Rozpoznawanie swoich ubranek - maluchy

13.10.04, 10:37
Czy wasze dzieci bezbłędnie rozpoznają swoje ubranka. Moja Gaba miała wczoraj
chyba gorszy dzień: wieczorem zorientowałam się, że jest w nie swoim golfiku,
a dziś rano usłyszałam, że napewno poszła do domu w czerwonych rajstopkach
Natalki ( babcia powyższej przyszła z pretensją do przedszkola, bo jej
wnuczka z kolei nie nałoży nie swoich rzeczy). U nas jest tak, że to teściowa
lub szwagierka odbierają córcię z przedszkola, więc jak ja już wracam do domu
to ona potrafi być już przebrana w coś innego i faktycznie w oczy "rzucił mi"
się tylko obcy golfik ,ale nie zwróciłam uwagi na rajstopki, tym bardziej, że
Gaba ma ich kilka par w tym kolorze.
Ja nie mam pretensji do swojego dziecka ani do pani, że Gaba pomyliła
ubranka - zdażyło się jej to po raz pierwszy. Tylko, że pani zaznaczyła, że
NIESTETY moja córka należy do tej grupy dzieci, które nie rozpoznają swoich
ubrań.
To powiedzcie mi czy naprawdę jest coś nie w porządku. A jak wasze Maluchy?
Dodam, że Gaby ubrania są podpisane (oprócz tych felernych rajstop, ale też
na nie będę przyklejała plasterek z nazwiskiem), a córcia potrafi się sama
ubrać.

Pozdrawiam
rosemary4
    • netka334 Re: Rozpoznawanie swoich ubranek - maluchy 13.10.04, 15:16
      Cześć, nie martw się to są tylko dzieci i nie zdziwiłabym się, gdyby któregoś
      dnia mój synek przyszedł w podobnej bluzie czy spodenkach do tych jakie ma.
      A wiadomo, że w przedszkolu dzieci mogą mieć nawet takie same ubranka i nie ma
      o co się unosić.
      Pozdrowienia dla Gaby, bo dzielna z niej dziewczynka.
    • twoj_aniol_stroz Re: Rozpoznawanie swoich ubranek - maluchy 13.10.04, 15:48
      Witaj,
      To nie Ty lub Gaba ma problem tylko pani przedszkolanka. To do niej nalezy
      zorganizowanie leżakowania tak żeby dzieci nie pozamieniały się ubraniami.
      Przecież te dzieciaki mają 3 lata! A babcia koleżanki? No cóż, czy to dziecko
      ma tylko jedną parę rajstop? Po co pretensja? I skąd wiadomo, że to akurat Gaba
      miała na pupie te rajstopy a nie inne dziecko?
      Nie przejmuj się, Gaba ma jeszcze dużo czasu aby się nauczyć.
      • linusia_75 Re: Rozpoznawanie swoich ubranek - maluchy 13.10.04, 16:26
        hehe.
        Mieszkam w pobliżu supermarketu (nie podam nazwy, bo będzie kryptoreklama wink,
        tu też mam przedszkole. W sobotę poszłam na zakupy, był rzut i promocje na
        zimową odzież i dodatki: rękawiczki, czapki, szaliki itp. Oglądałam te czapki
        dla dzieci długo, bo fajne były, tylko jak na mój gust za lekkie jak na mrozy,
        a takiej szukałam. Nie kupiłam. Dziś w przedszkolu identyczne czapki miało 2
        dzieci, 3 widziałam na placu zabaw w drodze do domu. I tak jest z wielkoma
        rzeczami - jak jest coś ciekawego w promocji, to ludzie kupują. W zeszłym roku
        pół osiedla chodziło w skórzanych półbutach, bo kosztowały 30 zł a były
        doskonałej jakości.

        W weekend dostałam pościel do prania. Z koszulką, której na oczu nie widziałam,
        a w której mała musiała spać od jakiegoś czasu. Nie podpisana. Nie robiłam
        dramatu. Uprałam, wyprasowałam, oddałam pani inforumując, że to nie nasze.
        A co się dzieje z gumkami do włosów, to już nie wspomnę. To akurat mogłoby
        okazać się problemem. Ale weź zapamiętaj jakie gumki miało na sobie ok 12
        dziewczynek, jak one też prawie identyczne.
        Trudno podpisywać każdy ciuch, który zakłada się dziecku.
        linka
        • twoj_aniol_stroz Re: Rozpoznawanie swoich ubranek - maluchy 14.10.04, 13:18
          W przedszkolu mojej córki wszystkie ubrania były składane w kostkę obok
          łóżeczka dziecka, a gumki i spinki wkładane do szafki. To naprawdę da się
          zorganizować. Inna sprawa to faktycznie takie same ciuchy u kilku osób. Ale to
          naprawdę nie powód żeby robić awantury. Choć takich krzykaczy nigdy nie
          brakuje smile
    • rosemary4 Re: Rozpoznawanie swoich ubranek - maluchy 15.10.04, 09:26
      Wiecie co, chyba faktycznie babcia Natalki ma problem. Ale to jej problem.
      Tamtego wieczoru tatuś Gabrysi kąpał córcię i nie zwrócił uwagę na kolejne
      czerwone rajstopki.
      Pozdrawiam mamy przedszkolaków.

      mama Ula
      • maligrat Re: Rozpoznawanie swoich ubranek - maluchy 19.10.04, 08:18
        Ale jak zaznaczacie ubranka? czy jakieś plasterki podpisane nie odklejają się?
        Jestem zmuszona podpisać ubranka ale nie mam pomysłu, ostatnio zginęły dwie
        bluzy syna, przyszedł kilka razy w nie swojej bluzie.
        • rosemary4 Re: Rozpoznawanie swoich ubranek - maluchy 19.10.04, 09:51
          Wiesz, kupiłam w aptece taki plaster bez opatrunku , "na metry", taki nawinięty
          na tubkę, może być szerszy lub węższy. I codziennie rano oznaczam ubrania Gaby;
          czasem zapomnę wieczorem odkleić i po praniu jest jak nowy. Ale sam nigdy się
          nie odkleił.
          Jeżeli przeszkadzają Ci plasterki w miejscu widocznym dla malucha, to umów się
          z nim, że wkleisz je w inne miejsce tylko mu je pokaż. Fakt - plasterki są dla
          Pań, ale mam wrażenie, że Gaba czasami właśnie po nich rozpoznaję swoją rzecz,
          której nie jest pewna. Ja podpisuję "GABA K.", bo jest jeszcze jedna Gaba.
          Pozdrawiam

          "mama Ula"
          • netka334 Re: Rozpoznawanie swoich ubranek - maluchy 19.10.04, 12:02
            Hej Rosemary4, żeby było weselej napiszę Ci, że wczoraj mój mąż odbierał synka
            z przedszkola i założył mu czyjeś spodenki, bo jak się później tłumaczył w
            domu, skąd miał wiedzieć że to nie synka, skoro były na jego półce i rozmiar
            pasował. A ja dzisiaj najadłam się wstydu, kidy weszłam do szatni, a tam
            postawiona kartka w naszej szafce: Prosimy o zwrot spodni Mikołaja. Poszłam na
            górę tłumaczyć się pani i poszukać spodenek synka.Jak widać nie tylko dzieci
            nie znają swoich ubranek.A mężowi dałam radę żeby robił sobie zdjęcie synka jak
            go rano prowadzę do przedszkola, bo jak będzie go odbierał to żeby wiedził w
            czym poszedł, no i żeby czasem innego dziecka nie przyprowadził do domu, bo
            powie że podobne do naszego. Hihihihi...
            Pozdrawiam
Pełna wersja