chore dzieci w prywatnych przedszkolach...

30.05.10, 21:42
POradźcie proszę, jak można walczyć z tą plagą chorych maluchów w
prywatnych przedszkolach. Dyrektorka rozkłada ręce,że ona nie może
nic zrobić(chociaż w umowie napisane jest,że "rodzice zobowiązują
się do pozostawienia dzieci chorych i przeziębionych w
domu").Notorycznie w przedszkolu są dzieci z gęstym katarem,mokrym
kaszlem. I mimo że w grupie jest 14ro dzieci, to zawsze są chore.I
większość tych samych maluchów.Oczywiście są tacy Rodzice jak ja,że
gdy jest nawet przeziębienie,to zatrzymują dziecko w domu,ale
większość jednak chodzi. Moje dziecko przypłaca zawsze ciężką
infekcją(zaliczyłyśmy nawet pobyt w szpitalu, inne z tej grupy też
wylądowało,ale miesiąc wcześniej).Jej rekord w przedszkolu to
3dni,tyle wytrzymuje, bo potem już gorączka,katar-zaczyna się
banalnie,ale zwykle choruje 2-3 tyg.,potem trzymam Ją przynajmniej
tydzień w domu.Była miesięczna przerwa nad morzem i nic...nadal
choruje.Wcześńiej,w okresie przedprzedszkolnym nie była
trzymana "pod kloszem" -3 razy w tygodniu zajęcia w klubie
malucha,często wizyty w teatrze.I wtedy zdarzały się tylko infekcje
wirusowe i to naprawdę rzadko.
Poradźcie proszę,może jest jakiś sposób,żeby nakłonić Rodziców i
dyrektorkę do pozostawienia chorych dzieci w domu.Nie chcę
przepisywać dziecka do innego przedszkola,bo naprawdę wreszcie Jej
się podoba po długiej adaptacji,ale nie wiem,czy ostatecznie nie
będę musiała tego zrobićsad.Pomóżcie, proszę.
    • alex359 Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 30.05.10, 22:34
      Znam sytuacje z własnego doświadczenia, że gdy pytałam opiekunkę dlaczego to
      dziecko tak brzydko kaszle ona odpowiadała "nie wiem, mama przyprowadziła
      dziecko i poszła". Przepisałam córkę do innego przedszkola i problem z chorobami
      się skończył. Pani dr i opiekunki pilnują aby przyprowadzane były tylko dzieci
      zdrowe i robią to na dzień dobry w szatni. Jeśli pojawia się jakaś choroba
      zakaźna od razu jesteśmy informowani, to samo w przypadku rota.
      Myślę, że w małych przedszkolach ten problem nie zniknie bo właściciele nie chcą
      tracić pieniędzy. W tych większych jest już inna sytuacja. Choć na logikę jedno
      chore przyjęte dziecko zarazi następne i straty będą większe...
      • mariwu Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 31.05.10, 10:21

        > Myślę, że w małych przedszkolach ten problem nie zniknie bo
        >właściciele nie chcą tracić pieniędzy.

        Prowadzę małe przedszkole. Nawet bardzo małe smile
        I nie rozumiem skąd wziął się pomysł, że w czasie choroby
        przedszkolaka, jako właściciel, tracę pieniądze. Zgodnie z umową
        (charakterystyczną dla większości przedszkoli, w tym także
        publicznych) za okres nieobecności dziecka zwracam rodzicom jedynie
        stawkę żywieniową. Bo w tym czasie dziecko nie korzysta z żywienia w
        przedszkolu. A właściciel nie wydaje pieniędzy na jedzenie dla
        Niego. Gdzie więc widzisz stratę właściciela?

        Tak, być może, dzieje się w klubikach/punktach opieki, gdzie
        właściciel pobiera opłaty tylko za godziny/dniówki rzeczywistej
        obecności dziecka (czyli nie zarabia, jeśli dziecko nie zgłosi się
        na zajęcia). Ale nie w przedszkolach.

        W małych placówkach (przynajmniej tak wynika z mich doświadczeń)
        dodatkową motywacją dla rodziców, aby zatrzymać chore dziecko w domu
        jest fakt, że rodzice zwykle znają się między sobą (bo jest ich mała
        grupa), często spotykają się także poza przedszkolem i potrafią
        sobie wzajemnie zwrócic uwagę na niepokojący/zagrażający innym stan
        zdrowia dziecka.

        To nie jest łatwy temat, ale wydaje mi się, że rozwiązywanie
        problemu przyprowadzania chorych dzieci zależy zwykle od stanowiska,
        jakie zajmuje w tej sprawie właściciel/dyrektor przedszkola. Trzeba
        szukać takiego, które zgodne jest z potrzebami konkretnych rodziców
        (bo, wbrew pozorom, jest coraz większa grupa rodziców, którzy
        oczekują, że nikt nie zwróci im uwagi, że dziecko z
        kaszlem/katarem/w trakcie brania leków nie powinno przychodzić do
        przedszkola).





        • alex359 Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 31.05.10, 18:28
          tak chodziło mi o te co mają opcję na godziny i umowy sporządzone na zasadzie,
          że nie ma zwrotów stawki żywieniowej za nieobecność tylko powyżej 14 dni choroby
          jest możliwość negocjacji abonamentu za kolejny miesiąc. Przepraszam, że w
          poprzednim poście wyraziłam się nie jasno.
        • joanna_poz Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 31.05.10, 21:26
          u nas podobnie - odliczeniu podlega tylko stawka żywieniowa i to
          tylko w przypadku nieobecności większej niz 5 dni.
          więc właściciel straty nie odnotowuje żadnej.
      • ola5777 Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 31.05.10, 13:08
        Ja słyszałam ze rodzice "załatwiaja" sobie zaswiadczenie od
        alergologa o alergii i nawet kaszel podciagaja pod zwykła alergie.A
        nauczyciele nie moga duzo zrobic.
      • hanna26 Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 31.05.10, 15:29
        > Myślę, że w małych przedszkolach ten problem nie zniknie bo
        właściciele nie chc
        > ą
        > tracić pieniędzy.


        Przecież to bzdura. big_grin Jaka to strata pieniędzy, skoro za
        nieobecność dziecka w przedszkolu otrzymujemy jedynie zwrot stawki
        żywieniowej?

        Tak naprawdę nieobecność chorych dzieci w przedszkolu ma się nijak
        do tego, czy jest to placówka prywatna czy państwowa, duża czy mała.
        Akurat moje córki chodzą do małej prywatnej, i tutaj sprawa chorób
        jest traktowana bardzo rygorystycznie. Wychowawczynie natychmiast
        dzwonią do rodziców w przypadku zauważenia niepokojących objawów u
        dziecka, następnego dnia nie przyjmują dziecka, proszą o
        przyniesienie zaświadczenia od lekarza. Ale to ewenement, bo z tego
        co się zorientowałam, to we wszystkich pozostałych przedszkolach w
        okolicy (zarówno prywatnych, jak i państwowych) jest inaczej.

        Na Twoim miejscu zrobiłabym córce dokładne badania. Coś jest nie
        tak, skoro jeszcze po roku (pod warunkiem, że zaczęła we wrześniu)
        tak łatwo łapie infekcje.
    • dziub_dziubasek Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 31.05.10, 06:55
      To, że Twoje dziecko wytrzymuje 3 dni w przedszkolu a następni jest ciężko chore
      to raczej wina słabej odporności- pracowałaś nad tym? Tran, ribomunyl,
      odrobaczenie, morfologia pod kątem anemii? I nie polecm zbyt długiego trzymania
      dziecka w domu po infekcji- to własnie jest trzymanie pod kloszem. Moja pediatra
      nawet o antybiotyku pozwala na drugi dzień iść dziecku do przedszkola czy żłobka
      (oczywiście o ile nie ma objawów choroby).
      Mokry kaszel (wiem z doświadczenia) potrafi się utrzymywac do kilku tygodni po
      infekcji- nadreaktywność oskrzeli u dzieci- taki kaszel nie jest objawem choroby
      (podpytaj swojego lekarza, pewnie Ci to lepiej wyjasni).
      A co do chorych dzieci, to niestety w państwowych przedszkolach też rodzice
      przyprowadzają chore dzieci. I tylko od asertywności pań czy dyrektorki zalezy
      czy są one przyjmowane.
    • nikki30 Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 31.05.10, 13:03
      kropelkasnu napisała:
      Notorycznie w przedszkolu są dzieci z gęstym katarem,mokrym
      > kaszlem.

      Z doświadczenia wiem że mokry kaszel lub katar może sie utrzymywać nawet do 6
      tygodni po infekcji.Dziecko wtedy nie zaraża, dobrze się czuje.Wyobrażasz sobie
      nie puszczać malucha przez taki okres czasu do przedszkola, tym bardziej, że
      jesteś rodzicem pracującym?Co innego dziecko z gorączką, poważną infekcją.
      A tak naprawdę dzieci zarażają się od siebie wtedy kiedy choroba nie daje
      jeszcze żadnych wyraźnych objawów...
      Zobaczysz kilka miesięcy maluch pochoruje, a potem mu przejdzie.Moje dzieci w
      tym sezonie chorowały razsmile
    • joanna_poz Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 31.05.10, 21:23
      POradźcie proszę, jak można walczyć z tą plagą chorych maluchów w
      > prywatnych przedszkolach. Dyrektorka rozkłada ręce,że ona nie może
      > nic zrobić

      doprecyzuj i postaraj się o odrobinę obiektywizmu.
      to problem przedszkola, do którego uczęszcza twoje dziecko, a nie
      wszystkich prywatnych przedszkoli.

      w przedszkolu, do którego uczęśzcza syn, nie ma takich problemów.
      sa zasady których przestrzeha i personel i rodzice.
    • nellyssima Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 02.06.10, 21:43
      Dzieci z kaszlem i katarem są wszędzie. To, że Twoje dziecko wytrzymuje w
      przedszkolu 3 dni i choruje to troche Twoja wina, bo nie pozwalasz mu na
      nabycie odporności. Odporność nabywa się w kontakcie z wirusami, tak więc
      pozwól swojemu dziecku chodzić do przedszkola z lekkim katarem, a nie
      trzymaj je pod kloszem.
      • mim288 Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 08.06.10, 09:36
        Dokładnie tak, dziecka nie sposób wyizolowac od wszelkich kaszlących
        i zakatarzonych - do szkoły tż będzie chodzić max 3 dni, czy może
        nauczanie w domu bo a nuż zakaszle. Dzieci trzeba uodparniać, a nie
        stosować speudo "troskę", która polega na pozbawieniu delikwenta
        jakiejkolwiek odporności przez ciągłe trzymanie z domu, chronienie
        przed każdym katarem, śladem przeciągu itp.
    • asik37 Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 04.06.10, 21:24
      Ja akurat jestem z tych mam, które nie puszczają chorego dziecka do
      przedszkola (prywatne)....ale tylko dlatego ,że mogę liczyć na pomoc
      babci (czasem już mam wyrzuty sumienia). Gdybym miała siedziec z
      dzieckiem w domu podczas jego każdej infekcji....musiałabym
      zrezygnowac z pracy (lub pracodawca zrezygnowałby ze mnie, bo
      minimum 3 tyg w miesiącu siedziałabym na zwolnieniu)
      Reasumując, chociaż momentami czuję się jak sponsor przedszkola,nie
      potępiam do końca rodziców przyprowadzających dzieciaki z katarem
      czy kaszlem....bo kurcze co maja zrobić...płacić 1300 za przedszkole
      i 2000(skromnie) za niankę????
      Jeszcze nie dawno, strasznie sie bulwersowałam i wkurzałam na to że
      70% dzieciaków kaszle i ma katar...teraz już wyluzowałam ....i
      widzę, że najgorszy jest pierwszy rok.
      Natomiast dlaczego dzieciaki w prywatnych wiecej chorują niż w
      państwowych? Cóż z moich obserwacji wynika, że w prywatnych,
      praktycznie codziennie wyprowadzane są na spacery, natomiast w
      państwowych (pisze tylko o tych mi znanych) w sezonie jesienno-
      zimowym...praktycznie nie. Czy to dobrze, czy źle? Uważam, że może
      świeże powietrze jest dobre i spacery sa dzieciom potrzebne, ale
      niejednokrotnie widziałam, odbierając wczesniej syna, jak wygląda
      ubieranie dzieci w szatni, i wyprowadzanie spoconych na spacer....a
      jeśli dziecko jest spocone i wyjdzie na spacer (jakakolwiek pogoda
      by nie była...to za trzy dni choroba gwarantowana).
    • yagnik Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 05.06.10, 22:40
      Chyba nie w każdym. W naszym przedszkolu kiedy dziecko się źle czuje
      nauczycielki dzwonią do rodziców.

      Z katarem oczywiście są w większości ale to normalne moim zdaniem...
    • maluchy_2007 Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 08.06.10, 10:32
      W przedszkolu mojej córki jest tak, że jeżeli jakiś rodzic przyprowadzi dziecko
      co do którego są wątpliwości zdrowotne, to wtedy opiekunka zamawia wizytę
      lekarską i to lekarz decyduje czy dziecko jest zagrożeniem dla innych dzieci.
      • nellyssima Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 10.06.10, 21:40
        A to ciekawe rozwiązanie, jednak uważam, że trochę przerost formy nad
        treścią. Zastanawia mnie kto płaci za taką wizytę lekarza - rodzic czy
        przedszkole? I nie jest to chyba do końca zgodne z prawem, nie można badać
        dziecka bez zgody rodzica.
    • karolinnn Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 11.06.10, 09:27
      Jestem dyrektorem przedszkola i powiem Wam dlaczego w przedszkolach
      przebywaja dzieci chore. Otoz jest tak, ze sa rodzice (o zgrozo
      sporo takich jest), ktorzy maja w nosie swoje dzieci i
      przyprowadzaja je chore, slaniajace sie na nogach, po czopku rano na
      zbice goraczki, zeby nikt nie poznal ze chore lub syropku (dzieci
      same mowia ze mamusia dala, bo w nocy mialo goraczke), sa dzieci z
      mega katarem utrudniajacym oddychanie i paskudnym kaszlem. Jezeli
      zwrocimy uwage rodzicom ze maja zabrac dziecko bo jest chore
      (pomijam te ktore maja goraczke, bo tu rodzic nie ma wyjscia i jak
      zadzwonimy musi przyjechac, choc nieraz zajmuje mu to pol dnia, tak
      pol dnia!) to jest wielka awantura i wmawianie nam, ze jest zdrowe a
      katar atopowy lub inny powod, wtedy my prosimy o dostarczenie
      zaswiadczenia od lekarza, ze dziecko jest zdrowe i co? Lekarze pisza
      co tylko rodzic chce! Takie dziecko trafia do przedszkola na drugi
      dzien, a mama rzuca nam przed nos zaswiadczenie od lekarza, ze
      dziecko jest zdrowe.
      Dodam, ze paniom na widok zielonego gestego kataru splywajacego az
      do ust dziecka robi sie niedobrze, oczywiscie musza to dziecku co
      chwile wycierac i czesto same sie zarazaja.
      Mam pytanie, czy macie mamy (te dbajace o swoje dzieci) pomysl na
      rozwiazanie tego problemu?
      Mysle, ze nie, bo skoro samym rodzicom nie zalezy na ich dzieciach,
      ba! nawet lekarz choremu dziecku wystawi zaswiadczenie ze jest
      zdrowe to panie w przedszkolach NIC z tym nie zrobia.
      Ja wiem, ze niektorzy rodzice robia tak, bo boja sie ze szef ich z
      pracy wyrzuci jak wezma za duzo wolnego, ale prosze mi uwierzyc, ze
      zdarzaly sie przypadki, ze mamy czy tatusiowie siedzieli w domu bo
      mowili sami o tym, a chore dziecko wysylai do przedszkola, bo
      chcieli miec spokoj.
      Pozdrawiam
      • lilka69 szanowna pani dyrektor karolinnn 11.06.10, 19:29
        my mielismy dziecko w prywatnym przedszkolu (pisze mielismy bo zbyt czesto syn
        chorowal). mial 2 podejscia w odstepie pol roku i zrezygnowalismy az do klasy
        zerowej ze zbiorowej edukacji. choc swietnie sie zaklimaztyzowal i kadra
        przedzskola bylo wspaniala!

        tez mielismy problem z chorym dzieckiem jak chodzilo. babci nie bylo, niani nie
        bylo. radzilismy sobie jednak i mieszkajac w warszwie poinformowani, ze dziecko
        zle sie czuje maz byl w ciagu godziny i syna odbieral.

        nigdy, absolutnie nigdy syn nie poszedl do przedszkola z cieniem podejrzenia
        infekcji. bylo trudno ale sie dalo!!! innym rodzicom po prostu nie chce sie! a
        wymawiaja sie praca! prosze o tym pamietac slyszac kolejne wymowki kretynskich
        rodzicow.
    • karolinnn Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 11.06.10, 09:44
      Wlasciwie to jest chyba jeden sposob...
      Wy Mamy, jesli widzicie w szatni kaszlace lub zakatarzone dziecko to
      zwrocicie uwage rodzicom tego dziecka. Jezeli taki rodzic raz czy
      dwa bedzie sie musial wytlumaczyc innemu rodzicowi to moze nastepnym
      razem zastanowi sie czy przyprowadzic chore dziecko.
      Jesli widzicie takie dziecko na sali, to mozecie poprosic wychowawce
      o numer telefonu do rodzicow takiego dziecka. Wychowawca nie moze
      dac odrazu tego numer, ale powie ze zapyta sie rodzica tego chorego
      dziecka i z pewnoscia rodzic podejmie wyzwanie i ten numer da.
      Mozecie porozmawiac i takie dzialanie powinno odniesc porzadany
      skutek.
      • dziub_dziubasek Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 11.06.10, 10:07
        A ja myślę, że generalizujesz. To, ze u Ciebie tak jest nie znaczy że wszędzie.
        jakoś w złobku mojej córki ani w przedszkolu syna nie widuję chorych dzieci.
        kaszel czy niewielki katar się zdarza. Czyli albo akurat w tych dwóch placówkach
        są sami odpowiedzialni rodzice, albo chodzą z dziećmi do odpowiedzialnych
        lekarzy, albo (co moim zdaniem jest najbardziej prawdopodobne) panie i dyrekcja
        potrafią być stanowcze i po prostu nie przyjmowac chorych dzieci.
        • najma78 Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 11.06.10, 12:37
          Czy wy powiariowaliscie na punkcie ''katarkow i kaszelkow'' u dzieci,
          zaswiadzen, zawracania uwagi itp.?Jak czytam kolejny post przerazonej mamusi to
          juz tylko smiac mi sie chce. Sama jestem mama dwojki, oboje zaczynali
          przedszlole w wieku 10 m-cy, jedno juz jest w szkole a drugie w grupie 2-3
          latkow i ''katarki i kaszelki'' przechodzili niejednokrotnie tak jak zdecydowana
          wiekszosc dzieci, takie infekcje to norma, zdarzaja sie 7-8 razy w roku choc to
          podobno dane zanizone, a ja nawet sie martwie bo moje mialy mniej.smile Jakos nic
          szczegolnego im sie nie dzialo, nie podawalam zadnych lekow, nawet czesto nie
          zbijalam gorazki choc ta zadko bywala i jesli juz to mijala szybko. Kiedy w
          okresie jesienno-zimowym jest wiecej infekcji to w przedszkolu najczesciej ma je
          cala grupa i cala chodzi, wytarcie noska to w koncu nie problem, kiedy miaja to
          cala grupa zdrowiejesmile Wirusy wywolujace tzw. przeziebienia nie sa grozne a
          organizm powinien zwalczac je sam, po to aby sie uodpornic, a im wczesniej
          zacznie tym lepiej, dla tego smieszy mnie chodzenie w maseczkach przeziebionych
          mam przy niemowletach, wysylanie do ''dziadkow'' przeziebionych czlonkow rodziny
          i inne irracjonalne zachowania. Wciaskanie dziecku wszelkiego rodzaju syropkow
          przy pierwszym kichnieciu, podawanie antyhistaminow przy przeziebieniach oraz
          antybiotykow na ''czerwone gardelko'' - nic dziwnego, ze oslabiony i oglupiony
          system immunologizny nie dziala prawidlowo i zwykle infekcje przechodza w
          powazniejsze i nastepuja powiklania. Wirusy sa najczestrza przyczyna przeziebien
          a katar i kaszel to objawy najbardziej typowe, zmieniajacy sie kolor katarku to
          tez naturalna sprawa, to obumarle komorki wirusow zmianiaja kolor, powracajacy
          katar oznacza ze organizm zlapal kolejnego wirusa, a kaszel jest naturalna
          reakcja organizmu, ktory odksztusza flegme. Jesli opiekunki brzydza sie wytarcia
          nosa dziecku to moze powinny zmienic zajecie. Wiele brzydzi sie zmienic
          pieluche czy podetrzec tylek... Ozywistym jest, ze dziecko z wysoka goraczka,
          apatyczne, majace biegunke czy wymiotujace nalezy z przedszkola zabrac, katar
          trwajacy dlugo tez moze byc bakteryjny ale tu bedzie goraczka, zle samopoczucie
          - naprawde latwo sie zorientowac. Wiekszosc dzieci z katarkami nie musi byc
          tygodniami izolowana, bo nawet zwykle wyjscie w inne miejsce niz przedszkole
          spowoduje zlapanie wirusa, mama czy tata tez moga go przyniesc i nie miec objawow.
          Warto zmienic podejscie posteujac rajonalnie wtedy przestanie to byc takie straszne.
          Co do przedszkoli to oprocz roli edukacyjnej najwazniejsza i podstawowa jest
          rola opiekuncza, tam przebywaja male dzieci, ktorych rodzice pracuja, wiec moze
          zamiast utrudniac lepiej ulatwic.
          Na szzescie nie znam takich przedszkoli o jakich wy piszecie, nikt nie patrzy na
          innych wrogo i nie nasluchuje kaszelku ani nie wypatruje katarku, nie ma
          zandarmow, ktorzy mowia tu katar to wynocha, albo po zaswiadczenie do lekarza,
          na zlecenie rodzicow leki podawane sa w przedszkolu, srodki ostroznosci
          stosowane sa przy pojawieniu sie wirusow powodujacych biegunki i wymioty a takze
          przy chorobach zakaznych.
          Kontakt z wirusami i zwalczanie ich uodparnia i jesli to tylko ''katarki i
          kaszelki'' to warto wrzucic na luz.
          • lilka69 najma 12.06.10, 16:14
            twoja opowiesc sie trzyma sie kupy poczawszy od przedzszkola w wieku 10 miesiecy.

            a poza tym pewnie trzesiesz sie ze strachu przed przelozonym aby wziac
            zwolnienie lekarskie w pracy stad ta ideologia o niewinnym katarku i
            uczeszczaniu do przedszkola. ja sie nie trzesie. i biore 60 dni w roku.
            • lilka69 Re: najma 12.06.10, 16:14
              mialo byc NIE trzyma sie. brak tego slowa spowodowal duza zmiane w rozumieniu
              zdania.
            • najma78 Re: najma 12.06.10, 23:50
              Lilus - wyobraz sobie ze nie wszystkie przedszkola sa zorganizowane tak jak
              polskie, ze taki twor jak zwolnienia lekarskie na dzieci nie istnieje w
              niektorych krajach, ale tak mozna wziac wolne z powodu chorego dziecka i nie
              musi to byc urlop wypoczynkowy a sa firmy, ktore nawet za to placa choc nie
              wszystkie. Jest tez zupelnie inna swiadomosc lekarzy i rodzicow na temat
              popularnych infekcji wirusowych. Wobec powyzszego smieszy mnie wasz poploch,
              przesada i wiele szumu o nic.
              • mrs.fionka Re: najma 13.06.10, 09:14
                Najma masz rację w 100%. W Polsce zwolnień z powodu ciąży jakoby patologicznej i
                katarów u dzieci jest grubo za dużo (żaden system ubezpieczeniowy tego nie
                wydoli, o pracodawcach nie wspominając); ZUS zaostrzył ostatnio kontrole i słusznie;
                • najma78 Re: najma 13.06.10, 10:03
                  Dodam jeszcze, ze corka (7l) kilka tygodni temu przechodzila infekcje pecherza
                  jak wiadomo bakteryjna, przez pierwsze 2 dni goraczkowala i bardzo zle sie czula
                  wiec zawiodomilam szefa, ze nie przyjde, zaplacono mi za te dni 100%, niczego
                  nie odrabialam, a corka po dwoch dniach wrocila do szkoly juz bez goraczki i tam
                  podawano jej 1 dawke antybiotyku w poludnie. Syn (wkrotce3lata) raz mial angine
                  - zostalam z nim w domu tydzien, bo taka byla potrzeba, zaplacono mi 50%. Nie
                  wyobrazam sobie sytuaji kobiet -matek nie obecnych w pracy 60 dni w roku z
                  powodu chorob dziecka tak prozaicznych jak przeziebienia, rozumiem i pracodawca
                  zrozumie z powodu ciezkich i przewleklych schorzen zwiazanych z pobytami w
                  szpitalach jak np. nowotwory czy niewydolnosc nerek. Nie chodzi o strach przed
                  pracodawca tylko o to, brak potrzeby kiszenia dzici w domu, bo nawet gdyby nie
                  chodzily do przedszkoli a rodzice nie pracowali to z katarkiem i kaszelkiem
                  nadal prowadzilibysmy normalne zycie, czyli grupy zabaw, wyjscia na spacery,
                  zabawy w parku itd.
                  • mrs.fionka Re: najma 13.06.10, 17:31
                    Hej,
                    Co do podawania antybiotyków w szkole czy przedszkolu - nie każdy musi być
                    zwolennikiem takiego postępowania i jest to zrozumiałe. W Polsce nauczyciele
                    generalnie nie podają leków, powinny to robić pielęgniarki, ale one nie są
                    zatrudnione w większości placówek oświatowych.
                    Wracając do sedna - dziecko, które ma katar (wykluczam sytuację, że jest zalane
                    wydzieliną i wymaga ciągłego czyszczenia nosa), a jest w dobrej formie
                    fizycznej, tzn. nie gorączkuje, nie jest apatyczne, zjada jak dotychczas może
                    uczestniczyć w zajęciach w przedszkolu i nie musi kisić się w domu. Katar, sam z
                    siebie nie jest chorobą, ale objawem, który może wynikać z wielu przyczyn: jedne
                    z nich wymagają odizolowania dziecka, a inne nie. No ale to już zadanie dla
                    lekarza, bynajmniej nie dla pani dyrektor placówki wink
                    • najma78 Re: najma 13.06.10, 18:18
                      Mieszkam za granica, tu nie ma problemu z podawaniem lekow w szkolach i
                      przedszkolach, oczywiscie nie robi tego kazdy nauczyciel/ka a sa osoby
                      przeszkolone, stosuje sie odpowiednie procedury, w przedszkolach podobnie,
                      chociaz wiekszosc opiekunow ma odpowiednie glejty, w koncu rodzic tez podaje
                      leki sam, babcia czy opiekunka ''z ulicy''. Leki podaje sie na zlecenie
                      rodzica,przykladowo przeciwgoraczkowe (oczywiscie jesli to ma sens, ja zlecilam
                      podanie moim przy zabkowaniu, w celach przeciwbolowych)takie dostepne bez
                      recepty, na recepte dodatkowo wpisuje sie lekarza, przychodnie itp, ale te dane
                      sa juz na etykiecie kiedy lek jest wydawany z apteki. Na ogol kiedy dziecko juz
                      nie goraczkuje czyli jego stan pozwala mu wrocic do grupy osobiscie nie widze w
                      tym problemu, choc nie kazdy musi byc zwolennikiem.

                      > Wracając do sedna - dziecko, które ma katar (wykluczam sytuację, że jest zalane
                      > wydzieliną i wymaga ciągłego czyszczenia nosa), a jest w dobrej formie
                      > fizycznej, tzn. nie gorączkuje, nie jest apatyczne, zjada jak dotychczas może
                      > uczestniczyć w zajęciach w przedszkolu i nie musi kisić się w domu. Katar, sam
                      > z
                      > siebie nie jest chorobą, ale objawem, który może wynikać z wielu przyczyn: jedn
                      > e
                      > z nich wymagają odizolowania dziecka, a inne nie. No ale to już zadanie dla
                      > lekarza, bynajmniej nie dla pani dyrektor placówki wink

                      Zgadzam sie z toba dodam jeszcze ze nie jest to zadanie dla innych rodzicow ani
                      pracownikow pomocniczych przedszkoli jak np. wozne.
                      • lilka69 najma- aaaa to pani z zagranicy?! 14.06.10, 20:35
                        w tej sytuacji uznaje wyzszosc twoich racji nad moimi. skoro ty z zagranicy...
                        • najma78 Re: najma- aaaa to pani z zagranicy?! 14.06.10, 21:17
                          Ulzylo mi...
              • mim288 Re: najma 15.06.10, 16:01
                100% racji.
          • q_fla Re: Najma78... 16.06.10, 18:02
            Chylę czoła i w pełni popieram! smile
      • lilka69 karolinnn-jeszcze cos! 11.06.10, 19:31
        ja zwracalam zawsze takim rodzicom uwage i robilam afere. pani dyrektor wiem ,
        ze wymowila umowe niesubordynowanym w tej kwestii rodzicom.i brawo dla mojej
        bylej pani dyr. pani postepowanie tez mi sie podoba.
    • prophetess.pl Re: chore dzieci w prywatnych przedszkolach... 12.06.10, 06:41
      Wygląda na to, ze największym źródłem infekcji jest twoje dziecko. To
      nie wina przedszkola za tymi chorobami coś musi leżeć. Z kataru 2-3
      tygodnie choroby? I to za każdym razem? To nie jest normlane. Co na
      to lekarz?
      Z mojego bliższego i dalszego otoczenia mam takie doświadczenia, że
      przyczyną częstych chorób był bądz 3 migdał, bądź pasożyty a w
      przypadku dziecka koleżnaki z pracy nowotwór sad. Więc radzę porządnie
      przebadać dziecko, a dopiero później domagać się, zeby dzieci z
      katarkami siedziały w domu.
      • lilka69 prophetess 12.06.10, 12:09
        z jednej strony masz racje- odnosnie kiepskiej odpornosci dziecka autorki ale z
        drugiej strony chyba oszalalas posylajac dzieck oz katarem do przedszkola. bo
        rozumiem, ze jestes tego zwolenniczka? pewnie antybiotykiem faszerujesz i tez
        udajesz ,ze dzieciak zdrowy?
        • dziub_dziubasek Re: prophetess 12.06.10, 19:50
          A Ty Lilka to chyba jasnowidz jesteś. dziecko z KATAREM chodzi do przedszkola, a
          kataru nie leczy się antybiotykiem. Czyli nie dopowiadaj sobie jak postępuje
          autorka powyższego postu, bo skrytykowac możesz jedynie za posyłanie dziecka z
          katarem, nic więcej nie wiesz.
          • lilka69 Re: prophetess 14.06.10, 20:38
            dziub...widac, ze przedmowczyni nawet adwokata nie potrzebuje bo napisala co
            wiedziala i juz jej nie ma
            • dziub_dziubasek Re: prophetess 14.06.10, 20:49
              Widać dobry adwokat skoro wystarczył smile
              • lilka69 Re: prophetess 14.06.10, 21:24
                racjasmile
                • antyka Re: prophetess 18.06.10, 09:20
                  Puszczam dziecko z katarem i zielonymi glutami do przedszkola.
                  Ale tylko wtedy, gdy jest to reakcja alergiczna - a dzieje sie to
                  zwykle od konca marca do polowy czerwca.

                  Gdy dzieciak jest podziebiony - zdarzylo sie jej to raz, siedziala w
                  domu z babcia, ktora sciagnelem z bardzo daleka.
                  • coronella Re: prophetess 18.06.10, 20:18
                    Katar to nie choroba, dzieciej, często mają katar cały rok, od kurzu, od powietrza, pasożyty, itp
                    kaszel- hmm, moja córka po inhalacjach kaszle przez 2 dni baaardzo, mokrym brzydkim kaszlem, a jest zdrowa jak ryba. Tzn nie ma infekcji.
                    Co do chorób, no niestety, dzieci zarażają jeszcze przed wystąpieniem objawów, więc jeśli nawet chore dziecko nie zostanie wpuszczone, to i tak już pozarażało wcześniej.
                    Polecam probiotyki, trenowanie odporności dziecka. Mnie od jakiś 3 lat (córka w tym roku kończy p-le) kompletnie nie obchodzą chore dzieci, bo moje nie chorują. Łapią infekcje może ze 2 razy w roku, mija w przeciągu kilku dni. Z tym, że ja dzieci nie przegrzewam, wolę, żeby zmarzły niż się spociły, nie daję im ŻADNYCH leków, łącznie z antybiotykami, organizm sam ma walczyć. Dostają probiotyki, przez cały rok, jedzą mnóstwo warzyw i owoców. I nie chorują wcale (mam jeszcze syna 5 letniego)
                    • coronella Re: prophetess 18.06.10, 20:19
                      w pierwszej linijce miało być: dzieci, które chodzą do p-la dłużej, mają katar przez cały rok.
                    • binkaa Re: prophetess 21.06.10, 11:44
                      moj syn w pierwszych dwoch latach przedszkola miał katar cały rok
                      musiałabym go wcale nie puszczac

                      jednak potem co rok było juz lepiej
                      w tym roku konczy przedszkole
                      infekcje są ale już mniejsze i nie za bardzo się stresuję jak smarka czy trochę
                      kaszle
                  • lilka69 antyka-bredzisz 19.06.10, 11:32
                    zielone gluty??? ( fu, jak to brzmi!)

                    to juz NIE jest reakcja alergiczna lecz nadkazenie bakteryjne. kolejna matka
                    tlumaczaca sie alergia...
                    • agnesgie Re: antyka-bredzisz 19.06.10, 12:22
                      A czy dziecko z zapaleniem oskrzeli, kaszlące do tego stopnia,że nie mogło nic
                      zjeść, bo wymiotowało z powodu kaszlu też powinnam puścić do przedszkola?I nie
                      leczyć, bo tylko drobna infekcja, jak napisała któraś z przedmówczyń?No cóż,
                      może moje dziecko z tych słabszych, bo probiotyki też dostaje a mimo to w
                      przedszkolu łapie infekcje.Chodziła do przedszkola z lekkim katarem, bo
                      myślałam,że jej przejdzie.Przeszło, owszem, ale w zapalenie oskrzelisad
Pełna wersja