Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min...

04.10.10, 17:53
Spóźniłam się RAZ po dzieci do przedszkola 15 min... Zdazylo się po raz pierwszy i mam nadzieje, ze bedzie to sprawa jednorazowa. Szanuje czas innych i rozumiem, ze mają swoje życie po pracy. Poza tym jak by każdy tak się spóźniał to pewnie cały rok Panie musiałyby siedzieć dłużej. Wypadki się jednak zdarzają i tak jak ja staram się nie spóźniać tak i kadra przedszkola powinna mieć pewien margines ludzkiego zrozumienia! Dodam, że nasze przedszkole (pod Piasecznem) jest czynne tylko do 17.

Z tego jednorazowego zajścia zrobiła się sprawa! Rozmawiano ze mną jakbym spóźnała się co drugi dzień! Pani wychowaczyni powiedziała mi wprost, że musze sobie znalezc kogos do odbierania dzieci z przedszkola, albo poszukac sobie placowki czynnej do 18 (jak by byl taki wybor to pewnie ze bym wolala...) i wogóle dano mi do zrozumienia, że w tej placówce nie będzie dla nas miejsca jak tak dalej pójdzie! Bo przecież zima za pasem, korki większe itp.!

Jestem porażona, zdegustowana i zasmucona tym jak mnie potraktowano.

Czy wiecie coś na temat przepisów, które ewentualnie pozwalałyby na wypowiedzenie miejsca w przedszkolu dzieciom w tego typu przypadkach?
    • najma78 Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 04.10.10, 18:07
      Hmm, jesli to sie zdarzylo po raz pierwsz to nie rozumiem tej calej afery, kazdemu zdarzyc sie moze i tyle.
      W przedszkolu moich dzieci zdarzylo mi sie raz przez w sumie 7 lat (2 dzieci), przeprosilam, uslyszalam ze nic sie nie stalo i tyle. W kontrakcie mam na to ''przepis'' za spoznienie i dalej wyliczone przedzialy czasowe i ile to kosztuje, poprostu za to kasuje, a nie daja pouczajacych wykladow.
      • przeciwcialo Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 11:04
        A widzisz, mówia nie ma problema bo pałcisz za ich czas. W większości przedszkoli pewnie ani przepraszam ani dziękuję nie usłysza.
        • najma78 Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 19:08
          przeciwcialo napisała:

          > A widzisz, mówia nie ma problema bo pałcisz za ich czas. W większości przedszko
          > li pewnie ani przepraszam ani dziękuję nie usłysza.


          Zdarzylo mi sie to tylko raz i wtedy nie placilam, ale wiedzialam ze moge bo mialam taka informacje w kontrakcie. Czasem kiedy maly spal a po niego przyszlam to proponowali np. zakupy i powrot po dziecko za 45 min. za to nie kasowali, raz poprosilam o ekstra pol godziny (nie po zamknieciu przedszkola) i tez nie bylo problemu, nie placilam.
    • scher A przeprosiłaś? 04.10.10, 20:26
      Pokajałaś się? Bo może skruchy nie wyraziłaś, może po chamsku się zachowałaś, może potraktowałaś to jako pani święty obowiązek?

      Każdy ma swoją rodzinę, może dzieci w domu czekają, chora matka w szpitalu, obiad trzeba gotować? Jak się zdarzyło, to w dobie komórek chyba nie ma problemu zadzwonić i uprzedzić?
    • makurokurosek Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 04.10.10, 20:45
      > Czy wiecie coś na temat przepisów, które ewentualnie pozwalałyby na wypowiedzen
      > ie miejsca w przedszkolu dzieciom w tego typu przypadkach?

      Odpowiedz zapewne znajdziesz w umowie którą podpisałaś z przedszkolem.
    • joanna29 Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 05:44
      U mnie przedszkole czynne do 16. O 15.45 stałam jeszcze w gigantycznym korki i wiedzialam, że nie dojade. Zadzwoniłam i uprzedziłam, że chwile sie spóźnie. Nie było probleemu, panie powiedziały zebym sie nie martwiła, jak by co w przyszlści, któras poczeka.
      Uprzedziłaś telefonicznie, że jestes w drodze i się spóźnisz? Może panie sie martwiły, ze w ogole sie nie zjawisz, bo olalas dziecko, poszlas na zakupy, albo przejechal Cie samochod.
      Spóźnic moze sie kazdy, ale dobrze jest uprzedzic.
    • mkyrcz Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 08:25
      Widzę, że i tu lincz...
      Wyjaśniając zatem - ogólnoprzedszkolnego telefonu nikt ne odebrał. 17.07 zadzwoniła wychowawczyni ze swojej komórki i wtedy udało mi się wyjaśnić, że zaraz będę. Przepraszałam i kajałam się kilka razy. Ale wychodzi na to że to i tak mało... Nie zapomniałam o dzieciach będąc na zakupach czy na kawie - po prostu zatrzymano mnie chwilę w pracy, jednostkowe zdarzenie. Wychowawczyniom nigdy nie dałam się poznać jako osoba nieodpowiedzialna czy opryskliwa - wręcz odwrotnie! Myślałam, że mamy dobre relacje i właściwą płaszczyznę porozumienia. Bardzo się pomyliłam... Mam nadzieję, że PAni pedagog tak protekcjonalnie nie traktuje dzieci i nie buduje osądów na niesprawdzonych i nieprawdziwych przesłankach.
      Dzięki za Wasze komentarze...

      PS W państwowych przedszkolach nie podpisuje się umowy (nic mi przynajmniej o takowej nie wiadomo)
      • gruba_dynia Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 08:37
        W państwowych przedszkolach jak najbardziej podpisuje się umowę.
        • agulka04 Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 08:58
          gruba_dynia napisała:

          > W państwowych przedszkolach jak najbardziej podpisuje się umowę.

          Nie we wszystkich (nie wnikam w taką koniecznośc, nie zgodność z prawem itp., po prostu informuję)
          • dziub_dziubasek Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 09:23
            W Warszawie się nie podpisuje.
        • binkaa Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 10:14
          podpisywałam w obu państwowych przedszkolach umowę
      • scher Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 08:48
        mkyrcz napisała:

        > Wyjaśniając zatem - ogólnoprzedszkolnego telefonu nikt ne odebrał.
        > 17.07 zadzwoniła wychowawczyni ze swojej komórki i wtedy udało mi się
        > wyjaśnić, że zaraz będę. Przepraszałam i kajałam się kilka razy.

        Jeśli tak, tobym wszystko to powiedział dyrektorce. Że bardzo mi przykro i przeprosiny były, ale skoro telefonu przedszkolnego nikt nie odbierał, a panie nie podawały rodzicom prywatnych komórek, to uważam reakcję za mocno przesadzoną.
        • mallard Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 11.10.10, 12:48
          scher napisał:

          > uważam reakcję za mocno przesadzoną.

          Ja również tak uważam, chociaż osobiście znam takie sprawy od "drugiej strony".
          Kiedyś czekaliśmy - ja na żonę, nasze dzieci na mamę, chyba półtorej godziny, bo kórejś mamie coś "wyskoczyło".
          W końcu dzwonek - jeeest mama! Otwieramy drzwi, wchodzi żona, za rękę trzyma... Jasia (dziecko z grupy). Jasio tak się u nas rozbawił (dzieci były małe i dużo zabawek było jeszcze w domu), że nie chciał iść do domu. Później długo jeszcze dopytywał się kiedy znów pójdzie do pani.
          A teraz uwaga! Powyższym czynem moja żona popełniła przestępstwo - uprowadziła dziecko! wink
          • scher Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 11.10.10, 23:12
            mallard napisał:

            > Otwieramy drzwi, wchodzi żona, za rękę trzyma... Jasia (dziecko z grupy). Jasio tak się
            > u nas rozbawił (dzieci były małe i dużo zabawek było jeszcze w domu), że nie chciał iść do
            > domu. Później długo jeszcze dopytywał się kiedy znów pójdzie do pani.

            Masz mądrą żonę. Postępuje z dziećmi intuicyjnie i po ludzku.

            > A teraz uwaga! Powyższym czynem moja żona popełniła przestępstwo -
            > uprowadziła dziecko! wink

            W życiu nie doszukałbym się tu ani zamiaru, ani znamion uprowadzenia. smile
            • kocianna Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 12.10.10, 07:31
              Ja też bym się nie doszukała, ale.. ale wychowawczyni powinna była wezwać policję, która zabierze dziecko do policyjnej izby dziecka. Tak stanowi prawo smile

              Moje przedszkole jest czynne do... 21, ale odbieram Młodą o 16.30 i wszyscy w mojej pracy wiedzą, że to dla mnie święta godzina i choćby się waliło i paliło, to ja wtedy wychodzę. Najwyżej wracam do pracy już z dzieckiem (przedszkole jest obok).

              Rozumiem rozżalenie autorki wątku, ale rozumiem też profilaktyczny atak wychowawczyni. Jedna miała prawo się spóźnić (przypadki chodzą po ludziach), druga miała prawo się wściec. Po odebraniu dziecka i przeprosinach z jednej strony, a reprymendzie z drugiej, sprawy bym nie rozwijała.
              • mallard Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 12.10.10, 08:20
                kocianna napisała:

                > wychowawczyni powinna była wezwać policję, która zabierze dziecko do policyjnej izby dziecka. Tak stanowi prawo smile

                Stanowi stanowi, ale ja osobiście nie słyszałem, aby ktoś z niego skorzystał.
                Co do opisywanej przeze mnie sytuacji - dodam, że żona moja była w kontakcie z mamą Jasia, tylko że z 15 - 20 minut zrobiło się... półtorej godziny, więc żona w końcu zadzwoniła do niej, mówiąc, że nie może dłużej już czekać i zabiera dziecko do swojego domu, a że mieszkamy rzut beretem od przedszkola, to nie było z tym problemu (wożenie dzieciaka itp).
                • scher Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 12.10.10, 08:50
                  mallard napisał:

                  > żona moja była w kontakcie z mamą Jasia, tylko że z 15 - 20 minut
                  > zrobiło się... półtorej godziny, więc żona w końcu zadzwoniła do niej,
                  > mówiąc, że nie może dłużej już czekać i zabiera dziecko do swojego
                  > domu, a że mieszkamy rzut beretem od przedszkola

                  Popatrz, przepis brzmi tak:

                  Art. 211 kk.
                  Kto, wbrew woli osoby powołanej do opieki lub nadzoru, uprowadza lub zatrzymuje małoletniego poniżej lat 15 albo osobę nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

                  A tu po pierwsze nie mieliśmy do czynienia z 'uprowadzeniem', po drugie jak się teraz dowiadujemy, nie było to 'wbrew woli' matki.

                  Żona zrobiła dobrze, zgodnie z prawem - tylko po co się bała? Prawo warto znać, warto czytać przepisy, a nie słuchać bajek opowiadanych przez wizytatorów.
                  • mallard Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 12.10.10, 09:01
                    scher napisał:
                    > Żona zrobiła dobrze, zgodnie z prawem - tylko po co się bała?

                    Ratunku! A gdzie ja napisałem, że się bała?!
                    To "uprowadzenie", to taki żart był... wink
                    • scher Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 12.10.10, 10:34
                      mallard napisał:

                      > To "uprowadzenie", to taki żart był... wink

                      Dla was żart, a młoda nauczycielka weźmie to na poważnie i w razie czego odda dziecko na policję.
                      Dlatego prostuję. smile
              • scher Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 12.10.10, 08:44
                kocianna napisała:

                > Ja też bym się nie doszukała, ale.. ale wychowawczyni powinna była
                > wezwać policję, która zabierze dziecko do policyjnej izby dziecka. Tak
                > stanowi prawo smile

                Nie byłbym taki pewien, w żadnym przepisie rangi ustawy czy rozporządzenia nie jest określony sposób postępowania w takich sytuacjach. Tak więc za każdym razem jest to decyzja dyrektora czy pracownika przedszkola.

                Moim zdaniem wybór, jakiego dokonała żona mallarda, był najbardziej zgodny z dobrem dziecka. Szczególnie w opisanych okolicznościach.
                • reges Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 12.10.10, 08:54
                  Taki zapis jest w statutach przedszkoli i straszy się nim rodziców na pierwszym zebraniu. Jak widać, jednak się nie bojąwink
          • reges Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 12.10.10, 08:52
            Pamiętam z własnego dzieciństwa jak moja mama- przedszkolanka kilka razy wracała z pracy z dziećmi, po które nikt się nie zgłosił. Mama zostawiała na drzwiach przedszkola kartkę z adresem, pod którym dziecko jest do odebrania. Niestety były to czasy, gdy telefon był nieosiągalny, więc rodzice nie mieli za bardzo jak uprzedzić o spóźnieniu. Rekordzista czekał u nas na swoich rodziców do 20.30, pamiętam, że jak po niego przyszli, to byliśmy już w piżamach.
      • makurokurosek Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 09:13
        PS W państwowych przedszkolach nie podpisuje się umowy (nic mi przynajmniej o t
        > akowej nie wiadomo)

        Owszem podpisujesz umowę.
        • dziub_dziubasek Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 09:24
          Niekoniecznie, w Warszawie tylko karty zgłoszenia są. Umów żadnych nie ma.
          • aretahebanowska Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 12.10.10, 07:46
            W Gdyni podpisuje się umowę, w której zaznacza się dokładnie w jakich godzinach dziecko będzie przebywało w przedszkolu. Podaje się, o której godzinie przychodzi i o której będzie odbierane. Przekroczenie tego czasu, ale w godzinach otwarcia przedszkola, kosztuje 5 zł. Po 17 (wtedy zamykają) jest kara 50 zł. Od czasu wprowadzenia umów w naszym przedszkolu nie zdarzyło się żeby ktoś przyszedł po 17. Ja ze dwa razy płaciłam te 5 zł.
    • mkyrcz Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 10:12
      Muszę zatem dopytać Panią Dyrektor o umowę - bezpośrednio takiej nie podpisywałam, ale domyślam się, że zgłaszając dzieci do placówki za pomocą karty zgłoszenowej akceptuję pewne zasady jej funkcjonowania. Poza tym, jeśli za pewne zachowania przewidziane są sankcje chciałbym mieć klarowny obraz sytuacji np. 3 spóźnienia po dzieci - skreślenie z listy przedszkolnej itp.
      Generalnie czuję się bardzo źle potraktowana i niewłaściwie osądzona bez jakiejkolwiek możliwości wyjaśnienia. Dziś akurat Pani Dyrektior jest nieobecna ale zapewne jutro będę na temat całego zajścia z nią rozmawiać. Bo ludzkie traktowanie należy się obu stronom, a nie tylko paniom przedszkolankom.
    • binkaa Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 10:13
      w przedszkolu strszaka był taki zapis że w razie spóźnienia płaci się 20 zł za każda rozpoczeta godzinę
      i w sumie to jest oki
      spóxniam się, ale pani zostaje nie za darmo, czyli nie jest jej tak przykrowink

      nie spózniłam sie nigdy, ale zapis mi sie podobał
    • przeciwcialo Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 11:00
      Kadrze przedszkola nikt za margines zrozumienia nie zapłaci. Dzis ty, jutro tata Marysi, potem mama Kasi i tak musieliby siedziec po godzinach ku chwale ojczyzny.
    • kanna Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 11:33
      Mąż dwa razy - przez 4 lata - zapomniał (!) ze danego dnia ma odebrac dzieci...

      U nas jest - niepisana, ale nazywana głośna na zebraniu - umowa, że osobie, która z dzieckiem dłuzej zostaje nalezy zapłacic 30 zł za każda rozpoczeta godzinę opieki, ponad czas pracy przedszkola.

      Panie tez zawsze prosza, żeby DZWONIĆ, bo wtedy wiedza, co się dzieje.

      U Ciebie zrobili afere, jak rozumiem, profilatycznie wink
      • mkyrcz Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 11:54
        Na to wygląda smile
        Spóźniać się nigdy nie zamierzałam i nie zamierzam, ot wypadek przy pracy, więc cała batalia w niewłaściwy cel uderza.
        • bogusia1231 Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 15:40
          Opowiadała mi nauczycielka z przedszkola, że kiedyś spóźniła się do szkoły po własne dziecko , które było w pierwszej klasie szkoły podstawowej, bo czekała aż jakiś rodzic odbierze swoje dziecko z przedszkola. Jej dziecko czekało na nią samotnie pod szkołą...., bo pani ze świetlicy gdzieś się spieszyła....
          • przeciwcialo Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 17:08
            Tej drugiej strony spóźnień rodziców do przedszkola nikt nie widzi.
            • asia_i_p Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 20:24
              Jest jeszcze trzecia strona - przedszkole nie powinno być zorganizowane "na styk" - górna granica odbioru dzieci powinna być na jakieś pół godziny przed zakończeniem pracy przez pracowników przedszkola. Gminy tutaj chyba oszczędzają - nie chcą płacić za ten czas, a powinny, bo to daje margines bezpieczeństwa.
              • przeciwcialo Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 20:49
                Jak ty to sobie wyobrażasz? Ktoś kończy pracę o 16.30 np a potem siedzi do 17 z dziecmi? Ty tez w pracy po godzinach zostajesz?
                • asia_i_p Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 05.10.10, 21:22
                  Nie - ja to sobie wyobrażam tak, że panie mają opłacone siedzenie z dziećmi do 17-tej, a rodzice podane za godzinę odbierania dzieci 16.30. I jest pół godziny zapasu na odprawienie spóźnialskich, obgadanie dnia między sobą, odpowiedzenie na pytania rodziców, uporządkowanie swoich materiałów.
                  Owszem, zostaję w pracy po godzinach - przecież jak uczeń ma do mnie sprawę albo przyjdzie rodzic coś obgadać, to nie wyjdę i ich nie zostawię tylko dlatego, że dzwonek zadzwonił. Ale nie oczekuję tego od nikogo, za to oczekuję lepszej organizacji od administratora przedszkola, czyli chyba gminy.
                  • ariana1 Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 09.10.10, 14:33
                    asia_i_p napisała:

                    > Nie - ja to sobie wyobrażam tak, że panie mają opłacone siedzenie z dziećmi do
                    > 17-tej, a rodzice podane za godzinę odbierania dzieci 16.30. I jest pół godziny
                    > zapasu na odprawienie spóźnialskich, obgadanie dnia między sobą, odpowiedzenie
                    > na pytania rodziców, uporządkowanie swoich materiałów.

                    Ale z kim ma obgadywać? Późnym popołudniem zostaje przeważnie jedna nauczycielka z resztą dzieci z pozostałych grup. Myślisz, że do 17 zostają wszystkie nauczycielki, każda ze swoją grupą?
                    • asia_i_p Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 11.10.10, 17:28
                      O tym nie pomyślałam, u nas są raczej dwie, albo pani nauczycielka i dwie panie pomagające. Pomimo wszystko, nawet gdyby miała sama siedzieć, uważam że to niezłe rozwiązanie. Fakt, że tym nauczycielkom liczy się czas pracy punkt do godziny odebrania dzieci, tak, jakby potem nie trzeba było jednak kilku czynności wykonać, jest lekkim nieporozumieniem - tak, jakby gmina koniecznie chciała wycisnąć z pracownika przynajmniej te kilka minut ponad wymiar pracy.
        • ola33333 Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 12.10.10, 23:57
          mi sie tez zdarzylo 2 razy w ciagu roku spoznic po dziecko do przedszkola.
          Zamknieto wjazd na autostrade i byl objazd z korkiem, no i tez sie spoznilam ok. 15 min. Zadzwonilam, ze pozniej przyjade.
          Za pierwszym razem pani miala troche skwaszona mine i powiedziala, ze prosi zeby to sie wiecej nie zdarzalo bo ona tez sie gdzies spieszy po pracy. Przeprosilam i tyle. Moim zdaniem reakcja u nas obu byla taka jak trzeba.
          Za drugim razem mialam szczescie, bo zostalo jeszcze jedno dziecko, ktore bylo odebrane jeszcze pozniej...
      • rafciu1975 Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 06.10.10, 10:30
        zapłacić ale komu? bezpośrednio przedszkolance?

        i czy to jest fakturowane czy płatność "pod stołem"?
        • niskaaa Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 06.10.10, 12:05
          U Nas jest taki zapis w regulaminie. Że najpierw dzwonia do rodzica jednego czy drugiego. Jeśli nie odbiera i nie ma informacji to godzine czeka nauczycielka z dzieckiem jesli nie ma nikogo i dalej nikt nie odbiera to juz dzwonia na policje czy gdzies tam nie pamietam.
        • kanna Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 07.10.10, 20:03
          Jest to płatność "pod stołem", otrzymuje je osoba, która została dłużej. na taksówkę.
    • mkyrcz Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 07.10.10, 10:56
      Wszyscy macie po trosze racji!
      A konkludując - nie ulega żadnej dyskusji fakt, że dzieci trzeba odbierać na czas! Mam tego pełną świadomość! Czasami może jednak zdażyć się "wpadka" i tu liczyłabym po prostu na jakieś ludzkie zrozumienie. Nie mówię tu o regularnych spóźnieniach raz na tydzien czy dwa, ale o incydencie. Zwłaszcza, że pokajałam się, przeprosiłam, nie tłumaczyłam się w stylu "zeszło się na kawie czy zakupach". W takich sytuacjach po prostu wychodzi jakimi jesteśmy ludźmi - dotyczy to zarówno rodziców jak i Pań przedszkolanek, które spędzają z naszymi dziećmi cały dzień (!!!).
      • emma_me Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 07.10.10, 11:56
        Opowiadała mi nauczycielka z przedszkola, że kiedyś spóźniła się do szkoły po własne dziecko , które było w pierwszej klasie szkoły podstawowej, bo czekała aż jakiś rodzic odbierze swoje dziecko z przedszkola. Jej dziecko czekało na nią samotnie pod szkołą...., bo pani ze świetlicy gdzieś się spieszyła....
        i właśnie dlatego trzeba szanować czas innych a nie myśleć tylko o sobie.
      • ib_k Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 07.10.10, 13:41
        Nie mówię tu o regularnych spó
        > źnieniach raz na tydzien czy dwa, ale o incydencie.

        i pomyśl, że taki incydent zdarza się każdemu rodzicowi raz w roku....
      • mamabasia Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 07.10.10, 15:01
        Pomysl ile oni takich "incydentów" maja przez cały tydzień? Może codziennie użeraja się po godzinach ze spóźnialskimi rodzicami?
        • yarpen111 Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 07.10.10, 15:12
          Mysle,ze sprawy by nie bylo gdybys zadzwonila po prostu wczesniej, np. okolo 16:30.

          Ja musze wychodzic z pracy punktualnie,zeby zdazyc do p-kola.
          Jesli w ostatniej chwili ktos mnie zatrzymuje , to go przepraszam i mowie,ze
          sprawe odkladm do jutra bo jade po dziecko. W firmie nikt sie temu nie dziwi, bo wiekszosc ludzi sie spieszy po dzieci do przedszkola, szkoly, etcsmile
      • mel.la Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 03.11.10, 22:24
        mkyrcz napisała:

        > Wszyscy macie po trosze racji!
        > A konkludując - nie ulega żadnej dyskusji fakt, że dzieci trzeba odbierać na cz
        > as! Mam tego pełną świadomość! Czasami może jednak zdażyć się "wpadka" i tu lic
        > zyłabym po prostu na jakieś ludzkie zrozumienie. Nie mówię tu o regularnych spó
        > źnieniach raz na tydzien czy dwa, ale o incydencie. Zwłaszcza, że pokajałam się
        > , przeprosiłam, nie tłumaczyłam się w stylu "zeszło się na kawie czy zakupach".
        > W takich sytuacjach po prostu wychodzi jakimi jesteśmy ludźmi - dotyczy to zar
        > ówno rodziców jak i Pań przedszkolanek, które spędzają z naszymi dziećmi cały d
        > zień (!!!).

        Jako dawna nauczycielka przedszkola jak najbardziej sie z Toba zgadzam. Co to jest 15 minut! Pamietam, ze kilkakrotnie bralam do domu chlopca a raz nawet odwozilam go do domu autobusem, kobitka byla samotna matka, jakos ani ja ani dyrektorka nie robilysmy z tego wiekszego problemu, no ale to byly zupelnie inne czasy... wink
    • ewaamam Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 08.10.10, 13:40
      Wiesz to wszystko jest super...wyrozumiałość, zrozumienie itp...ale wyobraź sobie, że to w twoim interesie jest odebrać dziecko na czas żeby nie niepokoiło się widząc że od jakiegoś czasu siedzi samo a nikt po nie nie przychodzi, że pani jest poddenerwowana bo tak naprawdę to nie wie co się stało czy wpadłaś pod samochód czy po prostu dłużej ci się zeszło na zakupach. Telefonu też raczej trudno odebrać bo placówka jest pusta a pani w sali raczej telefonu nie ma...trudno oczekiwać, że z dzieckiem będzie stała "obok aparatu" (jak siostra Basen) i czekała na telefon od rodzica.
      U nas jest jeszcze taka kwestia że 10 minut po zakończeniu pracy przedszkola przestają działać grzejniki, przychodzi ochroniarz i uruchamia monitoring. Nie ma zmiłuj się już kilka razy czekałam z dzieckiem na placu zabaw obok przedszkola. I to niby nie jet kłopot?

      Najbardziej "hardkorowa" propozycja (4 latek drugi miesiąc w przedszkolu) ...my z mężem się niedogadaliśmy czy mogłaby pani zabrać dziecko do siebie do domu a my odebralibyśmy go ok 19. 30." ...oczywiście ne zgodziłam się.

      • mayessa Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 08.10.10, 20:43
        Dwa lata temu przez cały semestr tylko kilka razy wyszłam punktualnie z pracy bo jedna mama często a niektórzy rodzice jednorazowo spóźniali się. Spóznienia od 5 do 50 minut.
    • lejla81 Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 12.10.10, 16:41
      Ja się czasem spóźniam... Nie więcej niż 5 minut, ale zdarza się, przyznaję się sad Jest mi wstyd, ale przedszkole jest czynne do 17 i pracuję również do 17. Czasem nie ma szans, żeby udało mi się wyjśc przed piątą. Wiele osób pracuje teraz 9-17, nie rozumiem czemu przedszkola upierają się pracowac w takich dzikich godzinach.
      • emma_me Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 13.10.10, 08:42
        niektóre przedszkola są czynne dłużej i jeśli wiedziałabym, że pracuje do 17 a przedszkole jest czynne do 17 to złożyłabym wniosek do innego. JA nie rozumiem takiego tłumaczenia.
        • graz.ka Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 30.10.10, 12:01
          I będą gminy, gdzie za każdą godzinę - a może i kwadrans? zapłacisz dodatkowo:
          news.epoznan.pl/index.php?section=forum&mode=list&s=1&t=18421&page=1
    • black_edith Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 13.10.10, 16:53
      pytanie do autorki wątku:
      czemu zgodziłaś się zostać dłużej w pracy, nawet jesli to była tylko chwila, skoro ryzykowałaś przez to spóźnienie do przedszkola? Masz problem z asertywnością? Przez twój brak umiejętności mówienia "nie", twoje dziecko czekało na ciebie, a jego wychowawczyni poświęciła swój prywatny czas i być może też się gdzieś spóźniła. Irytacja pracowników przedszkola jest jak najbardziej uzasadniona: skoro spóźniłaś się raz, to możesz spóźnić się kolejny, bo znowu ktoś/coś ważnego zatrzyma cię w pracy, a ty nie będziesz umiała zdecydowanie odmówić - ostra reakcja przedszkola zmniejsza ryzyko recydywy wśród rodziców. Jeśli pani każdemu powie "nie ma sprawy, nic się nie stało", to po miesiącu okaże się, że połowa rodziców się spóźnia i to nie tylko po 15 minut.
      • grzalka Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 13.10.10, 17:07
        telefonu w sali nie ma, ale rodzic powinien mieć kontakt z panią- mieć jej numer komórki na przykład
        • mallard Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 14.10.10, 08:42
          grzalka napisała:

          > telefonu w sali nie ma, ale rodzic powinien mieć kontakt z panią- mieć jej numer komórki na > przykład

          Taaa i wydzwaniać co pół godziny pytając, czy mój "Bimbuś" zjadł podwieczorek, albo czy nie płacze aby! No a druga mamcia, wchodząc w tym czasie do sali powie - "no ta to tylko przez telefon gada, zamiast mojego dzieciątka pilnować"!
          • grzalka Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 14.10.10, 11:50
            mallard napisał:

            > grzalka napisała:
            >
            > > telefonu w sali nie ma, ale rodzic powinien mieć kontakt z panią- mieć je
            > j numer komórki na > przykład
            >
            > Taaa i wydzwaniać co pół godziny pytając, czy mój "Bimbuś" zjadł podwieczorek,
            > albo czy nie płacze aby! No a druga mamcia, wchodząc w tym czasie do sali powie
            > - "no ta to tylko przez telefon gada, zamiast mojego dzieciątka pilnować"!

            nie żartuj, ludzie chyba mają jakiś rozum ?
            ja mam numery obu pań, ale użyłam może ze dwa razy przez 3 lata
            • mamabasia Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 14.10.10, 14:17
              Jakiś? Pewnie było tak jak opisane wyżej, telefony o byle pierdółke a potem gadki że pani przez telefon gada.
          • scher Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 14.10.10, 20:53
            mallard napisał:

            > Taaa i wydzwaniać co pół godziny pytając, czy mój "Bimbuś" zjadł
            > podwieczorek, albo czy nie płacze aby!

            Wystarczy poinformować rodziców, że telefon podany jest wyłącznie na wypadek sytuacji awaryjnych, a na pewno nie będzie odbierany w czasie zajęć. Znam wielu nauczycieli, którzy podają rodzicom telefon i źle na tym nie wychodzą.
        • mamabasia Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 14.10.10, 14:16
          Ty także rozdajesz współpracownikom i klientom swój numer telefonu?
          • grzalka Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 14.10.10, 19:03
            mamabasia napisała:

            > Ty także rozdajesz współpracownikom i klientom swój numer telefonu?

            rozsądnym ludziom tak, jak najbardziej- chociaż w moim zawodzie to chyba jeszcze bardziej ryzykowne niż u nauczycieli

            mam też numer komórkowy wychowawczyni córki (już szkolnej) i tez byłoby dużo trudniej, gdybym go nie miała
          • asia_i_p Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 27.10.10, 21:57
            Nie tylko rodzice moich uczniów, ale także moi uczniowie (licealiści, od pierwszej klasy) mają mój e-mail i numer telefonu. Nie nadużywają, dzwonią w ważnych sprawach, a ja mam pewność, że nie okaże się po czasie, że byłam strasznie potrzebna, a nie dało się mnie znaleźć.
    • mondovi Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 14.10.10, 10:30
      ja mam w umowie z przedszkolem, że za spóźnienie się po dziecko (poza czasem pracy przedszkola) naliczana jest kara 50zł za pół godziny. Dodatkowo, w umowie jest zapis, że przedszkole ma prawo rozwiązać umowę w razie nie przestrzegania regulaminu. Przeczytaj umowę po prostu.
      • luna333 Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 28.10.10, 06:55
        Dziwię się że nie ma telefonu, tzn. ja mam kontakt zarówno z przedszkolem i opiekunkami jak i prywatny telefon kom. do dyrektorki. W zależności czego i o której muszę skontaktować się z przedszkolem - wybieram telefon lub sms do dyrektorki. Różne przypadki się zdarzają, np. w kwestii choroby kontaktuję się z przedszkolem telefonicznie by poinformować, że moje chore i jakie ma objawy oraz spytać czy inne dzieci miały wcześniej podobne. Jeżeli faktycznie coś się stanie i nie jestem w stanie dotrzeć na czas po dziecko, to również dzwonię z przeprosinami i informuję, że wydarzyła się jakaś sytuacja awaryjna. Na pewno nie zostawiam dziecka i opiekunek w p-lu na zasadzie niech się domyślają dlaczego jeszcze mnie nie ma. Jeśli wiem, że nie uda mi się dotrzeć po dziecko przed zamknięciem p-la to organizuję odbiór małego przez kogoś innego.
        A co do autorki wątku, to jak rozumiem przedszkole wcześniej nie zostało uprzedzone, że mama się spóźni, 15 min to jedno, ale faktycznie opiekunki mają swoje plany, umówione spotkania itd, więc gdy są dostatecznie wcześniej poinformowane o jakimś wydarzeniu, które zmusi ich do dłuższego zostania w pracy, uprzedzone , są w stanie przeorganizować swój prywatny grafik. Tak więc grunt to dobry kontakt z placówką. A czy mogą dziecko usunąć z p-la tego nie wiem, bo zapewne jest to w umowie, u mnie zdaje się są przewidziane kary pienięzne.
        • osimek Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 29.10.10, 18:29
          Problem z spoźnianiem się to nie tylko sprawa przedszkola, ogólnie wszystkim wydaje się ze można spóźnić akademicki kwadrans. Osobiście jako nauczyciela szlak mnie trafia ze ktoś się spóźnił. NIkt nie bierze pod uwagę ze ja po pracy jestem mamą - która też ma dziecko i musi zapewnić mu opiekę. Nie ważne przecież jestem tylko przedszkolanką.
          Pamiętajmy tylko o jednym jaki dajemy wzór naszym dzieciom, one tak w przyszłości będą traktowały nas.
          Gdy ostatnio przyszłam do przedszkola 2 minuty po czasie, córka zeszła z resztą grupy na podwieczorek ( a nie jada go w przedszkolu) to było mi bardzo wstyd - że ja nauczyciel zrobiłam taki paskudny numer.
          Ps. do autorki wątki - może reakcja wychowawczyni nad wyraz emocjonalna, ale nie wiadomo gdzie ona się spóźniła.
          • hayet Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 30.10.10, 13:26
            przepraszam a jakiego predmiotu pani uczy? z tego co poamietam to jesli mowimy, ze szlag nas trafia to nie o takim szlaku np. lesnym mowa... takze-szlag mnie trafia...

            ja pameitam, ze bedac uczennica czy studentka takze musialam czekac na nauczycieli czy wykladowcow-strasznie to wnerwiajace bylo.

            nie lubie sie spozniac ani tez nie lubie spoznialskich, ale chyba kazdemu chociaz raz w zyciu sie zdarzylo spoznic? bo jak czytam niektorych wypowiedzi to mam wrazenie, ze sa czysci jak lza i potrafia kazda okolicznosc przewidziec. i tym samym nie spozniaja sie.
            kazdemu sie moze raz zdarzyc.

            ktos tutaj pisal moim zdaniem o dosc dobrym pomysle a mianowicie zostawienie 30min w razie czego, rodzicom. czyli jesli przedszkole pracuje do 17 do rodzic ma odebrac dziecko gora do 16.45 i wtedy nawet jeslis pozni sie te 15 min to nauczycielka nei bedzie musiala zostac dluzej niz ta 17.
            • szajma Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 31.10.10, 18:01
              łapanie się za słówka... nie ładnie...
              jakiś dziwny klimat tego wątku...
              ja uważam, że nie należy robić zadymy o jednorazowe spóźnienie, ale też należy okazać skruchę a nie mieć pretensje do tych, którzy uważają, że spóźnieać się nie wolno. przecież każdy może mieć gorszy dzień, choćby dlatego należy nie przeżywać tak. czemu tak się oburzyłaś, skoro spóźniać się więcej nie będziesz?
              • hayet Re: Spóźniłam się do przedszkola po dzieci 15 min 04.11.10, 15:51
                oj tak, bardzo NIELADNIE tak nauczycielce zwrocic uwage...ze popelnil blad..pewnie jezyka polskiego w szkole dzieci uczy a pozniej sprawdza wypowiadania i szlak ja trafia wink ten turystyczny
                • hayet aa zapomnialam 04.11.10, 15:53
                  wypowiadania tez mi nauczycielka kiedys "podpowiedziala" wink
Pełna wersja