piotr-duda
02.09.11, 23:39
2 dni temu mój syn rozpoczał zerówkę w przedszkolu...Stresował się bardzo, ponieważ było to jego pierwsze rozstanie z rodziną (pracuję w domu), jednak jakoś przetrwał. Zapisany został na 5 godzin z wymuszeniem przez przedszkole opłaty za posiłki bo onaczej dziecko nie miałoby dostepu nawet do wody. Uprzedziłam nauczycielki, by nie zmuszały go do jedzenia. Niestety, one widza w tym problem...najchętniej posadziłyby dziecko i wepchneły cały obiad (niestety jest o 11.30). Po pierwszym dniu otrzymałam pochwały: dziecko ładnie wysławia sie, uzywa form grzecznosciowych, bawi sie z dziecmi...ale przeszkadza Paniom to, ze nie ej i ze nie chce brac udziału w zabawach grupowych. Syn jest spokojny, nie bije dzieci, nie jest przemądrzały ale czuję, ze przeszkadza Paniom. Nie ejst to mój wymysł...dziś znów skarga...zjadł suchy chleb z obiadu ale nie bierze udziału w zabawach. Siedzi w kółku na integracyjnych zabawach ale w innych nie bierze udziału...Jak pomóc dziecku? Wydaje mi sie, ze pomogłaby tu zmiana podejscia nauczyciela do syna...zebyzachecił...pomógł mu wejśc w grupę. Jest jedynym dzieckiem nowym, poniewaz grupa znała sie wczesniej z lat poprzednich. Dziś syn opowiadał i wiem,z e jest na uboczu, bawi sie sam i jest smutny. PROSZĘ O POMOC...Syna po 2 dniach w przedszkolu postrzegaja jak problem, który nie chce się dostowac...Jak pomóc dziecku?