Przeterminowane czekanie...

21.06.09, 20:54
... Dobija maksymalnie!!
Wiem, że takich postów było tu już sporo, ale musze sobie ulżyć, bo przez to że nie mam ochoty nawet się już z nikim spotkać ani rozmawiać, tylko tak mogę sobie "pomóc"..

Minął termin z OM (10 dni po), i z usg (3 dni po).
Powiem szczerze, że na swój sposób zazdroszczę tym, które maja umówioną cesarkę na konkretny dzień. Przynajmniej wiedzą dokładnie, kiedy ! Nie, żebym chciała cesarkę, ale wiecie, o co chodzi..

Zaczynam powoli łapać (w sumie pierwszego w ciąży) doła. Każdego dnia kładę się wieczorem z myślą, że obudzą mnie w nocy wody. Budzę się rano znów w świetnej formie i z rewelacyjnym samopoczuciem i wiem, że dziś także d..... Mój M też już ma w sumie dosyć. Właśnie wysłałam go do knajpy ze znajomymi, bo dzielnie mi kibicuje siedząc w domu ze mną, ale zdaję sobie sprawę, że jego też już szlag trafia, więc niech chociaż on odetchnie przez jeden wieczór. Ile można oglądać tv, filmów i gotować ??
Córa się zaparła, leniwiec jeden, ale skoro ma tyle siły na te wszystkie swoje wygibasy i kopanie mnie, to czemu nie skumuluje jej na tyle dużo, aby się po prostu wydostać na drugą stronę?

Dużo staram się codziennie chodzić, schody, napar z liści malin, najlepsze zalecenie lekarskie w ciągu całej ciąży, czyli "dużo seksu" a tu nie widać nawet najmniejszych oznak, kompletne zero.
Wszystko zaczyna mnie maksymalnie wkurzać, nie odpowiadam już na sms'y "czy już urodziłaś", a jak dostanę jeszcze jeden to chyba wyrzucę telefon przez okno.
Takie czekanie na coś, co na bank nastąpi, jednak nie wiadomo kiedy, jest po prostu dołujące maksymalnie !! W sumie to zaczynam mieć już czarną wizję indukcji, oczywiście modląc się ciągle, aby córcia była mądrzejsza i do tego nie dopuściła. Takiego scenariusza nie planowałam w sumie...

Jutro mam własne urodziny, jak ja mam ją przekonać, żeby zrobiła mamie prezent ? Albo chociaż tacie na dzień ojca pojutrze ??

W piątek (pzredwczoraj) wieczorem byłam u swojego lekarza, powiedział że szyjka wciąż zamknięta i ma 2 cm! Jutro idę do punktu na ktg i usg, ciekawe co tam powiedzą...
    • ciesia Re: Przeterminowane czekanie... 21.06.09, 21:19
      Wiem co czujesz,ja mam dokladnie to samo, termin maialam na wczoraj
      ale raczej nic sie nie zapowiada.Pozdrawiam i trzymam kciuki
    • slodziak01 Re: Przeterminowane czekanie... 21.06.09, 22:14
      Rozumiem Cię bardzo dobrze. Ja urodziłam 8 czerwca i również
      naczekałam się dłuuugo. 16 dni po terminie. U mnie termin z OM i USG
      zgadzał się więc nerwów miałam jeszcze więcej. W końcu uległam
      namowom rodziny i dałam się położyć na patologię ciąży 12 dni po
      terminie. W szpitalu dalej nic. Zero rozwarcia, szyjka wysoko,
      daleko, przepuszczała palec. A to moje trzecie dziecko. Bardziej
      przewidywałam wersję, że nie zdążę dojechać do szpitala niż
      przechodzę tyle dni. W szpitalu miałam stres okropny, trzy razy
      byłam na bloku porodowym i trzy razy indukowali mi poród, ale jakoś
      dopiero skutecznie za trzecim razem. A dwie pierwsze indukcje
      kończyły się fiaskiem. Byłam gotowa wypisać się z tego szpitala na
      własną prośbę. Miałam wrażenie,że nie urodzę, byłam załamana.
      Położne z porodowej już znały mnie wszystkie. I przyszedł dzień
      właśnie 8 czerwca - rano miałam rozwarcie na 3-4cm, jakieś
      obiecujące skurczyki, poszłam na porodową i znów się zestresowałam i
      wszystko przeszło. Myślałam, że zwariuję. No ale lekarze już mi nie
      przepuścili, próbowali przebić pęcherz płodowy, nie udało się
      skutecznie, potem dostałam oksytocynkę i zaczęło się ... Po
      niecałych 2 godzinach synek był na świecie, na moim brzuszku leżał i
      to była najszczęśliwsza chwila.
    • sasetka.0 Re: Przeterminowane czekanie... 21.06.09, 23:41
      Mi zostały jescze na 2 do terminu (23.06.) ale też już schizuję.
      Dobrze rozumiem Twoje rozdrażnienie o ciągłe dopytywanie postronnych osób czy to
      już, ja swojej mamie musiałam powiedzieć kilka słów, bo od tygodnia codziennie
      rano dzwoniła z zapytaniem czy coś mnie bierze wink

      Żeby tak znać datę to cżłowiek na prawdę spokojniej by czekał..... ale z drugiej
      strony.... takie czekanie na konkretny czas też jest dobijające wink
    • pagaa Re: Przeterminowane czekanie... 22.06.09, 08:27

      hej, moja właścicielka mieszkania tez tak miała przy pierwszej ciąży, a przy
      drugiej nie chciała już oksytocyny i takich różnych przygód, więc jak już się
      kilka dni znów przeterminowała, to złapała za ścierę i całę mieszkanie na
      kolanach wymyła porządnie, potem okna, potem polatała po schodach siadła i nic,
      załamka, ale po dwóch godzinach....pędem do szpitala i ma synkasmilemoże pomoże i
      Tobie taki wysiłek maksymalny?
    • dziub_dziubasek Re: Przeterminowane czekanie... 22.06.09, 08:48
      dla pocieszenia- w pierwszej ciąży na wizycie dwa dni po terminie usłyszałam-
      szyjka długa, zamknięta i "ja tu porodu nie widzę w najbliższym czasie". w nocy
      tego samego dnia odeszły mi wody i wieczorem dnia następnego powitałam synka.
      a do wymienionych sposobów wywołania dokładam drażnienie brodawek- mnie w
      drugiej ciąży dopiero to po terminie ruszyło.
    • mariloth Re: Przeterminowane czekanie... 22.06.09, 09:07
      znam te bol czekaniawink ja miałam taki sam termin jak moja przyjaciółka i ona
      urodziła duzo wczesniej - jak ja jej zazdrosciłamsmile

      A tu jeszcze kilka innych metod na przyspieszenie poroduwink
      ciazowy.pl/artykul,kiedy-maluch-sie-spoznia-a-mama-traci-cierpliwosc,593,1.html
      • malmoni20 Re: Przeterminowane czekanie... 22.06.09, 09:49
        Rozumiem Cię dobrze bo przeszłam przez to samo, 10 dni po terminie kiedy nadal
        nic nie zapowiadało porodu zgłosiłam się na patologię, i tam dopiero po 4 dobach
        indukowali poród, powiem szczerze, ze to czekanie tak mnie już frustrowało ze
        przestałam się bać oksytocyny i indukcji,i wcale tak źle nie było, sam poród
        trwał ok. 4 godziny więc nie tak źle jak na pierwsze dosyć duże bo ponad 4 kg
        dziecie smile, trzymam kciuki zeby u Ciebie naturalnie się zaczeło smile
        • nehema2889762 Re: Przeterminowane czekanie... 22.06.09, 11:15
          mój termin minął 18-06 i też mam stresik sad
          bo dzisiejszej wizycie w spzitalu i na ktg poinformowano mnie że jak do czwartku
          się nie ruszy to zapraszają na patologię uncertain
          • figa33 Re: Przeterminowane czekanie... 22.06.09, 17:48
            Dzięki wielkie za slowa pocieszenia, dobrze jednak wiedzieć, że nie jest się samej..
            Dziś na IP równiez sie o tym przekonałam, kolejka na Zelaznej była jak do Krakowa.. sad
            ktg i usg w jak najlepszym porządku, lekarka zbadała szyjke i może jej ewidentnego skrócenia nie stwierdziła, ale powiedziała, że "staje się bardziej drożna", co generalnie zmierza w "dobrym kierunku". Za dwa dni znów na ktg.
            Tymczasem zauważyłam, że badanie przez nią dzis wykonane, było wyjątkowo bolesne. Kiedy w piątek badał mnie mój lekarz, jak zwykle było super delikatnie i nic nie czułam. Dzisiejsze badanie, być może było namiastką bólu, jaki opisujecie czasem przy masażu szyjki. Oczywiście nie mam zielonego pojęcia, jaki ból jest to w praktyce, ale tak sobie go właśnie w wersji "light" wyobraziłam. Nie wiem natomiast, czy to po prostu lekarka była niedelikatna, czy w związku z tym "udrożnieniem" szyjki stała sie ona bardziej wrażliwa ??

            I jeszcze jedno, właśnie obudziłam sie po 2 godzinnej drzemce,poszłam do kibelka i na wkładce zauważyłam plamienie. Nie wiem, czy łączyć ten fakt z niedelikatnym badaniem, w sumie badanie było koło 13:00, teraz mamy prawie 18:00 i w międzyczasie wymieniałam wkładki i nic takiego wcześniej nie było. Czy może zaczyna mi odchodzić wreszcie czop ? Konsystencja raczej bardziej jak plamienie, z kilkoma "zgubieniami" śluzu.
            Mam wracać na IP czy poczekać i zobaczyć jak się sytuacja rozwija ?
            • ewusia13 Re: Przeterminowane czekanie... 22.06.09, 17:58
              cierpliwie poczekaj jeszcze chwilę. ja myslę, że to może byc czop.
              Mój lekarz jak mnie zbadał właśnie tak bardzo boleśnie jak to opisujesz,
              powiedział, że tu jeszcze porodu nie będzie a tego samego wieczora odeszły mi
              wody i rano córunia była już ze mną smile
              • figa33 Re: Przeterminowane czekanie... 22.06.09, 18:01
                ewusia13 napisała:

                > cierpliwie poczekaj jeszcze chwilę. ja myslę, że to może byc czop.

                Oby tak było ! To jakby plamienie jest ewidentnie brunatne, nie widać tu różmowej ani tym bardziej czerwonej krwi.
                Mam też wrażenie, że delikatnie boli mnie podbrzusze, tak jak przy okresie, na razie nie odczuwam tego jako skurcze, trwa raczej nieprzerwanie i dość delikatnie jakby "ćmi".
                • ankaanka Re: Przeterminowane czekanie... 22.06.09, 20:19
                  a może Ci masaż szyjki zrobiła ? To by tłumaczyło bolesne badanie
                  • figa33 Re: Przeterminowane czekanie... 25.06.09, 18:02
                    ankaanka napisała:

                    > a może Ci masaż szyjki zrobiła ? To by tłumaczyło bolesne badanie

                    A i owszem, na to wygląda, bo dziś miałam powtórkę z rozrywki, tyle że nieco dłuższą i jeszcze bardziej bolesną - masakra ! sad
                    Kolejne ktg wykazało świetną kondycję mojej córci, ale mojej macicy zerową sad Niemniej daje się już wsadzić 2 palce więc coś tam się jednak ruszyło, choć szyjka wciąż nie zgładzona i ma ok 2 cm. Spotkałam na IP mojego lekarza, który wytłumaczył mi dokładnie jak to z tą indukcją jest, że mogę chodzić, mogę być aktywna, nawet w wannie mogę leżeć. Ogólnie trochę mnie jakoś podniósł na duchu i nie spinam się już tak ze strachu. Ustaliliśmy że jeśli do soboty nic się nie wydarzy (w sobote będzie 10 dni), to pójde na tą patologię.
                    Tymczasem nie tracę nadziei, bo od wczoraj mam bóle krzyża, w każdym razie tak mi się wydaje, choć nie jest to umiejscowione stricte w krzyżu, ale raczej pod jednym z żeber (tylko z jednej strony), ale może jakoś promieniuje ? Ból jest raczej stały, momentami tak konkretnie zakłuje, ale czuję go raczej nieprzerwanie.
                    Jutro rano chyba pokusze się o mały hardcore w postaci oleju rycynowego, który polecił mi dzis mój gin. W sumie nie mam nic do stracenia, wolę siedzieć w kiblu nawet 4 godziny ale potem w końcu urodzić naturalnie, niż się podłączać do tej oxy.. Olej już kupiony i czeka na rano, bo chyba to trzeba na czczo ?
                    • figa33 Re: Przeterminowane czekanie... 27.06.09, 21:43
                      Torby już były dziś w samochodzie bo byłam przekonana że zostawią mnie już dziś na patologii, ale jednak weekend w domu (kolejny!)
                      Na patologii jeszcze mnie dziś nie chcieli, jeśli do poniedziałku nic się cudownie nie wydarzy, to w poniedziałek już tam na mnie czekają. Szyjka wciąż ma 2 cm, nie wiem co z tym zrobić, żeby jej już nie było ! Dwa palce wchodzą, miękka jest i tyle. Na ktg jakieś tam skurcze nawet było widać, ale jeszcze za słabe.

                      Także wiesiołek dalej łykam, podobnie z liśćmi malin oraz rycyną.
                      Dziś kupiłam nową buteleczkę i walnęłam po południu 3 łyżki czyli podwójnie jak wczoraj. Niestety na razie wciąż cisza, jestem beton, nic na mnie nie działa.Rycynę wzięłam chyba ostatni raz, do 4 razy sztuka, jesli w większej dawce nie zadziała, to znaczy że już nie zadziała.
                      A ponieważ moja córka ma mnie chwilowo w poważaniu, to postanowiłam nie siedzieć dziś w domu i czekać na cud, poszłam sobie do kina na Coco Chanel, potem obeszłam dookoła Pola Mokotowskie szybkim krokiem, wcześniej zafundowałam sobie wielką kiełbachę z grilla smile
                      Przynajmniej miło dzień spędziłam, a skurcze przyjdą... albo nie.
                      Chyba jest mi już wszystko jedno, wczoraj miałam lekki kryzys i wieczorem ryczałam już z bezsilności a raczej z powodu wizji tej nieszczęsnej indukcji. A dziś pomyślałam, co ma być to będzie. Sama urodziłam się 2 tygodnie po terminie, widać u nas taka tradycja rodzinna musi być kontynuowana...
                • lenka.i.maja Re: Przeterminowane czekanie... 22.06.09, 20:35
                  Myślę, że jeśli plamienie jest brunatne, to na pewno czop. jeśli do tego
                  odczuwasz już pobolewanie, to poród blisko. Powodzenia!
                  • figa33 Re: Przeterminowane czekanie... 23.06.09, 10:44
                    Widze, że mój watek zmienił forum smile

                    A więc już wiem, że to raczej na bank czop, późniejszym wieczorem odchodził już dość konkretnie i w konsystencji, jaką sobie wyobrażałam.
                    Nad ranem troszkę bólów krzyżowych i takich klasycznych jak w czasie PMS, także przynajmniej wiem, że nie stoję w miejscu i coś tam się w końcu zaczyna dziać, wolno bo wolno, ale jednak smile
                    Wieczorem zafundowałam sobie jeszcze czterokrotne wchodzenie na 3 piętro, w sumie jakbym na 12 weszła. Liście malin w ciągłym zastosowaniu + oczywiście sex wink No więc czekamy dalej...
                    • monikaaleksandra Re: Przeterminowane czekanie... 23.06.09, 19:29
                      Ja w końcu w 10 dobie po terminie, po 3 dniach na patologii (czułam
                      się bezpieczniej niż w domu) w końcu miałam wywoływany poród, na
                      Inflanckiej (3 lata temu). Szybciutko, ze znieczuleniem, urodziłam w
                      5 godzin 10-pkt córkę i prawie bólu nie czułam. teraz też jestem po
                      terminie, dzis 2 dobę, ktg ok, ale jak coś dsalej się nie ruszy, w
                      piatek wpraszam się na patologię i proszę o wywołanie. Szlag by mnie
                      trafił z tym czdekaniem na czop i odejście wód.. U mnie szyjka ma 7
                      cm!!!!!!
                      Trzymaj się, daj znać PO... POWODZENIA!!!!!!
                    • figa33 Re: Przeterminowane czekanie... 24.06.09, 18:52
                      Z każdym dniem mi coraz gorzej..
                      Dziś rano tradycyjnie znów było KTG (7 dni po terminie z usg, z OM to już 14...), córcia jak zwykle w świetnej formie, moje skurcze w gorszej, bo ich brak. Badanie gin. w zasadzie po 2 dniach bez zmian, tzn szyjka dość miękka, konstencję ma dobrą, ale zamknięta i ok 2 cm wciąż...
                      Jutro kolejne ktg i debata, czy nie zostawić mnie na patologii. A mi na samo hasło "oksyytocyna" już sie słabo robi. Liczę na to, że z tego strachu przed wywoływaniem może coś się ruszy.
                      Na razie idę chyba trochę połazić po schodach. Sex już dziś raz był, ale chyba trzeba będzie powtórzyć. spróbujemy też masaż brodawek i może poleżę trochę w wannie (a może to połączę i poleżymy razem).
                      No powiem szczerze, że nie tak sobie wyobrażałam zakończenie tej idealnej w zasadzie ciąży, ale c'est la vie - widać nie można mieć wszystkiego...
                      • anna_loyse Re: Przeterminowane czekanie... 24.06.09, 22:50
                        Nie łam się mogło być gorzej. Ja na patologii leżałam 3 dni po
                        terminie a urodziłam dopiero 12 dni po terminie przez cesarkę
                        zdrowego chłopca(kompletny brak skurczy, akcji porodowej,po dwóch
                        wywoływaniach oksytocyną i raz żelem, chodziłam po schodach bywało
                        że w sumie 20 pięter w górę i w dół, jedynie miejsca na sex nie było
                        w szpitalu). Leżenie w szpitalu wspominam jak koszmar, nie z powodu
                        bólu przy indukcjach tylko przez czekanie na jakikolwiek znak od
                        mojego organizmu, że to już, że zaraz się zacznie, a nic się nie
                        zaczynało i to dopiero było dobijające.
                        Wczoraj minęły 4 tygodnie od porodu. Dzisiaj mieliśmy kolejne
                        ważenie. Maluch przybrał 790g przez ten miesiąc;D
                        Teraz mam kolejne wielkie wyczekiwanie, kiedy mały podniesie sam
                        główkę, pogada trochę po swojemu, obejrzy z zainteresowaniem mecz z
                        tatusiem, a przede wszystkim kiedy dzisiaj zaśnie;D
                        Nie łap doła tylko się trzymaj bo w sumie nie ma innego wyjścia jak
                        tylko w końcu wziąć to wyczekane maleństwo w ramiona, a zrobisz to
                        prędzej czy później.
                        Pozdrawiam
    • agnrek I tak źle i tak niedobrze :( 23.06.09, 11:19
      Kilkanaście miesięcy temu urodziłam w 34tc bliźniaczki, w szpitalu
      wylądowałam już w 27 tc ze skurczami, a potem ponownie już z
      przedwczesnym porodem w 33tc. Na sali ze mną leżały przeterminowane
      i było tak - one płakały, zeby już urodzić, a ja płakałam, żeby
      jeszcze nie rodzić. Lepiej chyba urodzić dziecko donoszone, torszkę
      pocierpieć dłuzej niż urodzić wcześniaka i walczyć o jego życie i
      zdrowie. Ale druga strona medalu - ile można czekać, a trzecia -
      jest jakaś granica przenoszenia, poza która trzeba robić indukcję.
    • i-norbi Re: Przeterminowane czekanie... 23.06.09, 21:15
      witam panie! mam pytanko, właśnie wróciłam z ubikacji, na wkładce zauważyłam
      białą choć bardziej przejrzystą galaretkę. Czop to raczej jest ciemny, nie mam
      zielonego pojęcia co to może być. Od południa pobolewa mnie podbrzusze i
      strasznie mi twardnieje. Nie wiem może zaczyna coś się dziać! to moja pierwsza
      ciąża. Dodam że termin mam na dziś.
      • iwonagos Re: Przeterminowane czekanie... 24.06.09, 22:57
        niestety z tym przeterminowaniem to tak bywa, że kończy się cięciem. Ja urodziłam 14 dni po terminie, po 16 godzinach przez cc
      • dziub_dziubasek Re: Przeterminowane czekanie... 29.06.09, 17:04
        czop nie musi być ciemny. Ja mialam taką własnie przezroczystą, białawą
        galaretkę, później z niteczkami krwi. Urodziłam po tygodniu od pierwszego
        zauważenia tej galaretki.
        • nemorian Re: Przeterminowane czekanie... 29.06.09, 21:31
          Ja mam termin z OM na 7 lipca a z USG na pierwszego. Jako że
          debiutuję, nie wiem ile to jeszcze może potrwać. Narazie czuję się
          świetnie, nic mnie nie boli, więcej śluzu jest już od około 2
          tygodni ale to chyba nie jest czop. Już tydzień temu mąż i teściowa
          przygnali mnie do Warszawy w obawie, że nagle i niespodziewanie
          zacznę rodzić, i oczywiście nie zdążę do Warszawy (mieszkam 100km
          dalej). A ja tu siedzę i mam już serdecznie dość.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja