skrajne nastroje...

28.06.09, 12:20
nie wiem, czy to wlasciwe miejsce na pisanie tego... nie mam jednak
lepszego pomyslu...
wydawaloby sie, ze nie mam zadnych powodow do gorszego nastroju...
polowa tak wyczekiwanej ciazy mija szczesliwie, bez powiklan...
ostatnimi dniami czuje sie fatalnie. psychicznie.
spadki nastroju, stany depresyjne, 'napady' nerwicy, paniki, placz...

czuje sie samotnie.
boje sie przyszlosci.
mam ogromne obawy o to, czy odnajde sie jako matka dla mojego
dziecka, a moj maz, jako ojciec... i duzo podobnych mysli w
glowie... ktorych wyzbyc sie nie moge...

nie ma ostatnio dnia bez placzu...

i jeszcze dobijaja mnie potem wyrzuty sumienia, ze krzywdze, poprzez
popadanie w takie stany, dziecko...

jak sobie z tym radzic, jak sie wyrwac z tego ciagu? co robic?...
    • fantastic.mama Re: skrajne nastroje... 29.06.09, 00:58
      Burza hormonów...
      Nie obawiaj sie czy bedziesz dobra matka dla dziecka a mąż ojcem,
      takie mysli nie powinny troskać Ciebie w takim momencie...jesli
      teraz odczuwasz lęk, że po porodzie nie dasz sobie rady w roli
      matki, jak to będzie z opieką nad taką kruszynką, jak ja sobie
      poradze z takim maleństwem, z skąd będę wiedziała co mu/jej jest gdy
      będzie płakało??? To na pocieszenie napiszę, że wtedy MATCZYNA
      INTUICJA przyjdzie Ci z pomocą...kiedy tylko poczujesz maleństwo
      przy sobie, kiedy poczujesz jego cieplutkie ciałko, oddech na Twojej
      piersi i jego zapach, to odrazu będziesz wiedziała co dla Twojego
      maluszka jest najlepsze smile

      A co do twoich zmiennych nastrojów to zbytnio nie mogę ci pomoc,
      każda kobieta przechodzi przez to indywidualnie, jedne mniej to
      odczuwają, zaś drugie właśnie tak jak Ty...
      Hormony szaleją i niestety nie ma na to rady, jedyna rada to
      wyciszenie, relaksująca muzyka lub kąpiel, spacer w zacisznym
      miejscu, inne porady nie przychodzą mi do głowy.

      A co do wyrzytów sumienia, to takim negatywnym nastrojem, naprawdę
      sobie nie pomagasz, dziecko odczuwa twoje nastroje...naprawdę
      spróbuj sie w takiej chwili wyciszyć. Wiem że to trudne, bo sama
      miałam problemy aby sie nie denerwować i nie płakać i powiem Ci
      szczerze, że mi to często sie nie udawało, nie potrafiłam czasami
      sie wyciszyć, a potem miałam takie same wyrzuty sumienia jak Ty.

      Tak więc głowa do góry (chociaż sie postaraj wink) dla twojego
      maleństwa, które rośnie pod Twoim sercem.

      Mam nadzieję, że chociaż troszeczkę Cię podbudowałam do bardziej
      optymistycznych myśli smile Pozdrawiam serdecznie.
      • marta5525 Re: skrajne nastroje... 01.07.09, 23:03
        verticale-jak ja Cie rozumiem... Sama mam dokladnie to samo. Do mojej
        przedporodowej depresji dolaczyla koniecznosc lezenia, czyli rezygnacji z wielu
        ulubionych zajec. Do tego kontakt z ludzmi, ktorzy mnie wkur..ja (chyba nie ma
        takiego na ziemi, ktory by mnie teraz nie wkurzal), placz o kazda pie..., no i
        mysli w stylu: "Jak my sobie damy rade". Mamy juz synka (21 m-cy) i niby jakies
        doswiadczenie, ale wciaz przesladuje mnie mysl, ze bedzie ciezko, ze bedziemy
        sie z mezem jeszcze bardziej klocic, bo to i jeszcze wiecej obowiazkow, i mniej
        czasu dla siebie... Ale wtedy zapala mi sie taka czerwona lampka "Halo, i wiecej
        radosci!!". Teraz samej mi jest w te radosc uwierzyc, ale jestem przekonana, ze
        ten moment nadejdzie. Moze nie przy samym porodzie (choc moze juz wtedy), ale
        jak juz troche sie wszyscy oswoimy z tematem. W koncu wszystko jest dla ludzi. A
        ja wiem, ze to nie przypadek, ze Bog nam dal kolejne dziecko. Widczonie poklada
        w nas nadzieje, ze sprostamy zadaniu. Moze nie idealnie, ale po ludzku - z
        bledami, ale i dajac dziecku to, co najlepsze.
        A co do sposobow na chandre, ja poszlam do psychologa (sama ginekolog mnie
        wyslala jak mnie zobaczyla wink i czesciowo pomoglo. Poza tym staranie sie, by
        robic to, co daje Ci przyjemnosc. Pomysl sobie - Twoje potrzeby sa teraz
        najwazniejsze, bo ich spelnienie ma wplyw na Twoje dziecko!! Co mi mowila
        psycholog (i cos w tym jest), to to, zeby zawsze komunikowac swoje potrzeby,
        uczucia... Bez tego bedziesz w ciaglej niezgodzie z soba. Staram sie to robic i
        jest mi lepiej, powaznie! Polecila mi ksiazke "Porozumienie bez przemocy". Moze
        sprobujesz. Ja jeszcze nie czytalam, ale chyba warto (domyslam sie z recenzji).
        • verticale Re: skrajne nastroje... 02.07.09, 06:44
          dziekuje Wam, dziewczyny, serdecznie! jakos latwiej troszke, jak sie
          wie, ze dotyka to nie tylko ciebie...

          ostatnio jest lepiej. probuje, co moge, by miec lepsze samopoczucie.
          widze, ze duzo zalezy od podejscia mojego meza... jak jest 'obecny',
          bardziej zainteresowany moim stanem, spedza ze mna wiecej czasu,
          rozmawiamy... jest dobrze.
          w ciagu dnia daje rade, bo jestem poza domem kazdego dnia, wsrod
          milych ludzi. i to tez mnie trzyma na razie w odp stanie. ciesze
          sie, ze - jesli mi tylko ciaza pozwoli - bede taka aktywna niemal do
          konca ciazy. bez tego depresja dopadlaby mnie szybciej, niz mogloby
          sie wydawac...

          sa jednak ludzie, ktorzy ewidentnie zle na mnie dzialaja. zwykle to
          starzy, dobrzy znajomi, ktorzy teraz sa zbyt (jak dla mnie)
          zainteresowani moim stanem, dokuczaja mi telefonami, checia spotkan,
          nudnymi rozmowami i milionem pytan wciaz na te same tematy... tych
          unikam jak moge...

          nie mam jednak jakis sprawdzonych, pewnych sposobow na poprawienie
          sobie samopoczucia, jak jest zle (i maz nie pomaga...)... czasem
          jakis dobry film, ksiazka, spacer... ale nic poza tym...

          na razie nie mysle o terapeucie. bo to chwilowe spadki natroju.
          musze dac rade sama. mysle, ze to hormony i kobiece typowe obawy w
          tym stanie sprawiaja, ze moja glowa tak funkcjonuje...
          przetrwam jakos do listopada. musze! smile

          sprobuje zdobyc ta ksiazke. tez mysle, ze warto ja poznac.
          dziekuje za polecenie.

          prosze, napiszcie, jak sobie radzicie jeszcze, jak opusci Was
          radosc, spokoj... jak dzialacie, by wrocic do rownowagi emocjonalnej?

          po ostatnim 'spadku' zzeralo mnie dlugo poczucie zalu, ze dopuscilam
          do tego, wyrzuty sumienia... tymbardziej, ze przez ponad dzien nie
          czulam ruchow niuni (juz czuje, cale szczescie...) i tymbardziej
          obwinialam sie za to... czy dziecko moze wlasnie w taki sposob
          reagowac na stan, emocje i zachowania mamy?...


          • wrzosowa11 Re: skrajne nastroje... 02.07.09, 21:10
            Czytalam, ze nie trzeba sie za bardzo przejmowac tym, ze w ciazy
            przezywasz negatywne emocje i w ten sposob szkodzisz dziecku,
            albowiem dziecko w Twoim łonie doswiadcza ich i Twojego radzenia
            sobie z nimi. Jezeli zezloscisz sie, albo poplaczesz, a potem
            ochloniesz, odetchniesz, rozchmurzysz sie i pocieszysz dziecko
            przemawiajac do niego ,glaszczac brzuch, kolyszac sie, tanczac,
            muzykujac czy co tam jeszcze, to Twoje dziecko dowie sie czegos
            waznego o zyciu. Ono jako istota ludzka przygotowuje sie na
            przezywanie calego wachlarza emocji, bo wszystkie emocje są do
            czegos potrzebne, czemus slużą. Czy zamierzasz chowac swoje dziecko
            pod kloszem? Ani Ty ani Twoje dziecko nie uchowacie sie pod
            kloszem.Lajf is brutal and full of zasadzkas.
            • vanessa443 Re: skrajne nastroje... 03.07.09, 11:25
              Za to ja mam problem w domu. Mieszkam z ojcem, który jest ubezwłasnowolniony i
              nad którym stanowię opiekę. Ojciec jest otępienny, momentami nie kumaty i bywa
              bardzo agresywny, jak np. wczoraj doprowadził mnie do takiego stresu awanturując
              się, że szok. Bardzo boję się o moje Maleństwo!! Jestem strzępkiem nerwów. Jak
              Ona odbiera ten mój przerażający niepokój i żeby czasami Jej nie stracić!!! Bo
              chyba bym tego nie przeżyła!!!!
              Nienawidzę mojego ojca z całego serca. Zmarnował życie mojej rodzinie. Znęcał
              się nad mamą, więc przez jakiś 15 lat narasta we mnie ta nienawiść i uczuć do
              tego człowieka już brak. Mama zmarła dwa lata temu , jak siedział w więzieniu za
              znęcanie się. Po roku wyszedł i mam go na głowie już też 1,5 roku. Oczywiście
              załatwia się w pampersa i prócz najedzenia się i ubrania, a z tym coraz gorzej
              to nic sam przy sobie nie zrobi.Od 17tc przychodzi moja siostra i go myje, bo
              moja ciąża była zagrożona. Staram się o DPS, ale to nie takie proste, ciągle
              kłody pod nogami. Najpierw sprawa o ubezwłasnowolnienie- trwała rok, później
              przyznanie opiekuna prawnego- następne pół roku, teraz zgoda sądu na
              umieszczenie w DPS- wniosek składałam w kwietniu- rozprawa pod konie lipca.
              Jestem załamana, bo nie sądzę,żeby udało mi się umieścić tego potwora w DPS do
              pażdziernika, a właśnie w tamtym miesiącu spodziewam się rozwiązania.
              Ten człowiek wykończył mnie nerwowo i dalej to robi. Moja córka ośmioletnia i
              mąż też są bardzo znerwicowani. W ogóle, to z tą ciążą miałam poczekać, żeby
              wszystko pozałatwiać. Nie spodziewałam się, że zaraz zajdę. A teraz narażam
              mojego Maluszka na stres i mogę mieć pretensje wyłącznie do siebie.
              Jak ja to wszystko przeżyję?????


              Relaksuję się i nie myślę o tym wszystkim, jak po prostu spędzam czas po za
              domem, między ludżmi. Staram się codziennie gdzieś wychodzić , ale nie zawsze
              jest to możliwe. Lubię też jak mój mąż jest w domu, a nie w pracy. Wtedy dużo
              się naśmieje i jakoś to jest, ale mąż ostatnio ciągle w pracy, aż płakać mi się
              chce, że zostaję z tym wszystkim sama.....to okropne....
              Córeczka tez próbuje sprawić mi wiele radości..
              Czasami film, muzyka.


              To się wygadałam....!!! Dziękuję!!
              To lepsze, niż wizyta u psychologa!!Heh..



              Trzymajcie się kochane dziewczynki. Życzę samych lepszych nastrojów.
              A jak będą te gorsze to więcej optymizmu...ale to tak łatwo powiedzieć.....
              Buzi
              • magda010 Re: skrajne nastroje... 03.07.09, 11:37
                Rozumiem twoje nerwy Vanessa, trzymaj sie w pionie i z zimna krwia
                staraj sie go z chaty wywalic do jakiegos osrodka. Moze mowcie z
                mezem w sadzie, ze nie jestescie w stanie z nim zyc, ze rozbija wam
                zycie rodzinne, ze sie go boicie, bo robi awantury i wnosicie o
                umieszczenie go w placowce. Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji. A
                poki co badz twarda, nie ma problemu nie do rozwiazania! Pomysl
                sobie, ze na pewno cos z tym da sie zrobic i ze musisz to tymczasowo
                wytrzymac. A do autorki watku i innych ktore lapia dola w ciazy - to
                jest normalne i wrecz byloby dziwne, gdybysmy sie dziewczyny nie
                przejmowaly, to swiadczy o ogromnej odpowiedzialnosci. Wszystko sie
                ulozy samo, krok po kroczku instynkt nami pokieruje. Narazie burza
                hormonow i swiadomosc takiej zmiany sytuacji zyciowej,
                odpowiedzialnosci, wyobrazania sobie setek trudnych sytuacji to
                norma. Zeby sie uspokoic najlepiej sobie to uswiadomic - tak jest i
                tak ma kazda kobieta, ktora ma zostac matka. Nie ma ciazy bez obaw,
                lekow, niepokoju. Do tego hormony decyduja czesto za nas o naszym
                nastroju. Jest duzo latwiej jak sobie pomyslisz, ze wyolbrzymiasz
                problem, bo pewnie 90% tych sytuacji ktore sobie wyobrazasz w ogole
                nie bedzie mialo miejsca w zyciu, albo jesli sie zdarza, to nie
                wszystkie naraz. Problemy sie rozwiazuje, a dziecko to mala istotka,
                z ktora duza istotka daje sobie rade od tysiacleci smile
Pełna wersja