aezgrudzien
19.10.10, 13:20
Moja córka ma niespełna trzy lata i składa trzyliterowe wyrazy, liczy do 20, bez kłopotu odpowiada na zadania cztero- i czasem pięciolatków /moja opinia na podstawie ćwiczeń na różnych książeczkach dla dzieci, na których jest napisane do jakiego przedziału wiekowego są skierowane/. Córka jest bardzo komunikatywna, ma szeroki zasób słownictwa /rozumie, zna i używa pojęcia abstrakcyjne, chodzi mi min o: zabawny, uprzejmy, pomocny, interesujący, wiedza, szczęście, lenistwo, radość/,z łatwością wyraża swoje poglądy. Sama posługuje się widelcem i łyżką /sama smaruje chlebek masłem/, wykonuje czynności toaletowe, zapamiętuje wierszyki piosenki, układa puzzle sześćdziesięcioelementowe /zupełnie samodzielnie/... moim zdaniem /biorę pod uwagę ,że może być to zdanie zdeformowane i subiektywne, bo jest zdaniem matki/ jest nad wyraz dobrze rozwiniętą dziewczynką.
Od września córka uczęszcza do przedszkola. Gdy tylko ją tam zapisałam od razu dowiedziałam się, że moje nawyki nie będą kontynuowane w przedszkolu gdyż jest to niezgodne z rozporządzeniem MEN. Dzieci w przedszkolu wycinają, malują farbami, lepią coś z plasteliny, itp. Oczywiście uważam, że te czynności są równie ważne dla rozwoju dziecka. Postanowiłam, posyłać dziecko na zajęcia przedszkolne, a w czasie wolnym kontynuować dotychczasowe zajęcia w domu. Lecz jak się okazuje nie jest to dobre rozwiązanie. Przynajmniej raz w tygodniu przeprowadzana jest ze mną rozmowa, że moje "wymagania" są mocno przesadzone i wielokrotnie rozmawiano ze mną, aby stanowczo zaprzestać "nauki" /zaznaczam,że jest to nauka wyłącznie poprzez zabawę, z użyciem kolorowych książek dla dzieci, zabawek śpiewających, liczących, różnego rodzaju klocków, układanek, ogólnie zabawek edukacyjnych, a także plansz, córka nic nie pisze/. Pani przedszkolanka uważa, że moja córka nie chce bawić się z innymi dziećmi, nie interesują jej proponowane zabawy, siedzi w kącie jak inne dzieci uczą się nowych rzeczy. Nie uważam, aby zajęcia prowadzone przez panią były nudne, zakres tematyczny powinien ją interesować. Rozważałam problem wstydu nieśmiałości, ale to do niej nie pasuje... pani również uważa, że "ona jest z tych dzieci co sobie w życiu radę dadzą" /cytuję panią/ W CZYM WIĘC JEST PROBLEM???
tłucze mi się po głowie odpowiedz w stylu: ona nie dogaduje się z innymi trzylatkami, bo one chodzą ze smoczkami i pieluszkami /fakt który widziałam na własne oczy/, uczą się prostych piosenek, które ją nudzą, nauka kolorów jest nie dla niej, skoro ona to zna, panie mylą się zaniżając jej rozwój sytuacja ma się zupełnie odwrotnie....
ps. uprzejmie proszę o nieumieszczanie komentarzy i porad w stylu "gdzie jej dzieciństwo"