marchwia75
19.10.12, 09:59
Witam. Moje dziecko (4 lata) chodzi już 2 rok do przedszkola. W pierwszym roku chodził mało bo chorował. Ale chodził do przedszkola chętnie. W tym roku we wrześniu chodził bez żadnych problemów. Jedynie co mówił, to to, że dzieci nie chcą się z nim bawić. Pod koniec września byłam w przedszkolu i rozmawiałam z panią. Chciałam się dowiedzieć jakie są jego relacje w grupie. Liczyłam na pomoc "starego pedagoga". Dowiedziałam sie, że pani nie będzie nikogo zmuszać do bawienia się z moim dzieckiem. Niby racja. Przy okazji dowiedziałam się innych rzeczy na temat mojego dziecka, o co bym go nie podejrzewała. Moje dziecko jest grzeczne, nie bije, nie wyrywa zabawek, można się z nim dogadać, posłucha itd. Według Pani jest inaczej, tzn. nie słucha.
Była lekcja pokazowa dla rodziców. Moje dziecko było na niej aktywne. Jak chciało podjeść i odpowiedzieć na pytanie. Pani go "zgasiła" i przy wszystkich powiedziała, ze ma usiąść i być grzeczny. Inne dzieci kręciłyły się i gadały ale tylko moje dziecko miało zwróconą uwagę.
Pani na tej lekcji próbowała nam udowodnić, że to co mówi jest faktem. Teraz zachowuje sie tak jakby wychowywała za nas dziecko.
Od tej pory Mateuszek nie chce chodzić do przedszkola. Wieczorem płacze, jest smutny.
I przykład z dnia dzisiejszego. Wczoraj dzieci były na dworze. Synek potem powiedział mi, że jaki chłopiec ze starszej grupy złapał go za szyję i poddusił tak, że zakaszlał.
Tata dziś rano powiedział to pani a ta zlekceważyła to i uznała, że przesadzamy. Mąz powiedział, ze chodzi o bezpieczeństwo, to "spławiła" go mówiąc "tak", "tak". Na zasadzie, że przesadza.
Sama nie wiem co mam o tym myśłeć i czy w jakiś sposób interweniować. Według Pani jesteśmy rodzicami nadgorliwymi. Ale czy dawanie miłości i troska o dziecko to coś złego? Myślę, rozmową z Panią jeszcze zaszkodziłam mojemu dziecku. Każda następna będzie pogarszała sytuację. A moze lepiej zachować powściągliwość i przeczekać?