Złodziej w przedszkolu

12.10.04, 13:57
Ktoś ukradł mojemu synowi dwie bluzy nowiutkie w ciągu miesiąca. Złozyłam
dyrektorce podanie o zwrot kosztów zakupu lub odliczenie kwoty od należności
za październik. Z rozmów z księgową wiem że to nie możliwe, bo jak mówi
musieliby zwracać potem wszytskim którym coś zginie. Może ktoś miał podobny
przypadek, jak na to inne inne przedszkola, przydałaby mi się podstawa
prawna - nie podaruje im tych bluz, w końcu płace za opieke nad dzieckiem za
pobyt na 8 godzin, może powinnwm ubezpieczyc jego ubrania?
    • beatrycze_b1 Re: Złodziej w przedszkolu 12.10.04, 19:27
      W czasie schodzenia i rozchodzenia sie dzieci w szatni powinna stale dyzurowac
      pani wozna patrzac co sie dzieje,w pozostalych godzinach przedszkole powinno
      byc zamkniete.Moze zwroc uwage dyrektorce z e wozna nie wykonuje swoich
      obowiazkow nalezycie.Z autopsji wiem ze bardzo szybko dzieci,wozne i
      nauczycielki rozpoznaja ubrania i jesli bierze je z wieszaka ktos inny
      potrafia zwrocic uwage na to.
      Pozdrawiam
      Bea
    • sdomitrz Re: Złodziej w przedszkolu 12.10.04, 19:43
      Trzeba chyba w takim przypadku podpisać ubranka lub w jakiś inny sposób oznaczyć
      • aniask_mama Re: Złodziej w przedszkolu 13.10.04, 12:03
        No też się nad tym zastanawiam, bo: zaginęła małemu w przedszkolu piżama (może
        jej oczywiście nikt nie ukradł, ale pani nie może jej znaleźć, a jej oddawałam
        do rąk własnych, teraz tego sobie nie przypomina...).
        Oznaczenie chyba niewiele da, bo jeśli to faktycznie ktoś ukradł, to dziecka
        może do przedszkola w tejże rzeczy nie puszczać...
        A do przedszkola zaczęłam małego ubierać w gorsze rzeczy, których mi nie będzie
        żal, jeśli zginą...
    • nowa1 Re: Złodziej w przedszkolu 13.10.04, 19:57
      wystarczy po prostu chować ubranka dziecka do worka i tyle
      • maligrat Re: Złodziej w przedszkolu 14.10.04, 07:58
        To bardzo śliski temat, pewnie że chowanie ubranek do worka załatwia sprawę,
        ale jeśli PANI jest tak zakręcona że nie wie gdzie podziała piżamkę, to co
        poradzić, wymusić żeby przeglądnęła wszytskie worki chyba. Czasem dzieci mają
        szafki.
    • olka444 Re: Złodziej w przedszkolu 14.10.04, 09:56

    • bebe3 Re: Złodziej w przedszkolu 15.10.04, 16:54
      Przeczytajcie wątek o rozpoznawaniu własnych ubrań?
      Nie każdy rodzic jest na tyle uczciwy by przyść i opowiedzieć co się stało.
      • dorotaww Re: Złodziej w przedszkolu 15.10.04, 21:20
        mojemy dziecku w ubiegłym roku skradziono nowe zimowe buty, nic nie wskurałam u
        dyrekcji, bo powiedziano mi, ze nie sa w stanie nic zrobic.. no cóz, brakuje
        opieki w szatni, jakiejs pani, ale nie mają piniezy na dodoatkoa osobę. My
        zgłosiliśmy sprawe na policje, buty kosztowały 130zł. ale i tam nic nam nie
        poradzono, przyszło pismo do domu, sprawo umożona, brak dowodów ..nie zrobimy
        nic z takimi sprawami a szkoda, życze tylko siły i opanowania, z doświadczenia
        wiem, że nerwy z czasem przejda ale uraz zostaje, syn przedszkole skończył ,
        ale chodzi córka , ja wiem , ze napewno nie ubiore niczegom nowego, bo może
        sie "spodobać", Syn gdy miał kupowane teraz buty, pierwsze o co zapytał,czy
        znowu mu nie ukradna, ja staram sie o tym nie myśleć, ale dziciko wciąz
        pamięta..
        Moim zdaniem jest to straszne, że rodzice posuwają sie do takich rzeczy,
        wziąść buty czy inne rzeczy, a potem jakby nic, kłaniać sie , przecież dzieci
        chodza razem do przedszkola, jak ktos może tak żyć, ze świadomością, że coś
        ukradł...
        • marianka15 Re: Złodziej w przedszkolu 15.10.04, 22:03
          W zeszłym roku moja córcia miała szafkę obok dzieciaczka z bardzo, badzo
          biednej rodziny. Rodziny wielodzietnej. Po malucha przychodziły zawsze starsze
          siostry. Zaczęły ginąć z szafki drobiazgi. Szybko podejrzenie padło na sąsiada,
          gdyż dziewuchy bardzo dziwnie sie zachowywały. Czekały, aż z szatni wyjdą
          wszyscy rodzice akurat ubierający swoje dzieci i dopiero potem zaczynały
          odziewać braciszka. Być może po wyjściu ludzi zaczynały "rewidować" cudze
          szafki.
          Miarka się przebrała, gdy zginęły skarpetki. Rano był spory mróz, więc były
          konieczne do nałożenia na rajstopki. Po południu - już ich w bucikach córci nie
          było. Szczęście, że mróz zelżał, więć nakładanie skarpet nie było konieczne.
          Ale gdyby wynosił ok. -15 stopni? Co robić? Lecieć do domu po drugie? Czy
          pognać dzieciaka bez nich, ryzykując przemarznięcie?
          Nie żałowałam tych skarpet, jednak złość z powodu czyjejś bezmyślności była
          ogromna. Udałam sie do wychowawczyni na skargę. Co ona na to? "To rodzina
          wielodzietna... Bardzo biedna... Te siostrzyczki uberają rano dziecko i nawet
          nie wiedzą, w co dokładnie..." No dobrze, ale dlaczego wyciągają rzeczy z
          cudzych butów? Narażają moje dziecko na przemarźnięcie?
          Doszłam do wniosku, że siostrzyczki są jeszcze młodziutkie, głupiutkie, więc
          należy je zrozumieć. Jednak mój mąż był oburzony postępowaniem wychowaczyni:
          skarpety skarpetami, ale kobieta pokazała coś w rodzaju społecznego
          przyzwolenia na kradzież! "Biedne dzieci mogą kraść"... Ona nawet nie obiecała
          rozmowy z dzieczynkami na temat incydentu.
          Poprosiłam o przeniesienie szafki mego dziecka o wiele, wiele dalej. Rzeczy
          chowałam do worka. Kradzieże się skończyły.
          • bebe3 Re: Złodziej w przedszkolu 15.10.04, 22:36
            Te bluzy mogą jeszcze być w przedszkolu, nie przesądzajcie sprawy.
            Może na rytmice w sali gimnastycznej dziecko zdjeło bluzę i zostawiło. Pani
            która sprząta salę następnego dnia przeszła się po salach z pytaniem czyja to
            bluza, ale nikt sie nie zgłosił, bo dzieciak widzi przecież ,że ma swoją bluzę.

            Może inne dzieci złośliwie schowały bluzę pod grzejnik, pod szafkę, lub
            przełożyły do innej szafki.

            Pamiętam jak fartuszek mego dziecka znalazł się w pralce- zabawce po kilku
            dniach, pewnie w zabawie dzieci prały go.
            Życzę by sprawa wyjaśniła się pomyślnie. Dużo rzeczy zbiera się w przedszkolach
            których właścicieli nie można ustalić.
    • mamadwojga Re: Złodziej w przedszkolu 17.10.04, 19:11
      U nas w przedszkolu na szczęście nic nie ginie. Może powodem jest akurat
      dobrany zespół rodziców, którym nic się do rąk "nie klei", a może właśnie
      chodzi o tą dodatkową osobę rano i po południu w szatni. Zawsze w szatni stoi
      pani dyżurująca a jeśli jej nie ma to drzwi zamykane są na zamek. Panie
      nauczycielki również dość rygorystycznie pilnują by dzieci odkładały ubranka na
      miejsce po spacerku.
      A poza tym ja, tak na wszelki wypadek nie daję dziecku do przedszkola
      najlepszych ubrań. Jeśli kurtka, to taka gorsza, co w razie zabawy na podwórku
      może zostać ubrudzona. Niestety nie kupuję dwóch kompletów butów i też czasami
      zastanawiam się co by było gdyby zginęły...
    • sdomitrz Re: Złodziej w przedszkolu 17.10.04, 19:57
      A w naszym przedszkolu np. jest w tej chwili odwrotna sytuacja - od jakichś 2
      tyg. wiszą spodnie i majtki. Nikt po nie się nie zgłasza, a Pani woźna (i ta do
      pomocy)pytają chyba każdego rodzica i wszyscy mówią, że nie ich.
      Mamy szafki niezamykane - tylko takie wieszaczki, na które dzieci wieszają
      ubrania i półeczki na buty i drobiazgi. Wszystko jest "otwarte" i dostępne dla
      wszystkich. Bardzo często znajduję nasze buty lub czapkę, lub rękawiczkę na
      półeczkach "sąsiadów".
      Tak samo wiele razy na naszą półeczkę trafiały cudze ciuszki i drobiazgi.Po
      prostu odkładałam je w widoczne miejsce, żeby rodzice mogli to zobaczyć.
      Widocznie 3-latki przez nieuwagę kładą to nie na swoją półkę a Panie po prostu
      nie są w stanie tego dopilnować i się nie dziwię - weź tu zapamiętaj w czym
      dzisiaj było to czy inne dziecko.
      Faktem jest też, że jeśli dziecko odebrał ktoś inny, niż mama, to mógł po
      prostu nie wiedzieć, w co dziecko było ubrane - mój mąż np. w ogóle nie kojarzy
      ubranek synka, i w ogóle nie wie, co on ma smile
      A mama mogła też to przeoczyć, zapomnieć po odłożeniu i t.d.
Pełna wersja