2plusik
13.02.13, 16:35
Witam!
4letni synek poszedł w poniedziałek po raz pierwszy do przedszkola (po prawie rocznej przerwie, więc jakby na nowo...). Zaraz przy składaniu podania ostrzegałam Dyrektorkę, że jest "trudnym" dzieckiem. Agresywny, nie nawiązujący kontaktu, z podejrzeniem autyzmu. Mówiłam, ze w poprzednim przedszkolu się klimatyzował 3-4 tygodnie itd... Długo by pisać.
Syn poszedł i już po 4 godzinach telefon od Dyrektorki, ze syn doprowadził przedszkolankę do łez... że nie potrafi sobie z nim poradzić... Odebrałam go i przy okazji przeprowadziłam rozmowę z przedszkolanką.
Powiedziałam "robię dla mojego syna wszystko: ma logopedę, psychologa, psychiatrę, ale nie jestem w stanie nauczyć go życia w grupie", na co ona "my też go tego nie nauczymy, on jest chory". I w tym momencie Przedszkolanka straciła resztki czegokolwiek w moich oczach... nie wie co robić kiedy dziecko "rzuca się z łapami", dziwi się, że klucze wkłada do buzi, ale nie widzi problemu w tym, że klucze zostawiła na widoku dzieci.... nie rozumie, że jedne dzieci sa nieśmiałe, a mój syn jest tak podekscytowany nowym miejsce, ze wariuje.
Na razie odbieram go przed leżakowaniem (2 godzinnym!!!!), ale po około miesiącu myślę, ze Panie już powinny nawiązać z nim kontakt na tyle, że zacznie ich słuchać. Chodzi 3 dni, a ja już nie raz słyszałam, ze jak tak dalej będzie, to nie będzie mógł chodzić itd...
Stąd moje pytania:
1) czy można "wyrzucić" przedszkolaka z przedszkola w momencie kiedy Rodzice widzą problem i dziecko ma logopedę, psychiatrę, psychologa (jesteśmy w trakcie stawiania diagnozy autyzmu przez Poradnię)? Ja nie wrzucam tam dziecka dla świętego spokoju, tylko nigdzie indziej nie nauczy się on życia w grupie.
2) czy podczas leżakowania dziecko musi leżeć, czy może iść do innej grupy? Wiem, ze to zależy od przedszkola, ale teraz muszę go odbierać po 4 godzinach, a płacę za 10... czy mogę wymagać, aby chodził na 2 godziny do innej grupy?