erinaceus
26.07.05, 15:21
Witajcie, doświadczone mamy przedszkolaków. Dziś pierwszy raz byłam z córką w
przedszkolu. Placówka jest prywatna, więc przyjęli moje dziecko - rok i 10
miesięcy. Rozmawiałam z panią dyrektor o zasadach i wszystko było dobrze,
dopóki nie dotarłyśmy do temetu jedzenie. Chciałam zostawiać małej kubek z
rurką, bo nie umie pić z innego. Spotkało się to z protestem, "bo wszystkie
dzieci piją z takich samych kubeczków". Pani próbowała dac jej pić, ale
połowa napoju znalazła się na podłodze. Jeszcze gorzej było przy zupie -
uprzedziłam, że mała je sztućcami dość nieporadnie - z serkiem
homogenizowanym da sobie radę, ale z dość rzadką zupą - już nie. Skończyło
się rykiem. Kiedy ją wzięłam na ręce, to myślałam, że mnie udusi ze
szczęścia, że już jestem (byłam cały czas w drugim pokoju). No i co robić?
Upierać się przy kubeczku (moje dziecko dużo pije, a tu się picie daje raz na
2-3 godziny), prosić, żeby ktoś ją karmił przez jakiś czas, bo to jednak dosć
trudna nauka? no i jak przetrwać te pierwsze dni?