Integracyjne czy zwykłe?

16.06.05, 14:08
Jakie przedszkole wybrać:integracyjne, czy zwykłe. Mój syn ma 3 lata i do tej
pory nie mówi, ale rozumie wszystko. Potraffi po swojemu nazywać pewne
czynności i przedmioty. Jest bardzo wesoły i towarzyski. Jest wcześniakiem po
ciężkich przejściach. Nie przejawia opóźnienia rozwoju psychicznego. Logopeda
zaproponował przedszkole integracyjne, ale jakoś nie mam przekonania, czy
dobrze zrobię posyłając go do takiego przedszkola, czy nie nastąpi jego
uwstecznienie np. motoryczne (moze się wydać głupie to co napisałam, ale
pewne zachowania dzieci naśladują wzajemnie. My ciężką pracą naszą i
rehabilitantów pokonaliśmy niesprawność fizyczną naszego syna). Może ktoś był
w podobnej sytuacji i podzieli sie ze mną swoimi spostrzeżeniami. Może czyjeś
dziecko uczęszcza do takiego przedszola i ma odczucia, że jest to naprawdę
super rozwijające, bo dzieci są pod opiekę wielu spacjalistów.
    • przedszkole2 Re: Integracyjne czy zwykłe? 16.06.05, 16:51
      Uważam, że w sytuacji, o ktorej Pani pisze - przedszkole integracyjne to
      świetny pomysł. Prawdę mówiąc nie spotkalam się z uwstecznienie ( jak to Pani
      określiła ) w grupie integracyjnej. Dzieci po wcześniaczych przejściach często
      trafiają do integracji, tam w rękach specjalistów i dodatkowym czasem na pracę
      indyeidualną mają szanse wyrownać ewentualne braki. Proszę traktować to jako
      szanse dla dziecka. Nie wiem czy czytala Pani moje rozmowy z rodzicami na
      forum, ale dopowiem że jestem dyrektorem przedszkola i jeśli jest Pani
      zainteresowana dokladniejszą wymianą poglądow na powyższy temat zapraszam na
      priva - może moge cos doradzić. Nie wiem też czy sprawa dotyczy W-wy.
      Integracje polecam zarówno dzieciom zdrowym , jak i tym z problemami. Pozdrawiam
      • askajaworska Re: Integracyjne czy zwykłe? 16.06.05, 18:01
        MOJA JULIA JEST DZIECKIEM ROZWIJAJACYM SIE SZYBKO NADPLANOWO. URODZILA SIE
        02.04 02. POSLALAM JA DO PRZEDSZKOLA INTEGRACYJNEGO. I CO? WNIKLIWIE
        OBSERWOWALAM I CIOCIE I DZIECI I SAMO PRZEDSZKOLE.MOJA LUSIA COFNELA SIE A
        CIOCIE MAJA TAM TYLE PRACY Z DZIECMI NP Z PORAZENIEM CZY INNYMI CIEZKIMI
        CHOROBAMI ,ZE NIE MAJA CZASU NA DZIECI ZDROWE CZY MNIEJ CHORE. DZIECI ZRAZAJA
        SIE BO NIE WIDZA ROZNICY MIEDZY CHORYM A ZDROWYM DZIECKIEM. SA ZA MALE. DZIECI
        CIERPIA WIDZAC ZE CIOCIA BARDZIEJ LUBI ZOSIE NA WOZKU NIZ JE SAME. KAZDY 3 -
        LATEK CHCE BYC W CENTRUM ALBO CHOCIAZ NA ROWNI Z INNYMI. TO TAKI WIEK. A
        DLACZEGO CIOCIA BARDZIEJ CHWALI 3 KRESKI NA KARTCE U PRZYKLADOWEJ ZOSI A NIE
        MOWI NIC O MOIM DOMKU I BUDZIE I PLOTKU I DRZEWKU???? JAK TO WYTLUMACZYSZ
        SYNKOWI??? ZE NIBY CO ??? KOLEGA JEST CHORY WIEC TY ZAWSZE BEDZIESZ STAL ZA
        NIM???
        • przedszkole2 Re: Integracyjne czy zwykłe? 16.06.05, 18:39
          Jest integracja i integracja. Widocznie nie trafiła pani na przedszkole, w
          którym jest ona dobrze realizowana. Znam przedszkola integracyjne, które robią
          to świetnie. DO tych przedszkoli ustawiają się kolejki dzieci zdrowych. Poza
          tym nie wiem, jak można stwierdzić, że zdrowe, trzyletnie dziecko się "
          cofnęło", co to znaczy? każde dziecko ma własne tempo rozwoju, rozwój nie jest
          jednostajny w czasie, czasami , a nawet często bywa on skokowy. Dziecko do
          jakiegoś czasu jest świetne, lepsze od przeciętnego rówieśnika, a potem zwalnia
          i rówiesnicy go przeganiają - i odwrotnie. Poza tym w grupie integracyjnej
          zajęcia prowadzone sa na poziomie grupy wiekowej odpowiedniej dla dzieci
          zdrowych, a dla dzieci niepelnosprawnych przygotowuje się zadania na ic
          poziomie. Poza tym dzieci z problemami objete sa pracą specjalistyczną i
          terapeutyczną. Tak, że dla dziecka zdrowego program jest taki sam w integracji,
          jak w przedszkolu masowym. Z tą tylko różnicą, że ma w grupie kilku kolegów, z
          różnymi problemami rozwojowymi lub zdrowotnymi, ma mniej liczną grupe i więcej
          pań. Zresztą dobró dzieci niepełnosprawnych do grupy integracyjnej ( niestety
          dla dzieci niepelnosprawnych ) też musi być odpowiedni. Nie może być sytuacji,
          że w grupie tej będzie 5 dzieci z ciężkimi uszkodzeniami alebo i tej samej
          niepełnosprawności, bo wtedy faktycznie praca jest bardzo trudna. Dobiera się
          dzieci o różnym stopniu uposledzenia i z różnymi problemami. Bywają wśród nich
          dzieci w normie intelektualnej ale po przebytych ciężkich chorobach, lub po
          trudniejszym starcie życiowym. Bawają dzieci w normie ale z problemem w
          zakresie jednej funkcji, np. mowy. Ale jest w nich też miejsce dla dziecka z
          zespołem Downa, z porażeniem mózgowym, czy autystycznego. Pozdrawiam
        • mallard askajaworska 17.06.05, 11:11
          To, co napisałaś o tzw. integracji jest naprawdę zastanawiające. Widać z tego,
          że nie polega ona na tym tylko, ze dzieci zdrowe i chore są razem. takie
          faworyzowanie chorych, kosztem pozostałych, w przypadku tak małych dzieci, to
          naprawdę błąd. Nie trzeba być specjalistą, żeby to rozumieć!
          Pozdrawiam.
          P.S. Błagam, -nie pisz "capsem", to się okropnie czyta (zresztą moderator na
          to "krzywo patrzy" smile)
        • edytek1 Re: Integracyjne czy zwykłe? 07.07.05, 00:21
          Po co ten krzyk. To samo mozna powiedziedzieć ciszej.
          Karolinka jest już przedszkolakiem. smile
      • sylwia_s Re: Integracyjne czy zwykłe? 17.06.05, 14:09
        Dopiero od kilku dni zaczęłam badać temat przedszkoli integracyjnych, bo
        wcześniej nie brałam po uwagę możliwości posłania dziecka do takiej placówki.
        Podczas wizyt lekarskich u różnych specjalistów slyszałam, że dziecku trzeba
        dać czas, nie ponaglać, nic na siłę. Nie chcę jednak za długo czekać, bo może
        sie okazać, że przeoczę jakiś ważny moment kiedy należało działać. Niestety nie
        pochodzę z dużego ośrodka, raczej można to nazwać prowincją medyczną i
        edukacyjną. Moje dziecko miało sznse i urodziło się w Klinice AM w Zabrzu i
        było leczone w CZD w Warszawie. U mnie na prowincji usłyszałam,że ma porażenie
        mózgowe, o czym zadaniem lekarzy z Warszawy nie było mowy. Dlatego tak
        sceptycznie podchodzę do przedszkoli integracyjnych na prowincji. Najlepiej
        byłoby, gdybym udała się do takiego przedszkola i zobaczyła jak to naprawdę
        wygląda. Na razie sprawdzam mozliwości brania udziału w zajęciach mających
        stymulację małych dzieci. Nadal jestem chętna do poznawania głosów osób, które
        maja związek z przedszkolami integracyjnymi. Może wśród nich bedzie osoba z
        mojego miasta, czyli Bielska-Białej?
    • askajaworska Re: Integracyjne czy zwykłe? 16.06.05, 17:50
      ZWYKLE
      • linusia_75 Re: Integracyjne czy zwykłe? 17.06.05, 14:47
        oczywiście, że integracyjne, pod warunkiem oczywiście, że jest to po prostu
        dobre przedszkole.
        mniejsze grupy, fachowy personel, którego jest więcej niż w zwykłych placówkach.
        gdybym tylko miała takie przedszkole w pobliżu, to natychmiast posłałbym do
        niego moją zdrową córkę.
        nie wiem, skąd pokutuje przekonanie, że w placówkach interacyjnych jest niższy
        poziom. dzieci do ksztłacenia integracyjnego są kwalifikowane przez psychologa
        jeśli spełniają określone normy, w tym intelektualne.
        takie plaćówki to sznasa dla dzieci z problemami na normalne kształcenie i
        rozwój, a dla dzieci zdrowych poza nimi, na lekcję, że ludzie się różnią a inny
        nie znaczy gorszy.
        jak widać taka lekcja bardzo przydałaby się także niektórym osobom
        wypowiadającym się w wątku.

        linusia
        • edytek1 Re: Integracyjne czy zwykłe? 17.06.05, 16:19
          Zwykłe... a niemówiacy 3 latek znam conajmniej kilkoro świetnie sobie radzącyh
          w zwykłym przedszkolu.
    • mami7 Re: Integracyjne czy zwykłe? 17.06.05, 16:30
      Zdecydowanie zwykłe.

      Pozdrawiam
    • sylwia_s Re: Integracyjne czy zwykłe? 20.06.05, 09:13
      Już wiem. Napewno zwykłe. Przez weekend popytałam i juz wiem , że w przedszkolu
      w moim mieście "nie zawsze jest tak jak powinno" - jak powiedziała moja
      rozmówczyni, której dziecko jest po zakwaszeniu mózgu. Jedynie zajęcia
      pozaprzedszkolne organizowane w przedszkolu, czyli 1,5 godziny dziennie są na
      poziomie wartym skorzystania. Znalazłam za to coś innego: Osrodek Wczesnej
      Stymulacji Rozwoju Małego Dziecka. Jestem umówiona na rozmowę z psychologiem
      (po ostatniej w innym osrodku usłyszałam: "i co chciałaby Pani odemnie
      usłyszeć? Nie stwierdzam żadnych odchyleń poza mówieniem i małą sprawnoscia
      manualna palców (maluch nie potrafił nakladać koralików na sznurówkę)". Mam
      nadzieję, że powie coś sensownego, nakieruje co zrobić, aby pobudzić u małego
      chęć mówienia, bo poza tym jest on mądry i bystry, doskonale radzi sobie z
      codziennymi czynnościami, toaletą jedzeniem, obsługą sprzętu RTV.
      Dziękuję wszystkim za wypowiedzi.
    • mami7 Re: Integracyjne czy zwykłe? 20.06.05, 09:47
      Sylwia, spokojnie. Rok temu mieliśmy podobny problem. Teraz mój synek ma 4 lata. Jego mowa nie odbiega od równieśników, nawet nie sepleni.
      Buzia mu się nie zamyka wink))
      Czytaj dużo dziecku, mów do niego, jak do "dorosłego", normalnym codziennym językiem. Pozwól mu się wysłowić, nie mów za niego. Niech ma kontakt z rówieśnikami i próbuje się z nimi komunikować sam.
      Puszczaj mu piosenki dla dzieci i śpiewajcie razem, jak kto umie wink
      Jest mnóstwo bajek do słuchania dla maluchów. Nie polecam telewizji, ogranicza wink
      Niech żuje i pracuje języczkiem.

      I spokojnie, niech nie widzi, że dla Ciebie to problem. Chłopaki tak często mają.
      • sylwia_s Re: Integracyjne czy zwykłe? 20.06.05, 13:34
        Ja po prostu nie chcę niczego przegapić. Bartek przeszedł naprawdę ciężkie
        rzeczy we wczesnym dzieciństwie, ale dzieki naszej ciężkiej pracy - mojej,
        mojego męża, lekarzy i rehabilitantów jest dobrze a nawet bardzo dobrze. Każdy
        kto czyta historię jego chorób nie może wyjść z podziwu, że to dziecko jest
        zdrowe.
        Mam jednak problem z otoczeniem - min. dziadkami. Los ich wnuka nie interesował
        ich przez 4,5 miesiąca jego życia, nawet nie przejawiali jakiejkolwiek ochoty,
        aby go zobaczyć. Więcej, mowili, żebym sie do Bartka zbytnio nie
        przyzwyczajała, bo i tak umrze. Kiedy przywiozłam go do domu byli zdziwieni, że
        jest "normalny - ma ręce powieki, palce. Ponieważ musiałam wrócic do pracy
        nieraz prosilam babcię, która się nim zajmowała o wykonanie masażu nóżek,
        układanie na wałku itp. a ona tylko - po co męczyć dziecko? Ja jednak
        je "męczyłam", po 5 razy dziennie, masowałam kulałam, podnosiłam - moja matka
        wychodziła wtedy z pokoju (ćwiczenia wyglądają czasem na bolesne dla dziecka,
        ale takie nie są). Wykorzystywalismy każdy wolny termin w poradni
        rehabilitacyjnej. Ale oplacało się. Po roku lekarz nam pogratulował za kawał
        niezłej roboty i zalecił urlop nad morzem. Byliśmy wtedy dumni. A dziadkowie -
        do tej pory uważają, że Bartek jest "nienormalny". Nieważne, że nie sika w
        pieluchę nawet w nocy tylko do ubikacji (a nie na nocnik, potrafi zrobić
        wszystko, o co go sie porosi, radzi sobie na placu zabaw lepiej niż niejeden 4-
        latek. Ponieważ dużo z nim pracowałam wiem, że praca z dzieckiem jest bardzo
        ważna dlatego jestem w stanie podjąć kolejne wyzwanie - mowę - ale niestety
        muszę wiedzieć jak. Dlatego szukam kompetentnej osoby, psychologa lub logopedy,
        który będzie potrafił mnie tego nauczyć, pokazać ćwiczenia itp. Tak jak
        pisałam - nie chcę przegapić ważnego momentu. Dodam może jeszcze, że mój mąż
        był dzieckim zanidbanym pod wieloma względami przez rodziców - także jeśli
        chodzi o mowę (te kłopoty moga być dziedziczne). Gdyby pewne wady zostały
        wychwycone i skorygowane wcześniej mogłby skończyć dobrą szkołe i studia bez
        wiekszych problemów. Namówiłam go już w wieku dorosłym na wizyty u logopedy,
        aby choć w pewnym stopniu naprawić to co kiedyś ktoś pominął. Skończył po
        pewnym czasie studia, znalazł dobra pracę, teraz uczy się języka obcego, choć
        jest to dla niego wielka trudność. Chcę, aby moje dziecko poszło w świat bez
        takich obciążeń.
        Wracając do moich dzieci. Rozmawiamy dużo - do tego stopnia, że wieczorem mój
        głos przypomina głos jazzmena - mam straszną chrypę. Czytamy dużo książek
        (Bartek niektóre zna na pamięć, bo czasem specjalnie przekręcam wyraz, a on
        kiwa głową że nie tak). Słuchamy kaset - mamy i piosenki Misia i Margolci i
        bajki czytane przez aktorów. Mam nadzieję, że wszystko bedzie dobrze, ale musze
        też być przygotowana na pomoc dziecku.
        • mami7 Re: Integracyjne czy zwykłe? 20.06.05, 14:49
          W takim razie zrób jak my wink Byliśmy, co pradwa z innego powodu, ale i spawę mówienia sparwdzilismy, u pani neurolog z synkiem. Ona skierowała nas do psychologa i logopedy. Każdy specjalista podkreślił, że dziecko rozwija się prawidłowo, nie ma powodu do obaw. Cierpliwość, rozmowa, przedszkole. Takie były jedyne wytyczne. U nas przynioslo efekt, nawet bez przedszkola, ale za to umozliwilismy dziecku kontakt z rówieśnikami.
          Acha specjalistów, szukałam sama. "dobrałam" i na podstawie opinii lekarzy i wielu rodziców, którym pomogli.
          • sylwia_s Re: Integracyjne czy zwykłe? 21.06.05, 09:03
            Moje dziecko miało dobrą opiekę neurologiczną bo najlepszego specjalisty w
            okolicy, specjalizujacego się w ciężkich przypadkach wymagających długotrwałej
            rehabilitacji, a przez pewien czas jego poczynania były sprawdzane przez
            neurologa z CZD. Neurologicznie jest ok. Psycholog też go badał. Testy
            wykazały, ze nie ma żadnych oznak np. autyzmu i innych tego typu schorzeń,
            rozwój intelektualny jest w normie i nie odbiega od rówieśników, niestety mowa
            jest poniżej 12 miesiąca. Jak już wcześniej napisałam, będe szukać pomocy gdzie
            indziej, bo logopeda nie sprawdził się zupełnie - co prawda była to dopiero
            jedna wizyta, ale nie podobały mi sie zajęcia prowadzone (tzn. to co słyszałam
            przez drzwi). No i od września przedszkole. Mam nadzieję, że będzie mógł
            chodzić i nie bedzie łapał infekcji (pewnie marzenia scietej głowy), bo
            pediatra stwierdził, że po pierwszej infekcji dom! (Bartek miał uszkodzoną
            wątrobę, jest po rewizji dróg żółciowych i musi uważać z lekami).
            • mami7 Re: Integracyjne czy zwykłe? 04.07.05, 09:06
              Ale w takiej sytuacji może pomyśł o jakims wyjściu awaryjnym wink
              Na przykład jakies kilka godzin w domowym przedszkolu, czy cos takiego.
              Nie tweirdze, że mały będzie chorował, ale jak sam aiwesz jest zwiększone prawdopodobieństwo.
    • mama403 Re: Integracyjne czy zwykłe? 21.06.05, 11:07
      Droga Mamo,
      GRATULACJE. I tak trzymaj. Jeśli jednak chodzi o choroby, to nistety licz się z
      dość szybką reakcją. Może nie od razu we wrzesniu ale październik... Niestety
      tego nie da się uniknąć. A przy okazji "otoczeniem" się nie przejmój. TY
      zrobiłaś wszystko i nawet więcej. Bądź z siebie dumna. Szkoda tylko, że nie ma
      u Ciebie takiego przedszkola jak u nas. Jest to tzw. normalne przedszkole ale
      przyjęło zasadę, że zawsze są też "inne" dzieci. I tak powstało Integracyjne. A
      że podtawą w tym przedszkolu jest teatr, to też miejsc w nim nie ma. Jednak,
      też byś usłyszała i dobre i złe opowiści. Bo to nie od przedszkola zależy,
      tylko troszkę od nas wszytskich. Pozdrawiam. smile)
      • sylwia_s Re: Integracyjne czy zwykłe? 21.06.05, 14:06
        Bartek idzie do przedszkola, gdzie Panie są bardzo zyczliwe i w każdej grupie
        jest po dwoje dzieci z jakimiś dysfunkcjami. Wiedzą, że Bartek nie mówi i są
        otwarte na pomoc. Dobrą sprawą jest też to że w tym przedszkolu są panie, które
        pomagaja dzieciom w ciagu dnia np. ubierać się, iśc do toalety, czy w zjedzeniu
        posiłku. Jest to najlepsze panstwowe przedszkole w moim mieście. Mam nadzieję,
        że będzie dobrze, a co do chorób, to mam nadzieję, że też nam sie jakoś uda.
        Być może trzeba będzie mu zrobic przerwę w okresie największego nasilenia
        chorób. Na razie wzmacniam jego odporność Ecomerem (i naprawdę efekty są
        super). Spróbuje też coś homeopatycznego i może będzie dobrze.
        • martella1 Re: Integracyjne czy zwykłe? 23.06.05, 14:03
          Ogromne gratulacje za Twój wysiłek i świetne efekty. Tak trzymaj! Chciałam
          natomiast odnieść się do ostatniego zdania Twojego postu. Znajdź dobrego
          homeopatę wtedy jest szansa, że nawet jeśli Twój synek zachoruje, czego z
          doświadczenia wiem w przedszkolu nie unikniesz, to przebieg choroby będzie
          łagodny i może obyć się bez chemii.
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
    • sdomitrz Re: Integracyjne czy zwykłe? 21.06.05, 14:56
      Oczywiście integracyjne... W zwykłym Panie po prostu mogą być nie przygotowane
      do pracy z takim dzieckiem, bo to nie ich działka, pozatym dzieci jest tyle, że
      nie będą w stanie poświecić mu za wiele uwagi.
      • sylwia_s Re: Integracyjne czy zwykłe? 22.06.05, 09:28
        Wiem już, że w naszym przedszkolu integracyjnym nie jest zawsze tak jak powinno
        być i z tym czasem poświęcanym dzieciom jest różnie. Przemyslałam sobie też te
        sprawy i doszłam do takiego wniosku: w przedszkolach integracyjnych są dzieci z
        różnymi zaburzeniami rozwojowymi o różnym stopniu nasilenia, dlatego pewnym
        dzieciom poświecać trzeba dużo więcej czasu aby efekt terapii był widoczny, a
        jest to możliwe tylko kosztem tych zupełnie sprawnych lub tych, które
        potrzebuja mniejszego wsparcia, bo przecież liczba personelu fachowego jest
        ograniczona. W związku z tym nastawiam się na zwykłe przedszkole oraz zajęcia
        dodatkowe - z dobrym logopedą (którego niestety musze znależć) oraz
        doświadczonym psychologiem, a także moją pracę z dzieckiem. Poczytałam sobie
        trochę na forum i myślę, że to będzie dobre wyjście. No i postaram się
        tę "własną" terapię uzupełnić o zajęcia na basenie, bo podobno wyciszają i dają
        możliwość harmonijnego rozwoju.
        • mama403 Re: Integracyjne czy zwykłe? 23.06.05, 13:18
          Z basenem masz rację. Mój syn chodzi na basen już trzeci rok (jesienią zaczyna
          czwarty baenowy). Mial 6 m-cy i uchroniło go to od problemów z nóżkami a i ze
          zdrowiem troszkę. Teraz niestety siadło (tzn. przedszkolne łapanie chorób) ale
          i tak jak na alergika - niestety wziewnego. Było b. dobrze. Pozdrawiam smile)
    • sylwia_s Re: Integracyjne czy zwykłe? 04.07.05, 08:50
      Dla zainteresowanych.
      Byłam u nnego logopedy. Wizyta odbyła sie bez zbędnych wywiadów - jakie
      choroby, itp.
      Pani stwierdziła, że nie jest źle i jak troche popracujemy, to będzie dobrze.
      Bardzo pomocny moze okać sie starszy brat. Przystąpilyśmy do dzieła. Na
      zakończenie roku rozmawiałam z Panią Dyrektor z przedszkola, do którego będzie
      chodzić Mały po wakacjach. Powiedziała, że integracyjne przedszkole jest dobrą
      ideą, ale źle realizowaną i rzeczywiście z własnego doswiadczenia zauważa
      zachowania uwstecznienia u zdrowych dzieci, które tam uczeszczają. Dlatego
      stawia na pracę indywidualna nauczyciela z dzieckim z problemami w swoim
      przedszkolu. Jestem teraz przekonana, że dokonałam dobrego wyboru.
      • mami7 Re: Integracyjne czy zwykłe? 04.07.05, 09:15
        Jednego nie rozumiem, ja się martwiłam, że mój trzylatek mówi jak roczniak, ale każdy specjalista machał na to ręka. Dziecko było przebadane u wielu specjalistów, polecanych w tej dziedzinie. Logopeda, owszem zalicil ćwiczenia, ale takie z którymi dziecko dawało sobie juz rade u niego na wizycie. I na tym się skończyło.
        Dać małemu spokój, takie były zalecenia.
        Jak usiłowalam zapisac synka do przedszkola i chodizlismy na zajęcia adaptacyjne, to nikt nie widział w tym nic dziwnego. Panie doskonale wiedziały jak się z dzieckiem dogadać i co zrobić. Fakt było to przedszkole prywatne, ale początkowo miało to byc państwowe. I tam równiez nic z tego nie robiono. Wręcz przeciwnie, pani powiedziała, że niemówiący 3 latek to nic dziwnego.
        Nie wiem, może to kwestia miejsca zamieszkania, ale w naszym przypadku my robilismy z tego większy problem niz otoczenie. Kiedy odpuscilismy, po tych wszytkich kontrolach, Młody zaczął śpiewać. Teraz ma 4 lata i buzia mu sie nie zamyka. Zna te wszytskie książki i piosenki na pamięć. Mówi ładnie całymi zdaniami.
        • sylwia_s Re: Integracyjne czy zwykłe? 05.07.05, 11:47
          Problem polega na tym, że mój syn jest wcześniakim po ciężkich przejściach
          (posocznica, krwawienie dokomorowe, zakrzepica, retinopatia, cholestaza
          wewnątrzwatrobowa, rewizja dróg żółciowych). Przyjmowal wiele leków, w tym
          taki, ktory uszkodzil wątrobę, był przez kilka tygodni podłączony do repiratora
          i wiele innych. Gdy został wypisany do domu był zupelnie niesprawny fizyczne,
          nie potrafil nawet łączyć rąk. I rozpoczęła się rehabilitacja pod okiem
          doswiadczonych neurologów, rehabilitantów i innych. Krok po kroku nadrabianie
          zaległości rozwoju fizycznego. To już mamy za sobą. Sprawnoscią fizyczna
          przewyższa niejednego czterolatka. Wątrobę też udało sie doprowadzić do w miarę
          dobrego stanu. Ponieważ leczył się w dobrych ośrodkach obecnie nie różni się od
          innych dzieci poza mową i opadającą powieką oraz masą blizn na ciele (nie mozna
          mu pobrać krwi z żyły, a gdy przebywał w szpitalu w moim mieście pielęgniarki i
          lekarz chirurg!!! nie potrafili założyć mu wenflonu). I właśnie dlatego trzeba
          u niego zbadać rozwój psychiczny i pobudzić go do mówienia, nie można zostawić
          tego i zaniedbać i "obudzić się" za jakiś czas - a ten czas może już być
          bezpowrotnie starcony. Psycholog ocenił jego rozwój mowy na poniżej 12
          miesiąca - więc bardzo nisko. Wszystkie pozostałe testy w porządku. Dlatego
          trzeba zrobić wszystko, aby zlikwidować tę blokadę mówienia. Jest to takrze
          ważne dlatego, że po retinopatii moze posiadać wadę wzroku, ale dopóki nie
          powie jak widzi, jest to trudno sprawdzić. Oczy są zbudowane prawidłowo, ale
          może być uszkodzone np. widzenie kątowe. Razem z mężem chcemy, żeby nasz syn
          był zdrowym chłopcem dlatego zrobimy wszystko żeby mu pomóc. Kiedy w grę
          wchodziła kwestia przeszczepu wątroby żadne z nas nie wahało się z podjęciem
          właściwej decyzji - będę dawcą (np. moi rodzice wyrazili sprzeciw mojemu
          dawstwu).
          W czwartek udaję sie do innego psychologa, a w piątek na kolejna wizytę u
          logopedy.
          Wracajac do Twojego zdziwienia - zdrowy trzylatek może nie mówić, ale u dziecka
          po trudnym okresie dzieciństwa jest to sygnał do podjęcia działania.
          • mami7 Re: Integracyjne czy zwykłe? 05.07.05, 14:45
            Faktycznie Twój synek sporo przeszedł.
            Moje zdziwienie bierze się tylko z tego: skoro wszyscy (dobrzy specjaliści) mówią, że nic sie dziecku złego nie dzieje, to może lepiej odpuścić. W sensie takim, że nie zadręczac siebie i dziecka. Wybacz, że tak powiem, nie zrozum mnie źle. Podziwiam Cię, rozumiem nerwy, zrozpaczenie i determinacje. Moje dziekco tez ma swoje problemy, niestety nie zawsze łatwe w diagnostyce. Do wczesniejszych wizyt u neurologa tez skloniło nas kilka innych powodów. Ale jedno co wyciagnłęam z tego wszystkiego. Dziecko nie mówi, ale ono to przeciez wszystko rozumie. Zdajesz sobie z tego sprawę, nie watpię, ale niemożność komunikacji utrudnia wszystko.
            To dopiero musi być stres dla takiego małego człowieka. Te wszystkie wizyty, badania i niemożnośc powiedzenia matce czego sie chce!
            Uzmysłowił nam to psycholog i kazał odpuścić na jakis czas. Dać dziecku spokój, poczuc dzieciństwo. U nas też nie było łatwa, Młody jest pod kontrolą nefrologa i endokrynologa.

            W każdym bądź razie, życzę Wam wszystkiego dobrego, a synkowi zdrowia!
            W końcu to Ty jesteś mamą i najlepiej wiesz wink))
          • sistyon Re: Integracyjne czy zwykłe? 06.07.05, 21:53
            Sylwio,
            Mam ogromny szacunek dla Twoich działań, zrobiłaś i dokonałaś bardzo wiele. Na
            tym etapie jednak niezwykle istotne jest uświadomienie sobie, że dziecko z dnia
            na dzień jest coraz bardziej odrębnym i niezależnym człowiekiem. Człowiekiem, a
            nie materiałem na człowieka. Jeśli o tym zapominamy, tracimy nasze dzieci.
            Tracimy je dla nas, co można jeszcze przeboleć, choć trudno nam wówczas
            zrozumieć, czemu myśmy tak wiele zrobili, dali, poświęcili, a one tak usilnie
            od nas uciekają. Do gorsza, możemy je stracić dla nich samych. Wiele osób w
            depresji, czy 'normalnie' nieszczęśliwych, czy po prostu niesamodzielnych,
            nieradzących sobie w życiu genezę swoich przypadłości, czy psychicznej
            konstytucji, czy 'zwykłego'niedostosowania może wywieść z niemożliwości
            dosięgnięcia modelu stworzonegop przez rodziców w koalicji z neurologami,
            psychologami, rehabilitantami, logopedami, etc. w różnych konstelacjach.
            Nadmierna troska może szkodzić. Dziecko nie może być pomnikiem wzorcowych
            rodziców.
            To naturalne, że dzieci robią w rozwoju czasem krok do przodu i dwa kroki w
            tył. To nie jest żadne uwstecznianie. Czasem trudno zgadnąć, co czynią w tych
            niemych rozwojowo okresach, dowiadujemy się tego później, gdy jakaś istotna
            kompetencja pojawia się u nich skokowo, niemal z dnia na dzień.
            Nazwa 'integracyjne' nie zagwarantuje, że przedszkole jest idealne, wydaje mi
            się jednak, że Twój największy problem to możliwość zaliczenia Twojego dziecka
            do grupy niepełnosprawnych. Tymczasem integracyjne przedszkole to większa
            szansa na indywidualne podejście, uważniejszą opiekę, szansę na odpoczynek,
            kiedy dziecko tego potrzebuje.
            Pozdrowienia,
            sist
            • sylwia_s Re: Integracyjne czy zwykłe? 07.07.05, 14:02
              Dziękuję za to co napisałaś. Zgadza się, ja nie chcę, żeby moje dziecko było
              niepełnosprawne i bedę o to walczyć póki starczy mi siły. Nie wiem, czy
              zauważyłaś takie zjawisko: są rodzice, którzy dla dzieci chorych zrobią
              wszystko, starają się dotrzeć do dobrych specjalistów, ćwiczą z dziećmi, itd.
              Są też rodzice, którzy słysząc diagnozę godzą się z nią i nie próbują
              podejmować żadnych działań. Mają przy tym 1000 wytłumaczeń swojego
              postępowania, np. państwow powinno opiekować sie takimi dziećmi, organizować
              zajęcia, opiekę, rehabilitację, brak pieniędzy, niecheć środowiska i wiele
              innych. Znam takie przypadki z życia więc wiem co mowię. Pracowałam przez kilka
              lat z kobietą, która miała dziecko z porażeniem mózgowym. Poki bylo małe
              jeździła z nim do lekarzy wierząc, że któryś sprawi by dziecko bylo zdrowe
              (nawet zagranicę). Kiedy uslyszała, że jej dziecko nigdy nie bedzie zdrowe, ale
              poprzez ciężka pracę poprawi sie jakośc jego zycia, sprawnośc, komunikacja dała
              sobie spokój. Zaczęła "jechać" na niepełnosprawności swojego dziecka.
              Przykłady? Ponieważ kobieta była bardzo dobrze sytuowana nie musiała pracować.
              pracowała 4 godziny dziennie, a na umowie miała 3/4 etatu ("Bo przecież ma
              dziecko niepełnosprawne i trzeba jej pomóc": mój szef), niewywiązywanie sie z
              obowiązkow (j.w.). Niepełnosprawność dziecka stała sie jej sztandarem. Wszelkie
              zapomogi, imprezy, wczasy, organizowane przez fundacje, sprzęt rehabilitacyjny -
              jej sie nalezy, ona pierwsza zawsze stała w kolejce "bo ma dziecko
              niepełnosprawne". Sama dla dziecka nie robila nic, poza włączeniem mu bajki na
              video i podaniem kolejnej paczki ciastek. Potem rozpoczeły się problemy z
              nadwagą, kręgosłupem itd. Sugerowałam jej, że może przecież wynająć
              rehabilitanta, który będzie przychodził do domu i zajmował się dzieckim,
              zabierał na basen, spacer. Słyszałam odpowiedź , że to kosztuje. Na zakończenie
              dodam że ta kobieta w ciągu miesiąca potrafiła wydać 1000 złotych na zakup
              butów (ja nawet przez miesiąc nie zarobilam tyle), a dziecko chodziło jak
              ostani obdartus nie mowiąc już o braku fachowej opieki. Jej po prostu
              odpowiadało mieć łatkę - MATKA DZIECKA NIEPEŁNOSPRAWNEGO.
              Ja nie wykorzystuję niepełnosprawnosci mojego dziecka - bo ma orzeczoną
              niepełnosprawność. Skorzystałam z tego raz - gdy po pobycie w szpitalu dyrektor
              z mojego zakładu pracy zaoferował mi jednorazową pomoc finansową. Staramy się z
              mężem sami pokrywać wszelkie koszty związane z pomocą naszemu dziecku, nasz
              czas i nasze siły. Gdy trzeba bylo wskakiwalismy na każdy wolny termin
              rehabilitacji, byliśmy pod telefonem, żeby szybko reagować, skorzystać 3, 4
              razy w tygodniu, nie było czasu na nic, na kino, zabawę, czytanie książek,
              tylko jeden najważniejszy cel BARTEK.Oboje pracujemy wieć musieliśmy sie dobrze
              naglowic, aby pogodzić wszystko z pracą, albo inaczej - pracę z resztą. Tak
              jest do teraz.
              Dziś byłam na wizycie u psychologa w Ośrodku Stymulacji Małego Dziecka. Było
              bardzo fajnie. Pani porozmawiała z nami, poobserwowała Bartka, udzielila wielu
              cennych porad odnośnie zachowań naszych i Bartka w życiu codziennym. Poradziła
              sprawdzonego logopedę i zaleciła wizyty co najmniej 3 razy w tygodniu, a potem
              wraz z dokładną rozpiską logopedyczną do ZWYKŁEGO!!! przedszkola. I po miesiącu
              przedszkola pokazać się. Powiedziała, że Bartek jest rewelacyjny i wprost nie
              można uwiezyć, ze tyle przeszedł. Stwierdziła, że ma pod swoją opieką dzieci,
              które tylko przeszły krwawienie II stopnia bez komplikacji i są w stanie o
              wiele gorszym od Bartka. To spotkanie dalo mi naprawdę wiele (nie tak jak
              ostatnie z innym psychologiem). Jestem bardzo zadowolona, podbudowana, wiem
              jakie do tej pory popełniłam błędy i naładowana pozytywną energia przystepuję
              do działania, aby w wakacje ciężko popracować, a w końcu pojechać choć na
              tydzień do moich ukochanych Włoch, wymoczyć się w morzu, wyleżeć na piasku i
              najeśc pizzy.
              • judytak Re: Integracyjne czy zwykłe? 08.07.05, 14:46
                sylwio, chciałabym ci coś napisać
                może dlatego, że mam syna z "historią choroby" porównywalną z twoim dzieckiem
                (wcześniactwo, wylew, respirator, retinopatia, zapalenia płuc, operacja
                neurochirurgiczna, łącznie chyba rok w szpitalach, rehabilitacja do dziś)
                nie chodzi mi o konkrety (które przedszkole itp.), to na pewno sama będziesz
                wiedziała najlepiej
                ja tylko tak ogólnie...
                co najgorsze, masz już za sobą :o)
                chyba czas, żeby się trochę wyluzować...
                już nie walczyć (czuć w tym twoim długim poście takie "zaciskanie zębów")
                owszem pracować, (z dzieckiem, mam na myśli), ale też po prostu bawić się, nie
                myśląc o aktualnie obowiązujących zaleceniach specjalistów, wygłupiać się,
                cieszyć się życiem, cieszyć się dzieckiem...

                ja też nie chcę, żeby moje dziecko było niepełnosprawne
                nawet orzeczenia nie mam, po prostu do niczego nie było mi potrzebne, jak dotąd
                zresztą jak dorośnie, nie będzie niepełnosprawne ;o)
                ale raz stoi lepiej, a raz gorzej z różnymi rzeczami
                ("rozwój wysoce nieharmonijny", pewnie to znasz)

                wysłałam go do przedszkola (zwykłego) w wieku 4 lata
                poprosiłam, żeby był w grupie trzylatków, bo tam jeszcze od biedy pasował :o)
                poszedł do zerówki ze swoim rocznikiem (a nuż się uda?)
                potem powtórzył zerówkę w szkole (może to wystarczy?)
                od września idzie do klasy integracyjnej, jako własnie "dziecko z orzeczeniem"
                (ma to orzeczenie na czas pierwszych trzech klas szp., może to wystarczy?)

                no i doszłam do wniosku, żeby robić swoje, cieszyć się życiem, i że właśnie
                taka swobodna atmosfera najlepiej działa na dziecko :o)
                jak też pozwala rodzicom zachować zdrowie psychiczne ;o)

                pozdrawiam
                Judyta

                P.S.
                miłego urlopu życzę
                ja w tym roku nigdzie nie jadę :o(
                J.
                • mami7 Re: Integracyjne czy zwykłe? 08.07.05, 15:09
                  I własnie to chcialam tez przekazać, podpsiuje sie pod Judytak wink))))

                  BRAWO!
                • sylwia_s Re: Integracyjne czy zwykłe? 11.07.05, 09:37
                  Dzięki za wypowiedź. Ja staram się robić swoje. Rzeczywiscie odpoczynek jest
                  potrzebny. Ja staram się gdy to tylko możliwe wyskoczyć na basen, a mąż na
                  rower. Niestety odbywa się to wahadłowo, bo jedno z nas zajmuje się dziećmi, a
                  czasem chcielibyśmy razem. Dziadkowie mieszkaja z nami, ale niezbyt chcą
                  zajmować się wnukami, więc nie pozostaje nam nic innego.
                  Kiedy Mały skończył rok lekarz, który prowadził jego rehabilitację ruchową i
                  społeczną wręcz nakazał nam wyjazd na urlop, aby sie wyluzować i odpocząć. Ja,
                  jeśli oczywiscie jest pogoda staram sie każdego dnia organizować jakiś wypad, a
                  to do lasu - pojawiły sie borówki i Bartek świetnie cwiczy palce przy ich
                  zbieraniu, a to plac zabaw z rożnymi atrakcjacmi, a to rzeka z rzucaniem
                  kamieni. Najgorzej jest jeśli trzeba siedzieć w domu - mimo,że mamy ogródek, bo
                  dzieci sie nudzą. Teraz rozpocznę terapię logopedyczną. Zobaczymy co z tego
                  wyniknie.
                  Pozdrawiam Cię i Twego Większego Malucha.
    • sylwia02 Re: Integracyjne czy zwykłe? 14.07.05, 18:46
      Cześć. Sylwio czytając Twoje posty mam wrażenie jakbym to ja je pisała. Pewnie
      dlatego, że moje dziecko też jest po przejściach związanych z wcześniactwem
      (nie będę się rozpisywać bo są podobne do tych, o których piszesz). Mój synek
      ma 5 lat i jak patrzę z perspektywy czasu to wydaje mi się, że nie potrafiłam
      dać synkowi czasu i spokoju na dojrzewanie.Ciągłe bieganie po specjalistach,
      rehabilitacja i stres,że jeszcze w czymś pozostaje w tyle. Chociaż teraz
      podchodzę trochę spokojniej do wszystkiego, to i tak mam w sobie jakiś lęk czy
      moje dziecko sobie poradzi dalej. Jeśli chodzi o mowę to synek do 3 lat mówił
      mało, a później zaczął pięknie mówić z bardzo wyraźnym "r". Jednak jego
      sprawność manualna i graficzna jest niska (rozwój trochę nieharmonijny). Może
      gdyby nie te wcześniejsze przejścia nawet nie zwracałabym zbytnio na to uwagi,
      a tak to już kombinuję, że pewnie coś jest nie tak i już byłam u specjalisty i
      chcę z nim ćwiczyć. Trudno jest wyważyć co jest dobre dla dziecka;z jednej
      strony boimy się żeby czegoś nie zaniedbać, a z drugiej żeby nie przestymulować
      i zachować zdrowy rozsądek. Dlatego tak dobrze Cię rozumiem. Synek już dwa
      lata chodzi do zwykłego przedszkola i bardzo dobrze się tam czuje.
      Pozdrawiam Sylwia. Też wyjeżdżam d Włoch na wakacje. Zyczę udanego wypoczynku.
      • sylwia_s Re: Integracyjne czy zwykłe? 15.07.05, 13:15
        Witam Cię, moja imienniczko.
        Dobrze jest poznać zdanie osoby, która wiem o czym mówię. Trzeba pewne rzeczy
        przeżyć, przebrnąć przez pewne problemy, aby wiedzieć co to znaczy. W mojej
        rodzinie i wśrod moich znajomych nie ma dzieci "po przejściach". Dlatego, aby
        czegoś sie dowiedzieć czytam różne informacje (ale nie książki medyczne), pytam
        różnych ludzi, także na necie, rozmawiam z lekarzami. Ostatnio pani psycholog
        stwierdziła, że w wypadku mojego dziecka na zimne trzeba dmuchać. I ja tak
        robię. Oprócz tego mam pracę, dom drugiego syna, męża i wiele problemów
        noramalnej kobiety. Nie jest łatwo pogodzić to wszystko, ja się staram, choć
        przez niektórych jest to postrzegane trochę opacznie (męczenie dziecka - to
        usłyszałam dziś po powrocie od logopedy). Nie popadam w hipochondrię i nie
        biegam po lekarzach, choć jeśli coś mnie niepokoi idę i pytam o radę. Cały czas
        wierzę, że będzie dobrze, ale jednak samo sie to nie stanie i wymaga naszej
        pracy i pomocy. Od sierpnia będę chodzić na intensywne zajęcia logopedyczne 3-4
        razy w tygodniu. Zobaczymy jaki bedzie efekt. Zgadzam się z tym co napisałaś.
        Życzę udanego wypoczynku, wspaniałych kapieli wodnych i slonecznych i ogólnie
        udanej zabawy.
        • 01agata Re: Integracyjne czy zwykłe? 16.07.05, 00:13
          jesli jedyny problem dziecka jest "malomownosc" to sadze ze przedszkole
          integracyjne nie jest konieczne. U mojego syna w przedszkolu, w jego grupie,
          jest dziewczynka z malym uposledzeniem. Panie znajduja dla niej czas, reszta
          dzieci nie jest odpychana na bok, dziewczynka sie bardzo dobrze rozwija i
          dzieci ja akceptuja mimo faktu ze czasami ona naprawde sie "inaczej" zachowuje.
          Wiec i ona korzysta bedac w zwyklym przedszkolu wsrod rozbrykanych maluchow, i
          dzieci korzystaja uczac sie toleranji itp itd... Z pol roku temu zwolano
          zebranie. Chca nasze przedszkole "przeksztalcic". Maja pomysl by pozwolic malej
          grupie ( ok.5 dzieci) z lekkim uposledzeniem dolaczyc do grupy mojego syna.
          Poczatkowo sie wahalam lecz okazalo sie ze jesli pomysl ruszy to bedzie osobna
          nauczycielka dla tych dzieci. Wszyscy rodzice wyrazili zgode. Warto tez dodac
          ze w tym przedszkolu pare lat temu chodzila dziewczynka z zespolem Downa.
          Ukonczyla przedszkole z rowiesnikami i nawet byla od nich lepsza!! Wiec
          wszystko tak naprawde zalezy od pedagogow w placowkach i warto tez sie
          zorientowac jak czesto przychodzi np. logopeda... Zycze owocnego poszukiwania!
Pełna wersja