Bliźniaki w przedszkolu

21.01.04, 09:21
Gemma, plis, nie przenoś tego na bliźniaki wink Mam bowiem pytanie do mamusiek
pojedynczych przedszkolaków. wink Czy zdarzyło sie w Waszym przedszkolu, że
bliźniaki były rozdzielane do różnych grup? Czy dwójka "takich samych" dzieci
nie jest raczej problemem? smile Jak w ogóle z Waszych obserwacji adaptują sie
bliźnięta? wink Przed nami we wrześniu debiut, chłopcy nie będą mieli 3 lat,
ale chcieliśmy spróbować... wink Rozdzielenie uznaliby jednak za tragedię.

Pytam dlatego, że wiem, iż np. w Niemczech bliźnięta są na siłę rozdzielane
do różnych grup, co wydaje mi się okrutne...

Pozdrowionka dla przedszkolaków (obecnych i przyszłych) i ich dzielnych
mamusiek wink
    • asia.t Re: Bliźniaki w przedszkolu 21.01.04, 09:25
      asia.t napisała:

      > Gemma, plis, nie przenoś tego na bliźniaki wink Mam bowiem pytanie do mamusiek
      > pojedynczych przedszkolaków. wink Czy zdarzyło sie w Waszym przedszkolu, że
      > bliźniaki były rozdzielane do różnych grup? Czy dwójka "takich samych" dzieci
      > nie jest raczej problemem? smile Jak w ogóle z Waszych obserwacji adaptują sie
      > bliźnięta? wink Przed nami we wrześniu debiut, chłopcy nie będą mieli 3 lat,
      > ale chcieliśmy spróbować... wink Rozdzielenie uznaliby jednak za tragedię.
      >
      > Pytam dlatego, że wiem, iż np. w Niemczech bliźnięta są na siłę rozdzielane
      > do różnych grup, co wydaje mi się okrutne...
      >
      > Pozdrowionka dla przedszkolaków (obecnych i przyszłych) i ich dzielnych
      > mamusiek wink
      • gruszka_edziecko Re: Bliźniaki w przedszkolu 21.01.04, 18:12
        Asiu.t,
        Wątek jest jak najbardziej przedszkolny smile
        W głowie mi nie postało, co by się go pozbyć.
        Na pytanie zasadnicze Ci niestety nie odpowiem, bo żadnych znajomych bliźniąt w
        stosownym wieku nie znam. Ostatnie mi znane, to moi szwagrowie. Byli w jednej
        grupie, trzymali się razem i nieźle razem brykali. Nikt ich rodzielać nie
        próbował aż do matury... Z rozróżnianiem kłopotów większych nie było, bo jako
        dwujajowi nie są aż tak bardzo podobnismile No, ale to bardzo dawne czasy...
        • malgosik Re: Bliźniaki w przedszkolu 21.01.04, 20:36
          Asiu, w Polsce chyba nikomu by do głowy nie przyszło, aby bliźnięta rozdzielać.
          Moi są w jednej grupie, w grupie starszej też jest jedna para bliźniąt i raczej
          to nie jest problem , powiedziałabym, ze to taka dodatkowa atrakcja... U nas
          Julek aklimatyzował się dwa dni i po dwóch dniach rozbierał się w szatni, biegł
          do sali i tyleśmy go widzieli... Maksowi zajęło to dwa miesiące i naprawdę
          miałam już momenty zwątpienia. Teraz są wielkimi fanami przedszkola i na
          pytanie kiedy po nich przyjść mówią - nie spiesz się mamo, może koło 16?
          Ale trochę mnie denerwuje, że funkcjonują głównie jako "bliźniaki" , wszyscy
          ich mylą, nawet panie, choć nigdy nie ubieram ich jednakowo,a charakterki mają
          zupełnie odmienne i, moim zdaniem, nie są wcale podobni...
          Pozdrowienia
          Gosia, Maks i Julek
      • mimarzena Re: Bliźniaki w przedszkolu 21.01.04, 21:53
        U mojego syna w grupie były dwie pary bliźniąt i nikomu to nie przeszkadzało.
    • judytak Re: Bliźniaki w przedszkolu 22.01.04, 10:45
      z tego co ja wiem, bliźniaków rozdziela się w sporadycznych przypadkach, jeśli
      jest taka ocena np. psychologa dziecięcego, że to jest korzystne (np. kiedy
      jeden z bliźniaków jest "zdominowany" przez drugiego, albo jeśli cały czas
      bawią się tylko ze sobą i nie nawiązują innych kontaktów nawet po dłuższym
      czasie)

      pozdrawiam
      Judyta
      • malgosik Re: Bliźniaki w przedszkolu 23.01.04, 15:19
        Ostatnio koleżanka mi opowiedziała, że u niej w rodzinie były bliźniaki-
        chłopcy, których rozdzielono w przedszkolu, bo w ogóle nie nawiazywali
        kontaktów z innymi dziećmi, ani nawet z paniami, bo mieli swój własny język,
        którym się ze sobą porozumiewali i który jeszcze tylko ich mama rozumiała, a
        reszta bliskiej rodziny tylko pojedyncze słowa. Pomogło im, nauczyli sie
        mówić "po naszemu", zintegrowali się z grupą i do szkoły już ich mogli posłać
        razem, a teraz już są w liceum. Ale to był naprawdę skrajny przypadek...
        Pozdrowienia
        Gosia
    • lujzi Re: Bliźniaki w przedszkolu 23.01.04, 17:12
      Asia,
      Kiedy czytałam twój list, pomyślałam sobie że to jest jakby twój pytanie było
      skierowanie do mnie. Niestety muszę powiedzić że rodzice, które nie mają
      bliżniaków, nie mogą ci na tego pytania odpowiedzić.
      Mam bliżniaczki, Emma i Laura (ich zdjęcie są na twojej stronie internetowej o
      bliżniaków). Emma i Laura są dwujajowe i są bardzo różne dziewczynki i to od
      zawsze. Charakter też maja całkiem inne. Chociaż ludzi widząc ich po pierwszy
      raz pomylą ich. One zaczynały chodzić do przedszkola mając 3 lata. Mówić wtedy
      prawie nie mówiły (do tego się dołożył fakt że one są dwujęzyczne). Przez rok
      chodziły do tego przedszkola, do jednej grupie, nie byłam zadowolona z programu
      a Panie nigdy nic złego nie sygnalizowały. Ja zauważyłam, że Emma po malutku
      zaczyna mówić ale Laura nic, zawsze palec w buzi. Emma opowiadała o 3 koleżanki
      i o tym że Laura ciągle ich przeszkadza w zabawie. W czerwcu zauważyłam że
      Laura zaczyna jąkać. Wtedy przepisałam ich do innego, bardzo dobrego
      przedszkola, cały czas do tej samej grupie. I wtedy szok, Panie tam zawsze
      powiedzą na koniec dnia jak dzieci, a to wyglądał tak: One są nieznośne, one
      rozrabiają. Kiedy pytałam co się stało, okazał się że chodzi tylko o Laury, nie
      chcę uczystniczyć w zajęczach, po 3 minuty staje i idzie się bawić i też
      ciągnie Emmy. Nie słucha Pani, i nic nie mówi, na pytaniach zawsze za nią
      odpowiada Emma. Emma z kolej cały czas narzekała, że Pani ją nie lubi, chociaż
      ona spróbuje być grzeczna. Doszło do tego, że na koniec września chciałam
      zrezygnować z przedszkola, to już był za dużo stres dla mnie. I wtedy Pani
      Dyrektor zaproponowała rozdzielić dziewczynki. To jest dosyć duża przedszkola i
      oprócz grupa dla 4 latków była też grupa dla 4-5 latków. 2 nocy nie spałam,
      myślając jaka ja jestem okropna ich rozdzielić. Poczytałam książka wydana o
      bliżniaków na Węgrzech i tam pisali że jeżeli są problemy to jest bardzo dobrze
      ich rozdzielić.
      I zrobiliśmy to, oczywiście one cały czas są w tym samym budynki ale w innej
      sali. I od pierwszego dnia bez problemu. I tak na wspólnych zabawach one są
      razem. Z tej decyzji jestem bardzo zadowolona. Laura już bardzo ładnie mówi,
      one mają swoje koleżanki, swoje zainteresowania (chodzą do różne zajęczach
      dodatkowych).
      Przepraszam że tyle pisałam, ale chcę ci pomóc, dlatego że wiem jak to jest
      trudno wychować bliżniaki. Do grupy Emmy z kolej chodzą bliżniaki, para, do tej
      samej grupy i nie ma większego problemu, chociaż widzę że zawsze razem się
      bawią i są raczej zamknięci.
      Asia, nie mówie że musisz twoich synów od razu rozdzielić. Daj ich do
      przedszkola i zaobserwuj ich razem z Pania nauczycielką. Jeżeli uważasz (i nie
      ma potrzeby opinii psychologa, matka wystarcza) że warto spróbować i jest
      możliwość (2 grupy są), to spróbujcie. Mogę ci gwarantować, że dzieci będą
      zadowolone.
      Jeżeli masz jakis inny pytań to pisz na mój e-mail lujzi@gazeta.pl
      Pozdrawiam
      Timea
      • magda0 Re: Bliźniaki w przedszkolu 23.01.04, 22:55
        w przedszkolu do ktorego chodzi moj syn rozdziela sie rodzenstwo, nie wiem jak
        z blizbniakami ale rodzenstwa nie moga chodzic do jednej grupy choc moglyby bo
        grupy sa mieszane wiekowo.
        • mammamija Re: Bliźniaki w przedszkolu 24.01.04, 19:34
          Jestem mamą bliźniaków i pracuję w przedszkolu...Nigdy nie słyszałam, żeby ktoś
          na siłę rozdzielał bliźnięta. Sama mam w swojej grupie dwie pary- dz+chł i
          dwóch chłopaków. Mają różne kręgi towarzyskie, różne zainteresowania ale
          trzymają się blisko siebie. Może dzięki temu jest im łatwiej...
          Mammamija
          Ucałowania dla chłopaków
    • asia.t Re: Bliźniaki w przedszkolu 26.01.04, 14:01
      Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi. Ja mam nadzieję, że chłopcy się będą bawić
      też z innymi, w sumie już mogę to obserwować na spotkaniach z innymi, że
      owszem, bawią się z innymi dziećmi, ale brata muszą mieć zawsze na oku ;

      Malgosik, milo znów cie czytać! wink Byłaś jedną z pierwszych bliźniaczych mam,
      które poznałam wirtualnie, po tej "hiobowej" wieści. A tu już o przedszkole
      pytam, hehe. A zwracałaś paniom uwagę, żeby nie nazywały chłopców bliźniakami?
      Skoro ich różnie ubierasz... Może plakietki z imionami, dla draki? wink W końcu
      gdy panie są w stanie zapamiętać 25 dzieci, to mogą chyba też rozróżnić dwóch
      podobnych chłopców???
      Jakoś widmo chorób mnie trochę przeraziło, chyba poczekamy do wiosny...
      • malgosik Re: Bliźniaki w przedszkolu 29.01.04, 19:16
        Asiu, jak też nie mogę uwierzyć, że chłopaki niedługo skończą 5 lat. Panie w
        przedszkolu bardzo się starają, ale i tak ich mylą. Dzieci natomiast chyba w
        ogóle nie zawracają sobie głowy, żeby ich rozróżniać i wołają
        tylko "bliźniaki". "Bliźniaki, mama przyszła". I choć chłopaki wcale się w
        przedszkolu ciągle razem nie bawią (panie mówią, że tylko od czasu do czasu
        lukają kontrolnie, czy brat gdzieś się kręci) i mają raczej inne preferencje co
        do wyboru przyjaciół i "narzeczonych" (to już pewien postęp, bo w ubiegłym roku
        na podwórku mieli wspólną narzeczoną i obaj twierdzili, że się z nią ożenią, a
        jej zresztą to nie przeszkadzało), to i tak ich mylą.
        A co do chorób, to oni akurat mniej chorują, niż jak siedzieli w domu,
        chorowali od września tylko dwa razy, w tym raz w czasie świąt zarazili się od
        dzieci mojego brata. Więc nie jest źle, choć wszyscy mnie straszyli, że
        pierwszy rok w przedszkolu, to będą ciągle chorzy.
        Pozdrowienia
        Gosia
Pełna wersja