Helen Doron - angielski dla przedszkolaka?

14.09.04, 08:36
Napiszcie proszę, czy któraś z Was posyła swoje dziecko na zajęcia
angielskiego prowadzone metodą Helen Doron.
1) Czy jesteście zadowolone?
2) Po jakim czasie można spodziewać się efektów tej nauki?
3) Czy możliwe jest, aby dziecko nie posiadające rodziców biegle mówiących po
angielsku i nie mające poza tymi zajęciami kontaktu z tym językiem, było w
stanie rozmawiać w tym języku, choćby z przypadkowo poznaną anglojęzyczną
osobą?
4) No i ostatnie pytanie: Od jakiego wieku dziecka warto posyłać je na kurs
angielskiego?

    • milenium5 Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 14.09.04, 09:07
      Mój syn chodził przez rok na te zajęcia. Gdy zaczynalismy miał 1,5 roku, ale
      płynnie mówil po polsku i miał bardzo duży zasób słów. Prowadzone przez
      sympatyczną panią, świetnie się bawił, bardzo je lubił. Nauczył się kilku słów,
      które ciągle pamięta. Posyłając małe dziecko na te zajęcia nie liczyłabym, że
      dziecko nauczy się języka. Nauczy się zachowań społecznych, zabawy z dziećmi,
      czekania na swoją kolej. Zajęcia mają elementy rytmiki, muzyki. Doświadczeni
      językoznawcy twierdzą jednak, że to, co trzyaltek przyswoi na takich zajęciach
      w rok, jego pięcioletni kolega nauczy się bez trudu w niecałe 6 miesięcy. Na
      pewno nie można więc liczyć na cuda. Osłuchanie z językiem pomoże w późniejszej
      nauce języka obcego, ważne jest jednak bardzo akcent osoby prowadzącej zajęcia,
      aby dziecko nie nabrało złych nawyków. Jeżeli chcesz, aby Twoje dziecko mówiło
      płynnie w obcych języku, możesz posłać go do przedszkola językowego, gdzie nie
      tylko nauczyciele, ale i dzieci są ocojęzyczne. przebywając kilkanaście godzin
      w takim przedszkolu język przyswoi bardzo szybko, bo będzie chciał się dogadać
      z kolegami. Chodząc raz w tygodniu na zajęcia na pewno tego nie osiągnie.
    • delta.x Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 14.09.04, 09:30
      Witaj. Moja córka zaczęła właśnie drugi rok nauki metodą Helen Doron.
      Zapoisaliśmy ją jak miała niecałe 2 lata. Bardzo lubi tam chodzić, zna już
      bardzo dużo słówek, śpiewa piosenki, liczy.
      Nie można zakładać, że dziecko od razu będzie potrafiło rozmawiać po angielsku,
      przecież dzieci w tym wieku niejednokrotnie nie umieją mówić po polsku. Zresztą
      nie o to chodzi w tej metodzie. Dziecko podczas nauki osłuchuje się z językiem
      co ułatwi przyswojenie wymowy, akcentu oraz gramatyki (dziecko w przyszłości
      będzie potrafiło automatycznie zastosować odpowiednie struktury gramatyczne w
      zdaniu nie zastanawiając się nad regułami gramatyki).
      Metoda opiera się na sposobie naturalnego przyswajania języka ( w podobny
      sposób dziecko przyswaja swój ojczysty język). Codziennie (2 razy) słucha się
      odpowiedniej części materiału tak żeby dziecko stale miało kontakt z językiem.
      Na zajęciach w małych grupach dziecko poznaje znaczenie wszystkiego co
      usłyszało w nagraniach. Oczywiście poprzez różnego rodzaju zabawy w grupie.
      Podobno mózg dziecka jest biologicznie przystosowany do nauki języków do
      szóstego roku życia. Potem nauka jest znacznie trudniejsza. Badania wykazują,
      że w tym okresie dziecko jest w stanie opanować aż 5-6 języków obcych pod
      warunkiem, że będzie miało z nimi stały kontakt.
      Dodam jeszcze, że nie mówię do mojej córki po angielsku, nie uczę jej, jedyne
      co robię to 2 razy dziennie puszczam płytkę do posłuchania. A efekty są
      widoczne (pytam ją czasami jak brzmią po angielsku niektóre słówka i ona wie).
      Poza tym zaobserwowałam, że często przy zabawie mówi albo śpiewa coś po
      angielsku pod nosem smile.
      Ale się rozpisałam. Proponuję iść na zajęcia pokazowe. Ja polecam ten kurs
      chociaż na pewno znajdą się osoby z odmienną opinią (niestety koszt też nie
      jest mały (ok 800 zł na rok w 3 ratach). Powodzenia.
    • dagbe Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 14.09.04, 09:49
      Mój młodszy syn (2 lata i 4 miesiące) zaczął drugi rok nauki Helen Doron.
      ad 1) Jesteśmy oboje bardzo zadowoleni i bardzo lubimy te zajęcia.
      ad 2) To zależy, jakich efektów oczekujesz. Mój syn wcześniej zaczął mówić po
      angielsku niż po polsku smile Pierwsze jego zdanie brzmiało "I see tilala"
      (tilala - autobus). Po roku nauki rozumie, gdy się do niego mówi po angielsku
      (Where is an apple? Sit down! Jump!). Dla mnie znacznie ważniejsze były
      umiejętności społeczne, zabawa w grupie dzieci, rytmika, muzyka.
      ad 3) Jest możliwe, jednak pod warunkiem codziennego kontaktu z językiem.
      Polecam anglojęzyczne bajki i piosenki oraz program BBC Prime w godzinach 7:00-
      9:00. Mój starszy syn chodził do przedszkola "z wykładowym angielskim", gdzie
      miał anglojęzyczną opiekunkę 4 godziny dziennie. Z nami po angielsku rozmawiać
      nie chciał, ale z Duńczykami rozmawiał bez problemu (po roku) i świetnie sobie
      radził w klubie dla dzieci w Grecji 9po dwóch latach). W tej chwili ma 10 lat i
      dość swobodnie posługuje się językiem.
      ad 4) Jak najwcześniej wink Moja młodsza pociecha rozpoczęła kurs w wieku 1 rok i
      4 miesiące.

      Bardzo ważny jest wybór ośrodka, w którym będziecie się uczyć. To powinno być
      miejsce przeznaczone tylko do tego celu (a nie jakieś wynajęte salki
      katechetyczne czy pomieszczenia przedszkolne). Małe dzieci szybko się
      rozpraszają i dlatego w pomieszczeniu nie może być zbędnych przedmiotów.
      Oczywiście równie ważna jest osoba prowadząca zajęcia. Na zajęciach pokazowych
      ocenisz, czy ma odpowiednie podejście do małych dzieci, czy bawi się razem z
      nimi, czy ciekawie prowadzi zajęcia.

      Pozdrawiam,
      Dagmara
    • marzena72 Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 14.09.04, 15:06
      Och! Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi!!!

      I spieszę wyjaśnić, że:
      1) mój syn ma 5 lat i 3 m-ce (druga dzidzia jest jeszcze w brzuszku, więc
      później się Nią zajmę ;-D)
      2) w ubiegłym roku uczęszczał na angielski w przedszkolu (zajęcia 2xtyg.) i
      niestety nie zauważyłam zbytnich efektów (być może dlatego, że i po polsku nie
      lubi wierszyków)i niestety nie było żadnej lekcji pokazowej, więc nawet nie
      poznałam pani prowadzącej (a nawet dwóch, bo była zmiana w trakcie roku)
      3) dodatkowo słuchał płytki "Angielski w domu" - niestety czasami, bo po kilku
      dniach się znudził i nie chciał jej słuchać
      4) w ubiegłym tygodniu byliśmy na lekcji pokazowej (ośrodek na Tarchominie w
      Warszawie) - nie chciał w ogóle iść, alem się uparła, żeby w ogóle zobaczyć,
      więc poszedł troszkę na siłę. Nieźle zaczął zabawę, ale po 2 min. onieśmielił
      się i koniec było jego udziału w lekcji pokazowej (ale tym się nie przejęłam,
      bo wyczułam, że tak naprawdę to Mu się ten angielski podoba - co potwierdził po
      wyjściu z sali)
      5) wg mnie metoda jest naprawdę dobra, ale zaniepokoiło mnie jedno: prowadząca
      jest z Krymu i naprawdę nie jestem w stanie ocenić Jej akcentu - czy naprawdę
      jest ok? To co zaprezentowała, wydawało mi się w porządku, ale jak ocenić ten
      akcent? Niestety mój poziom angielskiego nie jest za wysoki.
      6) dodam, że mogę decydować się na uczęszczanie tylko i wyłącznie w tym ośrodku
      (bo i tak - ze względu na przyszłe powiększenie rodzinki - będzie to dla nas
      niezły wyczyn organizacyjny) a decyzję mam podjąć do jutra...

      I co radzicie?
      • milenium5 Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 14.09.04, 15:13
        Skończył 5 lat/ Masz w alternatywie jakieś zajęcia angielskiego w małych
        grupach dla dzieci w jego wieku? Jeżeli tak wybrałabym profesjonalną, dobrą
        szkołę językową która oferuje zajęcia dla pięciolatków. Tym bardziej, że twój
        mały już miał z językiem kontakt. Jeżeli nie, zdecyduj się Helen Dorn.
        Pięcioaltkowi na pewno angielski sie przyda i wiele się nauczy.
        • marzena72 Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 14.09.04, 19:25
          milenium5 napisał:

          > Skończył 5 lat/ Masz w alternatywie jakieś zajęcia angielskiego w małych
          > grupach dla dzieci w jego wieku? Jeżeli tak wybrałabym profesjonalną, dobrą
          > szkołę językową która oferuje zajęcia dla pięciolatków.

          "Profesjonalną" tzn. jaką - z siedzeniem w ławkach i nauką gramatyki???
          Rozumiem, że metody Helen Doron nie uznajesz za profesjonalną?

          Z tego co się orientowałam, to inne szkoły proponują zajęcia raczej dla dzieci
          od 7 roku życia. Chyba, że polecisz mi jakąś?


          Tym bardziej, że twój
          > mały już miał z językiem kontakt. Jeżeli nie, zdecyduj się Helen Dorn.
          > Pięcioaltkowi na pewno angielski sie przyda i wiele się nauczy.


          Właśnie próbuję się zdecydować, bo nie chciałabym, aby nauka mojego syna
          skończyła się jak u mnie, czyli WIECZNIE poziom pre-intermediate sad(( z
          kompleksami mówienia po angielsku sad((
      • aniask_mama Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 14.09.04, 15:19
        Hm...
        Tak trochę odnoszę wrażenie, że oczekujesz jakichś wymiernych efektów nauki - a
        w przypadku Helen Doron to TY jestes obarczona puszczaniem dziecku codziennie
        kasety po 2x, żeby wpłynęlo to na efekty. Czy będziesz potrafiła "wymóc" na
        Twoim dziecku, by słuchał, skoro niechętnie słuchał do tej pory?
        Jeśli chodzi o samą Panią prowadzącą zajęcia to też szczególnie uważaj, ja
        Panią zmieniłam po roku, bo mały się nudził niezmiernie.
        • marzena72 Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 14.09.04, 19:16
          aniask_mama napisała:

          > Hm...
          > Tak trochę odnoszę wrażenie, że oczekujesz jakichś wymiernych efektów nauki -

          Hm...
          Nie chodzi od razu o jakieś BARDZO wymierne efekty nauki. Po prostu próbuję
          ustalić, cczego ewentualnie (z założenia programu) powinnam się spodziewać po
          metodzie Helen Doron, uwzględniając oczywiście indywidualny tok uczenia każdego
          dziecka.

          a
          >
          > w przypadku Helen Doron to TY jestes obarczona puszczaniem dziecku codziennie
          > kasety po 2x, żeby wpłynęlo to na efekty. Czy będziesz potrafiła "wymóc" na
          > Twoim dziecku, by słuchał, skoro niechętnie słuchał do tej pory?

          Z tego, co mi wiadomo, czas trwania kasety Helen Doron na dany trymestr to
          jakieś 15-20 min., a moja płytka to ok. 2h, więc powiedzmy, że postaram
          się "wymóc", jak to określiłaś...choć oczywiście nie wykluczam porażki...


          > Jeśli chodzi o samą Panią prowadzącą zajęcia to też szczególnie uważaj, ja
          > Panią zmieniłam po roku, bo mały się nudził niezmiernie.

          Jeśli chodzi o "naszą" Panią, to raczej niepokoi mnie Jej akcent (nie do
          ocenienia przeze mnie) a nie Jej sposób prowadzenia zajęć - przynajmniej jak na
          razie oczywiście.
          • dagbe Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 15.09.04, 12:29
            Pięciolatek to już duży chłopak. W Trójmieście są szkoły językowe oferujące
            wymierne efekty, profesjonalną kadrę i atrakcyjne zajęcia dla dzieci w tym
            wieku (np. Berlitz, sopocka szkoła "English for kids"). Niestety nie wiem, jak
            wygląda sytuacja w Warszawie - ale nie spodziewam się, żeby było gorzej niż u
            nas wink
            Co do zajęć Helen Doron - akcent pani prowadzącej zajęcia nie jest bardzo
            istotny. Ona będzie mówiła do dzieci tylko pół godziny na tydzień a codziennie
            dziecko będzie słuchać eleganckiej brytyjskiej wymowy.
            Jednak na podstawie moich doświadczeń z grupą dwulatków, takie zajęcia dla
            starszych dzieci będą zbyt infantylne. Jeśli jednak synowi się podobało - to
            zapisz go na te zajęcia. Przede wszystki dziecka w tym wieku nie można
            zniechęcić do nauki, zapisując go do pseudo-profesjonalnej szkoły językowej,
            gdzie uczniowie siedzą w ławkach i przepisują z tablicy.
            Ja mam też bardzo napięty plan tygodnia - obaj moi synowie chodzą na różnorodne
            zajęcia a i mnie się zachciało nauczyć mówić po hiszpańsku wink Jakoś sobie
            radzimy.
            I jeszcze jedno - nie realizuj swoich ambicji poprzez syna. To najprostsza
            droga, żeby go zniechęcić do opanowania języka. Jeśli chcesz dobrze mówić po
            angielsku, sama zapisz się na kurs. A synowi dawaj możliwości ale nie zmuszaj
            przesadnie. Polecam anielskojęzyczne bajki - np BBC Prime codziennie od 7:00 do
            9:00 (i też jest po południu, ale nie wiem dokładnie kiedy). Ja to nagrywam na
            kasetę VHS i obaj moi synowie z chęcią oglądają. Przyznam, że ja sama lubię
            oglądać "Story of Balamory".

            Pozdrowienia,
            Dagmara
            • marzena72 Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 15.09.04, 13:28
              dagbe napisała:

              > I jeszcze jedno - nie realizuj swoich ambicji poprzez syna. To najprostsza
              > droga, żeby go zniechęcić do opanowania języka. Jeśli chcesz dobrze mówić po
              > angielsku, sama zapisz się na kurs.

              Dagmaro!
              Absolutnie nie realizuję swoich ambicji poprzez syna. Chciałabym Mu po prostu
              dać szansę nauki angielskiego, a co On z tym zrobi to będzie Jego osobista
              sprawa. Czy ją wykorzysta? Zobaczymy...
              Bo ja niestety swojej nie wykorzystałam (choć oczywiście cały czas mam
              nadzieję, że jeszcze to odrobię big_grin), mimo, że z angielskim "spotykałam się" na
              każdym etapie mojej szkolnej edukacji (od przedszkola po studia), a efekty są
              NIESTETY marne sad(((( Aż wstyd o tym pisać...
              Na kurs się jak na razie nie zapiszę, bo już szkoda mi na siebie wydawać
              pieniądze...już tyle wydałam na kursy i książki, że... szkoda mówić... Muszę z
              tym problemem sobie jakoś inaczej poradzić - na pewno nie kosztem syna!!! -
              moje życie moim życiem, Jego życie Jego życiem!

              A tak poza tym - bardzo dziękuję za wszystkie rady.
              Pozdrawiam i podziwiam za dobrą organizację edukacyjnego życia rodzinki smile
              Marzena
              • dagbe Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 15.09.04, 15:31
                Ufff...
                Z Twoich opisów wynikało, że nauka języka jest dla Ciebie sprawą "życia i
                śmierci" wink Cieszę się, że tak nie jest.
                Co do motywacji - zarówno po sobie jak i po starszym synu widzę, że chęć do
                nauki przychodzi w momencie, gdy znajomość języka okazuje się przydatna (ja
                miałam wtedy około 12 lat a mój starszy syn miał 5wink. A do tego czasu trzeba
                się po prostu bawić nauką i uzbroić w cierpliwość.
                Od wielu lat przymierzałam się do nauki hiszpańskiego (nawet podręcznik
                kupiłam) a dopiero teraz się za to poważnie wzięłam, gdy za dwa miesiące mam
                wyjazd do kraju hiszpańskojęzycznego.

                Życzę udanej zabawy na zajęciach.

                Pozdrawiam,
                Dagmara
                • marzena72 Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 16.09.04, 11:01
                  dagbe napisała:

                  > Ufff...
                  > Z Twoich opisów wynikało, że nauka języka jest dla Ciebie sprawą "życia i
                  > śmierci" wink Cieszę się, że tak nie jest.
                  > Co do motywacji - zarówno po sobie jak i po starszym synu widzę, że chęć do
                  > nauki przychodzi w momencie, gdy znajomość języka okazuje się przydatna (ja
                  > miałam wtedy około 12 lat a mój starszy syn miał 5wink. A do tego czasu trzeba
                  > się po prostu bawić nauką i uzbroić w cierpliwość.
                  > Od wielu lat przymierzałam się do nauki hiszpańskiego (nawet podręcznik
                  > kupiłam) a dopiero teraz się za to poważnie wzięłam, gdy za dwa miesiące mam
                  > wyjazd do kraju hiszpańskojęzycznego.
                  >
                  > Życzę udanej zabawy na zajęciach.
                  >
                  > Pozdrawiam,
                  > Dagmara


                  Ufff...
                  Nauka języka, pomimo że wcale tego nie chcę (!!!!!!!!!), zaczyna być
                  sprawą "życia i śmierci" sad((( Bo bez tych "cholernych" języków obcych nie
                  można dostać dobrej pracy, a jeśli się ją dostanie, to pensyjka niewielka. No a
                  ostatnio to jakoś tak nawet głupio się komukolwiek przyznać, że ja "tego nie
                  rozumiem"... Wszyscy jacyś tacy nader rozwinięci językowo wink

                  U mnie wiele razy zdarzyło się, że POWINNAM mieć motywację, no i jakoś nic sad((
                  Bo nie o to chodzi, żeby się UCZYĆ, ale żeby się NAUCZYĆ. Czyż nie?

                  Dagmaro! Uważasz, że w ciągu 2-ch miesięcy nauczysz się POSŁUGIWAĆ SIĘ językiem
                  hiszpańskim? Jeśli tak, to gratuluję!

                  I oczywiście serdecznie pozdrawiam. I życzę wspaniałego pobytu w kraju
                  hiszpańskojęzycznym (a jedziesz tam na wakacje czy na stałe? - jeśli wolno
                  spytać?)!!!!!
                  Marzena
    • bognarek4 Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 15.09.04, 12:33
      Moje dziecko rozpoczęło już czwarty rok nauki angielskiego metodą Helen Doron.
      Zaczął się uczyć mając 20 miesięcy. Od początku bardzo lubił te zajecia i dotej
      pory chodzi z ogromną ochotą. Panią mamy fantastyczną - ma świetne podejście do
      dzieci.
      Jeśli chodzi o efekty - to jak do tej pory nie włada biegle angielskim. Rozumie
      polecenia, bez problemu nazwie po angielsku pokazywane zwierzaki ...Uczy się
      obcego języka w podobnej kolejności jak ojczystego (najpierw rozumienie, potem
      nazywanie i tłumaczenie).
      Wybrałam tę metodę nauki ze względu możliwosć co najmniej kilkuletniej
      kontynuacji (a nie co roku to samo od początku) i wczesny początek nauki. Nie
      ukrywam, że duże znaczenie miał ogromny entuzjazm małego.
      Pzdr bognerek z Krzysiem
      • marzena72 Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 15.09.04, 13:31
        Bardzo dziękuję za tę wypowiedź.

        Pozdrawiam.
        Marzena
      • marzena72 Re: Helen Doron - angielski dla przedszkolaka? 15.09.04, 13:34
        bognarek4 napisała:

        > Moje dziecko rozpoczęło już czwarty rok nauki angielskiego metodą Helen
        Doron.
        > Zaczął się uczyć mając 20 miesięcy. Od początku bardzo lubił te zajecia i
        dotej
        >
        > pory chodzi z ogromną ochotą. Panią mamy fantastyczną - ma świetne podejście
        do
        >
        > dzieci.
        > Jeśli chodzi o efekty - to jak do tej pory nie włada biegle angielskim.
        Rozumie
        >
        > polecenia, bez problemu nazwie po angielsku pokazywane zwierzaki ...Uczy się
        > obcego języka w podobnej kolejności jak ojczystego (najpierw rozumienie,
        potem
        > nazywanie i tłumaczenie).
        > Wybrałam tę metodę nauki ze względu możliwosć co najmniej kilkuletniej
        > kontynuacji (a nie co roku to samo od początku) i wczesny początek nauki. Nie
        > ukrywam, że duże znaczenie miał ogromny entuzjazm małego.
        > Pzdr bognerek z Krzysiem


        Bardzo dziękuję za tę wypowiedź. Twoje kilkuletnie doświadczenie jest dla mnie
        wystarczającym obrazem metody Helen Doron.
        Życzę dalej tak entuzjastycznej nauki Krzysia.

        Pozdrawiam.
        Marzena
    • agamonia koszty? 16.09.04, 09:56
      możecie podac miesięczne koszty takich zajęc? i jak się to ma np. do absencji
      dziecka z powodu np. choroby?
      • asiaap Re: koszty? 16.09.04, 10:05
        jesli chodzi o koszty to za 1 mc placisz 260 zl -w tym otrzymujesz materialy do
        nauki. a potem oplata za 3 mce 275 zl, zajecia raz w tyg 30 min. jesli chodzi o
        absencje to nie wiem , ale nie sadze zeby byly jakies zwroty.
        to co napisalam odnosi sie do placowki w w-wie na ursynowie, ale mysle ze
        wszedzie koszt jest taki sam
        pozdr
        asia
        • marzena72 Re: koszty? 16.09.04, 10:49
          asiaap napisała:

          > jesli chodzi o koszty to za 1 mc placisz 260 zl -w tym otrzymujesz materialy
          do
          >
          > nauki. a potem oplata za 3 mce 275 zl, zajecia raz w tyg 30 min. jesli chodzi
          o
          >
          > absencje to nie wiem , ale nie sadze zeby byly jakies zwroty.
          > to co napisalam odnosi sie do placowki w w-wie na ursynowie, ale mysle ze
          > wszedzie koszt jest taki sam
          > pozdr
          > asia


          łaaa!!! A na Tarchominie w Warszawie jest drożej sad((
          Za zestaw książeczek i płyt CD (lub kaset) do nauki plus 4 zajęcia płaci się
          330 zł. Potem rozpoczynają się właściwe zajęcia podzielone na trymestry: X-XII,
          I-III, IV-VI. Trymestr, w zależności ile wypadnie zajęć, kosztuje ok. 363 zł -
          w tym wypadku za 11 zajęć - obliczyłam w takim razie, że za jedną lekcję liczą
          sobie 33 zł. W związku z tym koszt całoroczny wynosi ok. 1420 zł (330 + 3x363).
          Zajęcia mają trwać 45 min. - przynajmniej te dla 5-latków. Można "odrobić" 4
          nieobecności w trymestrze.

          A myślałam, że w Warszawie ceny są przynajmniej takie same (tzn. każdy ośrodek
          się inaczej ceni? - powiem tak: nie podoba mi się to).
          Wiem, że w Krakowie są niższe koszty, no ale tam "niby" mają niższe pensje.
          • grzalka Re: koszty? 16.09.04, 10:55
            U nas na prowincji (Olsztyn) placi sie 140 zl za materialy startowe (czyli ta
            slynna teczuszke) oraz 25 zl za zajecia. Placimy miesiecznie, i za m-c
            dostajemy fakture.

            Moja coreczka chodzi od marca (miala 2 lata i 4 m-ce) ale poslalismy ja glownie
            w celu uspolecznienia, a nie nauki jezyka. No i dlatego, ze ja wierze w swietne
            zapamietywanie melodii jezyka i akcentu u tak malych dzieci. No i dlatego, ze
            pan jest swietny, a podejscie do dzieci pierwsza klasa. Chociaz jakies tam
            efekty widac, mimo wszystko smile
            • marzena72 Re: koszty? 16.09.04, 12:26
              grzalka napisała:

              > U nas na prowincji (Olsztyn)

              A co to jest prowincja? wink
              Bo ja jestem Krakowianką z Warszawy? big_grin

          • asiaap Re: koszty? 16.09.04, 11:09
            no to mnie zaskoczylyscie. myslalam ze oplata jest zestandartyzowana. zaznaczam
            ze ja zapisalam maluszka 2 letniego. moze dla starszych dzieci zajecia sa
            dluzsze i dlatego drozsze
            a
            • grzalka absencje 16.09.04, 11:40
              U nas sie odrabia (z inna grupa, w inny dzien)
            • marzena72 Re: koszty? 16.09.04, 11:52
              asiaap napisała:

              > no to mnie zaskoczylyscie. myslalam ze oplata jest zestandartyzowana.
              zaznaczam
              >
              > ze ja zapisalam maluszka 2 letniego. moze dla starszych dzieci zajecia sa
              > dluzsze i dlatego drozsze
              > a

              Ja też myślałam, że te ceny - przynajmniej w jednym mieście - są
              zestandaryzowane. Ani mi do głowy nie przyszło pytać w innych placówkach w Wa-
              wie. No ale cóż - i tak nie dojadę z Tarchomina na Ursynów w godzinach
              popołudniowych, bo po pierwsze: korki, a po drugie: zbyt długi dojazd (i tak
              zaznajemy tego dzień w dzień, jadąc do przedszkola - a ja przecie już w 35 TC z
              drugą dzidzią). Więc cóż pozostaje: albo "obrazić się" na rzeczywistość i nie
              płacić, albo zapisać się do najbliższej placówki i pomimo płaczu wink zapłacić...
              Czy zajęcia są naprawdę dłuższe (45 min.), sprawdzę osobiście dzisiaj, bo
              idziemy z synkiem po "peczkolu" na agielski.

              Pozdrowionka.
              Marzena
              • aniask_mama Re: koszty? 16.09.04, 12:34
                To, że ośrodki mają inne ceny, to standard u H.Doron (u mnie 45min 21zł),
                również zasady odpłatności (raty) czy odrabiania są inne.
                Koleś w 2rż i 3rż miał zajęcia 0,5h 18zł, ale jako 4-latek ma już 45min.
                • marzena72 Re: koszty? 16.09.04, 20:47
                  Czyżby Tarchomin był najdroższy? sad(((

                  Potwierdzam czas naszej lekcji: 45 min. (starszaki mają dłużej).

                  Pozdrawiam.
                  Marzena
              • mimarzena Re: koszty? 16.09.04, 12:36
                Cześć. To jeszcze ja sie dołączę do grupy chwalących. Mój syn - obecnie 9 lat
                chodzi do Helen Doron już na drugi kurs. Nie jest maluchem, ale nie nudzi się
                ani trochę. Po prostu forma zajęć jest dostosowana do wieku. I w żadnym razie
                nie są to zajęcia infantylne. A efekty? Dość swobodnie formułuje zdania, zna
                bardzo dużo słów. Doskonale rozumie polecenia lektora, chociaż on mówi do nich
                normalnym potocznym językiem angielskim, bez uproszczeń. Dodam jeszcze, że
                uwielbia te zajęcia i zawsze niecierpliwie na nie czeka. Kasety słucha kilka
                razy dziennie - zwykle w czasie posiłków - nie jest to sprawa kłopotliwa.
                Ps. Ceny w Lublinie to 180 - teczka - na 1,5 roku, ok. 500 zł opłata za semestr
                w dwu ratach
                Marzena
                • asiaap Helen Doron -lekcja pokazowa 20.09.04, 15:43
                  witajcie,
                  zglosilam swojego synka do udzialu w angielskim w osrodku Helen Doron. w
                  niedziele dostalam tel z informacja o terminie lekcji pokazowej. mam pytanie do
                  mam weteranek, czy na ta lekcje idzie sie z dzieckiem i bierze ono w niej
                  udzial, czy tez tylko rodzic obserwuje jak wygladaja zajecia z udzialem innych
                  dzieci? nie wiem czy mam zabrac jutro swojego maluszka
                  pozdrawiam
                  asia
                  • delta.x Re: Helen Doron -lekcja pokazowa 20.09.04, 16:19
                    Nie wiem jak jest u was, ale u mnie (Katowice) było tak, że kto chciał
                    przychodził z dzieckiem. Ja poszłam sama na lekcję pokazową, bo nie wiedziałam,
                    że można inaczej, nie przyszło mi to do głowy i nawet nie zapytałam. Ale potem
                    zobaczyłam,że niektórzy przychodzili z dzieckiem. Najlepiej zapytaj w swoim
                    ośrodku.
                  • aniask_mama Re: Helen Doron -lekcja pokazowa 20.09.04, 16:21
                    Oczywiście idź z dzieckiem.
                    Generalnie jest tak, że w przypadku młodszych dzieci rodzice aktywnie
                    uczestniczą w zajęciach (siedzą z dziećmi na dywanie), a u starszych 4-5lat
                    siedzą już tylko w sali (albo pod salą) wink
                    Na lekcji pokazowej Twoje dziecko aktywnie rzecz jasna uczestniczy w zajęciach
                  • marzena72 Re: Helen Doron -lekcja pokazowa 20.09.04, 18:00
                    Oczywiście idź z dzieckiem!
                    Maluchy pewnie raczej patrzą niż uczestniczą w zajęciach, ale starszaki
                    spokojnie cosik już "działają". A poza tym zobaczysz, czy dziecko zaakceptuje
                    osobę prowadzącą, bo to przecież bardzo ważna rzecz big_grin

                    My (znaczy ja i mąż) byliśmy dwa tygodnie temu na takiej lekcji pokazowej. A
                    wręcz powiedziano nam, aby być w sali razem z dzieckiem. I Ty zobaczysz,i Twoje
                    dziecko na czym tak naprawdę ta "zabawa" z angielskim wygląda.

                    A w zeszłym tygodniu syn uczestniczył w pierwszej lekcji już sam, bo
                    stwierdził, że przecież mama już Mu tam nie potrzebna wink więc siedziałam pod
                    salą i czytałam gazetkę big_grin
                    Ale on ma już (?) 5 lat. Z tego, co mi wiadomo, maluszki zawsze uczestniczą w
                    zajęciach z rodzicami.

                    Pozdrawiam.
                    Marzena
                    • asiaap Re: Helen Doron -lekcja pokazowa 20.09.04, 22:02
                      dzieki dziewczyny, jak zwykle jestescie nieocenione
                      pojde jak planowalam ze Stasiem
                      pozdro
                      asia
                      • bognarek4 Re: Helen Doron -lekcja pokazowa 21.09.04, 11:38
                        Mój sybek, majacy wtedy 20 miesięcy, po pierwszej lekcji pokazowej, gdy usłysał
                        w domu wypowiedziane przez kogoś słowo "angielski", przynosił swoje buty, meje
                        buty - słowem: "IDZIEMY".
                        Ale uwaga, bardzo dużo zależy od lektora. Pierwsza pani mi średnio przypadła do
                        gustu (choć Krzysiowi się podobało). Po 2 tygodniach zmieniliśmy miejsce zajęć
                        na bliższe domu i nowa pani okazała się rewelacją!
                        Pzdr bognarek
Pełna wersja