Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci?

02.10.09, 19:08
Witam!
Na wstępie chciałabym napisać, że nie mam zamiaru nikogo obrażać, ani napiętnować.
Wydaje mi się, że przedszkolanka faworyzuje lub po prostu nieświadomie otacza
się spokojnymi, dziećmi, takimi w typie przylep. Natomiast te żywsze,
>trudniejsze< bywają pozostawiane same sobie. Krzywda im się nie dzieje, ale
widać, że traktowane są z dystansem.
Nie oceniam tego, bo w życiu też każdy woli się otaczać ludźmi miłymi, ale...
    • aluc Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 02.10.09, 19:25
      mam wrażenie, że moje nadaktywne i nadruchliwe dziecko jest
      traktowane lepiej niż dobrze, bo jest jednocześnie pogodne, wygadane
      i inteligentne

      myślę nawet, że czasem wybacza mu się za dużo przewinień ze względu
      na urok osobisty

      i dokładnie tak samo jest ze starszakiem w szkole
    • agnieszka_i_dzieci Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 02.10.09, 19:48
      bo ja wiem...
      Chyba zależy od pani i od dziecka.
      Ja mam Amelkę- spokojna i Patryka- łobuziaka.
      Obydwoje są lubiani przez swoje panie, mimo,ze każde jest inne i za co innego
      lubiane chyba- Amelka jest słodka i pomocna, Patryk tez słodki, wygadany i
      przylepny mimo,ze rozrabia strasznie czasem (chociaż mówiąc szczerze w tym roku
      jakby mniejwink ).
    • kalanitka Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 02.10.09, 19:49
      właśnie ale.......... ja tam wolę (lecz nie wyróżniam)te z iskrą,
      żywsze, energiczne i aktywne. Nawet jak czasem rozrabiają.Te
      spokojne i ciche nie zawsze są miłe. Często są marudne, płaczliwe,
      niepozbierane, niewiele można od nich "wyciągnąć" na zajęciach bo
      sie długo rozkręcają. Lecz nie można uogólniać smileniekoniecznie tak
      jest.
      Każdy ma swój temperament i np żywemu cholerykowi lub sangwinikowi
      nie bardzo będzie pasował spokojny flegmatyk lub melancholik (są
      świetne książki na temat temperamenów i relacji między ludźmi,
      rozjaśniaja wiele).
      W odwrotną stronę też to działa w relacji uczeń nauczyciel. Widoczne
      to jest w szkole czy na studiach , nie każdy nauczyciel trafia do
      każdego ucznia. To taki eksperyment:gdy nauczyciel jest spokojny,
      flegmatyczny (to nie wada) towrzyscy i zabawowi uczniowie poprostu
      będą się nudzić na zajęciach, a ci spokojni będą go uwielbiać.
      Chociaż to też nie reguła.
      Ja po wielu latach pracy z dziećmi pamiętam imiona właśnie
      tych "trudniejszych", lecz cóż każdy jest inny smile
      • epistilbit Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 02.10.09, 20:04
        Chodzi mi o to, że jak zaprowadzam/odbieram dziecko to jedna z pań siedzi przy
        stoliku zawsze z tą samą grupką dzieci, im coś opowiada, rysuje, reszta tych
        energicznych jest pozostawiona sama sobie. Nigdy nie widziałam jej np bawiącej
        się z dziećmi ruchliwymi, albo próbującą te dzieci zaprosić do stoliczka do
        grupy wybrańców. Podczas spotkania z rodzicami, najczęstszą uwagą kierowaną
        przez ta panią było :dziecko jest ruchliwe, nie usiedzi, za dużo biega.." aha
        inni rodzice "żywczyków też sygnalizują problem" ale jak napisałyście nie da sie
        nikogo zmusić do lubienia.
        • kalanitka Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 02.10.09, 20:49
          Trudno wyczuć czy to kwestia lubienia (choć różnie bywa), nie
          wydawałbym takiego sądu.
          Przyczyny mogą być różne,może dlatego że z dziećmi ruchliwymi
          nie zawsze trzeba się(wyjątki są) bawić, one świetnie organizują
          sobie zabawę i często nie lubią jak nauczycielka im "się wtrąca"
          hihihi
          a te spokojniejsze może, trzeba zająć,zachęcić do zabawy(nie
          zawsze się tak dzieje), może potrzebują więcej
          zainteresowania
          Tych może, może być dużo............
          Czy te dzieci nie chcą chodzić do przedszkola, skarżą się czy to
          jest wizja rodziców jak powinna pracować pani z ich dziećmi.
          Może(następne)porozmawiać szczerze z panią smile)
          • kalanitka Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 02.10.09, 20:56
            a może to tak humorystycznie smile))))))) ta pani skrupulatnie
            wypełnia zalecenie pani minister z nowej podstawy programowej
            " co najmniej 1/5 czasu należy przeznaczyć na zabawę - w tym czasie
            dzieci się bawią swobodnie, przy niewielkim udziale nauczyciela"
            "dziecko próbuje samodzielnie i bezpiecznie organizować sobie czas
            wolny w przedszkolu i w domu"
            a może z tymi "ruchliwymi" bawi się w późniejszych godzinach kiedy
            tego rodzice nie widzą smile
    • grzalka Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 02.10.09, 21:31
      nie, chyba nie wolą, moja córka w przedszkolu cicha i spokojna (tzw. wygodne dziecko, ale kompletnie nie "przylepa") wcale nie była ulubienicą żadnej pani
    • an_ni Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 02.10.09, 22:04
      pewnie ze wola, bo maja swiety spokoj z takimi dziecmi
      ale jest tez druga strona medalu - nie poswiecaja im tyle czasu i
      uwagi co rozrabiakom, bo skoro nie placze nie psoci, to nie ma
      problemu
      moja corka jest taka spokojna, panie sadzaja ja do stolika i
      zadowolone ze siedzi, rysuje, ze sama zje, sama umyje rece, sama sie
      ubierze itp, fakt ze jest chyba najstarsza w grupie 3-latkow i jest
      bardzo samodzielna i do tego karna, bo bardzo wrazliwa na uwagi
      ale jednak moje dziecko np skarzy sie ze nie ma dostepu do zabawek
      bo inne dzieci wszystko zabieraja, ze panie rozmawiaja a ona by
      chciala o cos zapytac - taki syndrom domowego dziecka zaopiekowanego
      w 200% przez babciewink
      chodzi dopiero od wrzesnia wiec ja sie na zapas nie martwie -
      jeszcze sie wyrobi
      ale jestem pewna, ze placzliwemu wrzaskunowi panie poswiecaja wiecej
      uwagi
      • heca7 Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 03.10.09, 12:08
        Alicja była nadpobudliwa ale nie płakała, nie rozpaczała za nami, była
        samodzielna. I szczególnie w I grupie panie ją sobie chwaliły, mówiły że dla
        nich jest motorem grupy. Jak panie coś proponowały to ona pierwsza podnosiła
        rękę. A inne dzieci za nią. Potem okazało się, że świetnie maluje i panie
        taśmowo wysyłały jej prace na konkursy. Przynosiła co i raz nagrody i sama nie
        wiedziała do końca za co bo coś tam namalowała na zajęciach a panie wysłały. Ona
        jest z dzieci, które albo się lubi albo nie. Nie można być wobec niej obojętnym.
        Potem na rok trafiła się przedszkolanka dla której zywiołowość córki stanowiła
        problem. Ciągle nas wzywała na rozmowy "o doopie maryny". Wreszcie mąż z nią
        porozmawiał na ten temat i się urwało. Potem była zmiana pani i znów wszystko
        było ok.
        Teraz do tego sam. przedszkola chodzi syn. Jest zupełnie inny. On całymi
        godzinami siedzi i bawi się klockami, buduje konstrukcje na pół sali. panie
        zachwycone. Na dworze nie wychodzi z piaskownicy w ogóle. NIGDY nie szturchnął,
        uderzył żadnego dziecka. Nie płacze, nie sika w majtki, je ładnie jest
        samodzielny, pięknie śpiewa. Panie go uwielbiają. Trochę porównują ze starszą
        siostrą, która po prostu fruwała tak, że właściwie znały ją wszystkie
        przedszkolanki( chodziła 4l z zerówką).
        O synu mówią "nasz piękniś kochany" bo on ma taką urodę że wszystkim się podoba,
        "nasz Bob Budowniczy", "śpiący królewicz" itd. Nawet panie które już go nie
        prowadzą nadal się nim zachwycają.
        U nas jak widać lubienie czy nie lubienie dziecka to składowa wielu czynników.
        Zależy to od pani. Są takie, które dzieci żywe lubią, są takie których to
        zachowanie irytuje, uważają to za równoznaczne z niegrzecznym,które cenią dzieci
        spokojne, mało ruchliwe. Roztkliwiają się nad urodą itd. Jak się dziecko z
        panią dobierze charakterami to nie ma problemuwink
      • ganetka4 Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 03.10.09, 12:08
        pewnie że wolą, tak jak pisze an_ni, bo nie mają z nimi problemów, co panie
        powiedzą to takie dzieciaczki to robią. Mój 3-latek należy do tej grupy dzieci.
        Panie nie poświęcają mu zbytniej uwagi, i on tak sobie sam tam "organizuje"
        czas, mało co się odzywa, ewentualnie mówi sam do siebie..., przykre to trochę
        dla mnie, ale staram się nie panikować i mam nadzieję ze z czasem się rozkręci...
    • isa2 Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 04.10.09, 08:20

      Ja zauważyłam jeszcze taką zależność w przedszkolu, preferowane są
      zdecydowanie 'grzeczne' dzieci a nie 'inteligentne'. Te które są
      zbyt dociekliwe sa niewygodne.
      • graz.ka Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 04.10.09, 08:24
        Jesteś mamą czy nauczycielką? I na jakiej próbie - czy
        reprezentatywnej - opierasz swoje osądy?
        • kalanitka Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 04.10.09, 11:50
          Też bym chciała wiedzieć skąd takie przypuszczenia????????

          Pani doktor też woli inteligentnych pacjentów, w banku klientów,
          haha ksiądz parafian ..............itp itd bo z nimi mniej
          kłopotów ????????
          • azile.oli Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 04.10.09, 16:08
            Ciekawe jest stwierdzenie, jakoby grzeczne dzieci były mniej
            inteligentne. Po pierwsze , nikt tego nie badał, po drugie,
            niekoniecznie dzieci bardziej absorbujące są bardziej inteligentne.
            Dziecko może być ciche i grzeczne, bo jest dojrzalsze od
            rówieśników, a rozrabiaka może być albo ciekawym świata małym
            geniuszem, albop właśnie nic go nie ciekawi i rozrabia, bo jest
            jeszcze mało dojrzały. Generalnie dzieci spokojne w przedszkolu
            zazwyczaj wymagają mniej poświęconego im czasu niż te, nad którymi
            trzeba zapanować. A że pani siedzi czasem przy tych rysujących, czy
            im coś opowiada... Pobyt w przedszkolu polega też i na tych
            wyciszajacych zajęciach. To, że są dzieci cały czas bardzo aktywne i
            żywiołowe nie oznacza, że wszystkie dzieci mają się do tego
            dostosować. Ludzie są różni, już od przedszkola.
            • kalanitka Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 04.10.09, 16:33
              azile.oli napisała:

              > Ludzie są różni, już od przedszkola.
              Ba od urodzenia smilewarto poobserwować zachowania noworodków i
              niemowlaków i im wcześniej się to zrozumie tym lepiej wink
              A wracając do przedszkolaków ja osobiście (jak pisałam) wolę
              te "żywsze", co nie znaczy że tym innym nie poświęcam czasu.
              Nie traktuję tego "lubię-nie lubię, bo........." tylko to jest moja
              praca i hahaha porównam to do klienta np w sklepie - każdego należy
              obsłużyć tak samo czy się za nim przepada czy nie. Do każdego trzeba
              podejść indywidualnie. Jeden potrzebuje więcej uwagi a drugi mniej.
              Po co się będę nadmiernie narzucać komuś jeśli sobie świetnie radzi.
              Dzięki temu mam czas dla innych potrzebujących większej uwagi.
              • czar_bajry Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 04.10.09, 19:51
                Nie zauważyłam aby przedszkolanki w grupie mojego syna faworyzowały dzieci co
                więcej tymi niesfornymi muszą być bardziej zajętetongue_out
                Co do przytulania to przylepy same lgną a pani przecież nie odgoni takiego
                dziecka ale nie znaczy to że na inne nie zwraca uwagi.
                • kowalikm Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 09.10.09, 08:17
                  zapewne bywa różnie...

                  moim zdaniem dziwić się nie należy, że Pani tak jak każdy człowiek ma jakieś
                  swoje sympatie - byleby nie przejawiało się to w niekorzystnych zachowaniach
                  wobec innych dzieci...
                  U nas na zebraniu, nowa Pani (bardzo doświadczony pedagog) mojego 3-latka
                  wyjaśniła, że jej siedzenie przy stoliczku z grupką dzieci to nie jakieś
                  faworyzowanie tylko właśnie realizacja programu i praca z dziećmi, które pewnych
                  rzeczy nie opanowały i aby rodzice "nie martwili" się taką sytuacją, że innymi
                  się nie zajmuje. Oprócz tego pani w ten sposób sprawdza poziom dziecka tzn. czy
                  opanowało już pewne rzeczy, których uczyła (wierszyk, piosenka itp) czy ma
                  jednak problem z czymś i trzeba temu poświęcić więcej czasu, co w grupie byłoby
                  trudne.

                  Po prostu są dzieci, którym trzeba poświęcić więcej czasu a inne w tym czasie
                  będą bardzo szczęśliwe bawiąc się samodzielnie lub w grupce kolegów.
                • kamil-la Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 09.10.09, 18:15
                  Myślę że dzieci bardziej ruchliwe są pod większą obserwacją
                  nauczycieli niż te ciche i spokojne...
      • mim288 Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 09.10.09, 11:12
        "Grzeczny i "inteligentny" to nie antonimy - mozna być grzecznym
        inteligentnym. Grzeczne dziecko każdy woli (czy żywe czy spokojne od
        niegrzecznego) - trudno żeby panie w przedszkolu lubiły szczególnie
        np. dziecko, które gryzie, kopie, pluje, bije inne dzieci, wyzywa,
        notorycznie nie słucha poleceń, czyli dziecko niegrzeczne, choć
        niektórzy rodzice pewnie powiedzą, że ono tylko jest "żywe,
        naturalne, inteligentne" itd.
    • dronka3 Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 09.10.09, 09:32
      ja tam wolę te żywe, głośne, ruchliwe - przynajmniej wiem czego się po nich
      spodziewać...
    • alabama8 Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 09.10.09, 14:24
      Przedszkolanki wolą ciche, spokoje dzieci?
      Bzdura.
      Przedszkolanki najbardziej lubią dzieci chore. "Im mniej ich - tym
      lepiej" jak kiedyś powiedziała pewna przedszkolanka. smile
      • hania1001 Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 06.01.10, 13:27
        Z własnego doświadczenia mogę napisać, że chyba jednak tak jest, że
        przedszkolanki lubią bardziej i faworyzują dzieci ciche i spokojne.
        Mój synek na początku był pupilkiem pań, dopóki się nie "oswoił" z
        przedszkolem. Jest "żywczykiem", zabawy które preferuje to przede
        wszystkim zabawy ruchowe. Lubi biegać, skakać na piłce... Jak panie
        zorientowały się, że mały nie posiedzi grzecznie przy stoliku
        rysując, tak jak w tym momencie one by tego chciały, to zaraz
        zaczęły się skargi, że mój synek nie chce rysować (a on w tym
        momencie nie chce rysować, poza tym gdyby może pani usiadła z
        dziećmi przy stoliku i próbowała je jakoś zachęcić, to może to
        rysowanie byłoby dla mojego dziecka atrakcyjnym zajęciem, a jak
        dzieciom się każe: masz tu kredki i coś narysuj, to mój synek
        nabazgroli "mazaja" i chce za chwilkę biec do innej zabawy - dla
        niego bardziej atrakcyjnej), skargi, że szaleje, że biega... Aż dziw
        bierze, że takie osoby pracują z dziećmi i to ponoć juz ileś lat!
        Obecnie mam wrażenie, że mój synek nie jest lubiany przez panie,
        mimo iż jest normalnym, wesołym, żywym dzieckiem. Zbyt żywym,
        okazuje się, lepiej by było gdyby jak ta za przeproszeniem "pipka"
        siedział w kącie cały dzień bawiąc sie jedną zabawką, której żadnej
        inne dziecko nie chce, które jak nakręcany robocik wykonuje
        wszystkie polecenia pani, które nie ma "głupich pomysłów" w postaci
        brania patyka do ręki na spacerze, które daje się okładać, popychać
        itp. dzieciom bardziej sprytnym, z silnym poczuciem własnej wartości
        i niestety niekiedy "niegrzecznym", które popychają, zabierają
        zabawki, a nawet bijąsad
        Nie wiem, może jestem przewrażliwona, ale niestety takie odnosze
        wrażenia od jakiegoś czasu.
        • tima-00 Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 06.01.10, 13:50
          Pewnie z " wyborem pupilków" jest różnie- bo zalezy to od charakteru
          przedszkolanki- opiekunki.
          Nie ulega wątpliwości, że osoba, która decyduje sie na ten zawód
          powinna umiec sobie radzić i z cichymi i zywymi dziećmi. Praca ta
          jest ciężka- doceniam- czasami mam dosyc własnego dziecka ( "
          zmęczenie materiału"). Powinna dotrzec też do " trudnych" dzieci bo
          i takie się zdarzają.
          UWAZAM, ŻE OSOBY DECYDUJĄCE SIE NA TEN ZAWÓDPOWINNY DOKŁADNIE TO
          PRZEMYSLEĆ. Bo chyba nadal kierunek pedagogika jest najbardziej
          obleganym kierunkiem na studiach....
          Pozdrawiam wszystkie cierpliwe Panie...
    • nika_j Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 06.01.10, 14:10
      Nie, panie przedszkolanki na ogół faworyzuja dzieci elokwentne i śmiałe,
      aczkolwiek rzeczywiście nierozrabiające. Takich małych mądralińskich, których
      potem obsadzają w każdym przedstawieniu, bo chcą się pochwalić, jakie to maja
      dzieci. Najgorzej wypadają dzieci równie inteligentne, ale nieśmiałe, bo wówczas
      każda ich próba zwrócenia na siebie uwagi jest traktowana jak wybryk.
      Na szczęście szkoła, zwłaszcza klasy IV-VI, koryguje te oceny i wtedy wychodzi
      na wierzch, kto jest mocny tylko w gębie. Tu już często nie wystarcza być
      pupilkiem pani.
      • dorro1 Re: Przedszkolanki wolą ciche, spokojne dzieci? 28.01.10, 21:42
        W grupie mojego synka pani chyba woli właśnie te grzeczne i ciche.
        Mój synek jest największy w grupie i do tego ma cechy przywódcze. Ma
        też duze doświadczenie (teraz jest w maluchach, wcześniej 3 lata w
        żłobku). Jest inteligentny - nasz lekarz i psycholog w przedszkolu
        to potwierdzili (nie chwalę się, nie odbierzcie mnie źle) i słysze
        na swoej dziecko ciągłe skargi. "A jak nie ma go w pzredszkolu - w
        grupie jest spokój i cisza" (cyt. p.wychowawczyni)
        Jestem nauczycielem, rozmawiałąm na ten temat z naszym pedagogiem
        szkolnym (który prowadzi zajęcia z naszymi klasami socjalnymi w
        żłobkach i przedszkolach)- wychowawczyni mojego synka minęła się
        chyba z powołaniem. Ale cóż - zawsze pozostaje mi mądra rozmowa z tą
        panią...
Pełna wersja