Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedszkoli?

25.04.10, 23:29
Chcę poruszyć ten temat "tabu", ponieważ nie daje mi to już spokoju. Schemat wygląda tak - gdy odejdzie nauczycielka z przedszkola prywatnego, to zaraz jest afera, rodzice się skarżą, bo dzieci były takie przywiązane do niej, jak ona mogła to zrobić? Dyrektor prywatnego przedszkola robi z niej "złą", że zostawiła ich wszystkich z dnia na dzień i takie tam różne opowiastki. Jednak wygląda to trochę inaczej. Wiem, bo sama pracuję w prywatnym przedszkolu, mam nadzieję, że już niedługo. Marzę, że dostanę posadę w państwowym przedszkolu. Wracając do tematu - jak wygląda to z perspektywy pani nauczycielki w przedszkolu(oczywiście nie we wszystkich prywatnych przedszkolach tak jest, ale myślę, że w bardzo wielu). Zacznijmy od dyrektora - to klasyczny dorobkiewicz, który może miał na początku idee, cele i marzenia. Zmieniły się one jednak z chwilą kiedy w grę wchodzą poważne pieniądze. Bo gdy ma się ich dużo to chce się mieć ich jeszcze więcej- tak więc oszczędza się na wszystkim. A szczególnie na nauczycielkach. W prywatnych przedszkolach przyjmują najchętniej z magistrem, angielskim i doświadczenie. Ale co za to oferują to jest po prostu śmieszne. Najpierw mydlą człowiekowi oczy wielkimi perspektywami, a potem chlup- wpadło się jak śliwka w kompot - dostało się swoją grupę, polubiło dzieci, rodziców, a tu 8 godzin ciężkiej pracy + praca po godzinach, 1400brutto , reszta do koperty, bez składek, dodatkowo często gdy nie ma pani do sprzątania trzeba samemu zostać i sprzątać. A nawet potrafi ci dyrektor powiedzieć, że nie dopuszcza takiej opcji, żeby któraś zaszła w ciąże - normalnie mobbing. Dlatego nie dziwcie się swoim paniom drodzy rodzice z prywatnych przedszkoli, że odchodzą z pracy i zostawiają dzieciaki, bo nauczyciel też ma swoją godność i nie może patrzeć jak go szef oszukuje. Dlatego ja gdy tylko dociągnę swoją grupę do czerwca też odchodzę i planuję iść do państwówki, oczywiście, bardzo mi będzie szkoda, bo się przywiązałam do nich i oni mnie też bardzo lubią i boli mnie ten fakt, że dyrektor oczywiście na zebraniu powie bajeczkę jaka ja to byłam niewdzięczna i zostawiłam grupę, ale o tym, że sam oszukuje to już nie powie, jak to bez przerwy kupuje sobie coś nowego np nowy samochód i swoim dzieciom, a nam mydli oczy, że przedszkole prawie na siebie nie zarabia, dlatego nie ma pieniędzy na podwyżki . Nie będę pisać, że w państwowym przedszkolu jest idealnie, bo też nie jest chociażby to, że grupy są bardzo liczne słyszałam o 30dzieci w grupie 3latków i 34dzieciach w 4latkach, jednak dla nauczycielki to lepsze pieniądze, normalne składki, 5 godzin pracy ( wierzcie mi - praca z dziećmi jest przyjemna, ale wyczerpująca i te 5 godzin jest wystarczające) normalne wakacje. W państwowym przedszkolu dyrektor otrzymuje ustaloną pensję, ma swoje obowiązki i zadania, to nie jest jego biznes - dlatego jest uczciwy i nie oszukuje innych, a to chyba jest najważniejsze.
    • mariwu Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 26.04.10, 14:29

      A tu druga strona medalu:

      forum.gazeta.pl/forum/w,47465,71128094,71128094,Co_tak_naprawde_sie_liczy_.html
    • agramax Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 26.04.10, 15:39
      Szanowna pani nauczycielko, niepubliczne przedszkola i szkoły to po
      prostu normalny wolny rynek. Są lepsze i gorsze. Jak pracodawcy
      prywatni - czasem są to sprawnie działające firmy przyjazne dla
      pracowników, a czasem trafi się na szefa-chama. Znam opinie róznych
      nauczycieli. Niektórzy z prywatnych placówek twierdzą, że tutaj mogą
      się realizować, że jest zgrany zespół, że razem im się chce wiele
      zdziałać i dyrekcja podziela i wspiera ten entuzjazm; w państwowej
      placówce był marazm i układy. Inni z kolei uważają, że w prywatnych
      przedszkolach byli wykorzystywani a dopiero w państwowej placówce
      czują się usatysfakcjonowani. Zdaję sobie sprawę, że praca z dziećmi
      jest wyczerpująca, ale tez jestem przekonana, że wiele nauczycieli
      ma nieco spaczone wyobrażenie o pracy i każda praca ponad
      obowiązkowe minimum jest problemem.
      • hanna26 Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 26.04.10, 16:30
        A może po prostu jesteś tak słabą nauczycielką, że nie ma dla Ciebie
        miejsca na wolnym rynku? Może marzysz o ciepłej posadce w państwowym
        przedszkolu, bo nie dajesz rady tam, gdzie czegoś od Ciebie wymagają?
    • kinia-nauczycielka Mój post jest do rodziców, a nie zawistników Haniu 26.04.10, 17:24
      Wyobraź sobie Haniu26, że nauczycielką jestem dobrą, po studiach + angielski,
      mnóstwo kursów, szkoleń! Mam świetny kontakt z dzieciakami. Właśnie to moich 4
      latków będzie mi najbardziej szkoda gdy odejdę, i wiem, że dyrektor będzie mnie
      obsmarowywał gdy będzie rozmawiał z rodzicami dzieciaków. Dlatego nie będę tkwić
      w takiej placówce, co się pracowników oszukuje, i nie tylko ich, bo rodzice też
      są oszukiwani, ale to już inna bajka. Chodzi mi o to, że na forum widziałam też
      opisy rodziców, że panie często się zmieniają w prywatnych placówkach. No i tu
      zawarłam odpowiedź na ich pytanie. Bo są przez właściciela i dyrektora placówki
      źle traktowane i po prostu uciekają. Nikt pracy się nie boi, ale warunki do tej
      pracy też trzeba mieć. Bo ten dyrektor tylko wymaga, a w zamian sam daje z
      siebie niewiele. Z nauczycielek w prywatnych przedszkolach robi się również
      kucharki, sprzątaczki - bo po co zatrudniać kogoś od tego, skoro nauczycielka
      może to zrobić, a jemu kasa zostaje w kieszeni. To post do rodziców z prywatnych
      placówek, którzy dziwią się, że panie się zmieniają-bo nie wytrzymują tego.
      • babajagaxxl Re: Mój post jest do rodziców, a nie zawistników 26.04.10, 17:30
        Kiniu - pamiętaj, że trawa jest zawsze bardziej zielona u sąsiada.
        ps. może to głupie pytanie - ale jak się rozchoruje pani sprzątaczka
        w państwowym przedszkolu to kto sprząta? Pytam bo nie wiem - nie ma
        tu żadnej "zaczepki"
        • kasiaczek181987 Re: Mój post jest do rodziców, a nie zawistników 26.04.10, 17:42
          nie wiem kto sprząta ale na pewno nie jest to Pani nauczycielka.

        • kinia-nauczycielka Odpowiedz 26.04.10, 17:45
          Będąc na praktykach w państwowym przedszkolu widziałam wiele pań sprzątających,
          także, pewnie przychodzę te z innych grup i pomagają,pani nauczycielka w
          państwowym przedszkolu ma dużą grupę dzieci i nie może jej zostawić przecież
          żeby zająć się sprzątaniem. U nas w przedszkolu jasne ja nasza pani Henia, która
          sprzątała zachorowała to my sprzątałyśmy, choroba - zrozumiałe, ale nie że się
          zwalnia panią od sprzątania bo po co jej płacić i niech nauczycielki zasuwają po
          swoich 8 godzinach pracy z odkurzaczem i mopem robi się z tego 10 godzin i
          oczywiście te dodatkowe godziny nie płatne.
        • przedszkolanka_anka Re: Mój post jest do rodziców, a nie zawistników 26.04.10, 20:28
          babajagaxxl napisał:

          - ale jak się rozchoruje pani sprzątaczka
          > w państwowym przedszkolu to kto sprząta? Pytam bo nie wiem - nie ma
          > tu żadnej "zaczepki"

          W przedszkolu państwowym nie ma "sprzątaczek" z nazwy.Są panie woźne
          oddziałowe,które mają określone obowiązki(utrzymywanie czystości w
          toaletach,mycie okien,mycie zabawek,sprzątanie po zajęciach dydaktycznych,pranie
          firanek,wyparzanie naczyń itp itd) i jednym z tych obowiązków jest utrzymywanie
          czystości w swojej grupie.Jeśli zachoruje woźna ,inne są zobowiązane do
          przejęcia jej obowiązków ,np.jedna rozda obiad a druga sprzątnie.Oprócz
          sprzętu,ma specjalne płyny ,specjalne szmatki do różnych czynności i
          nauczycielka nie wtrąca się do sprzątania ,co najwyżej uczy dzieci w jaki sposób
          można zachowac czystość w otoczeniu. Należy dodać ,że przepisy BHP wyraźnie
          zakazują tych czynności nauczycielkom,jako,że woźne sa szkolone dodatkowo i w
          oddzielnym zakresie .Kiedyś chciałam pomóc.starłam klej ze stolika i powiesiłam
          mokrą szmatkę na kaloryfer,no i dostało się,akurat wkroczył Sanepid i okazało
          się ,ż e na kaloryferze nie można bo jakieś tam bakterie się mnożą i w ogóle po
          co się wtrącałam.... .Woźna oddziałowa jest 8 godzin w oddziale oraz ma
          wyznaczony odcinek do sprzątania na terenie przedszkola (np korytarz,sala
          gimnastyczna itd),dodatkowo po południu,po zamknięciu przedszkola ta która ma
          dyżur sprząta całe przedszkole,opróżnia wszystkie kosze , przemywa podłogi
          specjalnym płynem ( w większosći placówek) itp itd.
          Pozdrawiam
          Anka
          • babajagaxxl Re: Mój post jest do rodziców, a nie zawistników 26.04.10, 20:38
            ło rany!!! woźne oddziałowe??? a ile jest takich woźnych na jedno
            przedszkole (domyślam się, że przedszkola są różnej wielkości ale
            np. w Twoim? ) Jest jedna woźna na grupę? czyli np. na 30 dzieci???
            • przedszkolanka_anka Re: Mój post jest do rodziców, a nie zawistników 26.04.10, 21:22
              abajagaxxl napisał:

              > ło rany!!! woźne oddziałowe??? a ile jest takich woźnych na jedno
              > przedszkole (domyślam się, że przedszkola są różnej wielkości ale
              > np. w Twoim? ) Jest jedna woźna na grupę? czyli np. na 30 dzieci???

              Jak sama nazwa wskazuje woźna oddziałowa-jedna pani na jedną grupę.U nas jest 8
              oddziałów i każdy oddział ma woźną oddziałową.
              Jeśli Twoje "ło rany" oznacza bulwersację z powodu myślenia,że taka pani nie ma
              co robić to jesteś w błędzie,wręcz przeciwnie.
              -
      • hanna26 Re: Mój post jest do rodziców, a nie zawistników 26.04.10, 22:07
        kinia-nauczycielka napisała:

        > Mój post jest do rodziców, a nie zawistników


        A jeżeli ktoś jest i rodzicem, i zawistnikiem?
        big_grin big_grin big_grin
        Zważywszy na to, że w SJP zawiść jest definiowana jako "silne
        uczucie niechęci do kogoś, na widok jego sukcesów, powodzenia; silna
        zazdrość", zachodzę w głowę, czy ten tytuł jest rzeczywiście do mnie
        skierowany? Proponuję szybką naukę korzystania z wyszukiwarki.
        Możesz śmiało przekopać wszystkie moje posty (a jest tego
        trochę...wink) i napisać, co takiego u licha mogłabym zazdrościć
        niezadowolonej z warunków swojej pracy przedszkolance. Sama jestem
        ciekawa.

        ps. Oprócz tego, że być może (o czym nie wiem) jestem zawistnikiem,
        jestem także i rodzicem.
    • dolores113 Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 28.04.10, 09:27
      Absolutnie Cię rozumiem. Moja siostra też pracowała w prywatnym
      przedszkolu. Standardem było wymaganie od przedszkolanek nie tylko
      sprzątania, ale i wyjścia po zakupy, gdy zabrakło dla dzieci
      przekąsek na deser, czy ręcznego zmywania po posiłkach bo "zmywaraka
      zżera tyle prądu". Oczywiście tekst o zajściu w ciążę również
      usłyszała. Gdy mimo wszystko zaszła, a potem poroniła, to pani
      dyrektor zapytała jedynie ile czasu potrwa zwolnienie.
      Głupiego "przykro mi" nie była w stanie z siebie wydusić. A wobec
      rodziców była przesłodka, przemiła i martwiła każdym "pryszczem", o
      którym Ci rodzice mówili. Nie wspomne już o braku rekacji na
      przyprowadzanie chorych dzieci, które zarażają innych, w tym
      personel (zgadnijcie, czy można iść na zwolnienie lekarskie???)W
      końcu każdy dzień pobytu dziecka w przedszkolu to konkretna kwota,
      lepiej jej nie stracić. Czy to oznacza, że każde prywatne
      przedszkole jest be i nie respektuje prawa pracy, czy nie szanuje
      swoich pracowników? Absolutnie nie, ale takie patologiczne
      zachowania generowane są znacznie częściej w placówkach będących
      czyimś biznsem niż w jednostakach budżetowych.
      • agramax Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 28.04.10, 14:55
        dolores113 napisała: "takie patologiczne zachowania generowane są
        znacznie częściej w placówkach będących czyimś biznsem niż w
        jednostakach budżetowych".
        Bo panie nauczycielki w przedszkolu są nie do ruszenia, wiec sie
        toleruje rózne ich zachowania. Bez żadnych skrupułów chodzą sobie na
        zwolnienia lekarskie jak tylko jest potrzeba (większośc moich
        znajomych pracując w normalnych firmach zawsze próbuje jakoś
        ograniczać ilośc zwolnień lekarskich na dziecko i siebie do
        bezwględnego minimum, bo wiadomo, że ta pracę musza zrobią inni albo
        odleży się na póxniej, czyli całkowity nawał pracy), jeśli ktoś
        wymaga od nich wiecej to zaraz zasłaniają się kartą nauczyciela itp.
        Oczywiście to równiez bardziej radykalny obraz przedszkola
        publicznego, ale każdy kto kiedykolwiek pracował w firmie państwowej
        i prywatnej na pewno wie co mam na myśli.
        • ciocia_wiedzma Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 28.04.10, 15:08
          To że na zwolnienie lekarskie przy chorobie idą to właśnie bardzo dobrze. Lepiej
          żeby przez tydzień się człowiek wychorował, niż ma zarażać wszystkich w około i
          chodzić do pracy ledwo żywy i do niczego się nie nadawać. Łatwiej jest nadrobić
          zaległości w pracy po 1 pracowniku niż po 5 których delikwent zdarzył zarazić.
          A jeśli chodzi o przedszkola to osobiście wolę żeby przedszkolanka się
          wychorowała w spokoju i wróciła do pracy wypoczęta, niż żeby mi prychała i
          chrychała na dziecko i była ciągle rozdrażniona
        • maskawenecka Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 28.04.10, 15:12
          ja pracuję w państwowej firmie, kiedyś pracowałam w różnych prywatnych
          i agramax nie wiem o co tobie chodzi
          uważam, że podobnie w firmie państwowej tak i w prywatnej wszystko
          zależy od szefa (najlepszego i najbardziej rozsądnego miałam właśnie w
          prywatnej smile - niestety przeprowadził się i firmę odsprzedał komuś z
          kim ciężko było pracować)
        • przedszkolanka_anka Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 28.04.10, 18:25
          agramax napisała:
          . Bez żadnych skrupułów chodzą sobie na
          > zwolnienia lekarskie jak tylko jest potrzeba (większośc moich
          > znajomych pracując w normalnych firmach zawsze próbuje jakoś
          > ograniczać ilośc zwolnień lekarskich na dziecko i siebie do
          > bezwględnego minimum,

          Upowszechniasz bardzo krzywdzące opinie,chorujemy jak każdy inny a może nawet
          więcej.Moje koleżanki pozarażały się od dzieci grzybkiem skórnym,łupieżem
          pstrym,różnego rodzaju krostami i skórnymi chorobami,salmonellą i kilkunastoma
          innymi przenoszącymi się przez dotyk których nazw nie chce mi się wymieniać bo
          właśnie jem coś smacznego aaaaa o "zwykłej" wszawicy nie wspominając a jakże
          ,ja sama miałam ja kilka razy i nie ma reguły-dziecko bardzo czy mniej
          zadbane.No i nie umiem nie pogłaskać dziecka po główce czy przytulić jak czuje
          taką potrzebę ono czy ja.Bardzo często chorobę przywleka dziecko po wyjściu ze
          szpitala (leżało na nogę a przywlekło salmonelle),po wakacjach,wolnych dniach
          typu święta czy majówka (spotkaniach w innym środowisku).Na leki wydałam masę
          kasy bo jesteśmy ubezpieczone ale...każdy wie jak jest z lekami.Majówka się
          zbliża.....
          Anka
          • tit-ka Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 28.04.10, 21:48
            Powyższe posty są tylko kolejnym dowodem na to że wszelkie
            uogólnienia są bez sensu. Moje dziecię chodziło do państwowego
            przedszkola i tak się trafiło, że co roku miało nową wychowawczynię.
            A sama pracowałam w prywatnym przedszkolu(jeszcze zanim zostałam
            mamą) przez 5lat i sobie chwalę. A jeśli chwyciłam za odkurzacz, to
            była to tylko moja dobra wola. Po co takie posty????
            • hemedyta kinia? 28.04.10, 22:31
              gdzie Ty bidulko się załapałaś?do nędzy i dziadostwa,u mnie opiekunki nie sprzątają i zarabiają ponad 2tys.
              i masz mylne wiadomości:w tym biznesie nie zrobi się dużej kasy-uwierz mi,chyba że ma się kilka,kilkanaście takich przedszkoli
      • kanna Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 05.05.10, 22:43
        W końcu każdy dzień pobytu dziecka w przedszkolu to konkretna
        kwota, lepiej jej nie stracić.


        Akurat, płaci się za miesiąc pobytu, kiedy dziecka nie ma, zwracana
        jest tylko stawka żywieniowa.
    • rutka29 Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 29.04.10, 08:54
      może właśnie z tych powodów jakie Ty podajesz powinno się wreszcie znieść kartę
      nauczyciela. A tak na marginesie, według karty nauczyciel powinien pracować 40
      godzin tygodniowo - godzin dydaktycznych ma zdecydowanie mniej, reszta to
      przygotowanie do pracy. Zastanawiam się ilu tak naprawdę przygotowuje się do
      pracy w domu. Nie twierdzę, że nie ma takich, bo mnóstwo nauczycieli pracuje
      ponad normę, ale są również tacy, którzy nie robią nic ponad te swoje godziny
      dydaktyczne.
      Z drugiej strony zawód nauczyciele to jednak ciężki kawałek chleba.
      • nikorason Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 29.04.10, 09:19
        Nie da się nie robić nic ponad godziny dydaktyczne. A nauczycielki w przedszkolu
        pracują dużo więcej niż 40 godz w tygodniu, zapewniam. smile żeby nie było, nie
        narzekam, uwielbiam swoją pracę, ale pracuje spokojnie ok. 50 godz (wliczając
        pracę w domu). W moim przedszkolu (prywatnym) każda z nauczycielek ma
        przynajmniej 2 podyplomówki skończone, i chyba tylko jedna aktualnie nie robi
        dodatkowo jakiejś jeszcze, do tego dochodzą szkolenia, wymaga tego nie tylko
        awans zawodowy, ale przede wszystkim specyfika pracy. Pomijam takie oczywistości
        jak przygotowanie zajęć, gazetek tematycznych, pomocy naukowych, wycieczki,
        konkursy, przedstawienia itd....
      • maskawenecka Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 29.04.10, 17:12
        rutka 29, po zniesieniu karty nauczyciela, jeśli będziesz chciała się
        spotkać z nauczycielką, porozmawiać o postępach, ocenach lub
        problemach dziecka, to ona powie: sorry, ale ja mam 40 godz.
        dydaktycznych (czyli z twoim dzieckiem) a czas dla rodziców został mi
        właśnie odebrany smile; zapytasz w gabinecie dyrektorki (bo nauczycielka
        nie ma dla ciebie czasu), dlaczego dzieci nie jeżdżą na dłuższe
        wycieczki (np zielone szkoły/przedszkola), na jakiej podstawie
        prowadzi lekcje (bo normalnie musi napisać plan miesięczny), czy
        wprowadzą jakieś innowacje w swojej pracy, itd itd, no i dowiesz się,
        że karta to obejmowała a kodeks pracy nakazuje poświęcić cały czas
        tylko dzieciom (już nie wspomnę o wypełnieniu kart z ocenami,
        przygotowaniu klasówek, testów, kartkówek, no i oczywiście
        sprawdzeniu wszystkiego - te czynności nauczyciel wykonuje w domu)
        • rutka29 Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 29.04.10, 18:20
          oj nie chodzi o zwiększenie liczby godzin dydaktycznych tylko właśnie ten czas,
          który powinny siedzieć w pracy i móc porozmawiać z rodzicem a nie siedzą.
          Osobiście nie spotkałam jeszcze nauczyciela, który miałby dyżury i czas, żeby ze
          mną porozmawiać o dziecku. Gdyby nauczyciel siedział 8 godzin w pracy wówczas
          siłą rzeczy można byłoby się z nim spotkać i porozmawiać.
          Jeśli chodzi o dokształcanie się, to uważam to za bezsens, bo nauczyciele robią
          to dla awansu zawodowego i wcale zdobycie dodatkowych kwalifikacji nie podnosi
          poziomu nauczania. Powiedzmy sobie szczerze specjalista od wszystkiego jest
          specjalistą od niczego.
          Niemniej jednak nie chcę tutaj ubliżać nauczycielom. Zostali zmuszeni do pewnych
          rzeczy przez chory system. Nauczycielki przedszkola podziwiam. Uważam, że w
          zawodzie nauczyciela praca w przedszkolu jest jedną z trudniejszych i bardzo
          mało docenianych - a powinno być zupełnie inaczej.
          Pozdrawiam
          • reges Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 29.04.10, 19:59
            Bardzo chętnie spędzałabym w przedszkolu 8 godzin dziennie, gdyby
            tylko zapewniono mi tam odpowiednie warunki pracy. Bo chyba nie
            chodzi o to, że mam "siedzieć". Wykorzystałabym czas na
            przygotowywanie się do zajęć i nie musiałabym zabierać pracy do
            domu. Nie musi to być od razu osobny gabinet, ale biurko z
            komputerem i dostepem do internetu to dzisiaj podstawa. U nas nie ma
            już nawet namiastki pokoju nauczycielskiego. Lata temu z naszego
            pokoju zrobiono dodatkowy oddział, a nasz stół i krzesła upchnięto w
            biblioteczce. Teraz zabrali nam salę ruchu (kolejny oddział) i w tym
            drugim pokoju jest teraz sala do zajęć dodatkowych (metraż ok 7-8
            m2). Gdzie miałabym siedzieć i czekac, aż zechcesz przyjść i zapytać
            o swoje dziecko?
            Nawiasem mówiąc jakoś trudno mi uwierzyć, że tak trudno umówić się z
            nauczycielką na rozmowę, zwłaszcza jeśli ma wyznaczone dyżury.
            • rutka29 Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 30.04.10, 13:23
              otóż w przedszkolu do którego chodzi moje dziecko jest pokój - gabinet
              psychologa, który jest wykorzystywany tylko dwa razy w miesiącu. Ten pokój
              mógłby być właśnie takim pokojem, w którym można byłoby porozmawiać z
              nauczycielem. Widzisz nauczyciele zawsze znajdą powód, dla którego nie powinni
              siedzieć w pracy 8 godzin. I właśnie 8 godzin dziennie to są godziny dydaktyczne
              oraz godziny przeznaczone na przygotowanie się do pracy. Na tym zakończę tę
              dyskusję. Znajdą się kolejne osoby, które będą mi udowadniać, że nauczyciel nie
              ma warunków do pracy w szkole czy w przedszkolu.
              • reges Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 30.04.10, 18:24
                U nas takiego gabinetu nie ma, psychologa też nie. A nawet gdyby
                był... ile biurek się w nim zmieści? W moim przedszkolu jest 6
                oddziałów, więc ok. 12-tej 5-6 nauczycielek kończy zajęcia
                dydaktyczne.
                Ale Ty wiesz lepiej. Myślisz, że jak tupniesz nogą, to wyjdzie na
                Twoje?
                • rutka29 Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 30.04.10, 20:04
                  Nie, nie twierdzę, że wiem lepiej, twierdzę natomiast, że dyskusja z Tobą jest
                  bezsensowna, bo Ty wiesz swoje. Ja mówię, ze są rzeczy, które można zmienić i
                  szukam rozwiązań. Problem w tym, że w polskiej ozwiecie najłatwiej jest
                  powiedzieć, że się nie da, bo nie ma warunków. Zapewniam Cię, że dla chcącego
                  nie ma nic trudnego.
                  Jak to się również zwykło mówić złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Mam
                  wrażenie, że nie żadna propozycja - nawet taka, którą można byłoby rozważyć -
                  nie ma sensu, bo i tak stwierdzisz, że się nie da tego zrobić. Kończę zatem moją
                  dyskusję i pozdrawiam.

                  I oczywiście nadal twierdzę, że nauczycielki przedszkola mają trudną pracę i
                  wymaga ona bardzo dużo poświęcenia. Tego nigdy nie negowałam i zawsze będę
                  podziwiała osoby pracujące w tym zawodzie.

                • hanna26 Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 06.05.10, 09:51
                  reges napisała:

                  > U nas takiego gabinetu nie ma, psychologa też nie. A nawet gdyby
                  > był... ile biurek się w nim zmieści? W moim przedszkolu jest 6
                  > oddziałów, więc ok. 12-tej 5-6 nauczycielek kończy zajęcia
                  > dydaktyczne.


                  No tak, a przecież wiadomo nie od dziś, że biurka są
                  najważniejsze. wink Przedszkolanka bez biurka to jak żołnierz bez
                  karabinu.
                  • reges Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 06.05.10, 22:53
                    Może się nie zorientowałaś, ale mówimy o sytuacji PO ZAJĘCIACH
                    DYDAKTYCZNYCH, a więc o czasie, który nauczycielka miałaby
                    wykorzystać na przygotowywanie się do zajęć, w oczekiwaniu na
                    rodziców. W domu rysuję ilustracje PRZY BIURKU, bo wygodniej mi niż
                    na podłodze... ot, taka fanaberia i dopóki przedszkole nie zapewni
                    mi odpowiednich warunków pracy, nie będzie mnie mogło rozliczać z
                    pozostałych (pozadydaktycznych)godzin.
    • lilka69 co to za tendencyjne pytanie? 05.05.10, 22:01
      po co pytasz skoro wiesz?

      poza tym- w kazdym zawodzie i w kazdym miejscu pracy sa rotacje personelu. tylko
      za prl nie bylo ale pewnie ty czasow prl nie pamietasz. moze nawet o nich nie
      slyszalas? bo twoje myslenie jest nie dosc ze tendencyjne a tym samym glupie to
      jeszcze oderwane od rzeczywistosci.
    • wlasciciel.przedszkola Re: Dlaczego nauczycielki odchodzą z pryw.przedsz 12.05.10, 16:12
      Witam wszystkich. Jestem właścicielem kilku przedszkoli
      niepublicznych i z przykrością stwierdzam, że przypadek opisany
      przez autorkę postu jest normą, bo według moich dancych taka
      polityka jest stosowana przynajmniej w ponad połowie niepublicznych
      przedszkoli.

      Sama czasami zachodzę w głowę jak inne przedszkola, które oferują
      usługę 40% taniej, wypracowują zyski. Zapewne zdajecie sobie sprawę,
      że koszt wynagrodzeń stanowi największą pozycję w kosztach, u mnie
      jest to 75%. I najprostszym rozwiązaniem jest wprowadzenie
      oszczędności na pracownikach ... co potwierdzają mi osoby starające
      się o pracę i moja kadra, która ma koleżanki w innych placówkach.

      I powiedżcie mi co mam powiedzieć rodzicowi, który pyta się skąd u
      nas taka różnica w czesnym ... czy etycznym z mojej strony jest,
      powiedzieć rodzicowi, że konkurencja obok zatrudnia na najniższą
      krajową a resztę płaci do ręki, że Nauczycielki czasami nie mają
      odpowiedniego wykształcenia, że Dyrektor w przedszkolu obok jest
      fikcją itd.

      Ciekawa jestem, jak często Rodzice zastanawiają się z czego mogą
      wynikać te rożnice ... czy raczej zakładają, że sztucznie podpijam
      cenę, aby więcej zarobić? Jak macie doświadczenia w tej tematyce

Pełna wersja