REWIA MODY

15.09.04, 08:56
Jak to u was wyglada ja stawiam na wygode co nie znaczy ze moja corcia chodzi
biednie ubrana ale nie kupuje markowych ciuchow w cenie1 wole kupic 3 i tak
szybko wyrosnie inne mamy stroja swoje dzieciatka a potem lament bo
barszczykiem pobrudzone a jak w ubieracie swoje pociechy mama wiki2,5 roku i
kaczorka 5 miesiecy
    • sylvic Re: REWIA MODY 15.09.04, 10:06
      Powiem tak - mamy sporo fajnych ciuszków, bo uwielbiam zakupy.
      Ale do przeszkola małego ubieram wygodnie, czyli bawełniana bluzka lub koszulka
      i spodnie przewaznie dresowe albo conajmniej na gumkę.
      Czasami zakładam takie dorosłe spodnie - ale mały marudzi wtedy, że nie może
      być samodzielny.

      Najbardziej dziwne wydaje mi się to, że dziewczynki często przychodzą w
      balowych (tiulowych, jasnych - pięknych) sukieneczkach. Nie wiem po co??
      Albo np. dziecko przychodzi np. dzinsach, potem rodzice przebierają je w
      spodnie dresowe (żeby było wygodniej), a potem każą Pani z powrotm przebierać
      dziecko, gdy wychodzą na plac zabaw, i potem abarot - przebieranko.
      Tez nie wiem po co?? tym bardziej, że dziecko zazwyczaj nie jest w stanie samo
      tego zrobić
      • justa75 Re: REWIA MODY 15.09.04, 10:16
        Ja tez zazwyczaj stawiam na wygode, ale czasem jak ubiore w cos
        ladniejszego "kościolkowego" a zdarzy sie jakis wypadek - nie mam do nikogo
        pretensji tylko i wylacznie do siebie wink Ale tez nie na dlugo bo zazwyczaj
        wszystko po praniu znika..
        Preferuje spodnie na gumki, zazwyczaj dresiki - tak jak po domu bo to przeciez
        prawie ich drugi dom!
    • asochac1 Re: REWIA MODY 15.09.04, 11:32
      Ja też chyba "ulegam rewii mody" bo mój synek chodzi do przedszkola wyłacznie w
      markowych ubrankach. Wynika to z tego, że mam 2 rodzaje ubrań - albo uzywane,
      po kilku dzieciach, które naprawde nadają się tylko do ogródka i domu, albo
      zupełnie nowe. Nowe staramy sie kupować i dla siebie i dla dziecka dobre
      gatunkowo, głownie markowe. Wolę, żeby synek miał mniej tych ubrań ale niech od
      najmłodszego się przyzwyczaja, żeby być dobrze ubranym. Takie ubranka też mogą
      być bardzo wygodne. To że się brudzą to trudno, od tego jest pralka. Mnie chyba
      bardziej szkoda trzymać jakieś ubranka jako "kościółkowe" bo szkoda płacić
      pieniądze za coś, czego dziecko nawet nie zdąży dobrze ponosić zanim wyrośnie...
      Ania + 2,5 roku Konrad
      • linusia_75 Re: REWIA MODY 15.09.04, 12:05
        Moją (3-latka) ubieram przede wszystkim praktycznie, to znaczy tak, żeby sama
        sobie poradziła z rozbieraniem, ubieraniem, sikaniem itd. Spodnie niekoniecznie
        dresowe, ale zawsze w gumkę, dobrze sprawdzają się getry, ze spódniczkami i
        rajstopami na razie się wstrzymuję.
        Nie są to rzeczy markowe (cokolwiek to znaczy wink, bo mnie na takie nie stać.
        Nie są to też ubrania, w których tarza się po ogródku z psem wink.
        Taka środkowa kateroria, że tak powiem. Może z czasem podniosę jej nieco
        stadnard przedszkolnego stroju, choć szczerze mówiąc jestem przeciwniczką
        takiego strojenia dzieci. Z drugiej strony, nie mnie mówić rodzicom innych
        dzieci jak mają je ubierać wink.
        Owszem, posiadam pralkę automatyczną, znam dobre proszki, odplamiacze itd wink.
        Mimo to nie potrafię usunąć paskudnej plamy z jej ukochanej czerwonej bluzeczki
        z misiem. Ktoś ma jakieś pomysły wink?
        Linusia
    • 12m12 Re: REWIA MODY 15.09.04, 12:49
      Moja mała(2 i 11 mesięcy)od września chodzi do przedszkola,wcześniej był
      żłobek.Zarówno w żłobku jak i w przedszkolu starałam się ją ubierać wygodnie
      dla niej.tzn.lużne spodenkie nie ograniczające ruchu.Obecnie dochodzą bluzeczki
      które samodzlenie założy tzn.lużne pod szyjką bez guziczków itp.Wszystkie
      spodenki ma na gumkę bez guzików i suwaczków .Wszystko poto aby mała
      samodzielnie się mogła ubrać.Nigdy nie patrzyłam na ubrania czy są markowe
      tylko czy będą dla małej wygodne.Staram sie aby były to rzeczy w wesołych
      kolorach,żeby mała wyglądała wesoło.Lubi wszelkie naszywki,misie,cyferki
      itp.Uważam że kupowanie rzeczy tylko dlatego że są markowe to strata
      pieniędzy,bo dziecko nie widzi różnicy i jak wcześniej wspominałyście szybko
      wyrasta i tylko szkoda pieniędzy.Jednocześnie nie zawsze rzeczy markowe są
      dobre i ładne.A chyba zależy Wam na tym żeby dziecko wyglądało ładnie tzn.
      kolorowo i schludnie. To Chyba najważniejsze.Na strojenie się ma jeszcze czas
    • kasiawa01 Re: REWIA MODY 15.09.04, 13:03
      Ja swoją Natalkę także ubieram praktycznie, choć większość rzeczy jest
      rzeczywiście "markowa". Ale dla mnie przy zakupie ważna jest jakość, ale np.
      zauważyłam iż byle jaka bluzeczka bawełniana w Auchan kosztuje od 19,99 i
      wygląda na taką że po pierwszym praniu nie będzie nadawała sie do noszenia,
      natomiast ostatnio zakupiłam kilka bluzeczek z długim rękawem w H&M za taką
      samą cenę i po pierwsze sa lepszej jakości, a po drugie wyglądają o wiele
      lepiej. Ponieważ posiadam córkę bardzo chciałabym ją widzieć w sukienkach i
      spódnicach, choć sama od zawsze wole spodnie, ale mój brzdąc protestuje bo
      łatwiej jej być samodzilną w spodniach w gumkę, więc narazie poddałam się i
      spódnice, jeansy itp zosatwiam na moment kiedy będę w pobliżu aby pomóc w
      obsłudze. U nas w przedszkolu, póki co, nie zdarzają się przypadki tjulowych
      atłasowych ubrań itp. Zreszta same Panie proszą raczej o wygodę i pomoc naszym
      pociechom bycia samodzielnymi
    • agn Re: REWIA MODY 15.09.04, 19:27
      Do przedszkola niemal wyłącznie rzeczy na gumkę, bez guzików i suwaków na
      plecach. Jest to prośba mojej córeczki, która chce sama ubierać się w
      przedszkolu po leżakowaniu. Szkoda mi czasem, bo mam dużo np. sukienek na
      guziki albo suwak, choć większość odziedziczonych. Ale moja 4-latka wyraźnie
      żąda np. sukienek bez suwaka (z tyłu) i wiele rzeczy zakładamy jej, gdy
      jesteśmy z nią. Czasem kupię małej coś ekstra, choć generalnie nie mamy w
      budżecie zbyt wielkiej kwoty przeznaczonej na ubrania. Podobają mi się np.
      dżinsy z aplikacjami, na szczęście znalazłam takie z ipitacją guzika, a
      naprawdę na gumkę.
      • kas2 Re: REWIA MODy-sukieneczki 16.09.04, 07:42
        TO dobrze ze stawiacie na wygode mnie tez nieraz zal slicznych ciuszkow ze
        nieczesto dzieciaczki maja je na sobie ale stawiam na wygode wiem z
        doswiadczenia ze u dziewczynek sprawdzaja sie swietnie polarkowe princesski i
        cieplejsze rajtuzki te sukienki sie nie mna sa mieciutkie a po praniu
        blyskawicznie wysychaja polecam juz wtedy mloda dama wyglada bardziej strojnie
        • madik Ale chyba w polarkowej nie chodzi do przedszkola? 16.09.04, 07:56
          Kas-2 pisała o polarkowych princeskach - ale Kas, chyba nie do przedszkola?
          Moje dziecko byłoby spocone już stojąc w szatni... a tam przez caly dzień
          biegają. U nas na razie - bluzka z krótkim rękawem, a potem najwyżej z długim.

          A teraz odnośnie głównego pytania w wątku.
          Wydawało mi się, że Gai będzie wygodniej w dresowych spodniach i w koszulce niz
          w rajtuzkach i spodniczce, ale niestety - ona chce chodzić tylko w rajtuzkach
          (cienkich!) Na szczęście jakoś nie robią się dziury, bo bym z torbami poszła...
          W każdym razie jej ukochanym ubiorem, w który wskakuje w 3 sekundy po otwarciu
          oczu (przygotowujemy ubiór dzień wcześniej i rano już na nią czeka), to
          bluzeczka, spódniczka, rajtuzki i ... gumeczki (to na kucyki). Jeśli choć jedna
          rzecz z tego zestawu ma kwiatuszki, to jest zadowolona, jeśli nie - to
          protestuje. I nic nie da przekonywanie ją, że spodenki są wygodniejsze.
          Argument z cięższym ubieraniem nie wchodzi w rachubę, bo rajtuzki wkłada się
          łatwo. Brud też z nich schodzi. Więc dlaczego miałabym ją zmuszać?
          Z Robertem jest łatwo, bo jak dla większości facetów liczy się, żeby było
          szybko i wygodnie, czyli spodnie na gumkę przede wszystkim. Koszulki wciągane,
          minimum guzików.
          A czy markowe czy niemarkowe? Chyba tylko rodzicom sprawia to różnice. Na
          szczęście w przedszkolu są same dzieci smile

          Jeszcze do kas2: Jak widziałaś wystrojone dziewczynki w sukienkiz falbankami -
          może chciały być księżniczkami w danym dniu?
          Twoja córeczka też dorośnie do tego etapu. Jak zechce sukienkę z falbankami, to
          czy ją zmusisz, żeby ubrała jednak dresy? Dlaczego? Co w tym złego, że raz
          ubierze sukienkę z falbankami? Przecież i dresy i sukienkę pierze się tak samo?

          Pozdrawiam Magda
          • agn Re: Ale chyba w polarkowej nie chodzi do przedszk 16.09.04, 09:22
            Polarowe princeski rzeczywiście są fajne. Mamy trzy takie sukienki. I zakładamy
            je do przedszkola (np. dziś). Nie zauważyłam, by mała się w nich zbyt pociła.
            Na tym polega zaleta princeski, że można ją założyć zarówno na krótki, jak i na
            długi rękaw, w zależności od pogody. Do tego rajstopy lub skarpetki. Mamy też
            kilka polarowych spódniczek na gumkę. Bardzo polecam. A co do wymyślnych
            ubranek, uważam, że kazdy może ubierać dziecko jak chce i na co go stać, ale
            powinien brać pod uwagę też zdanie dziecka. Jeśli dziecko woli być ubierane
            wygodnie (moja córka sama mówi, że chce np. spodnie czy spódnicę na gumkę, a
            nie z guziczkiem, bo po leżakowaniu nie potrafiłaby się ubrać), to nie powinno
            się zmuszać go do zakładania rzeczy mniej komfortowych. I tak jest mnóstwo
            okazji poza przedszkolem do wystrojenia go. Przedszkole to specyficzne miejsce,
            gdzie dziecko w dużej mierze musi polegać na sobie i swoich umiejętnościach i
            nie ma w pobliżu mamy, która zapnie guziczki czy zawiąże sznurówki. My np.
            odkąd córka poszła do przedszkola kupujemy buty na rzepy.
          • mimarzena Re: Ale chyba w polarkowej nie chodzi do przedszk 16.09.04, 13:33
            No właśnie. Moja córcia tez uwielbia sukienki, spódniczki i... cienkie
            rajstopki. Niestety w naszym przypadku drą się po ok. dwóch użyciach, ale
            przecież to nie jest jakiś koszmarny wydatek - ok 2 zł za parę.
            Czasem pannica zgodzi się założyc spodenki, ale koniecznie dzwony i najlepiej z
            aplikacją typu kwiatuszki. A do tego te kolory - różowy i fioletowy - te są
            ulubione.
            Staram się kupować dzieciom rzeczy dobre gatunkowo, wygodne i takie, które im
            się podobają - wtedy wiem, że będą nosić bez oporów.
            Co do polarów - w przedszkolu jest bardzo ciepło i nawet najwieksze zalety
            polarów nie przekonałyby mnie, abym ubrała córkę w nie do przedszkola. Co innego
            na jesienny spacer.
            A tak przy okazji, dzieci wbrew pozorom zwracają uwagę na ubiór rówieśników.
            Moja córka potrafi powiedzieć w co była ubrana koleżanka albo, że kolega miał
            same rajstopy.
            I jeszcze apel. Mamusie chłopczyków nie ubierajcie synków do przedszkola w same
            rajstopki. Ja raz popełniłam ten błąd i syn o mało nie znielubił przedszkola.
            Bardzo się wstydził, choć nie potrafił zaprotestować. Od tamtego incydentu
            zawsze spodenki, a rajstopy zostawały w szatni.
    • modalna a rajstopki? 16.09.04, 09:36
      A czy będziecie ubierać dzieci zima w same rajstopki (+ góra, oczywiście)?
      Ja pamiętam jeszcze ze swojego przedszkola, że większość dzieci była zimą
      ubrana w same rajstopki...
      • magda.evie.zoe Re: a rajstopki? 16.09.04, 14:39
        Moje dziewczynki nosza głównie spodnie, ale jeśli mają spódniczkę + rajstopki
        to już w przedszkolnej szatni ściągają spódniczkę - mimo moich protestów. Ale
        mam za swoje, sama jestem abnegatem elegancji, to dlaczego dzieci miałyby być
        inne?

        Magda
    • ewa.analityk1 Re: REWIA MODY 16.09.04, 11:04
      ja ubieram przede wszystkim wygodne czyli spódniczki, spodnie tylko na gumkę.
      Ale Asia ma dużo markowych ciuchów dużo z H&M a dużo kupuję w Lumpeksie. Żadna
      z was nie pisze, a naprawdę można znaleźć tanio markowie rzeczy mi to nie
      przeszkadza, że używane
      • kas2 Re: do ewa watek o lumpeksach 16.09.04, 14:54
        przeczytaj watek CIUCHOLANDY zamiescilam na forum chyba niemowle albo edziecko
        zaraz sprawdze
        • kas2 Re: do ewa watek jest na edziecku 16.09.04, 14:55
      • sigrun Re: REWIA MODY 17.09.04, 09:59
        Ja ubieram moja trzyletnią córcię zarówno wygodnie, jak i twarzowo. Pozwalam
        jej samej wybierać np. kolor sweterka czy spodenek. Najczęściej do przedszkola
        ubieram ją praktyczne: spodnie na gumkę (ma kilka bardzo eleganckich fasonów z
        guziczkami i aplikacjami, tyle że są na gumkę - nie trzeba konieczne robić z
        dziecka dresiarza) + t-shirt + sweterek zakładany przez głowę, ew. zapinany na
        suwak, bo to jest małe tornado zaopatrzone w reaktor atomowy i sukieneczka +
        rajstopy na koniec dnia byłyby w strzępach. Natomiast czasami lubię upodobnić
        moją pociechę do słodkiej laleczki. Często sama mnie prosi o założenie jej
        sukienki z falbankami i kokardkami, ale nigdy do przedszkola.
        Córcia ma wiele markowych ciuszków (Benetton, Prenatal, Chicco), które
        dostała "w spadku" po starszych dzieciach moich znajomych i rodziny. Resztę
        kupujemy w H&M, Cubusie, Kappahl, La Halle, czy w rodzimym Quadrifoglio lub
        Smyku. Owszem, uważam że to czysta rozrzutność wydać 500 zł na niemowlęcy
        pajacyk, ale taniocha nie zawsze popłaca. Np. moja córka jest juz chyba trzecim
        użytkownikiem ciuszków od Benettona, ale po kilku latach noszenia, prania i
        odplamiania wcale nie są zdeformowane czy wyblakłe, czy nawet przesiane. A t-
        shirty nabyte w Carrefourze za grosze już po drugim praniu są w opłakanym
        stanie (kompletnie porozciągane i poskręcane jak diabli - szwy zamiast biegnąć
        po bokach krzyżują się na brzuchu i pośrodku pleców. Istny koszmar zarówno do
        prasowania jak i do noszenia). Nieco droższe ubranka są dobre jakościowo, a to
        oznacza przede wszystkim, że tkaniny są wysokiej jakości, a co za tym idzie
        wspaniale się z nich usuwa nawet najbardziej oporne plamysmile a szwy pozostają
        na miejscubig_grin Ostatnio nabyłam w Smyku sweterek za 56 zł. Jest rewelacyjny
        (plamy po czekoladzie zniknęły po paru pociągnięciach zwykłym mydłem). I tu
        niestety, drogie panie, leży pies pogrzebany. Wzystkie plamy można usunąć.
        Niestety trzeba przezwyciężyć lenistwo i nie ładować wszystkiego do bębna jak
        leci a potem dodawać odplamiacz. Trzeba się trochę pomęczyć z zapieraniem;-P Ja
        używam zwykłego dziecięcego mydła typu "Kajtek". Jak nie zadziała, stosuję
        Vanish Oxy Action, Ew. Ace (tylko na rewersie i na kilkanaści sekund), albo
        spirytus, jeśli są plamy po długopisie czy flamastrach.
        Pozdrawiam serdeczniesmile
        • magda.evie.zoe Re: REWIA MODY 17.09.04, 12:53
          sigrun napisała:

          I tu niestety, drogie panie, leży pies pogrzebany. Wzystkie plamy można usunąć.
          > Niestety trzeba przezwyciężyć lenistwo i nie ładować wszystkiego do bębna jak
          > leci a potem dodawać odplamiacz. Trzeba się trochę pomęczyć z zapieraniem;-P
          Ja
          >
          > używam zwykłego dziecięcego mydła typu "Kajtek". Jak nie zadziała, stosuję
          > Vanish Oxy Action, Ew. Ace (tylko na rewersie i na kilkanaści sekund), albo
          > spirytus, jeśli są plamy po długopisie czy flamastrach.
          > Pozdrawiam serdeczniesmile

          Droga Sigrun,
          Jestem koszmarnie leniwa i nigdy nie zapieram plam (pewnie pójdę za to do
          piekła dla leniwych matek wink . Tym niemniej informuję, że szczęśliwym trafem
          plamy na ciuszkach moich dzieci spierają się w pralce (i to bez odplamiacza) a
          jeśli to się nie uda, to na słońcu znikają resztki plam.
          • sigrun Re: REWIA MODY 17.09.04, 14:20
            Widocznie masz szczęście, dobrą pralkę i dobry proszek. Dla mnie koszmarem są
            plamy po herbacie z sokiem malinowym na kolorowych ciuszkach. Nie wiem, może
            używasz jakiegoś super-hiper proszku, więc wszelkie odplamianie jest zbędne. Ja
            niestety mogę stosować wyłącznie detergenty neutralne, gdyż mąż i córka są
            alergikami. Ponieważ zwykle mydlinki plus "bełtanie" w pralce nie za bardzo się
            przydają, pozostaje mi ręczne odplamianie i płukanie potem sto razy zanim
            wrzucę do pralkisad, dlatego preferuję jakościowo dobre ubranka.
            • aniko16 Re: REWIA MODY 17.09.04, 16:59
              Ja również proszę o wpis na listę Leniwych Matek! Niczego nie zapieram ani tym
              bardziej nie piorę ręcznie. Wszystkie plamy znikają bez wysiłku, najwyżej
              traktuję je z lekka vanishem albo innym shoutem. Pewno też dlatego że z
              lenistwa nigdy nie aplikowałam dziecku codziennych wyjaławiających kąpieli a
              pozwalałam na zabawy z kotem i jedzenie bez sakramentalnego mycia rąk, dziecko
              również nie jest alergikiem. A więc korzyść potrójna: mniej pracy, plamy
              znikają, a dziecko nie ma alergii. Zamiast zapierania polecam czytanie albo
              wyjście na sushi.
              • sigrun Re: REWIA MODY 17.09.04, 19:04
                Mniam. Przpadam za sushi, zwłaszcza za maki i nigiri. Na pewno nie jestem kwoką
                chowająca potomkinię pod kloszem. Córka przebywa z rówieśnikami, niekedy wraca
                cała w plamach i obtarciach. Tapla sie w błocie a czasami i uchwyt w metrze
                poliże. Ja z tego akurat problemu nie robię i nie funduję zaraz córce kąpieli w
                środkach dezynfekcyjnych;-P Bez przesady. Jeśli pisałam na temat plam, to tylko
                aby uświadomić, że nie wszystkie matki kupujące pociechom markowe ciuszki są
                porąbane i strofują dzieci za każda plamę, bo nie potrafią potem sobie z tym
                poradzić;-P Natomiast jeżeli większość forumowiczek wzięła sobie do serca fakt,
                iż przytoczyłam słowo "lenistwo" (pisałam ogólnikami jakby kto nie zakumał za
                pierwszym razem) i przez to czują sie wielce urażone, to już ich (wasz)
                problem;-P Ach, ta duma Matek Polek. Niby się z tym wzorcem nie identyfikują, a
                jednak... No, to lecę na sushismile
                • basia-bma Re: REWIA MODY 17.09.04, 19:49
                  No to ja się wyłamię smile. Lubię kupować córeczce (3,5 roku) ładne ubranka,
                  zwracam uwagę na ich jakość, lubię jak są dobrane kolorystycznie. Nie kupuję
                  tych z najwyższej półki, żeby potem nie żałować jak mała zniszczy, większość
                  ubranek mam z H&M, Cubusa, KappAhla itp. Nie kupuję ubrań, które mi się nie
                  podobają, specjalnie do zdarcia, niee chowam kupionych ubranek na specjalne
                  okazje - mała chodzi w nich na codzień - po domu, na podwórko, do przedszkola -
                  nie są to tiulowe sukieneczki i eleganckie koszulowe bluzeczki, ale jeansy,
                  spódniczki do pasa, trykotowe bluzki i bluzy. Nie lubię spodni dresowych -
                  szybko się zeszmacają, są mniej trwałe od jeansów i ciągle małej spadają.
                  Staram się kupować spodnie z dodatkiem strechu, bo są wygodniejsze i tak zwykle
                  zakładam do nich gumkowy pasek (dla mnie super wynalazek - H&M) i mała ściąga
                  jeansy bez rozpinania suwaka tak jak spodnie na gumkę smile- radzi sobie sama bez
                  problemu (a nawet jak trzeba zapiąć suwak czy zatrzask w przedszkolu - pani lub
                  starsze dziecko pomagają). Nigdy nic nie zapieram, nie robię problemu gdy
                  odbieram małą z przedszkola wymazaną farbą od góry do dołu - wszystko spiera
                  się w pralce. Ostatnio zachęcona tym zakładam córeczce nawet jasno różowe T-
                  shirty smile, chociaż spodnie staram się kupować w pardziej praktycznym kolorze
                  (bluzeczkę i tak codziennie zmieniam, co za różnica która się ubrudzi jasno
                  różowa czy granatowa ?).
                  Przyznaję też, że zdarza mi się zaszaleć, ale walczę z tym smile, bo stanowczo za
                  dużo pieniędzy wydaję na ciuchy smile

                  Pozdrawiam
                  Basia
      • patatajowa Re: REWIA MODY 23.09.04, 11:11
        Hej, odkąd córcia poszła po raz pierwszy do przedszkola stawiamy przede
        wszystkim na wygodę i łatwość w obsłudze.Czyli spodenki na gumce, aby łatwo
        było samemu ściągnąć w toalecie bez proszenia Pani o pomoc.Bluzeczki bawełniane
        bez zatrzasek i guzików oraz sukienki tzw. princeski super praktyczne zapinane
        na ramionach(bez zamków czy guzików z tyłu).Pantofelki i buty oczywiscie też na
        rzepy.I sporo tego z "lumpeksu" też, np super błękitna kurteczka Esprit za 20
        zł,śliczne sztruksowe princeski H&M po 10 zł,ogrodniczki jeansowe Gap za
        15.Często kupuje w takich sklepach a satysfakcja dla mnie ogromna gdy za małe
        pieniądze kupie córce super ciuszek.Pozdrawiam wszystkie mamy przedszkolaków
        patatajowa
    • kostruszka Re: REWIA MODY 18.09.04, 23:00
      Ponieważ zauważyłam, ze wypowiadają się głównie mamy dziewczynek, więc i ja
      dopiszę swoje trzy grosze.
      Moja Natalka (3 lata, 9 miesięcy) do przedszkola chodzi ubrana przede wszystkim
      praktycznie, co nie znaczy, ze nieładnie.
      Standard jest taki: spodnie (jeansy, bawełniane lub welurkowe, te ostatnie
      świetnie się sprawdzają w chłodniejsze dni, a nie trzeba ich prasować),
      bluzeczka (bawełana z dodatkiem lycry) i podkoszulek. Nie są to rzeczy markowe
      (jedyna "marka", na jaką sobie pozwalam to "Wójcik" (w przecenach)- nie wiem,
      czy ktoś ją zna, mnie te rzeczy bardzo odpowiadają pod względem materiału i
      fasonu). Podkoszulki kupuję w markecie i nie wiem, jak to robię, ale prawie
      nigdy mi się nie deformują i nie blakną smile)), a zawsze piorę je po jednokrotnym
      użyciu.
      Rzeczy zawsze są dopasowane kolorystycznie np. pomarańczowa bluzka,
      podkoszulek, gumki we włosach, a nawet często ...majteczki i spodenki. To mój
      taki mały bzik.
      Spódniczki i rajtuzki do prz. zakładam małej bardzo rzadko, choć mi się podoba
      taki styl. Wydaje mi się jednak, że nie jest zbyt wygodny (córcia chodzi tak
      ubrana po domu (bo bardzo chce), oczywiście w rzeczach starszych).

      Jeżeli zaś chodzi o rewię mody w przedszkolu, to nakręcają ją nie dzieci, lecz
      rodzice. W koncu ostatecznie to oni decydują, w co ich dziecko będzie ubrane.
      Pozdrawiam.
    • kaoli Re: REWIA MODY 19.09.04, 13:33
      Mój synek chodzi do przedszkola w markowych , ładnych ubrankach. Trochę nie
      rozumiem matek które mówią :" e tam dziecku nie opłaca się kupić coś drogiego
      bo i tak wyrośnie ". Przecież dziecko to największy skarb, ja wolę kupić jedną
      porządną rzecz niż kilka byle jakich, dziecko nie jest po to aby przeszło przez
      zycie byle jak bo i tak wyrośnie. Jesli mnie stać to kupuję, jeśli nie stać nie
      kupuję lub kupuję tańsze. Mój synek ma kilka dresów adidasa, nike, bluzy gapa,
      bluzeczki z Cubusa , KappAhla i to jeżdżę po niektóre specjalnie do warszawy,
      choć mieszkam 300 km. dalej. Zgadzam się z jedną z matek, że sa Vanishe i inne
      odplamiacze, a markowe ubranka nie tracą uroku przez bardzo długo. A to ,że są
      markowe to nie znaczy ,ze są niewygodne a wręcz przeciwnie. Kiedyś ktoś mi już
      powiedział, po co Ty kupujesz takie drogie ubranka... no to postanowiłam kupić
      tańsze i spróbować tylko ,ze po jednym praniu koszulka mi się rozciągnęła i
      wyglądała jak szmata sad, gdybym chciała oszczędzać to oczywiście mogłabym
      kupowac tanie rajstopki, w których dziecku się nogi pocą ale po co? Nie po to
      mam dziecko aby przeszło przez życie aż do pełnoletności a ja w miedzyczasie
      abym za dużo na niego nie wydała.Acha i jeszcze nigdy nie lamentowałam jak
      dziecko się pobrudziło, a jeśli je barszczyk to zakłada mu się śliniaczek. Od
      małego uczy się czystości!
      • mimarzena Re: REWIA MODY 19.09.04, 15:45
        kaoli napisała:

        gdybym chciała oszczędzać to oczywiście mogłabym
        > kupowac tanie rajstopki, w których dziecku się nogi pocą ale po co?

        Te rajstopki po prostu są tanie. A przy okazji może masz pomysł co założyć
        dziewczynce, która uwielbia chodzic w spódniczkach, kiedy na podkolanka już za
        zimno, a na bawełniane rajstopki jeszcze za ciepło?
        A może któryś z "markowych" producentów ma w ofercię rajstopki, które
        jednocześnie są cienkie, nie drą się, nie rozciągają i nie pocą się w nich nóżki?

        a jeśli je barszczyk to zakłada mu się śliniaczek. Od
        > małego uczy się czystości!

        W przedszkolu też mu zakładają sliniaczek?

        • kaoli Re: REWIA MODY 19.09.04, 16:28
          Odpowiadam na pytanie, nie wiem dlaczego poczułaś sie urażona bo z Twojej
          wypowiedzi wnioskuję ,że Ty jednak na dziecku nie oszczędzasz za wszelką cenę.
          mi chodziło o te matki które jak robią zakupy swoim dzieciom to przede
          wszystkim kierują się niską ceną, kupują słabe jakościowo ubranka, bo przeciez
          i tak dziecko wyrośnie albo poplami itp. Odniosłam się trochę do sytuacji
          mojej kolezanki, która kupuje tanie rajstopy ( 4 zł ) dla swojego synka, w
          których strasznie się mu nóżki pocą, ale Ona twierdzi, jak tu ktoś napisał ,ze
          woli kupić takie 3 pary niż jedną za 12. Niestety nie wiedziałam,że te cieńsze
          rajstopki dla dziewczynek tez są niezbyt jakościowo. mam synka więc
          przepraszam,nie wiedziałam. Ale jak widać ty nie kierujesz się tylko niską ceną
          a bardziej wygodą córki- niestety chyba nie ma innego rozwiązania, gdyż czy w
          tych czy w tych bawełnianych i tak się nóżki spocą. Co do śliniaczka w
          przedszkolu Pani powiedziała aby przynieść śliniaczki, leża na jego póleczce a
          zakładają tylko do posiłków.Jesli nawet się obleje to jest proszek, czy
          odplamiacz a te droższe ubranka naprawdę są lepsze jakościowo i nie rozpadają
          się po użyciu mocniejszego środka. Ja nie patrzę tylko na cenę ,żeby taniej
          było ale żeby było dobre jakosciowo, a że przy okazji jest ładne to chyba nic
          złego.
          • mimarzena Re: REWIA MODY 19.09.04, 16:40
            ok.
    • kostruszka Do kaoli 19.09.04, 23:32
      Motywacja zarówno ubierania, jak i nieubierania dzieci w drogie ciuchy może być
      bardzo różna (finansowa. prestiżowa, światopoglądowa itp.). Nie mam jednak
      przekonania co do tego, czy rzeczywiście strojenie dziecka w markowe ciuchy
      jest potwierdzeniem czyjejś miłości rodzicielskiej. Sugerowanie, że matki,
      które nie ubierają "lepiej" swych dzieci, nie traktują ich jako 'swych
      największych skarbów' było - moim zdaniem - ciosem poniżej pasa.

      ja osobiście wolę przeznaczać pieniądze, które mogłabym wydać na ciuchy, na
      dobre zabawki, książki, atrakcyjne wyjścia itp. itd. Poza tym argument, że
      dziecko z ciuchów wyrasta wydaje mi się nie do przebicia. I tutaj żadna
      ideologia nie pomoże. Dlatego moja córeczka ma tylko kilka
      rzeczy "wyjściowych", które sporo kosztowały.

      Ponadto Natalce wiele rzeczy szyje babcia i np. moje dziecko tego lata miało
      całą kolekcję spodenek z falbankami, które pewnie razem nie kosztowały nawet 10
      zł. Wyglądała w nich jednak uroczo i dobrze się czuła. Nie sądzę, aby Twój
      synek w bluzeczce od Gapa czuł się lepiej, bo przecież nie zdaje sobie sprawy,
      że bluzka nie kosztuje 10 zł., ale 50 i wiecej. Prawdopodobnie chodzi tu raczej
      o Twoje samopoczucie i chęć dowartościowania się jako matki ("jestem dobra
      matką, bo nie żałuję pieniędzy na dziecko"). Nie zrozum mnie źle, nie uważam
      tego za naganne. Po prostu dla mnie jako matki ważniejsze są inne sprawy -
      ostatnią rzeczą, której uczyłabym moją córeczkę, to zwracanie uwagi na markę
      ubrania. Jakość owszem, ale nie markę (właśnie dzisiaj przekonałam się, że nie
      zawsze idą ze sobą w parze - markowe spodenki (prawie 100 zł.)odbarwiły sie po
      jednym delkatnym praniu). A w ogóle to cenię w dzieciach skromność i
      naturalność. Pozdrawiam. Kasia



      • kaoli Re: Do kaoli 20.09.04, 17:55
        Już odpisuję! Skierowałam to do Matek które oszczędzają na dzieciach a
        dokładnie na ubrankach a są tez takie które oszczędzają na zabawkach i
        książkach. Nie wiem czemu się uraziłaś, czyżbyś Ty oszczędzała. Denerwuje mnie
        to,że niektóre matki na mnie krzywo patrzą ( Ty zresztą tez) Po co ja wogóle
        kupuje dziecku jakieś drozsze ubranka , przecież wyrośnie. No i co ,że
        wyrośnie.Po to są ubranka ,żeby w nich chodzić.Ja nie traktuję dziecka jako
        czegoś przejściowego, a motywowanie niekupowania lepszych ( niestety droższych)
        ubranek bo i tak wyrośnie chyba o tym świadczy. Argument ten" bo i tak
        wyrośnie", świadczy to o tym ,że matki sobie kupują lepsze ubrania ( bo
        przecież nie rosną już) a dziecku nie kupię to wyrośnie i szkoda kasy.A
        czuję ,ze te własnie matki które z żalem kupią dziecku coś droższego, potem
        krzyczą na maluchy ,ze poplamiły itp. Ciebie boli to ,że akurat moje dziecko
        chodzi w ubrankach Gapa , ale ja kupując te ubranka nie patrzyłam na firmę a
        na jakośc ,tak się składa ,ze to Ty zwracasz uwagę tylko na firmę. Jesli mnie
        stać to w czym problem! Jesli kogoś nie stać to w porządku, niech napisze ,że
        niestety nie stac mnie a nie pisze ,ze się nie opłaca kupowac bo dziecko
        wyrośnie. Dla mnie to pozostaje głupotą i dziwnym argumentem niestety do
        przebicia! Nigdy też nie napisałam,ze moje dziecko czy też ja czuje się lepiej
        gdy ma na sobie lepsze ubranko- jesli Ty tak uważasz Ok ! twoje zdanie!
        Sugerujesz mi że ja uczę dziecka patrzenia na marki ubranek, ja tak nie robię
        ale może Ty tak uczysz?Mi to nawet do głowy nie przyszło. Pozdrawiam
        • linusia_75 Re: Do kaoli 20.09.04, 19:31
          Głupotą to jest dopiero ocenianie matek i ich stosunku do dzieci na podstawie
          ceny bluzki czy spodni, które dziecku kupiły.
          Naprawdę aż takie kompleksy masz???
          Współczuję.
          To ile teraz kosztuje miłośc do dziecka? Od 50 zł na bluzkę może być?
          linusia
          • kaoli Re: Do kaoli 20.09.04, 21:20
            Ja nie oceniam matek na podstawie ceny ubrań ! kto tu ma kompleksy i jest pełen
            zazdrości !!! Ja czepiam sie jedynie kobiet które same sobie kupują a dziecku
            nie bo im szkoda kasy, bo dziecko i tak z tego wyrośnie - w tym sęk! Nie chce
            mi się kłócić i nie będę! Pozdrawiam
    • redorek Re: REWIA MODY 20.09.04, 09:24
      Ja nie ubieram w markowe bo takich nie mam dla dziecka, no może poza paroma
      naprawde fajnymi ciuszkami z KappAhla. Zarówno kurteczki jak i wszystko inne
      kupuje w normalnych sklepach dla dzieci z metkami jakichs tam firm (nie wiem
      nawet jakich to dla mnie najmniej ważne). A mała ma naprawde mase świetnych
      ubranek, wcale nie spranych i nie porozciąganych ani też z wiecznymi plamami,
      wartośc których bardzo rzadko przekracza 30-40 zł. (no poza kurtkami).
      Nie kupuje jej drogich ubranek dlatego, że szkoda mi kasy - co to to nie. Dla
      mnie po prostu nie ma znaczenia co jest napisane na metce, dla mnie liczy sie
      wyglad i funkcjonalnośc, a wierzcie mi że za kilkanaście złotych tez można
      kupic coś extra.
      Tylko na rajstopkach zimowych nie potrafię oszczedzać. mam bzika - moge obejść
      pół warszawy żeby kupić jakies słodkie cudne dziewczynkowe. No cóż tak już mam,
      a tych za 4 zł nie kupuję. Miałam kilka po starszych dzieciach znajomej -
      koszmar w wygladzie (poprzesilane, porozciągane)i praniu też - wiecznie
      farbują. Z tymi droższymi przez 3 lata nie maiłam ani jednej wpadki typu
      dziura. Polecam je bardzo.

      Redorek
      ps teraz poszukuję spódniczek bo moja mała zapatrzona na koleżanki ciągla chce
      w spódniczach chodzić, a mamy tylko jedną (brak wczesniejszego
      zainteresowania....)
      • madik Indywidualizm 20.09.04, 12:37
        Chciałam nawiązać do wypowiedzi jednej z mam powyżej odnośnie tego, że moda
        przedszkolna, to tak naprawdę parcie rodziców, a nie dzieci.
        Pozwolę się z tym niezgodzić, ze względu na doświadczenie, które stało się moim
        udziałem.
        Otóż ja sama jestem wrogiem koloru różowego i barbi. Sama jako dziecko zupełnie
        nie pamiętam, zebym się przejmowała, co mam na grzbiecie. Troszkę to się
        zmieniło wink, ale nie diametralnie.
        Kiedy urodziła się Gaja musiałam się naprawdę naszukać, żeby znaleźć dla niej
        chociażby sukienki, które nie miały kwiatków (bardzo podobają mi się te w stylu
        ENDO, czyli prosty, sportowy krój, kolory ziemi, itd).
        Gai było wszystko jedno (byle wygodne było) do czasu, gdy stała się mniej
        więcej dwulatką. Wtedy nadszedł czas rajtuzków (bawełnianych), potem "takich
        jak ma mama", czyli cienkie (polecam Calzedonię i rajtuzki jednobarwne, są
        trochę grubsze i wytrzymują długo. A w promocji kosztują 7,9, więc nie jest
        najgorzej). Gdyby tylko na sukienkach i spódniczkach się skończyło - no
        problem, bo są przecież sukienki i spódniczki nieróżowe.
        Ale jakieś pół roku temu, podpatrując zresztą starsze koleżanki na podwórku
        (oraz niektóre mamy hmmm), najbardziej ulubionym kolorem Gai stał się różówy, a
        motywem - kwiatuszki...
        Za Chiny nie włoży sukienek, które wkladała jeszcze pół roku temu.
        Bluzkę jedyną różową muszę prać na okrągło.
        A ostatnio zrobiła mi awanturę, że nie będzie nosić granatowych butów na rzepy
        (a tak się cieszyłam, ze dostałam je tanio na wyprzedaży!), bo chce takie
        różowe z kwiatuszkiem, jak ma Weronika...
        I co powiecie?
        Taka moda jest lansowana dla dziewczynek, bycie taką samą jak inne dziewczynki
        w towarzystwie jest chyba silniejsze od jakiekolwiek potrzeby indywidualizmu
        (to chyba przychodzi w wieku dojrzewania, no nie?) Jeśli więc ubieralabym na
        siłę Gaję w to, co mi się podoba, czy to czasem właśnie nie byłaby manifestacja
        mojego stylu?
        Mam tylko nadzieję, że Gaja z tego różu wyrośnie i nie będzie chodziła w
        cekinach D&G jak mama Weroniki... A jak będzie, to jej przecież nie
        wydziedziczę...
        • mimarzena Re: Indywidualizm 20.09.04, 15:24
          Gdzie kupić tą Calzedonię? Czy to coś w rodzaju microfibry?
        • magda.evie.zoe Re: Indywidualizm 21.09.04, 09:51
          Magda,
          Dzięki za namiary na calzedonię - nie mogłam znaleźć fajnych cienkich
          rajstopek! Dodaję, że jest to nazwa sklepu z rajstopami, znajduje się centrach
          handlowych (u Poznaniu w M1), bodajże także w centrum miasta na ul.
          Wrocławskiej.
          średnio grube rajstopy dobrej jakości są też z Woli - tylko kolory takie
          szarawe.

          pozdrawiam
          Magda
        • basia-bma Re: Indywidualizm 24.09.04, 11:47
          Hmm ... chyba jestem jedną z tych mam lubiących kolor różowy smile. Sama lubię -
          nie te wściekłe amarantowe odcienie - ale jasny pastelowy i przydymiony róż, no
          i bez cekinów smile. Oprócz tego biały, jasno niebieski, beżowy, jasny khaki.
          Takie odcienie pasują mi i mojej córeczce (do typu urody), a mała ma radochę,
          że mamy bluzki w tym samym kolorze. No i nie muszę szukać nie różowych ubranek
          po całej Warszawie smile)

          Pozdrawiam
          Basia
    • kas2 Re: REWIA MODY-krakowskie przedszkolaki 20.09.04, 12:02
      sa tu mamy krakowskie maja corcia poszla we wrzesniu do przedszkola i jest
      super moze pogadamy
    • kostruszka Do kaoli To znowu ja :) 20.09.04, 21:01
      Kaoli, nie wiem, czym się sugerowałaś, zarzucając mi, ze to właśnie ja zwracam
      uwagę na markę (byłam doprawdy zaskoczona), przecież "bluzeczka Gapa" to był
      tylko pewien symbol, a w swoim pierwszym liście to własnie Ty wymieniasz wiele
      znanych marek. Dla mnie marka naprawdę nie ma znaczenia, nie mam w swojej
      szafie żadnego markowego ciucha.
      Ponadto jeszcze raz chciałabym Ci przypomnieć, że moja odpowiedź nie była
      sprowokowana tym, ze - używając Twego określenia - patrzę krzywo na matki,
      które ubierają swe dzieci w markowe ciuchy, ale moje zastrzeżenia obudziła Twa
      sugestia, jakoby miłość Tych mam też była "lepszego gatunku". Zresztą w Twym
      drugim poście nie zmieniasz w tym względzie stanowiska.
      Poza tym nie rozumiem, dlaczego oszczędzanie jest przez Ciebie traktowane jako
      coś złego, według mnie - jeśli nie przekracza pewnej sensownej granicy- to
      cnota, którą chciałabym wpoić mej córeczce, mimo że (choć pewno w to nie
      uwierzysz) powodzi nam się naprawdę dobrze.
      W dodatku ubrania nie dzielą się na te markowe (świetna jakość, superfasony
      itp.) i łachmany - między nimi jest całe mnóstwo ubranek po prostu dobrych i
      oryginalnych, choć o połowę tańszych. Dlaczego więc płacić za "metkę", skoro,
      jak twierdzisz, nie ma ona dla Ciebie znaczenia???
      Matki też się nie dzielą na bogate i biedne (których nie stać na markowe
      ciuchy, ale wstydzą sie o tym napisać, za to zazdroszczą tym bogatym). Są wśród
      nich takie, których nie stać, ale nie zazdroszczą, jak i takie, które stać, ale
      nie widzą żadnego sensu ubierania dziecka na co dzień w bluzkę za dwieście
      złotych.
      Pozdrawiam. Kasia

      • kaoli Re: Do kaoli To znowu ja :) 20.09.04, 21:37
        Błagam! Próbujesz mi wmówić coś czego nie powiedziałam i nakrecasz innych - po
        co ??? gdzie pisałam o miłości, o matkach lepszego gatunku itp. ??? Dalej
        uważam,że jeśli mnie na coś stać to także kupię to dziecku, a nie pójdę i kupie
        jak najtaniej bo i tak z tego wyrośnie. Twój cytat:
        !Matki też się nie dzielą na bogate i biedne (których nie stać na markowe
        > ciuchy, ale wstydzą sie o tym napisać, za to zazdroszczą tym bogatym). Są
        wśród
        >
        > nich takie, których nie stać, ale nie zazdroszczą, jak i takie, które stać,
        ale
        >
        > nie widzą żadnego sensu ubierania dziecka na co dzień w bluzkę za dwieście
        > złotych.
        Są też takie których stać i kupią dziecku bluzkę za 70 zł - czy to są wg.
        Ciebie "matki gorszego gatunku" ??? Z tego wynika ! Nie oczekuję odpowiedzi.
      • mimarzena Re: A może chodzi o oś innego? 20.09.04, 21:49
        Może z tymi ubrankami jest tak jak z butami? Jak nie jestem pewna, które są
        dobre to kupuję "Bartka". Tu jestem pewna jakości. Jeszcze nigdy się nie
        zawiodłam. Tylko, że tu w grę wchodzi zdrowie (a konkretnie zdrowe, niekoślawe
        stopy) naszych dzieci. Sądzę, że żadna z mam nie oszczędza na butach!
        Jeżeli kogoś stać, a nie ma zaufania do np. krajowych producentów, to kupuje na
        pewniaka ubrania markowe (tzn. znane, sprawdzone). W tym akurat niczego złego
        nie widzę.
        Wydaje mi się, że nie najważniejsza jest marka ubrania ale przekonanie, że
        kupuję dziecku dobrą rzecz. Jeżeli te niemarkowe uwarzam za dobre to jest ok -
        nie ma rzadnego oszczędzania, a jeżeli wyłącznie te markowe to też jest w
        porządku dopóki nie afiszuję się z metką.
        Pozdrowienia dla wszystkich metkowych i niemetkowych dzieciaczków.
    • kostruszka Do kaoli 20.09.04, 21:56
      To, ze nie oczekujesz odpowiedzi, nie znaczy, że jej nie otrzymasz. A brzmi ona
      tak: z ostatniego postu wnoskuję, że prawdopodobnie to Twój stosunek do innych
      osób, a nie markowe ubranka Twego synka sprawiają, że ludzie "krzywo na Ciebie
      patrzą". Kasia

      • kaoli Re: Do kaoli 20.09.04, 22:25
        Ty mnie po prostu nawet nie starasz się zrozumieć, wyszukujesz czegoś aby mnie
        ocenić za to ,ze kupuję dziecku dobre jakościowo ubrania. Z ostatniego mojego
        postu wynika ,ze rozumiesz wszystkie (prawie) matki, te które stać i nie
        kupują , te które nie kupują bo je nie stać ale nie potrafisz zrozumieć ,że
        MOŻE KOGOŚ STAC i DLATEGO KUPUJE ! A Ty dalej starasz się mnie wykreowac na
        wywyższającą się matkę, która patrzy tylko na metki. Na mnie niektóre matki
        tak jak i Ty , patrzą krzywo bo idę i kupuję dziecku dobre jakosciowo ubranka ,
        które czasami są trochę droższe. A Ty oczywiście dalej o czymś innym. Pozdrawiam
      • kaoli Re: Do kostruszki cd 20.09.04, 22:30
        Ja nie rozumiem tych matek , które stać a wolą kupić sobie a nie dziecku - w
        myśl twojej zasady - bo i tak wyrośnie !
    • kostruszka Do kaoli 20.09.04, 22:54
      Może jest ziarenko prawdy w tym, co piszesz. Rzeczywiście trudno mi zrozumieć
      sens kupowania dziecku - podkreślam - do chodzenia na co dzień drogich ciuchów,
      nawet jeśli kogoś na to stać. Pewnie dlatego bardzo rzadko je kupuję. Ale mam
      na przykład hopla na punkcie spineczek i gumeczek dla córeczki i wydaję na to
      sporo kasy (choć pewno ktoś mógłby mi zarzucić rozrzytność, przecież włosy
      można też spiąć gumką recepturką smile)). Wiec w jakimś sensie jesteśmy do siebie
      podobne.
      Nie chciałam Cię urazić,nakręcać innych, czy manipulować Twoimi wypowiedziami.
      Odczytałam je po prostu po swojemu, do czego - jak mniemam - mam prawo.
      Dziękuję za wyjaśnienia i kończę naszą dyskusję na temat markowych ubranek.
      Mioże pogawędzimy na jakiś inny temat? Kasia
      • kaoli Re: Do kaoli 20.09.04, 23:10
        Ok ! Ja również dziękuję za rozmowe, choc nie należała do tych milszych !
        Pozdrawiam
        • linusia_75 Re: Do kaoli 21.09.04, 07:00
          Widzisz, twój problem nie polega na tym w co ubierasz swoje dziecko i ile za to
          płacisz, ale na tym, że czynisz z tego jakieś kryterium oceniania ludzi.
          Są rodzice, których stać na wiele, ale z powodów wychowawczych ubierają dzieci
          skromniej niż mogą sobie na to pozwolić. Bo na przykład uważają, że
          kilkulatkowi powinno być wszystko jedno w co jest ubrany pod warunkiem, że jest
          to czyste i całe. Bo uważają, że w kwesiach finansowych starsze dzieci mogą
          prosić a nie mają prawa wymagać. Bo czasy są takie, że dziś cię stać a jutro
          nie. Bo w końcu nie chcą uczyć swoich dzieci, że ludzi ceni się za to kim są a
          nie co mają.
          Obawiam się, że tobie się to nie uda. Nie dlatego, że kupujesz dziecku drogie
          ubrania, ale dlatego, że dorabiasz do tego całą ideologię daleko wykraczającą
          poza zwykłe: może drogie, ale za to świetnej jakości. Dla ciebie ciuch jest
          wartością samą w sobie, nie ja jedna zrozumiałam, że jest wręcz dowodem miłości
          do dziecka.
          Więc raz jeszcze: współczuję. Dzieci i bez tak przekazanego systemu wartości
          wystawiają czasem paskudne rachunki.

          linusia
          • linusia_75 Re: Do kaoli 21.09.04, 07:03
            Bo w końcu nie chcą uczyć swoich dzieci, że ludzi ceni się za to kim są a
            > nie co mają.

            miało być "chcą nauczyć", oczywiscie wink.
            linusia
            • kaoli Re: Do kaoli 21.09.04, 13:24
              Czytałam raz jeszcze wszystkie wypowiedzi. Inne matki wprost mówią,że kupują
              tylko markowe ubrania, aby dziecko od małego uczyło się dobrze ubierać.
              Zrozumiałam teraz dlaczego atak poszedł do mnie , bo ja nazwałam rzeczy po
              imieniu i odważyłam się powiedzieć o matkach które sobie kupują markowe ubrania
              a dziecku nie kupią bo na dziecko , szkoda kasy i właśnie te mamusie się
              odezwały .Jest słynne powiedzonko : "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci
              kamieniem " i co Kostruszka przyznała się ,ze ma hopla na punkcie spineczek i
              gumek do włosów dla swojej córci, a Linusia jest IDEALNA MATKĄ ! Która sama się
              nieźle ubierze a dziecku nie kupi bo szkoda kasy . No cóż - poczułaś że to było
              do Ciebie bo Ty jesteś jedną z tych matek które uważają ,ze dziecku nie ma
              prawa chodzić w markowych ubrankach ,za to Ty jak najbardziej!Dlatego się
              bronisz i przewracasz kota ogonem mówiąc o wychowaniu, miłości itp.Gratuluję
              pomysłu tylko gdzie przykład dla maluszka???
              • linusia_75 Re: Do kaoli 21.09.04, 14:54
                Hehe, to żeś kulą w płot trafiła wink...
                I sobie i mojemu dziecku kupuję czasem "markowe" ubrania. Dziecku zdecydowanie
                częściej niż sobie. Na więcej nas i nie stać a i sensu nie widzę w strojeniu
                dziecka do piaskownicy czy siebie do latania ze ścierą wink.
                Po prostu nie czynię z tego sensu życia, są rzeczy ważniejsze niż metka przy
                spodniach.
                I tego chcę nauczyć swoje dziecko. Nawet jeśli ma pokochać paskudne brokatowe
                bluzki w stylu Barbii.
                Przykładem dla dziecka jest miłość i czas mu poświęcony. Tego nie da się kupić
                żadnym strojem, zabawką czy wakcajmi na Teneryfie.
                linusia
                • kaoli Re: Do linusi 21.09.04, 16:07
                  Sama nie wiesz czego chcesz ! Lubisz po prostu ludzi oczerniać i ukazywac
                  siebie jako idealną matkę. Spoko ! Twoja sprawa ! Pozdrawiam
                • na4 Re: 21.09.04, 16:13
                  Ja kupuje ubranka firmowe dla dziecka,
                  jeśli mi się podobają
                  są lepszej jakości niż te np z supermarketu.
                  Nie lubię fiu-bdziu, błyskotek i różu dla dziewczynek. Lubie np. Endo, czasem
                  Cubus, Kapphala (na szczeście są wyprzedaże)Mothercare - niestety te ostatnie
                  dla ponad 3 letnich dziewczynek maja już błyskotki. Czasem cos jednak wypatrze.
                  Jest mi przyjemnie patrzeć na dziecko w ładnych ubrankach.
                  Wydaje mi się, że ubiera się dziecko jak się może (jak finanse pozwlaja) i co
                  jest wg mnie ładne i wygodnie. Nie wymyślam do tego filozofii, bo i po co....
    • dominikams Re: REWIA MODY 21.09.04, 22:20
      Ja Zosię ubieram głównie w rajstopki i sukienki. Same rajstopki nigdy. Dlatego
      kupiłam kilka spódniczek. Jak zrobisie chłodniej i potrzebne bedą spodnie na
      dwór (na rajstopy) to bedzie nosić spódniczki, ściągać je w szatni przed
      spacerem i zakładać spodnie (w gumkę - pewnie polar). Wszystko tak
      pomyślane,żeby mogła to zrobić sama. Unikam jeansów, chociaż ma ich kilka par -
      te są w domu -i na dwór, bo nie chcę, zeby w przedszkolu musiała się męczyć z
      rozpinaniem i zapinaniem.
      • graz.ka Od strony nauczycielki 21.09.04, 22:34
        Prawdę mówiąc, oczekuję tylko, że dzieci będą czyste i funkcjonalnie ubrane.
        O tym niektóre mamy nie pomyślą - że drewniaczki wyglądają słodko na zdjęciach
        w żurnalu, ale zupełnie nie nadają się na drabinki i do biegania.
        Że stylowe wąskie spódniczki owszem, są szykowne, ale jak w tym wleźć na
        zjeżdżalnię lub robić fikołki?
        I że dobrze dać zwłaszcza długowłosym dziewczynkom - grzebień. Bo w
        rozpuszczonych włoskach jest potem zupa, sałatka warzywna i ziemniaki.
        Smutno także, gdy maluch ma na bluzeczce pod koniec tygodnia ślady zupy z
        poniedziałku, malowania z wtorku i piasek z zabaw w ogródku za uszami - zdaża
        się tak, naprawdę, a jest XXI wiek.
        • graz.ka Re: Od strony nauczycielki 21.09.04, 22:37
          ups - zdarza się, oczywiście, chyba pora już spać smile
    • agnieszka30 Re: REWIA MODY 22.09.04, 09:27
      Jesli chodzi o te wszystkie wypowiedzi na temat ubranek to kazdy ma troche
      racji. Ja rowniez stawiam na wygode dziecka w tej chwili kupuje spodnie na gumke
      (jeansy tez) bawelniane bluzeszki buty na rzepki. Tak zeby moja corcia sama
      dala rade wszystko sobie ubrac. Ja rowniez czesto kupuje rzeczy markowe ale
      glownie bazuje na wyprzedarzach. I tak samo dla mnie jak i dla dzieci. Wg mnie
      te rzeczy sa po prostu lepsze jakosciowo jak to juz niejedna z was zauwazyla. A
      klocic sie ma co czy kogos stac czy nie. Wg mnie wazna jest tez kwiestia gustu.
      Kazdy ma inny.To co dla mnie jest piekne komus innemu moze wydawac sie paskudne
      i na odwrot. Mnie moga sie podobac rzeczy np z Cubusa a ktos inny nie wybralby
      tam dla swojego dziecka zadnego ubranka.Czesto kupuje po prostu to co mi sie
      podoba i moim dzieciom co mi wpadnie w oko i niewazne czy tam jest metka
      markowa czy nie. Najwazniejsze zeby dzieciom bylo wygodnie zeby chodzily czysto
      ubrane i byly zadowolone i usmiechniete. I absolutnie nie przejmuje sie tym gdy
      dziecko przyjdzie ubrudzone i poplamione .Ma do tego prawo smile) Prawie wszystko
      da sie sprac a nawet jesli zostanie jakas plamka to nie robie z tego tragedii
      nawet jesli jest to cos markowego . Pozdrawiam smile
Pełna wersja