naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypowiedz

19.10.10, 13:20
Moja córka ma niespełna trzy lata i składa trzyliterowe wyrazy, liczy do 20, bez kłopotu odpowiada na zadania cztero- i czasem pięciolatków /moja opinia na podstawie ćwiczeń na różnych książeczkach dla dzieci, na których jest napisane do jakiego przedziału wiekowego są skierowane/. Córka jest bardzo komunikatywna, ma szeroki zasób słownictwa /rozumie, zna i używa pojęcia abstrakcyjne, chodzi mi min o: zabawny, uprzejmy, pomocny, interesujący, wiedza, szczęście, lenistwo, radość/,z łatwością wyraża swoje poglądy. Sama posługuje się widelcem i łyżką /sama smaruje chlebek masłem/, wykonuje czynności toaletowe, zapamiętuje wierszyki piosenki, układa puzzle sześćdziesięcioelementowe /zupełnie samodzielnie/... moim zdaniem /biorę pod uwagę ,że może być to zdanie zdeformowane i subiektywne, bo jest zdaniem matki/ jest nad wyraz dobrze rozwiniętą dziewczynką.
Od września córka uczęszcza do przedszkola. Gdy tylko ją tam zapisałam od razu dowiedziałam się, że moje nawyki nie będą kontynuowane w przedszkolu gdyż jest to niezgodne z rozporządzeniem MEN. Dzieci w przedszkolu wycinają, malują farbami, lepią coś z plasteliny, itp. Oczywiście uważam, że te czynności są równie ważne dla rozwoju dziecka. Postanowiłam, posyłać dziecko na zajęcia przedszkolne, a w czasie wolnym kontynuować dotychczasowe zajęcia w domu. Lecz jak się okazuje nie jest to dobre rozwiązanie. Przynajmniej raz w tygodniu przeprowadzana jest ze mną rozmowa, że moje "wymagania" są mocno przesadzone i wielokrotnie rozmawiano ze mną, aby stanowczo zaprzestać "nauki" /zaznaczam,że jest to nauka wyłącznie poprzez zabawę, z użyciem kolorowych książek dla dzieci, zabawek śpiewających, liczących, różnego rodzaju klocków, układanek, ogólnie zabawek edukacyjnych, a także plansz, córka nic nie pisze/. Pani przedszkolanka uważa, że moja córka nie chce bawić się z innymi dziećmi, nie interesują jej proponowane zabawy, siedzi w kącie jak inne dzieci uczą się nowych rzeczy. Nie uważam, aby zajęcia prowadzone przez panią były nudne, zakres tematyczny powinien ją interesować. Rozważałam problem wstydu nieśmiałości, ale to do niej nie pasuje... pani również uważa, że "ona jest z tych dzieci co sobie w życiu radę dadzą" /cytuję panią/ W CZYM WIĘC JEST PROBLEM???
tłucze mi się po głowie odpowiedz w stylu: ona nie dogaduje się z innymi trzylatkami, bo one chodzą ze smoczkami i pieluszkami /fakt który widziałam na własne oczy/, uczą się prostych piosenek, które ją nudzą, nauka kolorów jest nie dla niej, skoro ona to zna, panie mylą się zaniżając jej rozwój sytuacja ma się zupełnie odwrotnie....
ps. uprzejmie proszę o nieumieszczanie komentarzy i porad w stylu "gdzie jej dzieciństwo"
    • aezgrudzien Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 19.10.10, 13:34
      jeszcze mam jedno pytanie: czy może być tak, ze w jednorazowych,krótkotrwałych relacjach dziecko jest śmiałe i bezpośrednie, a w grupie traci te instynkty? Jaka może być tego przyczyna? jak temu zaradzić?
      • p.o.v Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 19.10.10, 14:01
        Hm, nie za bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Wydaje mi się, ze przedszkole musi prowadzić program zgodny z ustaleniami MEN więc trudno, żeby zmieniało je pod poszczególne osoby.

        Moja corka kończy 3 latka pod koniec października, jest mniej więcej na poziomie Twojego dziecka, wszyscy mi mówią, że przewyższa rozwojem inne dzieci, chodzi do normalnej grupy 3 latków - swoją drogą nikt tam w pieluszce i ze smoczkiem nie chodzi! Dzieciaki lubią się nawzajem, córka wykonuje prace plastyczne z radością, wszystkie te "proste piosenki" zna od dawna, bo Ją niania - była przedszkolanka nauczyła, a obecność w grupie rówieśniczej jest nie do przecenienia.
        Ja też mam pewne zastrzeżenia co do tego, że nie ma "nauki" w przedszkolu. Ale przecież nikt mi nie broni uczyć dziecka w domu? Tobie też nie...
        • p.o.v Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 19.10.10, 14:03
          aha - w jaki sposób Pani każe Ci "zaprzestać" nauki? Skąd w ogóle wie o Twoich "wymaganiach" ? Co ją obchodzi czym zajmujesz się z dzieckiem w domu? Przecież to Twoja sprawa - tylko i wyłącznie?
          • ida.lipcowa Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 19.10.10, 15:23
            Przede wszystkim nie "instynkty" w umiejętności społeczne,Przy całym szacunku dla twej pracy z dzieckiem w domu widzisz ,ze twoja corka nie umie wchodzic w relacje z rowiesnikami.Jest to najczęstszy błąd rodziców ,ktorzy zachwycają się nad rozwojem motoryczno0intelektualnym a niestety to nie wszystko i myślę,że z tego powodu będzie bardzo dużo odroczen obowiazków szkolnych.I chyba rozumiem dlaczego przedszkolanka prosi Cie o zastopowanie zapędów pracy z dzieckiem w domu .Po pierwsze ,jak już zauważyłas może to powodowac problemy natury spolecznej z rówiesnikami-brak wspolnych tematów i działań,poczucie odizolowania i nie integracji a po drugie może nastąpić bardzo czesty w takich przypadkach tak zwany syndrom znudzenia/przesycenia za jakiś czas,teraz umie dużo ale za jakiś czas właśnie wtedy kiedy rozwojowo cała grupa będzie robić te rzeczy ona będzie stała w miejscu i nic nie będzie się jej chciało robic w mysl-ja już to wszystko przerobiłam.Jednak nauczycielka powinna jej podwyzszać stopień zadan poprzez prace indywidualną.
          • magdalas Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 21.10.10, 20:35
            nie czytałam odpowiedzi więc nie wiem kto ci co doradza. Moim zdaniem masz kilka opcji
            a) możesz zostawić wszystko tak jak jest i się z panią przepychać
            b) możesz zmienić przedszkole
            c) możesz też spróbować przenieść dziecko do grupy 4 latków, tam prawdopodobnie córka poczuje się lepiej. Ja bym tak zrobiła, jestem właścicielem prywatnego przedszkola i u nas dopuszczamy takie rozwiązanie
            powodzenia
      • sylwia.ax Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 21.10.10, 10:49
        aezgrudzien napisała:

        > jeszcze mam jedno pytanie: czy może być tak, ze w jednorazowych,krótkotrwałych
        > relacjach dziecko jest śmiałe i bezpośrednie, a w grupie traci te instynkty? Ja
        > ka może być tego przyczyna? jak temu zaradzić?


        Moja córka przez pierwsze półtora roku w przedszkolu (poszła tam w wieku 2,5 lat), zachowywała sie zupełnie inaczej niż w domu. W domu - gaduła, tam - milczek, w domu - śmiała i odważna, tam - wyobcowana.
        Teraz już jest inaczej, ale na początku miałam wrażenie, że to dwoje róznych dzieci.
        MOja córka też jest rozwojowo o rok do przodu, choćby z racji starszego brata i naśladowania jego zabaw i poczynań. I też jest tak, że z niktórymi dziećmi w jej wieku nie dogaduje się, bo ona zachowują się jak maluchy a ona jak średniak smile
        Co do Twojego problemu - moim zdaniem pani z przedszkola nie moża zabraniać Ci zabaw edukacyjnych, po pierwsze dlatego że to nie jej sprawa. Po drugie - czego nie jestem w stanie pojąć i z czym walczyliśmy w grupie syna, kiedy chodził do przedszkola - to równanie w dół, do tych mniej zdolnych i brak alternatywy dla dzieci lepiej rozwiniętych.
        MOże rozwiązaniem byłoby przeniesienie córki do starszej grupy - jeśli jest taka opcja. Sądzę też że w tej grupie są też inne dzieci, któr nudzą sie w czasie zbyt prostych zajęć. MOże pani wychwawczyni mogłaby róznicować rodzaj zajęc - z doświadczenia wiem jednka, że to wymaga chęci i zaagnażowania, o co wcale nie tak łatwo - czego dowodem były panie z grupy mojego syna, absolutnie odpornw na sugestie, że połowa dzieci może robić wiecej wink
        Pzodr.
    • nikorason Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 19.10.10, 16:23
      Chyba nie jesteś z wykształcenia pedagogiem, bo trochę mylisz rozwój intelektualny ze zdolnościami manualnymi, które nawet najinteligentniejsze dziecko musi wyćwiczyć (to jak chodzenie, z tym się człowiek nie rodzi), tak więc to głupie rysowanie i malowanie jest bardzo potrzebne Twojemu dziecku. Pani nauczycielka pewnie się obawia, że dziecko może z lekceważeniem podchodzić do obowiązków w przedszkolu, bo nie sądzę, żeby pani przeszkadzało, to że z dzieckiem pracujesz... Spokojnie przemyśl sobie to co ona Ci mówi, bo bardzo często zdarza się, że inteligentne dzieci nie mają kompletnie kontaktu z rówieśnikami, mają problemy z nawiązywaniem kontaktów, ze znalezieniem przyjaciela itd. Jeśli nie rozumiesz zapytaj, dlaczego masz zaprzestać nauki, co robisz źle itp. jeśli pani poda racjonalne powody, warto je wziąć pod uwagę.
    • tusia-mama-jasia Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 19.10.10, 18:59
      To częsty kłopot dzieci intelektualnie przewyższających rówieśników, taki "niedostosowany społecznie intelektualista". Rozwój powinien przebiegać harmonijnie - w sferze intelektualnej, ruchowej, społecznej, emocjonalnej. Oczywiście - w pewnych okresach dziecko doskonaląc osiągniecia jednej sfery "zaniedbuje", czasowo porzuca pozostałe, ale ogólny bilans powinien być zrównoważony. Nie jest dobrze /dla dziecka/ gdy rozwój intelektualny przewyższa znacznie normę dla wieku, a np. rozwój społeczny do niej nie dorasta.
      Ja też mam synka /obecnie 4-latek/, o którym zawsze wszyscy mówili, ze się intelektualnie wyróżnia. Jego wiedza o świecie jest naprawdę imponująca jak na ten wiek dzięki naszej podróżniczej pasji, a zabawowa praca, czy choćby zwykłe poważne rozmowy z dzieckiem w domu dała efekty w postaci dużego zasobu słów, pięknego opowiadania, liczenia, nazywania emocji itd. na długo przed 3 urodzinami. Oczywiście do tego praca nad samodzielnością, samoobsługą, zachowaniem itp, itd - wszystko działa jak należy i nie ma tygodnia, żebym nie słyszała od kogoś, że to "zjawiskowe" dziecko. Oczywiste jest, ze ciesza mnie bardzo takie słowa, która mama by się nie cieszyła... Ale wciąż miałam w głowie tę lampkę: intelekt to nie wszystko. Dziecko ma byc istotą społeczną, przede wszystkim!
      Wciąż żywe jest we mnie wspomnienie mojego ucznia sprzed lat - wówczas 7-latka. Jego wiedza, sposób mówienia, szybkość uczenia, postępy powalały na kolana. Bez przesady można powiedzieć "genialne dziecko". Ale to "genialne dziecko" było kompletnie emocjonalnie i społecznie dysfunkcyjne. Dzieci go szanowały za wiedzę, ale nie lubiły, on nie umiał się z nimi dogadać, miał też poważne braki w samodzielności. I w gruncie rzeczy to był... rozpaczliwy obrazek. Na wakacjach /prowadziłam obóz/ to dziecko było nieszczęsliwe, bo jego jedyny atut - wiedza szkolna i łatwość uczenia się był nieprzydatny, dzieci go ignorowały itd.
      Dlatego mój synek, jedynak niestety, mądry i grzeczny - ale wciąż był wystawiany na przerózne społeczne doświadczenia. I okazało się, że rzeczywiście tu konieczna była największa praca. Jednak dała świetne rezultaty, może dlatego, że od początku prowadzona była z rozmysłem równolegle do ćwiczenia innych umiejętności. Duuużo spotkań z rówieśnikami, moimi dzieciatymi znajomymi, klub malucha, wspólne wielorodzinne wakacje, ferie, weekendy - zupełnie czymś innym jest plac zabaw, a czym innym spędzanie z innym dzieckiem /a raczej ich gromadką/ tygodnia 24h/d na niewielkiej przestrzeni. Tak rodzą się, ale i rozwiązują pewne konflikty, ale jak się okazało - także przyjaźnie.
      Teraz Młody drugi rok chodzi do przedszkola, wciąż słyszę, że przewyższa intelektem innych, że nierzadko zastępuje panią w odpowiadaniu na pytania dzieci wink ale relacje z rówieśnikami ma dobre, dzieci go lubią, widzę te radości w szatni, machania, powitania, pożegnania, nawet buziaki, słyszę jego entuzjastyczne opowieści, które uspokajają mnie, że mój mądry indywidualista nie jest jednak aspołeczny, co zresztą potwierdzają wychowawcy.
      Z drugiej strony wiek też robi swoje - dla trzylatka zabawa równoległa jest jednak wciąż dominująca, czterolatek naturalnie zaczyna nawiązywać relacje i współpracować.
      Niemniej sygnałów wychowawczyni bym nie bagatelizowała, mądra nauczycielka moze naprawdę bardzo pomóc, jeśli rodzic wykaże wolę współpracy. Nie znaczy to, że należy przestać z dzieckiem pracować w domu, ale może zmienic "profil" tej pracy? Może na czas jakiś więcej czasu i wysiłku poświęcić sferze ruchowej i społecznej, zorganizować jakąs grupkę rodziców z maluchami na wspólne wyjścia, spotkania, wyjazdy?Dla dzieci to dobry trening społeczny, ale też bezcenna obserwcja tego, jak mama podtrzymuje relacje, pielęgnuje przyjaźnie, na czym to polega.

      Uff, rozpisałam się, mam nadzieję, że nie uśpiła Cię ta epistoła wink Długa odpowiedź na długi post wink
      • agus-ka Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 19.10.10, 20:58
        Długi post, ale ladnie napisany i co najwazniejszy mądry.
        Przeczytałam go całego uwaznie i myślę, ze intuicyjnie podobnie postepowałam. Nie do wszystkiego doszłam od razu oczywiściesmile Moja córka tez nalezy do tych wyróżniających się widzą, inteligencją i zasobem słownictwa. Teraz chodzi do nowego przedszkola i od wszystkich opiekunów po kolei słysze, ze jest strasznie rezolutna i bardzo ciekawie opowiada. Do tego ma spore zdolności matematyczne, w wieku 2 lat liczyła do 10, teraz ma 4 i liczy do 100. Zna zasady dodawania i odejmowania. Tylko to nie wszystko. Patrzyłam na jej rozwój ruchowy i widzialam, ze odstaje od grupy. Zadbałam więc o czeste wyjścia na place zabaw, które mają fajne wyposażenia, takie wyrabiające sprawność. Zapisałam ją też na taniec, w lecie dużo pływała, jeździła na rowerze i hulajnodze. Jest dużo lepiej, już nie widac takich dysproporcji. Nauczyłam się nie zachwycać mocnymi stronami, choć oczywiście ciesza mnie one, ale uwagę przykladam do tych słabszych, tam gdzie widze, ze mala zdecydowanie jest za rówiesnikami. Nie chcę z niej zrobic geniusza w jednej dziedzinie. Chcialabym, zeby przede wszystkim potrafila odnalesc się w grupie, umiała dogadac się z rówiesnikami. Zalezy mi też, zeby nauczyła się uczyć co wbrew pozorom nie jest takie oczywiste. W końcu nie wszystko przyjdzie jej w zyciu tak łatwo jak nauka liczeniasmile

        Do autorki postu, na spokojnie pomyśl o czym nauczycielki mówiły. Może umów się na spotkanie i porozmawiaj z nimi, ustalcie plan dzialania, zeby z jednej strony pomóc malej odnalesć się w grupie, a z drugiej strony nie zabić w niej jej wyjątkowości.
    • kanna Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 19.10.10, 22:24
      Pani przedszkolanka uważa, że moja córka nie chce bawić się z innymi dziećmi, nie interesują jej proponowane zabawy, siedzi w kącie jak inne dzieci uczą się nowych rzeczy

      W tym zdaniu sama odpowiadasz sobie na swoje pytanie.

      Problem jest w tym, że Twoje znakomicie rozwinięte intelektualnie (poznawczo) dziecko jest kiepsko rozwiniete społecznie. To pewnien standard, powiedziałabym nawet, że nieharmonijność rozwoju jest CECHĄ dzieci zdolnych.

      Zaprzestanie stymulacji rozwoju intelektualnego nie rozwiąże problemu; to co pomoże to stymulowanie (dopychanie do średniej) rozwoju społecznego. Czyli posyłanie małej na grupy (też poza przedszkolne) , dbanie, żeby się z innymi dziećmi spotykała itp.

      Zdolne dzieci czesto mają tez silna osobowość (byc moze to pani nauczycielka okresliła jako "da sobie w życiu radę"), niechętnie podporzadkowuja sie poleceniom, nie reagują na polecenia kierowane do całej grupy, maja swoje - inne niz wychowawca - pomysły na zabawy itp. Przedszkole wymaga, pewnego podporządkowania, reagowania tak, jak inne dzieci. Dla zdolnych dzieci bywa to trudne, niektóre sie buntuja i pyskują, inne wybieraja technike biernego oporu.
      Dlatego tak wazne jest tłumaczenie, że OCZEKUJESZ od dziecka wykonywania poleceń pani, nagradzanie za zachowania pożądane (typu: branie udziału w zajęciach), tłumaczenie, że pani jest "zastepcza mama" i należy jej słuchac itp. kary sie kiepsko sprawdzają.

      W Warszawie działa centrum Informacyjno-Konsultacyjne ds dzieci zdolnych, znajdziesz namiary w necie. Porady są bezplatne, mają duże doświadczenie w pracy z dziećmi zdolnymi.

      Powodzenia smile
    • jakw Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 20.10.10, 11:37
      aezgrudzien napisała:

      > /moja opinia na po
      > dstawie ćwiczeń na różnych książeczkach dla dzieci, na których jest napisane do
      > jakiego przedziału wiekowego są skierowane/.
      Tym aż tak bardzo bym się nie sugerowała. Ostatnio widziałam książeczkę dla 5-latków z zadaniami typu: oblicz 7+13= (tak na oko to chyba II klasa, w najlepszym wypadku II semestr klasy I)

      > dowiedziałam się, że moje nawyki nie będą kontynuowane w przedszkolu
      ale jakie twoje nawyki? W przedszkolu dzeci też uczą się poprzez zabawę.

      > gdyż jest to niezgodne z rozporządzeniem MEN.
      Liczenie do 20 zgodnie z rozporządzeniem MEN to chyba w I klasie... 3-latki mają prawo nie liczyć wogóle, a panie muszą dostosować zajęcia do całej grupy.


      > tłucze mi się po głowie odpowiedz w stylu: ona nie dogaduje się z innymi trzyla
      > tkami, bo one chodzą ze smoczkami i pieluszkami /fakt który widziałam na własne
      > oczy/,
      Nie uogólniaj, zdecydowana większość 3-latków chodzi jednak bez smoczków i pieluch. Ja w każdym razie nie znam osobiście żadnego małolata, które w tym wieku używałoby takich "gadżetów".
      Być może dbając o wszechstronny rozwój intelektualny córki zaniedbałaś jej rozwój społeczny? A może młoda musi po prostu do pewnych działań społecznych dorosnąć?
      Co do "prostych, nudnych piosenek" - rozumiem, ze twoja młoda uznaje tylko arie operowe ? wink
      Pogadaj na spokojnie z panią, bo na pewno jest trochę do zrobienia z tym rozwojem społecznym. A pani też może weźmie czasem pod uwagę to, że młoda zna już te kolory i zamiast "katować" ją malowaniem czegoś zielonego czy czerwonego da temat bardziej dowolny?
      Btw jak młoda z pracami plastycznymi w domu? Lubi malować, rysować i lepić z plasteliny?
    • daluma Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 20.10.10, 14:00
      Ja w zeszłym roku miałam podobny problem. Moja 3,5 letnia córka poszła do grupy 3 latków, gdzie była najstarsza, a najmłodsze dziecko miało 2,5. Zawsze przewyższała rówieśników więc w tej grupie na początku się nudziła. Dodakowo babcia w domu prowadziła jej "edukację książeczkową", a że babcia była ambitna, to i córa dużo wiedziała i potrafiła wink Wg mnie to przesada, bo czas na naukę młoda będzie zawsze miała, a w przedszkolu będzie się nudzić...
      Na początku chciałam ją przenieść do 4 latków, ale panie mi to odradziły, mówiły, żeby poczekać i dać jej czas, i że jej rozwój emocjonalny jest na innym etapie niż intelektualny.
      Pozapisywałam ją na zajęcia dodatkowe w przedszkolu, wybiegające poza podstawowy program. I odpuściłam przenosimy do starszej grupy. Powoli młoda wchodziła w relacje z dziećmi, nawiązywała przyjaźnie a najbardziej polubiła ... najmłodszego chłopczyka z grupy, który po kilku miesiącach wyznał jej miłość wink
      Teraz jest w 4-latkach, uzgodniłam z panią, że raz na jakiś czas będzie jej dawała do zrobienia ćwiczenia z książeczki dla 5 latków, żeby młoda miała tez jakieś wyzwania smile
      • monika19782 Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 20.10.10, 15:02
        Moja starsza córka mając półtora roku znała cały alfabet, liczyła do 10 po polsku i angielsku, była wyjatkowo madra jak na swój wiek natomiast w przedszkolu było jej bardzo ciężko, nie umiała znależć tematu z rówieśnikami po prostu nie zachowywała sie po dzieciecemu, mówiła ze dzieci sa nudne i ich zabawy też, wszystko wyrównało sie w zerówce jak poszła do szkoły, klasa na dość wysokim poziomie, mlodsza jest typowym dzieckiem w swoim wieku, jako pieciolatek liczy do 10 zna kilka literek i potrafi je zapisać, nie ma zapędów do rozwijania wiedzy ponad poziom pieciolatka i w przedszkolu jest jej duzo łatwiej niz starszej bo rozumuje i zachowuje sie na poziomie swoich kkolezanek. Nie wiem czy popełniłaś błąd, moja starsza sama lubiła się uczyć i do dzisiaj lubi i jestem z niej dumna ale przed pójsciem jej do szkoły miałam pietra czy nie powtórzy sie sytuacja z przedszkola, na szczęście trafiła na bratnie dusze. Moze wyluzuj troche z tą nauką, wypuszczaj ja częściej do rówieśników żeby miała z nimi kontakt w różnych sytuacjach, może panie z przedszkola maja troche racji w końcu widza ją w akcji.
    • aezgrudzien Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 20.10.10, 15:39
      BARDZO DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM DOŚWIADCZONYM MAMOM ZA PORADĘ I CIEPŁE SŁOWA smile
      postaram się jeszcze raz porozmawiać z panią prowadzącą przedszkole
      wspólnie poszukamy rozwiązania
      nie przypuszczałam, że moje dziecko może być "społecznie zaniedbane sad


      • tusia-mama-jasia Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 20.10.10, 20:51
        Wiesz,nikt nie zarzuca celowego zaniedbania...Staramy się uczyc nasze dzieci tego, co uznajemy za ważne, ale też tego, do czego mamy dostęp, pracować nad tym, w czym widać braki. Jeśli najbliższe otoczenie nie obfituje w rówieśników, to i okazji do treningu nie ma wielu, a trudno też zauważyć kłopot, bo gdzie? Na placu zabaw co by nie mówić jest inaczej, nie wszystko tam się wychwyci, bo to przecież wolność i swoboda, w każdym znaczeniu. Fakt, trzeba dziecku organizować te społeczne wyzwania jak najwcześniej, ale zmierzam do tego, żebyś nie katowała się wyrzutami sumienia smile Przedszkole po to jest, żeby dziecko pewnych rzeczy się nauczyło, zwłaszcza nabyło społecznych umiejętności - jeśli przyjmujesz do wiadomości, że macie nad czym popracować w tej materii, jeśli wykażesz wolę współpracy z nauczycielami, to Młoda pewnie poradzi sobie z kłopotem, ani się obejrzysz. I tu okaże się, jaki to wielki plus, że chodzi do przedszkola. Gdyby sprawa wyszła na jaw później, to i zaradzic byłoby trudniej.
        Powodzenia!
        • saha_ra Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 20.10.10, 22:40
          Uważam, że ostatnie półrocze przed pójściem do przedszkola powinno być czasem "odcinania pępowiny" i rozwijania zdolności społecznych, emocjonalnych dziecka oraz kształtowania jego sprawności ruchowo-koordynacyjnej. Myślę, że w waszym przypadku stało się przeciwnie, pępowina została zaciśnięta mocniej, zbyt duży nacisk położono na edukację stolikową w relacji dorosły-dziecko. Teraz twoja córka nie odczuwa radości ani potrzeby z przebywania w gronie rówieśniczym. Gdyby uczęszczała wcześniej na zajęcia adaptacyjne w jakimś klubie, zbiorową rytmikę itp, miałaby znacznie lepszy start jako czlonek grupy przedszkolnej. Wiedza, którą posiada niestety obecnie jej się nie przydaje, a umiejętności społecznych brakuje.
          Sama tez dużo edukowałam dziecko i wciąz to robię, ale zdałam sobie w porę sprawę, że liczenie, rozróżnianie odcieni barw i rozpoznawanie liter nie ma znaczenia w swobodnych dziecięcych zabawach na sali. Uważam, że dobre byłoby zapisanie dziecka na zajęcia w małej grupce (macie może w okolicy plastykę czy rytmikę lub język, basen dla maluchów) i wprowadzenie w jego życie pozaprzedszkolne więcej osób niedorosłych. Ty może mogłabyś odpuścić trochę ambitną edukację dziecka, poprzestać na czytaniu literatury, natomiast więcej uczyć poprzez obserwację codziennych zdarzeń, domowych czynnosci, komentowanie okoliczności spaceru, zakupów itp aby bardziej osadzić dziecko w świecie realnym. Liczenie ślimaków na murze czy pchanie koszyka w sklepie po okreslonej trasie z zakrętami to też świetna nauka!
          • sabina_74 Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 21.10.10, 10:21
            A ja zrobiłam coś, co pewnie przez wiele z Was nie było by popierane.
            Stało się to poniekąd przypadkiem, a poniekąd wynikło z mojego podświadomego przekonania, że moje dziecko rozwojem (i tu zarówno fizycznym jak i intelektualnym) przewyższa swoich rówieśników (słowo "przewyższa" brzmi tu trochę jak "wywyższa", ale nie o to chodzi, obiektywnie na aktualny etap wiekowy jest bardziej rozwinięta, być może później sytuacja się odwróci, kto wie).
            Posłałam ją do grupy rocznikowo starszej w przedszkolu (jako 3latka chodzi do 4latków). Wg mnie to strzał w 10. Zarówno zajęcia edukacyjne są dla niej interesujące w tej chwili, jak i poziom 4latków jako partnerów do zabawy jest odpowiedni by nawiązać kontakt. Fakt, nie wiem co będzie dalej, gdy jej aktualna grupa pójdzie do szkoły, pewnie nie puszczę jej wcześniej i będzie powtarzać 5latki, ale być może już wtedy poziomem rozwoju nie będzie odbiegać od rówieśników.
            • daluma Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 21.10.10, 11:43
              Dlaczego nie popierane? Tak jak napisałam, też się nad tym zastanawiałam. I nie ukrywam, że reforma, zgodnie z którą młoda ma iść jako 5 latka do zerówki w szkole (nie wiem czy w przedszkolu będzie w przyszłym roku zerówka), trochę mnie ostudziła w tym zamiarze sad
              Młoda chodzi też na 1 zajęcia dodatkowe ze starszą grupą i radzi sobie nieźle.
    • bozenka78 Re: naprawdę jestem w kropce /naprawdę długa wypo 22.10.10, 12:32
      Na twoim miejscu nauczylabym corke bawic sie z innymi dziecmi.
      Bawilabym sie z nia w domu w to, w co dzieci lubia sie bawic w czasie wolnym w przedszkolu.
      Powiem ci, w co bawil sie moj obecnie czteroletni syn w zeszlym roku w przedszkolu (opowiada po powrocie): w sklep, w policjantow lapiacych zlodzieja, w rodzine (ja jestem tata, ty mama, naszym dzieckiem jest staś), w urodziny (wymyslony tort, wymyslone prezenty), w wesele smile, we wszystkie bajki (muminki, kopciuszek, czerwony kapturek) - generalnie duzo zabaw z podzialem na role, rolnik sam w dolinie (mozna pobawic sie w domu anagazujac lalki i misie), klocki - ukladanie domkow, garazy, placow zabaw itp.
      Ja wiem, ze to znacznie bardziej meczace niz ksiazeczki dla pieciolatkow i grajace tablice z literkami, tez mi sie czasem nie chce, ale dzieci to kochaja, a jesli twoja corka naprawde przewyzsza je pod wzgledem rozwojowym, to bedzie dusza towarzystwa jako osoba wymyslajaca i proponujaca te wszystkie zabawy.
      No i te zabawy naprawde rozwijaja pod wzgledem spolecznym, nie oszukujmy sie tez ze dla innych dzieci bedzie atrakcyjne to, ze mala umie literowac wyrazy.
    • jenny_curran Re: Ale przecież normalną praktyką .... 23.10.10, 14:44
      .... jest "przenoszenie" dzieci do starszych grup, gdy ich poziom psycho-fizyczny jest adekwatny do oczekiwanego u starszych dzieci ... Domagaj się zatem - mamo - aby poszła do II grupy. Rozmawiaj z Panią dyrektor.
    • lilka69 mamuski, niezle jestescie! 25.10.10, 12:58
      prawie kazda z was pisze, ze jej dziecko przeewyzsza intelektualnie rowiesnikow, jest wyjatkowo madre i komunikatywne, ma szeroki zasob slownictwa, panie chwala w przedszkolu wice ja sie pytam- skoro wasze wszytskie dzieci sa tak wspaniale to kto w tym kraju jest przecietny albo nie daj boze ponizej przecietnej. takie wyjatjkowo madre dzieci a potem tylko niewielki procent konczy studia techniczne?
      moze wam sie tylko tak WYDAJE?
      • q_fla Re: mamuski, niezle jestescie! 25.10.10, 19:52

        > to kto w tym kraju jest przecietny albo nie daj boze ponizej przecietnej.

        Lilka69 i jej podobni. big_grin big_grin big_grin
        tongue_out
        • hanna26 Re: mamuski, niezle jestescie! 25.10.10, 20:05
          To fakt, że w prawie każdym wątku objawia się zaraz cała masa ponadprzeciętnych, niezwykle zdolnych, błyskawicznie się rozwijających dzieci. Gdyby wierzyć tym wszystkim wypowiedziom, to właściwie każda grupa przedszkolna powinna się składać z samych wybitnych osobistości. big_grin Wiadomo, że tak nie jest.
          Cóż, urok Internetu i pozornej anonimowości. Tu każdy przeciętniak może się pochwalić niezwykłymi talentami swojego malucha - ze świadomością, że nikt tego nie będzie sprawdzał.
        • lilka69 [...] 25.10.10, 20:08
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • jenny_curran Re: Lilka 25.10.10, 20:19
            Lilka, jesteś obrzydliwa. Wulgarna i obrzydliwa, atakująca z pianą na pysku. Fe.
            • lilka69 czy nazwanie ... 26.10.10, 11:41
              moherowym bereten jest wulgarne i obrzydliwe? przeciez k...nikogo nie nazwalam!
              przesadzacie...
        • margolciar Re: mamuski, niezle jestescie! 26.10.10, 15:25
          q_fla chyba Twój fanclub założę. Uwielbiam cię czytać big_grin
      • atyde10 Re: mamuski, jest was tyle ile trzeba !!!! 26.10.10, 07:50
        statystycznie rzecz biorąc wszystkie mamy wypowiadające się w tym wątku są wiarygodne...:
        - weźmy przeciętną grupę dzieci przedszkolnych – 27 osób – w tej grupie statystycznie
        jest około 3 dzieci uzdolnionych i 3 dzieci niezdolnych...reszta to tz przeciętniaki....
        widać to rozwarstwienie bardziej w szkołach w momencie kiedy pojawiają się stopnie:
        zawsze jest mała grupka dzieci z „czerwonym paskiem” – to właśnie te, które w przedszkolu jak domniemam rozwijały się szybciej....im łatwiej przyswajać wiedzę, są naturalnie zdolniejsze....

        ....można tutaj też mówić o przegrupowaniach między grupami w przypadkach wyjątkowej pracowitości dzieci i pomocy rodziców....lub w przypadku braku chęci do nauki i rozwoju lub zaniedbań ze strony rodziców.....

        Jak to policzyć?....a no wystarczy pomnożyć ilość grup przedszkolnych w Polsce mniej więcej razy 3 i będziemy mieć liczbę dzieci uzdolnionych .....podejrzewam, że będzie to spora grupa przedszkolaków.....więc skoro się znajdzie na forum ogólnopolskim np. 15 mam dzieci uzdolnionych to wcale nie tak dużo....należy pamiętać, że jednak nie wszystkie mamy dzieci uzdolnionych tutaj zaglądają JJJJJJ ale na pewno jest ich tutaj statystycznie dużo.... JJJ (dlaczego?.... to też można wytłumaczyć....ale to już inna bajka...JJJ
        • lilka69 Re: mamuski, jest was tyle ile trzeba !!!! 26.10.10, 11:44
          tutaj od poczatku tego forum przewinelo sie juz kilka tysiecy mamusiek wyjatkowo uzdolnionych dzieci. a ja przecietna mama przecietnego dziecka jestem jednasmile
        • kaskazuza Re: mamuski, jest was tyle ile trzeba !!!! 26.10.10, 12:04
          Poza tym znacznie chętniej na forum będą pisać mamy, których dzieci rozwijają się świetnie i gnają do przodu - naturalna chęć pochwalenia się.
Pełna wersja