Dramaty przedszkolaka

12.03.12, 13:21
Któraś z Was zabrała dziecko z przedszkola ponieważ adaptacja się nie udała? Złamałyście się słuchając płaczy? Czytałam ostatnio wypowiedz psychologa, podobno jak dziecko płacze dłużej niż 20 minut to należy je zabrać/interweniować w jakiś sposób bo tak długi płacz dla trzylatka to za duży stres i nie prowadzi do niczego dobrego.....
Jakie zachowania to dla Was za dużo do zniesienia?
Czy wierzycie we wszystko co mówią "panie"? Przyjacióka nie wierzyła że córka płacze kilka minut po jej wyjsciu i przestaje na cały dzień (tak twierdziła wychowawczyni), uważała że dziecko jest całe spuchnięte od płaczu i przeraźliwie zmęczone w czasie odbierania więc to dowód na to ze jest mu tam koszmarnie i płacze znacznie więcej niż twierdzi przedszkolanka.
Przyjaciólka czuła się robiona " w konia" i zabrała dziecko, twierdzi ze kłamali w tej sprawie.

Mój syn straszny maminsynek, wiem że będzie dramat. Dla własnego spokoju ducha chce mieć dokładny plan działań obejmujący ewentualną rezygnację z uczęszczania. Nie chce oczywiście dokonywać za szybko nieodwracalnych decyzji więc pytam doświadczone matki...
Wiem ze będe skazana na opinie nauczycielki, boje się tego, jestem z natury nieufna...
Stres potęguje jeszcze fakt że syn nie mówi więc wiem że nie powie jak było naprawde...
    • papalaya Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 13:26
      nie ryzykuj posyłania do przedszkola, bo to potencjalna trauma do końca życia, na miejsce twojego dziecka czeka na pewno 15 innych bez forumowych problemów emocjonalnych big_grin
    • andaba Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 13:27
      Odpuść. Na rok, niech przestanie być "strasznym mamisynkiem", niech nauczy się mówić.
      To mija, po co dziecko stresować?
    • imasumak Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 13:30
      Ja bym posłała na próbę. To że dziecko nie mówi, nie oznacza że się nie zorientujesz czy przedszkole mu służy czy nie.
    • kosmitka06 Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 13:33
      Mojej małej ciężko było odnalezc się w grupie. Był płacz, histeria, itp. Dziś wiem że gdybym wtedy zabrała małą z przedszkola miałabym kłopot do dziś dnia. Moja córka po prostu nie rozumiała dlaczego "musi" tam być. Myślała że ją zostawię i już po nią nie wrócę, rozmowa na ten temat pomogła. Dziś ma prawie 6 lat, pamięta wszystko i teraz się z tego śmieje wink Sama mówi że w ten sposób chciała mojej litości abym ją stamtąd zabrała wink Teraz wstaje najwcześniej jak się da bo musi biegiem do przedszkola, i chce wychodzić jako ostatnia smile Jak przychodzi weekend jest złość i frustracja bo musi siedzieć 2 dni w domu. Różnego rodzaju zabawy, wyjazdy ją tak nie cieszą jak przedszkole.
      Patrząc z perspektywy czasu cieszę się że nie zabrałam dziecka i na pewno wyszło jej to na dobre. Mojej siostry syn (w wieku mojej małej) zaczął uczęszczać dopiero do zerówki z powodu takiego że płakał i nie chciał zostawać. Dziś musi pracować dużo w domu (wycinanie, rysowanie) bo gorzej mu to wychodzi niż 3-latkowi. Wiele rzeczy nie potrafi, nie potrafi odnalezc się w grupie i siostra ciągle słyszy od niego "zabierz mnie stąd". Nawet ost z nią rozmawiałam i tak strasznie żałuje że go zabrała wtedy, wstydzi się (chociaż jej tłumaczyłam że to jest dziecko) że nie potrafi się zachować w toalecie, czy podczas posiłku.
      No ale każdy ma wybór i sam musi zdecydować.
    • upartamama Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 13:42
      Mój syn chodzi do przedszkola ale najszczęśliwszy jest w domu w weekend. Poniedziałkowe wyjścia są koszmarne. Wstaje przez to coraz wcześniej żeby mieć więcej czasu na poranne histerie.
      Za to przy wychodzeniu nie widzę żeby był upłakany czy jakiś skwaszony. Po prostu dziecko z tych, które uwielbiają się psychicznie znęcać nad rodzicem smile.
      • upartamama Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 13:43
        W wiecie co to jest dom starców? Zemsta dzieci za żłobki i przedszkola smile
    • aquuaa Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 13:44
      Ja przenioslam i jestem zachwycona.
      O ile w poprzednim moje dziecko wiedzac, ze przychodze po podwieczorku stalo z zacisnietym misiem przed drzwiami (lustro weneckie) i wyczekiwalo mnie tesknie oraz codziennie uprawialo negocjacje rano i wieczorem, zeby nie isc lub zeby je odebrac po obiedzie o tyle teraz to ja czekam az sie hrabianka laskawie zbierze i wiecznie sa targi, ze: jeszcze chwile mamusiu.... bywa, ze stercze 40 minut....
      A latem to juz w ogole nie sposob dziecka wyciagnac i zazwyczaj wychodzimy razem z ciociami, gdy przedszkole jest zamykane.

      To doswiadczenie nauczylo mnie, ze jesli tylko opiekunki beda chcialy - dziecko poczuje sie bezpiecznie i szybko sie zaklimatyzuje. W pierwszym przedszkolu 'ciocie' straszyly moja corke, ze jak bedzie plakac to po nia nie przyjade - wiec o czym mowa...

      Dla mnie socjalizacja to podstawa.
      Wszelkie osiagniecia intelektualne sa oczywiscie budujace ale dla mnie najwazniejsze jest, aby dziecko funkcjonowalo w grupie. Tym bardziej mamisynka chcialabym poslac.
    • broceliande Tak, zabrałam! 12.03.12, 13:47
      Po trzech dniach. Ewidentnie było za wcześnie, miał 2 i pół roku.
      Odpieluchowane dziecko zaczęło siusiać w majtki, siedziało w kącie powtarzając "mama przyjdzie"... Ja bym może przetrzymała, ale mój mąż zadecydował, że jak się jego mama nie zajmie, to coś innego wymyślimy.
      Następne dwa lata był z babcią, poszedł do przedszkola jako czterolatek i też był jeszcze dramat przy pożegnianiu. Czekałam kilka miesięcy, żeby na mój widok powiedział: Jeszcze chciałem się pobawić.
      • penelopa40 Re: nie zabrałam! 12.03.12, 15:56
        bo nie miałam za bardzo jak, niania mnie zbyt dużo kosztowała... dziecko miało 3 lata z hakiem w marcu, dramat pierwszego roku, dramat od września, bardzo długo się aklimatyzowała...
        z... eby na mój widok > powiedział: Jeszcze chciałem się pobawić. - ja czekałam do zerówki...
        a teraz wspomina przedszkole jako cudowny czas!!!.
        • ciociacesia moja przez 2 tygodnie 12.03.12, 16:34
          sie na mnie boczyla i nie chciala z przedszkola wyjsc, bo chyba mioala mi za zle ze ja zostawilam. ale to nie bylo bezposrednio po rozpoczeciu 'kariery'
          ogolnie to chciala zebym ja z nia w tym przedszklolu byla. albo babcia. albo dziadek. albo wujek.
          teraz awanturuje sie ze za wczesnie przyszlam, bo ona chciala byc dlugo
    • melancho_lia Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 14:06
      Wiekszośc dzieci płacze dopóki rodzic jest w zasiegu wzroku. Jak mama znika to płacz szybko się kończy. Obserwowałam dzieciaki w przedszkolu moich dzieci i zwykle tak to wygląda. Mama wychodzi i dziecko zaczyna się zajmowac zabawą. Nieliczne maluchy dłużej przezywają.
    • braktalentu Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 14:55
      Gdyby adaptacja się nie powiodła (spuchnięte od płaczu dziecko nie jest normą adaptacyjną), lub gdybym miała cień wątpliwości dotyczący opiekunek szukałabym alternatywy.
      • bi_scotti Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 15:09
        Dzieci (wiekszosc) mozna przygotowac i pozytywnie nastawic na pojscie do przedszkola. Szczegolnie warto to robic z dziecmi, ktore moga miec problemy adaptacyjne czy resist separation. Poki co ja bym skupiala na pozytywnym przygotowywaniu do nowych doswiadczen i na budowaniu w dziecku poczucia, ze czeka je cos fajnego, ze da sobie rade, ze to etap stawania sie duzym etc. Bardzo wazne jest przekonanie rodzica, ze to jest dobre doswiadczenie dla dziecka. Dzieci maja super radary wewnetrzne jesli chodzi o wyczuwanie faktycznych watpliwosci rodzicow i nasiakaja nimi jak gabka. Jesli rodzic sam "boi sie" poslania dziecka do przedszkola, to i dziecko ten strach przejmie. Zauwaz, ze rodzice, ktorzy sami mieli fajne doswiadczenia przedszkolne i traktuja przedszkole jako super sprawe dla ich wlasnych dzieci najczesciej nie maja zadnych problemow z placzacymi, nieszczesliwymi przedszkolakami (jak ze wszystki, sa wyjatki!), natomiast rodzice, ktorzy sami nie sa pewni czy to dobra decyzja, czy dziecko da rade, czy nie bedzie tesknic czesto wpedzaja sie (i dziecko!) w samospelniajaca sie przepowiednie.
    • iwoniaw Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 15:16
      Nie, nie posyłałabym do przedszkola dziecka, które regularnie płacze, jeśli nie byłaby to bezwzględna konieczność - wówczas z baaardzo ciężkim sercem. To zdecydowanie NIE jest normalne, że dziecko zanosi się od płaczu, nie chce puścić matki, płacz trwa przez długie minuty.
      Żeby była jasność - nie mówię tu o chwilowych załamaniach nastroju, niechęci do rannego wstawania i sporadycznych protestach (ale gdy już dotrze do przedszkola, biegnie w podskokach do pani i kolegów). Mówię o _codziennym_, niesłabnącym płaczu, braku zainteresowania aktywnością przedszkolną. Dziecko, które jeszcze nie mówi to b. małe dziecko - trudno tu chyba mówić o "maminsynkostwie", raczej normalne, że w tym wieku woli być w znanym miejscu ze znaną osobą.
    • ciociacesia zrezygnowalam 12.03.12, 15:31
      przy chwilowym kryzysie dziecka. bo sama nie bylam przekonana, nie dogadywalam sie z paniami i nie pasowalo mi duzo drobiazgów. takich co to osobno bylyby do przezycia ale ich kumulacja byla troche dołujaca.
      moja to mamin corka - wiec jako adaptacje poslalam ja na pol roku do prywatnego przedszkola - zostałam z nia caly pierwszy i drugi dzien, trzeciego juz ja zostawilam, jak dojechalam do domu, dzwonili z przedszkola zebym sie nie martwila ze juz nie placze i ladnie sie bawi
      od jesieni poszla do panstwowego. byla bardzo dzielna i nie plakala, fascynowaly ja nowe zabawki ale wymagany poziom samodzielnosci mnie troche przerazal - przez wiekszosc dnia jedna pani na 20 dzieci. odbieralam ja po 15 i czesto byla po prostu głodna, bo jedyny posilek narzucony odgornie to bylo sniadanie (przyniesione z domu) i obiad o 12
      jak po swietach ryczala i histweryzowala to zabralam do domu i dopiero na ferie dalam z powrotem do prywatnego. no i tam juz zostala. bylo ok az po miesiacu wpadla w identyczna histerie jak poprzednio.
    • edelstein Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 15:44
      Nie,moj syn chcial do przedszkola bardzo,przez praktycznie rok opowiadalam mu o przedszkolu,chodzilam z nim jako “zwiedzajacy“ i nie robilam dramatu,ze czas na odciecie pepowiny.
      Wierze “paniom“ przy tak malej ilosci miejsc w przedszkolu nikt sobie by glowy nie zawracal klamaniem,ze jest ok,bo po pierwsze kto chce wyjacego dzieciaka miec caly dzien,po drugie na miejsce tegoz jest 10innych,wiec jego uczeszczanie nie jest byc albo nie byc dla przedszkola.
      Skoro juz z gory zakladasz,ze bedzie dramat to ja powodzenia nie wroze.Moze czas troche tego mamisynka naprostowac.Z moich obserwacji wynika,ze problem maja dzieci,ktorych rodzice “za bardzo“sie przejmuja i nie daja im szansy na inne towarzystwo niz mama.
      Pisze o zdrowych dzieciach.
    • hanalui Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 16:20
      tempera_tura napisała:
      > Przyjacióka nie wierzyła że córka
      > płacze kilka minut po jej wyjsciu i przestaje na cały dzień (tak twierdziła wyc
      > howawczyni), uważała że dziecko jest całe spuchnięte od płaczu i przeraźliwie z
      > męczone w czasie odbierania więc to dowód na to ze jest mu tam koszmarnie i pła
      > cze znacznie więcej niż twierdzi przedszkolanka.

      Zmeczenie moze tez wynikac ze dziecko bylo czas zajete, mialo wiecej zajec do wykonania, wiecej sie wybiegalo, wybawilo, nauczylo a to meczy.
      Plakanie moglo wynikac nie z tesknoty za mama ale z nieprzystosowania do wspolnych zabaw z innymi dziecmi: walka o ta dana zabawke, ktos cos zabral, wzial, niechcacy popchnal, wszedl w droge, nie jest tak jak w domu, itd.
      Dorosli tez reaguja stresem na nowe srodowisko, nowych ludzi, nowe warunki, nie becza, ale tez nie przystosowuja sie w 2 minuty. Jednym zajmuje to chwile, innym dluzej.
      Nowe obowiazki, nowe zadania i tez jest sie bardziej zmeczonym niz siedzac w domku i sie obijajac.
    • aagata4 Dramaty przedszkolaka - eee tam ... 12.03.12, 16:28
      Moim zdaniem powinnaś spróbować przed pójsciem do przedszkola zostawić go u różnych koleżanek mających dzieci w różnym wieku. Raz odebrać po kilku minutach a innym po kilku godzinach.

      Mieszkam w miejscowości, gdzie nie mam dziadków do opieki i tak z koleżankami mającymi małe dzieci sobie radzimy. Raz jedna idzie załatwiać swoje sprawy a przyprowadza dzieci do mnie a innym razem ja idę i zostawiam dzieci u koleżanek. Dzieci się przyzwyczaiły, że czasem zostają w nowych miejscach a przedszkole jest najfajniejszym z nich. Dlatego też w przedszkolu nie było żadnego problemu z płaczącym dzieckiem, poza przejściowymi okresowymi problemami - ale to norma i trzeba je na bieżąco rozwiązywać.

      Panie w przedszkolu informowały o wszystkich problemach i rozmawiały ze mną i z dziećmi. Nie mam powodu aby podejrzewać, że czegoś mi nie mówią, i że uważają, ze wszystko jest ok kiedy nie jest. Myślę, że za bardzo się martwisz o swoje dziecko. Na wszelki wypadek postaraj się zacząć przyzwyczajać do tego, że jest czasem bez mamy - to pomoże najbardziej.

      Być może Twoje dziecko okaże się niedojrzałe do tego aby zostawać w przedszkolu - takie się też zdarzają, ale zacznij je przyzwyczajać już teraz. Będzie to dobre zarówno dla dziecka jak i dla Ciebie ( bo z moich obserwacji wynika, że dzieci boją się zostawać same jak się dowiedzą, ze mama się tego obawia - są baaardzo spostrzegawcze w tym temacie).

      pozdrawiam

      Agata
    • ola33333 Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 17:31
      temperatura, a ile twoje dziecko ma?
      Bo moja miala bardzo silne objawy leku separacjynego dokladnie 2 lata.
      Przez pierwsze 2 lata dala sie wziac na rece tylko mi, m i mojemu ojcu, nikomu innemu nie dawala sie nawet dotknac. Nawet w gosci ciezko bylo z nia chodzic, bo zaraz byl straszny ryk mimo ze trzymalam ja na kolanach.
      Po drugich urodzinach nagle zaczelo sie wszystko normowac. Corka poszla do przedszkola majac dokladnie 2 i pol roku, byla zachwycona, 0 problemow z aklimatyzacja. Jest juz trzeci rok tam jest i to do 16:30 i jak ja odbieram jedna z ostatnich, to i tak mowi ze nie chce do domu. Jest bardzo wesola i towarzyska, a jako male dziecko bardzo byla nerwowa placzka.
      Wiec nie przejmuj sie, bo jak widzisz dziecko moze przejsc cudowna metamorfoza smile
      • tempera_tura Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 10:12
        2,5
        • 18_lipcowa1 Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 10:28
          tempera_tura napisała:

          > 2,5

          2,5 latek nie mówi??????????????????????????
          • czajkax2 Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 10:32
            18_lipcowa1 napisała:
            > 2,5 latek nie mówi??????????????????????????

            no ,zdarza sie. I co cię pewnie rozwali na łopatki jest to jeszcze normą.

            Lipcowa, lipcowa na świecie jest dużo rzeczy o któych ci się nie śniło tongue_out
            • 18_lipcowa1 Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 12:15
              2,5 latek ani słowa i to jest norma?
              • kufferrek Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 16:09
                Znam dziecko, które szło do przedszkola jako 3,5 latek i też nie mówiło. Rodzice go diagnozowali, wszystko z dzieckiem było ok. W przedszkolu zaczął mówić po ok. 4 mcach. Nie widzę nic złego w nie mówiącym 2,5 latku
    • asia_i_p Re: Dramaty przedszkolaka 12.03.12, 17:39
      Nie nastawiaj się z góry na dramat. Wcale nie musi być - ja miałam "mamincórkę" tak niezsocjalizowaną, że ją podejrzewałam w pewnym momencie o autyzm - co prawda starszą, bo prawie pięcioletnią. Łzy jednej nie uroniła.
      • eweliska18 Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 10:25
        moja mała poszła do przedszkola od wrzesnia, ponieważ dużo choruje cały czas trwa proces adaptacyjny, jest ciężko bo jest wrażliwcem i wszystko mocno przeżywa, hisetaria była dwa razy, ale popłakuje często gdy zostawiam ją rano, kiedy ja odbieramy jest radosna i uśmiechnięta więc chyba nie jest najgorzej, cały czas nosi ze soba ukochanego misia i to jej bardzo pomaga, jeśli zdecydujemy sie ją zabrać to raczej ze względu na ciągłe choroby, ale jeszcze czekamy, może w końcu się wychoruje
    • czajkax2 Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 10:30
      Ja zabrałam córkę z przedszkola bardzo szybko - chodziła tydzień.
      Córka miała niepełne 4 lata jak poszła do przedszkola. Płacz, histeria koszmarna. Odbieralam zasmarkaną, zapuchniętą i glodną, bo nic nie jadła tylko cały dzień wyła. Dodatkowo zaczęła moczyć się w nocy i mieć koszmary nocne. Panie na silę wciągały ją do sali, odczepiając ją od framugi. Taka reakcja nie jest normalna, a ja nie mogłam patrzeć jak moje dziecko cierpi, więc zabrałam do domu. Jako niespełna 5 latka poszła do zerówki szkolnej i tylko przy rozstaniu w szatni płakała. Trwało to ok 2 tyg. Przy odbiorze była zadowolona, szczęśliwa i pełna zapału.
      Jest dolną i mądrą dziewczynką, nie ma problemu z nauką. Tak więc to że dziecko nie chodziło do przedszkola nie musi oznaczać ze nie poradzi sobie w zerówce.
      Zresztą ja generalnie nie jestem zwolenniczką posyłania małych dzieci do żłobków i przedszkoli jeżeli oczywiście jest możliwość zostawienia go w domu.
    • twojabogini Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 11:31
      To może niepopularna teza, ale dziecko do trzeciego roku życia powinna być z mamą. Jedną z nielicznych terapeutek, które mają odwagę pisać i o tym i mówić publicznie jest Zofia Milska-Wrzosińska.
      Kiedy dziecko skończy trzy lata, można rozważać posłanie go do przedszkola. Po pierwsze musi to być przedszkole dobre. Przedszkole w którym "panie" wypraszają mamę z sali "bo dziecko bez niej szybciej się uspokoi" odpada na starcie. Sprawdzamy: czystość zabawek, stolików od spodu, toalet (szczegółowo - podnosimy deskę, sprawdzamy co jest za toaletą) jakość jedzenia, możliwość przyjścia w ciągu dnia do dziecka, przyprowadzenie dziecka później (w wielu przedszkolach za przyjście później jest ochrzan, bo rano liczy się dzieci, żeby wiedzieć ile ugotować posiłków), pytamy co się stanie, gdy spóźnimy się po dziecko (takie sytuacje się zdarzają, są przedszkola, w których każdego dnia inna pani ma awaryjny dyżur na takie sytuacje, a są takie gdzie z dzieckiem zostaje zdenerwowana pani, która ciągle dopytuje się - gdzie twoja mama, może się jej coś stało?). Dobre przedszkole oferuje zajęcia adaptacyjne już na pół roku wcześniej, albo nie robi zorganizowanych zajęć, ale nie ma nic przeciwko aby maluch przyszedł parę razy z rodzicami poznać przedszkole zanim rozpocznie karierę przedszkolaka.
      Do tego zanim poślemy dziecko do przedszkola musimy wiedzieć - to już raczej od innych rodziców: czy zdarza się że dzieci pilnuje np. sprzątaczka, kucharka (odpada), czy jest możliwość zadzwonienia do pani po południu - bywa np. że dziecko się zatruje i trzeba ustalić czym i nie można czekać do następnego dnia, czy dzieci są zmuszane do jedzenia, czy bardzo chore dzieci są odsyłane do domu, oraz wreszcie czy dzieci spędzają czas na dworze i ile tego czasu. W niektórych przedszkolach się nie wychodzi i nie wietrzy sal zimą. Oczywiście sprawdzamy też ogródek - gdy jest piaskownica, to czy jest przesłaniana pokrywą i czy regularnie wymienia się z niej piasek.
      Ja pytałam także o wypadki - najlepiej pani dyrektor. Czy jest apteczka, czy na miejscu jest zawsze ktoś przeszkolony z zakresu reanimacji dzieci, w jakich sytuacjach wzywa się rodzica. czy rodzic jest informowany o upadku ze schodów, drabinki? kto i w jakich sytuacjach podaje dzieciom leki. Nie ma szansy żeby nie było żadnych wypadków w instytucji, która opiekuje się dziećmi. Jeśli reakcją jest zmieszania i zaprzeczanie - to odpuszczamy.
      Jeśli przedszkole odmawia niektórych informacji, albo niechętnie dopuszcza rodzica do "tajemnic" "niech pani nam zaufa", niechętnie wpuszcza rodziców do sal dzieci - odpuszczamy.
      Warto dowiedzieć się czy jest przymusowe leżakowanie, oraz czy dzieci które czują się np. zmęczone mogą w ciągu dnia po prostu położyć się na materacu. Oraz jaką ilość napojów dostają dzieci w ciągu dnia i czy w trakcie upałów i przebywania w ogrzewanych salach mają one swobodny dostęp do picia.
      Czy dzieci mogą brać swoje zabawki do przedszkola i czy w salach mają miejsce na swoje rzeczy?To szczególnie wtedy gdy planujemy dłuższy pobyt dziecka w przedszkolu w ciągu dnia - powinno czuć, że to jego miejsce, ze ma tam coś swojego.

      W okresie adaptacji mama chodzi z dzieckiem do przedszkola, aż ono samo uzna, że jest gotowe zostać na dłużej. Zaczynamy od wychodzenia z sali na chwilę. Nigdy nie wolno zostawiać dziecka wychodząc w chwili jego nieuwagi. Dobrze tez wydłużać czas pobytu dziecka stopniowo. Przed ukończeniem 5 lat dziecko nie powinno spędzać poza domem więcej niż 5, 6 godzin dziennie.

      Jeśli ktoś powie, że się czepiam i że zbyt szczegółowo podchodzę do tematu - proponuję wyobrażenie sobie, ze macie drogie auto. Zainwestowaliście w nie ogromną ilość pieniędzy, co wiąże się z tym, że ponieśliście wiele wyrzeczeń. Auto ma wiele dodatkowych udogodnień, w tym przepiękną i bardzo drogą tapicerkę. Teraz macie je powierzać na 8 godzin dziennie obcym ludziom, którzy "opiekują się" autami. Będą nimi jeździć, jeść w nich, wozić dzieci. Ile pytań zadacie?

      • hugo43 Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 11:43
        nasz syn ma 3lata.od pazdziernika chodzi do prywatnego przedszkola na pol gwizdka,odbieram o 13.i mimo,ze jest tam szczesliwy,swietnie sie rozwija,to w domu do tej pory uprawia negocjacjesmilea moze sie uda?smilekolezanki syn nie chcial chodzic do zlobka,plakal nonstop,teraz od marca chodzi do nowej grupy w przedszkolu i leci tam jak na skrzydlach.duzo zalezy od wychowawcow.
      • ruda_henryka Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 12:12
        takie rzeczy to tylko w erze...
        w czasie permamentnego braku miejsc w przedszkolach mam cichą nadzieję, że dziecko w ogóle gdziekolwiek się dostanie....
    • zabulin Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 15:08
      Tak, zabrałam go z klubu malucha-przedszkola.
      Zaczął tam chadzać jak miał 2 lata 8 m-cy.

      W wieku trzech lat nadal nie uczestniczył w zabawach grupowych. Bal sie. Zawsze z boku. Nie byl szczesliwy.
      Poza tym chorowal dużo.

      Zabralam w marcu. We wrzesniu poszedł do innego przedszkola. Lider w tańcach (o żesz, poważnie!!!). Chwalony, madry. Nie boi sie.

      Chociaz ostatnio zdarzają mu sie wymioty, ktorych przyczyn lekarze na razie nie są w stanie odkryć. Pojawia sie hipoteza, ze to na tle nerwowym.

      Postanowiłam go zosatwic do konca marca w domu. Zobaczymy. Dla mnie jego spokój i poczucie bezpieczenstwa sa najwazniejsze.
      Dwa razy ladował ostatnio w szpitalu. Boi się, niespokojnie spał- dlatego pozowoliliśmy mu soać z nami. zterolatkowi. Pomogło. I wisi mi co na ten temat sadza wszystkie madre wink
    • myelegans Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 15:50
      Mielismy dwa podejscia do przedszkola, w wieku 3 i 4 lat. Jak mial 3 lata zaczelismy chodzic adaptacyjnie, po 1-2 godzinie dziennie i tak trwalo przez miesiac, dziecko by sie pewnie ostatecznie przyzwyczailo, ale we mnie intuicja krzyczala, ze jeszcze nie czas, wiec nie wypychalismy.
      Jak mial 4 lata, to bylo zupelnie inne dziecko, stopien dojrzalosci, uspolecznienia, i checi do bycia z innymi dziecmi w celach towarzysko-zabawowych. Adaptacji wlasciwie nie bylo, po przyprowadzeniu pierwszego dnia, wbiegl do sali, pomachal pozniej przez okno i tyle go bylo widac. A mnie intuicja nic nie mowila, a jej wierze.
      Powodzenia, nie kazde dziecko nadaje sie do przedszkola w magicznym wieku 3 lat, niektore potrzebuja troche dluzej, zeby dojrzec.
    • pysia_35 Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 15:55
      hej, mam podobne dylematy i obawy jak ty, tempera_tura. Mój syn we wrzesniu skończy 2,10 l. jest dzieckiem niesmiały, spojkojnym, raczej wycofanym. W grupie zwykle stoi z boku i nie uczestniczy w zabawach. Zaioeram go raz w tygodniu na zajecie plastyczne dla maluchów i widze ostatnio poprawe w jego socjalizacji. Dlatego staram sie podchodzić spokojnie. Przed nami jeszcze kilka miesiecy - to dużo czas dla dwulatka. Lato tez bedzie dobrym czasem kiedy na placu zabaw dziecko sie bedzie oswajać sie z grupą. Mysle ze to że twój synek nie mówi nie ma wiekszego znaczenia, przedszkole tylko ten proces przyśpieszy a i bez mówienia zorientujesz sie czy mu dobrze w przedszkolu czy nie. Zacznij powoli oswajac siebie i jego z przedszkolem, z grupą - klubiki, zajecia dla dzieci itp.
    • estelka1 Re: Dramaty przedszkolaka 13.03.12, 19:36
      Ja swojej córki nie zabrałam z przedszkola, choć byłam o krok o takiej decyzji. Córka płakała codziennie przez półtora miesiąca. Przełom nastąpił nieoczekiwanie, kiedy miała urodziny i tego dnia była najważniejsza w grupie. Potem już było w porządku i to nawet bardzo.
      Znajomi zabrali swoją córkę (wówczas trzylatkę) po około 2 tygodniach płaczu. Za rok młoda poszła jeszcze raz i tym razem było bez żadnych problemów.
Pełna wersja