jakalina
08.03.12, 18:36
Witam.
Postanowiłam napisać z prośbą o radę bo z dylematem borykam się właściwie drugi rok. W przedszkolu miejskim (!), do którego uczęszczają moje dzieci jest podział na dwa rodzaje grup. Są dwie grupy "normalne" i trzy grupy, gdzie realizuje się pedagogikę Montessori. Co ciekawe przynależność dzieci do grupy Montessori wiąże się z dodakową opłatą w wysokości 100 zł od jednego dziecka (u mnie dwójka więc 200) miesięcznie oczywiście nie licząć opłaty stałej i stawki żywieniowej. Do tej pory opłatę dodakową płąciłam bez szemrania chociaż nie bez bólu serca. Opłata jak udało mi się dowiedzieć jest konsumowana na pomoce montessori (jest to miesięcznie 2 400 od grupy czyli 24 000 za rok szkolny)na angielski (za który dziś i tak obowiązek ma płącić samorząd) i wycieczki. Ponieważ ostatnio nasza sytuacja finansowa się nieco skomplikowałam napisałam podanie o zwolnienie z tej opłaty i dowiedzialam się, zę jedynym rozwiązaniem jest przeniesienie dzieci (od następnego tygodnia) do "normalnej" grupy, że przecież opłata jest dobrowolna i ustala ją rada rodziców i nie da się z niej zwolnić. I tu nie ukrywam krew mnie zalała. Jak wytłumaczyć kilkulatkom, że oto z dnia na dzień, żegnają się z całym przedszkolnym życiem i spadają gdzie indziej. Absolutnie się na to nie zgodzilam no ale od nowego roku musze je przenieść.
Dodam jeszcze, zę dzieci znalazły się w "tej" grupie bo w innych nie było miejsca (dwa lata temu problem z przedszkolami byl jeszcze większy niż dziś) a o dodakowej opłącie rodzice dowiedzieli się już we wrześniu. Rozmawialam z innymi rodzicami też są niezadowoleni ale to jest tak, że jeśli ktoś ma jedno dziecko tą "stówe" przeboleje a woli się nie narażać.
I tu pytanie - raczej ogólne. Co robić? Przenieść dzieci i przemilczeć czy walczyć? Czy jest jakaś podstawa prawna na mocy której przedszkole może doliczać taką opłatę?