie szkodzi fasolkom bardziej
                  niz samoopalacze.
                  • green_naranja Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 12:02
                    lipcowa, to ty nie wiesz, ze kazdy Polak za granica to "Polaczek" ,ktory z
                    pogarda wyraza sie o rodakach, szczegolnie tych pozostalych w kraju?A
                    najbardziej pogardliwym okresleniem w ustach "Polaczka" jest oczywiscie "Polak" big_grin
                    • 18_lipcowa1 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 12:11
                      zastanawiam sie jak bardzo trzeba byc przerwazliwionym, glupim i
                      pozbawionym dystansu zeby widziec w wyrazeniu ' Polak z katarem' cos
                      pogardliwego.....brak slow
                      • green_naranja Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 12:14
                        Moim zdaniem, to kompleksy i ignorancja, no bo innego potencjalnego
                        wytlumaczenia nie widze.
                      • masumi100 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 13:50
                        18_lipcowa1 napisała:

                        > zastanawiam sie jak bardzo trzeba byc przerwazliwionym, glupim i
                        > pozbawionym dystansu zeby widziec w wyrazeniu ' Polak z katarem'
                        cos
                        > pogardliwego.....brak slow
                        HA,HA,HA,HA.Najpierw laska przyglądnij się sobie samej a potem
                        pogadamy o swoich wadach i zaletach.... a może wydawało ci się , że
                        znalazłaś w końcu pokrewną duszę?? to tu cię rozczaruję.Żadna z
                        cech , które wymieniłaś do mnie nie należy więc nie mogę (z wielkim
                        bólem i żalem)dołączyć do ciebie i towarzystwa podobnych tobie.I
                        chyba jestes ostatnią osobą ,która może pisać na forum o dystansie smile
                        • 18_lipcowa1 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 18:32
                          nie dosc ze nie umiesz czytac ze zrozumieniem
                          to okazuje sie ze pisac tez nie
                          • gracekelly17 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 19:08
                            "No jak to się stało... Było już tydzień po terminie. Pojechałam do szpitala, w którym miałam rodzić, to taki szpital w pobliżu stacji metra Paddington. Przyszłam i mówię, że strasznie boli mnie brzuch, nerki, wszystko, nie do wytrzymania. A właściwie to Ania mówiła za mnie, bo ja wciąż wstydzę się po angielsku mówić. Lekarka zbadała mnie i powiedziała, że jest okej. Że jutro albo pojutrze powinnam urodzić i dlatego boli. Mam jechać do domu i wrócić, gdy się zacznie. To był już późny wieczór. Następnego dnia zaczęłam krwawić. Ania wezwała karetkę i trafiłam z powrotem do tego szpitala na Paddingtonie. Położna, która mnie badała, znów stwierdziła, że wszystko okej, nie mam panikować, mam wrócić do domu i najlepiej zgłosić się do innego szpitala bliżej mojego domu.

                            A ja już nie mogłam zejść po schodach. Zawróciłam jeszcze do lekarzy. A położna znów: 'Dziś na pewno nie urodzisz. Może jutro, a może za dwa, trzy dni. Nie możemy trzymać cię w szpitalu'. I kazała jechać do domu. I pojechałyśmy."

                            To z bieżącego numeru Wysokich Obcasów....

                            kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,6536590,Polka_w_Londynie.html
                            Może już zostawię to bez komentarza?
                            • quajp Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 20:08
                              no, swietny przyklad nam tu zasuwasz: kobieta, ktora "wstydzi" sie
                              mowic po angielsku, nie umie sie dogadac i zabiera kolezaneczke w
                              roli tlumacza (nie wiadomo, czy i ona byla w stanie sie dogadac).
                              prosze Cie, skoncz z przykladami typu "jedna pani drugiej pani...
                              • madzia.7 a co to za różnica 11.05.09, 17:03
                                a co to za różnica jakiej osobie sie cos zlego przytrafilo,
                                czy z wyżyn czy nizin społecznych, wykształconej, oczytanej czy po
                                podstawówce.. wszyscy maja prawo byc dobrze traktowani przez slużbe
                                zdrowia!
                                Problem polega chyba na tym, ze porównuje się tutaj prywatna polską
                                opiekę zdrowotną do państwoej zagranicą. Wiekszosć osób zagranicą
                                nie lata co i róż prywatnie do lekarza a w Polsce wiekszosc kobiet w
                                ciąży chodzi prywatnie, to tez i inna opieka..
                                poza tym rózne mogą byc przypadki zarówno w Polsce i zagranicą, nie
                                życzę nikomu rodzić nawet w takich warunkach jak ta kobieta z
                                artykułu...
                                • quajp Re: a co to za różnica 11.05.09, 20:31
                                  czy fakt, ze ktos nie zna angielskiego lokuje go/ja Twoim zdaniem w
                                  nizinach spolecznych???!!! ja tylko sugeruje, ze nie znajac
                                  angielskiego troche trudno jest porozumiec sie z angielskimi
                                  lekarzami, poloznymi, pielegniarkami, itp, a chyba jak przychodzisz
                                  w PL do lekarza to nie milczysz, tylko opisujesz swoje objawy i na
                                  nich w duzej mierze lekarz opiera swoja diagnoze.
                                  jesli natoniast chodzi o przypadki typu "kobieta z artykulu" to sa
                                  to skrajnosci, ktorych i w PL nie brak (sama o malo nie stracilam
                                  zycia po drugim porodzie przez niefrasoblwosc jednego lekarza.), ale
                                  chodzi o porownanie standardu, a ten, moim prywatnym zdaniem, jest
                                  wyzszy w UK.
                                  • madzia.7 Re: a co to za różnica 12.05.09, 10:17
                                    to nie ma znaczenia czy zna angielski czy nie zna...to chcialam tez
                                    napisAC!!! ALE niektorzy nie czytaja ze zrozumieniem tylko sobie
                                    dogaduja nie wiadomo co...
                                    niezaleznie jakim sie jest czlowiekiem...dziewczyna placi skladki na
                                    ubezpiecznie spoleczne... nie wiem jaka byla rzeczywistosc ale
                                    napisali, ze byly zrobione badania i mimo wszytsko kazali jej wracac
                                    do domu.. wiec nic nie zobaczyli ze zaraz urodzi...
                                    ale tak jak napisalas sa skrajne przypadki...
                                    • madzia.7 i nic nie sugeruje 12.05.09, 10:20
                            • green_naranja Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 20:10
                              O kurde, gracekelly, czy ty myslisz, ze ze stadem debilek masz do czynienia?
                              Przytaczasz fragment jakiegos artykulu (tendencyjny!) o kobiecie, ktora sobie w
                              zyciu srednio radzi, i ktora miala przygode porodowa taka a nie inna na wlasne
                              zyczenie zreszta. Nie wierze, ze w szpitalu w ktorym miala plan porodu by ja
                              wyrzucili, ba, uwazam ze to byla jej pierwsza wizyta w jakimkolwiek szpitalu,
                              przypadkowym zreszta, a zwiazana z ta ciaza!co tylko swiadczy o jej ...hm,
                              zreszta nie bede pisac o czym... i na tej podstawie probujesz przekonac, ze taki
                              jest standard?
                              Gratuluje pomyslu...big_grin

                              Wiesz, ja nie musze ci szukac specjalnych artykulow swiadczacych o kuriozalnej
                              "opiece" nad ciezarnymi w Polsce, wystarczy poczytac to i inne fora...wnioski
                              sobie wyciagnij sama.
                              • gracekelly17 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 21:14
                                Jeśli moje własne doświadczenia są dla Was niczym to przytaczam takie o jakich
                                pisze się w gazetach - i to całkiem na poziomie....
                                Skoro jesteście tak mocno zadowolone- to OK, niech Wam będzie. I już kończę się
                                udzielać w tym temacie bo jeszcze chwila a zaraz poleje się krew.... I nie
                                silcie się proszę na ostrą ripostę, bo nie chce mi się już tego czytać. Zdrowia
                                Wam życzę ...!!!
    • 18_lipcowa1 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 15:40
      W Polsce sie nie dba o ciaze. W Polsce jest histeria ciazowa,
      duphastony, usg co wizyte, trzesenie sie nad ciezarna, L4 od momentu
      zajscia itp.
      Moje kolezanki Polki w Polsce i w Anglii sa w szoku jak w Anglii
      moze kobieta sie opiekowac polozna a nie lekarz? A po co lekarz? Jak
      jest zle, to lekarz sie zajmie, a jak ciaza jest ok po co cho...re
      latac co chwila do lekarza?
      W normalnych krajach nikt sie nad ciazami nie trzesie, nie wprawia
      ciezarnych w panike.
      • koni42 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 15:54
        To myślisz, że leki podane na podtrzymanie w szpitalu, to tylko
        przypadek? Czy wszystkie te ciąże (dzieciaki, które jednak rodzą się
        sczęśliwie po kilku miesiącach leżenia),miały się utrzymać i
        utrzymałyby się nawet, gdyby kobieta skakała o tyczce?
        Wiesz, jak byłam w ciąży z Julą, to mówiłam, że ciąża to nie choroba
        i zasuwałam jak mały parowozik. Kiedy ma się juz takie doświadczenie
        na swoim koncie, to ciężko potem wyluzowac się w pracowniczej
        toalecie i myśleć o innych rzeczach jak ciąża...
        • pelagia_pela Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 15:57
          Nie ma to jak z dyskusji zrobic glupie przepychanki - jakie skoki o
          tyczce, jakie zasuwanie jak parowoz??? Kobieto - znasz pojecie
          zlotego srodka?

          Masz chyba jakis problem. Wspolczuje zlych doswiadczen we Francji,
          ale tylko wrozka odpowie na pytanie czy ciaza w Polsce by przetrwala.
      • kaka-llina Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 15:55
        Ja mieszkam w Uk i nie narzekam! Jak czytam te wszystkie fora to mnie śmiech
        czysty bierze.. W Polsce z ciążą to kompletna panika, faszerowanie lekami i
        wydawanie fortuny na setne badania czegoś i czegoś bóg jeden wie po co! tutaj
        nie wydałam ani grosza (pensa) na badania, leki czy inne.. no przepraszam jakieś
        1,5£ na kwas foliowy.. I coś na rozstępy...recepty (miałam ciężką grypę na samym
        początku) darmo, dentysta darmo.. później poród rodzinny, wanna, znieczulenie,
        czy co tam będę chciała darmo, darmo i darmo... Położna darmo, wszystkie
        lekarstwa i dentysta dla mnie przez rok dla dziecka przez 16-darmo!zasiłków od
        cholery!
        Tak zgadzam się nie trzęsą się tak nad młodą ciążą, ale jeśli poronisz ileś razy
        albo masz problemy z zajściem w ciąże pomogą za darmo...Dzieci rodzą się zdrowe,
        ostatnio bardzo dużo w moim otoczeniu i żadne nie ma alergii , matki znacznie
        bardziej wyluzowane i spokojne. Jeśli masz jakieś problemy wystarczy zapytać,
        dodatkowe badania (jeśli masz poowody) też zrobią i (oczywiście) za darmo....
        nie panikujcie tak. Bardzo mi przykro, że poroniłaś ale w tak wczesnej ciąży to
        nic niezwykłego, poza tym chyba nie była tak zdrowo rozwijająca się jeśli poroniłaś?
        • easyblue Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 18:01
          > poza tym chyba nie była tak zdrowo rozwijająca się jeśli poron
          > iłaś?
          Więc przyjmij, że roni się także "zdrowe ciąże".
          • titta Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 15:31
            Tylko akurat odwiedzanie lekarza co miesiac jak wiedac nie ma na to
            wplywu.
            • easyblue Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 09.05.09, 11:33
              Gdybym od razu poszła do lekarza, dziś miałabym dwuletniego szkraba
              obok siebie.
              Ale przeciez schizowac nie będę - no i mam, dzięki
              swojemu "bohaterstwu"uncertain
      • green_naranja Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 15:59
        Musze sie zgodzic z lipcowa, moja ciaza od poczatku prowadzona jest w UK, i ma
        sie dobrze. I nie narzekam, tym bardziej, ze moich obaw nikt nie zbywa, tylko
        sie nimi zajmuje nalezycie.

        Najbardziej cieszy mnie to, ze bede tu rodzic. Panstwowa opieka i standardowe,
        BEZPLATNE warunki podczas porodu sa takie, za jakie w Polsce trzeba placic
        ciezkie pieniadze, o czym wiem z codziennej lektury tego i innych forow
        ciazowych, jak i z doswiadczen licznych znajomych i powinowatych rodzacych w Polsce.
        Podobnie ma sie z opieka zdrowotna matki i dziecka po porodzie.
        • syswia Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 18:45
          Mnie tez ta prenatalna polska histeria zadziwia. I znam co najmniej
          kilka historii z pierwszej reki, gdzie podawano leki np duophaston
          (czy jak on tam sie nazywa) mlodym dziewczynom, zdrowym ze zdrowo
          rozwijacymi sie ciazami w Polsce. Lekarze mowili - tak na wszelki
          wypadek. Dla mnie to jest dopiero przyklad konowalstwa.
          Mieszkam w Kanadzie, tu sie raczej nie ratuje za wszelka cene
          uznajac ze poronienie do 12 tygodni jest rzecza naturalna i sie
          zdarza (o ile nie jest to poronienie powtarzajace sie).
          Ja mialam badania krwi i usg robione w 12 tyg, potem badania krwi w
          18 tyg, na badania moczu i usg wybieram sie w 20 tyg. Opiekuje sie
          mna tylko polozna. Mam jeszcze lekarza domowego. Polozna ma
          polityke - tam gdzie nie trzeba nie gmerac. Nie bedzie zadnego
          masowania szyjki, rutynowego nacinania i zmuszania mnie do rodzenia
          na lezaco. Za opieke, leki i porod nie place nic. I mnie sie taka
          polityka podoba.
    • idrilla Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 17:14
      Ja sie wypowiem jak jest w Stanach.
      Przede wszystkim nikt tu nie chodzi na zwolnienie, jak jest w ciazy.
      Kobiety pracuja do konca, a i macierzynski jest o wiele krotszy. Nie
      ma czegos takiego jak opieka zdrowotna panstwowa, wiec jak masz
      ubezpieczenie to wszyscy sa traktowani jednakowo.
      Jesli nic zlego sie nie dzieje, to opiekuje sie ciezarna polozna, do
      ktorej zawsze mozna zadzwonic.
      Nigdy nie poczulam, ze slabo sie mna zajmuja. Bedac w bardzo
      wczesnej ciazy i czytajac nasze polskie fora, wpadlam w lekka
      histerie, ze mam male plamienie, a nikt nie wpada w panike i nie
      daje mi dhupastonu czy innych lekow. Oczywiscie na gwalt pobieglam
      do lekarki, ktora powiedziala mi, ze tak naprawde nie ma naukowych,
      potwierdzonych dowodow, ze te leki w czyms pomagaja. Nie jestem
      lekarzem, nie chce zaczynac dyskusji, ze owszem pomagajasmile Tutaj
      tego sie po prostu nie stosuje. No i ilosc usg w czasie ciazy jest o
      polowe mniejsza niz w Polsce - a jednak rodza sie zdrowe dzieci i
      coraz czesciej u kobiet 40 - letnich. Robi sie to norma i nikt sie
      temu nie dziwi.
      Pozdrawiam
      • jomamma Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 18:21
        Ja również całą drugą ciążę prowadzę w UK.
        Mam porównianie, bo pierwszą prowadziłam w Polsce. Obie prywatnie.
        Dramat, jeśli chodzi o Polskę, rewelacja tutaj w UK.
        I wcale nie ze względu na cuda niewidy, jakie mnie tu spotykają. Chodzi własnie
        o to słynne podejście. Bez paniki w oczach lekarza (sic!), bez sugerowania mi
        wszystkich nieprawidłowości świata.

        W Polsce pewnie dostałabym już od początku duphaston (plamiłam). Tutaj lekarz
        powiedział, żebym się wstrzymała, bo to częste na początku ciąży i nie wchodząc
        w szczegóły powiedział, że nie ma żadnego medycznego uzasadnienia podawania
        leków w tak wczesnym okresie (do 12 tygodnia ciąży), bo natura i tak sama
        reguluje kwestię tzw. utrzymania,nieważne, co by się z ciążą robiło, a co nie.

        Zadzwoniłam wtedy do swojej ginekolog w Polsce, pracującej w szpitalu klinicznym
        i dowiedziałam się ...tego samego!

        W UK lekarze są pragmatyczni i opierają się na nauce, a nie gusłach, czy
        myśleniu życzeniowym pacjentek; nie zwodzą, nie naciągają na leki, badania.
        Biorą odpowiedzialność za swoje słowa i czyny. To ważne!

        Czas na wizycie raczej poświęcą oświeceniu mnie, uspokojeniu, niż pouczaniu, że
        jak nie wezmę leku, to "oczywiście mogę, ale chyba nie chcę dziecku zaszkodzić"
        - słowa lekarza z Polski z czasów poprzedniej ciąży.

        Moją pierwszą ciążę wspominam fatalnie, wszyscy (od pielęgniarek po lekarza usg
        straszyli mnie wciąż "poronieniem zagrażającym". A zaczęło się tak samo jak z
        tą, czyli plamieniem, w dodatku wywołanym badaniem ginekologicznym (którego
        tutaj jeszcze nie miałam smile) Każdy lekarz do którego się zgłosiłam tam mi
        gmerał, czy to (za przeproszeniem) palcami, czy sondą od usg. A niektóre badania
        (już w zaawansowanej ciąży) były takie, że myślałam, że mi dziecko ręcznie
        wyciągają (sorry za dosadność) - tak były bolesne! Po jednym z takich badań
        ogromnie krwawiłam, szpital, kolejne antybiotyki.
        Ciąża w zasadzie cała na antybiotykach, no-spie, duphastonie. Cała przeleżana i
        w ogromnym stresie, z mnóstwem zleconych badań, na które zmuszona byłam jeździć
        co chwila (konieczność leżenia i konieczność jeżdżenia na badania - to jakoś się
        u lekarza nie wykluczało!).Naprawdę fatalne wspomnienia.
        A w zasadzie poza tym plamieniem na początku nic się nie działo?! Co więcej, jak
        próbowałam po ciąży dojść, gdzie był problem, to jakoś nikt go nie widział! Nikt
        nie dopatrzył się, poza plamieniem nieprawidłowości. Żadnych! Wychodzi w takim
        razie, ze zrobili problem z całkiem bezproblemowej ciąży!

        Tutaj po zdaniu relacji z poprzedniej mój lekarz tylko stężał na twarzy i nie
        skomantował. Widziałam jednak, że ma świadomość, ze poprzednią ciążę prowadziłam
        w kraju trzeciego świata. I ja mam takie samo odczucie.

        (rozpisałam się, ale dla mnie TO własnie jest ta różnica)
        Pozdrawiam!


        • syswia Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 19:29
          Ja z Kanady - i nawet nie wiedzialam, ze w trakcie ciazy sa jakies
          badania ginekologiczne... jesli nic sie nie dzieje.
          • kiraout Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 20:46
            Właśnie! Macanki to polska specjalność, tylko nie wiadomo po co? Wszystko
            wychodzi w badaniach, jak ktoś wie jak je odczytywać...
            • wilma.flintstone Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 20:52

              No, pamietam to wlazenie na samolot z brzuchem, chyba tylko w
              ostatnim miesiacu mi odpuscili...

              https://emoty.blox.pl/resource/boisie.gif
            • jotka_k Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 21:10
              no kurcze, w Polsce mieszkam, polskiego ginekologa mam a badana
              palpacyjnie nie byłam wcale...
              • kiraout Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 22:19
                Toś szczęściara! big_grin Serio, widocznie na jakiegoś normalnego i oświeconego
                trafiłaś (nie twierdzę, ze takich w Polsce nie ma, ale z pewnością należą do
                wyjątków).
                Poczytaj sobie to i inne fora. Standaredem jest na każdej wizycie badanie
                palpacyjne jak również często usg. Babki pieją z zachwytu big_grin
      • maroco1977 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 17:55
        Ja sie wypowiem jak jest w Stanach.
        > Przede wszystkim nikt tu nie chodzi na zwolnienie, jak jest w ciazy.
        > Kobiety pracuja do konca

        a skad masz takie dane? jest niemozliwoscia by NIKT nie chodzil na zwolnienie z
        prostego powodu, ze sa zawody w ktorych TRZEBA isc na zwolnienie.No chyba, ze
        znasz baletnice z brzuchem, nurka z brzuchem itd.
    • anulka0as Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 17:35
      Ja tez rodzilam w uk i jestem bardzo zadowolona, jak juz ktos wspomnial wszystko
      jest za darmo. I to nieprawda ze sie niczym nie przejmuja to jak ktos ma jakies
      obawy to rozwiewaja watpliwosci, dodatkowe usg tez robia w miare potrzeby i inne
      badania ale jesli naprawde jest co do nich sens a nie rutynowo wszyscy z gory
      oby kasy bylo wiecej w biureczku to straszne co sie dzieje w polsce ze za
      ludzkie warunki trzeba placic fortunę i tyle osob sie na to godzi...
      Co do poronien to moja znajoma(angielka) poronila we wczesnej ciazy ma kolo 30 i
      wpadla puki nic nie wiedziala dalej pila palila latala po dyskotekach to i sie
      nie utrzymalo. Ale jesli sie komus przytrafilo raz drugi to juz sie opiekuja
      nalezycie i oczywiscie za darmo:]
      Matki czy tez ciezarne kobietu ty zupelnie inaczej przezywają ciaze nie jak
      chorobe duzo osob pracuje prawie do samego porodu, ja tez dlugo pracowalam i nic
      mi nie jest a moja dzidzia urodzila sie zdrowiutka. Mam duzo kolezanek z dziecmi
      jesli chodzi o polki to i jest pare co w polsce tez rodzilo i wszyscy sobie
      chwala uk.

      A o opiece po porodzie to juz nie wspomne, pelno spotkan kółek dla dzieci i
      matek, zupełnie inny swiat.
    • wilma.flintstone Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 18:02

      Ja mieszkam w Szwecji i tak jak w UK - ani comiesiecznych USG, ani
      zadnego sprawdzania toksoplazmozy, cytomegalii (po cholere wszystkie
      lataja na te cytomegalie sie sprawdzac? ani na to lekarstwa nie ma,
      ani sie odpornosci nie nabiera...nie mam pojecia)...Czasem mysle, ze
      moze to troche za luzackie podejscie, a z drugiej strony jak sobie
      wyobraze ze mialabym w PL latac i co miesiac sie denerwowac wynikami
      badan, to moze lepiej jest jak tu...
    • easyblue Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 18:13
      W tym wszystkim zastanawia jedno - dlaczego polscy lekarze i
      pielęgniarki są tak pożądani za granicą? Dlaczego uważa sie ich za
      dobrych lekarzy, dlaczego czeka na nich z otwartymi rękami?
      Bo na pewno nie chodzi tu o brak za granicą uczelni uczelni
      kształcących ich.
      Mój gin podawał przykład bodajże Danii, gdzie badania prenatalne
      zostały doprowadzone niemal do perfekcji. Po prostu rodzi się tam
      więcej dzieci z wadmi wrodzonymi. Dlaczego - nie wiadomo. Oni nie
      patrzyli na inne państwa, ze tam tego nie robią więc u nas także
      nie, bo inni muszą wiedzieć lepiej, skoro ich jest więcej?
      Więc moze jest tak, że w Polsce po prostu mamy inne doświadczenia w
      prowadzeniu ciąż, niż w innych krajach i stad podtrzymywanie ciąż?
      Moze nas nie stać na tracenie tych wszystkich ciąż?
      Poza tym, nie ważne jest dla mnie, czy moją ciążę prowadzi położna,
      czy profesor. Dla mnie liczy się ich kompetencja i tyle.
      • embeel Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 19:58
        Koni, nie wiem do którego z polecanych na forum lekarza trafiłaś i skąd ta
        opinia, że we Francji olewa się wczesna ciążę? Myślę, że nie ma takiej jak w
        Polsce histerii podtrzymywania, to fakt, ale znam sporo byłych i obecnych
        ciężarówek, których nikt nie olewał. We Francji jest cały pakiet bezpłatnych
        badan, wizyty refundowane - nie trzeba chodzić prywatnie jak w Pl , aby mieć
        pewność, że lekarz spełnia swój obowiązek (oczywiście upraszczam trochę)-
        podobnie refundowane są usg. Ja bym tego nie nazwała olewaniem...
        Co do 'podtrzymania ' - na początku ciąży dostałam progesteron - ale z tego, co
        powiedział mi mój prowadzący, to jest praktycznie norma. Nie brałam - na własną
        odpowiedzialność. Urodziłam zdrową, donoszoną dziewczynkę. A to, że nie wypisują
        od razu L4 we wczesnej ciąży z taką łatwością jak w PL? Tu akurat się z nimi
        zgodzę. Oczywiście biorę pod uwagę L4 przy ciężkich warunkach pracy czy ciąży
        zagrożonej, ale jestem przekonana, ze w Pl byłoby ich sporo mniej, gdyby było
        niepełnopłatne...
        Co do własnego doświadczenia, podczas strasznych upałów lekarz wysłał mnie na
        zwolnienie na 10 dni - w zupełności mi to wystarczyło aby się zregenerować,
        podobnie, kiedy w 33 tygodniu zgładziła mi się szyjka . Zresztą było wiele
        hałasu o nic, bo koza przyszła wtedy, gdy miała przyjść, tak jak sama
        zdecydowała, ale tu już inna historia... Ciążę prowadził lekarz, ale za każdym
        razem, kiedy miałam jakieś wątpliwości poza wizytami - konsultowałam je z
        położna. Położna, z którą rodziłam była naprawdę wspaniała - lekarz pojawił się
        tylko w końcowej fazie - bo takie jest prawo, to on oficjalnie odbierał poród,
        ale tak naprawdę to mógłby się schować smile
      • embeel Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 19:59
        Koni, nie wiem do którego z polecanych na forum lekarza trafiłaś i skąd ta
        opinia , że we Francji olewa się wczesna ciążę? Myślę, że nie ma takiej jak w
        Polsce histerii podtrzymywania, to fakt, ale znam sporo byłych i obecnych
        ciężarówek, których nikt nie olewał. We Francji jest cały pakiet bezpłatnych
        badan, wizyty refundowane - nie trzeba chodzić prywatnie jak w Pl, aby mieć
        pewność, że lekarz spełnia swój obowiązek - podobnie usg. Ja bym tego nie
        nazwała olewaniem...Co do 'podtrzymania ' - na początku ciąży dostałam
        progesteron - ale z tego, co powiedział mi mój prowadzący, to jest praktycznie
        norma. Nie brałam - na własną odpowiedzialność. Urodziłam zdrową, donoszoną
        dziewczynkę. A to, że nie wypisują od razu L4 we wczesnej ciąży z taką łatwością
        jak w PL? Tu akurat się z nimi zgodzę. Oczywiście biorę pod uwagę L4 przy
        ciężkich warunkach pracy, ale jestem przekonana, ze w Pl byłoby ich sporo
        mniej, gdyby było niepełnopłatne.
        Co do własnego doświadczenia, podczas strasznych upałów lekarz wysłał mnie na
        zwolnienie na 10 dni - w zupełności mi to wystarczyło aby się zregenerowkiedy w
        33 tygodniu zgładziła mi się szyjka - lekarz z dnia na dzień wysłał mnie na
        zwolnienie. Podobnie, Zresztą było wiele hałasu o nic, bo koza przyszła wtedy,
        gdy miała przyjść, tak jak sama zdecydowała.
      • ally Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 11:17
        są pożądani za granicą, bo tam brakuje pracowników służby zdrowia, więc szuka
        się ich w biednych krajach. tak samo jak w Polsce szuka się ukraińskich
        opiekunek - niekoniecznie dlatego, że to najlepsze na świecie pedagożki. proste.
        • julimama79 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 14:29
          Kobieto walnij się w głowę i to mocno. Porównujesz zawód lekarza z
          ukraińską opiekunką? Czy Ty wiesz w ogóle co piszesz, jak trudno
          jest skończyć studia medyczne? Ciekawe,że takie cywilizowane kraje
          zatrudniają głupków z Polski w ramach zapełnienia etatów, o czym to
          świadczy w takim razie.Nie masz pojęcia o tym jak przebiega
          kwalifikacja lekarza do pracy za granicą, a wypowiadasz sie tonem
          znawcy. Kolejna wszechwiedząca na forum, szok.
          • kiraout Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 15:08
            Kolejna rozgorączkowana na forum...
            • julimama79 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 15:13
              No wybacz, ale dlaczego mam być obojętna na porównanie mnie do
              ukraińskiej sprzątaczki? Nie masz zielonego pojęcia ile lat nauki,
              ile wyrzeczeń kosztują takie studia. Uważasz,że każdy anonimowo
              może pluć lekarzowi w twarz?
              • green_naranja Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 15:27
                Przesadzasz. W porownaniu tej osoby nie chodzilo o to, ze polski
                lekarz/pielegniarka stoi na rownym poziomie z ukrainska sprzataczka (w sensie
                wyksztalcenia, wysilku wlozonego w uzyskanie zawodu etc.) Prz3czytaj jeszcze
                raz, o co chodzilo tej dziewczynie, bo dla mnie na przyklad nie pozostawia to
                najmniejszej watpliwosci...
                • julimama79 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 16:10
                  Owszem ,chodziło o to,że polscy lekarzy są zatrudniani z braku laku
                  a tak nie jest! Są bardzo szanowani, mają korzystne warunki
                  finansowe i mieszkaniowe właśnie z powodu dobrego wykształcenia i
                  tego,że są dobrymi pracownikami.
                  • kiraout Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 16:30
                    Oczywiście, ze są zatrudniani własnie z braku laku, bo w UK są niedobory
                    kadrowe, a niestety, jakoś nikt z Belgii, Holandii czy innych państw wysoko
                    rozwiniętych na takie warunki, jakie się im proponuje się nie zgadza. Co nie
                    znaczy, że zatrudniają sprzątaczy na etat kardiologa. Oczywiście że zatrudniają
                    osoby wykształcone w danym kierunku. Jakoś to mnie nie dziwi. Nie zatrudniają
                    jednak tylko i wyłącznie Polaków, bo nikt się z nimi nie równa, prawda? smile
                    Nie bądź przewrażliwiona, kobieto i nie bierz tak wszystkiego do siebie, bo
                    nerwy piękności szkodzą.
                    Dyskusja poza tym toczy się na inny temat.
                    Pozdrawiam, życząc dystansu do siebie i świata smile
                    • julimama79 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 16:57
                      Tak, dyskusja tak jak w każdym innym "medycznym" wątku polega na
                      udowodnieniu debilizmu polskich lekarzy przez osoby które w tym
                      kierunku nie posiadaja kompetencji i tak naprawdę nie wiedzą o czym
                      rozmawiają.
                      Życzę dalszej przyjemnej konwersacji medycznej.Pozdrawiam smile
      • titta Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 15:58
        Bo sa dobrymi lekarzami! To czego potrzebuja to nauki podejscia do
        pacjeta i... troche asertywnosci.
        Ja z tych wscibskich i "wszystkowiedzacych" jestem (w dodatku
        biolog) wiec zdazalo mi sie zlyszec od lekarzy, ze dany sprzed do d.
        i sila rzeczy pewne wyniki sa z sufitu, albo, ze dana rzecz nie
        dziala ale przepisuje "z przyzwyczajenia". Ale zdazalo mi sie tez
        byc wyrzuconym za drzwi jak pytalam sie czemu akurat taka diagnoza.
        (A pytalam z ciekawosci, a nie po to zeby negowac).
        W Polalach jest zakodowana straszna obawa przed kompromitacja (efekt
        wysmiewania niewiedzy w szkole?). Niektorzy precej wymysla cos niz
        przyznaja sie, ze nie wiedza. A lekarz przeciez to czlowiek (czasem
        bardziej inteligentny i bystry, czasem mniej). Z tad zreszta
        procedury medyczne.
      • sanciasancia Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 19:35
        > W tym wszystkim zastanawia jedno - dlaczego polscy lekarze i
        > pielęgniarki są tak pożądani za granicą? Dlaczego uważa sie ich za
        > dobrych lekarzy, dlaczego czeka na nich z otwartymi rękami?
        > Bo na pewno nie chodzi tu o brak za granicą uczelni uczelni
        > kształcących ich.
        Moim zdaniem zagadka jest inna - dlaczego lekarz, ktory w Polsce traktuje
        pacjenta jak upierdliwego petenta, za granica potrafi dostrzec w nim czlowieka?
        > Mój gin podawał przykład bodajże Danii, gdzie badania prenatalne
        > zostały doprowadzone niemal do perfekcji. Po prostu rodzi się tam
        > więcej dzieci z wadmi wrodzonymi. Dlaczego - nie wiadomo. Oni nie
        > patrzyli na inne państwa, ze tam tego nie robią więc u nas także
        > nie, bo inni muszą wiedzieć lepiej, skoro ich jest więcej?
        Mając doświadczenie z diagnozowaniem wad wrodzonych w Polsce, stawiałabym raczej
        na to, że nasze statystyki są niedoszacowane, ew. na wpływ bardziej
        zaawansowanego wieku położnic w Danii, niż na to, że u nas rodzi się mniej
        dzieci z wadami (u nas rodzi się przeciętnie 2,5% dzieci chorych, to jest b.
        dużo www.resmedica.pl/ffxraport1299.html ).
        > Moze nas nie stać na tracenie tych wszystkich ciąż?
        W sensie ekonomicznym? Sądzę że raczej nie stać nas na utrzymywanie ciąż i
        opiekę nad dziećmi z poważnymi wadami genetycznymi. Ale polska służba zdrowia
        niestety nie umie robić dobrych rachunków ekonomicznych, więc nawet nie wie, na
        co ją stać.
        Przypominam, że kilka lat temu pojawił się pomysł obniżenia częstości mierzenia
        glikemii, bo według ministra Łapińskiego bardziej opłacało się nam leczyć
        cukrzycowe powikłania niż im zapobiegać.
    • quajp Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 20:34
      witam, to i ja dodam tu swoje trzy grosze, jako ze mam porownanie.
      oto moje obserwacje: w PL opieke mialam super- prywatna!smile
      jesli chodzi o panstwowa to w PL bylam (jak pewnie wiekszosc
      ciezarnych)traktowana przedmiotowo. ze skurczami siedzialam na
      zydelku i odpowiadalam na sterte durnowatych pytan, a po porodzie
      lekarze podziwiaja brzuchy i krocza przy innych pacjentkach,
      otwartych drzwiach i niejednokrotnie ciekawskich gosciach innych
      pacjentek.
      w UK mialam okazje poznac dokladnie tutejsza sluzbe zdrowia w malo
      przyjemnych warunkach- poronilam moja trzecia ciaze. po przybyciu na
      IP podalam tylko nazwisko i adres- reszta byla w komputerze. zawsze
      tlumaczono mi dokladnie, co chca zrobic i pytali, czy sie zgadzam,
      podawali ewentualne inne opcje. nawet na rozmowe, lekarz zaciagal
      parawanik wokol mojego lozka. a kiedy juz poronilam, moglam liczyc
      na wsparcie pielegniarki i jej ramie, abym mogla sie wyryczec( w PL
      niejednokrotnie dziewczyny leza na patologii i patrza na ciezarne
      oczekujace porodu-prawdziwa patologia!!!). po wyjsciu ze szpitala,
      udalam sie do mojego GP, ktory juz o wszystkim wiedzial (mial w
      komp.)i na moja prosbe, ze chce wiedziec, czemu, wystawil
      skierowanie na serie badan (w PL trzeba poronic trzy razy, zeby
      kogos to zainteresowalo, a i tak sie za wszystko placi). w szpitalu
      bylo czysto, personel mily i pomocny, informacje dokladne.
      mimo wiec, ze spotkala mnie taka przykrosc, nie czuje do nikogo
      pretensji i nie uwazam, ze faszerowanie mnie czymkolwiek moglo
      pomoc. czesto zanim dojdzie do poronienia, ciaza obumiera i objawy
      poronienia pojawiaja sie tydzien lub dwa po tym, jak serduszko
      przestanie bic. a wtedy to zaden duphaston nie pomoze.
      mam tez dobra opinie o opiece lekarskiej jesli chodzi o moje dzieci-
      zawsze dobra diagnoza i odpowiednie leki. starsza cora ma problemy
      astmopodobne, takie sezonowe i w PL zanim sie na tym poznali,
      dostala ze 3 rozne antybiotyki (chociaz osluchowo byla czysta), bo
      nie wiedzieli, co z nia zrobic. dopiero prywatny (!) specjalista od
      alergii i chorob pluc sie poznal i dal leki na astme. w tym roku sie
      znow to cholerstwo pojawilo i poszlam do zwyklego GP, a on poznal
      sie od razu, w czym rzecz i dal odpowiednie leki. i jeszcze jedna
      rzecz, tu lekarz rozmawia ze mna normalnie- ja doskonale rozumiem o
      czym mowa i jakie sa objawy, co ewentualnie trzeba zbadac, czy jaki
      lek stosowac, czesto lekarz wysluchuje wiec moich sugestii, w pl,
      natomiast zawsze traktuje sie pacjenta jak kompletnego laika, a
      lekarz zgrywa alfe i o mege.
      • quajp Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 21:39
        zapomnialam jeszcze dodac, ze mimo, iz poronilam na przelomie 7/8
        tygodnia,nie robiono mi zabiegu, jak to w PL, z urzedu. wszystko
        odbylo sie w sposob naturalny, dzieki czemu od razu powrocil mi cykl
        i moge, jesli tylko przelamie strach, znow sie starac bez 6-
        miesiecznego okresu przerwy.
        • kiraout Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 07.05.09, 22:32
          Polscy lekarze wydają się sobie najlepsi na świecie! mam przykład bardzo świeży takiego pana. W Polsce ceniony, udziela się w mediach, w rozmowie z lekką nutką wyższości i na bzdurne pytania nie udziela odpowiedzi. Gbur, ale wszyscy myślą, że świetny specjalista i chodzą do niego.
          Ja wiedziona podobnym instynktem zadzwoniłam w jakiejś sprawie do niego z prośbą o poradę, ze ja z ciążą w UK i mam w pamięci inne standardy.
          A on mi na to, ze powinnam sobie z Polski leki sprowadzić (no-spa, duphaston i jakiś antybiotyk w razie czego)brać i nie mówić o tym swojemu tutejszemu lekarzowi, bo zabroni!!!!
          Pytam się czy on mi je wpisze do karty, że zlecone, a on na to, ze nie, ale że znajdę jakiś sposób, może koleżanka wyśle...
          No ludzie!
          Dla mnie to szok. Jak bardzo za przeproszeniem głupi musi być ktoś, kto udziela takich rad? Jak w bardzo wielkim poważaniu musi mnieć mnie, skoro myśli, ze będę brała coś po cichu i właściwie na własną rękę, bo on w żadnym wypadku odpowiedzialności przecież za to, co mi zlecił nie weźmie?
          Czy w Polsce w ogóle jest jakaś realna odpowiedzialność za leczenie? No przecież, ze nie. I to powinno wystarczyć za wszystkie porównania.
          • masumi100 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 11:00
            Ho,ho,ho ... same doktóry tutaj...i widzę, że większość to chyba
            nawet po medycynie...no,no,no...
            • kiraout Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 11:16
              co za światłe słowa big_grin
    • anieszka76 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 11:07
      wtrącę moje trzy grosze - nie wiem jak jest za granicą, ale ja w PL, mam fachową
      opiekę, za którą nie płace ani grosza... do tej pory co miesiąc albo i co 3 tyg.
      mam serie badań, wszystkie USG darmowe( łącznie z badaniami genetycznymi w
      Instytucie) i w terminach, bez kolejek do lekarza, umawiam się na godzinę, płace
      tylko za leki, które lekarz przepisał, do wyboru miałam 7 ginekologów w klinice,
      od początku ciąży wydałam tylko 75 zł na jedną prywatną wizytę i powiem
      szczerze, że wcale nie było lepiej niż te bezpłatne dlatego z prywatnego lekarza
      szybko zrezygnowałam, a jak jest w przypadku opieki ciężarnych za granicą to nie
      wiem...
      acha pierwszą ciążę prowadził mi lekarz prywatny i z ręką na sercu powiem, że
      było dużo gorzej... badania raz przez całą ciążę... i mało co nie straciliśmy
      przez Panią doktor życia (na szczęście już nawet w szpitalu nie pracuje, ktoś
      się na niej poznał)
      -= Szczęśliwa Mama Bartusia =-
      Mój Promyczek:
      https://www.suwaczek.pl/cache/83917414ea.png
      • anieszka76 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 11:15
        ale tak czy inaczej pewnie większość opieki medycznej jest lepsza za granicą
        • kalina_19 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 12:48
          ja mieszkam w londynie juz nie cale 4 lata .moj synke ma prawie 5 urodzil sie w
          polsce moj porod wspominam fatalnie synek wazyl 4 kg ja 160- 48 kg przed
          ciaza.ordynatorka sie smiala ze taka mloda jestem to dam rade a jak po calym
          dniu nic sie nie otworzylo to zrobili mi cesarke i mikus byl z zamartwicy.a
          potem mowila poco tak krzyczlam (pewnie dlatego ze bolało)idiotka zaszlam w
          ciaze z maksiem bylo dobrze badania itp.kiedy w 2 m zaczelam krwawic pojechalam
          do szpitalala z kolezanka pytali sie i robione mialam bardaniaitp,po godz mialam
          robione badanie ginekologiczne (robil je lekarz a inna lekakrka patrzyla) porod
          przeszedl bardzo szybko chodz popekalam nic nie bolało(pominajac pozniej)opieka
          super osobny pokoj munu,telewizor telefon.i pani ktora przychodzila mi pomoc nie
          pytala sie co znowu chce jak w polsce.teraz jestem w ciazy 3m .miałam 1 wizyte i
          wcale nie zaluje ze nie badaja mnie co chwilke ginekologicznie ,jak cos sie
          dzieje mam telefony do poloznej,itp zle nie jest .tutaj trszke inaczej podchodza
          do ludzi.chodz jesli masz grype to trzeba liczyc na paracetamol lub ew
          antybiotyk.ale prawda jest taka ze jak ja ,czy moj syn bylam chora w polsce
          zawsze bralam jakies leki tutaj nie,zadko daja antybiotyki co wczesniej mnie
          wkurzalo strasznie ,ale teraz sie ciesze nie trzeba truc sie z byle katarku czy
          kaszelku.
          • green_naranja Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 13:09
            Wiesz, jesli masz grype, to dostaniesz kuracje antygrypowa-problem w tym, ze
            wiekszosc ludzi ma po prostu przeziebienie wymagajace tylko paracetamolu, ciepla
            i duzej ilosci plynow-a oczekuje kuracji jak przy grypie. Stad pewnie sporo
            nieporozumien.
    • mikul-online Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 13:14
      Witam. Ja mam do porownania ciaze w 3 krajach. Poczatek pierwszej
      ciazy w Polsce. Wizyty prywatnie - fortuna. Czulam sie dobrze a
      bralam duzo lekow tak w razie czego. Dalszy ciag ciazy w Belgii.
      Rewelacja. Pelna opieka, wszystkie badania, porod jak marzenie.
      Prywatny pokoj. Maz razem ze mna i z malym przez tydzien w naszym
      pokoju. Do dyspozycji fizykoterapeuta, ginekolog, pomoc poloznej w
      moich podejsciach do karmienia piersia. Tak moglabym rodzic
      codziennie. W tym samym kraju przezylam dwa poronienia. Jedno
      wczesne, drugie w 12 tygodniu. Ponownie otoczono mnie troskliwa
      opieka. Wraz z moja ginekolog przeprowadzilysmy wszystkie konieczne
      badania. Wszystko to bylo za darmo w ramach mojego ubezpieczenia.

      Obecnie mieszkam w Holandii i jestem w 12 tygodniu ciazy. Tutaj
      podejscie jest zupelnie inne. Jesli Belgie mozna w jakims stopniu
      porownac do Polski (podobne podejscie inna zasobnosc) to Holandia
      jest zupelnie innym krajem. Z tego co czytam o UK to widze duzo
      podobienstw. Podejscie zupelnie na luzie. Wszystko jest naturalne.
      Kladzie sie nacisk na yoge, cwiczenia. Nie ma zwolnien, lekarstw,
      wizyt u ginekologa. Ja do tej pory nie mialam badania krwi! Widuje
      tylko polozna. I to podejscie by mi odpowiadalo w czasie mojej
      pierwszej ciazy. Ale po dwoch poronieniach brakuje mi opieki
      ginekologa. Z drugiej strony, ciaza przebiega rewelacyjnie. Moze tak
      jest dla mnie lepiej? Nikt sie nade mna nie trzesie. Wszyscy mowia,
      ze to co mi sie przytrafilo jest normalne i wiele kobiet przez to
      przeszlo a teraz maja po 3 dzieci (czesta praktyka w Holandii) To
      daje mi wiare, ze nie jestem sama i wszystko jest w porzadku.

      Pozdrawiam
    • karod Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 13:44
      Naczytac mozna sie roznych rzeczy i az mnie ciarki przechodza jak
      czytam, co sie dzieje w Polsce, gdzie juz nie mieszkam, ale co moge
      wywynioskowac
      1° opieka nad ciezarna jest w wiekszosci przypadkow przesadzona i na
      wyrost (faszeruje sie lekami na wszelki wypadek itp itd), zwolnienia
      lekarskie na zyczenie.
      2° natomiast gdy dochodzi do porodu, to sie odnosi wrazenie jakby
      kobitka przechodzila do innego swiata: kolejki na porodowke, zero
      prywatnosci, kobieta rodzaca nie ma praktycznie wplywu jak chce
      urodzic, polozne z laski bozej itd. A tych DOBRYCH ludzi i miejsc
      jest jak na lekarstwo.


      Moje doswiadczenia z polskimi ginekologami odnosi sie do nadzerki i
      wysokiej cytologii: 4 lekarzy i 4 metody leczenia lub nieleczenia...
      Bylam wtedy studentka i prywatnie to chodzilam tylko do dentysty.
      Jeden gin chcial mi czyms smarowac, ale jak przyjde na prywatna
      wizyte, drugi rzucil haslo wypalanka, trzeci mowil cos o zamrazaniu,
      ale tez w prywatnym gabinecie, a czwarty zrobil mi badania na
      obecnosc komorek rakowych, a ze bylo ok. to cytologia do wyleczenia
      a nadzerke zostawic. Zostawilam i wyjechalam po studiach.

      Mieszkam w Belgii i za miesiac rodze. Mam za soba jedno poronienie,
      tez tutaj. Co mnie "uderzylo" przy pierwszym kontakcie z tutejsza
      sluzba zdrowia, to serdecznosc personelu. Nie wszyscy sa tacy mili,
      ale wiekszosc (odwrotnie niz w Polsce), ale nie o tym.

      Tutaj za kazda wizyte u lekarza trzeba placic. Jesli ktos jest
      ubezpieczony (patrz legalnie) to kasa chorych zwraca czesc oplat za
      wizyty. Uwazam, ze to jest dobry system, bo eliminuje kolejki z byle
      powodu do lekarza. A warunki w jakich jestem przyjmowana sa bardzo
      komfortowe.

      Co do samej ciazy, to tez sie nie traktuje jej na wyrost. Tez sa
      poronienia do 12 tygodnia i nikt nie traktuje tego jak koniec
      swiata... po prostu natura eliminuje wadliwe zarodki. Gdy w drugiej
      ciazy zaczelam plamic tak okolo 10tygodnia, to wpadlam spanikowana
      do szpitala i po badaniu USG wynikalo, ze jest wszystko wporzadku.
      Lekarz przypisal mi tylko progesteron (bo jak sie wyrazil - mozliwe,
      ze moj organizm za malo tego hormonu produkuje) i dal kilka dni
      zwolnienia. Jak pozniej powiedzialam, ze mam twardniejacy brzuch to
      zalecil magnez. Zadnych jakichs nosp itp.
      Teraz tylko co miesiac wizyta i podgladanie na USG i pomiar
      cisnienia, zero palcowek, jesli juz to sonda dopochwowa. Dwa razy
      mialam pobierana krew, raz kolo 20tyg mialam badany mocz i glukoze.
      Nie wiem czy cos jeszcze beda pobierac.
      CO do nadzerki to 3 tutejszych lekarzy powiedzilo, ze to jest
      calkiem normalne i nie trzeba przy tym ingerowac.

      A szpital przyjemny, dla matek sa 1-2-3 osobowe pokoje, kazdy z
      lazienka, telewizorem (nie trzeba wrzucac monet aby poogladac), tam
      gdzie ja ide sa nawet kuchenki mikrofalowe w kazdym z pokojow. Jest
      tylko jeden mankament: ubezpieczenie standardowe nie obejmuje
      pokojow jednoosobowych, trzeba sobie wykupic dodatkowe minimum 9
      mies przed porodem (nie jest drogie, a i czesto zaklad pracy
      wykupuje grupowo). Sala porodowa tylko z jednym lozkiem porodowym,
      do tego inne przydatne akcesoria typu pilki, wanna itp.
      Nie wiem tylko jak sam porod, bo nie mam doswiadczenia... jeszcze wink

      Natomiast z poronieniem owszem. Bylo to ok 8tyg i lekarz dal mi do
      wyboru, czy naturalnie czy w szpitalu. Wybralam to pierwsze, ale i
      tak skonczylo sie w szpitalu, bo mialam za duze krwawienie. Bylam
      wtedy roztrzesiona i spanikowana, ale nikt na mnie nie krzyczal,
      nikt nie prawil banalow, ze to normalne. Pielegniarki sie mna
      zajmowaly jakbym byla kims bliskim dla nich, a nie "kolejna"
      pacjentka. W ogole byla przy mnie caly czas przynajmniej jedna z
      nich. I nikt nie wypraszal za drzwi mojego meza.
      Do zabiegu nie musialam czekac caly dzien, dostalam narkoze, takze
      spalam. POtem musialam odczekac 2 cykle, aby znow probowac i sie
      udalo.

      Uff ale sie rozpisalam...
      • mikul-online Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 17:34
        czesc! A tak z ciekawosci spytam w ktorym szpitalu bedziesz rodzic?
        Ja rodzilam w St. Elizabeth w Brukseli. Do tej pory jak mowie o
        porodzie to mam wrazenie ze rodzilam w spa. Sala porodowa z
        lazienka. Moglam spedzic czesc porodu w wannie. Jesli nie to ze byl
        wywolywany to moglabym rodzic w wodzie. Dostalam znieczulenie jak
        tylko o nie poprosilam.

        Sala poporodowa to byl hotel. Rozowe sciany, wlasna lazienka,
        przeszklony boks (w naszym pokoju)dla malego zeby go umyc. Do tego
        tv, telefon, lodowka, fotele dla gosci, lozko dla meza. Wszedzie
        przyciski (rowniez pod prysznicem) ktorymi moglam zawolac polozna.
        Rano wybieralam z menu co chce jesc na obiad, sniadanie i kolacje.
        Maz dostawal rowniez posilki. Mogl tez, jesli chcial isc do
        restauracji w szpitalu.

        W cene byly wliczone pieluchy, kosmetyki dla malego, masc i
        lekarstwa dla mnie. Jedyne za co zaplaciclam to polaczenia do Polski
        (a obdzwonilam wszystkichwink)

        Mialam ubezpieczenie dodatkowe i stad te luksusy. Jesli jednak bym
        go nie miala to ten sam pokoj poporodowy musialabym dzielic nie z
        mezem lecz inna mama. I to bylaby jedyna roznica.

        Jak teraz o tym mysle to dalabym duzo zeby z nowu tam rodzic.
        Poczekamy i zobaczymy jak jest w Holandii...
        • karod Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 11.05.09, 11:38
          Mieszkam kolo Antwerpii i ide rodzic do malego lokalnego szpitala.
          Sale sa swierzo po remoncie i w przyjemnych cieplych odcieniach,
          nowe sprzety. Tak jak piszesz: prywatne lazienki, boks do
          pielegnacji dziecka, lozko dla partnera, menu do wyboru itp itd. Do
          szpitala mam zabrac tylko kosmetyki i ciuchy dla siebie i nie musi
          to byc koszula i szlafrok, ale moga to byc normalne ciuchy oraz
          ciuszki dla dziecka na wyjscie.

          Rowniez mam wykupione dodatkowe ubezpieczenie i juz mam
          zarezerwowany pokoj jednoosobowy. Ubezpieczyciel sam sie zajmuje
          wszelkimi formalnosciami dotyczacych platnosci.
    • 7annaka7 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 14:28
      Nie zgadzam sie Koni, bedac w 7 tygodniu uslyszalam, ze nie powinnam
      sie niczym specjalnie przejmowac bo albo sie przyjmie albo nie a i
      tak na tym etapie nie mozna wspomoc ciazy. Nie do konca jestem
      przekonana czy p. doktor miala racje, chyba styl zycia ma wplyw na
      nasze dziecko, prawda?
      • koni42 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 19:52
        Uprawiam yoge, jestem spokojna, nie palę i nie piję oraz dobrze sie
        odzywiam, także to chyba jednak nie jest styl życia...
      • quajp Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 22:15
        7annaka7 napisała:

        chyba styl zycia ma wplyw na
        nasze dziecko, prawda?


        no coz, ja nie pije, nie pale, nawet kawy nie uzywam, badam sie
        regularnie u gina., nie jestem na nic chora, nie biore zadnych
        lekow,przed i w trakcie ciaz bralam kw. foliowy, a jestem po dwoch
        ciazach z komlikacjami i dwoch poronieniach.
        jednoczesnie lezac na patologii bylam swiadkiem, jak dziewczyny z
        zagrozona ciaza lataly do wc na papieroska,spacerowaly po
        korytarzach i dosmigaly tak do konca ciazy- ja mimo lezenia i lekow
        na podtrzymania urodzilam 4 tyg za wczesnie. jak tu styl zycia i
        dbanie o ciaze ma sie do rezultatow?
    • titta Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 15:24
      Glownie dlatego, ze w Angli, Szwecji itp. sluzba medyczna ma scisle
      procedury postepowania oparte na statystykach, a nie na "widzimisie"
      pacjetki. Jak sie stwierdza, ze dane postepowanie nie ma istotnej
      skuteznosci, to sie od niego odstepuje (vide podczymanie wczesnej
      ciazy). Stara sie tez zoptymalizowac koszty. Wiec ciaze prowadzi
      polozna, jak cos sie dzieje przejmuje lekaz, a jak jest zagrozenie
      specjalista. (podobneie: przeziembieniami i duperelami zajmuja sie
      pielegniarki , czesto telefonicznie, dopiero powazniejsze rzeczy sa
      kierowane do lekarza). z jednej strony tak jest lepiej bo pieniadze
      mozna skierowac tam gdzie sa potrzebne, czyli na drogie
      specjalistyczne zabiegi, a nie na hipohondryczne mamusie czy babcie
      ktore maja ochote z kims pogadac. Z drugiej strony cierpia
      jednostki, gdzie wnikliwa i wczesna diagnostyka mogla rzeczywiscie
      cos zdzialac (gdy nie ma wyraznych symptomow).
      Cierpia tez jednostki malo asertywne, ktore latwo daja sie splawic.
      Ale takie moga byc tez ignorowane przy czestych wizytach. Bo czesto
      nie zawsze znaczy dobrze.


      • kalina_19 Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 08.05.09, 16:04
        teraz jestem w 3 m po poprzedniej ciazy ktora niestety zakonczyla sie smiercia
        mojego synka w brzuszku w 36 tygodniu,mialam wszystkie badania itp niestety
        stalo sie jak stalo nie mam zalu do lekarzy-niemoge teraz?mam zapisane w ksidze
        hehe(gruba chyba na 50karteluszek)mam zapisane cesarke w 38 tygodniu i mam ciaze
        podwyzszonego ryzyka po maksiu,konsultant powiedzial ze nie bede ryzykowac zeby
        cos zle poszlo i co najwazniejsze zebym ja sie nei martwila ,szczerze teaz nie
        mysle ze moge znowy stracic dziecko jestem w 3m a stracilam w 8 ale neiwiem jak
        wytrzymam te 2 tygodnie podkoniec,mam zapewniona opieke psychologa jak by cos
        sie dzialo bym nie dala juz rady itp.szpital zaproponowal mi pozyczenie za
        kaucja100f .monitorek do sluchania serduszka .ciesze sie bardzo z tego ze tak mi
        chca pomoc.tak samo bylo ze smiercia maksia.pytali czy chcemy ksiedza byl
        angielki bardzo mily ksiadz opowiadal mi jedna historie o dziecku ktore
        odeszlo... . potem byl ksiadz polak ale sie minelismya pozniej juz nie moglam
        zadzwonic bo mialam skurcze ostre wiec juz otym nie msylam .cremacje ostatnie
        pozegnanie .sekcja zwłok bylo bardzo dobrze zorganizowane.chodz dlugo trwalo to
        wszytko.maksia przy porodzie niechcailam widziec imoj maz.niechcialam wogule
        dalam tylko dlaniego ubranka,pytali sie caly czas czy napewno nie chce widziec
        synka a ja sie upieralam ze nie do miesiaca maksiu mial wrocic do szpitala po
        sekscji zwlok i wtedy go widzialam .zle juz wygladal co oczywiscie przed
        spotkaniem z nim mnie uprzedzili.teraz im za to dziekjue ze moglam sie znim
        przywitaci...niestety pozegnac. miałam rewelacyjna opieke po porodzie itp ja
        uwarzam ze mogli by cos tam zmienic np czekajac w szpitalu z goraczka dziecka z
        4 godz do godz itp ale uwarzam ze tutaj mam dobra opieke ja i moja rodzina.p.s
        przepraszam ze sie tak rozpisalam o maksiu
        • yadrall Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 09.05.09, 20:50
          Coz... ja dzieki doskonalej opiece medycznej w UK poronilam 3
          ciaze... A wszystko okazalo sie bardzo proste... Wystarczylo zrobic
          jedno bardzo proste i tanie badanie-poziom cukru we krwi...
          W ostatniej ciazy mowilam GP,ze mam olbrzymie pragnienie, napady
          glodu (nie potrafilam sie najesc-nie mialam uczucia sytosci), robilo
          mi sie slabo, drzaly mi rece itp. to uslyszalam,ze to normalne w
          ciazy...
          W kolejnej ciazy zaraz w 5tc przylecialam do PL-to samo zglosilam
          ginekologowi-od razu dostalam skierowanie na krzywa cukru i
          wyszlo,ze mam cukrzyce,a wartosc glukozy na czczo wynosi ... 181
          Po wstawieniu insuliny ciaza rozwija sie dobrze,wiec czasem warto
          sie zainteresowac nawet mloda ciaza...
          Dodam,ze badanie cukru we krwi robione w PL bez ciazy bylo ok-
          cukrzyca sie ujawnia u mnie wraz z ciaza...
          • marita_ie Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 11.05.09, 12:44
            takkk... jest prawdą, że chodzimy do ginekologów troszkę za czesto,ale tak jak
            poprzedniczki uważam, że skoro mozna pomoc dzidziusiowi to dlaczego tego nie
            robic?? wszystkie Panie, przebywające w UK i psioczące na Polska służbę zdrowia
            pytam, czy tak jak angielki czy irlandki poszlyscie do ginekologa w 20tym
            tygodniu ciąży?? czy chodzicie do solarium systematycznie i palicie tony
            papierosów, imprezujecie i pijecie alkohol??? to nie jest patologia chyba, ale
            lekkomyslnośc i brak pokierowania przez lekarza. widze to na ulicy codziennie.

            Ja czekam na wizyte w szpitalu od 6 tygodni, jestem w 13tym. moze do 20tego
            dostane zaproszenie na usg.


            ale jesli komus przychodzi latwo powiedziec: coż skoro poronilam to widocznie
            tak mialo być - to życze powodzenia.
            • green-blue-eye Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 11.05.09, 13:08
              a co ma lekarz do postepowania niektorych panien w ciazy??myslisz ze jak ktos
              takim powie czym grozi takie zachowanie to zmienia sie o 180 stopni?watpie.kazdy
              ma swoj rozum.a jak nie umiesz sie dogadac to czekaj na wizyte.
              • marita_ie Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 11.05.09, 13:28
                z kim mam sie dogadac?? dzwonie tam co drugi dzien, musze cie rozczarowac,ale z
                jezykiem nie ma problemu akurat u mnie. wcale poza tym mi sie do szpitala nie
                spieszy.jak sobie zaplace to pojde na usg do polskiego lekarza, chocby po to,
                żeby sobie poogladac dziecko wink))))

                zycze wszystkim dzidziusiom zdrowia i ich mamusiom, czy maja byc zdrowe to juz
                pozostawmy losowi o oswieconej nauce zachodu wink
              • marita_ie Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 11.05.09, 13:31
                skoro lekarze nie dbaja to dlaczego te laski mają sie martwic. jak dziecko
                przetrwa to ok, jak nie - coż. tak mialo byc.
            • green_naranja Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 11.05.09, 13:48
              Nie, ja jak wszystkie Angielki czy Irlandki poszlam najpierw do mojego lekarza
              "rodzinnego" (GP) zglosic fakt ciazy. Pan wszystko zanotowal, pogratulowal, po
              czym za tydzien przyszedl list z wybranego przeze mnie szpitala, ze mam sie w
              zglosic tamze w okreslony dzien (jesli mi pasuje, ew zmienic date) w celu
              przeprowadzenia wywiadu medycznego oraz ustalenia pierwszego usg.
              W szpitalu pobrano mi krew, mocz, zmierzono cisnienie, zwazono mnie i
              zmierzono,przeprowadzono wywiad zdrowotny, oraz zapisano na usg genetyczne w 12
              tygodniu (czyli od tego dnia za jakies 3 dni).
              Od tego czasu bylam w tym szpitalu na kilku jeszcze wizytach, w tym 3 kolejne
              usg oraz spotkanie z anestezjologiem dot planu porodu i znieczulenia, a takze na
              ogolnej ocenie stanu zdrowia.

              Oprocz tego bylam tam jeszcze w pewnej sytuacji emergency (kiedy mi sie
              wydawalo, ze cos sie niedobrego dzieje), gdzie zajeto sie mna nalezycie i
              rozwiano moje watpliwosci.

              Mam w planie jeszcze jedno usg tam ( tak, wiem ze to wiecej niz te 2-3 planowe
              usg ciazowe, ktore sa standardem i w Polsce, i w UK), co swiadczy tylko o tym,
              ze moje watpl;iwosci i problemy ktore sobie wyolbrzymiam, sa traktowane serio.

              Czy to jest zla opieka?Mi odpowiada jak najbardziej. Problem w tym, ze trzeba po
              pierwsze znac swoje prawa, po drugie miec nieco asertywnosci i nie szukac dziury
              w calym.

              Aha, jeszcze a propos angielskich pan latajacych rzekomo na solarium i palacych
              papierosy w ciazy...jedyny taki przypadek, jaki zaobserwowalam, to byla ciezarna
              POLKA, ktora sobie palila przy wejsciu do mojego szpitala, dyskutujac z
              kolezanka (ktora przyszla jako jej tlumaczka, choc Bogiem a prawda, sama
              potrzebowala pomocy w tym zakresie).

              No ale moze ja nie zauwazam tych wszystkich tabunow Angielek ktore przetaczaja
              sie ulicami w zaawansowanej ciazy opalone na marchewkowy oranz niezaleznie od
              pory roku, i palace jednego za drugim...
              • green_naranja Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 11.05.09, 14:00
                To jeszcze a propos owej wspanialej kompetencji polskich lekarzy za granica, do
                ktorych Polki biegna na prywatna wizyte zaraz po zrobieniu testu
                niemalze...Znajoma dalsza poszla do polskiego lekarza w Londynie (adres z
                ogloszenia w polskiej gazecie, a jakze...) w 10-11 tygodniu ciazy...bo uznala ze
                po pierwsze, ona nie bedzie chodzic do zwyklego ang lekarza, bo po co, to i tak
                konowal, ktory jej nie zbada, no a do szpitala tez nie pojdzie, bo tam nikt po
                polsku nie mowi. No wiec poszla, bo cos jej nie pasowalo w tej jej ciazy, cos ja
                tam niepokoilo...polski lekarz pobral obfita oplate za wizyte, po czym zbadal ja
                za pomoca sprzetu usg i stwierdzil, ze wszystko dobrze i w ogole gratulacje,
                dzidzius sie pieknie rozwija.

                Za trzy dni dziewczyna dzwoni do mnie z placzem, ze chyba wlasnie roni, i czy
                moge do niej przyjechac i wezwac pogotowie.

                W szpitalu okazalo sie (gdy zrobiono jej usg dopochwowe), ze faktycznie jest w
                trakcie poronienia, a gdy skonsultowano wyniki tego badania wraz ze zdjeciem
                usg, ktore ona otrzymala podczas wizyty u tego polskiego lekarza, okazalo sie
                cos jeszcze.
                Ze mianowicie ciaza obumarla niemal na samym poczatku podzialow, ze w scianie
                macicy zagniezdzilo sie puste jajo plodowe, ze nie doszlo nawet do rozpoczecia
                akcji serca w przypadku tego zarodka. Co wspanialy lekarz specjalista ginekolog
                polski jakos przeoczyl, mimo badania wykonanego za pomoca sprzetu usg. Gdyby
                miala wczesniejsza wizyte w szpitalu, wykonano by jej badania, ktore nie
                uchronilyby jej co prawda przed poronieniem, bo tak wlasnie musialo sie jej
                przydarzyc...ale przynajmniej nikt nie sialby falszywej nadziei.

                Jaki z tego moral?
                Ano taki, ze zla opieka nad ciezarna zdarzyc sie moze niezaleznie od dlugosci i
                szerokosci geograficznej oraz narodowosci. Czesto wiele zalezy od postawy samej
                pacjentki, w tym przypadku-ciezarnej...
                • green-blue-eye Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 11.05.09, 16:08
                  w pelni sie zagadzam z green_naranja.jestem w uk 4 lata i nigdy nie widzialam
                  dziewczyn w ciazy zachowujacych sie jak to nam opisala mirita_ie .i nie rozumiem
                  dlaczego ty dzwonisz do szpitala,jakbys sie zgosila do gp albo poloznej to ona
                  to robi za ciebie.no ale ty wypatrujesz opalonych,palacych i pijacych angielek
                  zamiast zajac sie soba.i powodzenia u polskiego lekarza-jest tak jak pisze
                  green_naranja.ale twoja ciaza twoja sprawa.jak piszesz do szpitala ci sie nie
                  spieszy to co po co sie zalisz ze nie mialas jeszcze usg.
            • quajp Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 11.05.09, 20:34
              ja w PL na patologii lezalam z paniami, ktore majac nakazana
              lezenie, lataly do wc na papieroska- ale ci lekarze w PL
              nierozsadni!- tak by trzeba wnioskowac idac Twoim tropem rozumowania.
          • titta Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 11.05.09, 16:07
            Ja w Szwecji z angina ropna musialam sie stawic na pogotowie, bo
            pielegniarka twierdzila, ze zawracam tylko glowe... Ale wszedzie sa
            ludzie i pustaki.
    • marita_ie Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 12.05.09, 00:45
      w ciąży nie można sie denerwować, a wiec ja koncze ta dyskusyjkę.i jeszcze raz
      zdrówka życzę
      • mala-wiedzma Re: Polska i świat - różne podejście do ciąży 12.05.09, 12:36
        czytam sobie to i czytam i w sumie sama nie wiem co myslec. duzo kobiet tu
        psioczy na lekarzy z polski, ze za duzo badan, ze hormony na wszelki wypadek, ze
        panika i histeria wokol ciazy. no to ja chyba mam jakiegos "nienormalnego"
        lekarza. jestem w 22 tc, jak na razie mialamz robione usg 2 razy - jedno w 14
        tygodniu, drugie wlasnie w 22 (polowkowe). na comiesiecznych wizytach ejstem
        wazona, mierza mi cisnienie, ogolny wywiad, macanie brzucha. badania krwi? jak
        na razie jedno - na poczatku ciazy glukoza, grupa z czynnikiem Rh, morfologia,
        proby watrobowe (bo chorowalam), kila + ogolne badanie moczu. teraz dostalam
        drugie skierowanie na krew (morfologia) +mocz, dodatkowo krzywa cukrowa i wsio.
        lekarz anwet sie nie zajaknal o zwolnieniu z pracy, nie widze by mial jakiegos
        nerwa na punkcie mojej ciazy - tak samo jak i ja zreszta. chociaz jak mowie moim
        kolezankom, ciotkom, tesciowej itp, ze mam takaopieke a nie inna to wsyztskie
        sie bulwersuja,z e za malo badan krwi,z a malo usg itd. ale po co to wsyztsko,
        skoro ja nie zglaszam zadnych dolegliwosci i wszystkie badania wychodza dobrze?
        przynajmniej spokojnie i bez nerwow chodze w ciazy i nie boje sie zrobic zakupow
        wazacych 3 kg, bo poronie.

        nie mam porownania z innyi krajami, to moja pierwsza ciaza prowadzona od
        poczatku w kraju. ale ani nie zauwazam tu olewactwa mojego lekarza, ani
        nadmiernej histerii. ciaze prowadze oczywiscie panstwowo. nie robilam na wlasna
        reke zadnych usg genetycznych, 3d, 4d itp.
Pełna wersja