Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole

19.03.04, 19:08
Witam smile dzieciątka, co prawda, nie mam, ale blisko mnie jest pewien
sympatyczny dwóipółletni chłopczyk. Tenże chłopczyk zgodnie z zamiarem
rodziców idzie we wrześniu do przedszkola. W tej chwili wymawia cztery słowa
(mama, ja i jeszcze jakieś dwa proste słówka). Nie sygnalizuje potrzeby - ani
siusiu, ani grubszej sprawy (używa pampersów). I w związku z tym mam kilka
pytań - czy jeśli nie nauczy się dawania cynku, co do siusiu i reszty, jeśli
jego zasób słów niewiele się powiększy, to czy może się tak stać, że go z
tego przedszkola po kilku dniach wyślą do domciu z zaleceniem, żeby
przyszedł, jak już będzie można się z nim dogadać w sprawach podstawowych?
Czy możliwe też jest, że przez te pół roku zasób słów powiększy mu się
ekspresowo (bo chyba na to liczą rodzice i babcia)? Pytam, bo liczę na
doświadczenia e-dzieckowych rodziców smile Jeśli powinnam udać się z tym
pytaniem w inne miejsce, to odeślijcie mnie, proszę smile
    • madziurex Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 19.03.04, 22:58
      Mam znajomego chłopczyka, który ma teraz 4 latka, a poszedł do przedszkola
      mając 2 i 4 mies. Był na takim mniej więcej etapie rozwojowym,co
      Twój "znajomy" - pampers, sporadyczne wołanie siusiu, kilka wymawianych słów (i
      to zrozumiałych tylko dla najbliższych).Poszedł do grupy, w której było parę
      dzieci w tym wieku, ale o wiele lepiej sobie radzących. Przez pierwszy miesiąc
      Krzyś był przyprowadzany na kilka godzin, przez 2 tygodnie był z nim w grupie
      ktoś bliski (to b.fajne przedszkole,zgadzają się na takie rzeczy). Początki
      były straszne, wszyscy myśleli,że mały nigdy się do tego przedszkola nie
      przyzwyczai - płacz itd. Ale po jakichś 2 miesiącach Krzyś pokochał to miejsce
      i - co najważniejsze - zrobił niesamowity skok w rozwoju. Zaczął dużo mówić
      (musiał się przecież jakoś porozumieć z dziećmi), wołać do pani,że chce siusiu,
      a potem chodzić samemu.Zrobił się bardzo samodzielny i towarzyski.
      Tak że może być tak,że to przedszkole pomoże dziecku dorosnąć.Musi być jednak
      dobra wola wychowawczyń,dyrekcji itd.U Krzysia zgodziły się na pampersa,
      smoczek do spania itp.
      Ale jest druga strona medalu - moim zdaniem 2-letnie dziecko jest za małe na
      przedszkole i w większości przypadków tak szybkie rozstanie z mamą i domem
      kończy się nie najlepiej.
      • tibby Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 19.03.04, 23:13
        Rodziciele małego podjęli decyzję o posłaniu synaczka do pierwszej w życiu
        placówki edukacyjnej głównie ze względu na nadchodzące rodzeństwo (zdaje się,
        że ma się pojawić we wrześniu). Też się zastanawiałam, czy - oczywiście jeśli
        przedszkole będzie przyjazne i miłe - ta zmiana mu nie pomoże. Ale jeśli trafi
        do przedszkola, w którym dobrej woli się nie doczeka, bo na trzy panie będzie
        25 maluchów, a nie pozwolą np. na przebywanie z dzieckiem kogoś bliskiego i
        bezwzględnie każą załatwiać potrzeby w toalecie, to chyba będzie problem.
        Zresztą kto miałby przebywać, jeśli mama będzie zajęta maluchem albo tuż przed
        porodem, babci także zajęć nie zabraknie, a tatuś będzie pracował?
    • aniamamamif Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 22.03.04, 11:49
      Hej,
      Sama jestem mamą 2 i 8 msc. chłopca, który:
      1. mówi bardzo mało (jakieś 15 najprostszych słów, choć inne aspekty rozwoju
      umysłowego i ruchowego są jak najbardziej OK.
      2. co prawda chodzi i nawet śpi bez pieluchy, ale siusia namawiany co 2-3
      godziny, na tzw. zawołanie, sam nie woła.
      3. i na dodatek NIC nie chce jeść.
      Zdecydowałam się wysłać go od września do przedszkola (a przynajmniej spróbować)
      z kilku powodów:
      1. Psycholog i logopeda stwierdzili, że może kontakt z dziećmi pomoże mu zacząć
      mówić.
      2. W przedszkolu dzieci też siusiają na zawołanie (podobno) tzn. przed spaceram
      itp. grupa idzie do łazienki.
      3. Może towarzystwo dzieci i "odczarowanie" tematu jedzenia sprawi, że mały
      spróbuje choć normalnego jedzenia.
      Oczywiscie na poczatku będę go odbierać po kilku godzinach, żeby miał czas na
      osowojenie się z nową sytuacją i liczę na współpracę pań opiekunek.
      Czy się uda?
      Zobaczymy. Ja osobiście bardzo liczę (a konsultowałam to z psychologiem) na
      mały cud.
      Odpisuję na Twój post, bo gdyby nie fakt, że mój syn ma już młodszego brata (14
      msc.) myślałaby, że piszesz o nas smile))
      Pozdrawiam,
      Ania
    • anek.anek Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 22.03.04, 13:05
      My tez mamy 2,5 letniego chłopczyka, który od września idzie do przedzkola. ale
      anyoś na szczęście jest już bardzo samodzielnym chłopcem, prblemy mamy tylko z
      ubireniem się. Jednak wiem, że prawie pól roku w życiu malucha tocała
      przepaść!!! Oczywiście możesz zacząćpróbować go uczyć wołania o siusiu. Teraz
      będzie jużciepło, więc może nie wysadzaj go sama, nie pytaj, tylko czekaj aż
      sam da sygnał. Zasiusia majtki i spodnie raz czy nawet dziesiąty? No i co z
      tego? z tym siusianiem w przdszkolu, to niestety w większości przypadków jest
      tak, że przadszkola wymagają samodzielności od dziecka - musi samo zrobić
      siusiu i się jeszcze ubrać potem. zpytaj jakie są wymagania w wybranym przezz
      ciebie? ale też bez paranoi. do przedszkola i tak powinnaś nosić ubranko na
      zmianę, bo "wpadki" zdarzająsię nawet starszakom. A w grupie przy innych,
      bardziej samodzielnych dzieciach, twój synek też szybciej nauczy się
      samodzielności. co do mowy, to się nie przejmuj. Nasz synek jeszcze dwa
      miesiąće temu mówił tylko podstawowe słowa. w końcu, kiedy udało mu się
      powiedzieć nowe słowo (jajko) to już poooszłoooo! Teraz gada jak najęty,
      codziennie nowe słowo, sama jestem zdziwiona (i zachwycona) w jakim tempie
      zaczął się rozwijać. Niech maluch spędza jak najwięcej czasu z dziećmi - to
      pomoże. a jak już zacznie mówić, (przez te pół roku na pewno!) to czasem
      jeszcze będziesz marzyła, żeby było tak cicho jak terazsmile))
      • silvana_s Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 22.03.04, 13:54
        Całkowicie sie zgadzam z anek.anek. Jestem mamą 2,8 letniego synka i wiem, że
        pół roku dla malucha to ogrom czasu. Przez ostatnie pół roku z małego dziecka,
        synek przeistoczył się w małego chłopca. Świetnie mówi i nawet już dyskutuje
        (czyt. zaczyna sie kłócić), z nocnikiem pogodził sie z dnia na dzień. Przez
        przypadek mąż kupił pieluchy, które go uwierały i przeskoczył etap wołania o
        siusiu. Jak chciał siusiu, przynosił nocnik, ściągał rajstopki i majtki, sam
        siadał, wstawał i się ubierał. Ten etap nazywam "ja siam, wsistko siam"- Miał
        2,5 roku. Teraz radzi sobie swietnie.
        Jedna rzecz jest ważna - trzeba dać dziecku szansę, żeby sie usamodzielnił.
        Pozwolić mu zeby mógł "siam" i nie wyreczać go we wszystkim.
        pozdrowionkasmile
    • almadaffi Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 24.03.04, 10:08
      Ja mam podobny problem. Moja córka ma teraz 2 lata i 2 mies., mówi bardzo
      niewiele, więcej gestykuluje, siusiu tylko w pampersa, od nocnika ucieka, teraz
      robi postępy w samodzielnym jedzeniu, ale jest alergiczką na ścisłej diecie...
      I stąd nasza rozterka- miała pójść od września do przeszkola, gdyż wierzę że
      przez te pół roku i okres wakacji pampersy pójdą w zapomnienie, ale problem
      jest z jej jedzeniem. Jest uczulona na wiele produktów, szykowanie posiłku dla
      niej jest trudne w domu, a w przedszkolu nikt nie będzie się przejmował jej
      specyficznym jezeniem. Po zjedzeniu zakazanej rzeczy mała choruje, ma wysypkę
      itd. Dlategoteż podjęliśmy decyzję że jeszcze do pracy nie wrócę, mam pytanie
      odnośnie tego tematu: czy dziewczynka w wieku mojej córki nie powinna już
      mówić? wiem że dzieci się nie porównuje, ale córki znajomych mówią zdaniami,
      wierszykami, a moja mała tylko yyyyy... zaczyna mnie to martwić, ale
      postanowiłam jeszcze poczekać aż mała zaskoczy.
      • burza4 Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 24.03.04, 12:32
        zupełnie się nie martw - postęp mowy często bywa "skokowy" - najpierw dziecko
        mówi mało, za chwilę marzysz, żeby choć na chwilę przestało nadawać! smile) dzieci
        zaczynają mówić bardzo różnie, jedne szybciej, drugie później i nie ma się czym
        niepokoić.
        Moja latorośl w przedszkolu (z grupą żłobkową) wylądowało jeszcze przed 2
        urodzinami - i poszło świetnie. Mówiła wtedy prostymi zdaniami typu "daj pić",
        nie siusiała już w pampersa, potrafiła jako tako się ubrać i sama jeść (z
        niewielką pomocą). Natomiast potwierdzam, że rozwój mowy w towarzystwie innych
        dzieci był piorunujący (moja była najmłodsza w grupie).

        No i jeszcze jedno - nie znam dziecka, które by lubiło nocnik w trakcie nauki,
        ale koniecznie trzeba próbować, chce czy nie chce. Nam się zdarzały wpadki, ale
        konsekwentnie nocnik i nocnik (przede wszystkim rano, tuż po obudzeniu, nie
        czekając aż się wykokosi ze snu) i w ciągu miesiąca było po sprawie. Niestety
        rzeczywistość jest taka, że zazwyczaj wszędzie są problemy z miejscami w
        przedszkolach, niekiedy nawet w prywatnych i trzeba się liczyć z tym, że
        przyjmowane będą dzieci, które nie będą sprawiały ewentualnych problemów z
        obsługą... I jeszcze jedno - wiem od koleżanki, że zapanowała jakaś psychoza na
        tle molestowania dzieci. Nie wiem, czy wszędzie, ale w jej przedszkolu panie
        dostały dyrektywę, że NIE WOLNO im dotykać dzieci w intymny sposób, co za tym
        idzie nie ma mowy o tym, żeby pani np. podciągała majteczki czy wycierała
        dziecku pupę!!! bo jej nie wolno dziecka dotykać, a żadna nie chce ryzykować,
        że ktoś ją o coś posądzi....
    • gosia.mama.wojtusia Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 24.03.04, 16:37
      nie wiem jak w Twoim mieście ale u mnie warunkiem przyjecia do przedszkola jest
      siusianie na toalete ,nie w pampersa,ale moze to już zalezy od
      przedszkola,chcialam poruszyc inna wazna sprawę,piszesz ze temu chłopcu we
      wrzesniu urodzi się rodzenstwo,i wlasnie tez od wrzesnia pójdzie do
      przedszkola,nie sadze zeby to był dobry pomysł,mójs ynek ma 3,5 rozczku i tez
      wew rzesniu urodzi nam się drugi dzidziuś ,poslalam go do przedszkola już
      teraz,od marca,nie wyobrazam sobie poslania go we wrzesniu,rozmawialam z
      psychologiem,to moze byc ciezkie przezycie dla dziecka,moze sie poczuc
      odrzucone,mama urodzila dzidziusia to mnie się pozbyła i dała do
      przedszkola,może z tego wyjśc więcej złego niz pozytku,niestety,
      jesli chodzi o mowę to mój ma teraz 3,5 i tez nie za duzo mówi(z tego miedzy
      nnymi powodu poszedl do przedszkola-na 3 godzinki),bum bum to autko,am to
      jedzienie,Panie nie robią z tego problemu ze synek mówi po swojemu,po kilku
      dniach wiedziały o co mu chodzismilepozdrawiam cieplutko

      Wojtuś

      • tibby Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 28.03.04, 09:48
        O tym właśnie też pomyślałam. Okoliczności pechowo dość się zbiegły, mały chyba
        i tak miał iść do przedszkola, taki był plan, ale że akurat w tym czasie urodzi
        mu się brat albo siostra... Obawiam się, czy nie nastąpi u niego regres, czy w
        związku z olbrzymim stresem, i to podwójnym, bo i przedszkole, i rodzeństwo,
        nie zaczną się większe kłopoty. Ale to nie moje dziecko, więc nie mam prawa się
        wtrącać, choć uważam, że lepiej byłoby posłać małego później, nie od września.
        Niechby pobył z mamą i nowym członkiem rodziny, a potem dopiero do przedszkola.
        BTW ale piękny mężczyzna z tego Twojego Wojtusia smile pozdrawiam
    • palemka66 Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 24.03.04, 23:27
      Czyli chlopczyk bedzie mial dokladnie 3 lata we wrzesniu. Jesli chodzi o
      siusianie, olbrzymia wiekszosc dzieci starszych niz 3 lata obchodzi sie bez
      pampersa, przynajmniej w dzien, no chyba ze rodzice odpusuczaja kompletnie.
      Jesli chozdi o mowe, przedszkole moze zdzialac cuda. Znam przypadek b. podobny
      do powyzej opisywanego Krzysia. Dziecko bylo do 3.5 roku z babcia w domu i
      mowilo, owszem, ale po swojemu, nikt poza rodzicami i babcia go nie rozumial
      (ktos inny tez cos takiego opisywal samochod - bumbum, itd.). Poszlo do
      przedszkola - i w ciagu miesiaca chlopiec mowil pelnymi zdaniami zrozumialymi
      dla wszystkich.
      Natomiast to pojscie do przedszkola jest zbiezne z pojawieniem sie
      braciszka/siostrzycki - hm, nie to jest najlpeszy pomysl, chyba nie trzeba
      psychologa zeby wyobrazic sobie ze chlopiec moze poczuc sie odrzucony
    • jorutka Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 25.03.04, 14:34
      Chciałabym się skupić tylko na aspekcie pojawienia się rodzeństwa dla tego
      chłopca. Takie wydażenie moze czesto rokować chwilowym cofaniem się dziecka w
      zdobytych juz umiejętnościach. Jężeli dołączymy do tego problemy
      poczucia "odrzucenia" przez posłanie do przedszkola i "zastąpienia" nowym
      dzieckiem przez pojawienie się absorbującego przezciez noworodka to moze być z
      tego niezły pasztet. Polecam albo przyśpieszyć to przedszkole albo je opóźnić.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Joanna
      • madziurex Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 25.03.04, 20:18
        Ja jeszcze a propos 2-letniego Krzysia,który poszedł do przedszkola. Otóż w
        tamtej placówce (normalne przedszkole publiczne) nie tylko nie było problemu z
        pampersem, smoczkiem,mową itp. ale też każde alergiczne dziecko (było ich w
        grupie - razem z Krzysiem - chyba troje)miało na tablicy ogłoszeń swoją
        karteczkę ze spisem produktów,których nie wolno mu jeść i panie sprawdzały to
        przy każdym posiłku,żeby nie zaserwować czegoś niedozwolonego. Rodzice mogli
        zostawić dla dziecka np.chlebek bezglutenowy a nawet kotlecika (sama
        widziałam!) itp.Ale może to takie wyjątkowe przedszkole (dodam,że ze wspaniałą
        dyrekcją,co nie jest regułą).
        Aha, też uważam,że pomysł z wysłaniem małego do przedszkola w momencie narodzin
        młodszego,za chybiony! Konsekwencje mogą być niewesołe. Moja mama została
        wywieziona na wieś do babci,gdy urodziła się jej siostra(był jeszcze młodszy
        brat,moja babcia nie dawała sobie ponoć rady)i - jak mówi - do dzisiaj nosi w
        sobie żal,poczucie odrzucenia przez rodziców, a nawet pewnego rodzaju niechęć
        do siostry...Po prawie 50 latach!
    • tibby Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 28.03.04, 10:05
      Bardzo dziękuję wszystkim emamom za posty. Sama, jak pisałam, nie mam dziecka,
      ale mam z nimi wiele do czynienia smile Małego obserwuję z racji tego, że mieszkam
      bardzo blisko. Z Waszych postów wnioskuję, że jeśli chodzi o mowę, to
      przedszkole może tylko pomóc, natomiast co do siusiania w pampersy, może być
      kłopot. Niedobrze wyszło, że pójście małego do przedszkola zbiegnie się w
      czasie z pojawieniem się rodzeństwa, bo mały może faktycznie odebrać to jako
      odrzucenie. Samo pojawienie się nowego dziecka to już stres, a jeszcze do tego
      dołożone pójście do przedszkola - te dwie sprawy złożone do kupy mogą na
      dzieciaka źle wpłynąć. Jak pisałam, wtrącać się nie zamierzam, bo też nie mam
      patentu na mądrość (między innymi dlatego uderzyłam tutaj o pomoc). No nic,
      zobaczymy, co będzie dalej. pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dzięki smile
      • mama5611 Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 28.03.04, 10:41
        witam jesli chodzi o mowe to dobrze mu zrobi pojscie do przedszkola a jesli
        chodzi o potrzeby fizjologiczne to zalezy od zasad panujacych w placowce tam
        gdzie pracuje przyjmujemy pampersiarzy i jakos z tego wyrastaja ale znam
        miejsca gdzie warunkiem przyjecia jest samodzielnosc
      • mamaestery Re: Trzylatek - mowa, potrzeba i przedszkole 28.03.04, 19:05
        hej
        ja corcie dalam do przedszkola jak miala dwa latka i trzy miesiace,i coz,po
        dwoch tygodniach poprosila mnie pani dyrektor na rozmowe bo okazalo sie ze
        corcia jednak za wczesnie przyszla.rowniez mowila niewiele,robila w
        pampersa,wiecej, panie probowaly ja na sile wysadzac i corcia tak sie zrazila
        ze zupelnie zaczela mi odmawiac siadania na nocnik,tak wiec w sumie same
        negatywysadsad
        pozdrawiam
Pełna wersja