jomamma
30.05.09, 08:50
Czytając tutaj relacje o tym, jak ciężko i nieprzystojnie traktowane są
kobiety w ciąży śmiem przytoczyć swoją wersję
Całą ciążę spędzałam w UK. Na końcówkę przyleciałam tutaj (tak się złożyło).
Po Waszych postach nastawiłam się na (prawie) rzucanie mną o ścianę

) czy to
w autobusie, czy to w kolejce sklepowej.
A tu zdziwienie! Wszyscy przepuszczają, jak ktoś się zagapi, nie przepuści, a
potem zobaczy - przeprasza (!)
Pan w taksówce niesie bez pytania rzeczy pod drzwi, inny pyta, czy mi ze
sklepu do domu jednej (!) siatki nie ponieść.
Ludzie, tu jest lepiej niż w Anglii, gdzie owszem, puszczają, ale bez takich
znowu ceregieli

)
Czyli skąd to wynika? Nie wiem. Może został mi po prostu uprzejmy wyraz twarzy
po londyśkim życiu (tam ludzie są po prostu dla siebie życzliwsi, uśmiechają się).
Zdarzyła się jedna sytuacja, kiedy skorzystać ze stanu chciała pani w ciąży.
PO prostu nieuprzejmym tonem obwieściła wszystkim, że teraz ona. i szczerze,
ludzie nie byli tym zachwyceni, ani ja. Mogła to zrobić na tysiąc sposobów,
ale zrobiła w ten najgorszy. Może to stąd się bierze ta obiegowa opinia o
roszczeniowości ciężarnych?
Trudno wymagać od innych uprzejmości, jak samemu ma się jej mało.
To pewnie też trochę generalizacja z mojej strony, bo jeszcze mam tutaj
miesiąc i życie jeszcze pewnie da mi popalić, ale przez tydzień - jeszcze nie
było sytuacji, żebym poczuła się nie bardzo.
O, taka refleksja na sobotę

Pozdrawiam.