kanna
02.09.10, 10:46
Czytam kolejny post o dramacie, jaki się rozgrywa u debiutujacego przedszkolaka. Wycie, ryki, odrywanie od rodzica... I
mysle sobie, że to wszystko by sie nie musiało odbywać (lub było znacznie słabsze) gdyby Rodzic w roku
poprzedzającym debiut poświecił godzinke tygodniowo na uczestnictwo w zajęciach dla dzieci i rodziców.
Z debiutem przedszkolnym jest jak z pływaniem w basenie - zanim dziecko wrzucisz do basenu oswajsz je z woda ,
prawda? Moczysz mu nózki, pozwalsz sie chlapac w wannie, pusczac zabawki na wodzie itp.
Natomiast debiut przedszkolny to u nas ciągle wrzucanie dzieciaka na głęboka wode do basenu, bez żadnego
przygotowania. A nie, przepraszam, przygotowanie jest - czyta się ksiązeczki o tym, jak to jest na basenie. I ogląda
budynek basenu z zewnątrz,. A potem sie dziwicie, że dzieciak ryczy.. jest przerazony, to placze.
Dziecko - PRZED debiutem - musi poczuć, co to znaczy być w grupie dzieci. Kiedy nagle przestaje byc najwazniejsze,
spada z piedestału, na którym stało w domu, inne dzieci maja podobne prawa, jak ono, a Rodzica nie ma. Jest za to
Pani, Ciocia, która się nim bedzie opiekować. To bardzo trudne doświdczenie. Mozna pomóc dziecku przez nie przejść,
prowadzając je wczesniej na zajęcia grupowe. Dowolne - muzyka, plastyka, jezyk, tańce, kotłowanie w kole cokolwiek,
żeby zaczeło sie orientowac na czym taka grupa polega. Ze osobie prowadzącej mozna zaufać - potem dzicku łatwiej
bedzie zaufać pani przedszkolance.
Na zajęciach oswajanie przebiego powoli, jest czas na to, aby dziecko spędzało zajęcia u Rodzica na kolanach, tylko
obserwujac. Potem powoli zaczyna uczestniczyć. Podchodzi do pani, aby zaraz wrócic na bezpieczne kolana. Na
zajęciach sie nie odzywa, ale w domu śpiwa Ci piosenki. Pewnego dni zainteresuje sie bardziej, a Ty powiesz mu, że
musisz iśc siku i wyjdziesz na 2 minut. Potem na 5. Az pewnego dnia pobiegnie samo, nie czekając na Ciebie.
Takie przygotowanie musi potrwać, nie wystarcza 3 zajęcia integracyjne w przedszkolu. Czas sie liczy w miesiące.
Ale takie przygotwanie zadziała jak szczepionka - owszem, po szczepionce na ospę (czy cos innego) dziecko moze
zachorować, ale na 90 % przejdzie chorobe szybko i lekko.
I tak działają zajęcia. Adaptacje przebiegnie szybko, lekko, a moze nawet bezbolesnie.
Moje dzieci NIE plakały na debiucie przedszkolnym. Wiec sie da.
Zachęcam, dziewczyny, do takiej inwestycji - będzie łatwiej Wam, a co wazniejsze dzieciaczkom.