aasia77online
20.02.12, 13:11
kwestia może błaha, ale bardzo nam zależy, żeby się dostać, gdzie chcemy...
Moja córka dostała się jako 2 latka do przedszkola. Oczywiście dzięki "życzliwości" jednej pani dyrektor. Minus taki, że musimy wozić ją na drugi koniec miasta, cały ten obowiązek spoczywa właściwie na mężu, bo tylko on jest zmotoryzowany. Ja odbieram sporadycznie, jak mu coś wypadnie, delegacja, spotkanie służbowe, takie tam. Wracamy wówczas autobusem i jest to 2 godzinna przygoda. Zaraz marzec i zaczną się zapisy... Na osiedlu 2 przedszkola, bliziutko...
No i właśnie.
I tak debatujemy: Ja pójdę zapisywać dziecko czy mąż? Różnica taka, że ja jestem w 8 miesiącu ciąży. Ciśnienie w nas spore, bo bliskość przedszkola wiele ułatwi, a wożenie dziecka będzie jeszcze trudniejsze. Pójdę ja, spojrzą może życzliwszym okiem... a może pomyślą, i tak będzie musiała zorganizować opiekę do drugiego dziecka, po co jej to miejsce w przedszkolu...
co myślicie...