Smutne dzieci...

03.10.11, 09:33
A ministrowa Hall'owa kontenta z siebie jak nie wiem co.....
www.emetro.pl/emetro/1,85651,10395896,Dlaczego_moje_dziecko_jest_takie_smutne_.html
    • tusia-mama-jasia Re: Smutne dzieci... 03.10.11, 20:50
      Czytałam dzisiaj rano ten artykuł. I zastanawiam się, skąd on się wziął w obliczu chociażby takich wątków:
      forum.gazeta.pl/forum/w,46,129340193,129340193,Mamy_6_letnich_uczniow_jak_pierwszy_miesiac_.html
      Idealnie nie było, nie jest i nie będzie, ale upieram się, że zdrowy 6-latek to duży człowiek, a emocje wokół edukacji tych dużych ludzi niepotrzebnie się nakręca. Jakoś nie widzę wśród znajomych tych płaczących 6-latków, mało tego - nie znam ani jednego rodzica niezadowolonego z decyzji o posłaniu 6-latka do szkoły. Nawet ci nastawieni dawniej niechętnie, jeśli się w końcu zdecydowali, to nie żałują. Dlatego ten artykuł pachnie mi wyolbrzymieniem zjawiska w istocie marginalnego.
      Przygotowujmy dzieci do szkoły, a nie szukajmy haka na resztę świata i już.
    • ata99 Re: Smutne dzieci... 03.10.11, 20:57
      Zgadzam się z tusią, nastawienie rodziców, ich lęk, napięcie, są doskonale wyczuwane przez dziecko i nie pomagają w debiucie szkolnym. Ja poszłam do 6 lat do szkoły w zamierzchłych czasach, kiedy nikomu w głowie nie były specjalne przygotowania do wejścia w środowisko 7-latków.Przeżyłam, co więcej miałam w klasie kolegę który poszedł od 5 lat do szkoły, też dał sobie radę. Reasumując-tylko spokój może nas uratować smile -mama 4,5 latka...
    • jakw Re: Smutne dzieci... 03.10.11, 23:24
      He, he , najlepsza jest ta pani z ministerstwa na końcu artykułu:
      "Na początku września widziałem w telewizji materiał z początku roku szkolnego. Reporterka porozmawiała z ok. dwusetką sześciolatków. Żadne nie chciało wrócić do przedszkola."
      Ocena zadowolenia dzieci ze szkoły zanim tak naprawdę usiadły w ławkach - to jest to...
      • przeciwcialo Re: Smutne dzieci... 04.10.11, 15:04
        A co w tym dziwnego? Mój tez od wakacji nie chciał nawet o powrocie do przedszkola słyszeć. Teraz na słowo przedszkole denerwuje sie a ukochanej nauczycielce z przedszkola powiedział że nie wróci do niej do grupy ale przyjdzie w odwiedziny.
      • mama303 Re: Smutne dzieci... 04.10.11, 17:46
        Moja córka nawet kiedy było ciężko /a było!/ nie chciała o przedszkolu słyszeć. To jest skok rozwojowy i dzieci to czują.
    • makurokurosek Re: Smutne dzieci... 03.10.11, 23:51
      Pani Elbanowska powinna się zastanowić czy w końcu dla niej program klasy pierwszej jest za łatwy czy za trudny bo jak na razie wybrała opcję gry na dwa fronty.
      Co do niedojrzałości dzieci wystarczy spojrzeć na dzieci pani Elbanowskiej które mając sześć czy siedem lat wykazywały zerową samodzielność, nie ma się co dziwić że takie dziecko w zderzeniu z rzeczywistością, widząc że jest odmieńcem płacze i woli unikać konfrontacji w której jest na straconej pozycji.
      A poważnie zawsze zdarzają się przypadki dzieci które przez trzy lata przedszkola rozpoczynały dzień od ryku i niestety ale w większości przypadków jest to wina rodziców. W szkole córki było kilka takich którzy pierwszy tydzień płakali o 8, ale teraz po miesiącu same już chyba o tym zapomniały.
      • analist73 Re: Smutne dzieci... 05.10.11, 17:02
        Jest jeszcze jedna możliwość. Nie wszystkie 6-latki dorosły do szkoły i jest ich na pewno więcej niż 7-latków. Dawniej trzeba było mieć zgodę poradni na posłanie 6-latka do szkoły, a teraz decydują rodzice. A co jeżeli rodzice są "nadambitni" i wymagają od dziecka więcej niż ono może osiągnąć? Może to też ma coś do rzeczy?
        • makurokurosek Re: Smutne dzieci... 05.10.11, 18:07
          To tak jakbyś powiedziała dzieci poniżej 40 centyla jest więcej w grupie sześciolatków, niż w grupie siedmiolatków.
          Wobec sześcio i siedmiolatków stawia się trochę inne wymagania, i wie o tym każdy kto pofatygował się do PPP. Przy określeniu dojrzałości dziecka sześcioletniego przyjmuje się inne kryteria niż przy określaniu dojrzałości dziecka siedmioletniego , kryteria odpowiednie do wieku. Jeżeli dziecko emocjonalnie odbiega od grupy rówieśników, to takie dziecko jest odraczane i jest to praktyka stosowana od lat.

          " Dawniej trzeba było mieć zgodę poradni na posła
          > nie 6-latka do szkoły, a teraz decydują rodzice."

          Każde dziecko sześcioletnie i siedmioletnie jest diagnozowane. W przedszkolach i oddziałach zerowych otrzymuje się najpierw diagnozę wstępną, a pod koniec roku diagnozę końcową.

          " . A co jeżeli rodzice są "nadamb
          > itni" i wymagają od dziecka więcej niż ono może osiągnąć? Może to też ma coś do
          > rzeczy? "

          Nadambitni rodzice istnieli zawsze i potrafili spieprzyć życie dzieciakom niezależnie czy szły do szkoły jako sześcio czy siedmiolatki. Sądzisz, ze do tej pory młodziez nie popełniała samobójstw, nie sięgała po prochy czy nie trafiała na oddziały psychiatryczne z powodu nadambitnych rodziców. Kwestia co dla kogo jest oznaką nadambitności rodzica, dla ciebie puszczanie sześciolatka do szkoły, dla mnie nauka czytania dwu czy trzylatków a dla kogoś trzeciego coś zupełnie innego
          • analist73 Re: Smutne dzieci... 06.10.11, 11:26
            Tyle, że w niektórych szkołach 6-latki są traktowane tak samo jak 7-latki. Niektórzy nauczyciele nawet nie wiedzą że mają do czynienia z 6-latkiem. Nie wszędzie są klasy dla 6-latków.
            Co do diagnozy, to tak miało być, ale przepisy swoje życie swoje. W grupie syna należało złożyć informację, który 6-latek idzie do szkoły, aby dostać diagnozę, ale i tak jej nie dostałam, jak i wielu innych.
            W tamtym roku roku dzieci dostały jedną diagnozę, tyle, że we wszystkich diagnozach było napisane, gotowy do szkoły smile.
            • bbkk Re: Smutne dzieci... 06.10.11, 11:49
              A czemu 6latki miałyby być inaczej traktowane jak 7latki?
              • joxanna Re: Smutne dzieci... 06.10.11, 22:09
                Dlatego, że są sześciolatkamismile I to są już mądre, samodzielne, rezolutne dzieci, ale mają prawo być bardziej roztrzepane, nieporadne i wolniejsze, niż 7latki.

                Bo inaczej możnaby to ciągnąć: dlaczego 7latki mają być traktowane inaczej, niż 8latki? Przecież to tylko rok. A dlaczego 8latki mają być traktowane inaczej, niż 9latki? A9latki inaczej, niż 10 latki?

                Chodzi o to, że to, co przewiduje program szkolny dla młodszych dzieci jest osiągalne dla 6latków. Tylko musi być wprowadzane inną metodą - uwzględniającą potrzeby i możliwości 6latków.
            • makurokurosek Re: Smutne dzieci... 06.10.11, 11:56
              > Tyle, że w niektórych szkołach 6-latki są traktowane tak samo jak 7-latki. Niek
              > tórzy nauczyciele nawet nie wiedzą że mają do czynienia z 6-latkiem

              I kogo to jest wina reformy czy nauczycieli. Jeżeli nauczycielowi nie chce się dostosować do obowiązującego programu, do nauki sześciolatków to tak samo nie chce mu się zauważać problemów siedmiolatków. Tak więc g_wniany nauczyciel będzie g_wniany niezależnie czy ma pod opieką sześciolatki czy siedmiolatki.
              Co możemy zrobić my jako rodzice, wymusić zmianę albo postawy nauczyciela albo zmianę nauczyciela. Niezależnie od wieku g_wniany nauczyciel potrafi zniechęcić do szkoły, nauki, przedmiotu i takich zwyczajnie należy tępić .

              "> Co do diagnozy, to tak miało być, ale przepisy swoje życie swoje. W grupie syna
              > należało złożyć informację, który 6-latek idzie do szkoły, aby dostać diagnozę
              > , ale i tak jej nie dostałam, jak i wielu innych."

              I według ciebie za to, że nauczycielki przedszkolne olewają swój obowiązek też odpowiada reforma. Udałaś się do nauczycieli , z pytaniem kiedy otrzymasz wstępną diagnozę ?

              "> W tamtym roku roku dzieci dostały jedną diagnozę, tyle, że we wszystkich diagno
              > zach było napisane, gotowy do szkoły smile.'

              Diagnoza zawiera full informacji w jakim stopniu dziecko radzi sobie z głoskowaniem, sylabizowaniem, działaniami matematycznymi , relacjami z rówieśnikami. Na twoim miejscu zgłosiłabym sprawę do kuratorium, bo zwyczajnie nauczycielki w waszym przedszkolu stosują bojkot
              • jakw Re: Smutne dzieci... 07.10.11, 07:47
                Nauczyciele starsi stażem niż kilka lat raczej nie mieli na studiach aż tak strasznie dużo zajęć z psychologii dzieci przedszkolnych. Dorzuć do tego kilka lat, w ciągu których popadli w rutynę - przygotowanie szkoły na 6-latków to także (a może przede wszystkim) przygotowanie nauczycieli. Czy nauczyciele otrzymali w tym jakąś pomoc czy tylko pani minister rozesłała list duszpasterski z listą pobożnych życzeń?
                • makurokurosek Re: Smutne dzieci... 07.10.11, 08:41
                  Ani rutyna ani wiek nie jest wytłumaczeniem niekompetencji. Czy w jakiejkolwiek firmie kogokolwiek obchodzi ile ty masz lat i czy popadłeś w rutynę, nie jeżeli nie jesteś elastyczny, nie potrafisz sobie poradzić z nowymi zadaniami to zwyczajnie dostajesz wypowiedzenie . Kazda z nas spotyka sie w pracy z tematyka, problematyka która miała liźnięta na studiach lub całkowicie pominięta, mimo to nie odmawia pracy do czasu przeprowadzenia szkoleń. Ja rozumiem gdyby chodzilo o wprowadzenie czegoś całkowicie nowego, ale nie w przypadku w którym nie zmienia sie materiał przekazywany ucznia. W ostatnich latach bardzo modne staly sie uniwersytety dziecięce, sadzisz ze którykolwiek wykładowca przeszedł szkolenie, ma jakiś kurs pedagogiczny, miał kiedykolwiek psychologie czy pedagogice ? Do umiejętności przekazywania wiedzy niezbędne sa predyspozycje, a nie kursy . Nie rozumiem czemu traktujecie nauczycieli jak święte krowy, od których niczego nie można wymagać
                  • jakw Re: Smutne dzieci... 08.10.11, 08:14
                    Ale szkoła to nie jest zwykły zakład pracy. Jako klient szkoły nie jesteś pewnie nawet pytana czy nauczyciel ci się podoba czy nie. Dyrekcja zresztą chyba też nie może zwolnić tak sobie nauczyciela,który ma odpowiednie papiery. Już o zwalnianiu kiepskiej dyrekcji nie wspomną. Kiepskiej - z punktu widzenia rodziców. Idealnej - z punktu widzenia samorządu - bo potrafiącej wynająć część budynku szkole prywatnej. A że dzieciaki muszą chodzić na 2 zmiany bo "sal nie ma" to nikogo nie obchodzi.
                • joanna_poz Re: Smutne dzieci... 07.10.11, 13:47
                  > Nauczyciele starsi stażem niż kilka lat raczej nie mieli na studiach aż tak str
                  > asznie dużo zajęć z psychologii dzieci przedszkolnych. Dorzuć do tego kilka lat
                  > , w ciągu których popadli w rutynę - przygotowanie szkoły na 6-latków to także
                  > (a może przede wszystkim) przygotowanie nauczycieli.

                  kto CHCE to się przygotuje.
                  wychowawczyni mojego syna ma 25 letni staz pracy.
                  dostała klasę samych 6-latków i pracuje z nimi modelowo (teraz to II klasa już).
                  takiego nauczyciela życzyłabym każdemu 6-latkowi.
              • analist73 Re: Smutne dzieci... 07.10.11, 14:30
                To wina ludzi, którzy postanowili zbojkotować reformę i guzik ich to obchodzi że w szkołach są 6-latki. I to może być winą, że niektóre 6-latki się nie odnajdują w szkołach. Akurat z nauczycielami nie miałam problemu (nawet z tym, który po pół roku się zorientował, że ma 6-latka).
                Co do przedszkola to ja osobiście "olałam" diagnozę, ale nikt się nie pochwalił, że ją otrzymał. W tamtym roku roku dzieci otrzymały diagnozę na koniec roku, w tym roku obiecano nam też wstępną, pożyjemy zobaczymy. Na razie chyba jestem jedyną osobą, która wymaga czegoś od nauczycielek przedszkolnych i z nimi dyskutuje a nie im przytakuje. Więc małe są możliwości zmian.
                Co do poradni, to w mojej miejscowości chyba tylko ja się pofatygowałam do specjalisty. Zresztą pani w poradni z założenia wyszła, że żaden 6-latek nie nadaje się do szkoły.
                • przeciwcialo Re: Smutne dzieci... 07.10.11, 16:57
                  Zresztą pani w poradni z założenia wyszła, że żaden 6-latek nie nadaje
                  > się do szkoły.
                  O to, to. Musza dbac o swój rynek pracy. Jesli wszystkiebeda się nadawały to klientów braknie wink
            • przeciwcialo Re: Smutne dzieci... 06.10.11, 20:00
              A buzię otworzyc nie łaska? Skoro pani nie zna programu to moze zmusic ją aby sie z nia zapoznała.
          • jakw Re: Smutne dzieci... 07.10.11, 07:39
            makurokurosek napisała:
            > Wobec sześcio i siedmiolatków stawia się trochę inne wymagania, i wie o tym każ
            > dy kto pofatygował się do PPP.
            Ciekawe, czy nauczyciele się fatygują...
            Idiotyczne jest stosowanie innych kryteriów oceny gotowości szkolnej 6- i 7-latka skoro potem wobec nich stawia się te same wymagania.
            • makurokurosek Re: Smutne dzieci... 07.10.11, 08:42
              > Ciekawe, czy nauczyciele się fatygują.

              To nie nauczyciel ma sie pofatygować tylko RODZIC
              • jakw Re: Smutne dzieci... 08.10.11, 08:17
                Ale to nauczyciele nie wiedzą, że są rożnice między 6- a 7-latkiem...
            • przeciwcialo Re: Smutne dzieci... 07.10.11, 12:36
              W pierwszej klasie wymagania sa dostosowane do sześciolatka. Siedmiolatek powinien się do nich dostosować a nie sześciolatek do przetrzymanego w przedszkolu siedmiolatka.
              • jakw Re: Smutne dzieci... 08.10.11, 08:21
                No i właśnie tak powinno być. Niestety, z wielu postów wyłania się obraz
                "opóźnionych 6-latków". Opóźnionych, bo jako punkt odniesienia nauczyciel przyjął 7-latki, które akurat w danej klasie stanowią większość.
    • an_ni Re: Smutne dzieci... 05.10.11, 16:31
      naciagane!
      7 latki tez plakaly calymi latami

    • kunnegunnda Re: Smutne dzieci... 06.10.11, 08:09
      chory, tendencyjny artykuł.
      3 lata temu do szkoly poszedł moj 7 letni wtedy syn: płakało w pierwszy dzien wielu z nich- ot, niechec do zmian. przwszło po kilku dniach
      w tym roku poszła moja prawie 6 letnia córkawink- plakalo jedno dziecko- a 6 latków 50 było- bo mu kolega na nogę stanął...........
      smutni??? nie widzę. moja młoda zmeczona po szkole-ale to szkoła sportowa.
      bardzo czesto, jak napisano, humor dziecka, jego samopoczucie psychiczne- to kalka natsroju rodziców. rodzice do leczenia, z elbanowskimi na czele
Inne wątki na temat:
Pełna wersja