verticale
28.06.09, 12:20
nie wiem, czy to wlasciwe miejsce na pisanie tego... nie mam jednak
lepszego pomyslu...
wydawaloby sie, ze nie mam zadnych powodow do gorszego nastroju...
polowa tak wyczekiwanej ciazy mija szczesliwie, bez powiklan...
ostatnimi dniami czuje sie fatalnie. psychicznie.
spadki nastroju, stany depresyjne, 'napady' nerwicy, paniki, placz...
czuje sie samotnie.
boje sie przyszlosci.
mam ogromne obawy o to, czy odnajde sie jako matka dla mojego
dziecka, a moj maz, jako ojciec... i duzo podobnych mysli w
glowie... ktorych wyzbyc sie nie moge...
nie ma ostatnio dnia bez placzu...
i jeszcze dobijaja mnie potem wyrzuty sumienia, ze krzywdze, poprzez
popadanie w takie stany, dziecko...
jak sobie z tym radzic, jak sie wyrwac z tego ciagu? co robic?...