Przedszkole i wątpliwości

26.07.05, 15:21
Witajcie, doświadczone mamy przedszkolaków. Dziś pierwszy raz byłam z córką w
przedszkolu. Placówka jest prywatna, więc przyjęli moje dziecko - rok i 10
miesięcy. Rozmawiałam z panią dyrektor o zasadach i wszystko było dobrze,
dopóki nie dotarłyśmy do temetu jedzenie. Chciałam zostawiać małej kubek z
rurką, bo nie umie pić z innego. Spotkało się to z protestem, "bo wszystkie
dzieci piją z takich samych kubeczków". Pani próbowała dac jej pić, ale
połowa napoju znalazła się na podłodze. Jeszcze gorzej było przy zupie -
uprzedziłam, że mała je sztućcami dość nieporadnie - z serkiem
homogenizowanym da sobie radę, ale z dość rzadką zupą - już nie. Skończyło
się rykiem. Kiedy ją wzięłam na ręce, to myślałam, że mnie udusi ze
szczęścia, że już jestem (byłam cały czas w drugim pokoju). No i co robić?
Upierać się przy kubeczku (moje dziecko dużo pije, a tu się picie daje raz na
2-3 godziny), prosić, żeby ktoś ją karmił przez jakiś czas, bo to jednak dosć
trudna nauka? no i jak przetrwać te pierwsze dni?
    • iko69 Re: Przedszkole i wątpliwości 26.07.05, 15:45
      Witam.Jestem mamą licealisty i przedszkolaka.Myślę,że nie powinnaś
      pozwolić,zeby twoje dziecko od razu na początku było przymuszane do zwyczajów
      panujących w tym przedszkolu.Skoro dyrekcja godzi się przyjmować takie małe
      dzieci,to powinna zdawać sobię sprawę z tego ,że te maluchy wielu rzeczy
      jeszcze nie umieją,muszą przyzwyczaić się do nowego obcego miejsca,a potem
      przyjdzie czas na wpajanie innych zasad i umiejetności.Przeciez chyba prowadzą
      je pedagodzy,a nie osoby oderwane od pługa.Masz prawo wymagać jak najlepszej
      opieki dla swego dziecka,zwłaszcza ,żę ponosisz dość wysokie koszta pobytu w
      prywatnym przedszkolu.
    • ewaktw Re: Przedszkole i wątpliwości 26.07.05, 15:47
      Sama posyłam moje dziecko do przedszkola dopiero od września, ale wypowiem się,
      bo mnie wkurzyło podejście tych pań przedszkolanek. Skoro prywatne przedszkole
      decyduje się przyjąć dziecko niespełna 2-letnie, to wiadomo, że ono nie potrafi
      tylu rzeczy co 3-latek czyli dziecko w standardowym wieku przedszkolnym. Trzeba
      mu pomóc jeść. A skoro nie potrafi pić inaczej niż z kubeczka ze słomką, to tym
      bardziej nie widziałabym problemu. Zastanowiłabym się nad tym przedszkolem na
      Twoim miejscu. Trochę dziwne wydają mi się takie rygorystyczne zasady w
      stosunku do małego jeszcze dziecka, zwłaszcza w przedszkolu prywatnym, skoro
      nawet w tzw. państwowym pomaga się 3-latkom w czynnościach, z którymi mają
      problemy.
      • dorka.3 Re: Przedszkole i wątpliwości 26.07.05, 19:23
        faktycznie, troche dziwne z tym piciem. u nas w przedszkolu wiadomo do posiłku
        dzieci piją z tych samych kubeczków, ale prawie każde dziecko przynosi z domu
        swoją butelkę czy kubeczek (jaki chce) z piciem, Panie je podpisują i te
        butelki stoją na stoliku i dzieci, kiedy chcą mogą się bez problemu napić. 3-
        latki a nawet starsze dzieci mają zapewnioną pomoc przy jedzeniu i ubieraniu
        się. a jest to przedszkole państwowe.
        Mój przedszkolak:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26786830
    • erinaceus Re: Przedszkole i wątpliwości 27.07.05, 22:34
      O, rany. Dziś to się załamałam. Byłyśmy drugi raz i jest jeszcze gorzej. Mała
      chce pić ze swojego kubka i teraz go jej daję. A co będzie potem? Do 1. jest
      tylko jedna grupa mieszana, może jak przyjdą inne maluchy, to opiekunka
      zobaczy, że moje dziecko nie jest jakimś dziwoloągiem. Na razie tak to niestety
      wygląda, bo są dwie, młodsze od mojej córki dziecwczynki (po 1,5 roku) i one
      same jedzą, jedna nawet samodzielnie korzysta z toalety. Dziś opiekunka nie
      chciała, żebym była podczas posiłku, więc moje dziecko nic nie zjadło i wróciło
      do mnie spłakane. No to zabrałam ją do jadalni i sama nakarmiłam. Przyznaję,
      moja mała jest dość uparta i bardzo żywiołowa, ale jak ma się odpowiednie
      podejście, to jest jak aniołek. Jutro idę walczyć dalej (opiekunka to raczej
      starsza już osoba, więc metody wychowawcze ma także staroświeckie), choć dziś
      wycierałam łzy w łazience.
      • e_r_i_n Re: Przedszkole i wątpliwości 28.07.05, 00:59
        Dziwne podejscie. W zlobku (na razie mam z nim tylko doswiadczenie) karmione sa
        dzieciaki nawet ponad dwuletnie. A co dopiero takie maluchy.
        Kubki tez moga byc 'domowe'.
    • iko69 Re: Przedszkole i wątpliwości 27.07.05, 23:07
      Czy twoja córcia naprawdę musi tam chodzić,czy nie lepiej byłoby na jakiś czas
      zatrudnić nianię?Koszta są chyba porównywalne,a mała podrosnie,usamodzielni
      się.Mój synek(2,5 roku)jest ze mna w domu.Jeszcze do niedawna nie opuszczal
      mnie na krok, a teraz przez lato w dwa dni nauczył się wołać siku,zaczął
      samodzielnie jeść i chodzia do babci nieraz i na pół dnia.Bardzo dużo mówi,więc
      wiemy co chce,co czuje.Nie chcę ci niczego sugerować,ale czytam twoje posty i
      samej chce mi się płakać,że ta twoja córcia tak bardzo to wszystko
      przeżywa,chyba jednak jest jeszcze za mała.Pozdrawiam gorąco
    • amb25 Re: Przedszkole i wątpliwości 28.07.05, 08:21
      a może lepiej posłać ją do żłobka? Tam fachowo zajmą się takim maluszkiem. Znam
      kilka mam zadowolonych z opieki żłobkowej.

      Dziwne trochę podejście przedszkolanek do tak małego dziecka. Jeśli odmawiają
      jej pcia z butelki to będą je przewijać jeśli np. zrobi kupkę???
      Ja mojego 2 i pól latka posyłam od wrzesnia do przedszkola, też prywatnego.
      Byliśmy kilka razy w tym przedszkolu i np. w czasie obiadu panie zajęły sie
      Dzidziusiem i pomagały mu zjeść obiadek - bo z zupką ma problemy, a jak
      ziemniaki sa sypkie to mu często spadają z widelca.
      • gosia_grabosia Re: Przedszkole i wątpliwości 07.08.05, 16:10
        Przyłączam się - żłobek rozwiąże sprawę. Moja córcia chodziła od roku i 5
        miesięcy do państwowego integracyjnego (wtedy jest więcej opiekunów na grupę).
        Jeśli dzieci nie umiały jeść były karmione, panie pomagały im załatwiać
        potrzeby fizjologiczne.

        Baaardzo dobrze wspominamy ten okres i my i nasza córcia. Do tej pory jak
        przejeżdżamy obok, to chce lecieć do Pań, ale niestety, żłobek zlikwidowali sad

        A co do takich predszkoli, to teraz jest chyba na nie moda. Nie do żłobka,
        tylko do prywatnego przedszkola. A z wielu wypowiedzi, nawet na tym forum
        wynika, że personel nie jest tam przygotowany do tak młych dzieci.

        Pozdrawiam i życzę rychłego rozwiązania problemu
    • dobiesia Re: Przedszkole i wątpliwości 05.08.05, 13:32
      Cześć!
      Daj sobie dziewczyno spokój z tym przedszkolem. Szkoda Meleństwa. Gdyby pani
      się tylko chciało, to nie byłoby żadnego problemu z kubkiem. Jej odpowiedź, że
      wszyscy piją z takich samych są po prosto głupie. Na pewno tłumaczyła to tym,
      że wszystkie inne dzieci chciałyby pić z takiego samego? Otóż to nieprawda!
      Dzieciom, a jak pisałas grupa ma być nieliczna, należy tylko wyjaśnić, że ta
      dziewczynka musi pić z tego kubeczka i tyle. Założę się, że przyjęły by to
      tłumaczenie, jak coś oczywistego. Nie proś, żeby karmili Ci dziecko, bo będą
      robić to z niechęcią i Malutka się zachłyśnie, zakrztusi i zrazi do jedzenia.
      Chociaż na rok zostaw córkę w domu i daj jej czas na podrośnięcie. Metody
      pruskiej musztry nie należą do najodpowiedniejszych. Zbilansuj, jakie będą
      plusy tego, że dziecko będzie chodziło do tego przedszkola, a jakie minusy?
      Pozdrawiam Was dziewczyny smile)
Pełna wersja