Montessori - prośba do praktykujących

17.02.10, 13:42
Rozważam właśnie posłanie synka do przedszkola montessori. Wczoraj byłam na
spotkaniu dla zainteresowanych rodziców, ogólnie wszystko bardzo mi się
spodobało. Panie dokładnie wszystko wyjaśniły więc wiem już na czym to polega,
nie mniej po dłuższych przemyśleniach nasunęły mi się pewne wątpliwości, które
mam nadzieję pomożecie rozwiać wink
Napiszcie proszę jak to wszystko ma się do umiejętności późniejszego
dostosowania się dziecka do "normalnych warunków". Mój mały mógłby w tym
systemie zaliczyć edukację wyłącznie do nauczania początkowego - więcej w
naszym mieście nie ma (szczerze mówiąc zapomniałam dopytać czy w ogóle jest).
Zastanawia mnie czy przejście "ze świata montessori", w który będzie
zaangażowany przez kilka lat do normalnego trybu nauki nie będzie powodować
jakichś problemów w dalszym rozwoju czy adaptacji. I w związku z tym mój
dylemat czy nie przyniesie to więcej szkody niż pożytku.
    • fogito Re: Montessori - prośba do praktykujących 17.02.10, 15:12
      O tym dowiesz sie za kilka lat smile W kazdym razie wszystko zalezy od
      dziecka. Dla mnie najwiekszym problemem byloby przyzwyczajenie sie
      do balaganu jaki panuje w 'normalnych szkolach' i do ilosci uczniow.
      Dzieci w montessori maja wiecej nauczycieli na głowę i poświęca im
      się więcej uwagi. Jeśli dziecko będzie kontynuowało naukę w dobrej
      szkole, to nie widzę problemu.
    • zo_79 Re: Montessori - prośba do praktykujących 17.02.10, 16:44
      Moje dziecko jest właśnie w pierwszej klasie w normalnej szkole, po przedszkolu
      Montessori. Też się bałam, że będą problemy, ale w sumie żadne prognozy się nie
      sprawdziły. Nauczycielka chwali ją za dużą wiedzę ogólną, dobrą koncentrację,
      wrażliwość społeczną i łatwość nawiązywania kontaktów, czyli takie
      montessoriańskie evergreeny. Chyba nie było nic takiego, z czym musiałaby się
      zmierzyć we wrześniu, a z czym po zwykłym przedszkolu nie miałaby problemu.
      Szkody więc Montessori nie przyniesie, a pożytek każdy mierzy swoją miarą.
      • kasulka79 zo_79 17.02.10, 17:05
        A jak Twoja córcia odnajdowała się w takich zwykłych sytuacjach
        "placo-zabawowych", gdzie jednak większość dzieciaków nie stosuje się do zasad
        montesoriańskich bo ich zwyczajnie nie zna wink? Nie było żadnych problemów?
        Wiem wiem, moje pytanie może wydawać się głupie, ale chciałabym podjąć dobrą
        decyzję i każda "głupota" jest dla mnie teraz ważna.
        • fogito Re: 17.02.10, 17:54
          Mój syn jest teraz w zerówce montessori w szkole a zasady
          montessoriańskie to po prostu zasady dobrego wychowania, które
          powinny obowiązywać w każdej szkole niezależnie od profilu. Co nie
          zmienia faktu, że przypadki agresji i wyskoki się zdarzają jak w
          każdej szkole i jak każdemu dziecku. Wszystko zależy od nauczycieli.
          Naprawdę, nie ma się czego bać. Dzieci po montessori to całkiem
          normalne dzieci, a nie mimozy, które siedzą w kącie i przesypują
          groch. Na pewno poświęca się im więcej uwagi ze względu na inną
          formę prowadzenia lekcji. I na pewno w szkole panuje większy ład i
          porządek, ale w pozostałych aspektach jest tak jak w każdej innej
          szkole.
          I ta metoda jest naprawdę super dla małych dzieci.
        • zo_79 Re: zo_79 17.02.10, 21:04
          Fogito ma rację. Dzieci zawsze pozostają dziećmi, niezależnie od Montessori i
          zasad - są spontaniczne, mówią co myślą, czasem dają ponieść się emocjom.
          Montessori tak samo dobrze daje szansę sprawdzenia się w różnych społecznych
          sytuacjach jak zwykłe przedszkole. Na dodatek grupy mieszane wiekowo sprawiają,
          że każdego roku jest inna konfiguracja, pojawia się ktoś nowy, ktoś inny
          odchodzi, najpierw jest się młodszym, potem starszym, taka fajna dynamika.
          Dzieciaki są otwarte na nowe osoby, nie zamykają się w grupkach. To chyba też
          charakterystyczna cecha dzieci po Montessori, która przenosi się na grunt szkolny.
          • fogito Re: zo_79 18.02.10, 10:36
            zo_79 napisała:

            >. Na dodatek grupy mieszane wiekowo sprawiają,
            > że każdego roku jest inna konfiguracja, pojawia się ktoś nowy,
            ktoś inny
            > odchodzi, najpierw jest się młodszym, potem starszym, taka fajna
            dynamika.
            > Dzieciaki są otwarte na nowe osoby, nie zamykają się w grupkach.
            To chyba też
            > charakterystyczna cecha dzieci po Montessori, która przenosi się
            na grunt szkol
            > ny.


            Podpisuje się pod tym. To w moim odczuciu jeden z największych
            pozytywów montessori.
    • kasulka79 dzięki dziewczyny, wątpliwości mniej ;) n/t 18.02.10, 10:42
      • 7marchefka7 Re: dzięki dziewczyny, wątpliwości mniej ;) n/t 18.02.10, 12:58
        Ech, chyba cie nie pociesze - do naszej grupy w tym roku przeszly 2 dziewczynki
        z montessori i maja duze problemy z normalnym funkcjonowaniem. A przeszly
        dlatego, ze jakas ich starsza znajoma po montessori poszla do normalnej szkoly,
        do I klasy, i miala duze problemy. Nie rozmawialam dokladniej z tymi rodzicami,
        ale w sumie przenioslo sie ich do nas chyba 4 czy 5 z tego samego przedszkola,
        tylko do roznych grup trafili - wiec mnie to dalo do myslenia. Ale to raczej na
        takiej zasadzie, ze z tym jednym przedszkolem cos nie halo, bo niekoniecznie z
        cala reszta montessorianskich.
        Koniec jezyka za przewodnika, czyli idz do konkretnego przedszkola i pytaj,
        pytaj, jeszcze raz pytaj, co robia w konkretnych sytuacjach. Jedna z mam
        przeniesionych dzieci mowila do mnie, ze niepokoilo ja to, ze standardowa
        odpowiedzia jej corki na jakiekolwiek propozycje mamy (posprzatajmy, zjedzmy
        obiad, pobawmy sie...) bylo "Nie mam ochoty". Czyli ja juz bym zadawala pytania,
        w jaki sposob dzieci sa zachecane do uczestnictwa w zajeciach.
        Moze idz do tego przedszkola ze swoim dzieckiem i sprawdz, na ile jemu sie
        podoba, czy potrafi wciagnac sie w zajecia dzieci...? Mysle, ze przedszkole nei
        powionno robic z taka proba problemow smile
        Pozdrawiam i zycze udanego wyboru smile

        • fogito Re: dzięki dziewczyny, wątpliwości mniej ;) n/t 18.02.10, 13:29
          7marchefka7 napisała:

          > Ech, chyba cie nie pociesze - do naszej grupy w tym roku przeszly
          2 dziewczynki
          > z montessori i maja duze problemy z normalnym funkcjonowaniem.

          Z naszego przedszkola wiele dzieci przeszło do 'normalnych szkół' i
          nie słyszałam o żadnych problemach z asymilacją w nowym środowisku.
          Dla mnie to jest taki mit żyjący swoim życiem. Tak jakby przedszkole
          montessoriańskie miało dzieci od normalnego życia odrywać. Bzdura do
          kwadratu.

          A
          chyba 4 czy 5 z tego samego przedszkola,
          > tylko do roznych grup trafili - wiec mnie to dalo do myslenia. Ale
          to raczej na
          > takiej zasadzie, ze z tym jednym przedszkolem cos nie halo, bo
          niekoniecznie z
          > cala reszta montessorianskich.

          Może raczej z nauczycielami w tym konkretnym przedszkolu.

          > Jedna z mam
          > przeniesionych dzieci mowila do mnie, ze niepokoilo ja to, ze
          standardowa
          > odpowiedzia jej corki na jakiekolwiek propozycje mamy
          (posprzatajmy, zjedzmy
          > obiad, pobawmy sie...) bylo "Nie mam ochoty".

          To dziwne. Bo w przedszkolach montessoriańskich kładzie się duży
          nacisk na dyscyplinę, samodzielność, utrzymanie porządku i pomoc
          innym.

        • kasulka79 Re: dzięki dziewczyny, wątpliwości mniej ;) n/t 18.02.10, 13:50
          < Moze idz do tego przedszkola ze swoim dzieckiem i sprawdz, na ile jemu sie
          podoba, czy potrafi wciagnac sie w zajecia dzieci...?

          Tak właśnie zamierzam zrobić. Pierwsza wizyta 2 III - zobaczę jak młody sobie
          radzi i czy mu się to podoba i dopiero podejmę ostateczną decyzję.
          • fogito Re: dzięki dziewczyny, wątpliwości mniej ;) n/t 18.02.10, 14:16
            I to jest dobry pomysł. Ja też tak zrobiłam. Bałam się, że bez
            zabawek dziecko nie będzie wiedziało co robić. A synek po prostu
            usiadł i po kolei 'bawił' się pomocami montessori. W ciszy i spokoju
            przez godzinę. Byłam w szoku. Ale teraz wiem, ze te pomoce są dla
            dzieci bardzo atrakcyjne, bo zmuszają do myślenia i pokonywania
            kolejnych stopnii trudności.
            Mam nadzieję, że Ty też będziesz pozytywnie zaskoczona.
            • kasulka79 Re: dzięki dziewczyny, wątpliwości mniej ;) n/t 18.02.10, 15:25
              Spodziewam się, że bardzo mu się spodoba, synek bardzo lubi tego typu "zabawki"
              i myślę że wszystko będzie dla niego bardzo interesujące. Obawiam się jednak o
              to jak będzie sobie radził np. z ciszą. Jest bardzo żywym i "głośnym" dzieckiem.
              Buzia mu się nie zamyka i wszędzie go pełno. Cierpliwość też nie jest jego
              najmocniejszą stroną i pewnie jeszcze tego typu "strachów" się nazbiera wink
              • fogito Re: dzięki dziewczyny, wątpliwości mniej ;) n/t 18.02.10, 17:43
                kasulka79 napisała:

                . Obawiam się jednak o
                > to jak będzie sobie radził np. z ciszą.


                Ta cisza to tez przysłowiowa. Dzieci w montessori nie są cały czas
                cicho. To niemożliwe. Owszem jest czas na skupienie i koncentrację
                ale i na wyszalenie się do woli.
                A kiedy się skupiają przy zadaniach to są po prostu spokojne z
                założenia. To lepsze niż bezsensowne wrzaski znudzonych maluchów.

                Jest bardzo żywym i "głośnym" dzieckiem

                Mój też. Ale również świetnie potrafi się skupić na godzinę w ramach
                konkretnego zadania. To bezcenna umiejętność, która bardzo przydaje
                się w szkole.

                jeszcze tego typu "strachów" się nazbiera wink

                Ja tez się obawiałam montessori. Bardziej niż dziecko wink
Pełna wersja