agnes3131
22.03.10, 12:27
Mój synek chodzi do prywatnego przedszkola, małe grupy 10 os. Jego
sala graniczy przez rozsuwane drzwi z łazienką. Ostatnio była taka
sytuacja że syn wyciągnął z jakiegoś woreczka sznurek, nie wiem czy
niechcąco czy specjalnie i podobno jak pani zwróciła mu uwagę żeby
spróbował naprawić to nie chciał, rozzłościł sie i popłakał. Pani
wyprowadziła go do łazienki, żeby sie uspokoił- taka jest jej
metoda, jak coś jest nie tak. Podobno po chwili wrócił i ją
przeprosił. Moje pytania:
1. czy to nie przesada wyprowadzać dzieci żeby siedziały same w
łazience?
2. Czy uważacie, ze zrobił coś złego i był powód do tego by go tam
wyprowadzić? (ja zepewne jestem nie obiektywna)
Niestety synek sam bardzo mało mówi i od niego nie dowiem się jak
wyglądała ta sytuacja. Aha- pani niechętnie wspomniała mi o tym
zdarzeniu, bo umówiła się z synkiem, że nie powie nic mamie... to
też mnie nieokoi. Co myślicie? dziś był płacz i nie chciał iść do
przedszkola, 1 raz od baardzo dawna.