jak być powinno?

07.10.09, 21:48
Córka od 3 dni chodzi do przedszkola. Z jej grupy 22 osobowej (2,5
latki) w poniedziałek były 3 osoby i ta grupa była połączona z grupą
dzieci starszych (3-latki). Też tych dzieci nie było dużo - razem
około 15 osób. Pani była od grupy starszej. Nie było pani od jej
grupy. Co więcej była tylko jedna pani bez pomocy. Na zebraniu
mówiono, że do grupy są dwie opiekunki ale nie będą one razem
przebywać z dziećmi cały czas oraz będzie pomoc. Dziecko mimo, że
chętne w przedszkolu zaczęło odwalać histerię gdy tylko znikałam z
pola widzenia. Pani nie specjalnie zajęła się nowym przedszkolakiem
ale ok, ma inne dzieci na głowie choć miło by było gdyby podeszła do
nowej osóbki w grupie, zapytała jak się nazywa i przedstawiła
dzieciom. W poniedziałek byłam z nią i znikałam na krótkie chwile,
wczoraj wydłużyłam czas zniknięcia. Dzisiaj ryk zaczął się zanim
wyszłam a 5 minut po opuszczeniu przedszkola miałam telefon żeby
zabrać dziecko bo strasznie płacze i zwymiotowało. Zatkało mnie i
wróciłam ale byłam zła bo ona nie płakała jak przyszłam a w szafce
miała ubrania do przebrania o czym informowałam - poczułam, że
pozbyto się problemu. Jestem zła, że nie ma pani od jej grupy i nie
wiem co jest przyczyną, czy też chora czy po prostu wolne bo tak
mało dzieci które połączono z grupą starszą. Po drugie, liczyłam, że
będzie pomoc dla maluchów - zwłaszcza w toalecie (mówi, że chce
siusiu ale od komunikatu musi iśc do kibelka natychmiast a nie za 5
minut), również strasznie grzebie się na stołówce a pani miała pomóc
przy jedzeniu. Oczywiste, że jedna nauczycielka tego nie załatwi bo
będąc na stołowce np., gdy ktoś zawoła, że chce siku to z tą osobą
nie poleci do kibelka i nie zostawi reszty dzieci. No zła jestem, że
jej się tak pozbyli dzisiaj a ja poleciałam na telefon. Jak jest u
Was u maluchów - 2,5 i 3 latków?
    • anulajc Re: jak być powinno? 07.10.09, 22:19
      Ja mam 3 latka, teraz w październiku miał 3. U nas to całkiem inaczej wygląda,
      od 8-16 zawsze są 2 panie (nauczycielka + pomoc). Rano jak się przychodzi to
      panie siedzą na krzesełkach i na kolanach mają maluszki i się wszyscy tulą, mój
      mały jak tylko się przebierze to też biegnie i ładuje się na kolana. W kwestji
      toalety panie bardzo pomagają, wiem bo moje dziecko ma problemy z załatwianiem,
      a z dnia na dzień jest coraz lepiej( nawet chciałam go puszczać w pieluszce,
      żeby nie miały problemu ale dostałam ochrzan, że od tego są i się nim zajmą). Z
      jedzeniem nie mamy problemów ale Panie pomagają przy jedzeniu. Tak mi się
      wydaje, że pani się trochę nie chce, ja rozumiem, że jest sama a dzieci dużo ale
      zawsze jest tak, że w grupie są dzieci, które potrzebują więcej uwagi a inne
      same sobie dają świetnie rade. Chyba musisz porozmawiać z wychowawczynią.
    • kalina886 Re: jak być powinno? 07.10.09, 22:54
      A czemu na 22 osoby były tylko 3?
      • widosna Re: jak być powinno? 07.10.09, 23:04
        pewnie większość chora - tak myślę. Raczej nikt nie zrezygnował.
        Bardzo mało tych dzieciaczków. No i w tym przedszkolu nie ma
        żelaznej reguły, że do np. 8 wszystkie dzieci muszą być a odbiór po
        np. 13. Tu rodzice przyprowadzają o której chcą i o której chcą
        zabierają dzieci. Z jednej strony dobrze bo mogę ją zaprowadzić na
        10 (jestem jeszcze przez chwilę w domu na macierzyńskim) ale z
        drugiej - musi to strasznie dezorganizować pracę.

        Jutro nie zostanę z nią w przedszkolu tylko zaprowadzę i zostawię na
        2 godziny. Wiem, że będzie płacz, ale to chyba będzie korzystniejsze
        niż zostawanie z nią i wychodzenie po jakimś czasie bo i tak płakała
        strasznie.
        • jola.wie Re: jak być powinno? 08.10.09, 06:04
          Widosna, dziecko masz małe, więc się jeszcze troche poadaptuje, nie licz na to,
          że ryk skończy się lada dzień. Na pewno źle na te adaptację wpływa fakt
          przebywania dziecka w obcej grupie i z obca panią - dziecko w tym wieku znajduje
          sobie jedną osobę odniesienia, która w zastęstwie mamy staje się na te
          pare godzin dla niej calym swiatem i poczuciem bezpieczeństwa. Jeśli to jest
          zachwiane - dziecko cierpi. Już trzylatek (zaadaptowany) inaczej podchodzi do
          tej sytuacji.
          A tytułem komentarza powiem, że nie podoba mi się postawa opisanej nauczycielki.
          Niestety, standardy w tej dziedzinie i tego rodzaju niuansach (serdeczność,
          przytulanie, pomoc, wyczulenie na potrzeby i komunikaty dziecka) wyznacza sobie
          każdy sam (bo obligu nie ma), lub robi to dyrektor placówki, o ile coś mu
          przyświeca w tym względzie. Czy to jest placówka publiczna? Bo w takich
          anegdotycznie się zdarza, że spełniane są tylko te naprawdę podstawowe standardy
          - choć jest tez dużo wyjątków. Jeśli niepubliczna - wal do dyrekcji. Jeśli
          publiczna - zastanów się (wink i wal do dyrekcji! Ale najpierw porozmawiaj z
          panią - nie bój się. W końcu jest Twoim "zastępcą" na czas Twojej nieobecności
          więc niech robi to jak najlepiej.
          Bądź asertywna, nie agresywna. A propos dezorganizacji pracy - zapytaj o
          realizację programu, organizacja dnia pewnie gdzieś wisi - ciekawe, czemu nie
          jest przestrzegana. W grupie takich maluszków pewnie jest dużo czasu na swobodną
          zabawę, co umożliwia opisaną przez Ciebie elastyczność, tak ze 2, 2.5 godziny
          zajęć będzie ściśle zorganizowane, więcej nie...
          No, trzymam kciuki za pomyślne ułożenie sie spraw! smile
          • widosna Re: jak być powinno? 08.10.09, 12:45
            To jest niepubliczne przedszkole katolickie. Dzisiaj w locie
            rozmawiałam z szefową, która jest jednocześnie drugą panią z jej
            grupy. Pytałam co było z małą, gdy ją zostawiłam. Ta trochę płakała
            ale potem jej przeszło. Kazała się przytulić i to ta pani zrobiła,
            tak samo nauczycielka, która zajmuje się grupą 3-latków - przytulała
            ją na początku. Zapytałam o panią do pomocy i ta pani szefowa
            odpowiedziała, że jak ona zajmuje się grupą to tej pani od pomocy
            nie potrzebuje bo dezorganizuje jej grupę - bo dzieci nie wiedzą kto
            jest liderem. OK, ale na przykład na stołówce to mogłaby już pomóc
            ta pani. Powiedziałam, że moja córa jak sygnalizuje potrzebę to do
            toalety musi iść natychmiast bez zwlekania. Że wczoraj tak było w
            trakcie śniadania. Że widziałam inne dziecko, które też
            sygnalizowało (jak wracałyśmy z toalety) i ono zostało powstrzymane
            przez panią (tę drugą) i że moja w takiej sytuacji to by się zdoiła.
            Ona powiedziała, że jak ona zajmuje się dziećmi to każe im iść do
            toalety przed pójściem na stołówkę. I że z pomocy korzysta tylko gdy
            wychodzą na spacer. Ta pani jest bardzo energiczna i wierzę, że daje
            sobie radę ale z grupą przebywa tylko przez krótki czas w ciągu dnia
            bo jako szefowa ma mnóstwo innych spraw. Nie widzę tej energii w
            drugiej pani (tej od trzechlatków) i mam wrażenie, że ona również
            zostaje sama z dziećmi (bez pomocy) a dzieci nie radzą sobie w
            toalecie i na stołówce - wiadomo niektórym trzeba pomóc. To
            zaobserowałam wczoraj i przedwczoraj gdy przebywałam razem z
            dzieckiem i z całą grupą na sali i na stołówce. Nie wiem jaka jest
            ta druga pani - właściwa od 2,5 latków i nie wiem co się z nią
            dzieje. Nie dowiedziałam się. Ale słusznie Jolu piszesz, że dziecko
            znajduje sobie jeden punkt oparcia gdy nie ma mamy a przy takiej
            zmianie pań może mieć problem kto tu jest liderem - choć może to ma
            swój urok bo uczy zachowania w różnych warunkach (choć może dać
            wrażenie początkującemu przedszkolakowi, że jest zostawione same
            sobie). Co mi się nie podoba w tym przedszkolu co zauważyłam w ciągu
            tych 3 dni przebywania z dzieckiem - dzieci najmłodsze chodzą bawić
            się do grupy 4 lub 5 latków - to chyba trochę za wcześnie bo te
            zagubione dzieci mogą mieć dylemat gdzie jest ich sala, ich miejsce
            i ich zabawki i ich pani. Może to i dobre takie mieszanie i wspólna
            zabawa ale moim zdaniem - nie wczesniej niż po pół roku
            aklimatyzacji. Więcej nie zaobserwuję jak jest w przedszkolu bo już
            z małą nie będę zostawać a jedynie oddawać i zabierać ją. Szkoda.
            Jakoś odczuwam wewnętrzny niepokój, że to nie jest dobre miejsce dla
            mojego dziecka (choć przedszkole ma bardzo dobrą opinię). Nie podoba
            mi się również, że dzieci jedzą obiad dopiero po leżakowaniu tj.
            koło 13.30 - 14 a przed leżakowaniem jedzą drugie śniadanie - np.
            dzisiaj było jakieś ciasto i kakao. Nie wiem jakie ciasto bo nie
            widziałam (o cieście powiedziała pani i potwierdziło dziecko - menu
            nie widziałam). Wolałabym przed spaniem ciepły, syty posiłek. Ohhh,
            mam dylemat czy nie zmienić jej przedszkola zanim się przyzwyczai.
            • sabka22 Re: jak być powinno? 08.10.09, 21:52
              Wiesz co po przeczytaniu twoich postów stwierdzam że to nie jest
              przedszkole tylko przechowalnia dzieci.
              Po pierwsze co to znaczy że dziecko można przyprowadzać o której sie
              chce i odbierać??przecież w przedszkolu od 8-13 realizowany jest
              program zajęć dydaktycznych i innych wiec jak to w takim razie
              wygląda u was?
              Po drugie jak obiad może być po leżakowaniu?a co z dziećmi które są
              do 13 w przedszkolu?
              Po trzecie co to znaczy żę wszystkie grupy bawią sie razem?5-latki
              nie mają zajęć czy co?
              No nie rozumiem....dla mnie to poprostu przechowalnia dzieci i tyle.
              Po czwarte zabierz z tamtąd dziecko bo z tego co piszesz to niewiele
              sie tam nauczy.
              Odrazu po przeczytaniu wiedziałam że chodzi o przedzszkole
              niepubliczne...


              Napisze może jak jest u mojego synka w przedszkolu który też
              debiutuje pierwszy rok.
              Dzieci muszą być najpuźniej do 8.30 w przedszkolu bo wtedy jest
              śniadanko,po śniadaniu są zajęcia
              dydaktyczne,malowanie,wyklejanie,rysowanie,prace
              manualne,zabawy,śpiewanie i wiele innych.
              O 12 jest obiad,po obiadku idą do sali zabaw i czekają na rodziców a
              dzieciaki które zostają dłużej niż do 13 idą na leżaczki.
              Dodam że rano do śniadanka są w sali zabaw razem z innymi grupami a
              po śaniadaniu każda grupa idzie do swojej sali.
              Koło szatni zawsze wisi menu więc wiem co je moje dziecko,i ogólnie
              nie ma mowy żeby dzieci były przeżucane do innych grup....no ale to
              jest państwowe przedszkole.
              • widosna Re: jak być powinno? 08.10.09, 22:46
                dla grupy 2,5 latków nie ma programu. Tu faktycznie sporo czasu
                dzieci mają bawić się w zabawy niezorganizowane plus to co wymyśli
                pani dla grupy. Ale dla starszych grup (od 3 latków w górę) program
                obowiązuje i też zastanawiam się jak tam u nich jest jak te dzieci
                przyprowadzane są o różnych porach i o różnych wychodzą. Widzę bo
                obok mieszkam. Schodzą się do 10 - 10.30 a o 13 już widzę
                podjeżdżają rodzice samochodami i zabierają. Te 2,5 latki może aż
                tak bardzo nie przeszkadzają w zajęciach starszaków bo chodzą do
                nich nie na długo ale nie podoba mi się to przede wszystkim ze
                względu na te maluchy, które jeszcze dobrze nie oswojone ze swoją
                grupą a już mają się bawić wsród starszych - mądrzejszych i
                cwańszych dzieci.
    • agazuchwa Re: jak być powinno? 08.10.09, 21:50
      u nas (3 latki tzn mój jeszcze nie bo listopadowy) panie nie karmią
      i z tego co widze już nie chodzą z nimi do toalety ( w sumei z
      efektów oceniam ze to ok młody nauczył sie sam korzystać z toalety i
      mówi, ze nie wolno patrzec jak ktoś sika mnie się to podoba) panie
      sprawdziły w pierwszym tygodniu że wszystkie dzieci umieją same jeśc
      i teraz wyznają zasadę, że mają sobie radzic same ( w sumei ajk niby
      we 2 miałyby nakarmić 26 osób??
      • widosna Re: jak być powinno? 08.10.09, 22:47
        nie chodzi mi o nakarmienie 26 dzieci ale o pomoc tym, które przy
        jedzeniu za bardzo maruszą - pogonienie tych dzieciaczków,
        przypilnowanie.
        • agazuchwa Re: jak być powinno? 09.10.09, 07:03
          wiem że u nas jest zasada że dziecko musi spróbować (tzn zjeść
          chociaż 2 łyżki i szczerze to te 2 łyżki to te panie chyba
          czasem "zapodają" własnoręcznie, ale więcej panie chyba nie każą
          jeśc nawet nie wiem czy namawiają, wiesz ja mam akurat grubaskawink
          więc się tym mniej martwie bo on raczej zjada...ale teraz sobie
          myslę ze moze rzeczywiście powinny namawiac... w każdym razie u nas
          mus to 2 łyżki
Pełna wersja