alfa36
07.12.09, 11:47
Od dwoch tygodni mlody w przedszkolu narzekal na bol brzucha. W domu
zero problemu. W piatek poplakiwał w przedszkolu. Dzis nie chcial
wyjśc z samochodu. Przedszkolanka wzięła go ode mnie siłą. Dziecko
mowi, ze w przedszkolu się nudzi, ze ktorys tam kolega go nie lubi,
wogole pani twierdzi, ze od jakiegos czasu na wszystko, co nie jest
po jego mysli reaguje placzem. Przed chwilą bylam w przedszkolu, bo
zorganizowalam opiekę i chcialam go zabrac. Okazalo sie, ze jest juz
dobrze, synek nie chcial ze mną iśc, więc zostal. Młody chodzi do
przedszkola drugi rok, co prawda pierwszy w duzej części
przechorowal, ale od wrzesnia chodzi caly czas (dwudniowa przerwa w
listopadzie). Nigdy do tej pory nie bylo probklemu. Dziecko chętnie
szlo do przedszkola. Co o tym mysle? Jakis kryzys? Czy podejrzewac
cos innego? Mam zaufanie do pani, to dobre przedszkole.