Dodaj do ulubionych

panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :(

22.03.10, 15:31
Dzsiaj mój syn rozpoczął adaptację w przedszkolu. Od kwietnia ma
tam uczęśzczać na pełny etat o ile da radę.
No ale dzisiaj się rozczarowałą. Ale może ja za duzo wymagam.
Przyprowadzialam synka, kazal mi isc do domu, Pani potwierdzily że
nie ma sensu żeby siedziała więc poszłam pozałatwiać kilka spraw. W
tym czasie grupa synka poszła na spacer.
jak wróciłam to grupa była nadal na dworze. Wypatrywałam synka, ale
nie widziałam (szukałam po czapce zamiast po kurtce). W koncu dzieci
wróciły. na koncu za reke z Pania i jakąś dziewcznynka szedl synek.
Smutny. Patrze a ten w jakiejs innej czapce. Pytam gzdei Twoja
czapka. A Pani zdziwione "To nie jego?".
Rozbieram go, a chustki po szyja nie mial, tylko rozchemrane gole
cialko, wszytkie ubrania na wierzchu, nie wlozone do spodenke, plecy
zimne. Zwrocilam Pania uwage nie przejely sie.
Wszytskie ubranka mialy zostawione w torbie, a nagle czapka
wyparowala, Pani zalozyly czyjas. Znalazlam czapke w szatni na dole,
a zsostawialam na górze w sali.
Zwrocilam uwage w Dyrekcji, Pani na to, że to pierwszy dzien, wiec
potwierdzialam, ze własnie pierwszy dzień i pierwsze złe wrażeni.
Martwie się, że Panie ni zwracają uwagi na to co dzieci mają na
sobie i jak ubrane. Jedn dziecko bylo w kapturze, bez czapki, moze
synek mial jego czapke smile
No ale powiedzcie jak powinnam zareagowac? Panie odwróciłuy kota
ogonem i wmawialy mi jaki to synek grzeczny....myslaly ze zmiekne,
ale ja do tej pory jestem zla sad
Obserwuj wątek
      • ula-lo Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 15:48
        Popieram. smile

        A serio - spokojnie. Dla tych pań to też był pierwszy dzień z Twoim z Twoim
        synkiem. Ja bym spokojnie poprosiła, żeby na to i owo zwróciły uwagę. Np. ze
        trzeba sprawdzić, czy nie ma gołych pleców. One nie muszą wiedzieć, na ile Twój
        syn jest samodzielny (samoobsługa i umiejętność dopytania/poproszenia o swoje).
        A to, że Twój syn będzie oczkiem w głowie dla Ciebie, ale nie dla obcych ludzi,
        to dla niego dobrze. Zwracaj uwagę, ale też zaufaj.

        A co do czapki - nie takie historie zobaczysz. wink I co z tego, że nie miał
        swojej czapki?
        • lenka273 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 16:00
          w naszym przedszkolu tez takie rzeczy sie zdarzaja.poszlam po malego
          tez byli w parku i tak czesc w kurtkach czesc z krotkim
          rekawkiem,moj byl w cienkiej bluzeczce bawelnianej tez sie
          zdenerwowalam,tymbardziej ze maly czesto chorowal.w TYM roku
          przestalam zwracac uwage ,pewnie dlatego bo maly ma sie dobrze
    • tijgertje Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 15:43
      Znajdz dziecku nianie, a nie zawracaj paniom glowy.
      Rozumiem, ze masz jedno dziecko? Wez postaw sie na miejscu pan.
      Dziecko ubraly, ale trudno, zeby chodzily za kazdym i co 2 minuty
      sprawdzaly, czy mu koszula ze spodni nie wyszla. Nie wiem, moze sa
      gdzies genialne prtzedszkola, gdzie na kazde dziecko przypada osobna
      opiekunka, ale jesli na jedna pania wypada po kilka czy kilkanascie
      dzieci (i tak dobrze), to nie ma mowy,z eby kazdego non stop
      pilnowaly i jeszcze program realizowaly, przy okazji zaspokajajac
      wygorowane ambicje rodzicow, ktowym sie wydaje, ze to pan swiety
      obowiazek, zeby kazde dziecko indywidualnie wedlug zasad kazdego z
      rodzicow traktowac. Nie da sie. Moze i przedszkole kiepskie, ale to
      dziecko powinno poznac swoja czapke, najlepiej wszystko podpisac, to
      nie bedzie problemow. nie wyciagaj wnioskow po pierwszym dniu, a
      nastaw sie tez na to, ze kolejne dni moga byc gorsze, dzicko juz
      wiedzac, czego sie spodziewac moze zaczac plakac i niektore tak
      maja, nawet w najwspanialszych przedszkolach i panie nie sa temu
      winne.
        • tijgertje Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 16:01
          ola_mi napisała:

          Ale wg Ciebie nie należy zwracac uwagi na to w czym dziecko wychodzi
          > na dwór będąc w przedszkollu?

          W kapciach i bez kurtki przeciez go nie wypuscily? A jak listy nie
          mialy, ze ma miec taka czapke i chusteczke i w taki a nie ionny
          sposob zasznurowane buty to naprAwde nie masz sie czego
          czepiac. "Fraki" ze spodni moga powylazic w czasie zabawy, a chustek
          pod szyja moj mlodyt w zyciu nie nosil i przypuszczam, ze nie on
          jeden, zwlaszcza, jak nie ma trzaskajacych mrozow. Stawiaj REALNE
          wymagania paniom, inaczej naprawde lepiej dla wszystkich bedzie, jak
          innego przedszkola poszukasz, choc jak juz wyzej wspomnialam, moze
          sie okazac, ze zadne przedszkole nie spelni twoich oczekiwan i
          jedynym rozwiazaniem bedzie niania. Wypasionych firmowych kurtek i
          butow do przedszkola czy szkoly dziecku nie ma co dawac. Chyba, ze
          dzecku nie pozwolisz zdejmowac. W przedszkolu dziecko ma byc ubrane
          odpowiednio do temperatury i ma mu byc wygodnie, a nie robic rewie
          mody.
          • ola_mi Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 16:06
            tijgertje napisała:

            Wypasionych firmowych kurtek i
            > butow do przedszkola czy szkoly dziecku nie ma co dawac. Chyba, ze
            > dzecku nie pozwolisz zdejmowac. W przedszkolu dziecko ma byc
            ubrane
            > odpowiednio do temperatury i ma mu byc wygodnie, a nie robic rewie
            > mody.

            przeczytaj jeszcze raz co napisałam wyżej i ze zrozumieniem...
            • tijgertje Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 16:15
              roznicew widze tylko jedna: Jakby twojemu zginela droga kurtka, to
              bylaby tragedia, ale jaby on wrocil w czyjejs, to juz ok? wink Dla
              mnie wsjo ryba, u nas w zasadzie nic nie ginie, ael rodzice maja
              zapowiadane co roku, ze drogie akcesoria i ubrania przynoszone do
              szkoly sa na odpowiedzialnosc rodzicow. Jak nikt drogich kurtek
              nosic nie bedzie, to i ginacv nie beda, a zamiany malym dzieciom sie
              zdarzaja. po urodzinach mlodego w ubieglym roku 2 dzieci poszlo do
              domu w nie swoich butach. Oboje byli przekonani,z e to ich buty, a
              ja skad niby mialam wiedziec? Ten sam rozmiar i kolor, podobny
              fason, dzieci glowe dawaly, ze to ich buty, dopiero rodzice sie w
              domu polapali i nastepnego dnia w szkole zamieniali dzieciom butysmile
        • ata99 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 16:05
          Pierwszy dzień w przedszkolu to wielki stres dla większości mam.Też
          mnie czeka jesienią.W opisanej sytuacji pewnie czułabym się tak samo
          paskudnie, jak ty.Miałabym wrażenie, że nikt o dziecko nie dba, że
          nikomu nie zależy czy będzie chory, czy nie. Tylko, że ja mam debiut
          przedszkolny przed sobą, a stare wyjadaczki przedszkolne nie widzą
          dramatu. Może my za rok, dwa też uznamy taką sytuację za normę smile.
          Nie piszesz czy placówka jest prywatna (tu można więcej wymagać), ile
          lat ma synek (może jeszcze poczekać parę miesięcy?). Tak czy owak nie
          przejmuj się, kiedyś będzie lepiej.
          • luka2007 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 11.04.10, 21:55
            tak to juz jest ze twoje dziecko jest dla ciebie najwazniejsze i oczekujesz ze
            bedzie pod dobra opieka.ja akurat cie rozumiem i mysle ze dobrze zrobilas ze
            zwrocilas im uwage.maja wiedziec na czym ci zalezy.to jest ich obowiazek zeby
            zwracac na takie rzeczy uwage i niewazne ile dzieci maja w grupie.to nie jest
            takie trudne dzieciaka skontrolowac czy mu czasem nie jest zimno itd itp.
            (chodzi mi o wyjscia na dwor w zimne dni)
            pracowalam w przedszkolu i jakos nie sprawialo mi to zadnego problemu...wazne mi
            bylo zeby dziecko sie nie rozchorowalo.kwestia checi...


            rzeczy osobiste najlepiej podpisac.
            nie oceniaj jednak po jednym dniu.trzeba sie poprostu dogadac.
            pozdrawiam.
        • memphis90 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 24.03.10, 20:53
          > Ale wg Ciebie nie należy zwracac uwagi na to w czym dziecko wychodzi
          > na dwór będąc w przedszkollu?
          A czapka podpisana była? Przecież panie nie mają pojęcia, która czapka jest
          czyja- a już na pewno nie pierwszego dnia... Poza tym- szalik i czapka przy tej
          pogodzie nie są chyba aż tak niezbędne...
      • enko1 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 12.04.10, 22:38
        Panie pracują w przedszkolu i ich obowiązkiem jest dopilnowanie,
        żeby dzieci były ubrane odpowiednio do pogody, jeśli nawet wiąże się
        to z koniecznością chodzenia za dziecmi i ciągłych "poprawek". Jeśli
        nie chce się im tego robic niech zmienią pracę.
    • ewcia1980 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 15:54
      smile niepotrzebnie załozyłaś ten watek na tym forum.
      tu zaraz zrobia diagnoze Twojego dziecka i okaże sie, ze
      jest "zahukaną niemotą" bo:
      - nie znalazło swojej czapki
      - nie powkładało sobie samo koszuli do spodni!
      Tak mniej wiecej (+ stwierdzono problemy komunikacyjne)
      zdiagnozowano kiedys moje dziecko po tym jak napisałam, ze w
      przedszkolu jest słaba opieka bo moje dziecko przez dłuzszy czas
      stało na dworze zasikane i nikt nie zauwazył tego.

      ja tez uwazam, ze panie po to sa zeby dopilnowały pewnych spraw.
      i spytanie dzieciaków przed spacerem czy nie musza isc do wc oraz
      sprawdzenie czy sa odpowiednio ubrane to jest własnie ich obowiazek.
      ja za kazdym razem gdy cos sie dzieje zwracam uwage
      prosze i przypominam
      niestety bez wiekszego efektu
      dlatego od wrzesnia zmieniam przedszkole.

      na Twoim miejscu po jednym incydencie nie zrazalabym sie.
      To był dopiero pierwszy dzien
      na razie obserwuj ale jesli cos sie dzieje to interweniuj.
      • patysia00 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 16:04
        Nie mam jeszcze dziecka w przedszkolu, ale mnie by wkurzyło, że
        dziecko ma na sobie nie swoje ciuchy, a jego ciuszki są nie wiadomo
        gdzie. Po to ma swoje rzeczy, żeby je nosić.
        Później nie wiadomo co do domu przyniesie. Nie tak dawno był wątek o
        tym, jak w przedszkolu dziecku zakładały panie cudze spodenki, albo
        ciuszki dziecka innym dzieciakom i się dziecko nabawiło owsików i
        niewiadomo czego jeszcze.
        Od tego są te kobiety, żeby dziećmi się zajmować.
        No ale cóż.. mają w nosie... (oczywiście nie wszystkie!). Ostatnio
        nawet słyszałam o tym jak panie otwierały okna na sali jak się
        dzieci przebierały do spania. Po co? A no po to, żeby się dzieciaki
        pochorowały, bo wtedy mają mniej pracy.. porażka... i weź zaufaj
        takim i zostaw swoje dziecko...
        • mama_kotula Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 16:22
          CytatOstatnio nawet słyszałam o tym jak panie otwierały okna na sali jak się dzieci przebierały do spania. Po co? A no po to, żeby się dzieciaki pochorowały, bo wtedy mają mniej pracy.. porażka... i weź zaufaj takim i zostaw swoje dziecko...

          A ja ostatnio słyszałam, że u was Murzynów biją. Brednie, urban legend krążąca po forum "Przedszkola" i nie tylko. Jeśli bywały takie przypadki, to 1 na 500, albo i na 1000.
          Przeważnie w przedszkolach nie wietrzy się w ogóle (a jakże, na życzenie rodziców) i dzieci kiszą się w salach, w sezonie grzewczym siedzą w temperaturze 23-25 stopni i oddychać nie ma czym.



          Nie zostawiaj dziecka w przedszkolu, jak się boisz, bo ci jeszcze je te zołzy skrzywdzą, np. cudzą czapkę założą przez pomyłkę, bo przecież to zaden problem spamiętać jakie czapki, spodnie i bluzki ma 25 dzieci, luzik, nie?
          I oczywiście, rozumiem że to problem dla rodzica podpisać czapkę dziecka.

          Jestem gotowa się założyć, że nauczycielki pytały dziecko, która jest jego czapka. Dziecko nie wiedziało, albo nie chciało powiedzieć. Przypadki przełożenia czapki z jednej na drugą półkę w szatni zdarzają się często, i robią to, niespodzianka - rodzice albo - niespodzianka - dzieci. Choć w tym przypadku na pewno zrobiły to te zołzy nauczycielki, niech je szlag, bałagan w szatni narobiły i śmiały dziecku obcą czapkę założyć. No, mogły nie zakładać żadnej, to by mamusia raban podniosła, że dziecko bez czapki poszło. Mogły też spędzić godzinę na szukaniu właściwej czapki, bez gwarancji, że dziecko rozpozna swoją czapkę (uprzedzam komentarze w temacie "moje dziecko wie, jakie ma ubrania": moje dzieci bezproblemowo rozpoznają swoje ciuchy, są inteligentne, a kiedyś mieliśmy niemal identyczną sytuację, tylko z piżamą - syn spał w niej od pół roku, ale w przedszkolu twierdził uparcie z przyczyn niewiadomych, że to nie jego), no więc mogły spędzić godzinę na szukaniu czapki, a grupa mogła nie wychodzić na spacer z tej okazji i mamusia by fochem strzeliła, że grupa na spacer nie wyszła.

          Nie dogodzi.
            • zla.kobieta1000 Re: u nas też byly otwierane okna 23.03.10, 17:35
              Potwierdzam z tymi cholernymi oknami. Przykład - w naszym przedszkolu: listopad,
              wichura, która zdemolowała pół Polski, ale lufciki otwarte na leżakowaniu,
              materace pod oknami... Tak było od września do listopada, nie wiem, co potem,
              córka dostała po tym wietrzeniu przy wichurze i temp. +6 st. za oknem takiej
              anginy, z powikłaniami w postaci kłębuszkowego zapalenia nerek... że wypisałam.
              Leczenie trwało ponad miesiąc.
              Z 17 dzieci średnio dziennie było ok. 8-9.
              Do przedszkola na razie moje dziecko nie chodzi.
              Choć zdaję sobie sprawę, że to żadne rozwiązanie.
              Ale dziwnym trafem...
              Od tamtego czasu, ganiając ze mną w różnych warunkach pogodowych i w różne
              miejsca, miała jedyny raz infekcję, jak mądry tatuś ją przegonił po sali zabaw i
              wyszła upocona na mróz na parking.
              • mama_kotula Re: u nas też byly otwierane okna 23.03.10, 17:47
                Cholera, u nas też leżakowanie zawsze było przy otwartym oknie (mieszkam w kotlinie jeleniogórskiej, tu non stop wieje, feny i nie tylko), a lufciki są pouchylane zawsze. Dzieci wychodzą na dwór przez okrągły rok, również przy 10-12-stopniowym mrozie. Z 25 dzieci, dziwnym trafem, średnio jest 21-22.
                Ale może tu dzieci bardziej odporne, hm. Albo mniej kiszone.
                • zla.kobieta1000 Re: u nas też byly otwierane okna 24.03.10, 17:30
                  Widzisz, trudno nie "kisić" dziecka z kupą alergii wziewnych i infekcjami z byle
                  powodu, i niedomykalnością trzech zastawek serca... Po ostrym poporodowym -
                  szpitalnym zakażeniu bakteryjnym, które zniszczyło jelita i zresztą właśnie
                  doprowadziło do wykończenia zastawek... A tak na serio, nie jestem wcale
                  zwolenniczką wysokich temperatur i zaduchu,w domu mam po kilka razy dziennie
                  ostro wietrzone, kaloryfery także w zimie raczej letnie niż ciepłe... Ale chyba
                  sama rozchorowałabym się, leżąc jedynie w gaciach/piżamie pod kocykiem i tuż pod
                  otwartym oknemwink.
                  Może faktycznie dzieci po takim zimnym wychowie są po iluś tam miesiącach
                  odporne na wszystko, ale jak masz do wyboru radykalne pogorszenie się stanu
                  zdrowia na wielu frontach, kupę kasy wydawaną na leczenie (przy każdej infekcji
                  z gorączką podawany profilaktycznie antybiotyk, leki osłonowe itp. itd., ich
                  skutki uboczne niwelowane za pomocą homeopatii, która kosztuje, że ho ho) - to
                  jednak wolisz otwierać okna, kiedy dziecko akurat nie siedzi pod nimi do majtek
                  rozebrane.
                  Czy w pracy będzie Ci przyjemnie siedzieć w samej bluzce w zimie przez cały
                  dzień pod otwartym oknem? Wątpię.
                  Nie dajmy się zwariować, bo w ten sposób każde zlewanie przez przedszkolanki
                  zdrowia bądź bezpieczeństwa dzieci znajdzie swoje głębokie uzasadnieniewink.
                  • mama_kotula Re: u nas też byly otwierane okna 24.03.10, 21:02
                    Cytat Widzisz, trudno nie "kisić" dziecka z kupą alergii wziewnych i infekcjami z byle powodu, i niedomykalnością trzech zastawek serca... Po ostrym poporodowym - szpitalnym zakażeniu bakteryjnym, które zniszczyło jelita i zresztą właśnie doprowadziło do wykończenia zastawek...

                    Zła kobieto, z całym szacunkiem dla twojego dziecka - nie wmówisz mi, że wszystkie dzieci, co są notorycznie "kiszone" przeszły przez to wszystko i są tak ciężko chore. W 99% przypadków kiszenie jest profilaktyczne, bo wiadomo, dzidziuś jak kurczaczek, w cieple musi być (moja ukochana odzywka na to to parafraza taty Ludwiczka - jakbym chciała mieć kurczaczki a nie dzieci, to bym się bzyknęła z kogutem). Więc dzieci są ubierane jak na Syberię - bo mamie jest zimno, przedszkolanki są proszone o nieotwieranie okien w ogóle, a jednocześnie mamusia mądra jedna z drugą przyprowadza do przedszkola świeżo po antybiotyku. Gdzie tu sens?

                    Zdrowia życzę smile

                    I masz rację - złoty środek jest ok. I nie dajmy się zwariować.
                    • zla.kobieta1000 Re: u nas też byly otwierane okna 24.03.10, 22:29
                      Hmm, ja widziałam w tym przedszkolu dzieci w sali w portkach polarowych, pod
                      spodem rajstopy, potem wyjście w tym samym na dwór, tylko kurtka na wierzch.
                      Panie były niezadowolone, bo prosiłam, żeby się upewniły, czy moja panna na dwór
                      założyła spodnie, ona jedna była w pomieszczeniu w jednej warstwie odzieży...
                      Chociaż z drugiej strony może pod te wszystkie polary, kamizele, bluzy one
                      robiły taką lodówę... I ktoś normalnie ubrany nie miał szans z tym mrozemwink.
                      A co do kiszenia, to widzę czasem odwrotną tendencję, też zdumiewającą - wczesna
                      wiosna, mama w kurteczce, żakiecie, maluch w jednej bluzce i sandałachwink.
                      • mama_kotula Re: u nas też byly otwierane okna 24.03.10, 22:46
                        CytatA co do kiszenia, to widzę czasem odwrotną tendencję, też zdumiewającą - wczesna wiosna, mama w kurteczce, żakiecie, maluch w jednej bluzce i sandałachwink.

                        Ooo, to ja i moja córka big_grin
                        Tylko, że moja córka porusza się głównie biegiem i sama ściąga kurtkę, twierdząc, że jej gorąco. Ja idę powoli, to i mi zimno smile

                        Choć ostatnio na spacery wychodzimy wszyscy w cienkich bluzkach, bo spacery polegają na tym, że moje dzieci próbują popełnić samobójstwo na rowerach, a ja za nimi biegam wink
                        • zla.kobieta1000 Re: u nas też byly otwierane okna 24.03.10, 23:01
                          No nie, to rozumiem, ale mam znajomą, która bardzo majestatycznie spacerowała z
                          13-miesięcznym synkiem, uczącym się chodzić samodzielnie, on zawsze prawie goły,
                          ona w kurtcewink. No i twierdziła, że chłopiec nie choruje, ale jak przyszła na
                          świat dziewczynka, to się okazało, że jednak braciszek choruje i ciągle zaraża
                          niemowlę. Tylko, że on miał normalne katary itp. objawy przeziębieniowe, co może
                          niektórzy ludzie uznają za stan zdrowiawink. U nas niestety to się przeradza w
                          katar ropny i ataki kaszlu podchodzące pod astmę, więc katarek to dla mnie
                          zwiastun kompletnie spier... dwóch, trzech tygodni.
        • ula-lo Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 20:17
          A skąd panie mają wiedzieć, w czym dziecko przychodzi do przedszkola i w czym
          zdaniem rodzica powinno wychodzić na spacer? (rano może być 5 st., a w południe
          15...). Tym bardziej - skoro jest w przedszkolu pierwszy dzień? Myślę, że
          rozmowa z nauczycielką rano zapobiegłaby problemowi.
          • ola_mi dla janości 22.03.10, 20:45
            dziecko przyszlo do przedszkola o godzinie 10 i za 15 minut
            wychdzilo na dwór. Temperatura nie zmieniła się w tym czasie, a
            kurtkę, czapke i chustkę oraz buty zabrała ode mnie osobiście Pani
            przedszkolanka w reklamówce, gdyz synek nie m tam jeszcze swojej
            szafki. Były to zajęcia adaptacyjne, a nie pełnometrażowe. Poza tym
            wg ustaleń wczesniejszych, synek miał przychdzić ze mną i miałam tam
            być z nim, aby móc zobaczyć jak się zachowuje. Ale jak synek
            pwiedzial,żebym poszła do domu, to Panie podchwyciły to i stwerdziły
            że nie ma sensu, żebym tam była. Ja równiez tak stwierdziłam.
            Zaufałam.
            Rozmowa z Pania na temat rzeczy do ubania miała jak najbardziej
            miejsce, ale synek nawet nie dostał chustki, została w reklamówce.
            gdyby ją dostał, sam by ją załozył, bo to taka na rzep.
            Zamiast atakować miejcie trochę zrozumienia.
            nie pamieta wół jak cielęciem był....
            • camel_3d Re: dla janości 23.03.10, 08:31

              > Rozmowa z Pania na temat rzeczy do ubania miała jak najbardziej
              > miejsce, ale synek nawet nie dostał chustki, została w reklamówce.
              > gdyby ją dostał, sam by ją załozył, bo to taka na rzep.
              > Zamiast atakować miejcie trochę zrozumienia.
              > nie pamieta wół jak cielęciem był....


              a koze nie chcial tej chustki??
        • memphis90 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 24.03.10, 20:57
          Nie tak dawno był wątek o
          > tym, jak w przedszkolu dziecku zakładały panie cudze spodenki, albo
          > ciuszki dziecka innym dzieciakom i się dziecko nabawiło owsików i
          > niewiadomo czego jeszcze.
          Owsiki zarażają nawet przez powietrze- wystarczy strzepnąć kołderkę po drzemce,
          żeby się jaja rozniosły...

          Ostatnio
          > nawet słyszałam o tym jak panie otwierały okna na sali jak się
          > dzieci przebierały do spania.
          No straszne. Zaraza z morowego powietrza...
      • ola_mi Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 16:11

        ze względu na to, że dziecko było dzisiaj na zajęciach adaptacyjnych
        nikt nie kazał mi podpisywać ubrań, tylko dać to co miał na sobie do
        jednej torby, żeby Panie wiedziały co ma na dworze mieć na sobie. I
        tak też uczyniłam.
        Niewazne, mam wrażenie że czasem jest tak, że nie pamięta wół jak
        cielęciem był i nie uwierze, że na początku nie przejmowałyście się
        tym co się z Waszym dzieckiem dzieje w przedszkolu. pewnie za kilka
        zajiś czas, zaczne mniej przywiązywać do tego wagę, no chyba że
        dzieciak będzie notorycznie chory.
    • chmurzysko Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 16:10
      A pytalas swojego synka dlaczego wrocil ze spacerku smutny? Nie
      bawil sie dobrze na spacerku? Ktos zrobil mu przykrosc? Byl smutny,
      bo zgubila sie jego czapka? Mysle ze to wazne abys znala przyczyne.
      Co do ubioru - czasem bywa tez tak, ze panie bardzo dbaja o to zeby
      dzieciaczki mialy wszystkie ubrania w spodenkach a te w zabawie i
      tak wszystko powyciagaja i co ciekawe - nic a nic im to nie
      przeszkadza.
      Dzid byl debiut- szkoda, ze sie rozczarowalas. Mysle, ze nie
      pozostaje Ci nic innego jak na razie obserwowac rozwoj wypadkow.
      Ostatecznie zmienic przedszkole.
      Daj znac jak beda mijac kolejne dni. Pozdrawiam i mam nadzieje, ze
      to tylko taki dzisiejszy niefart.
      • ola_mi Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 16:17

        Smutny był z powodu capki, cały czas powtarzał że Panie dały mu nie
        jego. nie wiem czy powiedział im czy nie to dość głośno. pierwszy
        dzień to stres dla dzieciaka i nie każde dziecko od razu wykrzykuje
        co mu się nie podoba. Tr=eraz ma wpojone, że jak dostanie nie swoja
        rzecz do ubrania to ma głośno o tym mówić.
        A na dworze rzeczy nie mogły mu się powyciągać ze spodenek, bo
        dzieci spacerowały dookoła przedszkola, nie były na placu zabaw, bo
        sam synek powiedział, że Pani mówiły że zabawki są mokre.
        Pozostaje mi wierzyć, że jutro będzie lepiej.
        • tijgertje Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 16:30
          Przygotuj sie: juztor nie bedzie lepiej. Masz pojecie, jaki to stres
          dla dziecka, jak nie dosc, ze caly dzien z obcymi ludzmi w obcym
          miejscu siedzi, a mama mu jeszcze wpaja, ze musi sie upominac o
          swoje ciuchy i odpowiednie ubranie. Zamiast sie cieszyc i beztrosko
          bawic z innymi dziecmi zrazi sie do przedszkola. Dzieciom zazwyczaj
          nie przeszkadza powyciagana ze spodni koszula, wszystko im jedno,
          czy ma swoja czapke czy nie, ale jesli faktycznie sie ttym
          porzejmuje, to albo jest wyjatkowym dzieckiem, albo stawiasz mu za
          wysokie wymagania. Odpusc troche nie tylko dla wlasnego zdrowia
          psychicznego, ale przede wszystkim dla dobra dziecka.
          • ola_mi Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 19:38
            tijgertje napisała:

            > Przygotuj sie: juztor nie bedzie lepiej. Masz pojecie, jaki to
            stres
            > dla dziecka, jak nie dosc, ze caly dzien z obcymi ludzmi w obcym
            > miejscu siedzi,

            ten cały dzień to dwie godziny na poczatek, bo jak wspomniałam to są
            zajęcia adaptacyjne

            a mama mu jeszcze wpaja, ze musi sie upominac o
            > swoje ciuchy i odpowiednie ubranie.

            nie mam zamairu zrobić z dziecka sierotki, które nie będzie umiało
            upomnieć się o swoje.

            Zamiast sie cieszyc i beztrosko
            > bawic z innymi dziecmi zrazi sie do przedszkola.

            dla niego beztroka zabawa to nie była, bo powtarza, że Pani na
            spacerze krzyczała że dzieci brzydko chodziły
            • memphis90 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 24.03.10, 21:03
              > nie mam zamairu zrobić z dziecka sierotki, które nie będzie umiało
              > upomnieć się o swoje.
              Jak ma, za przeproszeniem, naturę sierotki, to nakazy upominania się o swoje i
              tak nie pomogą. To tak na marginesie, bo nie wiem, jaki charakter ma Twoje
              dziecko. Ale przebojowe poradzi sobie bez rad mamusi, a u nieprzebojowego takie
              nakazy tylko spotęgują stres.
    • ola_mi a swoją drogą 22.03.10, 20:52
      zastanawiam się na ile rozsądne jest to, aby Pani przedszkolanka,
      która idzie na spacer z 25 osobową grupa dzieci w obstawie jeszcze
      jednej Pani, miała na sobie około 8-9 centymetrowe szpile. Ale co
      się będę czepiała, po prostu sama zapytam jej, czy jest w stanie w
      razie jakiegoś nieprzewidzianego manewru dzieciaka, pobiec za nim na
      tyle skutecznie aby je dogonić
      • mama_kotula Re: a swoją drogą 22.03.10, 20:58
        Cytatzastanawiam się na ile rozsądne jest to, aby Pani przedszkolanka, która idzie na spacer z 25 osobową grupa dzieci w obstawie jeszcze jednej Pani, miała na sobie około 8-9 centymetrowe szpile

        Olu, mam dla ciebie propozycję, zupełnie poważną.
        Poszukaj innego przedszkola. To przedszkole jest złe. I będziesz coraz bardziej niezadowolona. I będziesz znajdować kolejne minusy przedszkola.

        PS. Nie mam pojęcia, w jakich butach chodzą nauczycielki przedszkolne mojej córki, przysięgam. W ogóle nie zwracałam na to uwagi, prawdę mówiąc.
        • zona_mi Re: a swoją drogą 22.03.10, 23:35
          > PS. Nie mam pojęcia, w jakich butach chodzą nauczycielki
          przedszkolne mojej cór

          A nasze zakonnice noszą głównie sandały, zimą chyba jakieś
          ocieplane, ha!
          • mama_kotula Re: a swoją drogą 23.03.10, 06:55
            zona_mi napisała:
            > A nasze zakonnice noszą głównie sandały, zimą chyba jakieś
            > ocieplane, ha!

            Ale na szpilce? Takiej 7-8cm?
            Zaraz idę do przedszkola, zobaczę, jakie pani ma buty i zdam relację suspicious
      • mw144 Re: a swoją drogą 22.03.10, 21:09
        Nie sądzę, żeby w tych szpilach dogoniławink Co więcej - nie sądzę, żeby ten
        nieprzewidziany manewr zauważyła. A co do sprawy, o której piszesz na początku,
        mnie też by takie coś wkurzało, dlatego u mnie żadne z dzieci nie chodziło do
        tzw. państwowego przedszkola. To, co się tam dzieje jest nie na moje nerwy.
        Zastanawiałam się ostatnio nad oddaniem jednego do takiej placówki, ale to tak
        bardziej w ramach doświadczeń życiowychwink niż na stałe.
    • maks_olo Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 21:07
      dziewczę - nie przejmuj się jak piszą, że histeryzujesz... też takie na pewno
      były wink

      masz prawo wymagać i jak nie spełnią Twoich oczekiwań - zmień przedszkole i
      kategorycznie odradzaj wszystkim tę placówkę!!!

      niestety bardzo często teraz zdarza się, że Panie mają wszystko z nosie, zajmują
      się tylko plotkami - jestem codziennie na spacerze i codziennie widzę to samo,
      dzieciaki puszczone samopas, a taka paniusia nawet nie spojrzy... to po co
      najęła się na przedszkolankę! do tego też trzeba powołania...

      za każdym razem mówią, że mój siostrzeniec się ładnie bawi z dziećmi, że nie
      siedzi sam, że się świetnie zaklimatyzował.... niestety często bywam w
      przychodni koło przedszkola i bardzo często go widzę - siedzi sam... nie jest
      agresywny i nic z tych rzeczy - po prostu dołączył do "stałej" grupy i Panie nie
      zadbały o to, aby mu pomóc się "przebić"... bo po co - przecież trzeba
      poplotkować...

      masz szczęście, że synek mówi, co go zasmuciło - mój chrześniak ma 5 lat, a
      ciężko z niego cokolwiek wyciągnąć. Jak się pytam, jak było w przedszkolu, to za
      każdym razem słyszę "nie będę mówił" uncertain
      dlatego moje dzieciaczki pójdą do przedszkola, jak zaczną mówić, bo nie
      wyobrażam sobie słuchać kłamstw pań z przedszkola (oczywiście jeśli będę musiała
      wrócić do pracy...)

      PS. nie pisze o wszystkich przedszkolach, są też te cudowne, tylko trzeba mieć
      szczęście.... wink
    • jakw Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 21:35
      Jeśli mały nie miał podpisanej czapki i się o czapkę nie upomniał w
      momencie jej wkładania - w końcu panie nie są jasnowidzami. Btw nie
      bardzo rozumiem, dlaczego zostawiłaś czapkę na górze w sali, a nie w
      szatni w rękawie kurtki?
      A młody był smutny niekoniecznie z powodu czapki - może z powodu
      braku mamy? Ciut więcej luzu.
        • slonko1335 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 22.03.10, 21:55
          Myślę, ze właśnie dlatego, że te rzeczy nie były w szafce a w reklamówce
          wyszedł problem. W szafce kurtka wisi w jednym, znanym dziecku miejscu, zwykle
          pod nią stoją buty, na półeczce czapka i co tam jeszcze, tutaj pewnie babka
          wyjęła wszystko i gdzieś położyła na kupie każąc małemu się ubrać, przecież nie
          będą każdego dziecka od stóp do głów ubierać bo to pierwsze by się zapociło
          zanim do dwudziestego by doszła, więc dzieciaki same się ubierają a Panie pomogą
          coś zapiąć czy związać ewentualnie.
          Dla mnie ubranie dwójki dzieci to przedsięwzięcie logistyczne było, teraz
          ubieram jedno a drugiemu pomagam, te panie muszą pomóc kilkanaściorgu innym.
        • jakw Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 05:41
          ok, nie przewertowałam wszystkich meili, natomiast wydaje mi się, że
          problem z czapką mógł mieć zaczątek w tym, że rzeczy nie były w
          szatni. Jak pamiętam początki przedszkolnej kariery młodszej to
          zdarzyła się sytuacja taka: młoda miała rajstopki i grubsze spodnie
          na dwór, a w przedszkolu miała na tych rajstopach jakieś cienkie
          leginsy. Zgadnij, w czym wyszła na dwór w przedszkolu? Oczywiście w
          cienkich spodniach na wierzchu. Zrezygnowałam wtedy ze zbyt
          skomplikowanych wariantów ubraniowych. Teraz, już jako nieco starszy
          stażem przedszkolak, doskonale wie, co ma na dwór włożyć - i umie to
          na siebie włożyć, więc pewnie nie byłoby problemu. A nieswojej
          czapki pewnie nie dałaby sobie na głowę wcisnąć.
    • camel_3d a podpisalas czapke?? 23.03.10, 08:29
      po pierwsze opiekunka nie ma obowiazku znac wszytskich rzeczy dzeici na pamiec.
      wyobraz sobie, ze masz ubrac grupe przedszkolakow...
      rzeczy dzieci nalezy podpisywac, jezeli czesto sie przemieszczaja.
      U mnie w zlobku czasem sie zdarza, ze maly ma nie swoje body czy inna
      bluzeczke.. Zabieram do domu piore i na odkladam na taka specjalna lawke rzeczy
      nieswoich. JEszcze nigdy mi nic nie zginelo. Wszytsko sie za 2 dni uprane znalazlo.
      A isc do dyrektorki o czapke to na prawde przesada..
      • mama-008 Re: a podpisalas czapke?? 23.03.10, 09:33
        no kurdeeeeeeeeeeeeee, a po co sa szafki, przegródki dla każdego
        dziacka??????????????? no po zeby kazdy dzieciak miał na swoim
        wieszaku swoja kurtke, buty, czapeczke i apaszkę w SWOJEJ
        SZAFCE/PRZEGRÓDCE i zeby nie ubierac na pałę ale w to co ma dane
        dziecko u siebie na półce. tak trudno????????????
        w nosie mam że panie sa 2 a dzieci 25 - czy to jest wytłumaczenie
        aby wypuszczac dziecko a gołymi plecami i bez czapki - no w sumie co
        ich to obchodzi - dzieciak zachoruje = mniej pracysmile

        niestety- tylko w prywatnych przedszkolach dba sie o dzieci bo
        dziecko= kasa.
        • ola_mi Re: a podpisalas czapke?? 23.03.10, 09:37
          chyba tak nie jest ze w prywatnych przedszkolach jest lepiej. Nie ma
          zasady. zalezy to tylko i wyłącznie od intencji Pań.
          Placówka do której bedzie chodził syn jest półprywatna.

          Koleżanki dziecko chodzi do prywatnej, bulą kupe kasy i co,,,
          dziecko w piątek przyniosło do domu....kupę psią nazberana do
          torebki w czasie spaceru dzieci po paku. Ciekawe czym zajmowała się
          wówczas Pani? Ale pweni jej też będą bronić niektóre mamy z tego
          forum. Ale co tam że dziecko może zachorować na toksokaroze...
        • camel_3d mama-008 23.03.10, 10:58
          i wedlug ciebie jak to ma funnkcjonowac? 2 kobitki maja rozbierac kazdzie
          dzeicko po kolei i ukladac przeprzasnie rzeczy na puleczkach? a co jak dzieci
          miedzy soba sie wygupiaja i zdejmuja czapki, rekawiczki itd? tez ma opiekunka
          na pamiec znac wszytskie czapki, rekawiczki, apaszki? zastanow sie co piszesz.
          • memphis90 Re: mama-008 24.03.10, 21:10
            > i wedlug ciebie jak to ma funnkcjonowac? 2 kobitki maja rozbierac kazdzie
            > dzeicko po kolei i ukladac przeprzasnie rzeczy na puleczkach?
            Camel, mało tego. Na spacerze powinny puścić dzieci szpalerem parami między sobą
            i co chwilę kontrolować, czy nikomu koszulka z majtasów nie wyjechała, czy gil z
            nosa nie popłynął, czy szyja szczelnie zakryta itd.
            Rany, jak sobie przypomnę w jakim stanie wracałam zimą z sanek mając te 7-9 lat
            (plecy gołe, tyłek mokry, stopy sine, rękawiczek brak, a w gębie resztki
            jakiegoś sopla), to chyba cud, że jeszcze żyję. A jak sobie przypomnę próby
            "zachorowania" przed klasówkami- wystawanie w styczniu boso na balkonie z mokrą
            głową- to naprawdę nie mam pojęcia jakim cudem nigdy się nie zaprawiłam (i
            sprawdzian zawsze pisałam).
        • franczii Re: a podpisalas czapke?? 23.03.10, 11:45
          u nas sa szafki i wieszaki ze zdjeciami dzieci. Ale w zamieszaniu ruchliwe i
          roztrzepane dziecko na haslo "ubieramy sie" zdjac kurtke, wyjac z rekawa czapke
          i szalik w miedzy czasie zobaczy cos, co go zainteresuje u innego dziecka
          zostawi odziez i kto to potem rozpozna jesli nie jest podpisane? Poza tym jak
          przychodza ze spaceru to tez w chaosie nie wierze, zeby moj syn spokojnie kurtke
          odwiesil na wlasciwe miejsce. Najprawdopodobniej rozbiera sie w biegu i lec i do
          zabawybig_grin Ale dzieki temu, ze kazda sztuke odziezy podpisalam nigdy nic nie
          zginelo.
          • mama-008 Re: a podpisalas czapke?? 23.03.10, 11:58
            co z tego że będą podpisane czapki szaliki rekawiczki jak i tak w
            całym chaosie ubierania 20 dzieci pani i tak nie bedzie patrzyła na
            podpisy ale załozy 1 lepszą.
            podpisywanie ubran -mam wrazenie -ze jest dla rodziców co by mogli
            oddawac odpowiedniej osobie ubrania nie jej dziecka i na odwrót.
            • camel_3d Re: a podpisalas czapke?? 24.03.10, 16:53
              > co z tego że będą podpisane czapki szaliki rekawiczki jak i tak w
              > całym chaosie ubierania 20 dzieci pani i tak nie bedzie patrzyła na
              > podpisy ale załozy 1 lepszą.
              > podpisywanie ubran -mam wrazenie -ze jest dla rodziców co by mogli
              > oddawac odpowiedniej osobie ubrania nie jej dziecka i na odwrót.

              moze i masz racje, wazne zeby nic nie zginelo. No i po rozebraniu dzieci wiadomo
              co do ktorej szafki wlozyc.
    • mama-008 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 09:22
      czasami mam wrazenie ze panie przedszkolanki specjalnie to robią
      alby mniej dzieci było pdo opieka w dzien (wiadomo - pare razy nie
      załozy czapki i apaszki to dziecko bedzie chore i suma sumarum nie
      przyjedzie do przedszkola).

      ja bym sie wsciekła i nakrzyczała na taka babę zeby raz na zawsze
      zapamietała ze moje dziecko ma miec czapke i apaszke skoro sobie
      tego życzę! za to im płacą!
      • camel_3d Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 09:27
        > ja bym sie wsciekła i nakrzyczała na taka babę zeby raz na zawsze
        > zapamietała ze moje dziecko ma miec czapke i apaszke skoro sobie
        > tego życzę! za to im płacą!

        niezla prostaczka z ciebie...
        placa to moge na kogos krzyczec. a chcialabys zeby na ciebie ktos krzyczal??
        poza tym moze dziecko samo nie cchialo apaszki miec? i przy 20 dzeici trudno
        zapamietac ktora czapka do kogo nalezy... ale moze czasem trzeba IQ nadwyrezyc.
        a to boli.
        • ola_mi Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 09:33

          skoro Pani dstaje zestaw ubranek w jednej torbie do sowich rączek,
          to chyba nie trzeba nadwyrężać IQ czyje to rzeczy i połozyć je w
          takim miejscu aby inne dzieci nie rozniosły ich po całym przedszkolu.

          Właśnie zbieramy sie do przedszkola , a synek powtarza że nie chce
          bo Pani mu dała nie swoją czapke i krzyczała. Zachęcam go i owszem,
          ale nie będę patrzyła pobłażliwie jak sytuacja sie powtórzy.
          No cóż wg Was to zmanierowanie a wg mnie dbanie o interes mojego
          dziecka.
        • mama-008 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 09:38
          prostak jest z ciebie - naucz się pisać bez błędów.

          nie napisałam nigdzie że skoro płacę to mogę wyrzywać się na
          przedszkolance i krzyczeć,ale nie bez powodu w kurtce jest apaszka i
          czapka a to oznacza że dziecko ma dwór tez powinno je załozyc.
          bo nie pani przedszkolanka siedzi z moim dzieckiem na L4 ale ja, a
          jej to zwisa bo im mniej dzieci tym lepiej.


          > poza tym moze dziecko samo nie cchialo apaszki miec?

          jassssssssssnnnnneeeeeee - a jak dziecko nie będzie chciało zrobić
          kupy do sedesu ale na środku sali to też pani przedszkolanka ma
          pozwolić!

          weź mnie nie rozśmieszaj...
          • camel_3d Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 11:02
            mama-008 napisała:

            > prostak jest z ciebie - naucz się pisać bez błędów.

            to dotyczy rowniez ciebie.

            > > poza tym moze dziecko samo nie cchialo apaszki miec?
            >
            > jassssssssssnnnnneeeeeee - a jak dziecko nie będzie chciało zrobić
            > kupy do sedesu ale na środku sali to też pani przedszkolanka ma
            > pozwolić!

            to ma dziecku na sile zawiazac, potem dziecko bedzie ryczalo, ze pani sie nad
            nim wyzywa i jakas matka znow bedzie wstrzasnieta reakcja opiekunek i pojdzie do
            dyrektorki ze skarka o znecanie fizyczne nad dzieckiem.



            >
            > weź mnie nie rozśmieszaj...

            jak ktos uzywa zwrotu "wez mnie..." to juz z zalozenia jest dos prosta osoba.
        • mama-008 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 09:43
          i przy 20 dzeici trudno
          > zapamietac ktora czapka do kogo nalezy... ale moze czasem trzeba
          IQ nadwyrezyc.
          > a to boli.

          a co ma iloraz inteligencji do myslenia logicznego?
          mozna mieć IQ 168 i postępowac bezmyslnie, a mozen tez miec ponizej
          100 i mysleć przez duże M...
        • ewcia1980 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 24.03.10, 16:38
          camel_3d napisał:
          > poza tym moze dziecko samo nie cchialo apaszki miec?

          a Ty robisz wszystko co dziecko chce???
          bo moje np zima chce chodzic po dworze w krótkim rekawku wiec co/
          przedszkolanki maja pozwolic???

          > i przy 20 dzeici trudno
          > zapamietac ktora czapka do kogo nalezy

          moze cie zdziwi fakt, ze tego wcale nie trzeba zapamietywac!!!!!
          przedszkole mojej corki ma wiele wad ale akurat w kwestii ubran jest
          ok. nigdy nie było sttuacji, zeby córka chodziła w ubraniach kogos
          innego lub jej ubrania były w szafce kogos innego.
          wiec - da sie!!
          a w grupie jest ok 30 dzieciaków i 2-3 opiekunki.
      • memphis90 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 24.03.10, 21:11
        (wiadomo - pare razy nie
        > załozy czapki i apaszki to dziecko bedzie chore
        Albo się zahartuje...

        > ja bym sie wsciekła i nakrzyczała na taka babę zeby raz na zawsze
        > zapamietała ze moje dziecko ma miec czapke i apaszke skoro sobie
        > tego życzę! za to im płacą!
        Mmmm, kultura wysokich lotów...
    • manna_poranna Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 10:16
      tak mi sie zdaje, po przebrnięciu przez wszystkie wypowiedzi, że wyjścia masz co
      najmniej dwa.
      Po pierwsze, możesz zmienić przedszkole (i zobaczyć, że bywa gorzej ;D)
      Po drugie, możesz się przyzwyczaic, bo, w gruncie rzeczy, nie stalo się nic
      złego. Oczywiście sytuacja, którą opisałaś, może drażnić, ale to już kwestia do
      wyjaśnienia z Panią przedszkolanka. Sama odbylam kilka rozmów z przedszkolankami
      i mam wrażenie, że, mimo wszystko, chcą one współpracować z rodzicami smile
      Postaraj się też zrozumieć, że 25 rozbrykanych dzieciaków nie jest latwo ubrać
      na spacer, ja mam czasem problem z jednym smile. wielkim plusem jest to, że dzieci
      ucza się same ubierać, ale samodzielność ma czasem swoją cenę.Zdarzylo się ze
      odbierałam corkę ubraną w cudze spodnie i rękawiczki (mimo, ze wszystko łącznie
      z majtkami ma podpisane). po prostu prałam te ubrania i odnosiłam, wlasciciela
      zwykle mozna bylo bez trudu ustalić.

      Od czasu gdy Młoda jest w przedszkolu nauczyłam się jednego- więcej luzu i
      wyrozumiałości dla ludzi. Wszystkim bedzie latwiej. smile
      • lupa_87 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 10:43
        A ja tam rozumiem dziewczynę. Ja też pewnie będę się denerwować jak
        dam dziecko do przedszkola. W domu to albo wszystkiego samemu się
        dopilnuje albo niańka chucha. W przedszkolu to nie dbają tak o
        dziecko - pewnie, że mu się nic złego nie dzieje, ale matka zawsze
        przewrażliwona jest. To, że nei swoje rzeczy nosi może być drażniące
        bardzo i nie higieniczne, a że mu szlika nie założyły i zimne plecy
        miał - takie niedopatrzenie skończy się przeziębieniem i tyle. Wiem,
        że trzeba się przystosować bo z przedszkolami problem, a nie dawać
        do przedszkola to też bardzo źle, ale po to min,. to forum jest,
        żeby się wyżalić i koniec.
      • paniiwonka1 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 11:02
        rozumiem, że byłaś przejęta pierwszym dniem synka w przedszkolu,
        oddałas w końcu pod obcą opiekę swój największy skarb. dla was
        obojga był to trudny i ciężki dzień.
        ale na Boga, naprawdę poszłaś na skarge do dyrekcji o czapkę? nie
        polubią cię już tam panie w przedszkolu, oj niesmilejuż widzę zawistną
        nawet pomoc kuchennąsmile
        pani przedszkolanka miała za wysokie obcasy? a jak tam u niej z
        fryzurą i makijażem? nie nazbyt wyzywające? a paznokcie? może tipsy?
        co teraz!
        proszę cię, żebyś nie wiem jak bardzo była rozczarowana nie wymusisz
        chyba nakazu noszenia przez nauczycielki balerinek?
        mam nadzieję, że wyluzujesz trochę, a synek szybko się
        zaaklimatyzuje. nie samymi spacerami przedszkole żyje, bawią się,
        uczą wierszyków, śpiewają tam może? albo chociaż rysują?
        syna nie uchronisz przed chorobami, nawet jak sama pani dyrektor
        będzie pilnować, czy mały ma założone po łokcie barchanowe gaciesmile
    • lejla81 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 11:13
      Nie chce mi się całego wątku czytac, ale powiem Ci tak:
      1. to jest wkurzające
      2. trzeba się z tym pogodzic
      Ja dostałam największego szału, jak jakaś mądra ciocia odbierająca
      chłopca, który ma półeczkę w szatni obok mojego synka, wcisnęła
      swojemu podopiecznemu na nogi buty, które kupiłam dziecku tydzień
      wcześniej. Buty były o dwa numery mniejsze, co nie zraziło bynajmnej
      rzeczonej cioci. Mój synek musiał w środku zimy w kapciach wyjśc na
      dwór. Ale oczywiście trudno tu winic panie, zachowały się nawet
      całkiem, całkiem, bo, gdy okazało się, że butów nie ma, postarały
      się o wyjaśnienie sytuacji.
      Z drugiej strony mój synek wrócił kilka razy do domu w nieswoich
      rajstopkach, bo się zasikał/zalał/ubrudził, a zapasowych ubranek
      zabrakło, albo w ogóle ja w porannym ferworze wychodzenia z domu
      zapomniałam przynieśc czystych. Nikt pretensji o to do mnie nie
      miał, chociaż mógł miec i wcale nie byłoby to dla mnie dziwne.
      Dlatego nie przejmuj się aż tak bardzo zamienionymi ubrankami, takie
      rzeczy po prostu się zdarzają. Gorzej z tymi odkrytymi plecami - tu
      już bym zwróciła uwagę.
      • mama_kotula Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 11:56
        CytatJa dostałam największego szału, jak jakaś mądra ciocia odbierająca chłopca, który ma półeczkę w szatni obok mojego synka, wcisnęła swojemu podopiecznemu na nogi buty, które kupiłam dziecku tydzień wcześniej. Buty były o dwa numery mniejsze, co nie zraziło bynajmnej rzeczonej cioci. Mój synek musiał w środku zimy w kapciach wyjśc na dwór

        Współczuję. A nie mogłaś dziecku włożyć butów chłopca, który wyszedł w jego butach?
        Mój syn po balu z okazji Dnia Babci i Dziadka wrócił ze szkoły w cudzych butach. Zadzwoniłam zaraz po przyjeździe syna do szkoły (dodam jeszcze, że szkoła niepubliczna, ok. 75 uczniów, wszyscy się znają) i poprosiłam o wyjaśnienia - nikt nic nie wie; syn wychodził jako jeden z ostatnich, ponieważ jechał szkolnym busem, większośc dzieci została odebrana przez babcie/dziadków. Co najśmieszniejsze, buty były o 3 numery za duże. Nie jestem w stanie pojąć, jakim cudem jakieś dziecko wyszło w butach o 3 numery za małe, ale ok, powzięłam wspaniałomyslne założenie, że niektórzy ludzie nie są zbyt mądrzy. Byłam pewna, że następnego dnia sprawa się wyjaśni - jakby mój syn przyszedł ze szkoły w cudzych butach, w dodatku o wiele za małych, natychmiast bym interweniowała. Niestety, chyba jednak liczyłam na zbyt wiele tongue_out, syn ponownie wrócił w butach obcych, żadne dziecko na apelu szkolnym się do butów nie przyznało.
        No nic, po kilku dniach kupiłam synowi nowe buty, zgrzytając zębami.
        Po ponad tygodniu dostałam maila ze szkoły, że proszą o zwrot tamtych butów, bo syna buty się znalazły.
        I teraz najlepsze: buty zamienione należały do trzecioklasisty. I o ile jestem w stanie zrozumieć, że 3,4,5-latek może nie rozpoznać swoich butów, to w przypadku 10-latka moja wyobraźnia tego niestety nie ogarnia. Nie ogarnia również tego, jakim cudem rodzice się nie zorientowali, że dziecko ma inne buty, które są nań za małe.
        Od szkoły nie usłyszałam ani "przepraszam", ani "pocałuj mnie w rzyć", ot widocznie uznali, że mogę sobie lekką ręką wywalić kolejne 100zł na buty przez głupotę jakiejś mądrej inaczej babci i jej wnusia. Ech.

        Ale, ehem, odbiegłam od tematu. Chciałam napisać, że zgadzam sie z poprzedniczką - sytuacje zamiany ubrań po prostu się zdarzają, są irytujące (choć mnie zawsze bardziej intrygowało np. jakim cudem jakiekolwiek dziecko wcisnęło się w buty mojej córki, która do niedawna (5 lat) nosiła rozmiar 22-23. Zdarzają się, bo jak ktoś napisał - w szatni jest bałagan, który generują rodzice i same dzieci, podczas wychodzenia na spacer jest chaos - bo w szatni jest ciasno, dzieci jest dużo, nauczycielki są dwie.

        Natomiast w przypadku meritum wątku i teraz odnoszę się do autorki - mam wrażenie, nie obraź się, że w ogóle jesteś nastawiona negatywnie do tego przedszkola, być może jesteś nastawiona negatywnie do pójścia dziecka do przedszkola w ogóle. To typowe, że się szuka racjonalnych powodów smutku dziecka czy innego zachowania po pójściu do przedszkola - i przeważnie pada na nauczycielki. A generalnie inne zachowanie dziecka spowodowane jest nową sytuacją, koniecznością zostania bez mamy, stresem, i bardzo możliwe, że gdyby czapka nie została zamieniona, a panie nie krzyczały, to dziecko też mogłoby odczuwać smutek itp. Co do "krzyków" - też bym była ostrożna - o krzykach mówi dziecko, które nigdy w przedszkolu nie było - nie wykluczam, że panie rzeczywiście krzyczały, ale najprawdopodobniej panie mówiły po prostu głośno, bo w przedszkolu nauczyciele z reguły mówią głośniej niż mama w domu, aby przebić się przez hałas gromadki dzieci - dziecko jest nieprzyzwyczajone.
        W każdym razie powodzenia. Ale z tego co pisze Ola_mi, radziłabym jej jednak poszukać innej placówki, bo do tej już jest negatywnie nastawiona. Nie wykluczam oczywiście, że negatywne nastawienie będzie do każdej placówki, z której dziecko wyjdzie bez uśmiechu. Ot.
        • lejla81 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 23.03.10, 12:26
          mamo_kotula, nie pamiętam już dokładnie jak to było, zdaje się, że
          synka odbierał jego tatuś. Wiem, że przyszedł do domu w kapciach i
          że byłam strasznie wściekła, jak eks dzwonił, gdzie buty zostawiłam,
          bo w szatni nie ma. Następnego dnia panie żłobkowe, mama tamtego
          dziecka i ogólnie wszyscy starali się to obrócic w żart, ale mi
          ciągle nie było do śmiechu, chociaż trudno było winic kogokolwiek za
          tę sytuację i nawet nie miałam komu przygadac wink
        • memphis90 Re: panie w przedszkolu-moje rozczarowanie :( 24.03.10, 21:20
          To typowe, że się szuka racjonalnych powodów smutku dziecka czy innego zacho
          > wania po pójściu do przedszkola
          Zdarza się też, że odbieranie odczuć dziecka jest filtrowane przez różne emocje
          mamy i róznie interpretowane... Pamiętam taką sytuację z przedszkola- mieliśmy
          jakiś festyn, więc moja mama postanowiła odebrać mnie później. Choć wcześniej
          zadeklarowała, że wyjdziemy wcześnie. No i czekałam, czekałam, czekałam z nosem
          coraz bardziej na kwintę zawieszonym na płocie i coraz bardziej zła- a festyn
          miałam już głęboko w d... Kiedy wreszcie przyszła, zapytałam czemu się tak
          spóźniła. "Ach, bo widziałam przez płot (pracowała dosłownie za płotem i
          widziała plac zabaw ze swojego okna) jak się dobrze bawisz na tym
          festynie". Taaa...
    • ola_mi dziś 23.03.10, 12:48
      Synek został w przedszkolu i powiedział żebym poszła do domu. Dostał
      dzisiaj swoją szafkę. jedna z Pań z administracji posza ze mną na
      górę i powinformował Panie przedszkolanki z grupy synka, którą
      szafkę ma synek. Zostawiłam tam jego rzeczy i poszłam.
      Wrócilłam po 1,5 godziny, dzieci były na dworze. Syn szedł za rękę z
      Panią taki zwieszony, nie słyszałam z daleka że płacze. Podeszłam,
      ten się zanosił. Pytam Pani co się stało a ona wzruszyła ramionami.
      Pozniej wyjaśniono mi że synek odbiegł od grupy i Pani po niego
      poszła (okazało się że chciał do mamy). No ale tekst Pani pod "Mam
      nazieję, że nie zdarzy się że on wyjdzie stąd" po prostu mnie
      rozwalił. jak to ma nadzieję, chyba powinny pilnować dzieci, żeby
      nie uciekły poza brame. Pani przedstawiła mi całasytuację jako
      stresującą dla niej, bo nagle syna nie było, tylko nie pomyślała też
      w jakim świetle przedstawiła swoje kompetencje.

      Siedziałam chwile z synem na dworze aż się uspooi. nagle do Pani
      podchodzi dzieciak z wilkim zwisającym zielonym glutem i zlizuje go.
      czy Pani zareagowała? nie bo nie miała chusteczki, pewnie dziecko
      miało o niej pamiętać. Inne dziecko pry pani grzebało w piachu.
      Oczywiście połowa pleców na wierzchu, sama mu poprawiałam ubranka.
      Myśle że to nie wina placówki tyklko zle dobranej kadry.

      Poszłam do szatni zabrać kapcie synka, gdyż szafka którą na dziś
      dostał była przydzielona z racji nieobecności innego dziecka.
      Myslicie, że kapcie tam były. Pytam Pani gdzie są, a ona do mnie, że
      gdzieś tam z przodu zostawiła. To po co do cholery ta szafka skoro
      ja mam rzeczy syna szukać po całej szatni?

      Jak wychodziłam podeszła do mnie Pani z grupy dzieci, która była z
      grupą synka na dworze. Z usmiechem, niesamowitą żwyczliwością
      porozmawiała z synkiem, żeby zachęcić go do przedszkola. To była
      odpowiednia Pani na odpowiedznim miejsu. Niestety te Panie z grupy
      syna nie wykazują zainteresowania.
      • mw144 Re: dziś 23.03.10, 13:33
        Widocznie to przedszkole takiego typu jak już ktoś wyżej pisał: jak się
        rozchoruje/zgubi, to będą mieć więcej czasu na picie kawy. Ja bym stamtąd wiała.
      • mama-008 Re: dziś 23.03.10, 13:35
        wiesz co, rady o zmianie przedszkola chowaj między ksiązki - i co z
        tego ze teraz zabierzesz synka jak w innej placówce nie znajdziesz
        na 99% zadnego miejsca...

        jak widzisz Twoje rozmowy z Panią nie wiele daja - ona wzrusza
        ramionami i juz - ma to gdzieś najwidoczniej.

        rozmowa z dyrektorka tez nie wiele da...

        współczuję, ale albo przyjmiejsz to do wiadomosci ze to nie jest
        przedszkole z Twoich marzeń i snów albo nabawisz sie nerwicy...
        dziecko jak to dziekco - popłacze i jakos po paru tyg sie
        przyzwyczai do nowej sytuacji, gorzej tylko ze jest pod opieka
        niekompetentnej osoby..
        • mama_kotula Re: dziś 23.03.10, 13:43
          Cytat> dziecko jak to dziekco - popłacze i jakos po paru tyg sie
          > przyzwyczai do nowej sytuacji, gorzej tylko ze jest pod opieka
          > niekompetentnej osoby..



          Mój syn przez 3 lata był pod opieką niekompetentnej osoby, i tak, przyzwyczaił się, owszem... a przynajmniej tak to wyglądało.
          A ja durna wyrzucam sobie do tej pory, że powinnam była go zabrać z przedszkola przynajmniej 2 lata wczesniej, ale łudziłam się, że przesadzam.

          Szczerze? Gołe plecy, zamienione czapki, gil do pasa to mały pikuś, azorek wręcz. W naszym przypadku - nie mam pojęcia, jak długo będę terapeutyzować syna w kwestii dramatycznie niskiego poczucia własnej wartości i czy kiedykolwiek syn uwierzy, że jest mądrzejszy, bardziej inteligentny i generalnie lepszy pod względem intelektualnym od 99% rówieśników (zdiagnozowany jest przez specjalistę jako dziecko szczególnie uzdolnione) - przez tę ekhem, panią nauczycielkę sądzi, że jest do niczego, jest beznadziejny i że nic mu się nigdy nie uda, więc nie warto nawet próbować, bo jak cokolwiek mu się ma udać, to przez przypadek.

          Poważnie pomyślałabym nad zmianą przedszkola, nawet jeśli to teoretycznie niemożliwe, nie liczyć na to, że dziecko się przyzwyczai, bo potem będzie się miało problem.
          Dziecko spędzi z tą nauczycielką najbliższe 3 lata po 8 godzin dziennie. Nie warto.

          Tak, zdaję sobie sprawę z niskiej dostępności miejsc w przedszkolach. Można zapisać dziecko tutaj tymczasowo, a od września szukać już czegoś nowego.
          • ola_mi Re: dziś 23.03.10, 13:54
            Mamo_kotula a co dla dziecka wg Ciebie jest niejszym zlem.
            Pozyłac go do tego przedszkola nadal i próbować a nóż się
            przyzwyczai, a może da się zmienić grupę.

            Zrezygnować i od wrzesnia posłać dzieciaka do panstwowego
            przedszkola (do którego się nie dostanie) i skazać go na poszucie,
            że nie jest potrzebny, bo tak się składa, że we wrzesniu pojawi się
            rodzeństwo.

            Wydaje mi się, że większość rodziców dzieci z tej gruy nie zdaje
            sobie sprawy z tego co się dzieje. Nie mają tego szcześcia co ja,
            aby móc w każdej chwili zobaczyć jak się sprawy mają.
            Dzisiaj Pani mi powiedziała, że to że syn płakał to nic, bo w grupie
            są dzieci które od września do dziś dnia płaczą za rodzicami. Ale
            pewni jak rodzice je odbierają, to słyszą, że dziecko nie płacze.
            ja dzisiaj usłyszałam, że dziecko płakało chwilkę, ale zdążyło się
            zanosić do tego stopnia, że nie mogłam go uspokoić.

            Ja wierzę w to, że są dobre przedszkolanki, które potrafią
            wprowadzić dziecko w grupę. Ta do takich nie należy, a dwie
            pozostałe Panie jakoś siedzą w cieniu tej jednej.

            Może i teraz posądzicie mnie o totalną głuptę, ale jutro mam zamiar
            spędić zas w pobliżu przedszkola, żeby zobczyć jak Panie pilnują
            dzieci, skoro mają one prawo oddalać się od grupy.
            Przedszkole dało mi szanse na zajęcia adaptacyjne dla dziecka (tak
            mają w zwyczaju), ale jak się to ma do odpowiedzialności. Nikt nie
            ma zanotowanego ze dzieciak tam przebywa. Więc domniemam, że jakby
            cs się stało to na odpwoiedzialno śc rodzica, więc po co Pani ma się
            przykładać do pracy.
            • mama_kotula Re: dziś 23.03.10, 14:28
              Olu, ja ci powiem tak - myślę, że najzwyczajniej masz wyrzuty sumienia, że w ogóle musisz wysłać dziecko do przedszkola, ponieważ generalnie to myślisz, że w sumie mogłabyś się nim zajmować podczas urlopu macierzyńskiego i wychowawczego na młodsze dziecko, a do przedszkola wysłać np. za rok, kiedy będzie bardziej dojrzały - tylko że wygodniej będzie dla ciebie wysłać go do przedszkola. Dlatego jesteś nastawiona negatywnie do przedszkola i dlatego będziesz pobyt swojego dziecka widzieć tam w czarnych barwach. I będziesz szukać jakiegoś zewnętrznego wytłumaczenia tego, że dziecko w przedszkolu płacze - czyli np. tego, że nauczyciel jest nie taki jak trzeba. Bo cięzko jest przyjąć do wiadomości, że dziecko płacze wyłącznie dlatego, że JEST w przedszkolu a nie w domu, i że jest inaczej, i że mamy nie ma w pobliżu - bo uznanie czegoś takiego jeszcze bardziej pogłębia wyrzuty sumienia matki, ze to przeciez ona wysłała dziecko do przedszkola i czuje podświadomie, że to przez nią (pośrednio) dziecko ryczy - dlatego szuka powodów racjonalnych, typu "zamieniona czapka".

              W jednym się zgodzę z paniami - bardzo duża część dzieci płacze w przedszkolu. I tak, niektóre dzieci tak się zanoszą, że pani nie jest w stanie uspokoić, i - niespodzianka - nie jest to zawsze wina złej opieki, powiem więcej, bardzo często nie jest to w ogóle wina opieki, tylko niedojrzałości emocjonalnej dziecka.

              Twoje dziecko zaczyna nowy etap w życiu - normalne, że się stresuje.

              Idź jutro poobserwuj przez płot, jak wygląda opieka nad dziećmi. Ale mam poczucie, że cokolwiek by się nie działo, to i tak będziesz mówić, że to źle.

              A co byłoby mniejszym złem? Zostawić dziecko w tym przedszkolu i szukać innego od września (nie zakładając z góry, że się nie dostanie - choć w sumie będziesz na macierzyńskim, co wiele przedszkoli traktuje przy rekrutacji jako matkę niepracującą faktycznie, czyli mogącą podjąć się opieki nad dzieckiem). W ostateczności, jak to przedszkole okaże się rzeczywiście tak fatalne, jak piszesz, możesz opiekować się dwójką podczas macierzyńskiego i wychowawczego (nie, nigdzie nie pisałam, że będzie łatwo).

              Możesz oczywiście jeszcze porozmawiać z nauczycielami i dyrektorem. Spokojnie, bez pretensji i bez założenia, że panie chcą dla twojego dziecka źle albo że mają je w nosie.

              I jeszcze raz napiszę - to że dziecku zamieniono czapkę i że lata z gołymi plecami to naprawdę mały pikuś, jeśli chodzi o przedszkolne problemy z nauczycielami.
              • mama_kotula I jeszcze jedno 23.03.10, 14:39
                Czatowanie pod płotem i obserwowanie to jedno.
                Ale mam inną propozycję.
                Porozmawiaj z rodzicami dzieci, które są w grupie u tej nauczycielki. Być może twoje nastawienie do przedszkola fałszuje nieco obraz - my na forum też wiemy tylko tyle, ile ty przekażesz, przekaz jest subiektywny i emocjonalny. Porozmawiaj z rodzicami, zapytaj, jak przebiegała adaptacja ich dzieci, jak oni widzą tę nauczycielkę, czy dzieci mają z nią dobry kontakt, czy rodzice mają z nią dobry kontakt i tak dalej.
                • ola_mi Re: I jeszcze jedno 23.03.10, 14:55
                  1. Twoj pomysł z rozmową jest bardzo dobry, tyle że porozmawiać z
                  nimi mogłabym już w czasie kiedy syn będzie przedszkolakiem, jak
                  zaprowadze go tam przed śniadaniem, gdy większość dzieci
                  przychodzi. Poki co my jestśmy tam w godzinach 10-12 wiec marne
                  szanse na spotkanie rodzica. POki co w jaki sposób moge do nich
                  dotrzeć?

                  2. Nie posyłam syna z przymusu, tylko z chęci. Widze że w domu się
                  nudzi, chce do dzieci. O dziwo on zostaje tam z chęcią tylko
                  wychodzi z płaczem. Będę rozmawiala jutro z Panią Dyrektor czy jest
                  możliwość przeniesienia go do innej grupy 3-latków.Czasami niestety
                  bywa tak, że się ma alergię na niektórych ludzi i ni umie się z nimi
                  współpracować. Jak ta Pani dzisiaj przy mnie mówiła coś do syna, to
                  ten chował się pod moją bluzkę żeby na nia nie patrzeć. Jakby się
                  zraził.
                  • mama_kotula Re: I jeszcze jedno 23.03.10, 15:21
                    CytatPOki co w jaki sposób moge do nich
                    dotrzeć?


                    Póki co, skoro masz czas na czatowanie pod płotem, to równie dobrze możesz czatować około godziny 15-16, kiedy dzieci są odbierane. Możesz również wpaść rano z synem do przedszkola, około godziny ósmej, w ramach porannego spaceru czy pójścia po zakupy.

                    CytatBędę rozmawiala jutro z Panią Dyrektor czy jest
                    > możliwość przeniesienia go do innej grupy 3-latków


                    A są dwie grupy? No to rewelacja. Rozmawiaj.
                    • ola_mi Re: I jeszcze jedno 23.03.10, 15:32
                      mama_kotula napisała:
                      > Póki co, skoro masz czas na czatowanie pod płotem, to równie
                      dobrze możesz czat
                      > ować około godziny 15-16, kiedy dzieci są odbierane.

                      Przedszkole przystosowane jest na 220 dzieci.Gru 3-latków jest
                      conajmniej 3, bo do dwoch z nich chodza dzieci koleżanek, do jednej
                      syn. Cięzko wiec pod przedszkolem wyczaic rozica z dzieckiem syna,
                      tym bardziej ze ja w tym przedszkolu spedzalam po 5 minut z rana,
                      wiec nie bylam w stanie rozpoznac dzieci.

                      A wlasnie sbie skojarzylam, że z tego wsyztkiego zapomnialam zabrac
                      z przedszkola dresiki synka, które zostawiłam na wszelki wypadek.
                      Moj błąd bo niepodpisane, ale zostawione w przydzielonej mu szawce.
                      Jak przyszłam po niego szafka była pusta, ja z tego wszytkiego
                      pamietalam tylko o znalezieniu papci.


                      • mama_kotula Re: I jeszcze jedno 23.03.10, 15:40
                        CytatCięzko wiec pod przedszkolem wyczaic rozica z dzieckiem syna,
                        tym bardziej ze ja w tym przedszkolu spedzalam po 5 minut z rana,
                        wiec nie bylam w stanie rozpoznac dzieci.


                        Jak się chce to się szuka sposobów, jak nie, to wymówek.

                        Myślę, że nikt nie będzie miał nic przeciwko temu, abyś stanęła na korytarzu pod
                        salą, w której jest grupa do której ma uczęszczać twój syn, albo w szatni -
                        wtedy możesz popytać rodziców. Naprawdę da się.
                  • memphis90 Re: I jeszcze jedno 24.03.10, 21:31
                    Czasami niestety
                    > bywa tak, że się ma alergię na niektórych ludzi i ni umie się z nimi
                    > współpracować.
                    Wiesz, ja myślę, że nauka dojrzałości to też nauka obcowania z ludźmi, na
                    których "ma się alergię". Zawsze znajdzie się ktoś, kto nie polubi Twojego
                    dziecka czy którego nie będzie znosił Twój synek. W szkole, na podwórku, na
                    studiach, w pracy- musi nauczyć się z tym sobie radzić.

                    Jak ta Pani dzisiaj przy mnie mówiła coś do syna, to
                    > ten chował się pod moją bluzkę żeby na nia nie patrzeć. Jakby się
                    > zraził.
                    Moja córcia uwielbia swoją opiekunkę, ale kiedy pojawiam się ja- zaczyna ją
                    ignorować, nie patrzy na nią, nie odpowiada. Jak pojawia się mama, szczególnie
                    po dłuższej nieobecności, to obce osoby są zbędne, wręcz niepożądane. Albo się
                    chłopak wstydzi- znajomy 5-latek potrafi chować się na mój widok jak ma fazę
                    wsytdnisia... Ale zgadzam się z MamąKotulą- pewnie i tak będziesz wszystko
                    interpretować na niekorzyść, bo nie jesteś przekonana do tego przedszkola i do
                    wychowawczyń.
              • joanna_poz Re: dziś 23.03.10, 14:43
                > W jednym się zgodzę z paniami - bardzo duża część dzieci płacze w
                przedszkolu.
                > I tak, niektóre dzieci tak się zanoszą, że pani nie jest w stanie
                uspokoić, i -
                > niespodzianka - nie jest to zawsze wina złej opieki, powiem
                więcej, bardzo czę
                > sto nie jest to w ogóle wina opieki, tylko niedojrzałości
                emocjonalnej dziecka.

                dokładnie.
                mój syn uczęszcza do przedszkola, o którym nie mogę powiedzieć
                naprawdę złego słowa.
                natomiast jest u niego dziewczynka, która przez 1,5 roku co rano
                rozstając się z rodzicami płakała, dzień w dzień (grupa 4- i 5-
                latków).
                płacz mijał po 5/10 minutach po czym dziecko było tak szczęśliwe w
                przedszkolu, że pod koniec dnia jej rodzice zazwyczaj przesiadywali
                w szatni, nie mogąc rozbawionego, roześmianego dziecka wywołać
                skutecznie do wyjścia.
              • joanna_poz Re: dziś 23.03.10, 14:45
                nie ma chyba takiej formy prawnej.
                ola coś wspominała o jakiejś dotacji - przedszkola niepubliczne
                (prywatne) dostają dotację gminną, co nie zmienia faktu, że są
                prywatne, a nie półprywatne.
                • chmurzysko Re: dziś 23.03.10, 14:54
                  No dokladnie. Kazde predszkole/szkola prywatna czy niepanstwowa
                  dostaje od gminy subwencje/dotacje. Czyli jest to po prostu
                  przedszkole prywatne.
          • ewcia1980 Re: dziś 24.03.10, 16:31
            mama_kotula napisała:
            > W naszym przypadku - nie mam pojęcia, jak długo będę
            terapeutyzować syna w kwestii dramatycznie niskiego poczucia własnej
            wartości i czy kiedykolwiek syn u wierzy, że jest mądrzejszy,
            bardziej inteligentny i generalnie lepszy pod wzglę
            > dem intelektualnym od 99% rówieśników (zdiagnozowany jest przez
            specjalistę jak o dziecko szczególnie uzdolnione) - przez tę ekhem,
            panią nauczycielkę sądzi, ż
            > e jest do niczego, jest beznadziejny i że nic mu się nigdy nie
            uda, więc nie wa
            > rto nawet próbować, bo jak cokolwiek mu się ma udać, to przez
            przypadek.


            Ale wiesz - to akurat troche kiepsko swiadczy o Tobie.
            Ze przez tyle czasu nie zauwazyłaś co sie dzieje z twoim dzieckiem!!!
            Moze własnie gdybys wszystkiego nie traktowała jako "maly pikuś" bo
            przeciez to sa rzeczy do zakaceptowania i moga sie zdarzyc w
            przedszkolu to byłoby zupełnie inaczej.

            Prawie w kazdym watku gdzie pojawia nie temat niezadowolenia mamy z
            przedszkola robisz z autorki watku histeryczke i krytykujesz, ze
            ktoś czegos wymaga i ma jakies oczekiwania.
            Ty wszystko akceptujesz co sie dzieje w przedszkolu -no to teraz
            masz co masz!!!
            • mama_kotula Re: dziś 24.03.10, 21:22
              No więc, skarbie, widziałam, co się dzieje z dzieckiem, ale kładłam to na karb autyzmu. Widziałam też, że terapia postępuje wolno, co również kładłam na karb autyzmu.
              I tak, masz rację, kiepsko to o mnie świadczy. Drugi raz tego błędu nie popełnię.

              Kiedy próbowałam interweniować, słyszałam, że przesadzam i że pani .... jest świetnym pedagogiem. Po każdej interwencji była krótka poprawa. Psychiatra syna znał sytuację, nie wiedział jednak - nikt nie wiedział - że jest aż tak źle, bo syn nie mówił o niczym, ma problemy z komunikacją, bo, niespodzianka, jest autystyczny. Jedyne niepokojące objawy były takie, że terapia ZA była na zasadzie trzy do przodu 2 do tyłu, postępowała bardzo wolno, dziecko które teoretycznie powinno się socjalizować (po takiej dawce ćwiczeń uspołeczniających w grupie, jaką przeszedł syn), nie socjalizował się wcale. Co więcej, syn do przedszkola chodził bardzo chętnie i naprawdę lubił być w przedszkolu, więc wszystko wyglądało ok.

              Na zewnątrz to wszytko ok wyglądało, wybuchło właściwie dopiero w ostatnim roku przedszkola, kiedy syn zaczął głośno MÓWIĆ o tym, co jest nie tak.

              I nie, absolutnie nie mówię, że to nie moja wina. Dałam sobie zamydlić oczy wszystkim naokoło - psychologowi, nauczycielom przedszkolnym, pani dyrektor. Dlatego teraz wyznaję zasadę - są sprawy ważne i pierdoły. Sprawy ważne to to, jak nauczyciel się odnosi do dziecka, w jaki sposób motywuje, jak się dzieckiem zajmuje, jak dziecko traktuje. Pierdoły - to gołe plecy na placu zabaw, zamieniona czapka i posikane rajtki.
              • zla.kobieta1000 Re: dziś 24.03.10, 23:14
                Ale te pierdoły też mogą świadczyć o braku dbałości o dzieci...
                Jednego dnia zaniedbanie wyrazi się w pierdołach, drugiego w sprawach
                poważniejszych, jak powyżej.
                Jeszcze raz podkreślę, ekipa wychowawców przedszkola pełni też funkcje
                opiekuńcze. Nie wierzę, że tak trudno jest zobaczyć, jak się mają dzieci, czy
                się odpowiednio ubrały itp. Tak samo - nasz przykład, dla mnie wkur..., nie
                rozumiem, jak można nie pojmować, że dziecko, które ma alergię na białko mleka,
                pewnych rzeczy jeść nie może. Chociaż, jak dziecko potem w domu wymiotuje i się
                dławi katarem alergicznym, tego już pani nie widzi...
                Zresztą, czego wymagać od pani, skoro nawet własny tatuś nie rozumie fenomenu
                uczulenia na produkty mleczne i podbechtuje córkę na pizzęwink.
                Przecież dbanie o dzieci, to jest praca tych pań, zresztą po części wynagradzana
                z naszych kieszeni, żadna łaska chyba?
                • mama_kotula Re: mama_kotula... 25.03.10, 22:11
                  ewcia1980 napisała:

                  > ale, "skarbie", zupełnie niepotrzebnie mi sie tlumaczysz i
                  > usprawiedliwiasz!!

                  Och jakże wiele to wniosło do tematu.
                  Nie tłumaczę się, tylko wyjaśniam. Spokojnie. A ty znowu do mnie krzyczysz, może
                  powinnaś słuch zbadać? wink
                    • zla.kobieta1000 Re: mama_kotula... 25.03.10, 22:35
                      Tobie może nie, dla mnie np. to jest interesujące i pokazuje pewne mechanizmy
                      działania przedszkoli i zamydlania rodzicom oczu, ale pewnie w placówce
                      edukacyjnej każdego poziomu znajdą się takie nieprawidłowości.
                      Tylko, że mnie osobiście boli, jak wychowawca ma w d... właśnie tak małe dzieci,
                      uczeń liceum sam zje... panią, która będzie się nad nim wyżywać albo zrobi się
                      afera w kuratorium.
                    • mama_kotula Re: mama_kotula... 25.03.10, 23:26
                      ewcia1980 napisała:

                      > mama_kotula napisała:
                      > > Nie tłumaczę się, tylko wyjaśniam.
                      >
                      > Ale wcale nie musisz wyjaśnić mi czegokolwiek!


                      Ewuniu, znakiem interpukcyjnym kończącym zdanie oznajmujące jest kropka. Po raz kolejny do mnie krzyczysz, nie trzeba, naprawdę, okulary mam bardzo mocne, ale słuch dobry.
                      Rozumiem, że te wykrzykniki to z radości i triumfu w duchu, że udało ci się mi dowalić - rozczaruję cię, bo nie, nie udało ci się.
                      I proszę, przestań krzyczeć, bo pomyślę, że jesteś niezrównoważona.
                      • ewcia1980 Re: mama_kotula... 26.03.10, 21:22
                        mama_kotula napisała:
                        > Ewuniu, znakiem interpukcyjnym kończącym zdanie oznajmujące jest
                        kropka.

                        jak to mówia moi uczniowie - "no i git!"
                        i co w zwiazku z tym?



                        > Rozumiem, że te wykrzykniki to z radości i triumfu w duchu, że
                        udało ci się mi dowalić - rozczaruję cię, bo nie, nie udało ci się.

                        smile a ja myśle, ze udało.


                        > I proszę, przestań krzyczeć, bo pomyślę, że jesteś niezrównoważona.

                        alez mysl sobie co tylko chcesz.
                        mi przez to "nie ubedzie" a jesli ty poczujesz sie przez to lepiej -
                        to prosze bardzo
                        smile

                        Ps. normalnie strach uzyc wykrzyknika piszac do osoby
                        przewrazliwionej w kwestii krzyku
                        • mama_kotula Re: mama_kotula... 26.03.10, 21:35
                          Cytat>
                          > Ps. normalnie strach uzyc wykrzyknika piszac do osoby
                          > przewrazliwionej w kwestii krzyku


                          Ależ ja nie jestem przewrażliwiona!! Nie rozumiem, dlaczego tak uważasz! W ogóle nic nie rozumiem!! Co ty sobie wyobrażasz??!!!!!

                          I nie, nie udało ci się!! nie udało ci się, bo widzisz, złotko!! ja jestem w pełni świadoma że moja wina jest w tym, co się stało!!!!!!
                          i w przeciwieństwie do ciebie, nie wypieram się tego, prawda??!!
                          • ewcia1980 Re: mama_kotula... 26.03.10, 21:49
                            mama_kotula napisała:
                            > I nie, nie udało ci się!! nie udało ci się, bo widzisz, złotko!!
                            ja jestem w pełni świadoma że moja wina jest w tym, co się
                            stało!!!!!!
                            > i w przeciwieństwie do ciebie, nie wypieram się tego, prawda??!!


                            no to SUPER - powinnas dostac za to jakis medal.
                            nie ma to jak "pełna świadomość" ze sie nawaliło
                            smile

                            i szczerze - to ja juz wole nawalic w kwestii zasikanych rajtów i
                            NIE MIEC swiadomosc, ze to ja nawaliłam, niz nawalic w poważniejszej
                            sparwie jak Ty i cieszyc sie, ze masz tego swiadomość

                            ps. a te "złoka" i 'skarby' to w jakim celu stosujesz?
                            chociaz w sumie nie odpowiadaj bo ... chyba jednak mnie to nie
                            interesuje!
                            • mama_kotula Re: mama_kotula... 26.03.10, 22:01
                              O widzisz, i jednak da się bez wykrzykników smile. Brawo, udało się nam i mam nadzieję, że twój postęp w tej kwestii się utrwali (w razie czego będziemy ponownie korygować).

                              Bez przysrywania się jednakoż, jak widzę, nie da. Ale popracujemy i nad tym i jestem dobrej myśli smile.
                              • ewcia1980 Re: mama_kotula... 26.03.10, 22:17
                                no cóż "złotko" - widze ze nie masz juz za wiele do powiedzenia!
                                wiec pozdrawiam - pozostan ze swoja "swiadomościa" i dobrym
                                samopoczuciez z powodu jej posiadania.
                                • mama_kotula Re: mama_kotula... 26.03.10, 22:50
                                  I znowu wykrzyknik, Ewciu. Widocznie musisz sobie to jeszcze utrwalić: kropka. Na końcu zdania oznajmujacego jest kropka. Chyba, że krzyczysz, a ja cię przecież prosiłam, abyś nie podnosiła na mnie głosu, bo nie ma takiej potrzeby.

                                  Ewuniu, tak, nie mam ci zbyt wiele do powiedzenia. Powiedziałam wszystko w temacie, co wydawało mi się, że będziesz w stanie zrozumieć. Niestety, liczyłaś zapewne na pyskówkę z mojej strony, oraz na to, że się zdenerwuję. Ale widzisz, nie lubię wdawać się w pyskówki. Wolę zakończyć spokojnie, zanim zniżę się do poziomu współrozmówcy, który jest zdania, że kiedy krzyknie, to ludzie pomyślą, że jest duży i ważny - zupełnie jak taki mały rozjazgotany piesek. Ja piesków nie lubię, nie denerwują mnie - raczej bawią. Lubię dyskutować z użyciem argumentów merytorycznych.


                                  Pozdrawiam również. I pamiętaj o kropkach.
                                  • ewcia1980 Re: mama_kotula... 27.03.10, 07:27
                                    "skarbie" - ale po cóż te referaty do mnie?

                                    mama_kotula napisała:
                                    > Lubię dyskutować z użyciem argumentów merytorycznych.

                                    a jakze - dało sie to zauwazyć smile
                                    smile
                                    a jak zabraklo tychże argumentów to zaczeło sie:
                                    - moje ulubione na forum - uczenie gramatyki i ortografii
                                    (normalnie "żenua")
                                    - próba ironizowania

                                    > który jest zdania, że kiedy krzyknie, to ludzie pomyślą, że
                                    > jest duży i ważny - zupełnie jak taki mały rozjazgotany piesek. Ja
                                    piesków nie lubię, nie denerwują mnie - raczej bawią.

                                    ales zabłysneła!!!
                                    to jest zapewne ten wysoki poziom dyskusji, którego nie chcesz
                                    obnizać?

                                    > I znowu wykrzyknik, Ewciu. Widocznie musisz sobie to jeszcze
                                    utrwalić: kropka.

                                    zaciełas sie??
                                    chociaz, po tekście tego postu, bardziej obstawiam podniesione
                                    cisnienie.
                                    smile



      • ata99 Re: dziś 23.03.10, 14:23
        Za dobrze to to nie wygląda....Może synek mógłby być w grupie tej
        "fajnej" pani. Czytam o twoich zmaganiach i wyobrażam sobie, jak musi
        być ci ciężko. Ten wasz początek może zniechęcić do placówki, a może
        raczej do "opiekunek" z grupy synka, chociaż cała organizacja też
        postawiona na głowie. Nie wiem, może zacznijcie od września gdzie
        indziej? Masz jeszcze parę dni na zrobienie rekonesansu.
          • izabellaz1 Re: Gdzieś Ty to "przedszkole" znalazła?!:D 23.03.10, 15:14
            ola_mi napisała:

            > na stronie Urzędu Miasta, które będniło o tej placówce od zeszłego
            > roku smile

            Nie martw się. Czarnego pr-u w moim przypadku i tak im nie zrobisz, bo moje
            dziecko chodzi do ukochanego przedszkola, którego za nic bym nie wymieniłasmile
            Z jednej strony zastanawiam się czy za bardzo nie przesadzasz, bo jak 20tka
            dzieci w grupie, to jednej pani trudno wszystkim dzieciom wpuścić podkoszulek w
            spodnie, czy wycierać nos.
            Ale z drugiej strony ja takich rzeczy w swoim przedszkolu nie dostrzegam.
            Owszem, czasem się zdarzyło, ale bardzo rzadko. Poza tym sama uczulam i uczę
            córkę, że ma dbać o swoje ubrania itd. Chociaż historia z pomylonymi ubraniami
            nie miała miejsca nigdy.
      • camel_3d Re: dziś - mysle ze szukasz dziury w calym... 24.03.10, 17:31
        ola_mi napisała:

        > Synek został w przedszkolu i powiedział żebym poszła do domu. Dostał
        > dzisiaj swoją szafkę. jedna z Pań z administracji posza ze mną na
        > górę i powinformował Panie przedszkolanki z grupy synka, którą
        > szafkę ma synek. Zostawiłam


        wiesz co..tak mi sie wydaje.. . mam wrazenie, ze jestes bez mala nadopiekuncza
        mama, ktora biega za dzieckiem i ciagle mu cos poprawia, zasuwa, nasuwa, podsuwa
        i ciagle szukasz tylko bledow wychowawczychu innych, zeby sie troche
        dowartosciowac. A pytalas inne mamy co o tym sadza? dziecko zlizujace glut?
        boze..przecie to jego glut, dopiero co mial go w nosie. na pewno nie zaszkodzi
        mu niczym. przeciez calkiem male dzieci rozne rzeczy do buzi wkladaja. kamyki,
        patyczki, cokolwiek im wpadnie w raczki. moj maly mial fiola na punkcie
        stokrotek (mial 7 miesiecy i uwialbial zjadac stokrotki).
        zastanow sie raczej nad tym czy nie wpywasz negatywnie na swoje dziecko, raobiac
        ciagle sceny dziecko odbiera to jako zagrozenie, ze cos jest nie tak i ze to
        miejsce nie jest dla niego. Mysle, ze nie bedziesz zadowolona z zadnej placowki,
        bo w kazdej bedziesz doszukiwala sie tylko zlych rzeczy i tylko te widziala.
        Postaraj si epopatrzec na te, ktore sa dobre, na zajecia, co robia dzieci, czym
        sie bawia, czy maluja, czy ekperymentuja. Mojego malucha (17 miesiecy) opiekunka
        juz przestala ze zjezdzalni sciagnac. Na poczatku ciagle z anim biegla, bo si
        ebala ze sobie cos zrobi, kiedys nie zauwazyla a on wszedl (jako 14
        miesieczniak) na drabinke i zjechal glowa do dolu... i byl taki happy ze hej...
        zreszta masz tu moje dziecko w akcji..
        www.youtube.com/watch?v=WJ0JgsgoWjA
        chce tylko przez to powiedziec, ze oczekujesz zeby opiekunki mialy skrzydla i
        motorki w d..pie i biegaly non stop za dziecmi.. dzieci tez potrebuja
        wolnosci..i wcale nie sa takie glupie...
    • chmurzysko do autorki 23.03.10, 12:48
      "Właśnie zbieramy sie do przedszkola , a synek powtarza że nie chce
      bo Pani mu dała nie swoją czapke i krzyczała."

      A wiesz dlaczego tak reaguje? To jest reakcja na Twoje z kolei
      zachowanie. Na to, ze zrobilas awanture pani przedszkolance,
      dyrekcji. Pewnie rozmawialas na ten temat z mezem (w obecnosci
      synka) a moze jeszcze z kims. Dziecko wyczuwa Twoje emocje! Troche
      sama zgotowalas sobie taki los.
      • myelegans Re: do autorki 23.03.10, 15:51
        O co chodzi z tymi golymi plecami? Serio pytam, bo ja co nie stad,
        rozne pretensje od rodzicow slyszalam, ale tego jeszcze nie. Moje
        dziecko nigdy bluz nie ma w spodniach, toz to niewygodnie i uwiera.
        Zima zakladam podkoszulki jako dodatkowa warstwe. Nigdy sie nad tym
        nie zastanawialam, znaczy te gole plecy.

        Co do ubrania. Ubierac prosto, jak najmniej kawalkow odziezy do
        ubrania i spamietania. Zamiast czapki, szalika, rekawiczek,
        wyeliminowac czapke i szaliczek, w zamian kurtke z cieplym kapturem,
        albo bluze z kapturem i kurtke z kapturem, zamiast szalika cienki
        bawelniany golfik, albo luze zapinana na zamek pod szyje.

        Dziecko 3-letnie niekoniecznie jest gotowe na przedszkole, my
        sprobowalismy w wieku 3 lat i byla to porazka. Poczekalismy rok i
        byla zupelnie inna historia, okresu adaptacyjnego prawie nie bylo,
        dziecko polubilo przedszkole bardzo szybko. Dla mnie wazniejsze bylo
        JAK sie dziecko czuje w przedszkolu, czego sie uczy, jak sie
        rozwija, niz to w czyim ubraniu chodzi i czy ma zalozona czapke czy
        nie.
        • mama_kotula Re: do autorki 23.03.10, 17:40
          CytatZamiast czapki, szalika, rekawiczek, wyeliminowac czapke i szaliczek, w
          zamian kurtke z cieplym kapturem, albo bluze z kapturem i kurtke z kapturem,
          zamiast szalika cienki bawelniany golfik, albo luze zapinana na zamek pod
          szyje.


          Yhy, Myelegans, nie zapominaj, że w Polsce jesteś. Tu zwykle kaptur od kurtki
          bądź bluzy służy jako element ozdobny albo jako dodatkowa warstwa na czapkę
          podczas trzaskających mrozów.

          Ze 2 miesiące przekonywałam panie w przedszkolu, że mój syn czapki i szalika nie
          ma, bo ma kaptur i bluzę zapinaną pod szyję. Nie, beton, normalnie beton, czapka
          musi być, szalik musi być, beton beton beton. O dziwo, u córki przeszło po
          jednym wyjściu - pani przy odbiorze zaczęła mnie przepraszać, że córki czapka
          chyba się zgubiła gdzieś, wyjaśniłam, że córka chodzi w kapturze a nie czapce i
          po sprawie.
          • myelegans Re: do autorki 23.03.10, 18:41
            Moje dziecko instytucji szalika nie posiadalo nigdy, bo
            niepraktyczne i niewygodne, zadnych apaszek, chusteczek tez nie
            wywiazywalam pod szyje, z tych samych powodow.
            Czapka go od zawsze pila. Za to wszelkiego rodzaju bluzy bawelniane
            musza byc koniecznie z kapturem, zapinane pod szyje na zamek. Nawet
            w domu chodzi z kapturem na glowie, w zimie po basenie tez nakladamy
            kaptur od bluzy i kaptur od kurtki jak jest bardziej zimno. Kurtka
            zimowa jest z kapturem zapinana pod sama szyje, wiec szczelnie
            okrywa glowe i to moje dziecko toleruje. Dlaczego MUSI byc czapka?
            Co zlego w kapturze, przeciez izoluje glowe przed utrata ciepla, i
            takie jest zadanie czapki. Chyba, ze to to legendarne "nawianie do
            uszow".

            To ja juz nie wspomne o tym, ze wiele dzieci cala zime w przedszkolu
            chodzi w sniegowcach, z moim na czele, majac zapasowe buty w szafce
            bo.... tak lubia. Jak lubia, to lubia, panie daja wybor, nie walcza.
            Moj tez zreszta czesto nie rozbiera kozakow nawet w domu, bo lubi je
            miec na nogach caly dzien. No coz. Mutanta mam, zdrowego na ciele i
            umysle, ale innego wink Grube spodnie narciarskie zostawia sie w
            szafce i ubiera na spodnie do wyjscia na zabawy w sniegu/blocie. Nie
            ma instytucji rajstop/rajtuz i niczego pod spodnie.
            Jedyny problem to rekawiczki, ktorych niekiedy po wszystkich
            szafkach szukam, ale to zasluga dziecka.

            Od dawna odkrylam im prosciej im mniej tego do ubierania i
            zapamietania tym lepiej dla kazdego.
            • mama_kotula Re: do autorki 23.03.10, 19:37
              CytatDlaczego MUSI byc czapka?
              Co zlego w kapturze, przeciez izoluje glowe przed utrata ciepla, i
              takie jest zadanie czapki. Chyba, ze to to legendarne "nawianie do
              uszow".


              Bo kaptur może się zsunać podczas np. zabawy na drabinkach i wtedy głowa jest
              nieosłonięta przez kilkanaście sekund (tak mi wyjaśniała nauczycielka syna). A
              od tego nieosłonięcia, jak wiadomo, polskie dziecko umiera.
              I tak, sądzę że chodzi o to legendarne nawianie. Do uszów :].

              Większość znanych mi dzieci szalik wiąże jak chomąto, tak, że w ogóle nie ociepla big_grin
              Córka zakłada apaszki na szyję, bo lubi. W sumie bardziej chyba jako element
              dekoracyjny, bo chodzi w nich w przedszkolu przez cały dzień.
              • kasiaczek181987 Re: do autorki 23.03.10, 21:50
                nie no chyba przesadzasz.Dam ci radę : Załatw indywidualną opiekę do dziecka. W
                grupie jest 25 osób jakby nauczycielka miała każdemu sprawdzać co chwile czy mu
                koszula nie wyszła ze spodni to w ogóle chyba by nie wychodziły dzieci na dwór.
                Moim zdaniem za bardzo chcesz by się wszyscy skupiali na twoim dziecku. Dla Pań
                w przedszkolu to był pierwszy dzień z twoim synem, nie poinformowałaś ich ze syn
                ma np problemy z ubieraniem się. W sumie sama taki ,,los" zgotowałaś synowi. Z
                reszta ja nie wiem... jeśli martwisz się że dziecku będzie zimno, że ma plecy
                gołe to kup mu kombinezon albo jakoś inaczej ubieraj... z reszta syn chyba czuje
                czy mu zimno czy nie to jakby miał problem to by sam sobie wsadził koszulę w
                spodnie alob poprosił kogoś o pomoc.

                Musisz zdać sobie sprawę z tego,że nikt nie będzie się trząsł nad twoim
                dzieckiem, wszyscy są traktowani JEDNAKOWO smile A mały był smutny bo to był jego
                pierwszy dzień w przedszkolu- naturalna reakcja..

                Co mi się jeszcze nie podobało : PO CO POSZŁAŚ NA SKARGĘ DO DYREKTORA ?
                Podejrzewam,że dyrektorka w duchu cię wyśmiała...
                • ola_mi Re: do autorki 23.03.10, 22:28
                  Nie na skarge, tylko na rozmowę, zreszta dziś też tam byłam.
                  Porozmawiac na spokojnie, wyjaśnic to co martwi i niepokoi. I wiesz
                  co uważasz, że jest fair skoro przjmuje dziecko na zajęcia, a na
                  poje pytanie czy moge dostac umowe, bo skoro mi każą isć do domu, to
                  nie mam żadnego wpływu na to co się dzieje z dzieckiem, a Przdszkle
                  nie ponosi odpowiedzialności, Pani stwierdziła że to zbędne
                  formalności. A owszem odpowiedzialna za przebywanie dziecka i to co
                  się z nim dzieje w tym czasie prawnie jestem ja.
                  No wybacz ale skoro tak jest, to mam prawo być z dzieckiem, żeby
                  czasami nie wyszło poza bramy przedszkola, skoro pani taką mozliwość
                  dopuszczają. W końc nie odpowieadaja za moje dzicko.
                • prophetess.pl Re: do autorki 23.03.10, 22:38
                  Jaka żenada, do dyrekcji uderzać z powodu pomylonej czapki. To gdzie ma uderzać
                  mama tego dziecka co było bez czapki? Do papieża? Przedszkole na tobie nie
                  zrobiło dobrego wrażenia, ale jeśli cię to pocieszy ty na zrobiłaś jeszcze gorsze.
                  • ata99 Re: do autorki 23.03.10, 23:02
                    Przeczytałaś poprzednią wypowiedź autorki postu? Masz jeszcze jakieś
                    wątpliwości? Co to za placówka u licha?Żadnych formalności? A gdyby
                    tfu! coś się wydarzyło to wyjdzie na to że matka nie dopilnowała. Moim
                    zdaniem to absolutnie dyskredytuje placówkę.