Indoktrynacja od przedszkola

25.03.05, 11:30
Drodzy rodzice, może macie pomysły co można zrobić z tym aby nasze dzieci nie
były narażone na nachalną reklamę za przyzwoleniem dyrekcji przedszkoli?
Otóż, moje dziecko pochwaliło się parę dni temu, że był u nich Pan Danonek.
Rozdawał jakieś badziewne wisiorki i wkładał dzieciakom do głowy, że należy
jeść Danonki.
Aż mnie zatrzęsło. Rozmawiałam już o tym z wychowawcą i dyrektorką, które
stwierdziły, że w ich przekonaniu taka wizyta nie jest w żaden sposób
szkodliwa dla dzieci. A przedszkole otrzymuje od firmy to i tamto.
A ja się nie zgadzam. Uważam to za perfidne i nieuczciwe działanie ze
strony "wielkiej korporacji" i indoktrynacja dzieciaków.
No dobra ale co mogę zrobić? Pewnie pani dyrektor dostała jakiś prezencik aby
taka wizyta mogła sie odbyć a jak dalej zacznę robić dym to obawiam sie, że
może to się odbić na mojm dziecku.
Nie mam ochoty zmieniać przedszkola bo mała sie bardzo przyzwyczaiła i lubi
tam chodzić.
Pisałam już o tym na emama ale chciałabym również tutaj zapytać: czy u Was
się to zdarza, czy się z tym zgadzacie, jak radzić sobie jeśli tego nie
chcemy lub wręcz jak wpłynąć na durną dyrekcję, że takie rzeczy nie powinny
mieć miejsca.
Życzę Wszystkim radosnych Świąt.
    • smooczyca Re: Indoktrynacja od przedszkola 25.03.05, 11:40
      zgode na takie dzialania uwazam za skandal !

      skoro pani dyrektor uwaza, ze wszystko jest ok. to moze kuratorium, ktoremu
      podlega bedzie mialo inne zdanie ?

      teraz Danonek, a kto po nim przyjdzie i z jaka oferta ?
      • galoj1 Re: Indoktrynacja od przedszkola 25.03.05, 19:51
        U mnie w przedszkolu też był smok Danonino. Jednak absolutnie nie zachwalał
        jedzenia produktów Danona! Rozmawiał i bawił się z dziećmi, które były
        zachwycone jego wizytą.
        Proszę zwrócić uwagę, że na gadżetach rozdawanych przez smoka nie ma
        umieszczonych żadnych rekalm produktów.
        • graz.ka Re: Indoktrynacja od przedszkola 25.03.05, 20:38
          I przedszkole nic nie dostaje, a tym bardziej "prezencików"
    • anna_tulipan Re: Indoktrynacja od przedszkola 26.03.05, 13:42
      Ludzie, dlaczego wy jesteście tak do wszystkiego negatywnie nastawieni???!!!!!
      Uspokujcie się trochę!
      Spójrzcie na świat radośniej (a może to tylko przez tą pogodę?? mam nadzieję,
      że gdy zaświeci słoneczko, poprawią wam się humory i uśmiechniecie się do
      świata i innych ludzi)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      I nie zabierajcie dzieciom radości, one zupełnie inaczej patrzą na to wszystko,
      a dorośli potrafią im to bardzo często popsuć.


      A może włąśnie pani dyrektor miała dobre intencje (i chciała zrobić dziecom
      przyjemność, choć tak małą, ale dzieci potrafią sie cieszyć z małych rzeczy), a
      rodzice już marudzą i widzą zaraz (jak w tym przypadku) np. jakieś
      indokrynacje........


      Słonecznie pozdrawiam

      I życzę wszystkim Wesołego Alleluja i Smacznego Jajeczka!!!


      smilesmile:
      • smooczyca Re: Indoktrynacja od przedszkola 27.03.05, 21:25
        jakkolwiek by na to nie patrzec smok Danio nie jest postacia z bajki lecz
        stworem, ktory ma sie kojarzyc dzieciom z konkretnym produktem, tak by w czasie
        zakupow wybieraly konkretne produkty Danona .....

        patrzac na percepcje dzieci w tym wieku, ustanawianie wszelkich zakazow
        zwiazanych z kierowaniem reklamy do dzieci nie jest przewrazliwieniem zwiazanym
        ze zmiana por roku, lecz obawa zbudowana na konkretnych badaniach ...
        jesli nie wierzysz to polecam kilka pozycji na ten temat - chocby pierwsza z
        brzegu "Psychologia reklamy" Dolinskiego ...

        po drugie - przyjscie smoka Danonka do przedszkola musi z biznesowego pkt.
        widzienia laczyc sie z jakas korzyscia dla placowki - nie mowie tu o lapowkach
        dla Pani Dyrektor - mysle, ze do tego Danon by sie nie posunal; ujawnienie
        takiego zdarzenia skompromitowaloby go w tej grupie wiekowej (mam na mysli
        dzieci i ich rodzicow) na dlugie lata;
        moim zdaniem, placowka raczej otrzymuje jakies swiadczenia/przedmioty pro
        publico - nie wiem co to moze byc ale jestem w stanie sobie wyobrazic wieczne
        problemy w przedszkolach ze wszystkim, chocby z papierem do rysowania i jestem
        sobie w stanie wyobrazic, ze koncern, ktory deklaruje np. caloroczne dostawy
        blokow rysunkowych dla dzieciakow, w zamian za "niewinne" odwiedziny smoka
        Danio, jawi sie jako zbawca i wybawiciel przynajmniej z czesci klopotow ...

        skad ta spiskowa teoria ? wystarczy logicznie pomyslec ... jesli Danio jest
        wpuszczany do przedszkola bez swiadczenia jakichkolwiek swiadczen, to dlaczego
        za nim nie maszeruja Kubusie, Pysie, Bakusie itp. postacie ? Odpowiedz jest
        prosta - nie kazdego stac na tak zakrojona szeroka akcje marketingowa, ktorej
        kosztami sa procz wynajecia czlowieka i uszycia stroju sa ... no wlasnie ..
        prawdopodobnie jakies koszty extra na rzecz przedszkola ...

        proponuje czasami spojrzec realnie na swiat reklamy a nie tylko z perspektywy
        slodkich hasel reklamowych zapewniajacych nas, ze koncerny sa po to aby zrobic
        wszystko dla naszego dobra i dobra naszych dzieci .....
    • przedszkole2 Re: Indoktrynacja od przedszkola 28.03.05, 22:36
      W przedszkolu, w które prowadze też był smok z danonków. Kochani! czy nie ma w
      tym wszystkim przesady! Nie dostała żadnej łapówki, dzieci dostały cały alfabet
      do zabawy literkami na zajęciach, spotkanie nie zawierało wprost wystosowanej
      reklamy danonków, chociaż ukrytą zapewne tak. Jednak zastanowić się trzeba coż
      takiego złego reklamuje ten smok? papierosy? środki narkotyczne? - ludzie! To
      są produkty mleczne, które i tak zanjdują się w waszych domach jeśłi dziecko
      może je jeść. Jeśli chwila zabawy ze smokiem jest nadal takim problemem to
      zwyczajnie trzeba poruszyć sprawę na zebraniu i myślę, że pani dyrektor już ich
      nie weźmie do przedszkola i napewno chciała dobrze. Ręce opadają - Św. Mikołaj
      na czerwone ubranko aż się boje , że zostanę posądzona o tendencje lewicowe w
      przedszkolu i co do tego o zdobywanie dla lewicy nowego narybku! Dajcie trochę
      oddechu dyrektorom, my naprawdę staramy się dobrze wykonywać naszą pracę, a nie
      tylko patrzymy jak tu ludziom zepsuć samopoczucie i jak poddać dzieci złym
      wpływom.
    • steffa Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 04:41
      Mnie to oburza i wydaje mi się niedopuszczalne. Tłumaczenie, że smok reklamuje
      serki, a nie papierosy jest absurdalny. Cały czas reklamuje! Reklamuje
      stosunkowo drogie produkty, a do tego wcale nie najzdrowsze. Więcej w tym
      cukru niż pożytku, a mit podtrzymany.
      • basia-pieguska Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 10:58
        zgadzam sie z toba! to niedopuszczalne. Zreszta juz nawet jest planowany
        przepis zeby reklamy nie mogly byc skierowane bezposrednio do dzieci. Dziecko
        nie potrafi wybrac co jest dobre dla niego a co zle, wybierze to co mu sie
        bardziej spodoba. Panie w przedszkolu na pewno lapowek nie dostaja,
        ale "prezenty" to na 100%. Moj maz pracuje w takiej firmie i doskonale wiem jak
        sie takie sprawy zalatwia. W moim przedszkolu nie ma zadnych takich "akcji"
        jedyne co to bez przerwy przychodzi jakis fotograf i robi zdjeica, ktore potem
        bandycko duzo kosztuja, ale nie ma obowiazku ich kupowania smile
    • wana Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 10:45
      E tam, bez prtzesady!!! Dla dzieci spotkanie ze smokiem jest zabawą, więc
      dlaczego nie dać im tego? A jeżeli przedszkole coś za friko od formy dostanie -
      czemu tego nie popierać? Przecież to i tak dostaną nasze dzieci!!!
      Ludzie, wyluzujcie!!! Jak do nas przyjdzie smok Danonek, to OK! Jak przyjdzie
      Kubuś, czy jakiś inny Ziutek - to też OK! I nie myślę tu o nachalnym
      reklamowaniu produktów, tylko o tym, że moje dziecko, za pośrednictwem
      przedszkola, coś dostanie. A dzieci nie są wiernymi klientami - za jakiś czas
      firma "X" doda do produktu no nie wiem, co, kredki czy inne gumki, będzie to
      reklamował Robocik "Z" i dzieci się w nim zakochają. I dobrze.
      Przyjście takiej postaci do przedszkola powoduje, że dzieci czują się
      wyjątkowo. One nie myślą, że przyszedł "Pan Jogurcik", tylko, że przyszedł
      Smok. I - chociaż wiedzą, że w środku siedzi facet - są zachwycone, że mogą
      pobawić się ze smokiem.
      A Wy, nie chciałyście pobawić się ze smokiem, jak byłyście małe?
      Ja bardzo.
      Pozdrawiam
      wana
    • kerstink Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 10:50
      Ja rowniez bym nie chciala, zeby cos takiego sie odbywalo w przedszkolu. Dla
      mnie jest to niewinny poczatek; pozniej beda Cola, Chipsy, ubrania danej marki,
      komorka itd. Apetyt i u dziecka rosnie, jesli dziecku sie wmawia, ze okreslona
      rzecz musi miec bo wtedy bedzie zdrowe, lubiane, docenione. Wrecz uwazam, ze
      taka reklama czyni wielka szkode, co widac w tym z jakimi problemami sie
      borykaja rodzice starszych dzieci. Oczywiscie trudno cos robic z reklama na
      ulice, w marketach, w telewizji. Rozmawiamy z naszymi przedszkolakami w domu, ze
      reklamy czesto klamia. Ze deserek nie jest zdrowy, bo zawiera cukier,
      konserwanty, dodatki, ktore powoduja u syna swiad skory. Mowimy, ze te firmy
      tylko chca, bysmy to kupili, bo chca nas oszukac. No ale co powiem dziecku, gdy
      taka reklama odbywa sie w przedszkolu ? Chcialabym, zeby dziecko mialo jednak
      zaufanie do tego, co sie dzieje w tym miejscu. Dlatego uwazam, ze dyrektorka
      powinna bardziej rozwazyc, co jest lepsze dla dziecka. Jesli chodzi o mnie, to
      wole doplacac do przedszkola za papier, niz narazac dziecko od malego na glupia
      reklame w miejscu zaufania. Niestety w przypadku dziecka juz male logo
      wystarczy, aby dziecko zapamietywalo. Regularnie syn nas zaskakuje swoja
      pamiecia, jesli chodzi o logo roznych firm, doskonale kojarzy, ktore logo z czym
      sie wiaze. Tak samo dobrze dobra zabawa bedzie sie kojarzyla ze znakiem danonkow.

      Nie zmienilabym poki co przedszkola na twoim miejscu. Porozmawiaj z dyrektorka
      spokojnie, z innymi rodzicami (przy tej okazji zobaczysz, ze wiekszosc rodzicow
      nie zwraca w ogole uwagi, co tez jest zastanawiajace), i porozmawiaj ze swoim
      dzieckiem o tym.

      Kerstin
      • kerstink PS. 29.03.05, 10:57
        Ciekawe artykuly na podobny temat byly w czasopismie ERGO w numerze 02/2004:

        www.ergoforum.pl/index.php/ergo/w_numerze/2004_10
        Warto poczytac.
        K.
    • amb25 Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 11:05
      Nasze Dzieci wciąż są narażane na różne indoktrynacje.
      No bo co za różnica że przychodzi smok Danonek i zachęca (dla zdrowia
      fizycznego) do zostania członkiem społeczności zjadaczy danonków (w
      rzeczywsitości chodzi o wymuszenie przez dzieci na rodzicach kupowania
      danonków) a przychodzi ksiądz (lub katechetka) do przedszkola i zaprasza na
      lekcję religii (co podobno sprzyja zdrowiu psychicznemu) czyli również zachęca
      do zostania członkiem pewnej społecznośći (i jeszcze suegeruje żeby dziecki
      wympgły na rodzicach np. uczęszczanie do kościoła. Bo 3 latka samego do
      kościoła nie puścisz).
      Skoro godzimy się na jedną indoktrynację, dlaczego nie godzimy się na inną?
      Może więc bądźmy konsekwentni - bo każda indoktrynacja jest szkodliwa,
      szczególnie w przypadku małych dzieci.
      • wana Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 11:30
        Zgadza się . Powinno się też omijać szerokim łukiem wszelkie promocje w
        marketach, gdzie przebrani naciągacze starają się zastawić sidła na nasze
        niewinne dzieci.
        Raczej nie tędy droga. Ja staram się tłumaczyć córce, że owszem, produkt
        reklamowany jest atrakcyjny, ale... i na tym "{ale" rzecz polega. Moja córka
        wie, że pani od szamponu ma piękne włosy np. "z natury", a nie od tegoż właśnie
        szamponu. Wiem, że Ula nie poleci ślepoi za reklamą, ale się zastanowi. Z
        promocyjnego stoiska weźmie danonka czy inną nutellę, ale niekoniecznie
        się "zindoktrynuje". I dlatego ja nie mam nic przeciwko takim wizytom w
        przedszkolach. A jeśki niektorzy rodzice nie potrafią wyropbić w dziewciach
        zmysłu krytyki, to ich problem - dlaczego przez nich przedszkole ma na
        jogurtach nieskorzystać?
        W naszym przedszkjolu pewna matka rozpętała wielką batalię przeciwko
        komputerowym grom, bo jej synek nie potrafił się od nich oderwać - a komputery
        były włączane o godz. 16.00, nie wcześniej. Przedszkole jest czynne do 17.00,
        więc przez godzinkę ok. 30 dzieci miało do dyspozycji trzy gry. I co? Z powodu
        jednej matki, która nie potrafiła dać sobie rady z synkiem dzieci miały być
        pozbawione dostępu do gier (edukacyjnych, dodam)?
        Ludzie, więcej luzu!!! Przecież i tak dzieci dostają soczki, jogurty,
        deserki... Czy przedszkola mają to oklejać czy przekładać do neutralnych
        pojemniczków, aby dzieci nie miały reklamy? Przecież przedszkjole jest
        opiniotwórcze....
        Pozdrawiam
        wana
        • kerstink Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 11:48
          Zadziwiajace, na komputery i gry maja, a na papier nie ?
          Po co komu komputery w przedszkolu, dla mnie to jakas paranoja.

          K.
          • wana Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 12:31
            No tak, do wszystkiego się można przyczepić. Otóż komputery podarowali rodzice,
            którzy sobie kupili nowsze. Proste? Komputer w przedszkolu też się przydaje.
            Nie wszystkie dzieci mają komputery w domu, w przedszkolu uczą się je
            obsługiwać, a i gry edukacyjne pomagają w rozwoju.
            Gry edukacyjne to też jakaś paranoja?
            Pozdrawiam
            wana
            • kerstink Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 13:03
              Dla mnie nawet te gry edukacyjne w przedszkolu sa niepotrzebne; widac, jestem
              troche zacofana.

              Oczywiscie uwazam, ze kazdy musi dla siebie badz swoich dzieci sam decydowac i
              nie mam zamiaru krytykowac. Na moj gust czesto za bardzo stawia sie na rozwoj
              intelektu a mniej na ruch i kontakt juz w przedszkolu.

              K.
      • kerstink Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 11:52
        Jesli chodzi o kosciol i wiare, to uwazam, ze to raczej rodzina powinna sie
        zajac, gdy jest taka potrzeba. Przedmiot pod nazwa 'religie swiata' mogloby dla
        mnie istniec w szkole w kontekscie rozszerzania horyzontu, ale wtedy o wszelkich
        znaczacych religiach, nie tylko o tej jednej.
        Nie do konca rozumiem, co chcialas powiedziec.
        Pozdrawiam, Kerstin
        • amb25 Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 10:07
          chciałam powiedzieć, że nie jesteśmy konsekwentni. I jeśli coś nam się
          niepodoba a jest indoktrynacją to wtedy nazywamy rzecz po imieniu. A jesli coś
          nam się podoba (np. religia w przedszkolu bo wtedy nie musimy po południu
          prowadzać dziecko do Kościoła) to już nie odbieramy tego jako indoktyrnacji. A
          przecież generalnie zasada i cele działania w obydwu przypadkach są takie same.
          I uważam, że wprowadzenie religii do szkól czy przedszkoli jest bardzo
          perfidnym sposobem przymuszania (oczywiście dobrowlnego) dzieci - bo skoro
          większość dzieci idzie to na pewno bedą chciały iśc wszystkie, bo w niektórych
          miastach czy środowiskach takie dziecko jest szykanowane np. w szkole. Poza tym
          może w przedszkolu dzieci wolałyby się pobawić niz być raczone różnymi
          opowieściami (oczywiście zalezy od sposoby prowadzenia lekcji). Ale jeśli
          rodzice wyrażą zgodę to one nie mają nic do powiedzenia.
          Pomysł wprowadzenie w szkołach "religi świata" w miejsce jedynej własciwej
          religii poieram z całej siły.
      • barbara.g Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 13:56
        Zgroza. Porwnanie nagabywan smoka danonka do zajec z religii... Zgroza.
        Religia w przedszkolach jest zajeciem nieobowiazkowym. Skoro rodzic nie ma
        ochoty wspierac dziecka w tej dziedzinie zgodnie z zasadami religii
        katolickiej, to nie musi przeciez dziecka na zajecia wysylac wogole. Skoro
        zajecia z religii nazywasz indoktrynacja to chyba masz jakis zamet ideologiczny
        w sumieniu. Zgroza.
        • emka13 Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 18:22
          INDOKTRYNACJA - proces wpajania członkom społeczeństwa określonych przekonań,
          zwł. polit. i społ., za pomocą uporczywej propagandy prowadzonej przez środki
          masowego przekazu i system oświaty.
          Uwazam ,że wizyta smoka danonka w przedszkolu to własnie indoktrynacja i to
          perfidna, bo zrobiona na naiwnych, bezbronnych dzieciach (wiek przedszkolny!!!)
          w stylu wczesnego komunizmu (choć w przytaczanym wyzej przypadku moze nie
          uporczywa).
          Wystarczy poczytac o metodach wpływu stosowanych w reklamach, a znajdzie sie
          tam wszystko co smok danonek zrobił za przyzwoleniem dyrektorek przedszkoli,
          które go tam zaprosiły. Zrobił zarówno z dziecmi jak i dyrektorkami
          (manipulacja, której nawet dorosli odpowiedzialni za dzieci nie zauwazaja i
          uwazaja,że jest OK. - na tym polegaja zabiegi socjotechniczne)
          Indoktrynacja, bo dyrektor nie zapytał sie o zadanie rodziców - jedynie oni sa
          władni wyrazic zgode lub nie na takie przedstawienie (chyba w programie
          przedszkolnym nie ma takiego działu jak udział w akcjach promiocyjnych duzych
          firm).
          Zaniepokojeni Rodzice z tego Forum macie racje co do Waszego oburzenia. Ja bym
          nie lekcewazyła prób wpływania duzych firm na (pod)świadomość małych dzieci i
          to w miejscach - jak ktos tu napisał - zaufania.
          Jezeli nie wierzycie, zapytajcie psychologów lub poczytajcie np. książkę
          WYWIERANIE WPŁYWU NA LUDZI - TEORIA I PRAKTYKA (R. Cialdini, GWP, 1999).

          Co do religii w przedszkolu - nie jest to indoktrynacja, chyba,że dziecko
          chodzi na te lekcje bez wiedzy (lub zgody) rodziców. Uwazam natomiast,ż e
          dziecko wiele traci, gdy w swiat wiary nie wprowadza go rodzic (babcia lub inna
          bliska osoba) lecz katechetka. Zauwazcie,ż e to malutkie dzieci a religia w
          przedszkolu to czesto LEKCJA religii i w jakim procencie ma ona cos wspólnego z
          wiarą (nie mówię o rytuałach, informacjach czy tekstach modlitwy)?
          No ale o tym decyduja rodzice i powinni równiez podejmowac decyzje o udziale
          ich dzieci w akcji reklamowej, wystepach w telewizji czy innych pomysłach
          wykraczajacych poza program i działania przedszkola, które zgodnie z
          obowiazujaca PODSTAWA PROGRAMOWĄ WYCH. PRZEDSZKOLNEGO placówka ma obowiazek
          uzgadniac z rodzcami
          cyt."przedszkola (...) uzgadniają wspólnie z rodzicami kierunki i zakres zadań
          realizowanych w przedszkolach..." (Rozporzadzenie MENiS z 26 lutego 2002r)
          Nie do przyjecia sa równiez argumenty,ż eprzeciez smok danonek dostarczył
          dzieciom radosci - ale co w sposób "ukryty" przekazał dzieciom to juz tylko
          spece od reklamy wiedzą a niektórzy Rodzice przeczuwaja...


          • jagoda2 Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 22:21
            A ja uważam, że religia w przedszkolu to właśnie indoktrynacja zgodnie z
            definicją przez Ciebie przytoczoną.
            "INDOKTRYNACJA - proces wpajania członkom społeczeństwa określonych przekonań,
            zwł. polit. i społ., za pomocą uporczywej propagandy prowadzonej przez środki
            masowego przekazu i system oświaty".
            I nie ma to znaczenia, czy rodzice wyrażają na to zgodę, czy nie -
            indoktrynacja religijna pozostaje indoktrynacją religijną. Oczywiście zaraz
            mnie tu większość zakrzyczy, no ale w takim katolickim "tolerancyjnym"
            społeczeństwie właśnie żyjemy. Kwestią wyboru rodziców pozostaje, czy się na
            taką indoktrynację zgadzają. Jeśli tak - nie ma sprawy. Ja się nie zgadzam, ale
            to moja sprawa. Tradycję chrześcijańską należy podtrzymywać, bo nie powinno się
            żyć w oderwaniu od kultury i tradycji społeczeństwa, w którym przyszło nam żyć
            i wychowywać dziecko, ale naukę religii w sposób jaki to ma miejsce w
            przedszkolach uważam za indoktrynację właśnie.
            Pozdrawiam,
            Jagoda
            • magda.evie.zoe Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 22:50
              A u nas smok Danonino był dziś - oczywiście rodziców nikt nie pyta co sądzą na
              ten temat. Z jednej strony dzieci są otoczone reklamą i jeden smok w te czy
              wewte nie robi różnicy.
              Z drugiej zaś - moje dzieci nieustannie domagają się kupowania Danonków, mimo
              że ich później nie jedzą. Tak samo Kinder niespodzianka - zabawka jest OK, ale
              czekolada leży nietknięta. Szczerze mówiąc, bardzo mi to przypomina kupowanie
              czasopism dla dołączonych do nich gadżetów.
              Ręce opadają, ale jak to mówią, każdy wiek ma swoje wyzwania. Kiedyś były
              wojny i choroby zakaźne - teraz reklama wink
            • emka13 Re: Indoktrynacja od przedszkola 29.03.05, 23:57
              masz w pewnym sensie jagodo2 rację.
              Mozna przyjac wg tej definicji,że wychowanie przez instytucję (jaką jest
              przeciez przedszkole)to indoktrynacja. Wychowanie to indoktrynacja (i w domu i
              w przedszkolu). Róznica jednak jest taka (wg mnie),że rodzic wychowuje swoje
              dziecko wg własnego pomysłu na zycie a przedszkole nie prowadzi (lub dzieje sie
              tak bardzo rzadko)z rodzicami dialogu w sprawie wartosci, którymi kieruja sie
              dorosli pracujacy z dziecmi przedszkolnymi. Mało tego -czesto przedszkole czyli
              dyrektorzy, nauczycielki nawet sie nad tym nie zastanawiają i nie maja spojnego
              pomysłu jak ma byc w danej placówce. I nie mówie o oficjalnych programach
              wych .przedszkolnego zatwierdzonych przez MENIS ale o tzw. urytym programie.
              Dobrze, jezeli dyrektor i nauczycielki zdaja sobie sprawe, że cos takiego jest
              (czy chca tego czy nie)- majac taka swiadomosc mozna na pewne rzeczy wpływac,
              zmieniać lub przynajmniej zastanawiac sie czy to dobrze dla dziecka czy nie.
              Podam przykład: zawody sportowe dla przedszkolaków oparte na rywalizacji i
              nagrodach. Zapytajcie sie nauczycieli i dyra jaki jest ich cel. Odpowiedza,że
              zdrowie, aktywny tryb zycia itp. A czego sie uczy przedszkolak przy okazji: że
              aby zasłuzyc na poklask i pochwałę trzeba wygrywać, że trzeba to robic za
              wszelka cene, że jeżeli wygrywam to jest to wspaniałe uczucie (zwłaszcza
              ujrzenie że sa gorsi ode mnie), jezeli przegrywam to ucze sie,że jestem do
              niczego...
              inny przykład: podreczniki pomocnicze do przedszkolnych "zerówek". czy rodzice
              analizuja tresci, które sa wdrukowywane do główek? np że tata pracuje przy
              komputerze, a mama robi obiad w kuchni,że Adas znowu cos znalazł, odkrył i
              dlatego jest wspaniały a Ala posprzatała zabawki i dlatego jest wspaniała...
              Czy wiecie,że słyszałam, że (jakies)wydawnictwo odrzuciło temat samotnych
              rodziców w podreczniku dla 6-latków, bo za trudne, a poza tym niepoprawne
              społecznie!!!!!!!!!!1 A co w przedszkolu nie ma dzieci z 1 rodzicem????
              Inna sprawa: pokazcie mi podreczniki dla "O" gdzie wystepuja dzieci
              niepełnosprawne (np. na wózku)?
              Ale kogo to obchodzi?
              Uwazam,że uczciwsze(w kwesti indoktrynacji) sa przedszkola prowadzone przez
              zakonnice lub montessoriańskie lub walfdorskie, bo przynajmniej rodzic moze
              podjac w miare świadoma decyzje i wie na co sie godzi (przynajmniej
              teoretycznie).
              Sa tez przedszkola publiczne, które maja sprecyzowany pomysł "na zycie" (i nie
              chodzi o zajecia dodatkowe)i takich warto szukać, bo mozna sie z ich koncepcja
              nie zgadzac, ale ma sie mozliwość świadomego wyboru...
              • jagoda2 Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 08:20
                emko,
                zgadzam się z Twoją opinią. Ciekawa jestem, do jakiego przedszkola chodzi Twoje
                dziecko. Ja zamierzam posłać córkę do przedszkola waldorfskiego. Jest to
                kwestia mojego świadomego wyboru, oczywiście.
                Pozdrawiam,
                Jagoda
              • kerstink Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 09:09
                Troche mnie teraz szokowalas tymi zawodami sportowymi. wszystko chyba zalezy,
                jak jest przeprowadzone.

                > Podam przykład: zawody sportowe dla przedszkolaków oparte na rywalizacji i
                > nagrodach. Zapytajcie sie nauczycieli i dyra jaki jest ich cel. Odpowiedza,że
                > zdrowie, aktywny tryb zycia itp. A czego sie uczy przedszkolak przy okazji: że
                > aby zasłuzyc na poklask i pochwałę trzeba wygrywać, że trzeba to robic za
                > wszelka cene, że jeżeli wygrywam to jest to wspaniałe uczucie (zwłaszcza
                > ujrzenie że sa gorsi ode mnie), jezeli przegrywam to ucze sie,że jestem do
                > niczego...

                Mozna sie rowniez nauczyc, ze warto sie postarac. Mozna sie nauczyc, ze nie jest
                tak wazne wygrac, tylko wazna jest wspolna zabawa. Jesli sa to zawody w grupach,
                to mozna sie nauczyc, ze warto zdzialac razem w grupie. Mozna sie nauczyc, ze to
                wspaniale uczucie, lepsze od uczucia, gdy sie dostaje kolejna zabawke ...

                Mysle, ze to bierzesz pod uwage.
                K.
                • emka13 Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 22:25
                  hej
                  Własnie o sposób w jaki prowadzi sie zabawy sportowe mi chodziło. Zauwaz,że w
                  przykładzie podkresliłam: zawody sportowe oparte na rywalizacji i nagrodach. To
                  co Ty napisałas bardzo mi sie podoba - na to wyrazam (wewnetrzną)zgodę.
                  Chdziłao mi tez o pokazanie na banalnych przykładach, nad którymi nikt sie
                  specjalnie nie zastanawia, że moga niesć ze soba ukryte (lub nieswiadome)
                  intencje.
            • ewikgo Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 14:39
              Ja też się przyłączam do powyższego wniosku.
              Religia nie powinna mieć miejsca w szkole ani przedszkolu. Prawdą jest, że dzieci które nie chodzą na religię czują się gorsze, upokorzone, ponieważ są w mniejszości. Jest to uważam łamanie praw zaw. w konstytucji, która rzekomo gwarantuje swobodę wyznania. Nie jest to swoboda, jeśli dzieci stawia się w takiej sytuacji.
              I jak najbardziej jest to INDOKTRYNACJA.
        • amb25 Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 12:06
          No rzeczywiście z tym porównaniem to przesadziłam Smok Danonek nagabuje jawnie,
          a przymuszanie do lekcji religi jawnym nie jest. Na relligię możesz dziecka nie
          posyłać, to prawda, ale jeśli ono ma 3 albo 4 lata i idzie cała grupa? Czy nie
          jest to celowe przymuszanie poprzez wprowadzenie lekcji religii w placówkach
          oświatowych? I to bardziej perfidne - bo Danonek robi to jawnie a Kościół nie?
          Jeśli nie kupisz Danonka nikt cie nie bedzie poniżał ani wykorzystywał, jeśli
          nie bedziesz chodziła na religię (katolicką) to może tak się zdarzyć a raczej
          na pewno tak się zdarzy.
          Mam dla Ciebie porpozycje - odrzuć emocje i pokaż mi różnicę pomiędzy tymi
          dwoma zjawiskami tj. rekalmą (bo o to chodzi w przypadku Danonków) a tym co ja
          nazywam indoktrynacją religijną (czyli reklamą religi katolickiej, czy innej
          jak wolisz).
          • barbara.g Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 15:13
            Podstawowa roznica miedzy zjawiskami to temat/przedmiot... Ale byc moze nie
            wszyscy to widza...
            W przedszkolach, ktore ja znam nie wszystkie dzieci chodza na religie. Na
            zajecia natomiast chodza dzieci innych wyznan. Owszem, skoro populacja nie-
            katolikow w Polsce rosnie to jestem ZA wprowadzeniem zajec typu 'religie
            swiata'. Natomiast nigdy nie nazwalabym zajec z religii (katolickiej, czy innej
            jak wolisz) indoktrynacja, bo slowo to ma dla mnie znaczenie raczej
            perioratywne. Tak sie sklada, ze dla mnie takie zajecia prowadzone w
            przedszkolu byly jednym z kryteriow wyboru przedszkola. Ale mi, Katolikowi,
            lekcje religii sa 'na reke'... w przeciwienstwie, jak widac, do rodzicow innych
            wyznan. Bo ja w religii katolickiej zagrozen nie widze. Czasem wydaje mi sie,
            ze nie tylko wypada wymagac tolerancji dla innych wyznan wsrod Katolikow, ale w
            rownej mierze tolerancji dla tkzw wyznania wiekszosciowego u wyznawcow innej
            wiary czy ateistow. Prawdopodobnie nie zrozumiemy sie w tej kwestii nigdy, bo
            po prostu poslugujemy sie innym schematem wartosci. Co innego dla kazdej z nas
            jest wazne.
            Obecnosc w przedszkolu smoka danonka czy innego 'pysia' mi nie przeszkadza -
            wpojenie zasad wlasciwego wyboru to moja rola, a nie marketingowcow z roznych
            korporacji. Radze sobie z tym (majac dziecko alergika kryteria wyboru sa sprawa
            wazna juz od dluzszego czasu) mimo wplywom reklamy z tv. Wiec jest to jednak
            mozliwe.
            • jagoda2 Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 20:16
              To, że słowo "indoktrynacja" ma dla Ciebie zabarwienie pejoratywne, to Twój
              problem. Definicja pozostaje definicją i nieistotne jest, co jest przedmiotem
              tej indoktrynacji - Danonki czy religia w przedszkolu. Powiedziałabym nawet, że
              ta druga jest gorsza, bo wpływa na światopogląd niekoniecznie w sposób, w jaki
              bym sobie tego życzyła.
              Jeśli chodzi o "zagrożenia" płynące z religii katolickiej - to przecież nie o
              to w tym tak naprawdę chodzi, że coś w tej konkretnej religii jest "be", tylko
              o sam fakt, że religia jest wykładana w przedszkolu, że dzieciom wpaja się
              przekonania religijne, których i tak nie rozumieją, a rodzice niekoniecznie
              muszą się z ową religią zgadzać, o wyznawaniu innej wiary nie wspomnę.
              Oczywiście, nie muszę posyłać dziecka na religię, ale jakie to niesie ze sobą
              konsekwencje dla dziecka wszyscy wiemy, prawda? W przedszkolu może nawet
              mniejsze niż w szkole. My, dorośli, poradzimy sobie z tym, ale dziecko?
              Uważam, że religia powinna być wykładana przy kościołach, tak jak miało to
              miejsce dawniej, bo to Kościół jest instytucją, która powinna zajmować się
              edukacją religijną społeczeństwa, a nie szkolnictwo państwowe.
              Pozdrawiam,
              Jagoda
            • ewikgo Re: Indoktrynacja od przedszkola 31.03.05, 07:30
              Czasem wydaje mi sie,
              > ze nie tylko wypada wymagac tolerancji dla innych wyznan wsrod Katolikow, ale w
              >
              > rownej mierze tolerancji dla tkzw wyznania wiekszosciowego

              Przypuszczam, ze miałaś na myśli to, ze jeśli katolików jest większość w Polsce, to należy wykazać się tolerancją i zaakceptować fakt, ze religia będzie w przedszkolu, szkole.
              Dla mnie jest to właśnie przejaw nietolerancji ze strony katolików.
              Jeżeli zapraszam na obiad w piątek gromadkę ludzi a wśród nich jednego katolika, który pości w ten dzień (bo taką przyjął zasadę) to nigdy nie podaję na obiad mięsa. Natomiast oczekiwanie, że ta osoba zje sobie wyłącznie niemięsne potrawy (bo przecież może po prostu nie nałożyć sobie na talerz kotleta i zaspokoić głód czymś innym) i będzie patrzeć jak inni zajadają sie mięsem jest wg. mnie mocno niestosowne. Nie powinnam oczekiwać od tej osoby, że będzie tolerancyjna dla wszystkich innych, które zasiadają do stołu. To inni powinni być tolerancyjni dla katolika w tym momencie.

              Pozdrawiam
    • opieniek1 Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 10:27
      popieram Twoje zgorszenie. To jest działanie na podswiadomosc dzieci i
      zachecanie ich do kupowania danonków. Dla mnie niedopuszczalne. W moim
      przedszkolu sprawe rozwiazano tak, ze rodzice przynosza zadrukowane
      jednostronnie papiery, które zwykle w biurach laduja w koszu i dzieci na nich
      rysuja, nic sie nie marnuje, ekologiczne to i zaden danonek nam niepotrzebny.
      Poza tym w naszej grupie prawie połowa dzieci jest uczulona na mleko - wiec
      reklama danonków czy papierosów- dla mnie to takie samo zło- i to i to szkodzi
      mojemu dziecku. Ja zrobiłabym awanture.
    • iksel1 Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 10:53
      Mi osobiście nie przeszkadzałaby nawet "tapeta danonkowa" na scianach - gdyby
      dzięki temu dzieci miały świetne komfortowe warunki w przedszkolu, czy w
      szpitalu.

      Czy wy nie popadacie w jakąś paranoję. Przecież danonki i tak wszyscy kupują,
      bo są super dla dzieci. Co z tego, ze istniej coś takiego jak reklama. Bardzo
      dobrze bo ona ma równiez inny cel - cel informacyjny.
      Czy wolicie być pozbawieni wszelkich informacji ze swiata.

      Dyskusja na temat wpływu tego Smoka jest tylko przerzuceniem odpowiedzialności
      na kogo innego - reklamę.
      Kochani rodzice to wy macie największy wpływ na dziecko i jego upodobania.
      Reklama nie mam tu znaczenia, może jedynie zachęcić.

      A co jest złego w grach edukacujnych - jesli sa odpowiednio dobrane i dozowane?

      • wana Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 11:02
        Zgadzam się w 100% - to rodzice mają nauczyć dziuecko oddzielać wartościowe
        rzeczy od szmiry (dotyczy to w równym stopniu danonkowego smoka, jak i
        telewizji, słodyczy czy lalek Barbie). Łatwo jest przerzucić odpowiedzialność
        na przedszkole "bo ja sobie nie życzę, żeby moje dziecko...". Dziecko i tak się
        zetknie z taką lub inną formą indoktrynacji i tylko od nas, rodziców zależy,
        czy będzie na nią odporne, czy nie. Dl;atego jakby taki smok do naszego
        przedszkola przyszedł, tylko bym się cieszyła - bo moja Ula zjadłąby może
        jogurcik, na który na codzień kręci nosem. A i przedszkole by coś zyskało - za
        pieniądze zaoszczędzone na deserkach jogurtowych kupiłoby może np. mandarynki
        czy banany.
        Nie wpadajmy w paranoję, temat jest z gatunku tych "zastępczych". Jeśli kogoś
        stać na prywatne przedszkole, wyznaniowe czy inaczej ukierunkowane - chwała mu
        za to. Nasze przedszkole jest państwowe, na wiele nie może sobie pozwolić,
        dlaczego więc nie dać jeszcze skorzystać w inny sposób? Mój mąż jest lekarzem -
        jak dostaje do firm farmaceutycznych próbki leków, to daje je tym pacjentom,
        których nie stać na wykupienie ich po normalnej cenie. Czy ma się ująć, nie dać
        zindoktrynować i odrzucić ofertę? W imię idei?
        Pozdrawiam
        wana
      • kerstink Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 11:03
        > Czy wy nie popadacie w jakąś paranoję. Przecież danonki i tak wszyscy kupują,
        > bo są super dla dzieci.

        Wlasnie nie, bo nie sa tak zdrowe, jak mowia w reklamie. Moje dzieci sa
        uczulone, i nie kupuje. Nawet jak dzieci z tego wyrosna, bede im kupowac inne
        smakolyki, bo po co mi ta chemia ?

        Oczywiscie, ze przerzucam duza czesc odpowiedzialnosci za zle nawyki na reklame.
        Co innego mozna mowic o reklamie, ktora wciska ludziom, ze czegos musza miec, bo
        inaczej nie sa na topie ?

        > A co jest złego w grach edukacujnych - jesli sa odpowiednio dobrane i dozowane?

        Nic. Uwazam jednak, ze przedszkole nie jest odpowiednim miejscem na tego typu
        gier, ale to moje zdanie.

        K.
      • opieniek1 Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 14:34
        iksel1 napisał:

        >>
        Przecież danonki i tak wszyscy kupują,
        > bo są super dla dzieci.

        nie wszyscy je kupuja i wcale nie sa super. Chemia i cukier. Nie kupuje, bo syn
        jest uczulony

        Co z tego, ze istniej coś takiego jak reklama. Bardzo
        > dobrze bo ona ma równiez inny cel - cel informacyjny.
        > Czy wolicie być pozbawieni wszelkich informacji ze swiata.


        ja tez sie ciesze, ze istnieje reklama. tylko, ze przedszkolak nie jest jej
        odpowiednim odbiorca.
      • steffa Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 23:42
        Sęk w tym, że Danonków nie kupujemy - nie uważamy ich za zdrowe.
        Prawdą jest, że to rodzice kształtują kręgosłup swoich dzieci, ale kto
        chciałby, żeby jego dziecko większość dnia znajdowało się w placówce, z którą
        nie zgadza się ideologicznie? Smok Danio jest szkodliwy, chociażby przez to,
        że podszywa się pod zwykłą zabawkę, a przecież on 'pracuje', a nie próżnuje.
        Gry komputerowe zresztą też by mi przeszkadzały. Nie wierzę w ich
        dobrodziejstwo dla maluchów. Dołączę także do przeciwników religii w
        przedszkolu. Żyjemy w państwie świeckim. Dlaczego już w przedszkolu małe
        dzieci mają być segregowane i cierpieć za światopogląd swoich rodziców? Są za
        małe, żeby go obronić albo z nim walczyć. Przeszkadza mi dużo rzeczy, które są
        normą w przedszkolach (słodycze, tv, reklamy, apoteoza McDonaldów, śmieci i
        plastików, ignoranctwo i kult siły), dlatego wybiorę takie przedszkole, w
        którym tego wszystkiego nie będzie.
    • iksel1 Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 14:55
      Ja rozumiem, ze niektóry dzieci są uczulone i nie mogą jeść przetworów mlecznych
      inne owoców, albo czekolady

      Ale to jest powiem brzydko "odstępstwo od normy" - to nie jest stan normalny.
      to jest przykre dla dziecka ale nie mozna w związku z tym twierdzić że jogurty
      są beee.
      Cukier (oczuwiście nie w formie białego proszku) też jest konieczny do
      prawidłowego rozwoju.
      • beza1234 Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 20:45
        No jasne. Mój syn ma alergię na jajko. Pomimo próśb, okazało się że dostawał w
        przedszkolu kanapki z jajkiem. Inne dzieci jadły, to "odstępstwo od normy" też
        może, tak?
        Jestem przeciwna wciskaniu dzieciakom reklam. Nie tylko w przedszkolach, ale
        również w telewizji, podczas bloków dla dzieci.
        Co do samych kampanii, mam z tym troche do czynienia i moje spostrzeżenie jest
        takie, że reklamy bardziej kłamią niż uświadamiają. Dziecku trudno to wytłumaczyć...
        • emka13 Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 22:57
          odpowiedź na post Opieniek1
          Prosze zwrócić uwage, że dziecko przebywa w przedszkolu około 8 godzin, a wiec
          duzą cześc dnia. Przedszkole (potem szkoła)ma wiec duzy wpływ na kształtowanie
          sie postaw, wartosci a rodzice coraz mniejszy (a w kazdym razie nie jedyny).
          Zauwazaja to wszyscy rodzice, których dzicko przychodzi pewnego dnia i
          mówi: "pani w przedszkolu powiedziała..." i jest to dla dziecka"święte".
          Nie jest wiec bez znaczenia jakie przekonania przekazuja dzieciom nauczyciele,
          zwłaszcza, że czesto sa postrzegani przez dzieci jako absolutne autorytety.
          Co do obecnosci religii czy przysłowiowego juz smoka danonka w przedszkolu
          róznica dla mnie jest jedna: w przypadku religi to rodzic decyduje czy posyłac
          na nia dziecko czy nie. W przypadku "smoka" nie ma takiej mozliwości, bo nikt
          sie go o zdanie nie pyta... a wiec jest to indoktrynacja przymusowa.
          Jezeli chodzi zas o trudna sytuacje dzieci, które nie chodza na religię -
          przedszkole (jako instytucja)powinno być straznikiem zasady równosci, prawa do
          wolności mysli i sumienia, co w praktyce powinno oznaczac zadbanie o dzieci
          innych wyznań czy ateistów, równe traktowanie, ochronę przed przemoca
          psychiczną, która sa równiez przezwiska. Jezeli tego nie robi, to łamie prawo.
          Oczywiscie łatwo mi mówić, bo w Wa-wie jest sporo przedszkoli i można je
          zmienić. I ludzie jakby bardziej tolerancyjni...

          • emka13 Re: Indoktrynacja od przedszkola 30.03.05, 23:06
            Przepraszam Opieniek1, za poprzedni post (odpowiedx na post Opieniek 1),
            pomyliło mi sie coś przy pisaniu. Miała to byc odpowiedx na post barbara.g
            - emka13
    • wana Re: Indoktrynacja od przedszkola 31.03.05, 09:32
      A u nas Danonek był wczoraj. I co? Dzieciaki się świetnie bawiły, tak samo, jak
      bawią się z bajkową postacią w markecie, która zajmuje się animacją kulturalną.
      Zjadły (lub nie) jogurty i... Przeżyły. A moja córka nawet nie pamiętała, że on
      reklamował produkty Danone. Ot, fajny smok i tyle. To samo inne dzieci.
      Czy więc nie przesadzacie?
      Pozdrawiam
      wana
    • 26magda3 Re: Indoktrynacja od przedszkola 31.03.05, 14:02
      no bez przesady i niepotrzebnej paniki!!!! Przecież taka jednorazowa akcja
      nikomu nie zaszkodzi - no chyba ze smok danonka zapisał się do przedszkola na
      stałe smile Jeżeli twoje dziecko nie ogląda w domu reklam to jedna wizyta smoka w
      przedszkolu krzywdy mu nie zrobi a tym bardziej nie zareklamuje na stałe
      danonków??? No a jesli pozwalasz na oglądanie reklam to nie miej pretensji do
      przedszkola tylko do siebie!!!
      Smok przyszedł na jedną wizytę, a religia jest raz w tygodniu!!!
      nie bądźcie takimi panikarami, wyluzujcie trochę..... w końcu nikt wam nie
      wciska arszeniku tylko jogurt....
      • emka13 Re: Indoktrynacja od przedszkola 31.03.05, 17:41
        Raczej chodzi o sama zasadę, rozumienie tego co proponuje sie dziecku i
        swiadome decyzje.
        podam jeszcze jeden przykład, który widziałam na własne oczy: rodzic, który
        daje 5 letniemu dziecku do kubeczka troche piwa i dziwi sie ,że ktos uwaza to
        za złe postepowanie (szkodliwe pod kazdym wzgledem dla dziecka) - on tez
        argumentuje,że przeciez jeden raz nie zaszkodzi... (a za kilkanascie lat takich
        samych argumentów uzyjke dealer narkotyków.
        Mozliwe, że róznica zdań na forum wynika z róznej wiedzy na temat wpływu reklam
        na zycie człowieka i nie widzenia wogóle w reklamach czegokolwiek złego (np.
        post, z którego wynika,że nieogladanie reklam = odcięcie od informacji!)a co za
        tym idzie równiez niedostrzeganie INDOKTRYNACJI tam gdzie ona wystepuje.
        Co do religii w przedszkolach publicznych:
        -uwazam,że to kosciól sam sobie zrobił krzywdę(ale to problem koscioła )
        wprowadzajac religie do przeszkoli i szkół publicznych, poniewaz w ten
        sposób "zwolnił" rodziców z obowiazku bycia z dziecmi w kosciele i pozbawił
        religię "ducha", który był w koscielnych budynkach, chociaz wkurzało mnie to,że
        robi to na koszt podatnika(tego wierzacego i niewierzacego) - katecheci
        opłacani sa z budzetu państwa.
        - w trakcie dyskusji przypomniał mi sie czas, w którym wprowadzano religie do
        przedszkoli i szkól. Było to kilka lat zaledwie po upadku PRL-u i wtedy ten
        pomysł- w moim odczuciu- był po prostu zamachem na wolnosc człowieka(tyle,z ez
        drugiej strony)
        - reasumujac: wprowadzenie religii do publicznych (swieckich) przedszkoli i
        szkół nie przyniosło nic dobrego ani dzieciom ani rodzicom ani kosciołowi za to
        skomplikowało życie dziecimom bedacym w mniejszosci religijnej
        • ochotka69 Re: Indoktrynacja od przedszkola 31.03.05, 21:57
          Myslalam ze tylko ja zauwazam takie rzeczy i sie poprostu "czepiam" jak to mowi
          moj maz.
          Nie mowicie dziewczyny ze dzieci nie zapamietaja danonka, moja corka nie
          chodzaca do przedszkola ogladajac bajki sama chce danonka. Reklamy miedzy
          bajkami sa wkurzajace a to gadajace pieski, barbie i rozne badziewia na ktore
          nie chce sie zgodzic.
          A dzisiaj mnie zaskoczyla "Mamo chce chleb z maslem orzechowym", a ja takowemu
          nie przyjrzalam sie blizej niz na metr. Przerazaja mnie te reklamy. Uwazam ze
          powinny byc zabronione miedzy bajkami dla dzieci. A danonek w przedszkolu to
          lekka przesada. Tak jak ktoraś powiedziala najpierw zdrowy danonek, pozniej
          super kolorowa pasta do zebow ta a nie inna piekne mydelo i pieniacy sie plyn
          do kapieli i co niby nic zdroznego, kazdy tego uzywa, ale my mozemy wybrac a
          dla dziecka to wszystko jest atrakcyjne.
          • steffa Re: Indoktrynacja od przedszkola 01.04.05, 01:47
            Reklamy w telewizji publicznej pomiędzy bajkami są po prostu karygodne! "Na
            bajkę zaprasza producent Kinderniespodzianki!" Myślałam, że się przewrócę, jak
            to usłyszałam.
    • muszka11 Re: Indoktrynacja od przedszkola 02.04.05, 15:05
      Czytając wszystkie te wypowiedzi powiem, że chyba wkradła się tu jakaś
      przesada. W przedszkolu gdzie chodzi moje dziecko też by Danonek i moje dziecko
      nie zaczęło jeść więcej serków! A jeśłi chodzi o wcześniejsze wypowiedzi na tym
      poście to właściwie nakłaniacie dyrektorów do siedzenia w przedszkolu. W
      przedszkolu mojego dziecka dzieci były w fabryce COCA COLI - było super, mogly
      zobaczyć jak wygląda fabryka i proces produkcyjny, na fermie strusi - my też
      dostaliśmy ulotkę tej fermy ( czy to indokrynacja? ), niedawno w fabryce
      papieru ( czy to też reklama ? ), na gwiazdkę w zeszłym roku dostały super
      kubki z logo firmy od chrupek i dzieci mają też na codzień, w przedszkolu takie
      kubki tylko mniejsze ( za darmo dostalo przedszkole w prezencie ! ). Nie
      uważam, żeby mojemu dziecku dziala się krzywda, a wrecz odwrotnie w przedszkolu
      ciągle się coś ciekawego dzieje, dzieci mają okazje zwiedzania, udziału w
      fajnych imprezach. Wiem za to, że pani dyrektor uważnie przygląda się wszystkim
      propozycjom i nie wpuszcza np reklam banków czy towarzystw ubezpieczeniowy, nie
      wspomnę o reklamach ugrupowań politycznych, które widziałam w innym przedszkolu
      przed wyborami ( to, to dopiero skandal! ), czy 100 fotografów w roku. No i nie
      wierzę żeby firmę było stać na prezenty , no może dlugopis albo notesik - haha.
      A jeśłi przedszkole coś skorzysta to bardzo dobrze.
Pełna wersja