Dziecko w przedszkolu - problemy

15.09.11, 11:27
Moje dziecko 3,2 latka poszło do przedszkola. Dwa pierwsze dni bez problemu, potem się rozchorowała i dopiero od tego wtorku wróciła- no i zaczął się płacz.
Jest wrażliwym dzieckiem więc staraliśmy się wcześniej ją przygotować - zostawała z obcymi dziećmi i panią w klubie dla dzieci nawet i na 5 godzin dziennie i nie było problemu (pani z klubu była zachwycona- mówiła że Myszka na pewno się przyjmie w przedszkolu bo jest bardzo samodzielna, ładnie sama je, sama się bawi, ładnie bawi się też w zorganizowane przez panią zabawy, nigdy nie płakała za nami)
Od wtorku nie chce chodzić do przedszkola- płacze. Gdy we wtorek ją odebrałam to byłą zapłakana (pani powiedziała że cały dzień płakała). Wczoraj rano płakała ale gdy ją odbierałam to pani powiedziała że jak rano się uspokoiła to już było ok.
Ale ja się troszkę zraziłam do przedszkola- nie wiem co robić. We wtorek, gdy wyszłam przed przedszkole słyszałam płacz Myszki i jak woźna oddziałowa powiedziała do niej "nie płacz już bo w końcu wszystkie dzieci rozboli głowa". Dzisiaj też słyszałam płacz Myszki i słowa woźnej "nie wyj już". Bardzo mnie to szarpnęło bo w życiu nie przyszło by mi do głowy tak się odezwać do dziecka. Nie wiem co robić- iść porozmawiać do dyrektora?
Sytuację pogarsza że nie ma w tym tygodniu niani (pewnie chora), więc pewnie ta woźna pomaga nauczycielce. Ale przecież tak mojego dziecka nie zachęcą doptrzedszkola.
    • quick-share Re: Dziecko w przedszkolu - problemy 15.09.11, 12:33
      a powiedziałaś coś tej woźnej? czy narazie nic nie zrobiłaś?
      ja bym napewno porozmawiała tylko nie wiem czy z tą woźną czy odrazu z dyrektorką..
    • Gość: maltry Re: Dziecko w przedszkolu - problemy IP: *.play-internet.pl 15.09.11, 14:31
      Ja porozmawiałabym z woźną i z paniami opiekującymi się dziećmi. Woźnej powiedziałabym, że kategorycznie nie zgadzam się na tego typu "odzywki" do dziecka. Jeśli ta rozmowa nie poskutkuje - wtedy do pani dyrektor. Paniom zwróciłabym uwagę, że taka sytuacja miała miejsce i poprosiła, żeby baczniej przyjrzały się tej woźnej.
      Z takim podejściem nie dziwię się, że mała nie lubi przedszkola sad
      • abc1313 Re: Dziecko w przedszkolu - problemy 15.09.11, 23:00
        a my żałujemy dokonanego wyboru przedszkola sad Po tym co moje dziecko słyszało w ramach "pocieszania" od woźnej oddziałowej, dziś mi się popłakało że chce do przedszkola pampersa bo nie lubi robić siusiu w przedszkolu bo potem boli ją pupcia.
        Moje dziecko od bardzo dawna nie nosi pampersa, jest bardzo samodzielna- sama chodzi zrobić siusiu czy kupkę i woła mnie tylko gdy chce myć ręce (musi wejść na krzesło żeby dosięgnąć kranu więc zawsze mówię żeby wołała żeby ktoś był przy niej gdy sama stoi na tym krześle)
        Wieczorem, już w łóżeczku, Myszka powiedziała że nie lubi przedszkola. Spytałam się dlaczego- powiedziała że nie lubi bo w przedszkolu ma mokre ubranko. Spytałam się jakie ubranko miała mokre, czy bluzeczkę (myślałam że może pomoczyła ją pijąc czy wodą gdy malowali farbami). A ona mi powiedziała że rajstopki. I powiedziała że posiusiała się trochę i miała mokre rajstopki i bolała ją pupcia. Rzeczywiście- gdy wieczorem po kąpieli ją wycierałam to miała zaczerwienioną pupcię (nawet posmarowałam sudocremem i byłam właśnie zdziwiona)- teraz kojarzę- pewnie była w przedszkolu w mokrych majteczkach i ją odparzyło.
        • Gość: maltry Re: Dziecko w przedszkolu - problemy IP: *.play-internet.pl 16.09.11, 10:20
          W takiej sytuacji zdecydowanie porozmawiałabym z paniami a jeśli to nie poskutkuje, z panią dyrektor - nie może być tak, że dziecko jest traktowane jak...no właśnie, jak? Jak więzień? Kurde, no nie zmienić dziecku mokrych ubrań? Bardzo mnie bulwersuje taka postawa osób mających opiekować cię dzieckiem. Przedszkole ma być dla dziecka przyjemnością a nie kojarzyć się z karą i złymi wspomnieniami.
          W takiej sytuacji to Wy musicie zadbać o komfort dziecka i zaspokojenie jego potrzeb.
        • Gość: maltry Re: Dziecko w przedszkolu - problemy IP: *.play-internet.pl 16.09.11, 10:22
          A, jeszcze tak pomyślałam... Czy dzieci w Waszym przedszkolu mają wogóle ubrania na zmianę w razie "wpadki" czy nie ma takiego zwyczaju? U mojej córki wymagane są ubrania na zmianę, leżą sobie w szatni i w razie potrzeby panie przebierają dzieci
    • Gość: domza2 Re: Dziecko w przedszkolu - problemy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 16.09.11, 12:49
      Szczerze powiem, że współczuję. Jak w ogóle jakaś woźna może wtrącać się do "uspokajania" dzieci w czasie płaczu? ??? Takie słowa skierowane do płaczącego adaptującego się dziecka są dla mnie nie do pomyślenia. Ale moje żale na nic się nie przydadzą, a radę dać trudno. Pewnie przedszkole jest nieszczególne, mówiąc oględnie. Ale co Wy teraz macie zrobić, skoro dziecko już zdążyło uprzedzić się do tego miejsca? Przede wszystkim porozmawiać i to od razu z dyrekcją, stanowczo, o przebieraniu dziecka (w ogóle nie została przebrana, czy zbyt późno???), o wtrącaniu się woźnej. KOniecznie. Jesli nie masz szans na zmianę miejsca, to na razie tyle tylko możesz zrobić. Dziecku przynieść rzeczy na przebranie, paniom powiedzieć, że córka ma już odparzenie, że muszą sprawdzać, czy się nie posiusiała, i jak najszybciej przebierać dziecko (myjąc je przedtem!). Sytuacja niełatwa, ale może dziecko się przyzwyczai, oczywiście pod warunkiem, jeśli Ty sama będziesz z przedszkola zadowolona, ale w tym przypadku rozumiem CIę, że to trudne. powodzenia!
      • szangala_23 Re: Dziecko w przedszkolu - problemy 28.09.11, 12:01
        tak ciuchy na zmianę są obowiązkowe, jakaś koszulka, majtki, spodenki, skarpetki. najlepiej dwa zestawy. do tego stroj na gimnastyke i stroj zimowy na dwor. wszystko w przedszkolu jest i w razie awarii panie przebieraja. tak bylo w 3latkach, teraz w 4 latkach takie same zasady.
        • kate.2 Re: Dziecko w przedszkolu - problemy 08.10.11, 22:58
          hmmm... adaptacja w przedszkolu powinna wyglądać tak:
          Zacznij od przebywania z dzieckiem w tym samym pomieszczeniu, w którym bawi się z grupą, ale nie ingeruj w to co się dzieje, chyba że jest to absolutnie konieczne. Następnie staraj się, aby dziecko zostało ze swoją grupą, a Ty czekaj w pobliżu (w korytarzu czy innym pokoju). Dziecko zawsze będzie mogło przybiec, przytulić się, ale większość czasu będzie spędzało z dziećmi i panią. Kolejny krok to krótkie wyjście i powrót już po to, aby dziecko zabrać do domu. No i na zakończenie, to do czego dążyliśmy, czyli zostawienie malucha w placówce. Znów możesz zacząć od kilku godzin i dopiero z czasem wydłużać swoją nieobecność do całego dnia.
          dla dzieci które tego potrzebują, nikt nie może rodzicom zabronić pozostawania w budynku przedszkola jeśli ich dziecko tam jest, takie jest prawo oświatowe!!!!! W sali można być z dzieckiem jeśli pani wyrazi zgodę, pani wizytator nad przedszkolami powiedziała mi, że normą jest, że pani powinna się zgodzić.
          To już nie komunizm, że dla dobra ogółu poświęca się życie psychiczne jednostek!!!
          • ania_kr Re: Dziecko w przedszkolu - problemy 11.10.11, 12:36
            Na taką adaptację nie chcieli się zgodzić nawet w naszym prywatnym przedszkolu, ale pani zaproponowała, żebym przyprowadzała syna na godzinkę - dwie w czasie gdy są na podwórku. Mogłam posiedzieć z nim, później go zostawiałam i wracałam po godzinie zabrać do domu. Jeśli jest brzydka pogoda może zapytaj o jakieś zajęcia i na nie zaprowadź córkę, np. po śniadaniu i zabierz po godzinie, aż się przyzwyczai. U nas następnym etapem było pozostawienie dziecka od śniadania do obiadu, a dopiero później na cały dzień.
            Przede wszystkim powinnaś porozmawiać z nauczycielką/woźną/opiekunką - wszystkimi bezpośrednio zamieszanymi, na temat adaptacji, przebierania jeśli zdarzy się wpadka itp. Rozmowa spokojna, wyjaśnij co cię martwi, co jest najlepsze dla twojego dziecka, bez oskarżania. Ja pracuję w szkole i bardzo lubię rodziców, którzy spokojnie potrafią mówić o swoich oczekiwaniach wobec szkoły. To wiele ułatwia. Sytuacja z posikaniem mogła wcale nie być taka drastyczna - może córka troszkę popuściła i nikomu nie powiedziała, a pani nie zauważyła. Ja w tym roku miałam trójkę płaczących dzieci w szkole i nie potrafiłam sobie poradzić z płaczem jednego z nich. Każde moje działanie, nawet najdelikatniejsze, najcieplejsze, wywoływało jeszcze większe spazmy u dziecka. Z pozostałą dwójką się udało od razu, a ta dziewczynka potrzebowała ok tygodnia żeby zacząć normalnie bawić się i miesiąca żeby swobodnie pożegnać się z rodzicami rano.
          • makurokurosek Re: Dziecko w przedszkolu - problemy 11.10.11, 14:10
            Nie wyobrażam sobie takiej adaptacji nie tylko w państwowym przedszkolu ale również w prywatnym w którym w grupie jest więcej niż 10 dzieci, a sala mniejsza niż 70 m ^2.
            Nie wiem gdzie spotkałaś się ze siedzącą w sali grupą rodziców.

            '> To już nie komunizm, że dla dobra ogółu poświęca się życie psychiczne jednostek
            > !!!

            Ustrój tu nie ma nic do rzeczy, za to warunki lokalowe jak najbardziej
            • kate.2 Re: Dziecko w przedszkolu - problemy 11.10.11, 15:13
              też jestem nauczycielem i wiem, niestety, że niektórzy nauczyciele nie są w stanie przyjąć nawet najspokojniejszych rozmów sad
              Znam przedszkola, gdzie z dziećmi przychodziło 10 -12 rodziców do sali ok 55 może 60 metrowej i nie dezorganizowało to w żaden sposób pracy pani która świetnie sobie z tym radziła. Takich przedszkoli jest więcej ale zdecydowanie za mało. Nigdy wszyscy rodzice nie przychodzą z dziećmi, niektórzy nie chcą, dzieci tego nie potrzebują inni nie mogą a jeszcze innym się nie chce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja