tempera_tura
12.03.12, 13:21
Któraś z Was zabrała dziecko z przedszkola ponieważ adaptacja się nie udała? Złamałyście się słuchając płaczy? Czytałam ostatnio wypowiedz psychologa, podobno jak dziecko płacze dłużej niż 20 minut to należy je zabrać/interweniować w jakiś sposób bo tak długi płacz dla trzylatka to za duży stres i nie prowadzi do niczego dobrego.....
Jakie zachowania to dla Was za dużo do zniesienia?
Czy wierzycie we wszystko co mówią "panie"? Przyjacióka nie wierzyła że córka płacze kilka minut po jej wyjsciu i przestaje na cały dzień (tak twierdziła wychowawczyni), uważała że dziecko jest całe spuchnięte od płaczu i przeraźliwie zmęczone w czasie odbierania więc to dowód na to ze jest mu tam koszmarnie i płacze znacznie więcej niż twierdzi przedszkolanka.
Przyjaciólka czuła się robiona " w konia" i zabrała dziecko, twierdzi ze kłamali w tej sprawie.
Mój syn straszny maminsynek, wiem że będzie dramat. Dla własnego spokoju ducha chce mieć dokładny plan działań obejmujący ewentualną rezygnację z uczęszczania. Nie chce oczywiście dokonywać za szybko nieodwracalnych decyzji więc pytam doświadczone matki...
Wiem ze będe skazana na opinie nauczycielki, boje się tego, jestem z natury nieufna...
Stres potęguje jeszcze fakt że syn nie mówi więc wiem że nie powie jak było naprawde...