Dodaj do ulubionych

Podawanie leków w przedszkolu !!!

04.03.10, 21:54
Nie wiem co napisać bo ciągle nie mogę uwieżyć że od 2 lat
codziennie zostawiam dziecko w rękach ludzi którzy oświadczaja z
góry że w razie wypadku, jedyne co mogą zrobić to zadzwonić po mnie
i po pogotowie!!! Zgroza
Do tej pory nie interesowałam się tym specjalnie bo byłam pewna że
moje dziecko jest w bezpiecznych rękach, niestety okazuje się że
bardzo się myliłam. Lepiej zostawić dziecko pod opieką 19- to
letniej sąsiadki która skończyła kurs pierwszej pomocy niż oddać do
państwowego przedszkola, ale do rzeczy.
Okazuje się że sprawa jest na tapecie od dawna i zaczęła się od
przedszkoli z oddziałami integracyjnymi gdzie mogą uczęszczać dzieci
niepełnosprawne. Bardzo często trafiają się dzieci z padaczką,
astmatycy lub dzieci które trzeba cewnikować. Temat podobno długi i
szeroki a porozumienia, kto powinien podawać leki chyba wciąż nie
ma. Nieważne
Problem jednak poszedł dalej. Moje dziecko jest całkowicie sprawne,
nie potrzebuje stałego podawania leków. Jeżeli jednak dostanie
nagle wysokiej gorączki (np powyżej 38,5)lub np rozboli go ząbek
pani w przedszkolu zadzwoni do mnie i będzie czekać aż przyjadę. W
warszawie może mi to zająć 1-2 godziny( o ile nie będzie korka itp)
przez ten czas dziecko nie dostanie żadnego środka obniżającego
gorączkę. Musi czekać. (Nie daj Bóg żeby tego dnia np rozładowała mi
się bateria w telefonie) Chciałam napisać oświadczenie że w
przypadku gorączki powyżej iluś tam zgadzam się na podanie takiego i
takiego leku. A guzik. NIe ma mowy. Pani nauczycielka nie może podać
bo nie jest pielęgniarką. Co więcej nauczycielka nie może użyć nawet
wody utlenionej do dezynfekcji rany, może przemyć tylko woda z
kranu.Pielęgniarki w przedszkolu oczywiście nie ma. Czy ktoś wie co
to za idiotyczne przepisy? Jak jest z opieką medyczna w przedszkolu?
Obserwuj wątek
    • scher To jest jeden z objawów paranoi oświatowej 04.03.10, 23:20
      Jak ci dziecko podrośnie, doświadczysz tego więcej. W innych dziedzinach życia może być normalnie, w oświacie wszystko musi być pokręcone. Też mam czasem wrażenie, że lepszą opiekę dziecku jest w stanie zapewnić prosta kobieta, co to sercem się kieruje, niż nauczycielka. Pod opieką prostej baby dziecko spokojnie może zaboleć ząbek, dostanie jakiś syropek i poczeka na mamę. Nauczycielka mu się każe męczyć.

      PS.
      Jutro zobaczysz, jak się tu na ciebie rzucą przedszkolanki, oburzone, że jak śmiesz czegoś takiego od nich oczekiwać! Przecież one NA SZKOLENIU słyszały od jakiegoś kuratoryjnego guru, że im tego nie wolno! wink
      • 7marchefka7 Coraz blizej USA 04.03.10, 23:53
        Wiesz, mnie nauczycielka tlumaczyla, ze nie moze podac leku nie
        dlatego, ze jej sie nie chce, tylko dlatego, ze jesli podczas
        podawania leku dziecko sie zakrztusi, to ona ponosi odpowiedzialnosc
        nie tylko moralna, ale i karna. I przed kazdym sadem przegra, bo sie
        okaze, ze ona nie ma fachowej wiedzy, jak leki podawac.
        Generalnei rozumiem - ludzie sa rozni, ostatnio slyszalam o przypadku
        dziecka, ktore rozbierajac sie do lezakowania przewrocilo sie na
        lezak i rozbilo sobie nos, sprawa w tej chwili jest u prezydenta
        Warszawy, bo rodzic taki raban zrobil - ale w takiej sytuacji
        dlaczego podczas wypadku samochodowego kazdy moze udzielac pomocy, a
        w przedszkolu tylko ci po studiach medycznych...? Zalozenie, ze
        wypadek samochodowy moze miec skutek smiertelny, a bol zeba jest
        tylko drobna uciazliwoscia...?
        • pako1977 Re: Coraz blizej USA 05.03.10, 00:36
          No tak, możesz udzielać pomocy, ale nie podajesz leków. W przedszkolu również
          pierwszej pomocy należy udzielić, ale leczenie zostawiamy lekarzom. Zakaz
          podawania lekarstw związany jest raczej z alergiami bądź wrażliwością na różne
          substancje. W końcu każde lekarstwo to substancja chemiczna i różnie organizm
          może na nią zareagować.
          • scher Re: Coraz blizej USA 05.03.10, 07:20
            pako1977 napisał:

            > Zakaz podawania lekarstw

            Nie ma wyrażonego w przepisach zakazu podawania lekarstw. To jest tylko czyjaś interpretacja, która rozpleniła się na całą Polskę.

            > związany jest raczej z alergiami bądź wrażliwością na różne
            > substancje. W końcu każde lekarstwo to substancja chemiczna

            W końcu podajesz na wyraźne zlecenie rodziców i oni biorą za to odpowiedzialność.
            • hanna26 Re: Coraz blizej USA 05.03.10, 08:10
              Chyba trochę przesadziłaś. Nie można zdezynfekować dziecku rany?
              Jeżeli w waszym przedszkolu tak jest, to radziłaby szybko zmienić
              przedszkole. Bo np. w naszym (prywatne, katolickie) siostry
              przemywają dziecku ranki wodą utlenioną. Dodam, że wszystkie siostry
              przeszły szkolenie z zakresu pierwszej pomocy.
              Czy podają lekarstwa przeciwgorączkowe nie wiem, odpukać jeszcze nie
              miałam takiego przypadku. Wiem natomiast, że raz było wzywane
              pogotowie, gdy jeden chłopiec dostał bardzo wysokiej gorączki, a do
              rodziców nie mogli się dodzwonić. Z tego co wiem, pogotowie
              przyjechało po kilku minutach.
              Tak więc - wszystko zależy od czlowieka. Gdy się trafi na idiotkę-
              przedszkolankę, to żadne przepisy nie będą miały znaczenia. Mądry
              człowiek zrobi wszystko, żeby dziecku pomóc.
              • binkaa Re: Coraz blizej USA 08.03.10, 10:14
                u nas można
                i dezynfekują panie i naklejają plasterek
                nawet nie wzywają z tego powodu do przedszkola
                po prostu jak idę to mówią że dziecko się zadrapało uderzyło itp i ma plaster
        • scher Re: Coraz blizej USA 05.03.10, 07:17
          7marchefka7 napisała:

          > Wiesz, mnie nauczycielka tłumaczyła, ze nie może podać leku nie
          > dlatego, ze jej się nie chce, tylko dlatego, ze jeśli podczas
          > podawania leku dziecko się zakrztusi, to ona ponosi
          > odpowiedzialność nie tylko moralna, ale i karna.

          Właśnie, ktoś to głupawe i nieprawdziwe tłumaczenie wsadził do głowy pani nauczycielki, a ona nie ma dość wiedzy, aby samodzielnie uznać je za głupawe i nieprawdziwe.

          Tylko w oświacie spotkasz takie rozumowanie, że za zakrztuszenie się dziecka, za nieszczęśliwy wypadek opiekun poniesie odpowiedzialność karną. I co najbardziej mnie dziwi, każdy normalny człowiek pomyślałby sobie tak:
          - Dziecko cierpi, ulżę mu, podając coś przeciwbólowego, bo zakrztuszenie jest zagrożeniem statystycznie pomijalnym, a gdyby nawet, to powiem przed sądem, że dziecku musiałam pomóc, więc za co mam ponosić odpowiedzialność? A najwyżej odwołam się do Strasburga i zostanę męczennikiem za sprawę - ale dziecku trzeba ulżyć. Podaję przecież na wyraźną prośbę rodzica, więc co mi może grozić?

          Nauczycielka natomiast myśli tak:
          - A niech cierpi, niech go boli, przecież nie jestem pielęgniarką! Rodzice są od tego, żeby przyjechać i zabrać dziecko, jak się dzieci spłodziło, to trzeba brać za nie odpowiedzialność. Za te marne grosze, które mi płacą, nie będę jeszcze pielęgniarką!

          Potem dziwią się nauczycielki, że nieraz rodzice wolą o informacji o dziecku zasięgać u kucharek albo pomocy, bo nauczycielka na każdym kroku daje odczuć, że "ona jest tylko od uczenia".
          • mallard Scher! 05.03.10, 09:45
            scher napisał:

            > Nauczycielka natomiast myśli tak:
            > - A niech cierpi, niech go boli, przecież nie jestem pielęgniarką!
            > Rodzice są od tego, żeby przyjechać i zabrać dziecko, jak się
            > dzieci spłodziło, to trzeba brać za nie odpowiedzialność. Za te
            > marne grosze, które mi płacą, nie będę jeszcze pielęgniarką!
            >
            > Potem dziwią się nauczycielki, że nieraz rodzice wolą o informacji
            > o dziecku zasięgać u kucharek albo pomocy, bo nauczycielka na
            > każdym kroku daje odczuć, że "ona jest tylko od uczenia".

            W pierniczeniu głupot, to Ty bywasz mocny (choć czasem też z Tobą
            się zgadzam), a za to, co powyżej, to jako mąż przedszkolanki
            (vel "nauczyciela wychowania przedszkolnego" wink), kóry niejedno
            widział i o niejednym wie, normalnie dałbym Ci po męsku w papę!
            Sorry!
              • hanna26 Re: Scher! 05.03.10, 11:32
                Wydawało mi się, że kurs pierwszej pomocy musi przejść każdy, kto
                zajmuje się dziećmi w przedszkolu. shock Pamiętam, jak na którymś
                zebraniu siostra-dyrektor mówiła, że starają się o nowego lektora
                angielskiego. I że musi to być osoba, która potrafi pracować z
                dziećmi, radzić sobie z nimni, no i musi umieć udzielić pierwszej
                pomocy, przejść specjalne szkolenie w tym zakresie. Zapamiętałam
                sobie o tym szkoleniu, więc wydawało mi się, że takie są wymogi
                wobec personelu we wszystkich przedszkolach.
            • scher Re: Scher! 05.03.10, 20:21
              W papę dać najprościej, każdy to potrafi, przekonać trudniej. smile
              Czy Twoja żona lek w razie konieczności poda, czy nie poda? - sprecyzuj.
              • mallard Re: Scher! 08.03.10, 08:59
                scher napisał:

                > W papę dać najprościej, każdy to potrafi, przekonać trudniej. smile
                > Czy Twoja żona lek w razie konieczności poda, czy nie poda? -
                > sprecyzuj.

                Nudny jesteś

                Tyle...
          • ewaamam Re: Coraz blizej USA 05.03.10, 16:37
            > Potem dziwią się nauczycielki, że nieraz rodzice wolą o informacji
            o dziecku za
            > sięgać u kucharek albo pomocy, bo nauczycielka na każdym kroku
            daje odczuć, że
            > "ona jest tylko od uczenia".

            Na drugi raz mamuśka niech leci z panadolikiem do kucharki albo
            woźnej.


            > Nauczycielka natomiast myśli tak:
            > - A niech cierpi, niech go boli, przecież nie jestem pielęgniarką!
            Rodzice są o
            > d tego, żeby przyjechać i zabrać dziecko, jak się dzieci
            spłodziło, to trzeba b
            > rać za nie odpowiedzialność. Za te marne grosze, które mi płacą,
            nie będę jeszc
            > ze pielęgniarką!

            Nie należy oceniać innych własną miarką, a zwłaszcza ich myśli.


      • czar_bajry Re: To jest jeden z objawów paranoi oświatowej 13.03.10, 15:59
        W czym problem? jak masz chore dziecko to trzymaj je w domu dla zdrowego żadne
        leki nie są potrzebne. Jeśli dziecko dostanie gorączki podczas pobytu w
        przedszkolu to z powodzeniem doczeka do przyjazdu rodziców a rozładowana komórka
        jest Twoim problemem.
        Jak nie odpowiada Ci państwowe przedszkole to nic nie stoi na przeszkodzie abyś
        dziecko zostawiła z sąsiadką albo zapisała do prywatnego.
        Znając życie prowadzasz chore dziecko do przedszkola i dziwisz się czemu
        nauczycielki nie chcą antybiotyku o określonej godzinie podać, myślałaś że nie
        będzie z tym problemu a tu zonktongue_out

        Jak czytam takie durne pasty to krew mnie zalewa sama postawa roszczeniowa i
        najeżdżanie na państwowe przedszkola. Dziwna sprawa że jak są takie złe to czemu
        tylu chętnych?
        I dla jasności nie pracuje w oświacie i mam dziecko w państwowym przedszkolu.
    • constance2 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 05.03.10, 09:34
      Niestety z ta wodą utlenioną to prawda. Mam wrażenie że żyję w
      jakimś matrixiesad Zastanawiam się czy panie nauczycielki nie muszą
      przechodzić kursu pierwszej pomocy. Czy wiedzą co zrobić jak dziecko
      się zachłyśnie(nawet nie syropem czy tabletką, a zwykłym kotletem,
      zupą lub klockiem czy guzikiem) czy wtedy też będą czekać na
      pogotowie. Jak dziecko dostanie silnej biegunki lub torsji to czy
      panie wiedzą że podawanie zwykłej wody jeszcze bardziej odwadnia i
      trzeba podać smektę lub samemu zrobić wode z solą cukrem i sodą?
      Zanim przyjedzie matka, dziecko może być w opłakanym stanie nie
      tylko fizycznym ale też psychicznym. Ja nie oczekuję że nauczycielka
      w razie ugryzienia dziecka przez pszczołę w okolice gardła(co
      przecież może się zdażyć), zrobi mu konikotomię używając do tego
      rurki zrobionej z długopisu. Nie oczekuję żeby nauczycielka w
      przedszkolu diagnozowała, leczyła czy robiła operację na otwartym
      sercu. Ja tylko proszę o trochę ludzkiego podejścia i ulżenie
      dziecku do momentu gdy sama nie przyjadę, szczegulnie gdy chcę
      napisać oświadczenie że zgadzam się na podanie np paracetamolu w
      wyjątkowych przypadkach.Wyjątkowy przypadek to nie gorączka 37,5
      gdzie dziecko w zasadzie nie czuje dyskomfortu. Mówię o sytuacji gdy
      nagle dziecko dustaje 40 st i leje się przez ręce.
      Chciałam też zauważyć że każdy obywatel jest zobowiązany do
      udzielenia pomocy w nagłym wypadku zgodnie ze swoja wiedzą i
      umiejętnościami.
      Nie mam pretensji do nauczycieli w przedszkolu( bardzo im współczuję
      że muszą dokonywać takich wyborów) tylko do władz na samej górze bo
      to przecież nie nauczyciele wymyślaja. Nauczyciel ma do wyboru:
      przepisy kontra zdrowy rozsądek, praca lub zwolnienie dyscyplinarne,
      człowieczeństwo lub biurokracja.
      Przykro mi że żyję w tak idiotycznych czasachsad


      A to znalazłam w necie:
      wyborcza.pl/1,76842,6302886,Przedszkole_tylko_dla_zdrowych.html
    • izabellaz1 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 05.03.10, 09:44
      Pewnie zależy od przedszkola i od pań.
      W przedszkolu mojej córki jeśli dziecko ma gorączkę może dostać jakiś syrop
      przeciwgorączkowy (poza telefonem wykonanym do rodzica).
      Mało tego - w grupie mojej córki był chłopczyk, który miewał ataki astmy (na tle
      alergicznym zdaje się). Wychowawczyni na pierwszym zebraniu poprosiła o
      pozostawienie inhalatora, czy innego lekarstwa, które w razie czego zanim
      przyjadą rodzice czy pogotowie można dziecku podać, żeby tragedii nie było zanim
      pomoc "fachowa" dotrze.
    • najma78 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 05.03.10, 11:30
      W zlobku/przedszkolu moich dzieci lekarstwa sa podawane, na zlecenie rodzicow.
      Leki na stale np. dla stmatykow, cukrzykow itp. oraz dorazne np.
      przeciwgoraczkowe czy inne np. antybiotyki tez. Na podawanie leku wypisuje sie
      zlecenie, podaje nazwe leku, dawke i czas, jesli lek jest od lekarza to na
      kazdym jest naklejka z informacjami j.w. oraz nazwisko lekarza i adres
      przychodni. Lekow nie zleconych przez rodzicow/opiekunow nie podaje sie, nawet
      wystapienie wysokiej goraczki do tego nie upowaznaia gdyz od razu dziecka nie
      zabije i 1-2 godziny na przyjazd rodzica moze poczekac, natomist gdyby dziecko
      zaczelo tracic przytomnosc to wlanie jakiegolwiek leku jest bardzo niepozadane
      wzywa sie fachowa pomoc. W przypadku biegunki (3 tego rodzaju wyproznienia w
      ciagu dnia) wzywaja rodzicow, zadnych lekow jedynie duzo picia i to wlasnie
      wody. Sama niczego dziecku nie podaje, biegunka utrzymujaca sie dluzej niz 3-4
      dni - konsultuje z lekarzem. Opiekunowie wiedza jak udzielic piewrszej pomocy.
      Co do podawania lekow to wydaje sie ze opiekunowie powinni byc przedszkoleni a
      przedszkola czy zlobki powinny miec ustalone procedury, wszak wlasnym dzieciom
      tez podaje sie lekarstwa samodzielnie a nie robi tego lekarz czy pielegniarka.
    • ewaamam Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 05.03.10, 16:14
      Gdzie jest taki przepis że nauczyciel ma obowiązek podawać lek
      dziecku. Nawet pielęgniarka w szpitalu bez zalecenia lekarskiego
      leku nie poda. Co prawda są takie nauczycielki które podadzą, ale są
      i takie które z jakiś powodów odmówią podania leku.

      Diagnozowanie choroby i decydowanie czy już podać tabletkę czy
      jeszcze nie to chyba nie leży w zakresie obowiązków nauczycielki.
      Inną sprawą jest ratowanie życia i zdrowia dziecka, ale to już jest
      obowiązek wynikający z kodeksu cywilnego i na to są inne przepisy.

      Ja na taki argument, że... "dziecko ma ponad 40 stopni i leje się
      przez ręce"... w razie braku kontaktu z rodzicem - wzywałabym
      pogotowie.
      • scher Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 05.03.10, 20:19
        ewaamam napisała:

        > Gdzie jest taki przepis że nauczyciel ma obowiązek podawać lek
        > dziecku.

        Jasno wyrażonego przepisu nie ma. Jest zdrowy rozsądek, zwykła ludzka przyzwoitość - no i dziecko, któremu trzeba pomóc.
    • ariana1 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 05.03.10, 16:28
      No jasne. Normalnie to się nie odzywa, tylko podczytuje, ale jak
      można coś namącić, to jest pierwszy. I od razu popisuje się swoją
      głupotą. Jaśnie pan najmądrzejszy szer, co wszystkie rozumy
      pozjadał. Masz jakieś złe dośiwadczenia z nauczycielkami, że ich tak
      nienawidzisz? Boże! Jad w połączeniu z głupotą jest nieuleczalny!
      • maskawenecka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 05.03.10, 17:09
        "No jasne. Normalnie to się nie odzywa, tylko podczytuje, ale jak
        można coś namącić, to jest pierwszy. I od razu popisuje się swoją
        głupotą. Jaśnie pan najmądrzejszy szer, co wszystkie rozumy
        pozjadał. Masz jakieś złe dośiwadczenia z nauczycielkami, że ich tak
        nienawidzisz? Boże! Jad w połączeniu z głupotą jest nieuleczalny!"
        smile)) popieram
        • sowa1978 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 09:26
          Ale szeroka znajomość tematu w założeniach teoretycznych. Mnie jednak zastanawia
          że wasze dzieci jeśli z syropami to chore robią w przedszkolu zamiast leczyć się
          pod czułą opieką rodzica. Udzielenie pomocy przedmedycznej to podstawowe
          działania nauczycielki mające zabezpieczyć dziecko przed dalszymi następstwami
          zdarzenia, czego nie można równoważyć z podawaniem leków. Działania do których
          uprawnia szkolenie z zakresu pomocy przedmedycznej to 1-zapewnić dziecku
          bezpieczeństwo, 2-powiadomić rodziców, 3-w sytuacji koniecznej wezwać pogotowie,
          które po ocenie stanu dziecka najczęściej czeka na przybycie rodzica, a działa
          bezwzględnie jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. To tak
          pobieżnie na ten temat. Jednak jak życie życiem krytyka przychodzi najszybciej i
          najłatwiej wszystkich i wszystkiego. Zastanawia mnie czasami fakt dlaczego
          dzieci często chorują i przychodzi mi taka myśl, że nigdy nie są wyleczone tak
          do końca, co jest sprawą rodziców a nie instytuacji.
    • kalanitka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 13:17
      Nie bronię nauczycielek przedszkola że nie podają leków dlatego
      tylko że sama nią jestem. smile Ja również leków nie podaję nie mam
      takiego obowiązku ani prawa. I nie czuję się z tego powodu głupią
      idiotką bez wyobraźni, bez sumienia bo dziecko się męczy i że źle
      zinterpretowałam informacje ze szkoleń pierwszej pomocy - jak tu
      określiła jedna z osób. Właśnie czuję się odpowiedzialna za dziecko
      które mi powierzono pod opiekę i dlatego nie podaję leków.
      Regulacje prawne:

      "Obowiązek udzielania pomocy reguluje prawo. W Polsce, konsekwencje
      prawne za zaniechanie takiej pomocy przewiduje art. 162 KK:

      § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym
      bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego
      uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez
      narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia
      albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia
      wolności do lat 3.
      § 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której
      jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach,
      w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub
      osoby do tego powołanej."
      "W zakres pierwszej pomocy przedmedycznej wchodzą takie czynności
      jak (istotna kolejność):

      1.zabezpieczenie miejsca wypadku
      2.sprawdzenie stanu poszkodowanego (podstawowych funkcji życiowych -
      krążenia, oddechu i świadomości, zlokalizowanie odniesionych urazów)
      3.zapewnienie sobie pomocy, wezwanie pogotowia ratunkowego lub
      innych specjalistycznych służb ratowniczych
      4.prowadzenie resuscytacji krążeniowo-oddechowej, zatamowanie
      krwotoków i działanie przeciwwstrząsowe
      5.wykonanie pozostałych/innych czynności ratunkowych zależnych od
      stanu poszkodowanego
      6.ułożenie poszkodowanego w pozycji bezpiecznej (jedynie jeżeli
      poszkodowany jest nieprzytomny)
      Ze względu na brak specjalistycznego wykształcenia, świadek
      zdarzenia u poszkodowanego zajmuje się tylko tym, co najważniejsze,
      udziela tylko niezbędnej pomocy.
      "

      Dlatego nie czuję się źle jeśli nie podaję syropu na gorączkę,
      kaszel innych tego typu specyfików które wręczają rodzice(to nie są
      czynności ratujące życie!!!!!)Dziecko się męczy przy wysokiej
      temperaturze - racja- można ją jednak obniżyć inaczej (zimnymi
      okładaminp)niewiele ale można. To często wystarczy zanim przyjedzie
      rodzic lub pogotowie.
      Ewa Błaszczyk też nie przypuszczała że jej córka zadławi się
      lekarstwem i zapadnie w śpiaczkę. Więc nie dziwcie się drogie mamy
      ze nauczycielki nie chcą brać odpowiedzialności. Pomyślcie o tym co
      wtedy jeśli pani poda syrop nawet za waszą zgodą a dziecko zadławi
      się i stanie się to samo co z córką pani Ewy.
      Jeśli dziecko ma inhalator na duszności i wie jaki sposób i w jakich
      okolicznościach go używać, jest uczulone np na jad pszczeli i nosi
      przy sobie adrenalinę w takich wypadkach podałabym bo są to
      czynności ratujące życie bezpośrednio mu zagrażające.

      >cryingNie daj Bóg żeby tego dnia np rozładowała mi
      > się bateria w telefonie)
      U nas rodzice podają kilka telefonów -swoje komórki, stacjonarny
      (jeśli mają) i do zakładu pracy (i wywiad czy dziecko nie jest
      uczulone na jakieś leki). Jeśli nikt się nie zgłasza a przy czarnym
      scenariuszu dziecko miałoby 40 stopni zostaje pogotowie.
      • carmita80 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 13:48
        Dziecko moze zadlawic sie tez pozywieniem, wiec idac twoim tokiem moze lepiej
        zeby nie jadaly w przedszkolu, w koncu przez pare godzin nie odwodnia sie i nie
        zaslabna.
        Idac dalej nie nalezaloby podawac dzieciom koniecznych lekow bo dziecko Ewy
        Blaszczyk mialo wypadek.
        Leki dla dzieci sa w plynie, przynajmniej ja nigdy nie spotkalam sie z innymi a
        starsza corka ma juz 7l i zaden lekarz nie przepisal jej jeszcze leku w tabletkach.
        W przedszkolu moich dzieci podaja leki zlecone (pisemnie) przez rodzicow, nie
        podaja lekow z wlasnej inicjatywy, tego nie wolno i nie zyczylabym sobie.
        • kalanitka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 14:42

          Ty masz takie zdanie ja inne i tyle. Szanuję to, uszanuj i moje
          zdanie. Nie atakuję nikogo. Jaki byłby mój dalszy tok myślenia
          możesz tylko gdybać - nie wmawiajmy sobie czegoś czego nie ma.
          Zachłysnąć się można też wodą - więc nie podawajmy jej dzieciom. To
          najlepiej z domu też nie wychodzić chociaż w domu zdarza sie też
          wiele wypadków winkNa spacery też bym z nimi nie wychodziła bo np
          któremuś wpadnie do głowy wybiec na ulicę itp itd.
          Jeśli dziecko zadławi się przez przypadek jedzeniem to jest sytuacja
          nieprzewidziana, przypadkowa - wypadki się zdarzają. Jeśli ja
          podaję świadomie lek to już co innego. Lekiem w syropie też
          można się zadławić może rzadziej niż tabletką lecz można. Jeśli u
          was nauczycielki zgadzaja się na podawnie leków zleconych (pisamnie)
          zgoda, lecz to jest u was. U nas jest inaczej (czy gorzej???)nie
          podajemy leków - rodzice nie zgłaszają zażaleń z tego powodu.
          pozdrawiam

          • scher Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 15:40
            kalanitka napisała:

            > Jeśli ja podaję świadomie lek to już co innego.

            Podajesz na zlecenie rodziców, żeby ulżyć dziecku. Jak można patrzeć bezdusznie, kiedy dziecko się męczy z powodu bólu ząbka na przykład i odmówić rodzicowi podania syropku, bo dziecko Ewy Błaszczyk miało wypadek? W mojej logice takie rozumowanie nauczycielki się nie mieści i mam prawo za to źle pomyśleć sobie i o jej rozumie, i jej "sercu".

            > lecz to jest u was. U nas jest inaczej (czy gorzej???)

            Tak, gorzej. Bezdusznie i bezmyślnie.

            > nie podajemy leków - rodzice nie zgłaszają zażaleń z tego powodu.

            Ale co sobie o was myślą, to myślą. Nie zgłaszają zastrzeżeń, bo z mentalnością upartej nauczycielki nikt jeszcze nigdy nie wygrał.
              • scher Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 20:23
                grore napisała:

                > Dziecko do przedszkola jest przyprowadzane zdrowe !!!!!

                Owszem. Moje dziecko kiedyś ząbek zabolał po trzech godzinach pobytu w przedszkolu, przypadek nagły.
                Ja byłem w podróży służbowej, żona też, babcia w szpitalu. Wydzwoniłem sąsiadkę, która zaniosła do przedszkola łagodny syropek przeciwbólowy, na który dziecko z pewnością nie było uczulone.
                Prosiłem nauczycielkę o podanie, żeby się dziecko nie męczyło - na moją odpowiedzialność. Nie podała.

                W sumie to dobra nauczycielka, doświadczona i ciepła. Od tej pory wiem, że każda nauczycielka, nawet doświadczona i życzliwa dzieciom w pewnych okolicznościach jest zdolna do skrajnie głupiego i bezdusznego zachowania.

                PS. Używaj wielkich liter i skończ z tymi wykrzyknikami, bo piszesz nie jak elita intelektualna tego narodu, lecz jak zwykłe dziecko neostrady.
                • grore Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 20:51
                  Nie jestem elitą intelektualną mimo mgr tylko zwykłą nianią - czułą
                  i ciepłą dla dzieci , bo taka jest rola nauczycielek w
                  przedszkolu !!!!!!!!!!!!!!! i nie życzę sobie ( choć to nie koncert
                  życzeń -wycieczek intelektualnych ) a dla ciebie mogę być "zwykłym
                  dzieckiem neostrady".
                    • grore Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 21:40
                      W tej kwestii liczą się przekonania, emocje, zaangażowanie a nie
                      ortografia.Piszemy do siebie pełni wewnętrznych emocji a nie
                      poprawności ortograficznej Przepraszam za przecinki i
                      wykrzykniki,,,,,,,,,, !!!!!!!!!!!!!!! Jeśli popełniłam błędy popraw
                      je na czerwono z podkreśleniem
                    • grore Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 22:01
                      Co, chcesz mnie zdołować bo nie potrafię poprawnie pisać na
                      komputerze - toż to dyskryminacja !!!!!!!!Mam pracować nad sobą -
                      wolę zająć się dziećmi !!!!!!!Taka uwaga to do siebie !!!!!! !!!!!!
                      Praca z dziećmi jest wyjątkowa !!!!!!!! I pisząc będę używała tyle
                      wykrzykników ile chcę !!!!!!!!! BO to nie jest ważne dla dziecka>
                      Pisząc takie teksty mam dotrzeć do rodziców a tam używa się mocnych
                      nie " ortograficznych " argumentów >cryingbład ortograficzny podkreśl)
                      Poza tym lubię ten znak !
          • carmita80 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 16:33
            Bierzesz udzial w dyskusji wiec mam prawo skomentowac twoja wypowiedz co
            zrobilam. Nie zaatakowalam cie wiec nie wiem czemu o tym wspominasz. Rodzice nie
            zglaszaja zazalen, to zrozumiale, gdybym zapisala dziecko do przedszkola i w
            kontrakcie byloby napisane ze opiekunowie nie podaja lekow a ja zgodzilabym sie
            z tym tez nie zglaszalabym skarg.Podtrzymuje swoje zdanie iz twoja interpretacja
            dotyczaca nie podawania lekow zleconych przez rodzicow przez opiekunow w
            przedszkolach czy nauczycieli w szkolach jest w moim odczuciu pozbawiona sensu.
            • kalanitka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 19:22
              carmita80 napisała:

              > Bierzesz udzial w dyskusji wiec mam prawo skomentowac twoja
              wypowiedz co
              > zrobilam. Nie zaatakowalam cie wiec nie wiem czemu o tym
              wspominasz.
              Przepraszam może źle to odebrałam smile
              Nie mamy w przedszkolach obowiązku, wymogu podawania leków więc mamy
              prawo ich nie podawać, odmówić a tyle padło w tym wątku przykrych
              słów pod adresem nauczycielek które nie podają leków więc może z
              tego powodu tak zareagowałam.
              Nasza służba zdrowia jest jaka jest, pozabierali nam pielęgniarki z
              przedszkoli - czy to nasza wina???
              Pozdrawiam
              • izabellaz1 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 19:34
                kalanitka napisała:

                > Nie mamy w przedszkolach obowiązku, wymogu podawania leków

                Nie macie również obowiązku sympatycznego zwracania się do dzieci, pogłaskania
                po głowie, czy przytulenia kiedy na początku roku ciężko się rozstać z rodzicem
                itp...Na szczęście nie każda nauczycielka na taki "przymus", bo inaczej w
                edukacji pracowałyby same cyborgi.
                Rozumiem całkowicie brak chęci do podawania leków typu antybiotyk, krople do
                nosa i inne leki, które świadczą o tym, że dziecko powinno siedzieć w
                domu bo jest CHORE.
                Natomiast nie podanie ogólnodostępnego środka
                przeciwgorączkowego/przeciwbólowego w nagłych przypadkach, inhalatora czy czegoś
                co świadczy o nagłej sytuacji pogorszenia samopoczucia, rozpoczęcia stanu
                chorobowego uważam za przejaw braku empatii.
                • izabellaz1 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 19:37
                  Demonizowanie łyżeczki ibuprofenu czy paracetamolu brzmi zabawnie. Tym bardziej,
                  że w karcie dziecka wypełniana jest rubryka o alergiach - również na substancje
                  farmakologiczne. Nie znam dziecka, które do 3 r.ż. nie przyjęłoby NIGDY środka
                  przeciwgorączkowego takiego jak ibuprofen czy paracetamol. Jeśli wystąpiłaby
                  kiedykolwiek alergia na te substancje na pewno rodzic w trosce o swoje dziecko
                  poinformowałby o tym przedszkole.
                • kalanitka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 19:57
                  O tym już pisałam wcześniej:
                  "Jeśli dziecko ma inhalator na duszności i wie jaki sposób i w
                  jakich okolicznościach go używać, jest uczulone np na jad pszczeli i
                  nosi przy sobie adrenalinę w takich wypadkach podałabym bo są to
                  czynności ratujące życie bezpośrednio mu zagrażające."
                  Już ktoś tu wspomniał a jeśli dziecko będzie uczulone na jakiś
                  składnik leku przeciwgorączkowego??? Na kogo spada
                  odpowiedzialność ???
                  Tak przy okazji nie widzę związku między podawaniem leków a
                  sympatycznym zwracaniem się do dzieci. Jeśli odmawiam podania leku
                  znaczy to jestem złym nauczycielem i wychowawcą???
                  Ale może znów się mylę inni wiedzą lepiej wink
                  • izabellaz1 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 20:04
                    kalanitka napisała:

                    > "Jeśli dziecko ma inhalator na duszności i wie jaki sposób i w
                    > jakich okolicznościach go używać, jest uczulone np na jad pszczeli > i nosi
                    przy sobie adrenalinę

                    Nie sądzę, żeby każdy 3latek podczas zabawy nosił przy sobie adrenalinę. Taki
                    środek powinien być w sali poza zasięgiem innych dzieci. To samo z inhalatorem.

                    O składnikach środków przeciwgorączkowych i możliwych alergiach pisałam już
                    gdzieś indziej.

                    > Ale może znów się mylę inni wiedzą lepiej wink

                    Nie wiedzą lepiej, a widzą inaczej.
              • carmita80 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 19:45
                Kalanitka ja to rozumiem, poprostu w wiekszosci znanych mi przeszkoli
                opiekunowie podaja leki, oczywiscie tylko zlecone przez rodzicow i podobnie jak
                pisala najma78 jesli sa to leki na recepte jest na leku naklejka z wszystkimi
                danymi, czesto dzieci moga chodzic do przedszkola a kuracja jeszcze trwa lub
                choruja przewlekle. Jak dla mnie niedopuszczalne jest natomiast podawanie lekow
                przez opiekunow z wlasnej inicjatywy.
                Zreszta akurat moj syn jest w trakcie leczonej antybiotykiem infekcji od wtorku
                i w poniedzialek idzie do przedszkola zreszta juz czuje sie swietnie i tam
                zapewne ''dokonczy'' branie lekow czyli antybiotyku w syropie i kremie do noska.
                Zapewne zaraz mnie zlinczuja, ze dziecko chore i ze po antybiotyku conajmniej
                tydzien powinno byc w domu ale ja mieszkam za granica i tu nikt dzieci tak w
                domu nie kisi, a takie praktyki w przedszkolach to norma, zreszta maly
                antybiotyk ostani raz bral poltora roku temu.
            • kalanitka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 19:38
              Powinnam ci się odwdzięczyć smile Jak myślisz???
              "Cieszę się że nie mam tak myślących rodziców moich przedszkolaków."
              Nie znasz mnie więc pochopnie nie oceniaj
              Powtarzam mam prawo odmówić podania leku dziecku w przedszkolu bo
              nie ma zaleceń aby to robić i z tego prawa w naszym przedszkolu
              korzystamy. Co nie znaczy że nie dbamy o dzieci
              • izabellaz1 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 19:53
                kalanitka napisała:

                > "Cieszę się że nie mam tak myślących rodziców moich przedszkolaków."

                To o czym myślą i tak nie wiesz smile

                > Nie znasz mnie więc pochopnie nie oceniaj

                Jesteś przewrażliwiona chyba trochę na swoim punkcie, bo większość wypowiedzi
                bierzesz bardzo do siebie. Nie oceniam Ciebie, tylko zachowanie w
                danej sytuacji...a i to tylko w tym jednym, konkretnym, rozważanym przypadku.
                • kalanitka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 20:20
                  Nie jestem przewrażliwiona pracę swoją traktuję bardzo poważnie z
                  zaangażowaniem i świadomością że rodzice powierzają mi swoje
                  najdroższe skarby (i biorę na kolana i pocieszam wink Ja również mam
                  dzieci a jedno z nich ma astmę(inhalator zawsze przy sobie i wie jak
                  go używać) i wiem co to są duszności i wiem co to jest zagrożenie
                  życia (nauczyciel wfu raz reanimował mi syna, ale to był brak
                  oddechu i właśnie bezpośrednie zagrożnie) i wiem co to jest bardzo
                  wysoka gorączka i jak ją zbijać choć trochę bez podawania leku
                  przeciwgorączkowego - oczywiscie nie przez dłuższy czas
                  (wypraktykowałam na sobie i swoich dzieciach, przedszkolnych może 2
                  razy)co pozwoli na ulżenie dziecku w oczekiwaniu na rodziców.
                  I wiem jeszcze że rodzice mają do mnie zaufanie smile

                  Zgadzam się że można byłoby ocenić negatywnie moje zachowanie
                  gdyby......... były zalecenia podawania leków a ja bym tego nie
                  robiła, ale jeśli nie wymagają tego od nauczycieli nie robię tego.
                  Mam do tego prawo nieprawdaż smile
          • e-emma-e Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 21:24
            kalanitka napisała:

            > Jeśli dziecko zadławi się przez przypadek jedzeniem to jest
            sytuacja
            > nieprzewidziana, przypadkowa - wypadki się zdarzają.

            Ale przecież z podstawowymi lekami jest podobnie. Nie podasz dziecku
            leku, jeśli będziesz realnie przewidywać, że się zadławi. Nie
            podasz, jeśli będziesz wiedzieć, że jest na ten lek uczulone,
            nie podasz, jeśli w danej sytuacji podanie nie będzie konieczne, nie
            podasz, jeśli rodzic nie każe podawać. Nikt tego od ciebie wtedy nie
            oczekuje.

            Jeśli zaś na zlecenie rodzica, na jego odpowiedzialność i prośbę
            podasz, po upewnieniu się, że podanie leku naprawdę NICZYM nie
            grozi, po zapewnieniu dziecku komfortu połykania (by się nie
            zadławiło) i w sytuacji, gdy to jest KONIECZNE, to jeśli właśnie w
            takiej sytuacji dziecko by się zadławiło (co jest oczywiście mało
            prawdopodobne), czy coś by się stało - czyż nie jest to właśnie -
            cytuję: "SYTUACJA NIEPRZEWIDZIANA, PRZYPADKOWA - WYPADKI SIĘ
            ZDARZAJĄ"?

            > Jeśli ja
            > podaję świadomie lek to już co innego.

            Ale przecież nie podasz, jeśli będziesz świadoma, że dziecku coś
            grozi po podaniu tego leku, prawda? Więc na czym polega twoja
            świadomość, czego jesteś wtedy świadoma?
        • kalanitka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 19:08
          Jak rozboli go ząbek to nie podaję mu leku. Nie jestem lekarzem czy
          dentystą nie wiem czy to boli ząb, zatoki, może migdałki a może
          ucho????????
          A tak przy okazji rodzic który nie dba o zęby dziecka to dopiero
          pozwala mu sie męczyć wink(o tu mogłabym użyć kilku przykrych epitetów
          na określenie takiego rodzica wink
          U nas w przedszkolu nie podajemy leków - nie tylko z powodu
          zachłyśniecia się (nie ma takiego obowiązku, zaleceń, czyli mamy
          prawo tak postąpić)a jak jest w innych to już zależy od personelu.
          Jeśli nauczycielki zgadzają się na to to ich sprawa one za to biorą
          odpowiedzialność.
          Proszę znajdźcie przepisy na to że nauczyciel jest zobowiązany
          podawać jakiekolwiek leki będę to robić.


          Pozdrawiam
          • hanna26 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 20:02
            kalanitka napisała:

            > Proszę znajdźcie przepisy na to że nauczyciel jest zobowiązany
            > podawać jakiekolwiek leki będę to robić.


            Łoooorety... shock

            I pomyśleć, że w naszym przedszkolu, jak dziecko się przewróci i
            szkolach rozpaczliwie, że się uderzyło, to siostra-wychowawczyni
            bierze je na ręce, głaszcze po główce, mówi ciepłym tonem...
            No, kurna, pokażcie mi przepis, że nauczyciel jest zobowiązany brać
            płaczące dziecko na ręce i jeszcze gładzić je po główce!
            Nie ma takiego!
            To po co ona u diabła ciężkiego to robi?!!!!
            • ariana1 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 20:35
              hanna26 napisała:

              > kalanitka napisała:
              >
              > > Proszę znajdźcie przepisy na to że nauczyciel jest
              zobowiązany
              > > podawać jakiekolwiek leki będę to robić.

              >
              > Łoooorety... shock
              >
              > I pomyśleć, że w naszym przedszkolu, jak dziecko się przewróci i
              > szkolach rozpaczliwie, że się uderzyło, to siostra-wychowawczyni
              > bierze je na ręce, głaszcze po główce, mówi ciepłym tonem...
              > No, kurna, pokażcie mi przepis, że nauczyciel jest zobowiązany
              brać
              > płaczące dziecko na ręce i jeszcze gładzić je po główce!
              > Nie ma takiego!
              > To po co ona u diabła ciężkiego to robi?!!!!


              Boszszsz!! Faktycznie nie widzisz różnicy pomiędzy podaniem leku a
              przytuleniem i pogłaskaniem po głowie? Czy tylko udajesz tępą?
              • hanna26 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 00:12
                ariana1 napisała:


                > Boszszsz!! Faktycznie nie widzisz różnicy pomiędzy podaniem leku a
                > przytuleniem i pogłaskaniem po głowie? Czy tylko udajesz tępą?
                >
                >


                Tu nie chodziło o różnice, tylko o poodbieństwo. Naucz się myśleć,
                to naprawdę nie boli.
                Wyjaśniam: Zarówno do jednej, jak i do drugiej czynności
                przedszkolanka nie jest zobowiązana przepisami. Jeżeli jeszcze nie
                rozumiesz - trudno, nic ci już na to nie poradzę. Niektórzy tak mają.
                • madziulec To obrzydliwe, co niektorzy pisza... 07.03.10, 08:45
                  Jak widac, dla nich reanimacja dziecka jest ok, bo zagrozenie zycia.

                  Jednoczesnie nie widza, ze atak astmy dla astmatyka moze tez byc zagrozeniem zycia.
                  A ... dla dziecka z padaczka atak rowniez moze byz zagrozeniem zycia (i mowi to
                  osoba, ktora na padaczke choruje, wiec nei teoretyzuje).


                  I smutne, bo te dzieci, ktore musza brac leki powinny chyba byc zamykane w
                  domach i nigdy nie wychodzic z nich, byc izolowane. Tymczasem tak naprawde procz
                  tego przyjmowania lekow to nic nie przeszkadza, by te dzieci normalnei
                  funkcjonowaly w grupie (spoleczenstwie), a co wiecej, dla chorego dziecka brak
                  odrzucenia jest tym bardziej wazne!


                  Powolywanie sie na nieistniejace przepisy, a co gorsze, stwierdzanie "pokaz mi
                  przepisy, gdzi enapisan, ze mam tak robic" pokazuja jasno, ze osoba taka ma zero
                  empatii, zero zrozumienia tego, ze w grupie moze byc chore dziecko, ze to
                  dziecko tez chce zyc w grupie i nie byc odsuniete.


                  Ale jak widac, te osoby napewno sa zdrowe.
                  I maja swoje super zdrowe dzieci, czego im gratuluje.
                  • najma78 Re: madziulec 07.03.10, 10:37
                    To forma dyskryminacji. Dzieci z astma, cukrzyca, alergia czy chocby
                    wegetarianie spotykajacy sie z przeszkodami nie do pokonania i to w panstwowych
                    placowkach...smutne
                • ariana1 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 14:03
                  hanna26 napisała:
                  > Tu nie chodziło o różnice, tylko o poodbieństwo. Naucz się myśleć,
                  > to naprawdę nie boli.
                  > Wyjaśniam: Zarówno do jednej, jak i do drugiej czynności
                  > przedszkolanka nie jest zobowiązana przepisami. Jeżeli jeszcze nie
                  > rozumiesz - trudno, nic ci już na to nie poradzę. Niektórzy tak
                  mają

                  Taaaaa..... Tylko od pogłaskania dziecko nie umrze a od reakcji na
                  lek owszem może. To skrajność, ale niewykluczona. I co? Dalej
                  widzisz te podobieństwa?
          • izabellaz1 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 20:32
            kalanitka napisała:

            > Proszę znajdźcie przepisy na to że nauczyciel jest zobowiązany
            > podawać jakiekolwiek leki będę to robić.


            Jak już wspomniałam wyżej. Dlatego cieszę się, że w przedszkolu mojej córki
            nauczycielki działają nie tylko w oparciu o nakazy, przepisy i zobowiązania
            tylko działają nieco bardziej instynktownie.
      • e-emma-e Dzieci w przedszkolach nie dostają też jedzenia? 06.03.10, 16:43
        kalanitka napisała:

        > Pomyślcie o tym co
        > wtedy jeśli pani poda syrop nawet za waszą zgodą a dziecko zadławi
        > się i stanie się to samo co z córką pani Ewy.

        Więc w obawie przed zadławieniem, czy zaksztuszeniem, dzieci w
        przedszkolach nie dostają też jedzenia? Dobrze zrozumiałam?
    • constance2 Re: Oj chyba otworzyłam puszkę pandory... 06.03.10, 21:15
      ....a nie taki miałam zamiar. Wydaje mi się że każdy w tym sporze ma
      trochę racji, bo każdy patrzy ze swojego punktu widzenia. Zastanawia
      mnie jednak jedna sprawa, bo my tu o tym kto poda lub nie poda leku,
      a wydaje mi się że nie o to chodzi. Chodzi o to GDZIE U LICHA
      PODZIAŁY SIĘ PIELĘGNIARKI Z PRZEDSZKOLI????? Przecież w przedszkolu
      nawet konserwator zatrudniony jest na etat. Czyżby Ministerstwo
      Edukacji bardziej dbało o zepsuty kran czy przepaloną żarówkę niż o
      dzieci???? Przecież w takim przedszkolu często jest ponad setka
      dzieci(nie licząco personelu) W tak dużej grupie osób nie ma
      profesjonalnej opieki medycznej(czy przedmedycznej, jak kto woli).
      Na terenie przedszkola nie ma porządnie wyposażonej apteczki(w
      każdym najmniejszym samochodzie jest!!!!! a przynajmniej być
      powinna). Przecież jak się coś stanie (nie daj Boże oczywiście)
      osobie dorosłej no to szach mat. Usiąść i płakać. Nie ma nożyczek
      do rozcięcia ubrania(np w razie oblania się czymś gorącym np zupą)
      chyba że takie do papieru, koca termicznego, rękawiczek
      jednorazowych (ciekawe czy ktoś się dotknie do krwawiącej rany bez
      rękawiczek?)nie ma maseczki jednorazowej. Całą resztę można od biedy
      zorganizować po partyzancku(chustę trójkątna, bandaż -zawsze można
      pociąć prześcieradławink) no ale mimo wszystko trochę kicha. Z czym do
      Europy???
      Jak jeździłam na kolonię jako opiekun to nikt by nie dopuścił żeby
      nie było tam zatrudnionej pielęgniarki(chociaż zawsze można było
      przecież zadzwonić po pogotowie, straż pożarną, policję, księdza).
      Wydaje mi się że ktoś bardzi oszczędza nie na tym co trzebasad
      niestety.
      Jak ja chodziłam do przedszkola to pani pielęgniarka była
      codziennie, miała gabinet, szafkę z lekami i materiałami
      sanitarnymi, plastrami woda utlenioną i tym fioletowym paskudztwem
      itp. Przychodziła też do grupy i odbywało się coś takiego jak nauka
      mycia zębów, sprawdzanie czystości, nauka higieny itp. No ale to za
      ciemnej komuny byłowink
    • najma78 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 21:37
      Constance2 zatrudnianie pielegniarek w przedszkolach do doraznego podawania
      lekow jak paracetamol czy inhalatora w razie ataku astmy to strata pieniedzy i
      marnowanie zasobow ludzkich, przeciez to samo moze zrobic personel -
      opiekunowie, przeciez tez i rodzice podaja dzieciom leki - nie wzywaja do tego
      pielegniarki. Mysle, ze to wynika glownie ze zlej organizacji w przedszkolach,
      unikanie odpowiedzialnosci, na zasadzie nikt mnie nie zmusi, bo przepisy tego
      nie reguluja wiec odmawiam. Coz zadaniem przedszkola jest zapewnienie opieki
      glownie dzieciom rodzicow pracujacych, bo ci nie pracujacy moga zabrac dziecko z
      przedszkola i pozostawic w domu jak dlugo chca a reszta musi kombinowac.
      • jelaj Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 23:03
        najma78 napisała:

        > Constance2 zatrudnianie pielegniarek w przedszkolach do doraznego podawania
        > lekow jak paracetamol czy inhalatora w razie ataku astmy to strata pieniedzy i
        > marnowanie zasobow ludzkich,

        w szkołach są pielęgniarki dokładnie to tych czynnosci i jakoś nikt nie uważa, że jest to marnowanie pieniędzy czy zasobów ludzkich


        przeciez to samo moze zrobic personel -
        > opiekunowie, przeciez tez i rodzice podaja dzieciom leki - nie wzywaja do tego
        > pielegniarki.

        I dalej - w szkole, żaden nauczyciel nie podaje żadnych leków, tylko wysyła do pielęgniarki, zaś pięlęgniarka najpierw dzwoni do rodzica a podem dopiero może cokolwiek podać

        Mysle, ze to wynika glownie ze zlej organizacji w przedszkolach,
        > unikanie odpowiedzialnosci, na zasadzie nikt mnie nie zmusi, bo przepisy tego
        > nie reguluja wiec odmawiam. Coz zadaniem przedszkola jest zapewnienie opieki
        Opieki tak, ale nie medycznej. Poza tym są dzieci, które są uczulone na różne leki o czym mogą nie wiedzieć nawet rodzice, a nawet a jak wiedzą to często tego nie zgłaszają.
        • izabellaz1 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 09:06
          jelaj napisała:

          > w szkołach są pielęgniarki dokładnie to tych czynnosci i jakoś nikt nie uważa,
          > że jest to marnowanie pieniędzy czy zasobów ludzkich

          W szkołach jak łatwo policzyć jest więcej uczniów niż w przedszkolu. Zasadność
          obecności pielęgniarki w tych miejscach istnieje.
      • one_leo Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 06.03.10, 23:13
        Proszę sobie wyobrazić sytuację podawania leków w 25 osobowej grupie np. trójce,
        czwórce dzieci z róznymi problemami/ dawki, czas, sposób, obserwacja dziecka po
        podaniu/. Jeśli się pomylę, coś przeoczę, czegoś nie zauważę? Nie wmawiajcie
        nauczycielom braku empatii, tepoty i innych podobnych historii. Ja pracując z
        dziecmi mam naprawdę wystarczająco dużo obowiązków. Rozumiem rodziców dzieci
        chorych przewlekle. Kwestia zatrudnienia personelu medycznego w przedszkolach
        rozwiązałaby problem i przyniosła też wiele innych korzyści.
        • izabellaz1 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 09:08
          one_leo napisała:

          > Proszę sobie wyobrazić sytuację podawania leków w 25 osobowej grupie np. trójce
          > ,
          > czwórce dzieci z róznymi problemami/

          O czym Ty piszesz??? Czwórka dzieci naraz z wysoką gorączką, czy czwórka dzieci
          z astmą? Piszesz o jakiś skrajnych przypadkach, a chodzi o realne codzienne
          sytuacje.
          • one_leo Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 09:40
            Rozumiem, że patrzysz na sytuację z perspektywy rodzica dziecka. Twojego,
            jednego dziecka. Nauczyciele przedszkola już zostali obarczeni pracą psychologa
            robiąc diagnozy. Pracą terapeuty, pisząc i realizując programy wspierania i
            korygowania rozwoju. Obarczanie ich jeszcze obowiązkiem podawania leków dzieciom
            to za dużo jak na jedną osobę.W mojej poprzedniej grupie miałam dzieci z astmą
            /2/ i refluksem żołądkowym. Wiedzę o astmie miałam bo moje własne dziecko
            choruje, ale to tylko tak się złożyło. Leki tym dzieciom w trakcie pobytu w
            przedszkolu podawali rodzice.
            w Warszawie nauczycielka przedszkola podała lek na prośbę rodzica, dziecko
            zachłysnęło się, zapadło w śpiączkę a rodzice byli oskarżycielami posiłkowymi.
            • najma78 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 10:25
              Nauczyciele przedszkola już zostali obarczeni pracą psychologa
              > robiąc diagnozy. Pracą terapeuty, pisząc i realizując programy wspierania i
              > korygowania rozwoju. Obarczanie ich jeszcze obowiązkiem podawania leków dziecio
              > m
              > to za dużo jak na jedną osobę.

              Obarczanie? Przeciez w polskich przedszkolach pracuja nauczycielki po 5-letnich
              studiach, wiec to chyba do czegos zobowiazuje. W przedszkolu moich dzieci
              personel przeszedl kilkuletnie specjalistyczne kursy zawodowe,(treningi na
              biezaco podczas pracy - wszak rozne rzeczy sie zmieniaja, dochodza nowe
              zagadnienia) studia nie sa wymagane a robi to wszystko o czym piszesz, czyli od
              zmainy pieluchy nawet 3-latkom po oceny rozwoju dzieci oraz przedstawienie ich
              rodzicom lacznie z wzieciem pod uwage sugestii rodzicow dotyczacym polozenia
              nacisku na prace z dzieckiem w okreslonej plaszczyznie. Do tego pracownicy
              pomocniczy np. ktos w rodzaju logopedy - choc to jeszcze nie logopeda, ktory
              jest jeden na kilka przedszkoli pracujacy z dziecmi w ich domach na zyczenie
              rodzicow (nieodplatnie), dajacy wskazowki i rady opiekunom jak pracowac nad mowa
              a nie wykonujacy tej pracy za nich itd. wymieniac moznaby dlugo. Tak jak
              napisalam wczesniej glownie chodzi o organizacje, bo jedna opiekunka 25-30
              osobowej grupy nie jest w stanie zajac sie dziecmi wystarczajaco, to poprostu
              niemozliwe, ale to rowniez pracownicy - nauczyciele powinni zwrocic na to uwage,
              chocby dla dobra dzieci i rodzicow. Co do nieszczesnych lekow to podawanie ich
              bez zlecenia rodzicow nawet przez pielegniarke szkolna jest niedopuszczalne,
              natomiast pomocy dorazne w razie skaleczonego kolana moze udzielic nauczyciel, w
              szkole mojej corki tak jest nauczyciel lub ktorys z asystentow (max.25 dzieci -
              nauczycile plus 3 asystentow), ale szkoly to nie molochy z 1000 uczniow.
              Mozliwosc zachlysniecia to zaden argument.
              • one_leo Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 11:05
                Studia dają wiedzę na temat rozwoju psychofizycznego dziecka oraz metodyki
                zajęć.Zobowiązują do umiejętnego posługiwania się nią ale w ramach własnych
                kompetencji czyli organizowania sytuacji edukacyjnych, dokonywania oceny rozwoju
                dziecka i indywidualnym podejściu do niego. Tak było do tej pory. Reforma
                oświatowa nałożyła na nauczycieli pracę która powinni wykonywać specjaliści tacy
                jak psycholog, terapeuta w pracy indywidualnej z dzieckiem.
                Podawanie leków przewlekłych wiąże się ze specjalistyczną wiedzą medyczną. To
                nie jest zakres kompetencji nauczyciela. Zamiast mieć pretensje do nauczyciela o
                niepodanie leku proponuje zwrócić się do burmistrza, wójta o zatrudnienie
                pielęgniarki w placówce. A jak odmówi to na nim psy wieszać.
                • e-emma-e Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 14:05
                  one_leo napisała:

                  > Podawanie leków przewlekłych wiąże się ze specjalistyczną wiedzą
                  medyczną.

                  Ale przecież pielęgniarka też nie posiada specjalistycznej wiedzy
                  medycznej w zakresie choroby, na którą podaje lek. Robi to zawsze
                  na polecenie lekarza
                  .
                  Więc, nie mając tej specjalistycznej wiedzy, może podać lek (na
                  polecenie lekarza
                  przecież), a nauczycielka nie może (również
                  na polecenie lekarza
                  , czy pośrednio rodzica)?
                    • e-emma-e Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 15:21
                      Przecież to oczywiste, że program studiów jest różny. I nikt nie
                      każe ci zastępować pielęgniarki w czynnościach, do których tylko ona
                      kwalifikacje.

                      Tu rozmawiamy o czynnościach, które każdy dorosły człowiek
                      powinien potrafić wykonać (i normalnie wykonuje przecież).
                      Rozmawiamy o podaniu prostego leku, o przemyciu rany, a także o
                      prostych zabiegach przy przewlekle chorym dziecku, którego choroba
                      wcale nie uniemożliwia mu przebywania wśród zdrowych dzieci w
                      przedszkolu, ale wymaga np. podania jakiegoś leku, który normalnie,
                      gdyby dziecko było w domu, podaliby rodzice (też przecież bez
                      specjalistycznej wiedzy medycznej). Rodzice przecież nie wołają do
                      tych czynności pielęgniarki, ani lekarza, ani nie wzywają pogotowia.
                      Więc jeśli rodzice mogą i potrafią psiknąć określoną dawkę leku
                      wziewnego przy astmie, to nauczyciel po poinstruowaniu przez
                      rodziców i na ich polecenie i odpowiedzialność też może.

                      A przecież na co dzień w przedszkolu dziecko spotyka się z wieloma
                      potencjalnymi niebezpieczeństwami (jedzenie na stołówce, nożyczki,
                      kredki, spacery, bieganie itp.). Jakoś tego się panie nie
                      obawiają. wink
                      • one_leo Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 18:37
                        > gdyby dziecko było w domu, podaliby rodzice (też przecież bez
                        > specjalistycznej wiedzy medycznej). Rodzice przecież nie wołają do
                        > tych czynności pielęgniarki, ani lekarza, ani nie wzywają pogotowia.

                        Tylko, że w domu rodzice skupieni są na jednym dziecku a w przedszkolu
                        nauczyciel ma całą grupę.

                        > gdyby dziecko było w domu, podaliby rodzice (też przecież bez
                        > specjalistycznej wiedzy medycznej). Rodzice przecież nie wołają do
                        > tych czynności pielęgniarki, ani lekarza, ani nie wzywają pogotowia.

                        Rodzice dziecka przewlekle chorego bez specjalistycznej wiedzy? Twoje dziecko ma
                        cukrzycę albo padaczkę a Ty nic nie wiesz o chorobie, nie masz pojęcia jak
                        zareagować w sytuacji kryzysowej? Ciekawe. Pozostawienie nauczyciela, który
                        powtarzam, ma inny zakres obowiązków, pozostałe dzieci pod opieką, samego z
                        dziećmi przewlekle chorymi i obowiązkiem podawania im leków ,ze świadomością
                        odpowiedzialności za te dzieci bez profesjonalnego medycznego wsparcia to
                        większe narażenie ich życia i zdrowia. Czy to takie trudne do pojęcia? Nie
                        jestem przeciwna obecności takich dzieci w grupie przedszkolnej ale muszę mieć
                        wsparcie medyczne. O podawaniu syropków, tabletek przeciwbólowych w ogóle nie ma
                        mowy.
                        Rany w przedszkolach się przemywa,opatruje plastrem, guzy traktuje zimnymi
                        okładami, wyjmuje się drzazgi/ przy okazji powiem, że robi to nauczyciel a grupa
                        jest pod opieką woźnej/,jest kącik wypoczynkowy, gdzie dziecko chore może się
                        położyć i czeka na rodzica. I przytula się dzieci.
                        • e-emma-e Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 19:31
                          one_leo napisała:

                          > Tylko, że w domu rodzice skupieni są na jednym dziecku a w
                          przedszkolu
                          > nauczyciel ma całą grupę.

                          Samo podanie leku nie wymaga przesadnie większej uwagi niż normalne
                          opiekowanie się dziećmi. A jeśli dziecku coś się nagle stało, to czy
                          podasz lek, czy nie, i tak poświęcasz mu więcej uwagi, niż innym
                          dzieciom.

                          > Rodzice dziecka przewlekle chorego bez specjalistycznej wiedzy?
                          Twoje dziecko ma
                          > cukrzycę albo padaczkę a Ty nic nie wiesz o chorobie, nie masz
                          pojęcia jak
                          > zareagować w sytuacji kryzysowej?

                          Ok, może bym i miała, ale nie tak specjalistyczną, jaką ma lekarz. A
                          wiedzę potrzebną do podania koniecznego lekarstwa chce ci przekazać
                          rodzic, tylko mu pozwól.

                          > O podawaniu syropków, tabletek przeciwbólowych w ogóle nie ma
                          mowy.

                          Czemu?

                          > Rany w przedszkolach się przemywa,opatruje plastrem, guzy traktuje
                          zimnymi
                          > okładami, wyjmuje się drzazgi/

                          W niektórych tego "nie wolno" robić - patrz artykuł, do którego ktoś
                          wyżej linkuje.
                          • one_leo Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 19:55
                            Pisałam o tym, przewlekle chore dzieci wymagają stałego monitorowania ich stanu
                            zdrowia i fachowej jego oceny.

                            Lek to środek farmakologiczny, po podaniu, nawet za zgodą rodziców może, dojść
                            do niepożądanej reakcji organizmu, mogą się zdarzyć pomyłki rodzica, nauczyciela.
                            Jeśli stan dziecka gwałtownie się pogarsza nauczyciel wzywa pogotowie i udziela
                            pierwszej pomocy zgodnie z zasadami.

                            • scher Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 20:29
                              one_leo napisała:

                              > Lek to środek farmakologiczny, po podaniu, nawet za zgodą rodziców

                              Nie "za zgodą rodziców", lecz "na zlecenie rodziców". I to zdejmuje z ciebie odpowiedzialność. Tak trudno to zrozumieć?

                              > może, dojść do niepożądanej reakcji organizmu

                              Przecież to nie będzie twoja wina.
                            • e-emma-e Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 20:39
                              one_leo napisała:

                              > Pisałam o tym, przewlekle chore dzieci wymagają stałego
                              monitorowania ich stanu
                              > zdrowia i fachowej jego oceny.

                              Gdyby wymagały stałego monitorowania stanu zdrowia i fachowej
                              jego oceny, to pewnie leżałyby na OIOM-ie albo co najmniej w domu.
                              Mówimy o dzieciach, których stan zdrowia pozwala przebywać w
                              normalnym przedszkolu.
                            • e-emma-e Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 13.03.10, 15:49
                              Dziewczyny, raz zastawiacie się luką w przepisach, raz strachem
                              przed pomyłkami...

                              one_leo napisała:

                              > Lek to środek farmakologiczny, po podaniu, nawet za zgodą rodziców
                              może, dojść
                              > do niepożądanej reakcji organizmu, mogą się zdarzyć pomyłki
                              rodzica, nauczyciela.

                              A co, gdyby przepisy "pozwalały" oficjalnie na podawanie dzieciom
                              leków w szkołach i przedszkolach? Sądzisz, że wtedy nie mogłyby się
                              zdarzyć pomyłki, czy niepożądane reakcje? Wtedy też nie podawałabyś
                              leków?
                          • scher Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 20:24
                            > > O podawaniu syropków, tabletek przeciwbólowych w ogóle nie ma
                            > > mowy.
                            > Czemu?

                            Bo jak się nauczycielka na jakiś pogląd zafiksuje, to odfiksowanie jej nie leży w mocy normalnego człowieka. Nauczyciele to naród specyficzny. wink
              • graz.ka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 11:16
                Najma - o polskich warunkach tu dyskutujemy smile
                Nauczyciel jest sam z grupą 25 dzieci. Nie ma mowy o asystentach,
                personelu wspierającym, wolntariuszach (nawiasem mówiąc, wczoraj
                dowiedziałam się, że w Europie wolontariuszom się płaci za pracę!).

                W naszym kraju taki jest standard:
                nauczyciel - jeden - ma pod wszelką opieką grupę 25 dzieci.
                • najma78 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 12:42
                  Polska jest czlonkeim UE a standardy o ktorych pisze sa ogolnie przyjete w
                  krajach UE. Predzej czy pozniej Polska tez bedzie musiala sie dostosowac (nie
                  chodzi akurat o podawanie lekow), podobnie jak z obowiazkowymi spacerami w
                  przedszkolach czy reforma szkolna dot. 6-latkow. Inna sprawa, ze zostanie to
                  oczywiscie zle zinterpretowane, nie bedzie funkcjonowlalo jak trzeba itd.i nie
                  jest to kwestia tylko finansowa a podejscia, rozumienia czym jest opieka
                  przedszkolna nad dziecmi w istocie.
                • efka1983 Do SHER 11.03.10, 20:45
                  Jestem BAAAAARDZO zdziwiona, ze nieufasz paniom opiekującym się
                  twoim dzieckiem. Jak tak można "pluć jadem"?
            • scher Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 11:20
              one_leo napisała:

              > w Warszawie nauczycielka przedszkola podała lek na prośbę rodzica,
              > dziecko zachłysnęło się, zapadło w śpiączkę a rodzice byli
              > oskarżycielami posiłkowymi.

              Kiedy to było? W którym przedszkolu? Przed którym sądem toczyła się rozprawa? Jaki zapadł wyrok?
              • wilowka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 12:43
                Obawiam się, że jedni drugich nie przekonają, a drudzy pierwszych również nie. I
                tak wątek będzie rósł i rósł...

                Przeszłam szkolenie pierwszej pomocy i potrafię udzielić pomocy przedmedycznej.
                Jeśli stałoby się coś w czym nie jestem w stanie pomóc - zaniosę dziecko do
                poradni/apteki, która jest naprzeciwko. Przy bardzo wysokiej gorączce nie do
                zbicia okładami i letnimi kąpielami - wezwę pogotowie.

                Leków nie podaję - jak bym chciała to w życiu robić, to bym poszła na medycynę.
                Dla swojego własnego bezpieczeństwa. A dziecko od braku paracetamolu nie umrze.
                Rodzice, którzy chcą by ktoś podawał leki ich dzieciom - niech znajdą takie
                przedszkole, a mnie nikt niech nie namawia do tego, ani nie obraża.
                Nie muszę i nie chcę tego robić. Każdej innej pomocy dziecku i dorosłemu udzielę.
                • najma78 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 13:01
                  Zalozmy taka sytuacje, przedszkole ustala ze leki na zlecenie rodzicow te
                  dorazne jak i w chorobach przewleklych podaje i zobowiazuje opiekunki
                  wykwalifikowane czy nauczycielki do podawania ich dzieciom, caly czas mowimy o
                  lekach zleconych przez rodzicow pisemnie, bo inna mozliwosc nie istnieje co
                  zrozumiale, odmawiasz i rezygnujesz z pracy czy dostosowujesz sie?
                  • graz.ka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 13:18
                    Sytuacja wyłącznie hipotetyczna.
                    Tak jak i asystenci nauczyciela smile

                    Jak będę to mieć na piśmie - taki nakaz lub organizację pracy -
                    oczywiście.

                    Więc walcz najmo o zmianę prawa i odpowiednie uregulowanie tego
                    problemu. Jak tego dokonasz, to dostosuję się.
                    • najma78 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 17:46
                      Ja nie musze o nic walczyc, ja to wszystko mam, czyli normalne przedszkola,
                      dostosowane do potrzeb dzieci i ich rodzicow, z odpowiednia iloscia bardzo
                      dobrze wykwalifikowanego personelu, podajacego leki na zlecenie rodzica,
                      przytulajacego dzieci gdy tego potrzebuja, prowadzacego zajecia edykacyjne i
                      wykonujacego wiele innych czynnosci. Mam nadzieje ze i w Pl tez kiedys beda
                      podobne standardy, a rodzice beda mogli wybrac przedszkole a nie wciskac dziecko
                      tam gdzie sie dostanie, ze beda w pelni informowani o tym jak ich pociechy
                      spedzaja czas, i beda mogli swobodnie wyrazic swoje opinie a nie podkulac ogon
                      jak pani nauczycielka fuknie albo cieszyc sie ze znalazla choc 5 minut na
                      rozmowe na korytarzu, ze przedszkola nie beda dyskryminowaly dzieci przewlekle
                      chorych, wegetarian, alergikow i innych dziwolagow, ze nie beda szukaly wymowek
                      lub robily unikow gdy z ich winy dziecko ulegnie wypadkowi itd. Mam tez
                      nadzieje, ze mentalnosc wielu rodzicow sie zmieni i beda miec wieksze wymagania
                      oraz o to zawalcza, bo jak na razie to nieliczni, ktorzy dostrzegaja wadliwa
                      organizacje i system przedszkoli zwlaszcza panstwowych sa zakrzyczani przez
                      rodzicow dla ktorych pelnia szczescia to miejsce w przedszkolu, czesto
                      pseudoprzedszkolu majacym status panstwowego, ktore to powinno byc wzorem dla
                      calej reszty.
                      • madziulec Zwroccie uwage na pare rzeczy: 07.03.10, 18:33
                        Mam przewlekle chore dziecko (niepelnosprawne z kilku powodow i juz).

                        Gdy jest chore na krotkotrwala chorobe zostaje w domu i wtedy dostaje
                        krotkotrwale lek (krotkotrwale okreslam .. do 10 - 14 dni). Nie ma wtedy
                        problemu, by zapewnic dziecku opieke i spokoj i powrot do zdrowia.

                        Co jednak, gdy dziecko jest rzeczywiscie przewlekle chore? Tak jak moje bylo np.
                        na nerki i musialo dostawac jakis lek 3 razy dziennie i pani przedszkolanka
                        (gdyz na miano nauczycielki w moich oczach nie zaluzyla) spokojnie stwierdzila,
                        ze moge sie zwalniac i przyjezdzac i podawac lek dziecku. Taki lek mialam
                        podawac tez przy asmie, reakcja byla podobna. Pani nei zauwazyla, ze na podanie
                        leku musialabym zarezerwowac 2 godziny na dojazd (odleglosc) i zaden normalny
                        szef przez 4 lata by mnie nei zwalnial. I ja mu sie nie dziwie.

                        Pani rowniez radosnie stwierdzila, ze dziecko powinno samo brac lek (wziewny). Z
                        roznych powodow dziecko nie jest w stanie brac wziewow samo.


                        I co??


                        Prawde mowiac jak dla mnie to szukanie dziury w calym. Bo spotkalams ie tylko z
                        wyraznym powiedzieniem "nie" i wielkim, wysokim murem, ktory pokazal mi, ze moje
                        przewlekle chore dziecko powinno byc izolowane od spoleczenstwa, bo moze
                        niepelnosprawnoscia zarazic inne dzieci.


                        Na szczescie zmienilismy przedszkole.
                    • izabellaz1 Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 19:43
                      graz.ka napisała:

                      > Sytuacja wyłącznie hipotetyczna.

                      Dokładnie tak samo hipotetyczna jak zachłyśnięcie się łyżeczką panadolu w syropie.

                      > Tak jak i asystenci nauczyciela smile

                      A tu już w ogóle jakieś niestworzone historie opowiadacie. Gdzie są przedszkola,
                      w których jest jedna nauczycielka na 30 dzieci???
                      Przedszkole mojej córki - grupa 4latków. Jedna pani wychowawczyni + pomoc + woźna.
                      • graz.ka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 21:03
                        izabellaz1 napisała:

                        ... A tu już w ogóle jakieś niestworzone historie opowiadacie. Gdzie
                        są przedszkola w których jest jedna nauczycielka na 30
                        dzieci???
                        Przedszkole mojej córki - grupa 4latków. Jedna pani wychowawczyni +
                        pomoc + woźna.

                        30 osób?
                        No np. w Szczecinie

                        A co do drugiej części Twojego postu - masz bogatą, szczodrą gminę.
                        W mojej pomoc nauczyciela jest jednocześnie woźną i przysługuje
                        tylko w grupie 3-latków - i musi ich być przynajmniej 13 w grupie
                        (1/2 stanu).
                    • scher Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 20:13
                      wilowka napisała:

                      > Jeśli przedszkole będzie miało taki zapis w organizacji to będę
                      > wiedziała o tym wcześniej, prawda? Jeśli go nie ma to ja podejmuję
                      > decyzję.

                      A my mamy prawo napisać: podejmujesz głupią decyzję.
                        • scher Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 08.03.10, 08:21
                          wilowka napisała:

                          > Możecie również prowadzać dzieci swe do baby co im leki poda smile

                          "Tak więc - wszystko zależy od człowieka. Gdy się trafi na idiotkę przedszkolankę, to żadne przepisy nie będą miały znaczenia. Mądry człowiek zrobi wszystko, żeby dziecku pomóc."
                          by hanna26
                          • wilowka Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 08.03.10, 22:54
                            Mądry człowiek, będzie ratował życie jeśli zaistnieje taka potrzeba, wszystkimi
                            dostępnymi mu sposobami. Jednakże mając na uwadze spokój ducha i troskę o swoje
                            dzieci nie będzie się podkładał wykonując coś, do czego nie ma upoważnienia i
                            predyspozycji.
              • one_leo Re: Podawanie leków w przedszkolu !!! 07.03.10, 12:58
                To informacja, którą podawała nam pani metodyk na studiach kilka lat temu. Nie
                znam szczegółów, aczkolwiek fakt taki zaistniał.

                Tak, jak istnieją placówki integracyjne ze specjalistyczną kadrą oligo, powinny
                istnieć placówki integracyjne dla dzieci przewlekle chorych, zatrudniające
                personel medyczny. Zatrudnienie pielęgniarki w polskich realiach finansowych w
                każdym p- lu było by cudem .
    • arielka123 Po co sa rodzice? Po co im dzieci? 07.03.10, 13:50
      Dziecko powinno byc dla kazdego rodzica na pierwszym miejscu!Nie
      rozumiem tłumaczenia:ja w delegacji,żona w SPA,a babcia w szpitalu-
      NIE.Musi byc upowazniona osoba(sasiadka,kolezanka,babcia dziecka z
      grupy do ktorej chodzi moje dziecko i tysiac innych
      mozliwosci),ktora w razie nieszczescia(wypadku,goraczki itp)
      odbierze dziecko z przedszkola i przejmie nad nim opieke konsultujac
      ze mna przez telefon co podac,jak i ile,a ja mam obowiazek zrobic
      wszystko zeby jak najszybciej do dziecka przyjechac.Nie rozumiem jak
      rodzice moga swiadomie prowadzic swoje chore dziecko do przedszkola
      i kazac paniom podawac leki?Chore dziecko czuje sie zle,wymaga
      indywidualnej opieki,ktorej nie zapewni mu pani majaca pod opieka 30
      innych.Wiem ze polityka prorodzinna w naszym panstwie jest do d... i
      o prace ciezko i pieniedzy malo,ale kurcze nikt im tych dzieci miec
      nie kazal.A jak sie zdecydowali to niech teraz przewartosciuja
      troche swoje priorytety i zaopiekuja sie wlasnym dzieckiem
      zapewniajac mu spokoj i cisze,ulubione jedzenie,drzemke i pozwola mu
      godnie wrocic do zdrowia.Wierze,ze w sytuacji bezposredniego
      zagrozenia zycia dziecka nikt z personelu nie pozostaje
      obojetny,kazdy zrobi co sie da i kazdy zna numery alarmowe,ale nawet
      pielegniarka(po szkole medycznej,pracujaca w zawodzie,majaca leki
      pod reka) nie poda ich pacjentowi w izbie przyjec dopoki jej tego
      lekarz nie zleci.Jak wy mozecie wymagac podawania lekow dzieciom
      przez nauczycieli? Maja wychowywac wasze dzieci,maja je uczyc,maja
      je leczyc....A OD CZEGO PRZEPRASZAM WY,RODZICE JESTESCIE?
      • e-emma-e Re: Po co sa rodzice? Po co im dzieci? 07.03.10, 15:09
        arielka123 napisała:

        > Dziecko powinno byc dla kazdego rodzica na pierwszym miejscu!Nie
        > rozumiem tłumaczenia:ja w delegacji,żona w SPA,a babcia w szpitalu-
        > NIE.

        Jak rodzic daje (zdrowe przecież) dziecko do przedszkola, czy do
        szkoły, to przecież nie wyjeżdża na koniec świata, ale chyba nie
        oznacza to, że nie może wyjść w tym czasie choćby do SPA. wink

        > Nie rozumiem jak
        > rodzice moga swiadomie prowadzic swoje chore dziecko do
        przedszkola
        > i kazac paniom podawac leki?

        Przekręcasz. Cały czas rozmawiamy o zdrowym dziecku, u
        którego nagle, niespodziewanie pojawiły się jakieś dolegliwości.
        Oraz o przewlekle chorych dzieciach, których choroba nie
        uniemożliwia przebywania w przedszkolu i absolutnie nie zagraża
        zdrowiu ani tego dziecka, ani innych dzieci.
        • izabellaz1 Re: Po co sa rodzice? Po co im dzieci? 07.03.10, 19:19
          e-emma-e napisała:

          > Przekręcasz. Cały czas rozmawiamy o zdrowym dziecku, u
          > którego nagle, niespodziewanie pojawiły się jakieś dolegliwości.
          > Oraz o przewlekle chorych dzieciach, których choroba nie
          > uniemożliwia przebywania w przedszkolu i absolutnie nie zagraża
          > zdrowiu ani tego dziecka, ani innych dzieci.

          No i to jest oczywiste. Nie sądzę jednak, żeby te panie chciały tą różnicę
          dostrzec. Ja się cieszę, że nauczycielki w przedszkolu mojego dziecka nie
          potrzebują nakazów i przepisów, żeby doraźnie w sytuacji awaryjnej pomóc.
      • scher Re: Po co sa rodzice? Po co im dzieci? 07.03.10, 20:10
        arielka123 napisała:

        > Dziecko powinno byc dla kazdego rodzica na pierwszym miejscu!Nie
        > rozumiem tłumaczenia:ja w delegacji,żona w SPA,a babcia w szpitalu

        Po pierwsze żona nie w SPA, lecz też w delegacji. Życie jest życiem i pracować trzeba. Planowy powrót przed godziną odbioru dziecka przedszkola, więc nie widzę w tym nic wstrząsającego.
        Nikt nie mógł przewidzieć, że dziecko nagle rozboli ząbek. I gdyby zostało pod opieką prostej baby, a nie wykwalifikowanej pani nauczycielki, wszystko byłoby rozwiązane zgodnie z dobrem dziecka i zdrowym rozsądkiem.
        • bonnie75 Re: Po co sa rodzice? Po co im dzieci? 12.03.10, 21:43
          I gdyby zostało pod
          > opieką prostej baby, a nie wykwalifikowanej pani nauczycielki, wszystko byłoby
          > rozwiązane zgodnie z dobrem dziecka i zdrowym rozsądkiem.



          Ty teoretyzujesz, to pozwol, ze ja takze:
          zalozmy, ze ta "prosta" baba, ktora opiekuje sie Twoim dzieckiem, po konsultacji
          telefonicznej z Toba podaje Twojemu dziecku...dajmy na to paracetamol na bolacy
          zabek. I zalozmy, ze Twoje dziecko (odpukac oczywiscie) nagle dostaje zapasci,
          laduje w szpitalu etc. - to co wtedy myslisz/robisz? Wszystko jest ok, nie masz
          do prostej kobieciny zadnych pretensji? dalej u Ciebie pracuje? nadal pozwalasz
          jej podawac w razie czego rozne specyfiki na przerozne bole Twojej latorosli?
          Czy tez raczej oskarzasz Bogu ducha winna babe, ze spowodowala to, co
          spowodowala, bo pewnie za duzo podala albo, albo, albo i domagsza sie
          odszkodowania tudziez innego zadoscuczynienia, lacznie ze sprawa w sadzie?
          No odpowiedz sobie tak szczerze w duchu - mnie nie musisz, bo ja mam w nosie, co
          Ty sobie myslisz.

          Na marginesie - nigdy i na niczyje polecenie nie podalabym cudzemu dziecku
          lekarstwa. ZADNEGO LEKARSTWA! BO NIE JESTEM LEKARZEM!!!
          • e-emma-e Re: Po co sa rodzice? Po co im dzieci? 13.03.10, 15:33
            bonnie75 napisała:

            > nadal pozwalasz
            > jej podawac w razie czego rozne specyfiki na przerozne bole Twojej
            latorosli?

            Tu chyba nie chodzi o "różne specyfiki na przeróżne bóle", ale o
            konkretny
            , sprawdzony lek na konkretną dolegliwość,
            podany przez osobę, do której mamy zaufanie (bo jej
            powierzyliśmy swój największy skarb). I ta zaufana osoba na pewno
            dołoży wszelkich starań, by prawidłowo podać dziecku lek.
          • scher Re: Po co sa rodzice? Po co im dzieci? 13.03.10, 19:22
            bonnie75 napisała:

            > zalozmy, ze ta "prosta" baba, ktora opiekuje sie Twoim dzieckiem,
            > po konsultacji telefonicznej z Toba podaje Twojemu dziecku...dajmy
            > na to paracetamol na bolacy zabek. I zalozmy, ze Twoje dziecko
            > (odpukac oczywiscie) nagle dostaje zapasci, laduje w szpitalu etc.
            > - to co wtedy myslisz/robisz? Wszystko jest ok, nie masz
            > do prostej kobieciny zadnych pretensji?

            Dlaczego mam mieć do niej pretensje, skoro to ja kazałem podać? Pomyśl trochę.

            > No odpowiedz sobie tak szczerze w duchu - mnie nie musisz, bo ja
            > mam w nosie, co Ty sobie myślisz.

            Skoro już zamierzyłaś odezwać się po chamsku, to napisanie "ty" wielką literą jest błędem ortograficznym.
            • bonnie75 Re: Po co sa rodzice? Po co im dzieci? 14.03.10, 18:23
              Po chamsku? W ktorym miejscu? To Ty (ups, przepraszam "ty") po chamsku
              obrazasz nauczycielki we wszystkich niemal swoich postach.
              A przy okazji, skoro jestes takim purysta jezykowym, co to znaczy
              "zamierzyłaś"???? Zajrzyj czasem do slownika, chlopcze!
      • ewaamam Re: Po co sa rodzice? Po co im dzieci? 08.03.10, 11:27
        Ten wpis powinien zakończyć tę dyskusję
        TO WŁAŚNIE DLA RODZICA DZIECKO POWINNO BYĆ NAJWAŻMNIEJSZE

        Dzieciństwo wymagające wzmożonej opieki rodzica trwa ok 5-7lat.
        Karierę zawodową robimy kilkanaście lat a nawet więcej, niektórzy
        całe życie.

        Dajmy dzieciom troskę kiedy chorują, nie zwalajmy tego na innych,
        one kiedyś nam za to odpłacą. Może też same podadzą schorowanemu
        rodzicowi lek a nie zlecą tego jakiejś opiekunce w domu spokojnej
        starości.
        • billy-jo Re: Po co sa rodzice? Po co im dzieci? 08.03.10, 11:44
          Dajmy dzieciom troskę kiedy chorują, nie zwalajmy tego na innych,
          > one kiedyś nam za to odpłacą. Może też same podadzą schorowanemu
          > rodzicowi lek a nie zlecą tego jakiejś opiekunce w domu spokojnej
          > starości.

          O ile nie beda zajete praca zawodowa, zeby miec co do gara wlozyc, a nie
          koniecznie kariera lub beda sie wlasnymi dziecmi zajmowac, bo dziadkowie nie
          beda w stanie, a pani w przedszkolu przeciez nie poda leku, bo luka w
          przepisach, bo dowolna interpretacja, bo...cokolwiek i nie wazne ze to dziecko
          to tylko astme czy cukrzyce ma, nie i juz.
        • constance2 Re: Po co sa rodzice? Po co im dzieci? 08.03.10, 13:39
          ewaamam napisała:

          > >
          > Dzieciństwo wymagające wzmożonej opieki rodzica trwa ok 5-7lat.
          > Karierę zawodową robimy kilkanaście lat a nawet więcej, niektórzy
          > całe życie.
          >
          > Dajmy dzieciom troskę kiedy chorują, nie zwalajmy tego na innych,
          > one kiedyś nam za to odpłacą. Może też same podadzą schorowanemu
          > rodzicowi lek a nie zlecą tego jakiejś opiekunce w domu spokojnej
          > starości.

          To że posyłam dziecko do przedszkola nie oznacza że go nie kocham.
          Troszczę się o nie jak potrafię NIGDY, ALE TO NIGDY nie posyłam go
          chorego czy nawet z lekkim katarem do przedszkola. Zawsze wtedy
          biorę wolne(choć nie jest to mile widziane w pracy) i zapewniam mu
          opiekę w domu. Nie mylcie proszę tych pojęć, bo wychodzi na to że
          ludzie którzy posyłają dzieci do przedszkoli są wyrodnymi rodzicami
          i zasługują na dom starców w przyszłości???!!!
          Przecież żeby zapewnić dziecku przyszłość muszę iść do pracy i
          zarobić na nią. Uważasz że powinnam zrezygnować z pracy na 5-7 lat,
          żeby udowodnić że kocham swoje dziecko??? Przecież to idiotyczne -
          synku mamusia nie ma na chlebek ale za to bardzo cię kocha! Wszystko
          kosztuje niestety i samym siedzeniem w domu i przytulaniem nie
          utrzymam rodziny. Niestety nie mam też kasiastego męża i nie
          dostałam spadku po bogatym stryjku z Ameryki.
          Przejawem miłości rodzicielskiej jest właśnie chęć zapewnienia mu
          jak najbezpieczniejszych warunków podczas nieobecności (i nie
          piszcie proszę że podanie leku na gorączkę jest niebezpieczne bo nie
          o tym mówię a po drugie to jest tylko przykład, problem jest o wiele
          szerszy)Na tym poziomie dyskusji używamy pewnych skrótów myślowych i
          nie zawsze się rozumiemy. Chciała bym żeby przedszkola zatrudniały
          pielęgniarkę. Nie musi ona siedzieć bezczynnie cały dzień, gdyż jest
          dużo problemów związanych ze zdrowiem i higieną w przedszkolu. Guzik
          mnie obchodzi czy jest to marnowanie potencjału ludzkiego czy nie.
          Dla mnie zdrowie dzieci jest najważniejsze. Wiem że jest kryzys, ale
          moim zdaniem to właśnie pielęgniarka powinna być zatrudniona na
          etat, a pan konserwator mógłby być pod telefonem. Zepsuta żarówka
          jest mniej niebezpieczna niż niezdezynfekowana rana na kolanie.

          Chcę być pewna że w razie najgorszego scenariusza moje dziecko nie
          zostanie potraktowane zgodnie z jakimś tam paragrafem i przepisem
          tylko tak zwyczajnie po ludzku. Nie chcę też narażać nikogo na
          odpowiedzialność karną.
          A swoją drogą czy ktoś wie co powie dyspozytorka jak ktoś zadzwoni
          na pogotowie i powie że dziecko ma 40 st. gorączki. Moim zdaniem
          każe podać coś przeciwgorączkowego i dopiero jak po tym gorączka nie
          spada to może wyśle karetkę. No i pas, bo nauczyciel nie poda leku.

          Czy ktoś naprawdę myśli że karetki jeżdżą do każdego przypadku
          temperatury????
          • ewaamam Re: Po co sa rodzice? Po co im dzieci? 08.03.10, 22:38
            Przecież żeby zapewnić dziecku przyszłość muszę iść do pracy i
            > zarobić na nią. Uważasz że powinnam zrezygnować z pracy na 5-7
            lat,
            > żeby udowodnić że kocham swoje dziecko??? Przecież to idiotyczne -
            > synku mamusia nie ma na chlebek ale za to bardzo cię kocha!
            Wszystko
            > kosztuje niestety i samym siedzeniem w domu i przytulaniem nie
            > utrzymam rodziny. Niestety nie mam też kasiastego męża i nie
            > dostałam spadku po bogatym stryjku z Ameryki.
            > Przejawem miłości rodzicielskiej jest właśnie chęć zapewnienia mu
            > jak najbezpieczniejszych warunków podczas nieobecności (i nie
            > piszcie proszę że podanie leku na gorączkę jest niebezpieczne bo
            nie
            > o tym mówię a po drugie to jest tylko przykład, problem jest o
            wiele
            > szerszy)Na tym poziomie dyskusji używamy pewnych skrótów myślowych
            i
            > nie zawsze się rozumiemy. Chciała bym żeby przedszkola zatrudniały
            > pielęgniarkę. Nie musi ona siedzieć bezczynnie cały dzień, gdyż
            jest
            > dużo problemów związanych ze zdrowiem i higieną w przedszkolu.
            Guzik
            > mnie obchodzi czy jest to marnowanie potencjału ludzkiego czy nie.
            > Dla mnie zdrowie dzieci jest najważniejsze. Wiem że jest kryzys,
            ale
            > moim zdaniem to właśnie pielęgniarka powinna być zatrudniona na
            > etat, a pan konserwator mógłby być pod telefonem. Zepsuta żarówka
            > jest mniej niebezpieczna niż niezdezynfekowana rana na kolanie.

            constance myślę że trochę mnie nie zrozumiałaś, wcale nie chodzi o
            to żeby rodzice zrezygnowali z pracy a dzieci spędzały czas w domu.

            Sama jestem matką nastoletnich dzieci i teraz z perspektywy czasu
            wiem jak ważne jest właśnie to, aby w tym szczególnym okresie kiedy
            dziecko jeszcze jest małe, niesamodzielne przynajmiej jeden z
            rodziców albo ktoś bliski był w tzw. pobliżu. Ja przynajmiej nie
            wyobrażałam sobie ze dzieci tu a ja gdzieś tam.

            Jeden raz syn był w II klasie podstawówki córka w czwartej.
            Pojechali razem na biwak (2 nocki). Tak się cieszyliśmy z mężem "z
            wolności" wyskoczylismy na zkupy, mąż wreszcie kupił garnitur,
            zakupiliśmy winko na wieczór. Na szczęście go nie wypiliśmy, na
            szczęście bo trzeba było jechać po syna. Biedak tak niefortunnie
            potknął sie o krzesło, że rozciął sobie skórę na głowie. Co prawda
            była tam pielęgniarka, sytuację oceniła na niegroźną, ale
            zaalarmowani przez panią i córkę pojechaliśmy do niego (na szczęście
            to nie było daleko). Z płaczem wrócił do domu bo chciał zostać. NA
            pogotowiu założyli mu cztery szfy. Nie darowałabym sobie gdybym
            uznała że skoro podjęli się opieki nad dziećmi to niech coś zaradzą.

            Co do etatu pielęgniarki, zwłaszcza w przedszkolu integracyjnym
            zgadzam się w pełni. Sama w takowym pracuję nie mam oporów przed
            mierzeniem cukru małemu cukrzykowi, ale nie mam taż rękawiczek
            jednorazowych (kto kiedykolwiek widział w gabinecie - nawet w
            zwykłej rejonowej przychodni, pielęgniarkę wykonującą czynności
            zabiegowe bez jednorazówek).

            Czy wy kiedykolwiek widziałyście cewnikowane dziecko nie w gabinecie
            lekarskim. Leżące co prawda na specjalnym materacyku, w ustronnym
            miejscu sali za parawanikiem. DZiecko pięcioletnie już jest tym
            skrępowane a inne które są przypadkowymi świadkami takiej sytuacji
            mogą mieć uraz widząc panią w takiej "akcji".
            JESTEM ZA TYM ABY DZIECI PRZEWLEKLE CHORE NA RÓWNYCH PRAWACH
            KORZYSTAŁY Z EDUKACJI jednak placówka do której uczęszczają dzieci z
            dysfunkcjami powinna mieć możliwość zapewnienia im niezbędnej
            opieki medycznej. Gabinet pielęgniarki i pielęgniarka powinny być w
            standardzie.

            I cytat na koniec ...dziecko około 13 dostaje wysokiej gorączki,
            rano wszystko było ok. W trakcie mierzenia dziecko stwierdza
            "ja już rano też miałem gorączkę, aż mama dała mi taką tabletkę w
            dupkę"