Dodaj do ulubionych

Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak??

04.05.17, 16:43
Pisze trochę pod wpływem emocji (obecnych i przewidywanych wink) - jestem na etapie zapisywania dziecka do przedszkola, prywatne na razie odpada ze względu na finanse, więc zapisujemy do państwowego.

No i gadam tak z tymi dyrektorkami, z 5 przedszkoli które biorę pod uwagę tylko jedno organizuje w sierpniu "tydzień adaptacyjny". Cała reszta - nic (nie licząc jednego dnia wczesnym latem) - tzn. rozumiem że pierwszego dnia przychodzę, zostawiam dziecko obcej mu zupełnie kobiecie w obcym miejscu i znikam.
Według zalecenia pań znikam na 8h, nie krócej, bo "po co mącic dziecku w głowie" wcześniejszym odbieraniem.

I teraz ręce mi trochę opadają, bo nie wyobrażam sobie tego. Moja niespełna 3-latka nie chce zostać sama na pół godziny z rehabilitantką, do której chodzimy od pół roku (płacz, smarki i uciekanie z sali), mimo starań, opowiadania, tłumaczenia itd.

Macie jakieś rady? Ja wezmę valium wink, ale jak mogę przygotować dziecko (generalnie bardzo wrażliwe)?
Obserwuj wątek
    • juuuu7 Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 04.05.17, 17:23
      To chyba standard w panstwowych przedszkolach brak adaptacji...i nie wiem jak to przeskoczyc. Moj 3latek poszedl do prywatnego, mial 2 tyg adaptacje a i tak bylo to za krotko dla niego...przez choroby ciagle wypadal z rytmu.
      Nie wiem co.Ci poradzic-moze sprobuj negocjowac z paniami...ale pewnie uslyszysz, ze tak zawsze robia i jest dobrze itp
    • rulsanka Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 04.05.17, 19:48
      W mojej okolicy są przedszkola prywatne zamienione na państwowe. Czesne jest trochę wyższe niż w typowym państwowym, ale warunki bywają o niebo lepsze. Może coś takiego znajdziesz i u siebie?

      Poza tym popytaj o finanse w prywatnych, niekiedy są to całkiem znośne koszty. Pierwsze etapy życia dziecka to inwestycja w całą jego przyszłość, nie warto na tym oszczędzać. Poza tym mniej stresu u dziecka to mniej chorób. Moi chłopcy byli w kameralnych, przyjaznych placówkach i nie chorowali. Przy czym w przypadku młodszego syna - było to przedszkole państwowe.
      Nie umiem cię pocieszyć, moim zdaniem adaptacja jest bardzo ważna. Mój starszak trafił do takiego miejsca bez adaptacji i potem musieliśmy zrezygnować, bo dostawał histerii skręcając w tamtą ulicę. Potem, po przerwie, poszedł do miejsca, gdzie była długa, przyjazna adaptacja i nigdy nie było problemów z zostaniem.
      • haus.frau Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 04.05.17, 20:19
        Nie do końca wiem, jakie przedszkola masz na myśli, ale poszukam. U mnie obok stricte prywatnych są "społeczne", ale czesne z posiłkami i tak zaczyna się od 700 zł, co na chwilę obecną jest dla nas nie do przeskoczenia.

        Też uważam, że adaptacja to ważna sprawa, widzę jak córka zachowuje się w klubie malucha, który odwiedzamy co tydzień i obstawiam że przy powolnej adaptacji dałaby radę, ale takiego rzucania na głęboką wodę - nie mogę sobie wyobrazić.
        • rulsanka Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 04.05.17, 21:17
          Nie do końca wiem, jakie przedszkola masz na myśli, ale poszukam.

          U nas (gmina pod Warszawą) jest grupa przedszkoli, które do niedawna były prywatne, ale zostały włączone do przedszkoli państwowych. Płaci się za wyżywienie, oraz 1 zł za godziny poza ustawowymi 8-13. Te przedszkola nazywają się państwowymi, ale tak naprawdę jest jakieś rozróżnienie w funkcjonowaniu.
    • melancho_lia Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 04.05.17, 20:48
      Przedszkola z którymi ja mialam styczność organizowaly adaptację w czerwcu i/lub sierpniu- dzieci zostawaly na godzinkę/dwie, poznawaly panie itp. Przyznam, że ja bym nie zaufala przedszkolu, które nie ma żadnej adaptacji.
      Zawsze możesz odbierać dziecko wcześniej, nikt nie zabrania. A może tata będzie odprowadzać? (zwykle przy tatusiach dzieci aż tak nie rozpaczają).
    • gvalchca Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 04.05.17, 21:48
      Poszukaj lepszego przedszkola państwowego. Są takie. Moja córka miała adaptację, a swoją drogą, panie gorąco zachęcały, żeby dziecko w miarę możliwości przez pierwsze tygodnie odbierać po obiedzie.
      Inna sprawa to to, że do września jeszcze sporo czasu. W tym wieku naprawdę każdy miesiąc to nowy poziom dojrzałości, więc za kilka miesięcy córka może Cię zaskoczyć wink
      I najważniejsze: przygotuj siebie. Adaptacja dziecka zaczyna się od rodziców. Musisz sama akceptować dane przedszkole, zanim zaakceptuje je córka. Brzmi jak kiepski internetowy coaching, ale to prawda wink
    • anku1982 Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 04.05.17, 22:35
      To nie jest tylko domena przedszkoli państwowych...znam co najmniej kilka przedszkoli prywatnych z naprawdę sporym czesnym, które w regulaminie przedszkola ma wzmiankę o tym, że rodzice utrudniają adaptację i jak mają się zachowywać, aby dziecko szybciutko przyzwyczaić do nowego miejsca (szybki buziak, odwrócenie wzroku, szybkie odejście)...starszy syn chodził do punktu przedszkolnego prywatnego, do którego zaprowadzała go babcia, która pierwsze 2 tygodnie siedziała na ławeczce przy szatni...a syn siedział jej na szyi...stopniowo zaczął zostawać...Z pójściem do zerówki w wieku 5 lat i od razu zostaniem nie było kłopotu...każde dziecko musi dojrzeć...szukałabym jednak takiego przedszkola gdzie są dni adaptacyjne...
    • stephanie.plum Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 04.05.17, 23:21
      ja mam odwrotnie - przymierzam się do prywatnego "punktu przedszkolnego" pod Warszawą.

      synek - dotąd typ "gniotsa nie łamiotsa", adaptuje się od jesieni - co tydzień jesteśmy tam razem na 2 - 3 godziny. on się bawi, ja staram się znikać z pola widzenia, ale wie, że jestem.

      ostatnio panie (któe zdążył już świetnie poznać) zasugerowały, żebym go zostawiała na te 3 godziny.
      i jest dramat.
      nie pomogły długotrwałe adaptacje. mały ryczy, że aż strach.
      nie tylko kiedy się rozstajemy, potem też. panie mówią, że tak bywa, trzeba przetrzymać, i te pe.
      nie wiem, czy gdyby normalnie poszedł od września, bez adaptacji, nie wyszłoby na to samo. kto wie, może nawet stres trwałby krócej?
      (jeśli faktycznie musimy ten stres fundować dziecku).
      mnie żadna siła nie zmusiłaby do posłania do żłobka - chciałam, żebyśmy spokojnie byli razem.
      myślałam, że przedszkole pójdzie z górki...
      • anlea12 Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 05.05.17, 07:16
        Tak mi się przypomniał tekst mojej kosmetyczki od depilacji woskiem: "A teraz jak ma być? Szybko i boleśnie czy długo i boleśnie?" Wszystko w tobie krzyczy że powolutku, powolutku..a czasem trzeba rach - ciach i po bólu. Tak to i było z Twoim dzieckiem...Ale innemu by to wyszło na zdrowie, nigdy nie wiesz...
      • kiedys_bylam_slodka Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 06.05.17, 10:23
        U nas panie dzwonia po mame jesli dziecko sie przez jakis czas (np godzine) nie uspokaja. Skoro caly czas placze, to znaczy, ze naprawde nie czuje sie tam bezpiecznie i nie tylko o rozstanie chodzi. 3 godziny to i tak dlugo, moze jednak skrocic ten czas do 45, moze nawet 30 minut na poczatku. Owszem, mozesz przeczekac. I w koncu dziecko plakac przestanie. Pytanie tylko dlaczego przestanie - czy dlatego, ze uzna, ze jednak jest fajnie, czy moze dlatego, ze uzna, ze i tak plakac nie ma sensu, bo nikt go nie slucha, ale bac sie bedzie dalej.
      • haus.frau Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 05.05.17, 16:25
        Owszem zostaje chętnie, z tatą, babcią, dziadkiem, okazjonalnie z ciotkami.. Zostaje (domagając się powrotu od czasu do czasu) z paniami w klubie malucha, ale tam ja jestem za ścianą. Podobnie z rehabilitantką (tu jest większy problem, bo rehabilitantów stawia wymagania). Długo się przyzwyczaja do nowych osób.

        Natomiast nie zostaje zupełnie sama z obcymi ludźmi bez obecności kogoś bliskiego (niekoniecznie mnie). Nie wiem czy to takie dziwne u 3-latki?
        • vinca Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 05.05.17, 21:25
          Aha ok, bo z Twojego pierwszego postu zrozumialam, ze nie zostaje z nikim poza Tobąsmile A jak sama zainteresowana nastawiona jest do pomysłu pojscia do dzieci (przedszkola)? Probowalas czytac jej jakies ksiazeczki o tej tematyce? Jak jest w domu? Podejrzewam, że trzylatka może się już w domu nudzić i potrzebować towarzystwa innych dzieci.

          To, że na poczatku może się trochę bać jest zupełnie naturalne - większosc z nas doroslych tez stresuje sie pojsciem np do nowej pracysmile
    • czeszka8 Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 05.05.17, 13:33
      Ja też się zamartwiałam mając wrażliwego trzylatka. I takiego, który nie pójdzie do obcej osoby, zawsze sprawdza czy są rodzice itp. Posłałam do państwowego przedszkola. Był tydzień adaptacyjny, ale uważam, że niekoniecznie potrzebny. Generalnie stopniowej adaptacji nie było. Porozmawiałam z paniami czy lepiej jest od razu dziecko posłać na cały dzień czy stopniowo wydłużać czas. Sugerowały oczywiście od razu wysłać na docelowy wymiar godzin, ale wydawało się, że wynika to z ich doświadczeń a nie tylko wygody.
      Starałam się nienachalnie przygotować dziecko do przedszkola - nie mówiłam za dużo, ale gdy pytał opowiadałam jak to będzie (zgodnie z prawdą). Uczyłam samodzielności i nawiązywania kontaktów - też nienachalnie tylko przy okazji. Przez pierwsze tygodnie płakał przy rozstaniu, ale wychodził zawsze zadowolony i dużo mówił o poznanych kolegach i koleżankach. Akceptowałam jego płacz i tłumaczyłam mu dlaczego płacze - bo musi się przyzwyczaić.
      Mimo moich dużych zmartwień dziecko dobrze się zaadoptowało. Trudno powiedzieć czy to kwestia przygotowania czy charakteru (na pewno jest wrażliwy, przywiązany, ale i bardzo towarzyski) czy może życzliwych pań nauczycielek. Generalnie chciałam powiedzieć, że nie musi być tak jak przewidujesz. I że dziecko bardzo się teraz zmieni w ciągu kilku miesięcy.
    • kiedys_bylam_slodka Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 06.05.17, 10:20
      Nie wyobrazam sobie. Moj syn chodzi do przedszkola na 3 godziny a i tak adaptacja trwala 4 tygodnie - zostawal wlasnie od 45 minut i coraz dluzej. I zadnego "macenia w glowie" nie zauwazylam. Duzo wieksze macenie w glowie to dla dziecka, moim zdaniem, to dlaczego mama nie zwraca uwagi na to, ze sie boje i nie znam nowych osob i miejsca a ona i tak mnie tu zostawia. Nie zwazalabym na protesty pan i zwyczajnie odbierala dziecko wczesniej. Nie moga Ci dziecka nie wydac.
    • leminia Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 13.05.17, 18:57
      Rok temu byłam w podobnej sytuacji więc doskonale Cię rozumiem. W naszym przedszkolu poza dniami otwartymi nie było żadnej adaptacji. Plus że nie mieliśmy żadnych problemów z wcześniejszym odbieraniem, Panie wręcz polecały. My zaczynaliśmy od opcji do obiadu, bez leżakowania, czyli ok. 4h. Nie wiem czy Cię to pocieszy, ale mój naprawdę wrażliwy syn płakał przez pierwsze 4 dni. Od tamtej pory chodzi chętnie. Oczywiście po dłuższej nieobecności (choroby) jest poranne marudzenie "nie chce mi się iść", ale wystarczy go przytulić, opowiedzieć o czymś fajnym co będzie po przedszkolu i idzie bez problemu. Miał 2 lata i 9 miesięcy jak zaczynaliśmy. Jeśli nie uda Ci się znaleźć innego przedszkola obstawiałabym przy wcześniejszym odbieraniu i była dobrej myśli. Twoja Córka jeszcze Cię zaskoczy 🙂
      • haus.frau Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 13.05.17, 20:39
        Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Podtrzymalyscie mnie na duchu i dodalyscie trochę bojowego nastroju (sama nie wiem czemu nie wpadłam na to, że mogę odebrać dziecko np. po godzinie jeśli uznam to za konieczne big_grin).
        Zapisalismy, czekamy na wyniki rekrutacji. Tylko w jednym przedszkolu jest jako-taka adaptacja, ale teraz przynajmniej mam wrażenie że da się stawić temu czoła smile.
        Dzięki!
        • gvalchca Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 15.05.17, 10:20
          That's the spirit! smile
          W ramach pocieszenia dodam, że ja już miałam nawet upatrzone przedszkole prywatne "na wszelki wypadek"... Ale we wrześniu okazało się, że Młoda się błyskawicznie odnalazła w nowej sytuacji. Pierwszy miesiąc odbierałam ją po obiedzie, ale raczej z własnej chęci niż konieczności. Potem już zostawała do podwieczorku.
          Oczywiście, do dziś są czasem poranne "jaaanieechcęęę" - najczęściej w poniedziałek rano po ekscytującym weekendzie. Mieliśmy też mały kryzys koło stycznia, jak zdarzyło jej się kilka dni zostać z nianią Młodszego w domu. Ale spoko, mi też się czasem nie chce iść do pracy wink
    • sfornarina Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 14.05.17, 16:41
      Z mojego doświadczenia najgorzej radzą sobie dzieci, których mamy przeżywają zostawienie ich w tym przedszkolu.

      Zamiast normalnie z dziarskim uśmiechem zaprowadzić je do nowego "super specjalnego przedszkola gdzie będą inne dzieci i tyyyyle zabawek", tulą te dzieci z wystraszoną miną i przeżywają, jakby na rok je zostawiały, a nie na kilka godzin.

      Korzystaliśmy z trzech żłobków, wszędzie adaptacja trwała (USA i UK) 3 dni. Zostawiało się dziecko najpierw na 1.5, potem 3 potem 5 godzin i po sprawie. Jakbym miała z młodym tam siedzieć dzień w dzień przez dwa tygodnie, to by się w ogóle nie zaadaptował, bo jak to tak, najpierw mama jest, a potem nagle już jej nie ma.

      We wszystkich trzech żłobkach mi mówili, że im szybciej i im mniej się to przeżywa, tym szybciej dziecko łapie, że nie jest zesłane na przechowanie, tylko idzie się fajnie bawić.
      • sfornarina Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 14.05.17, 16:48
        I dobrze dziewczyny wyżej mówią - umów się, że do Ciebie zadzwonią jeśli dziecko płacze dłużej i nie daje się uspokoić. Ustal ramy czasowe płaczu i niech się tego trzymają.

        Przy maleńkim niemowlaku miałam z nianią umowę, że dzwoni do mnie już po 10 minutach płaczu dziecka - nigdy nie byłam dalej niż 15 minut od domu.

        W pierwszym żłobku było to pół godziny - dzwonili w ciągu roku raz, dziecko płakało może nie pół godziny ciągiem, ale po prostu było tego konkretnego dnia nieswoje i marudne; od razu odebrałam.
        W pozostałych było już na czuja, bo dziecko było starsze wink Nigdy nie dzwonili wink
        • 3-mamuska Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 20.05.17, 05:17
          I myślisz ze panie "z pobłażliwym uśmiechem " zadzwonią?
          To są metody jak za komuny.
          Zero wrażliwości.
          I wcale nie jest tak ze sie mąci dziecku w głowie.
          Dziecko to nie worek ziemniaków ze sie je zostawia na 8 godzin w obcym miejscu, z obcymi ludźmi z 30 płaczących maluchów.
          Ja bym zaprowadziła weszła do sali, oglądnęła i powiedizla corce ze ide do sklepu po cos tam i przyjde.
          I z aierala dziecko wcześniej bez względu na to co mowia panie.
          Poza tym moze jest czas do wrzesnia zeby dziecko przyzwyczaić do zostawania z innymi.
    • julita165 Re: Państwowe przedszkole, wrażliwe dziecko - jak 22.05.17, 16:53
      Trzy lata temu miałam te same obawy. W ostatniej chwili, już w sierpniu z powodu braku tej adaptacji zdecydowałam się jednak na przedszkole prywatne. Jakoś wcześniej nawet do głowy mi nie przyszło, że to może tak wyglądać, ze ja małe, niespełna trzyletnie dziecko mam tak po prostu pierwszego dnia zostawić z obcą panią, w obcym miejscu i wyjść z szatni. Znając mojego synka wiedziałam że to będzie duuuży problem a chciałam bardzo żeby bezproblemowo w to życie przedszkolne wszedł, bez zbędnego stresu i nerwów ( a nie każde dziecko adaptuje się gładko, coreczka sąsiadki przez cały pierwszy rok nie zjadła tam zupełnie nic, nie korzystała też z toalety, synek kuzynki dostał jakiś nerwowych tików ). W prywatnym okazało się, że adaptaja owszem, jest mu potrzeba ale wcale nie taka długa, pierwszego dnia poszliśmy tylko do przedszkolnego ogródka, byłam z nim godzinę, potem na pół został już z paniami i dziećmi. Drugiego dnia poszliśmy do sali, posiedział u mnie na kolanach z 15 minut, potem ja jeszcze w kąciku posiedziałam z pół godziny i został sam na godzinę. Trzeciego i czwartego dnia też wchodziłam z nim do sali ale mogłam wyjść już po 5 minutach. I tak skończyła się nasza adaptacja, kończy już trzeci rok w przedszkolu i ani razu nie płakał przy rozstaniu. Wszystkie dzieci tak się tam adaptują i nie przypominam sobie abym była świadkiem jakiś szlochów i histerii w szatni. Jeszcze jedna ważna rzecz - w prywatnych przedszkolach raczej nie ma wakacyjnej przerwy, a w związku z tym nie ma też kwestii rozpoczęcia roku i tego że nagle pojawia się cała grupa nowych dzieci i wszystkie wymagają na raz adaptacji, nabor jest ciągły, choć oczywiście głównie nowe dzieci przychodzą jesienią. W konsekwencji, jeżeli jednorazowo pojawia się jedno nowe dziecko to panie mogą mu poświęcić dużo więcej uwagi niż w sytuacji gdy pojawia się cała grupa maluchów. Jeżeli już nie wchodzi w grę przedszkole prywatne to może poślij ją później, nie od 01.09 tylko np. od 15.09, albo nawet 01.10. Grupa będzie już zaadoptowana, panie będą mogły poświęcić Twojemu dziecku więcej czasu i uwagi, a może nawet uda ci się załatwić taką "nieoficjalną"adaptację. I jeszcze jedno - absolutnie nie wierz w to że dziecko ma od razu zostać na cały dzień, dla 3-latka, nawet już zaadaptowanego 8 h to bardzo długi, zacznij wolniej, np. na 3 h, 4 h itd.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka